Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Bat- początki

    I o to chodzi aby zabawa była przednia.
  2. Jest bez sensu i to delikatnie mówiąc. Pisząc wprost jak można pytać, czy wędzisko z akcją szczytową jest lepsze od parabolika? To tak jakby zapytać czy kiwok jest lepszy od podlodówki. No sam się zastanów, na spokojnie, czy mieszanie pojęć akcji z pracą blanku wędziska pod obciążeniem można mieszać bez konsekwencji? No bo jeśli tak, to ja zgłaszam, że wędziska fast nie mają prawa być parabolikami. Tu się smieję i przed monitorem. To doskonały przykład, według mnie, określający chyba wszystkie wklejanki dedykowane do "zboczka" i nie tylko. Całkiem sporo bolonek, które wspominasz, mają akcję fast a pracują jako paraboliki. Nie ma tu co wydziwiać, że autor nie napisał o wodzie i rybach. Jak dla mnie jest początkujący i źle zaczął, zgodnie z duchem dzisiejszej młodzieży i fatalnego kształcenia, że odpowiedź można uzyskać od reki i na wszystko. Pobieżne i byle jakie nauczanie młodzieży jeszcze nam dokopie, choć ja osobiście mam nadzieję, ze tego nie doświadczę. A co do tematu i autora, to proponuję mu na spokojnie zacząć od nowa kwestię pytań w nurtującym go problemie, byle tak abyśmy i my wiedzieli o co chodzi. Tak, nie wiemy o co chodzi. Kilku kolegów chcąc pomóc założyło, że pytający to wędkarz, a co jeśli tylko szuka pomocy w wyborze odpowiedniego prezentu dla kogoś bliskiego?
  3. Słusznie rozumujesz tylko problem polega na tym ,ze nie odpowiadałem autorowi wątku lecz odnosiłem się do - i tu na początku jest cytat. Co do podziału na paraboliki i nne to też widzę bidę z nędzą. Nasza stara szkoła określała akcję A, B, C, D, czyli sztywność od kija od miotły do kluchy, a tym samym określały krzywą ugięcia. Anglicy, w związku z istotną zmianą stosowanych materiałów oddzielili krzywą ugięcia wędziska od jego sztywności. Nic nie przeszkadza aby kij ultra fast pracował jako parabolik tak jak slow jako semiparabolik. Węgiel i kompozyty dają mnóstwo możliwości i rozwiązań a także to, że rąbią nas na potęgę z tymi kijami węglowymi, ale to temat na inną dyskusję. Podchodząc jednak poważnie do autora wątku, to w odpowiedzi mogę napisać tylko jedno. Sztywność i ugięcie wędziska to jedynie odwzorowanie umiejętności wędkującego oraz jego indywidualnych upodobań. Jakość wędziska można określić jedynie przez jego użytkowanie osobiste, bo opinie są wybitnie subiektywne i niejednokrotnie można przeczytać np, że dedykowany kij na sandały przez jednego jest wynoszony pod niebiosa a przez drugiego połamany i spuszczony w kiblu. Naprawdę mało jest opinii pisanych przez wędkarzy, którzy łowili wieloma wędziskami, gdyż tacy, których na to stać lub mogą to robić, niezmiernie rzadko się udzielają w necie. W wyborze wielce pomocne są wszelkie zloty wedkarskie, na których pojawiają się życzliwi ludzie i pozwolą kilka razy machnąć swoim wędziskiem. O, wtedy faktycznie można odczuwalnie wyczuć różnice i wyrobić sobie własne zdanie oraz sprawdzić osobiste preferencje aby w przyszłości wiedzieć czego szukać zamiast zadawać pytania, za przeproszeniem i z całym szacunkiem dla autora, bez sensu.
  4. Błąd techniczny. "Kluchą" zacina się do dołu a nie w górę. Aby się przekonać musiałbyś sam potrenować. W tym wszystkim zabrakło mi tylko tego, że kluchą na spławik nie zatnie się żadnej większej ryby a docinka rzadko jest skuteczna. Za to w cieżkiej dence można się samemu zabić/zranić ciążarkiem/hakiem już podczas zarzucania. "Klucha" to idealna akcja przy bacie, gdzie celowo nastawia się na rybki rozmiaru maego zywca. W inych przypadkach, według moich doświadczeń, to porażka i okrutnie szarpie nerwy.
  5. Hmmm, rozróżniam dwa mocowania spławików niezależnie od nazwy i typu: - na stałe, minimum jeden punkt mocowania do żyłki - przelotowe, żyłka przesuwa się swobodnie przez oczko na kilu a spławik blokuje ogranicznik na żyłce.
  6. Docio

    Przypony "sumowe".

