Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Oczywiście tylko zwróć uwagę na pojemność szpuli. Żyłki 0,30 wejdzie na niego z 500 metrów a dokładnie 530. Do przeliczeń korzystam z kalkulatora. Pamiętaj jednak, że im grubsza żyłka tym krótsze rzuty. Jeśli podtrzymujesz deklarację odległości z pierwszego postu to możesz nawinąć nawet 0,40. W końcu żyłka główna ma jedynie wytrzymać obciążenie i siłę rzutu. Przy dynamicznych rzutach przeciążenie dochodzi do 2G, czyli zestaw waży (pozornie) dwa razy więcej. Sam przypon może być zdecydowanie cieńszy. Jak pisałem wcześniej zasadniczo używam 0,14 ale jak przewiduję większe rybki to 0,18 albo jeszcze grubszy. Sam kołowrotek posiada przekładnię ślimakową, co czyni go jeszcze bardziej mocarnym niż wynikałoby z samego przełożenia. To bardzo dobra, bardzo mocna i bardzo trwała konstrukcja o ile opis jest w pełni prawdziwy. Patrząc na cenę to topowy sprzęt firmy Jaxon, więc opis jest dla mnie wiarygodny, trochę zdrożał i teraz próg wyrobów z klasą zaczyna się ok 300,-. Dla Konger i Okuma będzie to ok 350,- a dla Dragona 400,-. Jakość porównywana z innymi znanymi markami odpowiada podwójnej cenie, to niewątpliwa korzyść dla wędkarzy od polskich firm. Wędkarz zawsze musi się dostosować do warunków na łowisku bo nijak warunki nie dostosują się do niego. Chcąc łowić na skraju nurtu Narwi musiałem zamontować 200 g obciążenie. Feeder nie miał prawa dać rady ale mam surfcast do 250 g a do niego Shakespeare Odessa z żyłką 0,60. Od razu napiszę, że nie polecam tego kołowrotka. Przypon 0,22 i ciągnąłem leszczyki, takie po 2 kg choć spodziewałem się większych. @ryukon1975 bardzo naciska na wagę kołowrotka. Moim zdaniem wagę można uwzględnić ale nie jako wyrocznię. Producenci stosują przeróżne plastiki na korpusy i jedne w rękach dosłownie trzeszczą przy próbie skręcenia a inne nie. Przez długi czas sporo kołowrotków było opisywanych jako obudowy węglowe, kompozytowe, abs i co tam jeszcze nie wymyślą. Problem w tym, że grubość ścianek korpusu jest minimalna pomiędzy tymi co trzeszczą i nie trzeszczą. Tu znaczenie mają wstawki usztywniające korpus coś jak wytłoczenia na blasze aby była sztywniejsza niż płaski arkusz. Większym wyznacznikiem jest materiał wrzeciona lub jak nazywają firmy - rotoru. Kołowrotek z kiepskiego tworzywa i rotorem z alu będzie zdecydowanie cięższy od tego wykonanego z dobrego tworzywa w całości. Ostatnio w modzie marketingowców jest podawanie w opisie, że korpus wykonany jest z tworzywa z dodatkiem opiłków metali a także, że zębatki mechanizmu głównego są frezowane ze stali. Zatoczyliśmy koło i wracamy do kołowrotków wykonywanych w technologii lat 70 i 80 ubiegłego wieku za to dwa razy droższych od innych. Widząc co się dzieje na rynku, niekoniecznie wędkarskim, spodziewam się niedługo rewelacji jakiejś firmy, że korpus został wykonany z tworzywa z recyklingu i dodatkowo czymś uszlachetniony.
  2. Nie ma za co i już odkładaj kasę na lepszy kołowrotek bo przyda się do tego wędziska. A na tę chwilę powinieneś rozważyć dopasowanie elementów zestawu. Na rzekę szczerze doradzam koszyki tego kształtu. Mają zdecydowanie mniejszą tendencję do turlania się po dnie co pozwala na obniżenie wagi o 25%. Dla wędziska i techniki oraz wygody rzutu zastosowanie koszyka 75 g zamiast 100 g daje odczuwalną różnicę na korzyść tego lżejszego. Zanęty wchodzi tak samo ok 25 g dla standardowego rozmiaru. Wiele lat temu forumowicz JKarp polecił mi taki koszyk i już od nich nie odszedłem. Na spokojne wody nie polecam koszyczka bo się nie sprawdza a wręcz psuje łowisko rozwlekając zanętę po dnie. Za to polecam sprężynę zanętową, która uwalnia większość zanęty po uderzeniu w wodę a zanęta opada na przynętę. Na szczęście dostępne są sprężyny, które nie czepiają się zielska na dnie a są to takie. I na koniec. Dobrze jest stosować krętlik pomiędzy żyłką główną a przyponem i nie żadne maleństwo. Numer 10 to optymalny rozmiar a najlepiej jak będziesz kupował w wędkarskim i sprawdzisz czy rurka w sprężynie ma mniejszą średnicę od oczka krętlika. Jeśli nie to sprężyna spadnie na haczyk. Można też zastosować różne koraliki stopujące na krętliku ale muszą mieć fazowany otwór aby jego ostra krawędź nie cięła żyłki na węźle. Gumowe są bezpieczne ale trzeba je często kontrolować. Węzeł do krętlika jak i do wszystkiego co stosuję a ma oczko, to w Polsce nazywany Spinningowy, na świecie Trilene. Możesz go obejrzeć tutaj a jest jako czwarty. Niestety strona z węzłami którą się posiłkowałem już nie działa ale sam węzeł jest bajecznie prosty a co najważniejsze mocny i zachowuje minimum 95% wytrzymałości żyłki.
