-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zaraz zmienisz zdanie gdy padnie pytanie: A co jak będę chciał łowić z żoną i 10-cio letnim synem kuzynki żony? Ja od razu się poddaję.
-
Czy muszę wyrobić sobie nową kartę?
Docio odpowiedział hoderny1232 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Karta Wędkarska jest jedna, nie rozróżnia wieku, płci czy koloru skóry. To dokument państwowy jak prawo jazdy. Rozróżnienia takie jak: młodzieżowa, normalna, ulgowa są w PZW i nie dotyczą samej karty lecz opłat wnoszonych za członkostwo i wędkowanie a są umieszczane w legitymacji członkowskiej PZW i licencji połowowej. Dawniej, bardzo dawno, dawno, w latach 70-tych ubiegłego stulecia Karta Wędkarska i legitymacja członkowska PZW były jedną książeczką. Ten fakt do dziś u niektórych siedzi w głowie i najzwyczajniej mylą te dwa dokumenty. Dla dorosłych miała kolor ciemno niebieski a młodzieżowa miała kolor czerwony. Mnóstwo wędkarzy myli te dokumenty gdyż nie chce im się przeczytać nagłówków w tych dokumentach a niektórzy nawet jak przeczytają to nie rozumieją, że to zasadniczo różne dokumenty. -
Nie mam pojęcia, po prostu nie wiem. Musisz sam sprawdzić jak działa ale jeśli się już zdecydujesz to pamiętaj, naruszenie śrub to utrata gwarancji a w kwestii samego smarowania to pukaj do Alexa lub Ubertrolla. Aha, nawet idealnie dopasowany śrubokręt zostawia ślady na śrubach. Często jedna śruba jest głębiej i tam jest plomba. Cienka skórka pod śrubokręt powinna wyeliminować wszelkie rysy od niego. Ja to napisałem!? A nieeee, tylko głośno myślę...
-
Dokładnie tak. Taki nasz los w tym PZW.
-
Właściciel może powiedzieć, że założył iż dany osobnik posiada Kartę Wędkarską a ponadto nie ma on uprawnień do sprawdzania dokumentów. Z tego co mi wiadomo nie jest to obręb hodowlany lecz działalność gospodarcza o nazwie łowisko specjalne. Najprawdopodobniej jest to wykupione, czyli prywatne ale i w tym przypadku karta obowiązuje.
-
Jeśli kupiłeś Daiwa lub Shimano z tych do 400,- to może być suchy w środku. Od kilku lat słychać, że tanie nówki są głośne bo są suche. A jeżeli to wspominana Daiwa Crossfire to wielce prawdopodobne, że części są z Wietnamu (zdecydowanie tańsza produkcja niż obecnie w Chinach), a składana w Rumunii.
-
Dobrze czytasz. Jeśli będą pod Twoją opieką. Drugie nie przejdzie. W tą stronę nie działa, gdyż zapis mówi wyraźnie o nieletnich, zrzeszonych lub nie, tatuśku.
-
Jak jest możliwość to można kombinować. Mała lokalna przedsiębiorczość powinna być wspierana dopóty, dopóki większość działa zgodnie z wydanymi przepisami. Większość, aby hodowla była głównym działaniem a nie dodatkowym, bo to już naciąganie i pozoracja. To tak jak z pocztą. Niby służy ludziom komunikacji i przesyłowi towarów na odległość a wchodzisz i zastanawiasz się czy przypadkiem nie przebranżowili placówki na "wszystko za 5 pln".
-
Ubertroll właściwie poruszył temat. Nie ma wody w tym kraju, w której można łowić bez karty wędkarskiej. Dodam, że wody ogólnodostępnej. Wyjątek to ustanowione przez wojewodę wody do chowu i hodowli ryb, które nie są ogólnodostępne a najczęściej ogrodzone. Podsumowując, to czy wolno łowić w jakimś łowisku bez karty zależy od stanu prawnego tego łowiska a nie tego co jest napisane w jego opisie. I tu ukłon w stronę Wartburga, który trafnie ujął sedno. Tak, świadomie jesteśmy wprowadzani w błąd. Jeszcze nie widziałem obrębu hodowlanego bez podstawowej infrastruktury potrzebnej do spełnienia wymogów ustawowych takiej działalności, której próżno szukać na komercjach, na których Karta Wędkarska nie jest potrzebna.
-
Łowisko Morskie Oko (Mokotów), stawy 'Arkadia'
Docio odpowiedział Rekurencja wna temat w Mazowieckie
Odpowiedź zawiera wszystkie aspekty Twojego pierwszego postu, czyli kwestię dokumentów i opłat. -
Nie zabierałem głosu bo spinning to już nie moja działka ale... Budżet był tylko sprzętu nie było. Jak coś dowieźli do wędkarskiego to takich kolejek mogły pozazdrościć najlepsze sklepy mięsne. Sprzęt nie był bardziej uniwersalny lecz dostosowany do innych elementów dostępnych na rynku, czyli kołowrotków, żyłek (historyczna Gorzowska), wahadeł i obrotówek. O woblerach coś tam przebąkiwano w zachodniej prasie a gumy to tylko na...no wiesz, antykoncepcja. A jeszcze 15 lat temu można było sprzedać pstrągażom starą szklaną Germinę 2,4 m za kasę, za którą kupowałeś wędzisko z całym osprzętem i to z górnej półki.\ P.S. A gdzie Michał? Czyżby nasz cenzor poprawnej polszczyzny przysnął? Eeee, pewnie na rybach a jutro odpali działa.