    To jest umiejętność wyciągania wniosków z sytuacji na łowisku i za to należy się szacun, a przynajmniej chwila zamyślenia. Ludzie ograniczeni jednak będą robić z tego komedię, więc się nie ma czym przejmować, co i tak widać.
  7. Wędzisko 4,0 - 4,5m cw 5 - 25g akcja B lub inaczej semiparabolik, żyłka główna 0,18 - 0,2mm, przypon 0,14mm. Gdyby nie obecność karpi i linów można by było zastosować cieńsze żyłki. W sumie też nic nie napisałeś o wielkości ryb. Gdy nie ma grążeli to i dla lina można by było cieniej ale nic o tym nie wiemy, bo nie chce się czytać ze zrozumieniem. Dla powyższego zestawienia i połowu odległościowego spławik 1,5g na pogodę bezwietrzną lub z lekkimi podmuchami. Przy większym wietrze cięższy, nawet do 4g. W obu przypadkach mocowany na stałe o ile staw nie ma kilku metrów głębokości o czym też nic nie wiemy. Gdyby zastosować żyłkę główną 0,16mm a przypon 0,10 - 0,12mm to można by było zastosować już zestaw 1,0g a nawet 0,8g. Przy zastosowaniu spławika przelotowego na niedużej głębokości 1,0 - 1,5m potrzebna większa znajomość techniki. Nie będzie to bezwzględnie zły wybór ale początkujący może mieć problemy, których ze spławikiem mocowanym na stałe nie będzie. A jeżeli w tym stawie są karpie powyżej 5kg to ten zestaw się nie sprawdzi.
  8. Za kilka dni jadę w tamto miejsce. Rozpoznam odcinek brzegu, który wcześniej był podlany i przekażę uwagi. Wtedy konkretnie będzie można zdecydować o miejscu a czas na wybór jest odpowiedni - niski stan Narwi. A niska wody odkrywa doły.
  9. Przeczytaj wreszcie post Winda. Drugi w tym wątku.
  10. I bardzo dobrze, że jest stare i nie masz. Wyjdzie Ci tylko na zdrowie. Mnóstwo wędkarzy do dziś ma zapaskudzoną kartoteke karalności przez to wydawnictwo, gdyż były to tłumaczone przedruki z pism zachodnich. Przedruki opisujące techniki, przynęty i inne rozwiązania niezgodne z naszym prawem, a pisząc o prawie nie mam bynajmniej RAPR PZW na myśli. Rynek wtórny książek nie jest zły u nas i Splawik dobrze Ci radzi. Jednak przy starszych wydawnictwach (choć nie tylko) i tak musisz uważać na niektóre rozwiązania, prawo się zmienia a tekst w książce zawsze będzie ten sam.
  11. W ostatnich dniach "kosztowałem" gotowe zupki Profi. Na pierwszy ogień poszła gulaszowa i nawet miło mnie zaskoczyła. Jednak kolejne: pieczarkowa, pomidorowa i grochowa sprowadziły mnie na ziemię. Nie ocenię bo ocena mogłaby mnie zaprowadzić prosto na salę sądową za pomówienie ale napiszę tak. Gdybym miał wybierać pomiędzy trzema ostatnimi a czystym bulionem z kostki - wybiorę bulion. Gulaszowej też już nie kupię, choć zrobiła na mnie dobre wrażenie, ale po przypalonej pomidorowej następna może być ona.
  12. Docio

    Przypony "sumowe".

    Hahaha. No to ja mam odmienne doświadczenia i z kevlaru nie zszedł mi ani jeden szczupły. Jednak zanotowałem w pamieci bo warto znać przypadki innych. Przydają się potem, przy konieczności wyboru. A wolfram jest chyba nieśmiertelny. Pamiętam te dawne przypony, dość szybko się skręcały, plątały i załamywały. W latach 90-tych był jakiś przełom technologiczny bo już tylko mi się skręcały. Kilka lat temu gdzieś czytałem, że te wszystkie problemy już nie istnieją a i nie jest problemem zakup wolframu nawet półmetrowego. Ile w tym jednak prawdy - nie wiem.
  13. Docio

    Przypony "sumowe".

