Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Aż korci aby napisać jakiś elaboracik w temacie ale rozsądek podpowiada, że to nie ma sensu. Piotr, napiszę krótko, mniej telewizji, więcej literatury. Telewizja nie tylko wprowadza w błąd propagując idee konkretnych grup inwestycyjnych chcących zarobić wszelkimi kosztami, co robi prawdziwą wodą z mózgu. W sposób przemyślany i celowy powoduje wyłączenie samodzielnego myślenia i narzuca "niepodważalne" poglądy wspomnianych grup. Aby całość dobić, prawo w tym państwie (w tym bo trudno mi pisać w moim), jest konstruowane tak aby wspomniane grupy chronić i pozwalać im na robienie wszelkich możliwych rzeczy, na które mają ochotę a przynoszą zarobek, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji. O powodach takiego działania też można pisać długo i w większości w domysłach, choć niektóre rzeczy wychodzą na jaw jednak bez jakichkolwiek konsekwencji. Choć dość długo żyję, to jeszcze żaden rząd w tym kraju nie działał dla ludzi i przyrody lecz dla własnych partykularnych interesów i dopóki się to nie zmieni, będzie tak jak dotychczas a nawet gorzej. Nie, to nie jest manifest polityczny lecz wypowiedź jak najbardziej w temacie. PZW jako gospodarujący może domagać się odszkodowania za straty. Jak ich nie ma, to nie ma podstaw do jakiegokolwiek działania. Stan i jakość wód są poza ich możliwościami partycypacji, gdyż wody są własnością państwa. Pogłębianie Wisły - po co? Rzeki pogłębia się o ile są to szlaki żeglowne. Wisła jest takim szlakiem jedynie teoretycznie na potrzeby pobierania opłat. Oranie pól pod samą rzekę to nic nowego. Kiedyś, dawno temu, było obowiązkowe 5 m wolnego brzegu, od dawna obowiązuje tylko 1,5 metra. W PZW, jak i u innych gospodarujących płaci się za możliwość połowu ryb. Nie ma ani słowa o udogodnieniach dla wędkarzy. Powodzie były, są i będą. Zawsze po gwałtownym opadzie woda nie nadąża spłynąć z otwartych zabetonowanych powierzchni. Powodzie na terenach zabudowanych są bardzo spektakularne dla mediów. Dziwne tylko, że zaczęło się to kilka lat po wprowadzeniu zgody na osiedlanie się na terenach od wieków przeznaczonych jako zalewowe. Wały nie pomogły i dotyczy to całego świata a nie tylko tego kraju. Melioracje rzek i zbiorniki retencyjne to wymysł po II WW. Melioracje rzek to zbrodnia na naturze i nie powinno dziwić, że dzieje się tak jak się dzieje. W Europie już to zrozumieli u nas lobby betonowe potrzebuje zarobić. Zbiorniki retencyjne, choć nikt do tego się nie przyzna, powstały przypadkowo. U podstaw były to rezerwuary wody zbudowane na potrzeby ciągłości pracy elektrowni wodnych i dlatego zbierano w nich ogromne ilości wody, którą bardzo niechętnie spuszczano. Jako awaryjne zbiorniki deszczówki i wody roztopowej objawiły się całkiem przypadkowo. Rowy melioracyjne to konsekwencja osiedlania się na terenach zalewowych. Choć państwo rości sobie do nich prawo i pobiera opłaty, to ich utrzymanie leży w gestii gmin. Post Scriptum. No nie wytrzymam, muszę Wam coś jeszcze napisać. Kilka lat temu, może nawet z 10, krakowscy melioranci "ulepszyli" pewną małą rzeczkę na południu, która to po ich "ulepszeniach" całkowicie wyschła. Jedyna reakcja rządu w tym kraju, to wprowadzenie zapisu do ustawy, ze takie zabiegi w przyszłości będą wymagały opinii środowiskowej aby więcej do tego nie doszło. Normalnie powinien pojawić się banan na każdej twarzy z przesłaniem na ustach, że jednak można zapobiec dewastacji przyrody. Jednak o kolejnej poprawce już nikt nikogo nie poinformował, dzięki której melioranci nadal mogą "ulepszać" wszelkie cieki jednak na odcinkach nie dłuższych niż 1 km. Wydawałoby się to niegroźnie ale rzeczywistość na kolejnej rzeczce temu przeczy. Pewien potok, jak najbardziej pstrągowy oraz z siedliskiem strzebli, betonowany jest po całości (dno i brzegi), kilometr po kilometrze w odcinkach z kilkutygodniowymi odstępami, bo wtedy nie potrzeba ustawowej opinii.