  3. W praktyce... Dawniej nie było łożysk tocznych w kołowrotkach a jedynie ślizgowe. Korpusy kołowrotków były metalowe a same kręcioły wieczne. Wpierw pojawiły się stopy w mechanizmach i to był ich słaby punkt a od kiedy pojawiły się kołowrotki z łożyskami tocznymi ten słaby punkt przeszedł na nie, ponieważ stopy na mechanizmy dopracowano. Łożyska mogły być opisywane jako jakość kosmiczna i nic to nie zmieniało ponieważ powszechnym było stosowanie tworzyw na korpus. Łożyska toczne są bardzo wąskie a siły jakie na nie napierają są wysokie i to powoduje wygniatanie gniazd łożysk, co z kolei skutkuje zmianą geometrii mechanizmu i jego zdecydowanie nadmiernym zużyciem. Sytuacja zdecydowanie się zmienia gdy korpus to FMB, wtedy nie ma obaw o szybkie wygniecenie gniazd łożysk ale takie kołowrotki są zdecydowanie droższe i sam kołowrotek zdecydowanie przekracza Twój całkowity budżet, choć można trafić okazję jak ja w zeszłym roku, gdy szukałem nowego kręcioła do bolonki aby zastąpić wysłużonego DAM Microlite. Ten DAM służy mi od 30 lat i jest w pełni sprawny i bez luzów (FMB) a nowy to Jaxon również FMB i kupiłem go o 50,- taniej niż w linku. FMB - Full Metal Body - korpus całkowicie metalowy. Mniej łożysk tocznych to więcej ślizgowych, a to gwarantuje poprawną pracą mechanizmu przy dużych obciążeniach, czyli interesującym nas gruncie. Poprawna praca + smarowanie po sezonie = trwałość kołowrotka. Taki kołowrotek powinien spokojnie posłużyć kilka lat tym bardziej, że właściwe przełożenie 4,5:1 mechanizmu jest kilka razy mocniejsze od przełożenia 5,0:1. Przełożenie mówi nam o ilości zębów w przekładni a to z kolei o ich wielkości. Nie ma sensu abym wypisywał tu jakieś wzory ale ogólnie, gdy w przekładni 5,0:1 ząb na kole atakującym ma wytrzymałość 2 kg to w przekładni 4,5:1 będzie on miał wytrzymałość 5 kg. Tak, nie jest to proporcjonalne, przy tej samej średnicy koła atakującego ilość zębów jest mniejsza a tym samym są one większe. Nie daj się też omamić marketingowemu bełkotowi o ilości łożysk w kołowrotku jako wykładnik jakości i trwałości. Jedno łożysko do kołowrotka w detalu kosztuje 1 dolara, w hurcie zapewne 50-60 centów. Nie znaczy to, że łożyska kulkowe są złe, nic z tych rzeczy. Jeśli kołowrotek jest używany do lekkich przynęt spinningowych lub zestawów spławikowych może on sprawiać radochę przez wiele lat.
  4. Ciekawe i intrygujące pytanie. Nie mam pojęcia, choć wydawało mi się - do tej pory, że mój zakres wiedzy prawnej o wodzie i wędkarstwie obejmuje większość aspektów. Szukam w pamięci i nic mi do głowy nie przychodzi pewnego. Gdzieś z tyły głowy pyka ustawa o żegludze śródlądowej, że kapitanem statku (starszym na łodzi), może być osoba pełnoletnia z pełnymi prawami odpowiedzialności cywilnej. Jednak łodzie wędkarskie od dwóch lat traktowane są jako te używane wyłącznie do uprawiania sportu i rekreacji we wspomnianej ustawie, więc tam trzeba szukać.
  5. Feeder z cw 180 g będzie sztywniejszy w sposób niezauważalny w odniesieniu do wersji 150 g. W końcu musi wytrzymać dodatkowe 30 g. Na wodach stojących montujesz szczytówkę o największym ugięciu i nie zdziw się jak zatniesz 15 cm płotkę po bardzo widocznym braniu. To szczytówki decydują o widoczności brania w tym typie wędziska. Feederem z cw 180 g możesz zarzucać zestaw nawet 10 g, to najzwyklejsza gruntówka z genialnym wskaźnikiem brań, który jednocześnie jest szczytówką. Pamiętać jednak musisz o zgraniu wszystkich elementów zestawu i osobiście nie widzę sensu stosowania żyłki głównej 0,30 i przyponu 0,28 do obciążenia 50 g. O ile żyłka główna jeszcze może być o tyle przypon można zastosować zdecydowanie cieńszy. Osobiście na wodach stojących zestaw z obciążeniem do 60 g stosuję żyłkę główną 0,25 a przypon 0,14. Przypon czasem ma 15 cm a czasem pół metra. W Wiśle gdy łowiłem sapy to żyłka główna miała 0,25, przypon 0,14 za to jego długość dochodziła do 1,5 m ze względu na sposób żerowania tego gatunku. Od lat używałem żyłek Siglon, z których Damyl był bezkonkurencyjny. Potem nagle firmy zabrakło i zacząłem eksperymentować. Na pierwszy ogień poszły wszelkie z dopiskiem feeder i okazały się rozciągliwe jak guma w damskich majtach. Potem wziąłem karpiowe i było dokładnie to samo, następnie spinningowa na szczupaka i było o wiele lepiej a kilka lat temu, dzięki @Wind, skierowałem wzrok na Trabucco i wreszcie nie żałuję. Niestety używałem tylko 2-3 lata gdyż już 3-ci rok jestem uziemiony w domu. Jedna rada, żyłki kupuj osobiście w sklepie. Choć szpule najczęściej są konfekcjonowane po 150 m to wiele firm nie nawija każdej szpuli osobno lecz robi pakiety po kilka szpul a dopiero w sklepie je rozcinają. Jak widać można kupić krotność tych 150 m w jednym odcinku, wystarczy aby były nie porozcinane.