    A ja i owszem - mam. sam przechodziłem ten etap gdy mi wyjątkowo nie "leżały" stalówki. Krótkie, sztywne i często własnie puszczały na tulejach zaciskowych. Poszukiwania doprowadziły mnie do taśmy kevlarowej. Nie jest to mocarz wśród materiałów na przypony ale pojedyńcza sprawdzała się na szczupaki a podwójna na sumy. Na sumy zaplatałem też warkoczyk z trzech taśm gdy spodziewałem się więszej sztuki. Sama taśma, choć wtedy droższa od współczesnych plecionek (w latach 90-tych szpula 10m taśmy 0,75mm za 50zł), okazała się przysłowiowym strzałem w 10. Szczupak nie miał szans jej przegryźć. Ze względu, że taśma nie jest jednorodna lecz splatana maszynowo z naprawdę wielu linek, przy niemal zerowej rozciągliwości wzdłużnej imała całkiem sporą rozciągliwość poprzeczną. Taśma w kontakcie z zębem szczupłego najzwyczajniej nabijała się na niego a nie przecinała i przy tym nie niszczyła. Z czasem, jak wszystko, ulegała uszkodzeniom a konkretnie pękały pojedyńcze włókienka i mechaciła się. Dziś nie kombinuję, stosuję plecionkę Konger Kevlon sprzed chyba 10-ciu lat kupioną naprawdę tanio, chyba 0,3mm i mam święty spokój, wygodę i odpowiednią różnicę w wytrzymałości pomiędzy główną a przyponem.
  14. Docio

    Przypony "sumowe".

    Najgrubszy fluorocarbon jaki znalazłem w necie to 0.6mm o wytrzymałości ok 20kg. Na węźle jeszcze straci a może nawet sporo, jak mocno zaciągniesz. Jak zaciągniesz bezpiecznie to sztywny może puścić w najmniej oczekiwanym momencie. Decyzja nalezy do Ciebie ale ja zamiast fluorocarbonu wolałbym już założyć tradycyjną stalówkę. Ale skoro już szukasz to rozważ również przypony z plecionki stalowej. Nie od dziś znane są zestawy składające się z linki i oczek do zaciskania na jej końcach a obecnie nawet i u nas. Większy wybór po wpisaniu w google - plecionka stalowa.
  15. Docio

    Przypony "sumowe".

    Świetny przykład - czego należy unikać. Krętlik obowiązkowo łożyskowany. Będzie mniejszy od adekwatnego jak w linku powyżej. Agrafka samozaciągająca dwustronna. To nie może być pętelka z druciku dowiązana do krętlika. Szukaj w sklepach sumowych lub karpiowych dla łowców okazów. Powinieneś znaleźć naprawdę solidny i sprawdzony sprzęt. Odniesieniem wszędobylskim może być to. więcej przykładów
  16. Może według jakichś dziwnych norm obyczajowych. Według mnie staroświeckia życzliwość, rozsądek oraz realistyczne spojrzenie na świat z nutą romantyzmu i z podkładem dobrego humoru, kwalifikują Cię zdecydowanie do ludzi normalnych a nie TWA. Fuj, ale przysłodziłem. Jednak za somokrytykę masz punkta.
  17. O i takie działanie jest jak najbardziej wędkarskie. Jest to próba przejęcia forum "na żywca".
  18. No to według mnie słyszałeś chyba wszystkie warianty. Odpowiedź jest, według mnie, jedna, a mianowicie - nie ma reguły. Wszystko zależy od techniki spławikowej, przynęty i samych brań. Do tego dochodzi kontrola własnej przynęty, czy przypadkiem nie rozmiękła lub nie spadła. Przy gruncie jest to nieco bardziej złożone. Zależy to od ścisłości i kleistości zanęty do koszyczka, przynęty i brań. Ale jeśli nie stosuje się koszyczka to pozostaje przynęta i branie. Generalnie warto sprawdzić przynętę po każdym braniu. W przypadku stosowania past i ciast, po dłuższym okresie braku brania. Jednak z tym braniem to nie jest bezwzględna prawda. Łowcy linów stosujący czerwone robaki potrafią po pierwszym braniu odczekać nawet dziesięć minut, gdyż taki styl pobierania pokarmu mają te rybki. To takie ogólne wnioski jakie akurat przyszły mi do głowy i ważne, sam do tego dojdziesz doświadczalnie, gdy będziesz łowił. Przyjdzie to samo, całkowicie naturalnie. W spławiku dochodzi jeszcze jeden wariant. Gdy wysonduje się dno "po łebkach" lub nawet w ogóle, istnieje coś takiego jak "przerzucenie zestawu". Polega to na tym, że zestaw się wyciąga i zarzuca nieco obok, bliżej lub dalej od zanęconego miejsca. Istnieje jeszcze taki wariant, że łowiąc w głębszym jeziorze nie sprawdzi się przed nęceniem, czy jest prąd podwodny. Taki prąd może przenieść zarzuconą zanętę o dwa - trzy metry. Taki prąd można wyczuć podczas gruntowania łowiska.
  19. Docio

