Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Dla Ciebie może i EOT ale ja wolałbym wiedzieć, w którym to poście Cię obraziłem lub choćby nadwyrężyłem godność.
  2. Pisz wprost, bo jakoś nic do głowy mi nie przychodzi.
  3. Niezalezność od kapryśnego lub wręcz niezrównoważonego państwa cechuje ludzi rozsądnych, więc nic a nic mnie to nie dziwi. Nie jestem w stanie obecnie sprawdzić pod względem ekonomicznym jeszcze innego rozwiązania innego niż węgiel kamienny. Widziałem na własne oczy jak działa domowy piec na trociny, choć piecem trudno go nazwać. Łudząco podobny do dużej beczki z rusztem. Problem w tym, że do rozpalenia potrzeba chyba dwóch lub trzech wiader trocin ale za to taka ilość ostro grzeje przez całą dobę. Wtedy było to w kosztach jakieś 5% w stosunku do wegla, niestety obecnie, jak wspomniałem, nie jestem w stanie nic powiedzieć.
  4. Dla mnie nie, bo nadal nie rozumiesz. Jak pisałem tak robię. Poszerz swą wiedze i poczytaj o oczyszczalni roślinnej.
  5. Coś nam trudno się w tym temacie dogadać. Podejmuję się poszukać w sieci tej oczyszczalni, o której piszę. Była ona dokładnie opisana w miesięczniku Murator w połowie lat 90-tych. Fakt jest jeden, piszemy o dwóch róznych rozwiązaniach technicznych
  6. Jarku w niczym się nie mylę. Po prostu znasz jedną lub dwie oczyszczalnie przydomowe a tej konkretnie nie, bo sam projekt, z powodów przytoczonych wcześniej, nie jest u nas propagowany. Nie ma chemii, nie ma żadnych bakterii, są jedynie naturalne filtry. Minimalne wymiary takiej oczyszczalni to bodaj 20x30m, więc w zabudowie zwartej nie ma prawa bytu. Nie kasuje, nie zmieniam ale edytuję. Spojrzałem na zdjęcie i zobaczyłem, że to co piszesz ma się nijak do niego. Ten tatarak to jak myślisz, gdzie rośnie? Zaorane grządki, czy otwarty zbiornik? O to właśnie mi chodzi, o taką oczyszczalnię. Tylko to nijak nie jest 4x6m. Według skali Google, wiem gdzie szukać , jest to 40x10m i nadal rozbudowywany wzdłuż o kolejne 10m. A firma bogata, więc sama może opłacać zewnetrzne badania wody aby mieć święty spokój od poronionych urzędasów.
  7. Sama prawda. Miej jednak nadzieję, że za 10-15 lat wreszcie ktoś pójdzie po rozum do głowy i na pierwszym miejscu postawi wpływ tej dzierżawy na rozwój regionu. Wtedy o wiele więcej osób mogłoby zarobić a rolnicy nie baliby się zakładać agro.
  8. Jareczku masz przydomową oczyszczalnię ale nie bio z bezpośrednim odprowadzaniem oczyszczonej wody do wód powierzchniowych. Dla takiej oczyszczalni jak piszę potrzebny jest całkiem spory otwarty zbiornik wodny do końcowego oczyszczania. Zero chemii.
  9. Zrobili w dużej, bardzo dużej skali to, co jest stosowane od lat w przydomowych oczyszczalniach. I bardzo dobrze, bo jak do tej pory gminne wydziały ochrony środowiska skutecznie takie projekty blokowały. Sam projekt przydomowej oczyszczalni bio istneje od lat, opracowany przez naszych naukowców i inżynierów, stosowany i rozwijany od dekady na zachodzie i w ameryce a u nas knucie, że ludzie bedą robić przekręty.
