-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
A tak mi przyszło do głowy, że może używasz zbyt trudnych słów a forma zdania wymaga od czytającego konstruktywnego dopowiedzenia w czego efekcie adresat najzwyczajniej nie rozumie tego, co do niego piszesz.
-
Hmmmm, może i masz rację, chociaż... Stawiam na mniejsze obrażenia chwytakiem niż takie chwyty jak: za gardło, pod skrzela, gniecenie brzucha i paluchy w oczy. Stawiam też na posiadanie podbieraka a wtedy chwytak pozwala skuteczniej i szybciej wyjąć wszystkie groty, a po ich wyjęciu od razu podbierak do wody i niech płynie. Ale fakt, to tylko moje domniemanie wzorowane na sobie. Leszczyk, podbierak, długi pean, haczyk myk, podbierak do wody i nawet leszczyka nie tknąłem.
-
No i proszę, kolejna żona, która dba o męża. Jednak muszę przyłaczyć się do kolegów, nie da rady połączyć małych okonków i wymiarowych szczupaków. A tu zwrot sytuacji. Nie wiem, czy to pomyłka w związku z emocjami, czy też jednak próba dopasowania prezentu także do własych wymagań, co z ideą prezentu nie ma już nic wspólnego. Ale, ale, do rzeczy. Mąż marzy o wędzisku spinningowym z multikiem. Jak nic "pachnie" mi to castingiem i tu powstaje bardzo poważny problem, bo nie wiadomo w jaki segment jest zapatrzony. W dodatku casting to zupełnie inny sprzęt niż tradycyjny spinning i wszystkie dotychczasowe rady nic nie wnoszą, choć koledzy jak zwykle stanęli na wysokości zadania. No może, jak zwykle, z wyłączeniem postu "opisywacza snów". Z doborem sprzętu castingowego jest poważny problem, gdyż jak już wspomniałem wszystko rozbija się o segment w jaki jest zapatrzony mąż. Może być tak, że te 600zł wystarczy, a może być, że zabraknie na sam multik, że o wędzisku nie wspomnę. To śliski grunt i z prezentu może powstać konflikt emocjonalny, gdyż na pewno nie przyzna się iż marzył o Toyocie gdy dostanie Volkswagena. Może w tym przypadku trzeba tak porozmawiać aby dać mu wolną rękę w wyborze i zaakceptować wybór lub go z góry odrzucić, a na prezent wybrać coś zgoła innego, nie wędzisko i kołowrotek lecz coś z akcesoriów i to nie za drogie aby nie uszczuplać wydatku na ten właściwy zakup. To może być cokolwiek zaczynając od wodoodpornych butów z wszywanym językiem aby nie moczył nóg po wdepnięciu w wodę do kostek, a kończąc na chwytaku, ktory zdecydowanie poprawi kondycję ryb, które wypuszczacie.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Jak EOT to EOT, popieram. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie, nie chodzi mi o innowierców, bo to uogólnienie, a jak napisałeś różne narody są wpisane w naszą historię i to często dużą czcionką. Niemniej wszystkie grupy etniczne będące obecne w naszym wspólnym kraju oprócz własnej wiary, tradycji i obyczajów zdecydowanie czują się także polakami, czyli bez problemu akceptują nasze prawo, o czym pisał Wind. Akceptacja ta jednak wynika z tego, że obecne prawo nie koliduje z ich wiarą, która w przypadku polskich muzułmanów trwa od ponad sześciuset lat. Są jednak zgrzyty jak np w przypadku ustawy o rytualnym uboju zwierzat, wynikające z działania naszych ortodoksów, którzy niezmiennie dążą do stworzenia sytuacji, którą określam jako terror wyznaniowy. A w ogóle jak się dobrze przyjrzeć, to wszelkie działania naszych "mądrych inaczej" władców mają podtekst celowego kierowania na prywatę, która ujawniana jest po latach. Gdyby tak zebrać wszystkie przekręty do kupy i opublikować, to powstałaby książka, którą można by było zatytułować - "Rząd Polski przeciw narodowi". Wcale bym się nie zdziwił, gdyby za rok, lub dwa, a może jeszcze później jakiś dziennikarz opublikował swoje odkrycia dotyczące spółki należącej do zięcia/syna/córki któregoś prominentnego posła/posłanki, które pod szyldem pomocy dzieciom i młodzieży szkolnej otworzyły własne bufety w miejsce tych które już upadły. Już coś się dzieje w sprawie tego zarządzenia tylko nie wiadomo na co czekają. Na razie, na szczęście, głupcy przegrywają z normalnymi ludźmi w sprawie barów mlecznych ale i tu czarno widzę. Na koniec. Jarku odniosłem się tylko do Twojego postu o wecie oraz do wątku wielożeństwa Alexspina. Może w dość zawiły sposób ale jednak. Nie podniosiłem tematu uchodźców, wiary a już na pewno ich pobytu u nas. Na to jestem odporny i mam bardzo zbliżone podejście w tej kwestii do Winda. Jeszcze tak naprawdę nic nie wiadomo, faktycznie jedynie media szczekają i manipulują opinią publiczną. Chyba katolickie. Pojechałeś po bandzie Jarku, oj pojechałeś. Tak dla przypomnienia te co się wpisały w historię Europy: Action directe, ETA, Irlandzka Armia Republikańska, Frakcja Czerwonej Armii, Czerwone Brygady, Organizacja Rewolucyjna 17 listopada. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Odrzucić, nie odrzucić, to nieistotne. Nasze prawo w nowej odrodzonej Rzeczpospolitej było tworzone przez debilnych, ortodoksyjnych wyznawców kościoła katolickiego, lub pod jego dyktando, i zawiera wszelkie prawa dla wolności wyznania, wiary, tradycji, itd - Art 35 Konstytucji. Niestety nie przewidzieli, że w kraju nad Wisłą może pojawić się chmara innych wyznawców, którzy chętnie z tych zapisów skorzystają a umocnią swoją wiarę Art 37 i już mamy dozwolone wielożeństwo i nie tylko. Dodatkowo od 1989 roku prawo karne, cywilne, rodzinne nie nadąża za zapisami konstytucji i pozostało z wieloma powstałymi lukami. Jakoś od dawna jest bardzo cicho nad tematem surogatek, ale w tym czasie nieco zmieniono prawo rodzinne i opiekuńcze wyrównując rolę ojca i matki, wprowadzając większe restrykcje wobec zboczków i tych co "trenują" na własnych dzieciach ale także wprowadzono zapis adopcji z określonym celem. I tu znów włącza mi się migająca lampka pod czaszką, w końcu taki zapis to nic innego jak pomysł na "czysty" biznes żywym towarem. Kto i po co przeforsował taki zapis? Przecież efektem jego treści jest walka polityczno-ekumeniczna o in vitro, do którego ustawiają się kolejki małżeństw, które faktycznie nie mogą mieć potomka a nie surogatki. Z drugiej strony, przy nieistniejącym formalnie in vitro biznes adopcji celowych w kraju kwitnie. Czyżby in vitro techniką naturalną? Zgodnie z zapisami prawa o partnerstwie... przynajmniej przez dziewięć miesięcy można mieć dwie żony. -
Nowa i pierwsza Wędka
Docio odpowiedział Rosjin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Zadam może głupie, może dziwne pytanie. Do jakiej metody i techniki ma być te pierwsze wędzisko? -
Nowa i pierwsza Wędka
Docio odpowiedział Rosjin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
A ja go odradzam, bo to jednokierunkowy tekst pełen niewiedzy i przez to wprowadzający w błąd. Wędziska bambusowe to nie tylko toporny grunt ze szczytówką grubą jak palec ale także filigranowe wędziska 4-5m ze szczytówką jak ćwierć zapałki. Wędziska węglowe nie potrzebują kevlarowego oplotu, to wędziska szklane z takim oplotem nazywane są kompozytami. No i dlaczego pierwsza wędka ma być z kołowrotkiem, to tego już całkiem nie rozumiem. Dlaczego nie mucha albo spinning? -
Burza to dopadnie Ciebie. Wracam do pierwszej swojej odpowiedzi na Twoje pytanie i jest ona jak najbardziej aktualna - samoodkręcanie/dokręcanie hamulca. Tak się składa, że jestem posiadaczem dwóch łudząco podobnych kołowrotków FD różnych firm. Tak łudząco, że nawet szpule i pokrętła do siebie pasują. W oryginale pokrętło na szpuli posiada terkotkę z blaszki, która choć nie jest jakimś wielkim oporem dla mnie, to jednak zawsze informuje mnie kiedy nakrętka dociska szpulę. Także raz sprawdzone obciążenie/hamulec ustawiam intuicyjnie, na oko, dzięki terkotce, która poprzez swoją budowę stanowi element pokrywki pokrętła a nie jego docisku. Brzmi dziwnie ale nawet jak szpula oddaje żyłkę to pokrywka zostaje w niezmienionym położeniu a jedynie obraca się docisk. Gdyby zmieniła położenie to znaczy, że docisk też się poluzował, a co to w efekcie daje, to nie trzeba wielkiej wyobraźni - hamulec coraz mniej dociśnięty. W drugim, tym łudząco podobnym, tej terkotki już nie ma a tym samym wszelkich elementów separujących. Choć pokrętło wydaje się działać prawidłowo, to bardzo często, po mocniejszym zacięciu muszę ponownie dokręcać pokrętło aby było ustawione poprawnie. To irytujące i chyba na moje szczęście jeszcze ten kołowrotek nie miał okazji holować czegoś konkretnego, bo wizja samoodkręcającej się szpuli jest z lekka przerażająca.