    Znalezione w sieci

    Nie znam osobiście Pana Bartona ale od lat mam uznanie dla jego wiedzy o tej rybie.
  20. No ja bym był ostrożny z takimi odpowiedziami, bo potem jak nic zostaniesz osądzony, że nie pomagasz i należysz do jakiejś sitwy albo, co gorzej, do TWA.
  21. Docio

    Sandacz 2014

    Kumpel jak mieszkał w Krakowie, to na karpia sadowił się w mieście pomiędzy progami a na typowy grunt za leszkiem, sandałem albo sumem, tuż pod miastem w dole Wisły. Na pewno znasz miejscówki, niska skarpa 1,5 - 2,5 metra z dość sporą ilości krzewów na skraju u góry a sam brzeg bogaty w "zakola". Z mojej strony to tylko dygresja, wynik wspólnych rozmów.
  22. Docio

    Sandacz 2014

    Z tego co mi wiadomo od znajomego ichtiologa, to spadek ciśnienia o 5hPa w ciągu 10 godzin jest odczuwalny przez ryby ale nie wpływa on jeszcze na ich żerowanie. Spadek o 10hPa w ciągu 12 godzin, taki jak opisujesz, ma wpływ i ryby przestają żerować. Każda przerwa w żerowaniu jest widoczna i sygnalizowana przez ryby gwałtownym żerowaniem przez 1-1,5 godziny. Jednak każda reguła ma swoje założenia. Zaniechanie żerowania dotyczy głównie ryb starszych oraz wszystkich z zamkniętym pęcherzem pławnym. Te z otwartym wyrównują ciśnienie poprzez wypuszczenie z niego powietrza lub zaczerpnięcie prosto z atmosfery. Ryby z zamkniętym pęcherzem muszą wyrównać ciśnienie poprzez wymianę gazową przez krwioobieg. I tu kolejna ciekawostka. Przy wzroście ciśnienia o 10hPa w ciągu 12 godzin sytuacja jest analogiczna dla ryb o zamkniętym pęcherzu pławnym. I ostatnie założenie. Powyższe reakcje głównie dotyczą zbiorników zamkniętych lub dużych przepływowych. W rzekach te uwarunkowania nie są aż tak widoczne a tolerancja ryb jest znacząco wyższa.
  23. Docio

    Bat- początki

    Nigdy dość "głęboko" nie wszedłem w bata ale w moich połowach spławikowych znaczenie ma także długość przyponu. Często skrócenie lub wydłużenie o 5cm bez zmiany grubości i wielkości haczyka powoduje to co opisał Kuba. W ciężkiej dence z feederem jest to jeszcze bardziej odczuwalne i prawdziwą "pustynie" potrafi zmienić w wodę pełną obfitości. Nie wiem czemu się tak dzieje jednak przy dence, dla swoich potrzeb, tłumaczę to prezentacją przynęty w dość silnym nurcie, który unosi i szarpie przynętą. Leszcze, krąpie, płocie i podobne nie lubią jak im przynęta "skacze przed nosem". Za to dla sapy i jazia przypon potrafię wydłużyć nawet do metra. W połowach spławikowych może to zależeć od przejrzystości wody i samej konstrukcji zestawu. Zawsze stosuję krętlik do połączenia przyponu z żyłką główną i im bardziej przejrzysta woda tym przypon dłuższy.
  24. Współczuję ale... No właśnie. Tyle razy Cię widziałem a jakoś przednich nóg nie dostrzegłem.
  25. Czyli musisz przeczytać RAPR PZW aby uzyskać odpowiedź na swoje pytanie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...