  10. Coś nie może być trochę niezgodne z prawem tak jak nie można być trochę w ciąży. Wszystko jest ujęte w ustawie o rybactwie śródlądowym, to nie jest jakiś tajny dokument. Nie. Na brak PZW zwrócił mi uwagę sam zainteresowany, ja szukałem innych stowarzyszeń działających na tym terenie. W temacie sportu zmusiłeś mnie do szukania podstaw takiego spisania regulaminu zawodów. Przymus przynalezności i zalezność w otrzymaniu karty zawodnika mocno mnie zaniepokoiła. Jednak gdy zajrzałem do ustawy o sporcie kwalifikowanym to już na wstępie sprawa się wyjaśnia. Art 1 ust 2. Uprawianie sportu kwalifikowanego odbywa się zgodnie z przepisami ustawy, postanowieniami statutów i regulaminów związków sportowych, polskich związków sportowych oraz międzynarodowych organizacji sportowych. No i sprawa się wyjaśniła. Pretensje nalezy skierować do Sejmu a nie PZW. Ewentualnie można wystosować pismo do ministerstwa od sportu i ująć w nim ten zapis jako dyskryminujący inne stowarzyszenia wędkarskie. Co do prywatnych gospodarzy, to byłem przekonany, że piszemy o dzierżawcach w świetle PZW, a nie o kierownikach "burdli". Co takie łowisko specjalne ma wspólnego z autentyczną gospodarką rybacką? Odpowiedź krótka - nic.To tak jakby przyrównać gwoździarkę Pana Henia w jego garażu do strategi zaopatrzenia regionu w galanterię budowlaną. Oczywiście Pan Henio ma zbyt na swoje gwoździe i mnóstwo osób jest zadowolonych z jego wyrobów ale poze tymi gwoździami nic więcej zaoferować nie może.
  11. Jonasz teraz się z Tobą zgodzę. Egzekwowanie zapisów prawnych w takich sytuacjach główne zalezy od samego zainteresowanego bo urzędnicy najzwyczajniej "spuszczają" problem. Jakiś czas temu sam zajmowałem się sprawą młodego wędkarza, który nie miał gdzie przystapić do egzaminu. Tak, w powiecie nie było Koła PZW ani żadnego innego stowarzyszenia, które by spełniało wymogi ustawy. Zgodnie z prawem ten amator wędkarstwa został pozbawiony możliwości uzyskania karty wędkarskiej i po interwencji egzamin przeprowadziło starostwo. Konia z rzędem temu kto zgadnie jak. No dobra. Ściągnięto wędkarzy którym starostwo wydało karty wędkarskie, zebrali się w kilku i przeprowadzili egzamin dla młodego. Można? Można, jak się chce lub zmusi biurokratów do wypełnienia przepisów. PZW to dość rozbudowane i dość potężne środowisko społeczne w dodatku bardzo mocno zróżnicowane. Cudem by było, gdyby w takim kotle nie znalazły się też jednostki społecznie nieprzystosowane, dwulicowe, czy po prostu zawistne i wredne. Aby je wyeliminować potrzeba ruchu oddolnego i to nie pojedyńczych osób, gdyż jednostki w stowarzyszeniu mają niewiele do powiedzenia. Przykładem niech będzie Artur z Kętrzyna lub to co stało się kilka lat temu w Kole Jelenia Góra. Trzeba jednak wpierw czuć potrzebę a potem chcieć ją zrealizować. Sport wędkarski jest mi obcy i poza zakresem zainteresowań. Jednak na zawodach widać różne teamy, które nie są w strukturach PZW. Badałeś może sprawę? Wiesz coś na temat dostania sie do takiego teamu? Co do prywatnych gospodarzy, to nie wiem jak admini portalu na to się zapatrują, ale moim zdaniem, jeśli jest tak faktycznie, to nie ma co ukrywać takich informacji i najnormalniej warto ich zareklamować. Sam chętnie się dowiem, bo jak dotąd moja wiedza zdecydowanie temu zaprzecza, a wszystkiego wiedzieć nie sposób.