  6. Zgadzam się całkowicie, podany (zalinkowany), przykład nie ma nic wspólnego z gruntówką. Wielka plastikowa betoniarka w sumie nie wiadomo do czego, choć w aktualnych marketingowych trendach karpiarskich.
  7. Nawet 3000 ale z odpowiednim przełożeniem mniejszym niż 5:1. Michał pisał o Daiwa Ninja tylko ja "czuję", że chodziło mu o wersję Ninja A z przełożeniem 4,7-4,9:1 a nie o wersję Ninja LT. Mało jest wędkarzy odpornych na współczesny marketing a oferty firm też nas nie rozpieszczają i kierują w ramiona absurdów. Jeszcze 10 lat temu nikt nie wyobrażał sobie kołowrotka gruntowego z przełożeniem równym lub większym niż 5,0:1. A teraz z każdej strony kołowrotki z przełożeniem 5,2:1 firmują jako feeder. Bzdura totalna. Oczywiście można taki kołowrotek uwzględnić do wędziska z cw 10-40 g ale nie z cw 120 g lub większym. Jak pisałem w tej cenie nie dość, że cokolwiek trudno znaleźć to jeszcze nie jest to sprzęt "z klasą". Twój wybór kołowrotka i wędziska, niestety, też podlega temu osądowi gdyż marka Daiwa to co najmniej 60% ceny. Aby jedynie nie krytykować podaję kilka linków: wersja 350 fd, wersja mc 400. Nie mam pojęcia kto robi ten DAM, bo firma jako taka nie istnieje a jedynie licencje zostały powykupowane. I nie patrz, ze jest opisany jako morski, bo to tylko nazwa, nas interesują parametry. Jaxon to naturalny wybór, parametry dobre a serwis rewelacyjny co dla początkującego jest zdecydowanym atutem. Jako dodatek do tego Jaxona można dodać alternatywne wędzisko, lub podobne a znając politykę cenową spodziewam się, że przewyższają jakością wybraną Daiwę. Można też wybrać o klasę lepszy wyrób Jaxona ale on już zdecydowanie przekracza założone koszta. Biorąc pod uwagę, że polecałem feeder z cw 180 g jest i link, a jest to Konger. Niemniej oczy skierowałbym na inny model Kongera, na którego widok oczy mi się zaświeciły i powoli dojrzewa decyzja zakupu. Konger to polska firma i chyba jako jedyna ma doświadczenie w feederach z wysokim cw. Osobiście posiadam model Albion z cw 150 g i wciąż jestem zadowolony choć to model już historyczny, wtedy jeszcze nie było feederów o większym cw. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na prawie potwora jakim jest ten kołowrotek. Gdyby miał jeszcze metalową obudowę...jednak jest to chyba jedyny w polskiej dystrybucji kołowrotek na ślimaku w tej cenie.
  8. Jak pisałem wcześniej Twoja wola, Twój wybór. Wiem jedno, nie czytałeś nic z forum ani nawet nie wziąłeś pod uwagę tego co w tym wątku pisał Michał. Wędzisko z cw do 150 na Bug będzie dobre przy niskich stanach lub w Osłowie poniżej Mielnika. W tym ostatnim stosowałem koszyk 75g a z zanętą ważył już 100 g. Dla feedera z cw do 150 g to górna granica wygodnego i bezpiecznego zarzucania. Jak przyjdzie większa woda to niestety koszyk trzeba mieć większy, nawet 125 g i dlatego z Michałem proponowaliśmy feeder z cw do 180 g. Zanęta w standardowym koszyczku waży 25 g i trzeba to uwzględnić. Do żyłki nie mam powodu się doczepić bo jej nie znam ale kołowrotek to totalne zaskoczenie, dla mnie i jeszcze kilku osób z forum. Daiwa, której kołowrotki zaczynają się od 1200 pln, która kosztuje nieco ponad 200 pln jest złożona na Litwie lub w Rumunii z części wyprodukowanych w Chinach. Wspólny jest jedynie znak firmowy a nie jakość. W dodatku przełożenie 5,2:1 przedstawia dość krótki żywot gdyż przy takich obciążeniach powinno być 4,7:1 lub jeszcze niższe. Stąd wiem, że nic nie czytałeś na forum. Patrząc na to, na co się zdecydowałeś oraz na twój pierwszy post, to dość mocno odszedłeś od założeń zarówno technicznych jak i kosztów zakupu. W tamtym koszcie nie było sensu czegokolwiek szukać bo nic dobrego, nawet na niskim poziomie, nie znalazło by się. Za 500,- też trudno ale te 150-, różnicy daje już jakieś możliwości. Niemniej Twoja wola, Twój wybór, życzę powodzenia i radości nad wodą.
  9. Docio

