-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Na pewno słyszałeś opowiadania jak to duże leszcze potrafią się wbić do połowy w muł aby zdobyć jakiś okazały kąsek. Ja bynajmniej słyszałem i to od ludzi, których jako nastolatek i starszy uważałem za osoby poważne. Niestety to co kumpel mi opowiadał stało w jawnej sprzeczności z moją "nabytą" wiedzą i nie chciałem mu uwierzyć, no to mi pokazał. Szczęka opadła na burtę łodzi aż huknęło. Zresztą nie tylko mnie, bo było nas kilku. Żaden leszcz nie wbijał się w muł zgodnie z naturalnym odruchem ochrony skrzeli przed zabrudzeniem. Za to parodystycznie "trzepały" ogonami na dnie wypłukując w ten sposób pokaźne dołki, obracały się dość szybko, agresywnie wyłapywały to co oceniły jako jadalne i błyskawicznie znikały z pola widzenia aby wrócić jak tylko muł opadł. No. To teraz Wam szczęki opadły.
-
Stado patrolowe to jak najbardziej termin mój własny. Przydatny aby odróżnić etap życia leszcza pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Te roczniki 6-10 lat nie przebywają w jednym miejscu a opływają i żerują swój rewir na granicy litoralu, o ile taka istnieje. Znalezienie ich może także posłużyć do czego innego, a mianowicie do przyczajenia się na duże "gruntowe" płocie, które zachowują się i żerują podobnie, w tym samym miejscu ale w o wiele mniejszej skali. Stado podstawowe to jak najbardziej termin ichtiologiczny i określa on grupę najstarszych i najsilniejszych osobników stanowiących podstawę ekosystemu. Dotyczy to wszystkich gatunków nie tylko leszcza. Podobnie jest z sandaczem, szczupakiem, których nagłe odłowienie powoduje bardzo poważne zmiany prowadzące do znanego karłowacenia. Nie da rady zastąpić dużych ryb narybkiem, choćby pakowało się go do wody ciężarówkami, co tak naprawdę jest nierealne bo wykończyłoby się wodę, dlatego pozostaje jedynie masowy odłów ryb średniego wieku, co nam się jako wędkarzom bardzo nie podoba, gdyż one są główną zdobyczą wędkarską. Wszelkie zgłaszane rekordy medalowe to właśnie ryby ze stada podstawowego a absolutne rekordy to jeszcze inna grupa ryb. Tu może Splawik pomoże i przytoczy jakiś odpowiedni fragment z książki. Powszechną wiedzą jest fakt, że każda ryba po osiągnięciu odpowiedniego wieku i wielkości nabywa instynktów drapieżnych. Informacja taka powinna wystarczyć na uznanie faktu połowu niektórych karpiowatych na twistery itp przynęty.
-
Mój dziadek mawiał: uważaj co sobie życzysz, bo może się spełnić. W tym konkretnym przypadku w lipcu. A co do kategoryczności, to jestem jak najdalej od tego. Zawsze sobie i innym przypominałem w różnych dyskusjach, że ryby to jak by nie patrzeć organizmy żywe a tym samym nie można wszystkiego przewidzieć. Niektóre rzeczy jednak są schematyczne, powtarzalne i obserwowane przez wielu. Są one dla mnie schematem, który nie musi się powtarzać zawsze i wszędzie. O żerowaniu stada podstawowego na głębokości 10m nic nie napiszę, bo w to, to już na pewno nikt mi nie uwierzy. Mimo, że w kilku oglądaliśmy to z opadłymi szczękami na monitorze kamery podwodnej.
-
I z tym całkowicie się zgadzam. Nie ma takiego speca co by był mądrzejszy od natury.
-
Ozet w zalewie, jeziorze, czy innym akwenie o spokojnej wodzie 2-3kg to 35-45cm, czyli wyrośnięte stado patrolowe. Oczywiście może to być mizerne stado podstawowe i nie mogę takiej ewentualności odrzucić. W rzece wymiary realnie trzeba podnieść o te 5cm jak u wszystkich chyba gatunków. W naturze wszystko jest możliwe, a że Twoje leszcze ze stada o tym nie wiedzą, to tylko sobie chwalić, że znalazłeś miejsce ich żerowania. To jest niesamowite uczucie jak raz za razem ciągnię się taką "pięćdziesiątkę".