  12. Przeczytałem trzy razy i nadal oczom nie wierzę. Karta wędkarska to wymóg ustawowy wydawana przez starostwa. Kto jest zobowiązany do przeprowadzenia egzaminów jest zapisane w ustawie i nie ma tam ani jednego słowa o PZW, więc co ma do tego PZW? Co mają licencje połowowe z kartą wędkarską? W ogóle wiesz o czym piszesz, czy jedynie chciałeś przekazać dowód na swoją ignorancję? Nikt nikogo nie zmusza by deklarował przynalezność do PZW, więc o jakiej łasce bredzisz? To, że nie ma wielkiego wyboru nie jest winą "terroru" PZW lecz nieporadności innych podmiotów, które poza szczytnymi i najczęściej populistycznymi hasłami w necie nic więcej nie robią. Niektórzy jednak mają odwagę oraz rozum na miejscu i próbują cokolwiek robić. Szybko jednak się przekonują, że nawet najwspanialsza oferta nie ściągnie na ich łowiska tłumów i zaczynają "czesać" wodę do dna. Są też tacy, którzy od razu zakładają, że nie ma sensu z góry uwzględniać klientów i opierają się na środkach własnych. Tak było ostatnio z jeziorem i mini stowarzyszeniem, do którego należy znany literat Daukszewicz. W necie określili ich oszołomami i pazerkami na kasę, bo wprowadzili zaporowe ceny licencji ale nikt nie myśli, że dzierżawa oraz sama działalność stowarzyszenia generuje obowiązkowe koszty. Przy klawiaturze każdy mądry ale jak trzeba coś zrobić realnie to nagle znajduje się milion przeciwności. O sporcie rękawicy nie podejmę, bo się na tym nie znam. Nie wiem jak jest z finansowaniem i innymi rzeczami. Wiem natomiast, że nie tylko wędkarstwo jest mało medialne. W strzelectwie sportowym mamy mistrzów olimpijskich i jakoś nie ma parcia mediów, bo to mało popularny sport, nawet na zachodzie, czy w USA. Za to strzelanie do rzutków ma swoje transmisje na Eurosporcie, gdyż ta forma rekreacji ma dziesiątki tysięcy fanów w USA i nie tylko. Jest mnóstwo dyscyplin sportowych, które mają wielu fanów a w mediach pojawiają się ledwie wzmianki. Do głowy przychodzą mi takie dyscypliny jak latanie na oriantację, precyzyjne, skoki spadochronowe, piłka wodna, biegi terenowe i wiele innych, o których zapomniałem lub wręcz nie mam pojęcia.
  13. No właśnie, to jakby ironia. Wyjąłeś kawałek postu, który właśnie mówi o takich wypowiedziach, w których autor nie rozumie co czyta, używa fałszywych ogólników i w sumie sam nie wie o czym pisze. Język polska trudna a cudzysłów nie jest dla ozdoby. Napisz może o tym monopolu.
  14. Czasem dobrze jak ktoś poruszy temat tego rodzaju. Przynajmniej inni się dowiedzieli dlaczego tak jest a nie jak kiedyś. Jakaś część wie o tym ale większość jedynie udaje, że "wszystko O.K.". Podobnie jest z kartą wędkarską i opłatami licencyjnymi ale już dość o tym. Z PZW po przekształceniach '89 roku pozostała jedynie nazwa i składki członkowskie. Priorytety dobra publicznego i działania na rzecz społeczeństwa umarły i nie wrócą. Teraz nastały priorytety własności prywatnej w najgorszej z możliwych form, czyli wczesnego feudalizmu. A najgorsze w tym, że obowiązujące prawo to czysta aberracja od istniejącej sytuacji.
  15. Kilka lat temu i u nas zaistniały "dzikie pomysły" na zezwolenia: na wstęp do lasu, na zbieranie runa leśnego, itp. Było to tuż po utworzeniu z Lasów Państwowych samodzielnych jednostek budżetowych. Nie muszę chyba tłumaczyć skąd się wzięły prywatne domy w lasach lub nawet parkach narodowych. Tamtejsza ustawa została błędnie skonstruowana i wszystkie zależne przestały obowiązywać. Ci "świadomi" momentalnie się osiedlili i dopiero reakcja po pół roku spowodowała oprzytomienie większości i powrót lasów państwowych do macierzy choć działalność stricte leśna pozostała w gesti nowo powstałych przedsiębiorstw. Kierowcu na pewno dobrze pamiętają ten okres, kiedy nagle wszelkie lasy zostały niemal ogrodzone, wszędzie na drogach do lasu pojawiały się szlabany albo słupki zaporowe a ludzie mieszkający we wsiach lub osadach leśnych nie mogli dojechać do domów ani nikt inny.
  16. Bardzo ładnie jak tak tłumaczysz i tak kiedyś było. Umknęło Ci, że przepisy się zmieniły, nie te w PZW tylko ogólne i każdy Okręg PZW jest samodzielną jednostką przystępująca do przetargów. Gdyby nie było PZW oraz innych dzierżawców to wtedy RZGW sprzedawałoby licencje na wody państwowe ale i tak nie na wszystkie. Każde RZGW zarządza tylko częścią wód płynących, a wszystko to dzięki ustawie o konkurencji, która zabrania osiągnięcia pozycji dominującej w jakimkolwiek aspekcie gospodarczym, więc czepaiając się PZW piszesz bzdury.
