-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Teraz też gdy ktoś korzysta z komunikacji publicznej lub podróżuje z "buta". Posiadacze pojazdów, jakichkolwiek, nadal nie biorą zbędnych rzeczy a jedynie uzupełniają to co się do plecaka nie zmieściło oraz poprawiają sobie komfort pobytu.
-
W pierwszej kolejności dopasowujesz sprzęt do ryb jakie chcesz łowić a dopiero w drugiej do wody i metody. Z tego co napisałeś większe szanse na większą rybę 2 kg + masz w Wiśle niż na komercji. Komercje wokół Wawy to głównie karpiki rozmiaru handlowego, czyli 1,5-2,0 kg. To wskazuje, że wędzisko wymaga cw do 25 g, czyli standard 5-25 g. Warianty 5/8/10-30 też są akceptowalne. Długość wędziska powinna mieścić się w zakresie 4,5-5,0 m. Jest na to kilka argumentów. Dłuższym wędziskiem będziesz lżej zacinał a to znaczy, że nie będziesz rozrywał pyszczków mniejszych ryb. Hol jest pewniejszy gdyż masz kontrolę nad rybą i możesz skutecznie kontrować odejścia i pewniej wprowadzić rybę do podbieraka. Celność rzutów w zanęcone wcześniej miejsce jest o wiele większa niż krótszym wędziskiem i używasz o wiele mniejszej siły do rzutu. Do takiego łowienia w zupełności wystarczy kołowrotek wielkości 2000 z płytką szpulą mieszczącą 150 m żyłki 0,18-0,20 mm. No to teraz już wiesz czego powinieneś szukać.
-
Grunt jest nieweryfikowalny. W tym przypadku trzeba zawierzyć intuicji, bo choć może się wydawać, że rzuca się w to samo miejsce, to tak wcale być nie musi a wręcz jest to nierealne. Jedynym sposobem jako takiej weryfikacji jest zamiana miejsc podczas połowu i próby podawania zestawu w te same rojony wody.
-
Następnym razem zamień się z kumplem na miejsca. Wiele razy doświadczałem, że nawet 5 m może stanowić różnicę. Zanęta ta sama, przynęty te same a jednemu bierze gdy u drugiego studnia. Po wszystkim porozmawiaj o ustawieniu gruntu i w ogóle porównaj zestawy bo to też ma znaczenie.
-
Dzwoni fotowoltaika, ściąganie długów, darmowe zabiegi, oto rozwiązanie.
-
Ha! Wpierw myślałem, że faktycznie to coś z życia jak w innych filmach, które kiedyś oglądałem. Jednak z każdą minutą wyłapywałem mnóstwo nieścisłości, niedopowiedzeń i wręcz przekłamań. Głównym elementem jest dom. Przedstawiony jako dom ale mam nieodparte wrażenie, że to przystań nieco bogaciej zagospodarowana. Pojęcie "wpadnij do mnie" w tym przypadku nabiera zupełnie nowego znaczenia. Jeśli ktoś zwrócił uwagę, w pierwszej godzinie, na ilość ciuchów jakie pokazywała co ujęcie, to po zakupach nowych szafy okazały się puste. A co z gotowaniem? To nie jest temat przetrwania lecz ponoć normalnego życia i ci co zajmują się kuchnią doskonale wiedzą ile bambetli zbiera się w kuchni. A higiena? Mycie z węża to nie problem, kąpać się może w jeziorze ale co z mydłem, szamponem, wszystko do jeziora? O praniu w ogóle nie wspominam, nie ma ani jednego ujęcia a bohaterka prezentuje się wyjątkowo schludnie jak na takie warunki i w dodatku z makijażem. Sedno filmu to połów. I tu mam nieodparte wrażenie, że prezentowany jest rozwój, od podstaw, małej przedsiębiorczości. Wpierw najprostsze przemysłowe narzędzie, czyli podrywka i samodzielna sprzedaż. Potem sznur hakowy i sprzedaż do hurtownika. Kolej na niewód i znów samodzielna sprzedaż bo to bardziej opłacalne. Na koniec pułąpki i kolejna samodzielna sprzedaż. Trzy sprzedaże bezpośrednie "od rybaka" i każda w innym miejscu zgodnie z zasadą aby nie nasycić rynku. Jakby nie patrzeć te wioski nie były zbyt liczne. No, to tylko moje odczucia, każdy może mieć własne, diametralnie różne od moich.