-
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Ozet hermafrotytyzm lub heterogonia są znane nauce lecz w jakim stopniu odnoszą się do karasia to nie mam zielonego pojęcia. -
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Nie wiem z jakich źródeł korzystasz ale może zacząłbyś korzystać z wiarygodnych, jak np PAN. To, że dla ułatwienia nazywany jest srebrzystym nie oznacza, że jest to jego właściwa nazwa. Nie ma gatunku /Carassius gibelio/ jest natomiast /Carassius auratus gibelio/ czy to się komuś podoba, czy nie. Co do źródła to zapraszam do lektury . Opracowanie Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademi Nauk. No chyba, że tam same "młotki" i nie wiedzą o czym piszą. -
O i wreszcie dyskusja. Pozwól, że się nie zgodzę. Tresura zwierząt dokonywana jest wyłącznie na gatunkach o zbadanej podwyższonej inteligencji. Zwierzęta o inteligencji niższej zawsze stanowią zagrożenie dla tresera i otoczenia. Zwierząt o niskiej inteligencji zaprzestano próbować tresować, gdyż naukowo udowodniono, że gdy istota o niskiej inteligencji czegoś nie rozumie, to zawsze ujawnia agresję. Stawy hodowlane to sztuczne zbiorniki z żadną lub minimalną ilością naturalnego pożywienia a w stosunku do populacji ryb wręcz stanowią zbiorniki głodowe. Instynkt życia jest wielki dla każdego rodzaju organizmu, więc miejsce gdzie pojawia się karma jest praktycznie jedynym miejscem pozwalającym przeżyć. Chciałbym zobaczyć jak tresujesz węże lub chociażby żółwie, co wcale nie przeszkadza wyrobić w nich nawyku zdobywania pokarmu w jednym miejscu. Chciałbym ponieważ znaczenie słowa tresura jest zupełnie inne i nie ma wyodrębnionych form. Natomiast stosowane środki w tresurze, w celu osiągnięcia celu są różne, jednak celowe karmienie w celu uzyskania efektu jedzenia, przepraszam , ale zalatuje schizką.
-
Do Twojej wypowiedzi dodam, że głebokość maksymalna zgadza się, ponieważ zalew powstał po przegrodzeniu Bystrzycy, która też swoją głebokość ma. Niestety w większości zbiornika koryto biegnie niemal środkiem a przy średiej szerokości 1000m dosięgnięcie go z brzegu jest niemożliwe. Wokół zalewu, zaraz po wałach technicznych, dno opada do 3 metrów dość spokojnie. Zasadniczo 5-6m od brzegu to strefa dość mocno zarośnięta moczarką. A w ogóle to ta strona na pewno pomoże zainteresowanym. Po co pisać coś, co już zostało napisane.
-
Leszcz, zazwyczaj pierwsza ofiara odpowiedniego rozmiaru, która wydaje się osiągalna dla wedkarza przechodzącego z etapu połowu czegokolwiek w etap połowu celowego. Niestety najczęściej przejście to pociąga za sobą większość zachowań, które są po prostu błędne. Mniej lub bardziej ale błędne i nie zapewnią sukcesu, nawet przypadkowego. Jestem świadomy, że to co piszę w tym towarzystwie jest mocno aroganckie ale trudno mi się pogodzić z mitami, które mogą czytać wszyscy szukając wiedzy a w efekcie pogłębiają jedynie swoą frustrację. Jak zwykle też napiszę, że nie mam patentu na nieomylność, nie ma zawsze jedynie słusznego rozwiązania i absolutnie nie trzeba się ze mną zgadzać. Leszcz jest rybą stadną i chierarchiczną. Jego miejsce przebywania w zbiorniku wodnym (wykluczam w opisie rzekę), ściśle zalerzy od samego charakteru zbiornika. W schematycznym zbiorniku wygląda to tak: - leszczyk do 15cm przebywa w ścisłym litoralu, w