    Co to jest?

    Jak dla mnie to zalążek ikry. Pstrąg produkuje od 1000 do 2000 ziaren ikry i jest to proces powolny dodatkowo zabierający rybie sporo energii. Do okresu ochronnego pozostało niecałe 2 miesiące, więc możesz się spodziewać zalążków ikry u wszystkich samic.
  10. Docio

    Robaki na włosie

    To nie jest prawo lecz obowiązki dla posiadacza licencji połowowej. Zgodnie z Art 27a pkt 2 ppkt b - podlega karze grzywny albo karze nagany. Brak podbieraka nie wywołuje jakiejkolwiek szkody dla gospodarującego, poza szpilą w jego przerośnięte ego.
  11. Docio

    Robaki na włosie

    Prawo nie obliguje do posiadania podbieraka a tym samym do jego noszenia. Tak jak i wędka nie musi posiadać spławika ani obciążenia. Nawet siatka do przetrzymywania ryb nie jest konieczna, o ile od razu się je wypuszcza, jest tylko ujęte jak ma wyglądać jeśli są w niej ryby. O wypychaczu też nie ma słowa za to podrywka jest porządnie opisana ale też nie jest konieczna. Większość ograniczeń, a praktycznie wymogów uczciwie je nazywając przymusem, wprowadzają dzierżawcy. Ci co wpisują na zezwoleniach, że obowiązuje ustawa muszą liczyć się z faktem, że ktoś może łowić na 30 cm zwijadło lub szpulę o tej średnicy, łowić "z ręki". Wyjdźmy z narzuconego szablonu i bądźmy twórczy jeśli właściciela wód nie stać na zatrudnienie kompetentnych osób do spisania praw w danej dziedzinie.
  12. Docio