  2. I dzwoń do PSR.
  3. No to powodzenia i...taaaaaakiej ryby.
  4. No nie dajesz wyboru. Przy tak postawionej sprawie muszę...się zgodzić.
  5. Zawsze mam wątpliwości co do węgla i dość delikatnych kołowrotków dla początkujących. Optowałbym raczej za kompozytem i kołowrotkiem ze zdecydowanie mniejszym przełożeniem, niemniej wspomniane mistrall i spark nie jest poważnym błędem, choć zdecydowanie nie w moim guście i przeciw wiedzy. Musisz w tym zestawieniu wziąć poprawkę na grubość żyłki. Gdy zastosujesz dedykowaną 0,18 mm to będzie ci pękać na węzłach przy każdej wspomnianej "handlówce". Gdy nauczysz się holować i ustawiać hamulec, to możesz iść w taki wyczyn, obecnie zdecydowanie proponuję 0,22-0,25 mm o wytrzymałości 4-5 kg. Kilogram stracisz na węźle, który będzie taki jaki będzie i spokojnie można liczyć na stratę kilograma z wytrzymałości. Nie, nie uważam Cię za jakąś niemotę ale wszystkiego trzeba się nauczyć a w robieniu węzłów bez przeciągnięć, które bardzo mocno osłabiają żyłkę, trzeba dojść do perfekcji, a to potrwa. Inną sprawą jest fakt, że wspomniałeś o nauce i przyszłości. Z doświadczenia wiem, że jak ktoś przyzwyczai się mocno do krótkich wędzisk to bardzo trudno mu przestawić się na coś dłuższego. Pisałeś, że łowiłeś na baty kolegów i nie rozumiem, czemu tak bardzo schodzisz z długości. Dłuższym wędziskiem holuje się o wiele bardziej komfortowo, o niebo lepiej kontroluje się zestaw, o wiele wygodnie podaje się zestaw, no dla mnie same plusy. Wędzisko 4,0-4,5 m jest właśnie takim wędziskiem uniwersalnym, które sprawdza się na 95% wód i warunków na łowisku. Niestety budżet jaki narzuciłeś mocno ogranicza wybór i znośne wędziska są o 20-50 pln droższe. Jednak nie zostawię Cię z samymi niewiadomymi. Nie sugeruj się sklepem, to tylko propozycje wędzisk. kompozyt taki sobie, średni lub nawet lekko poniżej, 420 cm. kompozyt taki jak wyżej, 420 cm zw do 40 g. kompozyt o klasę wyższy niż te wyżej, 420 cm. Co do kołowrotków to jest spory wybór i takim przykładem może być: wersja 525 lub 530 wersja 520 wersja 2000 wersja 61193 No dobra, napisałem co miałem napisać i to była ta łatwiejsza część. Ta trudniejsza należy do Ciebie, czyli przemyślenie wszystkiego i wybór. Ale mogę się nie zgodzić? Póki co ani bolonek, ani batów, ani tyczek składanych nie opracowano a sprawdzają się i to znakomicie.
  6. Michał, ustawowe przepisy są proste i nawet łatwe w zapamiętaniu. Gorzej się dzieje gdy dzierżawca chce być "swiętrzy od Papierza" i wprowadza swoje obwarowania połowowe pomieszane z działalnością statutową. Ustawodawca często nie ma też wyboru gdy polityka państwa jest taka a nie inna. To nie ministerstwo decyduje, że w ofertach przetargowych ma być podawana wielkość odłowu ani fakt, że miesza się oczywistą rekreację z połowami rybackimi. To powoduje całe zamieszanie ustawowe, gdyż sama ustawa mogłaby być zgodna z treścią a dopiero rozporządzenie ograniczone wyłącznie do połowów amatorskich. Długo mógłbym o tym pisać ale i tak nie będzie to miało najmniejszego wpływu na jakiekolwiek zmiany, tak jak wszelkie protesty przed sejmem lub ZG PZW.