pobliżu roślinności wynurzonej aby w razie niebezpieczeństwa mógł się w niej bezpiecznie ukryć. - leszczyk do 25cm przebywa do 2m głebokości w litoralu i żeruje na roślinności podwodnej. - leszcz do 45cm to "stada patrolowe" przemierzające zbiorniki wzdłuż jego lini brzegowej przeszukując wszelkie płaszczyzny, półki, podstawy opadów dna na głebokości od 2m do 5m. Stada te bardzo często wymieszane są z krąpiem jednak już można zauważyć chierarchiczność i nie ma w nich większych odstępstw wiekowych. - leszcz ponad 45cm to ścisłe stado chierarchiczne, które ma tylko dwa miejsca w zbiorniku, w którym występuje. Mianowicie jest to miejsce odpoczynku i miejsce żerowania. Do podanych wymiarów proszę podchodzić rozsądnie. Są rozbieżności, wynikają one z wielu czynników a głównym z nich to sama natura, która praktycznie nie zna się na matematyce ani miarach. Zasadniczo wędkarza interesują dwa ostatnie podziały i przenosząc swoje złe nawyki dobiera się do stad patrolowych sądząc, że trafia na stado podstawowe. Potwierdzonym faktem jest to, że ani stada patrolowego, ani podstawowego nie ma możliwości nęcić. Nie jest realne aby zmienić wyrobione przez wiele wieków naturalnego doboru schematy postępowania, jednak nie jest niemożliwe aby się do tych grup dobrać. O nęceniu napisaliście chyba wszystko oprócz jednego. Trzeba jasno napisać, że nęcenie służy do ściągnięcia ryb w rejon połowu i utrzymania ich jak najdłużej. Za to podanie karmy w rejonie żerowania może spowodować pobudzenie ale w żadnym wypadku nie gwarantuje, że cokolwiek się złowi. Wracając do meritum. Stado patrolowe można zatrzymać na moment w czasie jego przepływu-żerowania. Ta potoczna nazwa wynika z jego postępowania. W każdym zbiorniku jest kilka takich stad, które wzajemnie nie wchodzą sobie w drogę i patrolują wyłącznie swój rewir oczyszczając go z wszelkiego rodzaju pokarmu żywego. Proszę wierzyć, ze żadna sypka karma ani zapach nie jest w stanie wywrzeć na nim wrażenia ponieważ to go nie interesuje. To tak jakbyście chcieli wybudować stację paliw przy drodze z gwarancją, że zatrzyma się na niej każdy przejeżdżający samochód. To niemożliwe. Realne natomiast jest to, że co tysięczny jednak zatankuje. Z mojej praktyki wynika, że takie stado można przystopować w rejonie połowu i jest to dość proste choć wymaga kilku dni. Trzeba dokładnie poznać dno zbiornika, wyszukać odpowiednie miejsce i podrzucać niewielkie ilości karmy przez 3-4 dni i zawsze sprawdzać, czy została zjedzona. W niektórych wodach, ze względu na ich całkowitą nieprzezroczystość, nie będzie to możliwe i tu zaczyna się loteria. Jeśli to miejsce jest patrolowane to nic się nie stanie i karma zniknie, jeśli nie to woda zostanie zakwaszona i znikną w rejonie wszelkie ryby, które takiej wody unikają jak zarazy. Woda po jakimś czasie sama się oczyści jednak miejsce jest spalone przez dłuższy czas. Zakładając jednak, że miejsce jest odwiedzane aby przystopować stado potrzeba sypnąć karmą i to bardzo obficie. Z mojej praktyki wynika, że najskuteczniejszy jest makaron kolanka i to nie ten drobny. Przygotowuję dwie porcje po 3-4 litry i pierwszą porcję staram się podać na ścieżce 1x5m, czyli takiej podłużnej. Można pomyśleć, że taka ilość karmy wystarczy na cały dzień ale niestety tak nie jest. Stado patrolowe