-
-
Weryfikacja wybranego zestawu
Docio odpowiedział Janek Jan wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jak czytam - rzeka, to już widzę przepływankę a kikutem 3,6 m to będzie mordęga i mnóstwo ekwilibrystyki, która na pewno zniechęci juniora. Absolutne minimum na rzekę i przepływankę to 4,5 m a najlepiej 5,0 m. Do tego kołowrotem z płytką szpulą, żyłka główna 0,18 i przypon 0,14 mm. Spławiki według wzoru podanego przez Michała wręcz obowiązkowe na rzekę a sprawdzą się też na wodzie stojącej. To tak aby nie przekroczyć budżetu, bo oczywiście można kupić kilka jeziorowych o zdecydowanie mniejszej gramaturze od założonej na rzekę. Budżet nie jest z gumy i pochłonie go pokazana przez Krzysztofa bolonka. Trzeba poszukać coś pośredniego ze średniej klasy i z niższej półki. wędzisko, kołowrotek, żyłka główna, przyponówka i pozostaje ok 50,- na spławiki i inne duperele jak ołów, stopery, krętliki, itp na które wydasz 150,- albo i więcej. Sam sprzęt nie wystarczy, potrzebny wypychacz, siatka, podbierak, miarka i najważniejsze - Karta Wędkarska. Gdy jej nie posiadasz i wpadnie kontrola to, to co zobaczy junior już nie da się mu odzobaczyć i porażka w całej rozciągłości. -
Nie wiem co się stało ale u mnie zdjęcia się nie wyświetlają, niemniej postaram się pomóc. Zakładam, na podstawie tego co pisałeś, że nie za bardzo orientujesz się o co chodzi. Proponuję obejrzeć pierwsze 6 minut tego filmu. Oczywiście możesz obejrzeć cały ale temat podkładki jest zawarty w tych pierwszych 6-ciu minutach.
-
Napisz jaki to kołowrotek, zrób zdjęcie szpuli z żyłką i umieść je tu na forum, bo na razie wszyscy działamy w ciemno a moja szklana kula wpadła w tryb awaryjny.
-
Ekhm, tak z boku. Dla mnie wynika, że szpula jest za nisko i dlatego nierównomiernie nawija. Potrzeba założyć podkładki pod szpulę.
-
Konger Aviator cw 150 g jest moim podstawowym wędziskiem do połowu na granicy nurtu w Narwii, Bugu i Wiśle. Na sam nurt ma zbyt małe cw. Brania w rzece widoczne bezapelacyjnie pod warunkiem, że ustawi się go na sztorc. Do obciążeń 60-75 g rzuty siłowe, 100-125 g rzuty techniczne, szpula z żyłką 0,35 mm. W wodach stojących zmieniam szczytówkę na delikatniejszą, obciążenie symboliczne 20-40 g, druga szpula z żyłką 0,25 mm i również nie ma problemu. Opowieści o kiju od miotły lub krowim ogonie nie mają podstaw w stosunku do feederów lub karpiówek. To zasadniczo sztywne wędziska pracujące bardzo ładnie pod obciążeniem. Określenia te pasowały do dawnych wędzisk gruntowych a których naturalnym następcą są wędziska typu float.
-
Znaczy są inne czynniki, których nie ma sensu wymieniać przy kompletnym braku opisu łowiska. Jednak na pewno nie bojki.
-
I w dziale spinningowym a nie gruntowym? A fe.
-
Karpie na gumy, leszcze na paprochy, zupełnie jak w Zegrzyńskim.