  7. Match na pewno Cię przerośnie, gdyż w nim nie tylko o samo wędzisko chodzi. Szukaj wędziska float 10-30, 10-40 i dasz radę, gdyż do niego spokojnie dopasujesz kołowrotek i zestawy spławikowe jak i gruntowe.
  8. I tu jest sedno, gdy zasadniczo jej nie ma a jak jest, to również często wie mniej od wędkującego.
  9. Nie moje wędzisko, nie mój problem. Jednak gdyby mnie to spotkało to wcale bym się nie cyrtolił tylko zdjął piankę, zobaczył jakie jest zakończenie, dopasowałbym się z dociążeniem wewnętrznym, posmarował delikatnie piankę butaprenem i z powrotem ją naciągnął. Klej z blanku zejdzie z pomocą alkoholu izopropylenowego, który nie uszkodzi lakieru i blanku lub w ostateczności benzyny ekstrakcyjnej. W zależności zakończenia blanku, które może być całkiem otwarte, dociążenie nawet bym przykleił do dna pianki albo do jakiejś dopasowanej zatyczki.
  10. Nie jestem pewny, czy to rozwiąże Twój problem. Zgodnie z ustawą wojewoda wyznacza organizację uprawnioną do egzaminu na Kartę Wędkarską. Starostwa, z kolei, obsługują mieszkańców danej gminy, gminy w której zamieszkujesz. Nie ma obowiązku wykazania zameldowania na pobyt stały, niemniej przepisy zmieniają się tak szybko i nikt o niczym nie jest informowany. Różnice w procedurach też są i nie wiadomo skąd wynikają. Jedne starostwa wymagają zdjęcia wyłącznie do samej karty a inne dwóch, do karty i kartoteki.
  11. Udaj się do starostwa w powiecie, w którym zdałeś egzamin. Albo tak jak piszesz.
  12. Oczywiście, że wybór Koła oraz Okręgu, do którego to Koło należy, jest indywidualnym wyborem. Zapisy ustawy są jednak jasne, egzamin i wydanie Karty Wędkarskiej ze starostwa odbywa się w tym samym powiecie. Gdybyś przeczytał ustawę o rybactwie śródlądowym, której przestrzeganie Cię obowiązuje, wiedziałbyś o tym.
  13. A czego oczekujesz w takiej opinii, skoro nie wiesz czego się spodziewać? Może lepiej będzie określić oczekiwania a wtedy użytkownicy coś podrzucą.
  14. Rejestracja jachtów. Jednak warto najpierw zajrzeć do ustawy a konkretnie Art 1, 20, 21 i 27. Na koniec ustawa o żegludze. Trzeba się zagłębić, bo już widzę sprzeczność w przepisach. Z jednej strony nie trzeba rejestrować, z drugie przewidziana jest kara za połów z łodzi niezarejestrowanej. To trochę potrwa, bo wszelkie akty prawne trzeba czytać w całości, same artykuły wyrwane z całości często niewiele znaczą.
  15. I tu mnie masz. Nie wiedziałem, że ramówka przestała istnieć. Dziwne, że nikt nawet nie wspomniał o tak drastycznej zmianie, nawet nasz forumowy informator-automat, a to przecież karkołomne zmiany. Dla ciekawskich, link do aktualnego RAPR PZW. To już drugi dokument, który podajesz a oba są ważne. Może masz jeszcze coś, co jest w zasięgu naszych zainteresowań?
  16. RAPR PZW jest ramowy i zapis jest jasny. Po to są licencje i dołączone do nich zasady połowu aby skorygować ramówkę.
  17. I o tym nie wiedziałem. Jak widać sprzeczność przepisów wiecznie żywa. Dobrze, że to podałeś, choć przewiduję mocny zamęt, gdyż w ustawie nie ma odniesienia do tego rozporządzenia. Sprawdziłem na szybko i widzę świeżutkie zmiany, które obowiązują od 01.08.2020. Jest więcej do zapoznania, więc mam co robić.
  18. Większej bzdury dawno nie słyszałem. Wędzisko feeder zostało zaprezentowane na targach wędkarskich w UK w 1990 lub 1991 roku. Jego odpowiednikiem było zaprezentowane na targach w tym samym terminie w Niemczech wędzisko winklepicker. Drgająca szczytówka to polska nazwa dla wędziska feeder.
  19. O, czegoś nie wiem. Możesz podać zapis prawny? W swoim twierdzeniu opieram się na §17 rozporządzenia o chowie, hodowli, itd. z 2018 r.
