-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Po bardzo długiej przerwie mam nadzieję, że wróci na stałe lub przynajmniej na dłuższy okres. Polecam.
-
To ja dziękuję. Już od dawna niczyja wypowiedź nie wzbudziła u mnie spazmatycznego śmiechu, a śmiech to zdrowie.
-
Gymnocephalus cernua
-
I tu się zgadzam w obu podanych kwestiach. No nie mogę się powstrzymać. Jestem palący, na rybach też palę. Widziałem mnóstwo palących wędkarzy podczas połowu. Jedni się nie obcyndalają i rzucają pety pod nogi, inni aby było "kulturalnie", kilka metrów dalej w trzciny. Naprawdę musiałbyś zobaczyć ich miny gdy zapalałem i wyciągałem z torby popielniczkę. No jakbym im w twarz z liścia strzelił. Większość z automatu na mnie się obrażała i tylko jeden, jedyny raz usłyszałem, że kogoś upokorzyłem. Tak, to ja, ten zły z popielniczką nad wodą.
-
Dajesz mi do rozważenia mocną kwestię. Powielane przez większość terminy nie istniejące w prawodawstwie oraz interpretacje z "czapy wzięte" jednak dają mi prawo do takiego podsumowania. Venom pokusił się o rzetelne przedstawienie prawne jednak został zakrzyczany przez, jak to on określił, "wydajemisię" innych w tonie obowiązującym, nawet nie przypuszczającym, czy też zwykłego zapytania. Co do wiedzy niektórych w strukturach PZW to mógłbym napisać elaborat o niekompetencji i kompletnej nieznajomości przepisów. Nawet własnego Statutu dobrze nie znają co kilku wytknąłem a potem tłumaczyłem się u Prezesa, że tak nie można. Był kiedyś dział w WW Kontakt z czytelnikami. Nawet nie zliczę ile spraw rozwiązałem poprzez prawidłowe doradztwo zarówno w kwestii statutowej jak i prawnej. Niestety minęła już prawie dekada i najzwyczajniej nie chce mi się być na bieżąco. Ostatnio odebrałem polecony a w nim odpis wyroku sądowego o ustanowieniu serwitutów carskich w augustowskiem na tamtejszym kanale. Wiem późno, bardzo późno ale zainteresowana osoba wiedziała, że posiadam wiedzę i możliwości aby im namieszać. Ciekawe jak po serii takich wyroków czuje się dzierżawca wody, który gospodaruje na Kanale Augustowskim, płaci podatki, przestrzega przepisów i zatrudnia grupę rybaków a tu bez sprzeciwu grupa kmiotków może łowić do woli bez wymiaru i okresu ochronnego. Ręce się załamują tym bardziej dotkliwe, że jak ktoś chce to poszpera w necie i dowie się dlaczego tamtejsi mieszkańcy otrzymali te serwituty od Cara. Strzelić sobie w łeb to za mało.
-
Przeczytałem całość i niestety stwierdzam, że to dyskusja amatorów, którym "wydaje się". Jedynie jedna osoba odnosiła się do prawa, ale i tak w bardzo ograniczonym zakresie, przez co nie mogła poprzeć swoich racji. A prawda jest taka, że w stosunku do wędkarstwa oczywiste przepisy mają bardzo mocno ograniczoną treść. Zupełnie innym aspektem jest fakt, że od lat 90-tych sprzedaż działek do linii brzegowej jest prawnie zakazana. Wielu samorządowców płaciło ogromne sumy odszkodowawcze lub poszło za kraty za wydanie takiej decyzji. Osobom, które wcześniej nabyły działki do linii brzegowej wypłacano odszkodowania, choć nie wszystkim a sprawy toczyły się latami. Pieniądze były spore i obciążały samorząd, gdyż do nowelizacji ustawy pas brzegowy wynosił 5 metrów a nie jak obecnie 1,5 metra. Pomost na wodzie. Wszystko zależy od tego do kogo należy grunt pod wodą. Jeśli jest to dzierżawa lub wręcz własność skarbu państwa, to nie ma opcji, nawet po uzyskaniu wszelakich zezwoleń, aby był on prywatny. Zgodnie z prawem budowlanym