składające się z kilkudziesięciu ryb, które nie mają innego celu jak przemierzać dno i dosłownie "odkurzać" je ze wszystkiego jadalnego, zwolni lub zatrzyma się nie dłużej jak na minutę, może dwie. Jeśli łowcy uda się złowić w tym czasie 2 sztuki, to naprawdę jest już dobry wynik. Brak brania przez kolejne pięć minut oznacza, że trzeba użyć kolejną przygotowaną porcję makaronu. Tu uwaga do łowców. Na pewno zauważyliście cykliczność brań w miarę równych odstępach czasu. To czas opłynięcia rewiru. Po drugim przejściu i kolejnych rybach wędkowanie można zakończyć i tak przez kolejne 3-4 dni aby wyrobić w stadzie poczucie, ze warto w tym miejscu zwolnić lub zatrzymać się. Po tym czasie ilość podawanej karmy można zmniejszyć do jednego litra jako jedną porcję i wreszcie posiedzieć nad wodą i rozkoszować się widokami, a na koniec strzelić fotę rybkom w siatce od której niektórych skręca z zazdrości. Jeśli ktoś wyciągnął wniosek, że skoro stado pożera wszystko na swojej drodze, to ten sam efekt można uzyskać przez jakąś zanętę sypką najlepiej z atraktorem. Moje doświadczenie tego nie potwierdza a raczej potwierdza, że stado w ogóle nie reaguje na jakiekolwiek atraktory i pobiera pokarm w ruchu a nie żeruje w miejscu. W miejscu żeruje stado podstawowe ale ono przebywa w zupełnie innym miejscu zbiornika, jednak i ono nie reaguje na jakąkolwiek zanętę sypką. Wracając do schematu, stado podstawowe żeruje na głębokości 8-10m a czasem nawet na 12m jeśli woda obfituje w tlen i w ogóle jest tak głęboko. Dziura-lej w dnie o takiej głębokości nie gwarantuje, że tam będzie żerować stado, za to większa płaszczyzna na 8m pozwala mieć o wiele większe szanse. Trzeba jasno i konkretnie napisać, że leszcz ze stada podstawowego w ogóle nie reaguje na jakąkolwiek zanętę. Jego życie i żerowanie odbywa się wyłącznie na pokarmie naturalnym zwanym naukowo - bentos. Pokrycie dna kulami lub, co gorsza, pyłem o zupełnie obcym zapachu, nie pobudzi do żerowania lecz odsunie go w inny rejon wody. Leszcz musi widzieć co je i tu mogą sprawdzić się wszelkie ziarna kontrastowe dla dna, nawet wspominana przez Was kukurydza, która dla stada patrolowego jest niestety mało skuteczna. Warto jednak pamiętać aby jak najmniej wpływać na charakter żerowiska i unikać wszelkich artaktorów, a jeśli już chce sie koniecznie stosować to w ilości mocno ograniczonej, a nawet bardzo mocno. Z praktyki mojej wynika, że zastosowania atraktora w 1/10 sugerowanej porcji jest ilością maksymalną. Przy stadzie podstawowym działanie karmy jest podobne jak dla stada patrolowego, nie pobudzi ona do żerowania a jedynie przytrzyma na dłużej w rejonie nęcenia. Dlatego po pierwszym braniu i efekcie połowu warto regularnie podsypywać garść lub dwie karmy, czyli mamy tu konkretne nęcenie punktowe. Praktycznie ok 3l parzonego pęczaku starczało mi na cały dzień łowienia, czyli cały okres żerowania. Tak, leszcz żeruje od wschodu do zachodu słońca a potem spływa w konkretny rejon akwenu aby odpocząć. Co ciekawe nigdy nie słyszałem aby ktokolwiek złowił dużego leszcza w rejonie jego odpoczynku. Już słyszę głosy sprzeciwu że jednak w nocy też można połowić leszczy i to skutecznie. Owszem, nie jest to obarczone ani przypadkiem, ani fanaberią natury lecz samym charakterem zbiornika. W przypadku gdy zbiornik jest płytki pozbawiony charakterystycznej głebi, stada podstawowe i patrolowe nie mają swoich naturalnych żerowisk i krążą po całym akwenie. Jednak te starsze roczniki krążąc swobodnie nigdy, ale to nigdy nie podpłyną do brzegu ze względu na przebywanie tam młodszych roczników. Zachowanie chierarchiczne im na to nie pozwala, więc jeśli ktoś znajdzie się nad brzegiem "wielkiej wanny" to niech szuka leszczy 20-30m od brzegu a nie 5m czy 10m. Koniec