-
Nie. Ryby nie reagują na bojki tylko na głębokość gdzie mogą żerować. Skoro łowisz tam ładne płocie to znaczy, że jest tam 5-6 metrów głębokości.
-
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nie widzę powodu aby się zamykać. Pisz o własnych doświadczeniach, o tym co zaobserwowałeś lub usłyszałeś ale nie rób z tego reguł i na pewno będzie fajna dyskusja. -
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Trochę się zagubiłem za Twoim tokiem rozumowania. Dom służy do mieszkania a nie łowienia ryb. We Wrocławiu, Krakowie i nad Zalewem Sulejowskim (może jeszcze gdzieś ale nie znam), są domy na wodzie ale żaden z właścicieli nie łowi ryb. Łódka jest bardziej adekwatnym odniesieniem choć z nazwy służy do pływania a nie łowienia ryb. Jednak trzymając się Twojego rozumowania Alex powinien kupić sobie coś takiego aby sobie porzucać castingiem z wody. Wybacz ale Twoje wywody, jak na razie, trąca starą maksymą: moja racja jest bardziej mojsza niż innych. -
Im grubsza żyłka tym łopatka haka łatwiej przecina węzeł pod obciążeniem. Będąc młodzieńcem miałem kontakt (przez znajomego sędziego), z zawodnikami. Kontakt dobry, każdy był miły dla dzieciaka i dostawałem w prezencie haki, których na rynku w ogóle nie było. Różne wzory, rozmiary i niezmiennie wszystkie z oczkiem a nie łopatką, nawet 18-tki. Pokazano mi też węzeł jakim wiążą i o przecinaniu żyłki na łopatce zapomniałem. Bardzo długo sam siebie obwiniałem, że przeciągam żyłkę na węźle i dlatego tak często pęka a winna była grubsza żyłka i łopatka. To były czasy historycznej żyłki "Gorzowskiej" a przy farcie "Leski tęczowej". Węzeł jaki stosuję do dziś i do każdego oczka to tzw spinningowy. Aktualnie pod tą nazwą objawia się kilka węzłów ale ten, którego się nauczyłem, na świecie nazywa się trilene.
-
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
Docio odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
Panie i Panowie. Wszystkiego dobrego z okazji Światowego Dnia Piwa i Piwowara. -
Poszukuję łodzi wędkarskiej 6 metrowej
Docio odpowiedział Krąp wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Ale fala nie zatopi a dłuższa łódka nie musi mieć wyższych burt i będzie to samo. A to nie jest ani ponton, ani platforma tylko katamaran. Co sprytniejsi ze starych rowerów wodnych wykorzystali pływaki stalowe do własnych projektów katamaranu lub wręcz trimaranu. Zresztą to tylko sugestia. -
Poszukuję łodzi wędkarskiej 6 metrowej
Docio odpowiedział Krąp wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Otóż to, otwórzmy umysły. Problem - wlewająca się woda przez burtę. Sugestie - podwyższenie burty, zdecydowanie do zwrotu na wiatr, wyeliminowanie zalewania łodzi. Zrobiłem to ostatnie i wyszło mi TO. -
Nie krusz, wsyp do zanęty, pokruszą się same przy mieszaniu a grubsze frakcje są nawet pożądane w zanęcie. Pyłu żadna ryba nie będzie cedzić. Płatki kukurydziane jako dodatek klasyfikuje się jako dodatek rozluźniający, czyli nie klejący, z dodatkiem cukru. To ważne aby nie przesłodzić zanęty gdy robi się słodką. Aby zachować właściwości rozluźniające dodatku bez elementu cukru należy wybrać otręby pszenne lub żytnie, popularne w diecie fit i dostępne chyba w każdym sklepie. Ryby mają stokrotnie czulszy węch od psa. To skutkuje, że jak Ty wyczujesz jakiś zapach, to dla ryb będzie on tak intensywny, że je będzie odstraszał. A przy okazji. Nie mnóż postów, skorzystaj z funkcji edycji, trzy poziome kropki w prawym górnym rogu postu. Na YT znalazłem jedną wędkarską skarbnicę wiedzy, choć wszystkiego nie mówi do kamery - Bogdan Barton, oraz jedną przyrodniczą - Echa Leśne. Większość wędkarskich filmów kończę po maks 3 minutach, bo nie mogę patrzeć i słuchać farmazonów. Nowe wędkarstwo pełne przekłamań, bzdur i wydumanych teorii własnych w jednym celu - reklama sprzętu, zanęt i przynęt. Właśnie obejrzałem kilka odcinków Wędkarska Wiedza. Mam bardzo pozytywne odczucia, dobrze tłumaczy i uzasadnia. Wystarczy uważnie słuchać i na pewno się skorzysta.