wszelkie budowle postawione na gruncie należą do posiadacza tego gruntu i nie jest ważne jakie pozwolenia uzyskał oraz jakie tablice ewentualnie postawił. A skoro już o tablicach mowa to wszelkie ograniczenia muszą być na niej naniesione oraz numer decyzji i nazwa organu, który tą decyzję wydał. W ten sposób pomost może wprost zabraniać połowu ryb z niego ponieważ jest cumowniczy dla łodzi. Jest jeszcze kwestia pomostów pływających, czyli nie umiejscowionych na dnie. Jakąś dekadę temu rozwiązano ten problem nakładając podatek dla przedsiębiorstw od takich pomostów. W środowisku zwany podatkiem od "cienia na dnie". Jednocześnie rozwiązało to sporny problem własności takich pomostów, które były w swoistej luce prawnej. Faktem jest, że nie potrzeba wszelakich zezwoleń na umieszczenie takiego pomostu na wodzie jednak w zapisach jest przepis o budowlach jedynie zakotwiczonych do brzegu przez co nabrały statusu takiego jak tradycyjne pomosty, czyli należą do tego do kogo należy grunt. Co ciekawe wprowadzenie tej definicji pozwoliło wreszcie na ruszenie z projektami i budową domów pływających, których jest coraz więcej. Czym innym jest własność prywatna jednoosobowa bądź spółki. W takim przypadku woda nie jest objęta przepisami o powszechnym dostępie a działki mogą być grodzone do samej wody bo nie istnieje pas 1,5 m. Kolejnym odstępstwem jest zaklasyfikowanie wody gminnej. Taka woda gospodarowana przez gminę nadal jest własnością skarbu państwa bo gmina jest własnością skarbu państwa. Jednak woda może mieć różny status, który wyniknął z konfliktów mieszkańców a konkretnie pomiędzy osobami chcącymi uprawiać rekreację na takiej wodzie a wędkarzami. Klasyfikacja jest prosta, taka woda może być rekreacyjna dla wszystkich, wyłącznie rekreacyjna lub wyłącznie do uprawiania amatorskiego połowu ryb. Wyłącznie rekreacyjna wyklucza jakikolwiek sposób uprawiania amatorskiego połowu ryb. Przedsiębiorstwa prowadzące działalność gospodarczą nad jakąś wodą są zależne od treści umowy dzierżawnej o ile nie wykupiły gruntu. W takim przypadku może istnieć prawo powszechnego dostępu do wody ale już na gruncie wykupionym uruchamia się prawo przedsiębiorstwa do ochrony własnego mienia i mogą grodzić się do samej wody drutem kolczastym o ile zostanie to zatwierdzone. Rzeczą nieporuszoną w ogóle jest prawo biwakowania nad wodą. Od dekad zaniedbywane i ściśle nieokreślone z braku definicji. Kilka lat temu Lasy Państwowe pokusiły się o stworzenie takiej definicji ale zrezygnowały, za to umożliwiły turystom i wszelkim pseudo survivalowcom na obozowanie w lasach w ściśle określonych miejscach. Co do samego biwakowania odpowiedzi należy szukać w prawie lokalnym ustanawianym w gminach. Nie ma jednoznacznego miejsca gdzie będzie taki zapis, można go spotkać w przepisach ogólnych lub porządkowych i najczęściej brzmi on - "zakaz biwakowania na terenie gminy". Jasno wskazuje, że jeśli na terenie gminy jest lub są jakieś wody to biwakować nie wolno, choć nie wiadomo co to znaczy. Co bardziej ogarnięte osoby wiedzą, że jeśli w naszym prawie nie ma jasnego określenia to sądy stosują znaczenie przyjęte historycznie, czyli zgodne z tradycyjną definicją. I tu kolejna zagwozdka bo jeden sąd może uznać, że rozstawienie krzesełka i stolika nad wodą jest już biwakiem a inny, że dopiero rozstawienie namiotu lub przygotowanie miejsca do spania nim jest. Ale i z tym można sobie poradzić nie wychodząc z domu. Otóż