-
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Błąd i to poważny ale mało znaczący w naszej sytuacji. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się dlaczego tak sądzę to zapraszam do przeczytania kilku zdań. Karaś, u nas nazywany srebrzystym, choć naprawdę nazywa się złocisty i ma tylko trochę wspólnego z naszym karasiem pospolitym, to nic innego jak jeden z kilku nietrafionych eksperymentów zarybieniowych. Genialne w swojej prostocie jest działanie natury w tym konkretnym przypadku. Ponieważ samce tego gatunku nie wytrzymały warunków naszego środowiska, to samiczki zaczęły się pojawiać w miejscach tarła innych gatunków ale w warunkach odpowiednich dla siebie. Nie mam zamiaru bić w tony inteligencji ryb jednak niewątpliwie jest to działane natury i wyjątkowo silnego instynktu przeżycia gatunku. To działanie jest nacechowane premedytacją a geny tak silne, że niezmiernie rzadko spotyka się mało podobne "do matrycy" karasie. Zupełnie inaczej jest podczas tarła naszych części karpiowatych, które to tworzą nieokiełznaną orgię, w której najczęściej uczestniczą płocie, wzdręgi, leszczyki i krąpie. Co z tego wynika - wiadomo. Czasem człowiek patrzy na rybę i głupieje, bo choć złowił ich niezliczoną ilość to trafi się taki egzemplarz, że nie ma właściwie pojęcia co złowił. Ale jak to mówią, ważne, że nie gryzie i ma płetwy. -
Ooooo, pamiętam. To przy tym stoliku pod baldachimem rozkoszowaliśmy się cytrynówką. Teraz też widzę ile widoku moja plandeka Wam odebrała.
-
To nic nadzwyczajnego, ja mam taki. Problemem nie jest aby dołożyć mu jeszcze reprezentacyjność, gdyż o tym decydują dodatkowe elementy zewnętrzne, ale na to potrzeba kasy. Jeśli Lepki chce łowić ryby takie jak wyszczególnił to musi zdecydowanie zwiększyć limit kaski i szukać bata karpiowego a są takie. Nic nie będzie też stało na przeszkodzie aby łowił nim inne ryby choć na pewno z drobnicą może mieć niejaki problem. Wspomniany limit to 1000zł a zwiększanie go pozwoli na większy wybór bardziej komfortowych wędzisk. Jeśli jednak nie można zwiększyć limitu to albo trzeba z czegoś zrezygnować, albo zdecydować się na specjalizację.
-
Dzięki za namiary. Teraz dopiero zauważyłem jakiego byka strzeliłem w "stoważyszenie" ale edytować nie będę, niech mnie przeraża jak zajrzę.
-
Hmmm, stoważyszenie nie ma go w swojej ofercie na stronie. Napisałem do nich, może się zlitują nad wędkarzyną.
-
Kołowrotek mocno pracował nie będzie bo ogranicza go cw wędziska. Wielkość 200-300 to w sam raz i nie ma co przesadzać. Konkretnego modelu nie jestem w stanie Ci polecić, gdyż moje mają 5-lat i więcej ale radzę kupić maszynę z jak najmniejszym przełożeniem. To najmocniejsze konstrukcje. Szpula im płytsza tym lepsza i nie ma co ukrywać, że lżej schodząca żyłka ma znaczący wpływ na odległość rzutu przy użyciu tej samej siły.
-
Wszystkiego dobrego.
