-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Ekhm, tak z boku. Dla mnie wynika, że szpula jest za nisko i dlatego nierównomiernie nawija. Potrzeba założyć podkładki pod szpulę.
-
Konger Aviator cw 150 g jest moim podstawowym wędziskiem do połowu na granicy nurtu w Narwii, Bugu i Wiśle. Na sam nurt ma zbyt małe cw. Brania w rzece widoczne bezapelacyjnie pod warunkiem, że ustawi się go na sztorc. Do obciążeń 60-75 g rzuty siłowe, 100-125 g rzuty techniczne, szpula z żyłką 0,35 mm. W wodach stojących zmieniam szczytówkę na delikatniejszą, obciążenie symboliczne 20-40 g, druga szpula z żyłką 0,25 mm i również nie ma problemu. Opowieści o kiju od miotły lub krowim ogonie nie mają podstaw w stosunku do feederów lub karpiówek. To zasadniczo sztywne wędziska pracujące bardzo ładnie pod obciążeniem. Określenia te pasowały do dawnych wędzisk gruntowych a których naturalnym następcą są wędziska typu float.
-
Znaczy są inne czynniki, których nie ma sensu wymieniać przy kompletnym braku opisu łowiska. Jednak na pewno nie bojki.
-
I w dziale spinningowym a nie gruntowym? A fe.
-
Karpie na gumy, leszcze na paprochy, zupełnie jak w Zegrzyńskim.
-
Nie. Ryby nie reagują na bojki tylko na głębokość gdzie mogą żerować. Skoro łowisz tam ładne płocie to znaczy, że jest tam 5-6 metrów głębokości.
-
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nie widzę powodu aby się zamykać. Pisz o własnych doświadczeniach, o tym co zaobserwowałeś lub usłyszałeś ale nie rób z tego reguł i na pewno będzie fajna dyskusja. -
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Trochę się zagubiłem za Twoim tokiem rozumowania. Dom służy do mieszkania a nie łowienia ryb. We Wrocławiu, Krakowie i nad Zalewem Sulejowskim (może jeszcze gdzieś ale nie znam), są domy na wodzie ale żaden z właścicieli nie łowi ryb. Łódka jest bardziej adekwatnym odniesieniem choć z nazwy służy do pływania a nie łowienia ryb. Jednak trzymając się Twojego rozumowania Alex powinien kupić sobie coś takiego aby sobie porzucać castingiem z wody. Wybacz ale Twoje wywody, jak na razie, trąca starą maksymą: moja racja jest bardziej mojsza niż innych. -
Im grubsza żyłka tym łopatka haka łatwiej przecina węzeł pod obciążeniem. Będąc młodzieńcem miałem kontakt (przez znajomego sędziego), z zawodnikami. Kontakt dobry, każdy był miły dla dzieciaka i dostawałem w prezencie haki, których na rynku w ogóle nie było. Różne wzory, rozmiary i niezmiennie wszystkie z oczkiem a nie łopatką, nawet 18-tki. Pokazano mi też węzeł jakim wiążą i o przecinaniu żyłki na łopatce zapomniałem. Bardzo długo sam siebie obwiniałem, że przeciągam żyłkę na węźle i dlatego tak często pęka a winna była grubsza żyłka i łopatka. To były czasy historycznej żyłki "Gorzowskiej" a przy farcie "Leski tęczowej". Węzeł jaki stosuję do dziś i do każdego oczka to tzw spinningowy. Aktualnie pod tą nazwą objawia się kilka węzłów ale ten, którego się nauczyłem, na świecie nazywa się trilene.
-
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
Docio odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
Panie i Panowie. Wszystkiego dobrego z okazji Światowego Dnia Piwa i Piwowara. -
Poszukuję łodzi wędkarskiej 6 metrowej
Docio odpowiedział Krąp wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Ale fala nie zatopi a dłuższa łódka nie musi mieć wyższych burt i będzie to samo. A to nie jest ani ponton, ani platforma tylko katamaran. Co sprytniejsi ze starych rowerów wodnych wykorzystali pływaki stalowe do własnych projektów katamaranu lub wręcz trimaranu. Zresztą to tylko sugestia. -
Poszukuję łodzi wędkarskiej 6 metrowej
Docio odpowiedział Krąp wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Otóż to, otwórzmy umysły. Problem - wlewająca się woda przez burtę. Sugestie - podwyższenie burty, zdecydowanie do zwrotu na wiatr, wyeliminowanie zalewania łodzi. Zrobiłem to ostatnie i wyszło mi TO. -
Nie krusz, wsyp do zanęty, pokruszą się same przy mieszaniu a grubsze frakcje są nawet pożądane w zanęcie. Pyłu żadna ryba nie będzie cedzić. Płatki kukurydziane jako dodatek klasyfikuje się jako dodatek rozluźniający, czyli nie klejący, z dodatkiem cukru. To ważne aby nie przesłodzić zanęty gdy robi się słodką. Aby zachować właściwości rozluźniające dodatku bez elementu cukru należy wybrać otręby pszenne lub żytnie, popularne w diecie fit i dostępne chyba w każdym sklepie. Ryby mają stokrotnie czulszy węch od psa. To skutkuje, że jak Ty wyczujesz jakiś zapach, to dla ryb będzie on tak intensywny, że je będzie odstraszał. A przy okazji. Nie mnóż postów, skorzystaj z funkcji edycji, trzy poziome kropki w prawym górnym rogu postu. Na YT znalazłem jedną wędkarską skarbnicę wiedzy, choć wszystkiego nie mówi do kamery - Bogdan Barton, oraz jedną przyrodniczą - Echa Leśne. Większość wędkarskich filmów kończę po maks 3 minutach, bo nie mogę patrzeć i słuchać farmazonów. Nowe wędkarstwo pełne przekłamań, bzdur i wydumanych teorii własnych w jednym celu - reklama sprzętu, zanęt i przynęt. Właśnie obejrzałem kilka odcinków Wędkarska Wiedza. Mam bardzo pozytywne odczucia, dobrze tłumaczy i uzasadnia. Wystarczy uważnie słuchać i na pewno się skorzysta.