kilkukrotnie zainteresowany jakąś konkretną wodą sprawdziłem przepisy porządkowe danej gminy i trafiając na taki zapis po prostu pisałem e-mail o pozwolenie podając czas i miejsce i uzyskiwałem zgodę. Co prawda miałem potężny argument w postaci współpracy z Wiadomościami Wędkarskimi i nie jestem w stanie zapewnić, że każdy taką zgodę otrzyma. Jednak nie posiadałem jakiejkolwiek promesy od WW i swoje prośby redagowałem jak zwykły wędkarz współpracujący z redakcją. Najciekawszym zdarzeniem był pobyt nad Pilicą gdzie gmina miała zakaz biwakowania ale nastąpił szereg przypadków, który do dziś mnie zadziwia. Jednak ta opowieść jest zdecydowanie na inny wątek a ten w ten sposób zakończę. P.S. Nie podałem jakichkolwiek zapisów prawnych. Kto chce może wierzyć, kto nie chce nie musi i zapozna się z ustawami. Nie mam zamiaru z nikim się kłócić ani udowadniać, że moja racja jest bardziej mojsza niż kogoś innego. Treść to wynik wieloletnich zmagań z prawem dla siebie i innych wędkarzy z różnych for. Jestem świadomy, że niektóre przepisy mogły zmienić treść, mogły dojść jakieś szczegóły lub je zgubić jednak podstawy własności ziemi w naszym kraju jeszcze przez dekady nie ulegną zmianie, gdyż do tego potrzeba nie tylko mądrych głów ale i polityków, którzy nie będą uprawiać prywaty. Wszyscy mają na gębach teksty o demokracji a dążą do statusu aparatczyka PZPR i to niezależnie od nazwy partii.
-
Może w Twojej okolicy znaleźli się "opiekunowie" tych tablic. Ja pamiętam jeszcze z lat 80-tych tablice przy każdym wjeździe do lasu. To te czasy kiedy jeszcze nie było szlabanów a zakaz wjazdu był na dodatkowej tablicy poniżej, tak jak teraz info o opryskach. Nawet dziś są tablice na drodze publicznej z dodatkową informacją, że nie dotyczy mieszkańców wsi Sikory k/Nowego Dworu Mazowieckiego.
-
A o tym nie wiedziałem, dzięki za informację.
-
Wody płynące nie mogą być własnością prywatną, co innego las. Jednak obywatele nie muszą rozpoznawać terenu przed wyjściem na grzyby jak wędkarze przed połowem. Grodzić nie musisz wystarczy jak ustawisz tablice informacyjne o prywatnym lesie i zabronionym wstępie.
-
Z tego co zostało napisane można wyciągnąć kilka faktów. Pomosty na wodzie gospodarowanej przez PZW nie mogą być własnością prywatną a budujący powinien być uświadomiony, że będą one dostępne publicznie gdyż faktycznie woda jest własnością skarbu państwa. Wyzywanie żony. Faktycznie sprawiedliwości dochodzić możesz wyłącznie samemu zakładając sprawę. Zastosowanie ma Art 212 i 216 KK. Szczucie psem to wykroczenia z Art 108 KW. Rzucanie wędziskami to albo wykroczenie, albo występek, w zależności od wartości zniszczonego mienia. Ostatnia wartość jaką pamiętam to 500,- a ujęte jest w Art 124 KW. Policja dała ciała, całość jest chuligańskim wybrykiem z elementami zagrożenia zdrowia lub życia, choć ja widzę tu napaść, niszczeniem mienia prywatnego, obrazą i wywołaną traumą u dzieci.
-
Naturalne barwniki jakie znam to kurkuma-pomarańczowy, sok z buraków-czerwony, suche łuski z cebuli-brązowy i żółtko jajka-żółty. Do tego dochodzi cała gama barwników spożywczych, które nie powinny zaszkodzić rybom.
-
Kolor rozumiem ale skąd wiedza, że to konserwant? Gdzie nie zajrzeć to jest ostrzeżenie, że należy stosować wyłącznie zewnętrznie i w dodatku na niewielkie obszary skóry.
-
Po zakupie mojej też miałem taką myśl. W efekcie przesunąłem uchwyt kołowrotka jakieś 20 cm niżej i pomogło.
-
Polecana wędka na okonie.