-
Teoretycznie tak. Teoretycznie, gdyż nie wiem jak naprawdę sztywna jest ta szczytówka, miękką nie zatniesz suma. A w ogóle to opis tego wędziska posiada sprzeczność - sztywne wędzisko i elastyczna szczytówka, która ma 1/3 długości wędziska, czyli znaczną. Z drugiej strony, skoro wytrzymuje takie obciążenie, to musi być bardzo sztywna. No złącze. Dość długie jak na takie obciążenie bo ma aź ok. 20cm na obie części. To zdecydowane przesztywnienie w środku blanku, ale może to również być wymóg wędziska, nazwijmy go, paraspinningowego, które znane są z długich, pewnych i mocnych łączy.
-
Hmmmm, to chodzi o terkotkę związaną ze szpulą a nie pokrętłem hamulca? No bo jeśli tak to ie ma najmiejszego sensu rozbierać hamulca a nawet niewskazane skoro działa wszystko. I jeszcze. Jeśli hamulec jest w szpuli (przedni) to rozebranie pokrętła nie stanowi zagrożenia. Jeśli jednak tylni, to koniecznie trzeba układć tarczki w tej samej kolejności. W tylnich hamulcach terkotki pokrętła spotkałem w dwóch miejscach: 1. Zaraz pod pokrętłem i nie było konieczności rozbierania tarczek, 2. W korpusie tuż za hamulcem i też nie było konieczności jego rozbierania, dostęp prosty po odkręceniu pokrywki.
-
Alexspin to zależy od samego rozwiązania w pokrętle. Jeśli terkotka tylko terkotała to nie ma problemu. Jeśli jednak było to zabezpieczenie przed samoodkręcaniem/dokręcaniem hamulca to na pewno jest to problem. Usiądź sobie spokojnie w domciu, rozkręć pokrętło i sprawdź co tam się porobiło. Może pękł drucik/blaszka, może zluzowało się mocowanie i przeskoczył, może coś innego. Jak rozkręcisz to zobaczysz.
-
wymarzony szczupak na woblera
Docio odpowiedział wieciuuu wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Normalnie zgłupiałem. Wcześniej pytałeś o takie podstawowe rzeczy jak kółka łącznikowe, agrafki, żyłki, dobór wędziska, zależność pomiędzy cw a masą przynęty, węzły a tu proszę - 15 lat praktyki. Czy mam przez to rozumieć, że od 15-tu lat jesteś początkujący? A może zgoła powinienem zapytać o coś zupełnie innego. Czy jest słowo prawdy w tym co piszesz, czy też wszystko jest ułożone pod aktywną reklamę? Pytanie wydaje mi się zupełnie zasadne, gdyż niemal każdy swój post obciążąsz linkami do powtarzających się sklepów, blogów i YT. To takie podstawowe, na już, ale z każdą chwilą "zwoje moje" analizują informacje i styl w jakim je przekazujesz. Coraz bardziej przekonuje mnie, że oto jesteśmy świadkami nowoczesnej wersji spamu. Spamu akceptowalnego przez innych użytkowników a co ważniejsze, przez administrację portali. Spam w dyskusji traci swój reklamowy wydźwięk. W czystej formie zostałby natychmiast usunięty a tu proszę, od miesiąca bombarduje nas linkami. O Twojej nieznajomości wędkarstwa już wiemy. O nieznajomości ryb też - ostatni jaź co okazał się bolkiem. O agresywnym ataku z podróbką też już wiemy i chyba to była celowa akcja przeciw konkurencji. Ciekawe dla kogo pracujesz w tej niechcianej reklamie? -
wymarzony szczupak na woblera
Docio odpowiedział wieciuuu wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Biorąc pod uwagę mocowanie żyłki, to zgodnie z logiką powinien pracować mocno pyszczkiem do dołu. Może być naprawdę bardzo agresywny i na pewno powierzchniowy - dosłownie o ile nie dociążono ogonka. Waga jednak nie wskazuje na dociążenie. Coś mi się widzi, że trzeba go będzie bardzo powoli prowadzić. Przy szybszym zwijaniu ogonek, a może i cały wobek może wyskakiwać. Nie spinninguję już od dwudziestu lat ale z takim cudem chętnie bym poeksperymentował. To może być albo chicior, albo totalna porażka. -