  20. Skoro pływałeś łódką spacerową i rowerkiem wodnym zakładam, ze to będzie nieduża łódka do 5,0 m długości i z góra 2 m szerokości. Wniosek prosty - nie musisz posiadać jakichkolwiek uprawnień do pływania taką łódką. Problemy zaczynają się z dużymi łodziami ale dla wioseł to byłaby raczej galera a nie łódka. Łodzie żaglowe żądzą się swoimi prawami, na niektóre nie trzeba patentu, na inne i owszem, i w dodatku na różnym poziomie. Podobnie jest z silnikiem zaburtowym. Doczepiając takowy, niezależnie czy spalinowy, czy elektryczny, bez uprawnień motorowodnych można stosować silnik o mocy do 10 lub 15 KW. Nie pamiętam dokładnie. Niestety zarówno poruszając się żaglówką jak i łodzią z silnikiem zaczynają obowiązywać Cię przepisy żeglugowe, nie tylko co do poruszania się taką łodzią ale także co do jej wyposażenia jak np gaśnica, rzutka, bosak, kamizelki ratunkowe, koła ratunkowe, itp. Łodzie wędkarskie wiosłowe też niby te przepisy obejmują ale po początkowym okresie szaleństwa ok 10 lat temu, wszystkim jakby przeszło, gdyż słusznie doszli do wnioski, że spełnienie wszystkich wymogów stwarza realne zagrożenie dla przebywających w łodzi niż zabezpiecza ich bezpieczeństwo. To na pewno dość zawiłe dla kogoś nie obeznanego w temacie. Krótko pisząc, bierzesz łódkę ze stanicy lub wodujesz swoją zarejestrowaną, pakujesz do niej kapok, który jest bezwarunkowy, ładujesz swoje manele i płyniesz na rybki. Dobrze jest posiadać Kartę Pływacką gdyby policja się przyczepiła. Osoby nie posiadającej takiej karty powinny mieć założone kapoki dlatego taki popyt mają dobre kamizelki asekuracyjne mimo swojej odlotowej ceny.
  21. Zbyt dużo na raz, tym bardziej, że część problemów rozjaśni sprawę w innych, ale od początku. Jezioro pod zarządem Gospodarstwa Rybackiego Kiekrz i tam zrobisz opłaty licencyjne. Karta Wędkarska do wyrobienia w Kole PZW. Proponuję Koło PZW Odlewnik, które ma stanicę nad tym jeziorem, tu jest kontakt pod pozycją 52. Materiały jakie otrzymasz do egzaminu powinny wystarczyć, Porozmawiaj o metodach i technikach połowu, to otrzymasz odpowiedź na kwestie jakie poruszyłeś. Rozmowa na żywo jest o wiele bardziej dynamiczna niż na forum i o wiele prościej o jakiekolwiek korekty. Składki najprawdopodobniej nie będą Cię interesowały, ale gdyby to tutaj możesz poczytać. O opłacie za egzamin dowiesz się, nigdzie nie znalazłem ale wątpię aby było więcej niż 30 pln. Sama Karta Wędkarska to opłata w starostwie, też podobna, oraz zdjęcie do Karty. Poszperaj w bip Poznań, to dane powszechnie dostępne i szczerze pisząc nie chce mi się szukać rzeczy oczywistych. Połów z łodzi jest dozwolony wyłącznie z zarejestrowanej. Rejestrację łodzi do połowu ryb dokonujesz w starostwie. Jeśli posiadasz łódź zarejestrowaną w rejestrze żeglugi to drugi raz rejestrować nie musisz. Połów z roweru wodnego jest niedozwolony. Gdy zdasz egzamin, opłacisz odbiór Karty Wędkarskiej, opłacisz licencję połowu w GR, zarejestrujesz łódź, to możesz łowić spokojnie tak jak napisałeś. Łodzie w stanicy nad jeziorem są już zarejestrowane.
  22. Docio

    Gruntowe 2020

    No proszę, to sapa już w Gdańsku jest.
  23. Oj, coś mi tu pachnie skręconą żyłką, czyli źle nawinięta na szpulę kołowrotka.
  24. Zależy na jakiej wodzie. Na gospodarowanej przez PZW nie wolno.
  25. Taaak, stawy, Siemianówka a hotel w centrum Białegostoku. Perfidna i chamska reklama.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...