-
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Niewidoczna linka w wodzie... To powrót do mitów i legend, czy z goła coś nowego? Dawno temu, opierając się na ówczesnej wiedzy, nabrałem przekonania, że łowiąc na 5-6 m lub głębiej moje niebieskie haki są niewidoczne. Trwałem w tym przekonaniu przez lata aż pewnego dnia JKarp podsunął mi wyniki badań naukowych, z których wynika, że niebieski jest najbardziej widocznym kolorem w wodzie nawet na głębokości 30 m. Aktualne badania jasno podają, że woda jako naturalny filtr światła wytłumia poszczególne widma fal świetlnych w zależności od głębokości, W pierwszej kolejności zanika kolor czerwony, następnie pomarańczowy i żółty. Ale kolorowe linki nie stają się niewidoczne jak po użyciu czapki niewidki lecz przybierają barwę szaro-czarną. Domorośli teoretycy, producenci i marketingowcy od wędkarstwa skrzętnie ukrywają ten drugi fakt pozostawiając marketingowy - kolor czerwony zanika już na głębokości 3 m. Jakby dodali, że zamienia się w czarny to nikt by nie kupił a przynajmniej sprzedaż nie byłaby tak duża. Nasze wody należą do, w zdecydowanej większości, mętnych. Naukowcy opisują zakres widzenia naszych ryb od 0,1 do 3,0 m przy czym maksymalne widzenie jest możliwe w naszych najczystszych i dobrze doświetlonych wodach. Ostatnią sprawą jest samo oko ryby. Jego budowa wymusza patrzenie tunelowe na obiekt, który jest w zainteresowaniu ryby. O dojrzeniu linki nie ma mowy, przy klasycznym ataku od tyłu. Linka na długości przynajmniej 50 cm jest zasłonięta fizycznie przez przynętę, falę zawirowań jaką powoduje oraz falę akustyczną jaką wydaje. Czy linka naprawdę przeszkadza i ma wpływ na brania? Jak dla mnie to wymówka wędkarza, że akurat mu nie bierze. W spławiku jest to oczywiste, hak z przynętą i zaraz przypon, nie zawsze cieniusi. Albo gdy drobnica bije w śrut ołowiany a nie w przynętę, no to jest wkurzające. Ale śrut nie lewituje tylko jest na żyłce, często pokaźnej grubości i jakoś nie przeszkadza. Nic nikomu nie narzucam, nie wmawiam, wszystko można sprawdzić z doświadczenia własnego, kolegów, znajomych lub spytać wujka Google. -
No nie dziwne. Pieczywo ma mnóstwo składników odżywczych w tym sól i cukier tak potrzebne gdy pokarm naturalny praktycznie nie istnieje. Co tam ryby, zimą nawet zwierzynie leśnicy w karmnikach podają sól kamienną w dużych blokach jako tzw lizawki. Co do chleba to mam kolejną ciekawostkę. Masz jakieś ulubione danie, jesz je co dzień przez dwa miesiące i w końcu zaczyna cię zwyczajnie nudzić. A chleb jeszcze nigdy nikomu się nie znudził, je się go co dzień od 3-go roku życia aż do śmierci.