Docio odpowiedział konto doszkoły wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Ja bym się spytał pytającego do czego mu pojazd potrzebny. W kolejnym kroku wymieniłbym marki i typy ocynkowane i bez awaryjnych silników. Pytający sam musiałby wybrać uwzględniając swój zasób portfela. I tak, mój mi się świetnie sprawdza ale na pewno nie jest dla każdego i do wszystkiego. -
Nie wiem ile miał mój plecak ale był duży, harcerski i tak samo pokrowiec z wędkami wykonany samodzielnie gdyż firmowe pokrowce jeszcze nie istniały. Po latach unowocześniłem się i wyposażyłem w plecak ze stelażem, który okazał się o wiele wygodniejszy i pojemniejszy. Pierwszy pojazd - malucha, kupiłem w 1989 roku i w sumie nie brałem więcej a nawet zrezygnowałem z namiotu. Wystarczyło wyjąć fotel pasażera a materac złożony na pół po długości napompować też do połowy. Idealnie wypełniał miejsce po fotelu i mając 175 cm wzrostu spokojnie mieściłem się na nim i tylnej kanapie uzupełnionej małą poduszką. Jednak, patrząc na to z perspektywy czasu, miało to pewną wadę. Przyzwyczaiłem się do miejsc, do których jest dojazd i tak mi to już zostało. Ostatni pojazd jaki kupiłem i posiadam do dziś to fiat doblo kombi, który pozwolił mi zapakować wszystko włącznie z namiotem 5-cio osobowym, dwoma dużymi materacami, prowiantem i wodą na dwa-trzy tygodnie. Zapakowałbym więcej ale te trzy tygodnie okazały się celnie dobrane aby odpocząć od "betonu", gwaru miasta i połowić a jednocześnie nie znudzić się miejscem bo nigdzie nie musiałem się ruszać.
-
Teraz też gdy ktoś korzysta z komunikacji publicznej lub podróżuje z "buta". Posiadacze pojazdów, jakichkolwiek, nadal nie biorą zbędnych rzeczy a jedynie uzupełniają to co się do plecaka nie zmieściło oraz poprawiają sobie komfort pobytu.
-
W pierwszej kolejności dopasowujesz sprzęt do ryb jakie chcesz łowić a dopiero w drugiej do wody i metody. Z tego co napisałeś większe szanse na większą rybę 2 kg + masz w Wiśle niż na komercji. Komercje wokół Wawy to głównie karpiki rozmiaru handlowego, czyli 1,5-2,0 kg. To wskazuje, że wędzisko wymaga cw do 25 g, czyli standard 5-25 g. Warianty 5/8/10-30 też są akceptowalne. Długość wędziska powinna mieścić się w zakresie 4,5-5,0 m. Jest na to kilka argumentów. Dłuższym wędziskiem będziesz lżej zacinał a to znaczy, że nie będziesz rozrywał pyszczków mniejszych ryb. Hol jest pewniejszy gdyż masz kontrolę nad rybą i możesz skutecznie kontrować odejścia i pewniej wprowadzić rybę do podbieraka. Celność rzutów w zanęcone wcześniej miejsce jest o wiele większa niż krótszym wędziskiem i używasz o wiele mniejszej siły do rzutu. Do takiego łowienia w zupełności wystarczy kołowrotek wielkości 2000 z płytką szpulą mieszczącą 150 m żyłki 0,18-0,20 mm. No to teraz już wiesz czego powinieneś szukać.
-
Grunt jest nieweryfikowalny. W tym przypadku trzeba zawierzyć intuicji, bo choć może się wydawać, że rzuca się w to samo miejsce, to tak wcale być nie musi a wręcz jest to nierealne. Jedynym sposobem jako takiej weryfikacji jest zamiana miejsc podczas połowu i próby podawania zestawu w te same rojony wody.
-
Następnym razem zamień się z kumplem na miejsca. Wiele razy doświadczałem, że nawet 5 m może stanowić różnicę. Zanęta ta sama, przynęty te same a jednemu bierze gdy u drugiego studnia. Po wszystkim porozmawiaj o ustawieniu gruntu i w ogóle porównaj zestawy bo to też ma znaczenie.