-
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Bzdury kolego Stan. Definicje w każdym języku tego świata są jednoznaczne a szczególnie gdy dotyczą protokołu dyplomatycznego. Fakt, że nie posiadasz polskiego dokumentu nie kwalifikuje Cię od razu jako cudzoziemca. Przyjedziesz na swoim paszporcie obcego państwa i będzie spokój, niezależnie od tego na kogo trafisz podczas kontroli. Nie wiem jakim paszportem się legitymujesz a różnią się rybrykami. Niektóre kraje europejskie, mimo iż wydając swój paszport kwalifikują Cię automatycznie jako swojego obywatela, mają rubrykę "obywatelstwo", w której mogą być wpisane te inne. Nie wolno jednak mylić tej rubryki z inną, czyli "narodowość", bo to zupełnie co innego i praktycznie dla systemu prawnego bez znaczenia a jedynie dla Twojej tożsamości. Z połowem w morzu masz sprawę jasną i czystą od samego początku, problem dotyczy jedynie połowu w jeziorze. A sprawa obywatelstwa polskiego jest bardzo prosta do wyjaśnienia. Wystarczy, że w ambasadzie lub konsulacie złożysz wniosek o paszport i sam się przekonasz "namacalnie", czy jesteś obywatelem polskim, czy też nie. W końcu sam pisałeś, że nigdy nie składałeś wniosku o rezygnację z obywatelstwa a to, że olałeś polskie dokumenty nie powoduje, że jesteś obcokrajowcem. I jeszcze jedno. Jeśli masz wydany paszport w ostatnim dziesięcioleciu to nawet nie musisz mieć tych rubryk. Zgodnie z dyrektywą UE o unifikacji dokumentów podróży wszystkie są niemal jednakowe i wszystkie mają ten sam system kodowy, który podstawiony pod czytnik od razu pokazuje na monitorze wszystkie dane o Tobie. Na Twoje szczęście takie czytniki posiada jedynie SG a do połowu w morzu karty wędkarskiej nie potrzebujesz. Do połowu w jeziorze, jako obywatel polski już tak i sprawa nie opiera się na ocenie mentalności kontrolującego lecz na jego dociekliwości i wyszkoleniu. Nic nie stoi na przeszkodzie aby kontrolujący w czasie kontroli spisał numer kodowy z paszportu i sprawdził w SG Twoje dane, tym bardziej, że placówka jest na miejscu. Także nie ma co gdybać i osądzać mentalności i jakiejś wydumanej dwuznaczności wynikającej z Twojej niewiedzy, a i tak szybko bym nie wzywał policji oprócz faktycznie sprawy oczywistej. Już pisałem, że obca rejestracja łodzi nie zwalnia Cię z przestrzegania polskich przepisów żeglugowych a każda łódź musi mieć swoje odpowiednie wyposażenie zależne od wyposażenia łodzi. Z podstawowych to gaśnica w przypadku zamontowanego zaburtowego silnika spalinowego i kamizelek w ilości odpowiedniej do ilości osób na łodzi. Są tu na forum ludzie pływający codziennie lub prawie codziennie po morzu i wodach śródlądowych, więc mogą Ci podać co i jak. Proponuję też zajrzeć na fora żeglarskie duńskie i niemieckie, z których dowiesz się, czy przypływając na nasze wody musisz posiadać odpowiednie dokumenty własne i jakie aby łódź/jacht nie trafił na brzeg. Po co masz nam wierzyć w to co piszemy, im prędzej zaufasz, a mam wrażenie, że u siebie nie musisz posiadać odpowiednich uprawnień do pływania swoją łodzią z mocnym silnikiem morskim. Pytałeś, starałem się odpowiedzieć i pomóc. Nie oczekuję laurów ale też nie muszę w odpowiedzi czytać o jakiejś dwuznaczności czy idiotycznym systemie prawnym. Wybór zawsze jest, można się na to zgodzić lub nie. -