    Robaki na włosie

    Z rozmowy można się wyprzeć lub kłamać o innym temacie. Papier to podstawa. Jest prosta droga, trzeba wystosować pismo do ministra rolnictwa i rozwoju wsi z zapytaniem o interpretację tego zagadnienia. Zapytanie ma być postawione z sensem a nie jak tu kozaczenie kolego Robercie. A co to zapytanie publiczne można przeczytać tutaj.
  13. Nie są choć to teoria a praktyka wskazuje na coś innego, w przypadku balsy. Balsa ze względu na swoją niesamowitą porowatość ma wspaniałą wyporność o ile umiejętnie zamknie się jej pory od zewnątrz. Zwykłe polakierowanie wypełni zewnętrzne pory ale powierzchnia nie będzie gładka, więc lakieruje się dalej co jest błędem, bo masa lakieru może przekroczyć wartość pływalności balsy.
  14. Docio

    Wyrzut sprzętu

    Jak dla mnie to żyłka złapała pamięć. Podczas rzutu nie prostuje się tylko spada zwojami co zdecydowanie hamuje zestaw na przelotkach. Gdy zestaw już jest w wodzie to chwilowo wyprostowana żyłka wraca do zapamiętanego kształtu i robi się taka jakby sprężynka z żyłki co skraca ja i ściąga spławik do stanowiska. Supeł kilka metrów od końca to kolejny argument, że żyłka często robiła "brody" na kołowrotku, czyli była przeciągnięta. Według mnie i tylko mnie, najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie zakup nowej żyłki i nawinięcie jej na szpulę a stara do wyrzucenia.
  15. O gruntowe, feeder to jeden z typów takiego wędziska. Gruntowe wędzisko nie może być prawdziwym parabolikiem bo to grozi wypadkiem. Klasyczny rzut znad głowy, obciążenie 60% cw wędziska, wędzisko z zestawem do tyłu i mocny wymach. Dolnik masz przed oczami a blank wygięty do tego stopnia, że szczytówka jest na wysokości łopatek. Jak ma się szczęście to obciążenie tylko świstnie koło ucha jak nie to wpierw strzał w potylicę a potem hak wbija się w szyję lub głowę. Na YT można obejrzeć rzuty surfcastingiem a to wyjątkowo sztywne kije. Momentami strach się bać. Zwróć uwagę na nieco starszych wędkarzy jak rzucają, nigdy znad głowy lecz lekko z boku. To nawyk po przejściach z gruntowymi szklakami. Po pierwszym rzucie robią się zmarszczki na tyłku ze strachu. Sam to mam.
  16. Spinningi i muchówki rządzą się swoimi prawami, również wśród karpiówek można znaleźć paraboliki. Pokaż mi feeder parabolic. Co chcesz, nikt do niczego zmusić Cię nie może. Osobiście nie używam plecionek. A co do sprzętu to przeszukaj forum, nie chce mi się pisać po raz n-ty tego samego.
  17. Żaden feeder nie jest parabolikiem. Żadne wędzisko węglowe nie jest parabolikiem. Aby mieć parabolik musisz szukać wśród wędzisk typowo szklanych. Jak znajdziesz to nad rzeką zaczną się schody, gdyż parabolik pod uciągiem napierającym na koszyk najzwyczajniej się wygnie i będziesz mógł zapomnieć o widoczności brań lub sygnalizacji z dzwonka nie wspominając o fakcie, że koszyk lub obciążenie może samoczynnie zakopać się w dnie i zacznie się zabawa z jego wyjęciem. To znany problem zbyt miękkich wędzisk lub niedociążonych zestawów. Na rzekę im dłuższe wędzisko tym wygodniej łowić. Im większe cw tym mniejsze ugięcie i zdecydowanie lepsza widoczność i sygnalizacja brań. Nie wiem gdzie czytałeś o tym czego szukasz ale na pewno nie na tym forum. Feeder, jak napisał Michał, z cw 150-180 g powinien wystarczyć. Jeśli upierasz się przy długości 360 cm to nie ma problemu. Pozwoli Ci także na bezproblemowy połów na method feeder w wodach stojących, gdyż wystarczy wymienić szczytówkę na tą z największym ugięciem. Budżet jest albo na wędzisko, albo na kołowrotek. W tej wysokości trudno polecić cokolwiek sensownego.
  18. Zaraz męczyć, grunt to czysta przyjemność. Jednak trzeba zachować rozsądek, koszyczki schować do pudełka i wyciągnąć sprężyny zanętowe a jak dno zarośnięte to takie. Zero zielska i czysta przyjemność.
  19. Docio