-
Jak Wartburg zobaczy to mu szczena opadnie.
-
A nie pisałem, że pacjent podąża jedynie słuszną drogą! Witaj w klubie. Tytuł/ksywkę musisz sam wpisać w swoim profilu.
-
Dobre określenie - majaczą. Tajemnica wojskowa polega na tym aby nie wiedzieli swoi choć obcy wiedzą o tym od dawna. Zupełnie innym aspektem jest fakt, że dawniej przyjaciele a teraz obcy i tak wszystko wiedzą, często więcej niż ci co tej tajemnicy strzegą.
-
Rozwoju nie będzie, to wybór zero-jedynkowy. Jak spojrzysz na nasze ksywki/tytuły to od razu zrozumiesz co to za klub w aspekcie historycznego określenia, dość pogardliwego i używanego przez "wyczochraną i wszechwiedzącą" młodzież wobec starszych wędkarzy w ubiorze nieco niedbałym za to koniecznie w gumofilcach.
-
No pewno. Toż to niemal gumofilce więc tytuł adekwatny - niemal gumofilc. Od dłuższego czasu widzę, że pacjent podąża jedynie słuszną i prawidłową drogą. Tylko patrzeć jak kupi bambusy a sam zrobi dzwoneczki z kapsli.
-
Kiedyś, jak już posiadałem kilka gumek też kombinowałem z dozbrojką. Najprostrzym rozwiązaniem był zakup haka z oczkiem tej samej wielkości co w gumie, naciągnięcie kawałka wentyla rowerowego na oczko i przewleczenie haka z główką przez oczko dozbrojki. Trzymało porządnie, nawet bardzo.
-
Alex to oczywiste, że wymóg jest pozbawiony logiki. Niemniej pamiętam, że O. Katowicki wymyślał większe bzdury niż ta siatka, np. obowiązek wpisywania do rejestru ryb wypuszczanych.
-
Ichtiologowie znają takie przypadki. Soki żołądkowe u ryby spokojnie dają radę każdemu hakowi. Niestety nie wiem jak z tak wielkim plastikiem bo wydalić nie sposób. No, może żyłka lub plecionka. Wiedz jedno, że nic w naturze się nie zmarnuje. Jeśli ryba padnie to inne zaczną konsumpcję a potem coraz mniejsze stworzonka. W tym wszystkim ważne jest to abyś mógł spokojnie spojrzeć w lustro bez obrzydzenia.
-
W O. Mazowieckim jest coś takiego: ryby przeznaczone do zabrania zgodnie z limitem połowu i przepisami dotyczącymi ich ochrony, można przetrzymywać w stanie żywym - wyłącznie w siatkach wykonanych z miękkich nici, rozpiętych na sztywnych obręczach o średnicy minimum 40 cm i długości minimum 80 cm To oznacza, że nie jest obowiązkowa. RBTS ma rację, przeczytaj jak jest u Ciebie w zezwoleniu, które otrzymałeś.
-
No o to chodzi Michał. Uważam, że porządna siatka należy się rybom, tym bardziej, że zawsze jest opcja iż zostaną wypuszczone. No to najlepiej jak będą w dobrej kondycji a nie poocierane. Jednak w przypadku spinningistów to treść przerasta formę i jest nielogiczna. Według mnie spinningistów powinny obowiązywać te same zasady co muszkarzy, no ale to tylko moje zdanie.
-
Będę próbował znaleźć ale już widzę, że strona Okręgu jest totalnie zrypana a próba dostania się do rzeczonych zasad generuje error 403. Edit o 21:50 już zmienił się błąd na 404. Serwer pzw.org leży i kwiczy. Teraz to już do żadnego Okręgu nie można się dostać, chyba że ma jakąś niezależną zewnętrzną stronę.
-
Wiesz, nie bierz tego za bardzo do siebie ale podpowiadamy niejako w ciemno. Okręgi mają różnice w swoich zasadach połowu a my nie wiemy gdzie szukać aby dokładnie sprawdzić. Napisz do jakiego Okręgu należysz a wtedy sprawdzenie jego zasad to łatwizna.
-
I nie żałuj bułki, takie kwadraciki co najmniej 1,5 x 1,5 cm.
-
Tak się spodziewałem, że z tym łowieniem powierzchniowym to jakaś ściema. Ciekawi mnie czy masz w ogóle pojęcie o tej technice? Ale do rzeczy. Powierzchniowo leszcza nie złowisz - zapomnij. Karpia tak. Montujesz zestaw bez spławika i obciążenia, na hak zakładasz kawałek świeżej bułki ze skórką. Im bardziej spieczona tym lepiej. Nie aromatyzujesz, nie namaczasz, po prostu nic nie kombinujesz z bułką i taką przynętę zarzucasz na środek stawu a ona ma pływać po powierzchni. W ten sposób sprawdzisz czy są karpie.