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Masz prawo mieć własny pogląd na sprawy cudzoziemstwa, nie będę się spierał w niczym. Co miałem napisać, napisałem. Co do łodzi i jej rejestracji to nie wspominałem, gdyż ustawowo, zgodnie z dyrektywą UE, wszystkie rejestracje z obszaru UE są honorowane. Rejestracja nie zwalnia jednak z przestrzegania obowiązujących przepisów w danym kraju i musisz mieć odpowiednie wyposażenie. ale na to zapewne też masz swoją teorię. Dla własnego, dobrze pojętego dobra, zamiast wydzwaniać do kogokolwiek zajrzyj do słownika lub choćby Wikipedii i przeczytaj co oznaczają słowa "cudzoziemiec" i "obywatelstwo". Dołączam się do Grzybka i życzę spokojnego wypoczynku. A co mi tam, w końcu to dziki kraj. A zupełnie na koniec, RAPR PZW nie określa kto jest wędkarzem. To jedynie regulamin połowu na wodach PZW, na których łowić nie będziesz. Kto jest wedkarzem jego prawa i obowiązki określa ustawa o rybactwie śródlądowym oraz rozporządzenie o chowie, hodowli itd. -
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Stan nie pisałem tego wszystkiego aby Cię wypłoszyć, czy choćby przestraszyć. Realia są takie, że wielu polaków mieszkających, pracujących i żyjących za granicą posiada podwójne obywatelstwo. Sam wiesz, że posiadanie paszportu innego niż polski nie eliminuje obywatelstwa i w tym przypadku zapis o zwolnieniu z posiadania karty wędkarskiej jest nieuzasadniony. Jeśli w paszporcie masz rubrykę "obywatelstwo" i jest tam wpisane "Polska, Polish, Polonaise", to o braku karty wędkarskiej możesz zapomnieć. O ile PSR (uprawniony do kontroli na tym jeziorze) może tego nie wiedzieć, to SG na morzu wie aż za dobrze. Obywatel polski jest zobowiązany do posiadania karty wędkarskiej choćby miał i trzy inne obywatelstwa, z czym już się spotkałem, lub wręcz legitymował się paszportem bezpaństwowca, z czym też się spotkałem. Może jakimś wyjściem, dość ryzykownym wobec SG, byłoby posługiwanie się nie paszportem lecz dokumentem tożsamości, w którym nie musi być wpisane obywatelstwo, na podstawie istniejącego, ważnego i ratyfikowanego przez Polskę układu z Schengen. Zawsze mógłbyś udać nieświadomego i PSR nie ma jak tego sprawdzić ale SG już tak. Niemniej w SG głupka trzeba szukać z przysłowiową "świecą" i trudno by nie skojarzyli imienia lub nazwiska z obywatelstwem, więc samo posiadania paszportu innego niż polski nie zwalnia z obowiązkowego posiadania karty wędkarskiej. Dopiero obce obywatelstwo to umożliwia. -
Super. Tekst typu "wszyscy wiedzą ale nikt nie pisze, bo tak naprawdę to nic nie wie". W tym wszystkim brakuje mi tylko jednej rzeczy - ilości zanęty w kontekście widocznych przejawów obecności ryb w łowisku. Brzmi mocno naukowo-nadęcie ale niestety są miejsca w jeziorach gdzie ryb absolutnie nie ma a kilka metrów dalej są i żerują. Zanęta wrzucona w takie "puste miejsce" nigdy nie zostanie zjedzona a wtedy po kilku dniach zaczyna sie psuć i zakwasza dużo, dużo, dużo więcej akwenu niż tylko miejsce nęcenia. Zakwaszoną wodę ryby bezwzględnie unikają i nic nie pomoże. Także, jeśli można prosić to dokończ dzieło, bo mocno przydatne. Aha, tak zupełnie z boku. Czy Twoja klawiatura nie posiada spacji?