I nadal twierdzę, że jak się ktoś uprze (na przykład ja), to łowię bolonką 5m na odległości 7,5m w stojącej wodzie z dość silnym bocznym wiatrem. To nie problem, problem jest w skuteczności takiego łowienia. Przy dobrej pogodzie nie ma najmniejszego problemu ze skutecznością. Nie wiem za to co wybrać. Intuicyjnie czuję, że bolonkę będę wykorzystywał na większości swoich łowisk a bat jedynie na tym jednym. Z drugiej strony mogę się znaleźć nad wodą, gdzie bat będzie nieoceniony a także w mojej wersji przystawki w nurcie rzecznym. Dwóch nie kupię i szukam informacji użytkowych o tak długich blankach.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Pisze się craluuussso. W końcu chodzi o rozmiar. No nie. -
Admin ucałuje Twoje stopy.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Oooo, dobry pomysł. Hmmmm, mam tylko cydr w schowku i Perłę w lodówce. Musi w razie czego wystarczyć. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Jotes tak by mogłoby być, gdybym chciał zrozumieć. Może tylko poznamy nowe aspekty prawa, którego nawet w naszym sejmie by nie wymyślono. -
Uwierz, że zdjęcia muszek własnoręcznie wykonanych to jak zdjęcia biżuterii. Choć się nie nosi to zawsze oko przyciąga.
-
Po przeczytaniu całego postu mogę stanowczo stwierdzić, że ja znam w części prawo autorskie a Ty nie miałeś nawet ustawy w rękach, że o przeczytaniu jej nie wspomnę. W dodatku poruszasz zakres prawa zarówno autorskiego jak i informatycznego, o którym również nie masz zielonego pojęcia. Do adminów. Z pewną dozą nieśmiałosci proszę rozważyć możliwość korekcji postu kolegi "gentleman24" w zakresie podawanego prawa polskiego i międzynarodowego, gdyż jest nieprawdziwe i może wprowadzać czytających w błąd. A swoją drogą to dość ciekawi mnie w jaki sposób inkryminowany osobnik wytłumaczy się prawnikom sklepu atilo.pl za pobranie z ich oferty zdjęcia, tej niby podróbki, i odparcie zarzutu pomówienia handlu podróbkami. Ciekawe.
-
500-800 nie za match lecz bat lub bolonkę.
-
Nie mam praktyki z tak długimi blankami a nauka za 500-800zł to zbyt drogo jak dla mnie.
-
Aktualizacje nadal są tylko nie systemu ale zabezpieczeń. A w ogóle po trzech tygodniach komp bez prądu ledwo uruchomiłem. Od wczoraj tak mi dał popalić, że jeszcze mam włos zjeżony na piętach. Generalnie musiałem przeczyścić wszystkie złacza i styki oprócz procka. Nawet sloty pamięci, gdyż co chwilę miałem niebieski ekran z błędem ramu. Normalnie horror ale już, chyba, mam nadzieję, że sytuacja opanowana. Komp mruczy tak jak zwykle, czyli poprawnie. Aha. Bateria na płycie głównej nie wytrzymała czasu bez zasilania choć ma tylko rok. Pierwsza zagwozdka to był fakt, że nie chciała mi się otworzyć żadna strona. Komunikat jaki otrzymywałem to, że certyfikat poufności jest nieaktualny i wydany na okres, który dopiero nastąpi. Całkiem przypadkiem wszedłem w opcje daty i czasu w biosie, gdy sprawdzałem ustawienia. Po ustawieniu wszystko ruszyło jak trzeba i tylko ta weryfikacja, kolejne 5zł w plecy na telefon.
-
Marckus masz na szczęście wpisane miasto pod awatarem. Nie znam Twojego doświadczenia w połowach muchą a jeśli jest na forum, to wybacz, ale odpuść mi szukanie. Chodzi mianowicie o to, że w Wawie, latem, wieczorami nad wodą są grunciarze i spinningiści szukających wieczornych bolków, notabene bardzo skutecznie. W nocy zostają grunciarze ale pojawiają się muszkarze. Obchodzą wszelkie bystrza, płycizny, miejsca dla innych metod mało atrakcyjne lub wręcz niebezpieczne dla przynęt i zestawów oraz wszelkie dostępne przykosy, przelewy i cokolwiek można by jeszcze dodać. A dodać można piękne jazie, klenie a czasem przywali nawet sandacz. No to już wiesz o co mi chodzi i jest to na pewno dobra alternatywa na kontrolę łowności swoich wyrobów. I oby były atrakcyjne - dla ryb, czego Ci życzę.