    Robaki na włosie

    Ja z ustawami nie polemizuję. Czy dokładnie ich przestrzegam, czy nie, to zostanie moją słodką tajemnicą. Napiszę tak. Ten zapis potrafiłbym wykorzystać na swoją korzyść zarówno od strony wędkarza jak i kontrolującego. W sytuacjach dwuznacznych, gdy prawo nie przewidziało zaistniałej sytuacji, sytuacja jest na korzyść osoby od której chce się dane prawo wymóc.
  20. Docio

    Robaki na włosie

    I tak jest. Włos nie haczyk ale i nie przynęta. A idąc tym tokiem myślenia to rozjeżdżanie pieszych na przejściach przez większą ilość kierowców też stanie się legalnym prawem?
  21. Docio

    Robaki na włosie

    Kulka na włosie...
  22. Docio

    Robaki na włosie

    Zaraz kłusownik, bez przesady. Ktoś zapytał to odpowiedziałem ale sam mocno bym w tej kwestii polemizował. Jednak polemizować można wtedy, gdy posiada się pewien zasób wiedzy, taki dawniejszy, bardziej ogólny a nie dzisiejszy zero jedynkowy. Otóż, zapis ten został nie ruszony i miał swoje odniesienie do zapisu o przynętach naturalnych i sztucznych, który to zapis całkowicie zniknął z rozporządzenia. Zapis o przynętach naturalnych nie pozostawiał żadnych wątpliwości, że nie może być jakiegokolwiek dodatku do haczyka oprócz samej przynęty naturalnej. Obecnie ktoś może uprzeć się, że włos z kulką to przynęta, bo nie ma jakiegokolwiek odniesienia co do przynęty. Fajnie, że zapis uwzględnia wszelkie sztuczne robactwo jakie jest na rynku (choć po prawdzie nie jest to pewne), ale powinien być precyzyjny. Precyzyjny, czyli nie zagmatwany i przekombinowany ale dokładny nie pozostawiający jakichkolwiek wątpliwości zarówno dla wędkarza jak i kontrolującego.
  23. Na grunt sprężynę zanętową, bo to stojąca woda albo najzwyklejsza oliwka przelotowa 10 g. Jednak z Twojego opisu na pierwszy ogień spróbowałbym łowić z powierzchni lub płytko pod wodą.
  24. Docio

    Robaki na włosie

    No to odświeżymy wiedzę. ROZPORZĄDZENIEMINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie § 2. 1. Amatorski połów ryb wędką może uprawiać osoba posiadająca kartę wędkarską, której wzór określa załącznik nr 1 do rozporządzenia. 2. Amatorski połów ryb wędką uprawia się: 1) bez stosowania sztucznego światła do lokalizacji i wabienia ryb; 2) za pomocą wędziska o długości co najmniej 30 cm, z przymocowaną do niego linką zakończoną: a) jednym haczykiem z przynętą, albo b) nie więcej niż dwoma haczykami, każdy ze sztuczną przynętą imitującą owada lub jego stadia rozwojowe, przy czym każdy haczyk może mieć nie więcej niż dwa ostrza rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały one poza obwód koła o średnicy 30 mm, albo c) sztuczną przynętą wyposażoną w nie więcej niż trzy haczyki; haczyk może mieć nie więcej niż cztery ostrza, rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały poza obwód koła o średnicy 30 mm; I tak, już tu kiedyś była dyskusja. Karpiowe włosy są nielegalne. To czy są konsekwencje z tego powodu to już zupełnie inna kwestia.
  25. No to nie przejmuj się mułem, prędzej to narosłe nieczystości z odchodów ryb, czyli 2-3 cm i to od strony lasu. Można spokojnie i bez stresu łowić na grunt.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...