  17. Jak zacząłeś to rozwiń. Dawno już tu nikt bzdur nie pisał, więc chętnie poczytam.
  18. I bawią się w wielkopolsce. Całe jeziora pod opieką lokalnych kół przechodzą powtórną transformację. Wpierw "dziadki" chciały wyłacznie karpia. Od kilku lat karp "trzepany" jest niemiłosiernie i wprowadzane gatunki "ludzkie". W jeziorach, w których są odpowiednie warunki introdukowany jest jesiotr i to z powodzeniem. Po kilku pierwszych latach bezwzględnego wypuszczania teraz już chyba można zabierać, niemniej łowić wolno. @Andrzej tutaj masz odpowiedź na swoje wątpliwości. Nie musisz się przepisywać o ile opłaciłeś składki.
  19. Nikt Ci nie moze zabronić a każdy łowi sprzętem jaki ma. To wędkarz łowi a nie sprzęt, sprzęt jedynie pomaga mu osiągnąć cel. Jeszcze nie tak dawno, bez mała 30-ci lat temu, nad wodami króloway bambusy i żyłka z Gorzowa. Ryby złowione takim sprzetem do dziś nie zostały pobite w swojej wielkości, więc nie ma co marudzić, montować zestaw i nad wodę.
  20. Przyznam, że znów nie rozumiem. Przecież to dokument dotyczący statków w żegludze śródlądowej. Jak nie chcesz na morze to wtedy on obowiązuje.
  21. Ad.1 Z lżejszej. Waga kuchenna rozstrzygnie. Ad.2 Poruszasz kwestię gruntowania łowiska. To temat dla zaawansowanych. Ważne aby spławik, o ile został dobrze obciążony, nie leżał na wodzie i wystawała mu tylko antenka. Co nieco o spławiku można poczytać tu i tu. Różnie montuje się zestawy gdy celem są różne gatunki ryb. Celowe łowienie jednak jest bardzo trudne nawet dla zaawansowanych wędkarzy. O takich zestawach, akurat w dobrej porze roku, możesz poczytać tu. Nie ma za co. Od tego właśnie jest forum. Przepraszam Redakcję za autoreklamę ale nie mam "na już" pod ręką innych materiałów.
  22. Do spławikówki żyłka 0,14-0,18 ale wydasz majątek aby taką nawinąć na którykolwiek z Twoich kołowrotków. Po wielkości nawoju zakładam, że posiadasz kołowrotki wielkości 300 a potrzebujesz do spławikówki wielkości 100. Aby nawinąć 0,18 potrzebujesz około 500m żyłki 0,18 a to bez sensu. Można nieco inaczej. Odwinąć około 50m tej grubej, odciąć, związać dwa końce różnych żyłek odpowiednim węzłem, dowinąć 0,18 i powinno wystarczyć. Co do spławika to ani jedno, ani drugie. Spławiki jeziorowe nie są przelotowe, czyli są mocowane na stałe i żadne stopery nie są potrzebne. Jedyne mocowanie takiego spławika to te koszulki przez które przeciąga się żyłkę a potem nasuwa na kil. Czasem też na antenkę choć najczęściej w górnej części korpusu jest jakieś oczko lub wręcz otwór przez cały korpus. Na końcu żyłki głównej wiążesz prostą pętlę. Na przyponie z haczykiem taka pętla powinna już być. Następnie pętlę żyłki głównej przewlekasz częściowo przez pętlę przyponu, przez nią sam przypon i już są żyłki bezproblemowo połączone. O mamo, jak ciężko takie proste rzeczy tłumaczyć. Oj obrazek wyjasniłby wszystko od razu. I przypomniałem sobie. Te haczyki nr 16 najlepiej jak będą na przyponach 0,12mm. Co do węzłów. Zajrzyj tu. Na pierwszym obrazu masz węzły do haczyków a literką d oznaczony jest węzeł do łączenia żyłek, jak pisałem wcześniej. Na drugim obrazku są różne węzły ale Ciebie interesuje pętla oznaczona literką f oraz łączenie pętli pod literką g. Hehe, wystarczyłoby pół godzinki przy kawie aby wszystko wytłumaczyć w podstawach a tu trzy godziny i nadal do końca nic nie wiadomo.