-
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Stan z tymi "kłodami pod nogi" to trafiłeś we sedno. Bynajmniej nie dotyczy to tylko turystyów lub tych którym raptem zachciało się wędkować lecz wszystkich rodzimych wędkarzy. Przyczyna takiego stanu jest prozaiczna - system prawny. Kto inny wystawia zezwolenie a kto inny jest zobligowany do ich kontroli. Do tego, niestety, powszechne jest wszelkie kombinatorstwo z zezwoleniami co prowadzi prostą drogą to tego, że gospodarujący ściśle określa jego wzór i miejsca nabycia. Wiem, to mało zrozumiałe ale tak jest i na razie tego się nie przeskoczy. Dość powiedzieć, że urząd zobligowany do kontroli zezwoleń nie ma jakiejkolwiek łączności z gospodarującym na danej wodzie i fizyczne posiadanie zezwolenia to jedyny dowód, że połów jest legalny a nie kłusowniczy. I może jeszcze jedno, może nieco na wyrost ale znająć nasze realia na co dzień i psychoze polowania na czarownice... Gdyby zdarzyła Ci się kontrola na jeziorze lub morzu przez SG to absolutnie nie rozmawiaj czysto po polsku. Przyczyna jest prosta - mogą zabrać Ci kilka godzin na sprawdzenie autentyczności paszportu, gdyż i takie rzeczy się u nas zdarzają. A sprawa działań pro-wędkarskich, to jest uzależnione wyłącznie od gospodarującego na danej wodzie. Od niego, a właściwie wyłącznie od jego wyobraźni zależy gdzie takie zezwolenia są dostępne. Mimo powszechności internetu wielu gospodarujących nie ma własnych, choćby najprostrzych stron internetowych, a tym samym niemożliwym jest uzyskanie jakichkolwiek informacji proforma. Jednak część je posiada i dopiero tam można sprawdzić co i jak. I tak, część gospodarujących oferuje sprzedaż swoich zezwoleń wyłącznie u siebie w siedzibie firmy, inni dopuszczają przelew opłacony na ustalonym druku a jeszcze inni oferują swoje zezwolenia na własnych drukach dostępnych w kioskach, sklepach, ośrodkach wypoczynkowych itp w okolicy akwenów gospodarowanych przez siebie. Nie ma jednego rozwiązania, bo i wyobraźnia jest różna za to system kontroli jest jeden wymagający posiadania fizycznego "papierka", w którym wszystko jest napisane. Z tego wszystkiego można by było wyciągnąć wniosek, że cała sytuacja spowodowana jest przez system kontroli ale to nie prawda. Powodem takiego stanu a nie innego jest system podatkowy, który absolutnie nie ma zaufania do kogokolwiek, a do firm to już w ogóle. Choć można by było wprowadzić elektroniczną rejestrację wędkujących to całość sprzętu do tego potrzebnego i wyposażenia w czytniki kontrolujących spada na gospodarująch a to już wręcz nierealne. W Twoim przypadku, jak na nasze realia, masz w sumie wygodę, bo wszystko niemal na miejscu. Inni tak słodko nie mają i muszą często przejechać sporo kilometrów aby takie zezwolenie uzyskać. Nie ma co wymyślać, w zeszłym roku i mnie to spotkało. Musiałem od ustalonego miejsca pobytu pojechać dalej 50km aby opłacić licencję (innego miejsca nie ma) i wrócić nad łowisko. 100km drogi tylko po to aby w spokoju łowić a i to nie koniec, bo po wszystkim musiałem jeszcze złożyć u nich rejestr połowu, w czym pomógł mi kolega mieszkający w tamtym rejonie. W innej części kraju taki punkt miałem już po drodze ale rejestr połowu też złożył za mnie kolega co mi bardzo ułatwiło życie a niektórzy tak dobrze nie mają. -
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Grzybek jak Cię lubię. Napisałem "prawie dobrze", znaczy zabrakło tylko elementu, że druk dostępny na poczcie musi być taki jak w podlinkowanym wzorze. PGR sam pisze, ze druki te są dostępne na poczcie ale czy będą? Można tak założyć, ja wolę się zawczasu zabezpieczyć, bo to nie chleb, czy masło. -
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Yyyyyy, Grzybek prawie dobrze. Co do morza to nie mam zastrzeżeń ale Resko-Przymorskie gospodarowane jest przez PGR Mielno i na poczcie można opłacić licencję wyłącznie na ich blankietach. Pod linkiem umieściłem stronę z informacjami i wzorem przelewu. Najwygodniej wydrukować w 2 lub 3-ch egzemplarzach, wypełnić i ładnie wyciąć. Opłata w banku to na pewno jedno dla nich i potwierdzenie ale coś mi majaczy, że poczta też zabiera jedno dla siebie. No i Stan zabieraj się za lekturę RAPR PZW, bo będzie Cię obowiązywał, tak wynika z treści. -
Pozwolenie na wędkowanie j. Resko i wody morskie.
Docio odpowiedział Stan wna temat w Wędkarstwo morskie
Z posiadania karty wędkarskiej jesteś zwolniony ale musisz posiadać zezwolenie na połów od podmiotu gospodarującego na tym jeziorze. I to Ty musisz się dowiedzieć kto jest tym gospodarującym. Co do pozwolenia na połów w morzu to wyżej Grzybek napisał co i jak. Ostatnie zastrzeżenie pominę.