-
Dzwoni fotowoltaika, ściąganie długów, darmowe zabiegi, oto rozwiązanie.
-
Ha! Wpierw myślałem, że faktycznie to coś z życia jak w innych filmach, które kiedyś oglądałem. Jednak z każdą minutą wyłapywałem mnóstwo nieścisłości, niedopowiedzeń i wręcz przekłamań. Głównym elementem jest dom. Przedstawiony jako dom ale mam nieodparte wrażenie, że to przystań nieco bogaciej zagospodarowana. Pojęcie "wpadnij do mnie" w tym przypadku nabiera zupełnie nowego znaczenia. Jeśli ktoś zwrócił uwagę, w pierwszej godzinie, na ilość ciuchów jakie pokazywała co ujęcie, to po zakupach nowych szafy okazały się puste. A co z gotowaniem? To nie jest temat przetrwania lecz ponoć normalnego życia i ci co zajmują się kuchnią doskonale wiedzą ile bambetli zbiera się w kuchni. A higiena? Mycie z węża to nie problem, kąpać się może w jeziorze ale co z mydłem, szamponem, wszystko do jeziora? O praniu w ogóle nie wspominam, nie ma ani jednego ujęcia a bohaterka prezentuje się wyjątkowo schludnie jak na takie warunki i w dodatku z makijażem. Sedno filmu to połów. I tu mam nieodparte wrażenie, że prezentowany jest rozwój, od podstaw, małej przedsiębiorczości. Wpierw najprostsze przemysłowe narzędzie, czyli podrywka i samodzielna sprzedaż. Potem sznur hakowy i sprzedaż do hurtownika. Kolej na niewód i znów samodzielna sprzedaż bo to bardziej opłacalne. Na koniec pułąpki i kolejna samodzielna sprzedaż. Trzy sprzedaże bezpośrednie "od rybaka" i każda w innym miejscu zgodnie z zasadą aby nie nasycić rynku. Jakby nie patrzeć te wioski nie były zbyt liczne. No, to tylko moje odczucia, każdy może mieć własne, diametralnie różne od moich.
-
-
Weryfikacja wybranego zestawu
Docio odpowiedział Janek Jan wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jak czytam - rzeka, to już widzę przepływankę a kikutem 3,6 m to będzie mordęga i mnóstwo ekwilibrystyki, która na pewno zniechęci juniora. Absolutne minimum na rzekę i przepływankę to 4,5 m a najlepiej 5,0 m. Do tego kołowrotem z płytką szpulą, żyłka główna 0,18 i przypon 0,14 mm. Spławiki według wzoru podanego przez Michała wręcz obowiązkowe na rzekę a sprawdzą się też na wodzie stojącej. To tak aby nie przekroczyć budżetu, bo oczywiście można kupić kilka jeziorowych o zdecydowanie mniejszej gramaturze od założonej na rzekę. Budżet nie jest z gumy i pochłonie go pokazana przez Krzysztofa bolonka. Trzeba poszukać coś pośredniego ze średniej klasy i z niższej półki. wędzisko, kołowrotek, żyłka główna, przyponówka i pozostaje ok 50,- na spławiki i inne duperele jak ołów, stopery, krętliki, itp na które wydasz 150,- albo i więcej. Sam sprzęt nie wystarczy, potrzebny wypychacz, siatka, podbierak, miarka i najważniejsze - Karta Wędkarska. Gdy jej nie posiadasz i wpadnie kontrola to, to co zobaczy junior już nie da się mu odzobaczyć i porażka w całej rozciągłości. -
Nie wiem co się stało ale u mnie zdjęcia się nie wyświetlają, niemniej postaram się pomóc. Zakładam, na podstawie tego co pisałeś, że nie za bardzo orientujesz się o co chodzi. Proponuję obejrzeć pierwsze 6 minut tego filmu. Oczywiście możesz obejrzeć cały ale temat podkładki jest zawarty w tych pierwszych 6-ciu minutach.
-
Napisz jaki to kołowrotek, zrób zdjęcie szpuli z żyłką i umieść je tu na forum, bo na razie wszyscy działamy w ciemno a moja szklana kula wpadła w tryb awaryjny.