  23. Pomyślałem, że możesz czekać nazmianę statusu na ogólnym. No dobra. Gdy dotarło do mnie, że nie mam pojęcia jakiej średnicy żyłki są nawinięte na szpule kołowrotków to tak mi się skomplikowało, że zacząłem dopasowywać dla 0,18 i 0,30. Wyszło bez sensu, bo koszt zakupu kilku rzeczy w wielu wariantach będzie wyższy niż nowy dobry bat ze wszystkimi akcesoriami. Punkt wyjściowy - początki są trudne. W sumie potrzebujesz kilku spławików i jeszcze jednych haczyków. Haczyki z przyponem nr 16 (to ważne a sprzedawca będzie wiedział), takiego wzoru jak te oznaczone liczbą 12. Ze spławikami jest nieco trudniej. Potrzebujesz spławików o gramaturze 1g, 1,5g, 2,0g, 2,5g i 3,0g. Spławiki dobiera się do połowu na podstawie wielu czynników obecnych na łowisku ale to akurat sobie pominiemy, bo na ten temat można napisać książkę. Spławiki na spokojną wodę (jezioro, staw, starorzecze) wyglądają tak i tak. Oczywiście wzorów jest o wiele więcej ale chodzi chyba o to abyś wiedziała czego szukać. Gdy sprzedawca jest pomocny a Ty go zapytasz o spławik jeziorowy, to powinien pokazać Ci jeszcze inne wzory. Cały ambaras ze spławikiem i ołowiem polega na tym aby pod spławikiem na żyłce znalazło się tyle ołowiu ile jest napisane na spławiku. Jeśli na spławiku jest np 1,5g, to patrzysz na pudełko z ołowiem, czytasz oznaczenia przy szufladkach i sumujesz sobie aby wyszło te 1,5g. Przy okazji, to jest w gramach. Ogólna zasada montowania ołowiu, i bardzo proszę czytaczy o nie wprowadzania zamętu, bo to nie jest jedyna prawda o czym wszyscy doskonale wiemy, jest taka, że od przyponu zakładamy na żyłkę i zaciskamy ołów, od największego do najmniejszego. No chyba, że wszystkie są takie same to tego problemu nie ma. Jak zmontować zestaw. To tak proste, że wręcz banalne, czyli spławik, ołów, przypon, haczyk. No waśnie, jestem tego świadom, że to proste dla kogoś kto to zna, dla kogoś kto ni w ząb z wędkarstwem, to czarna magia. Co gorzej, wytłumaczyć to jest bardzo ciężko i wymaga wręcz aptekarskich szczegółów w opisie. Pójdę na łatwiznę i obejrzyj filmik. Nie musisz dokładnie słuchać tego co mówi autor, chodzi o to abyś poznała kolejność i zasady. I nie wiąż kretlika, daruj go sobie w zestawie. No to chyba wszystko, jakoś nic więcej do głowy mi nie przychodzi. W razie czego pytaj śmiało.
  24. Rozumiem już wszystko. Będziemy kombinować z tym co ma. Zajmie mi to z pół godzinki a jak skończę to przeedytuję ten post. Jest nowy post.
  25. Przyznam, że nie rozumiem. Dla ośmiolatka ciężki zestaw gruntowy i spinning!? W życiu bym nie wpadł na taki dobór pierwszej wędki i preferuję standard, czyli bacik 3,00m. Całość lekka, prosta, do przygotowania w domu bez stresu a kilka zapasowych zestawów i przyponów spokojnie zmieszczą się w torebce aby nie targać wszystkiego nad wodę. No dobra, może być tak, że chłopak uparł się aby mieć kołowrotek, bo to takie poważne. Niech będzie. W takim przypadku też bym wybrał krótki teleskop z przelotkami 3,30m, bo jest lekki, i malutki kołowrotek aby nie zwiększać ciężaru jaki będzie musiał trzymać. Zestawy lądowały w trzcinach, gdyż podejrzewam, że były za cieżkie i najzwyczejnej nie daje sobie z nimi rady. To tylko dziecko a nie osiłek lub przynajmniej wyrośnięty nastolatek. A może się w ogóle mylę i o tym spławiku Magdzik napisałaś przez pomyłke, bo syn chce koniecznie łowić na grunt. No to zmienia nieco postać rzeczy tylko jest to mało rozsądne, gdyż pół kilogramowy linek lub leszczyk będzie go ciągał po brzegu, a nawet może mu wyrwać wędkę z ręki, która jest dla niego bardzo ciężka. Zanim posunę się dalej dobrze by było aby ustalić jaką metodą syn chce łowić i czy uparł się na kołowrotek. Od wyboru zależy, czy dostosuję to co już podałaś, czy też zaproponuję całkiem coś innego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...