-
Plecionka czy fluorocarbon - Pytanie poczatkujacego
Docio odpowiedział Lukasz Gawlik wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Niewidoczna linka w wodzie... To powrót do mitów i legend, czy z goła coś nowego? Dawno temu, opierając się na ówczesnej wiedzy, nabrałem przekonania, że łowiąc na 5-6 m lub głębiej moje niebieskie haki są niewidoczne. Trwałem w tym przekonaniu przez lata aż pewnego dnia JKarp podsunął mi wyniki badań naukowych, z których wynika, że niebieski jest najbardziej widocznym kolorem w wodzie nawet na głębokości 30 m. Aktualne badania jasno podają, że woda jako naturalny filtr światła wytłumia poszczególne widma fal świetlnych w zależności od głębokości, W pierwszej kolejności zanika kolor czerwony, następnie pomarańczowy i żółty. Ale kolorowe linki nie stają się niewidoczne jak po użyciu czapki niewidki lecz przybierają barwę szaro-czarną. Domorośli teoretycy, producenci i marketingowcy od wędkarstwa skrzętnie ukrywają ten drugi fakt pozostawiając marketingowy - kolor czerwony zanika już na głębokości 3 m. Jakby dodali, że zamienia się w czarny to nikt by nie kupił a przynajmniej sprzedaż nie byłaby tak duża. Nasze wody należą do, w zdecydowanej większości, mętnych. Naukowcy opisują zakres widzenia naszych ryb od 0,1 do 3,0 m przy czym maksymalne widzenie jest możliwe w naszych najczystszych i dobrze doświetlonych wodach. Ostatnią sprawą jest samo oko ryby. Jego budowa wymusza patrzenie tunelowe na obiekt, który jest w zainteresowaniu ryby. O dojrzeniu linki nie ma mowy, przy klasycznym ataku od tyłu. Linka na długości przynajmniej 50 cm jest zasłonięta fizycznie przez przynętę, falę zawirowań jaką powoduje oraz falę akustyczną jaką wydaje. Czy linka naprawdę przeszkadza i ma wpływ na brania? Jak dla mnie to wymówka wędkarza, że akurat mu nie bierze. W spławiku jest to oczywiste, hak z przynętą i zaraz przypon, nie zawsze cieniusi. Albo gdy drobnica bije w śrut ołowiany a nie w przynętę, no to jest wkurzające. Ale śrut nie lewituje tylko jest na żyłce, często pokaźnej grubości i jakoś nie przeszkadza. Nic nikomu nie narzucam, nie wmawiam, wszystko można sprawdzić z doświadczenia własnego, kolegów, znajomych lub spytać wujka Google. -
No nie dziwne. Pieczywo ma mnóstwo składników odżywczych w tym sól i cukier tak potrzebne gdy pokarm naturalny praktycznie nie istnieje. Co tam ryby, zimą nawet zwierzynie leśnicy w karmnikach podają sól kamienną w dużych blokach jako tzw lizawki. Co do chleba to mam kolejną ciekawostkę. Masz jakieś ulubione danie, jesz je co dzień przez dwa miesiące i w końcu zaczyna cię zwyczajnie nudzić. A chleb jeszcze nigdy nikomu się nie znudził, je się go co dzień od 3-go roku życia aż do śmierci.
-
Jak najbardziej o ile ryby w tym gustują. Jeśli jednak nie to w ciągu dwóch dób zaczyna kwaśnieć i zakwasza mnóstwo wody niszcząc ekosystem. U nas akcja uświadamiająca była pod koniec lat 80-tych i piały o tym wszystkie periodyki wędkarskie. Obecnie to jest taka ciekawostka, bo już chyba nikt tego nie robi. Podobną ciekawostką jest sprawa z niedopałkiem papierosa wrzuconym do wody. Mało kto pamięta, że jeden niedopałek zatruwa 1 m3 wody.
-
To coś głupiego. Ad1. 30% mielonych płatków zabetonuje całą bułkę na kamyczek. Mielone płatki są mocniejsze od bentonitu. A jak dasz kulom podeschnąć na brzegu przez 20-30 minut to będziesz rzucał kamieniami a nie zanętą. Nigdy nie przekroczyłem 25% i to na rzekę jako spłaszczone kule, gdzie nurt był widoczny. W wodzie stojącej schodziłem do 10-15% albo wcale gdy wiedziałem, że jest muł. Wrzucenie kuli w muł jest równe nie nęceniu bo w nim zniknie. Ad2. Do 10% w zależności od dodatku. Jest ich całe mnóstwo, jedne rozluźniają zanętę, inne nie. Opisanie wszystkiego to książka. Ad3. Tak, tylko po co. Dodatek w zanęcie to przynęta na haku. Dodawanie wielu dodatków to pomyłka. Ad4. W pierwszej kolejności sprawdź zanętę bez jakichkolwiek atraktorów ponieważ możesz wyciągnąć błędne wnioski, gdyż nie będziesz wiedział co tak naprawdę skusiło ryby. Rób zanęty na gatunki jakie sobie życzysz jednak wpierw poznaj je, jak i gdzie się odżywiają, czym się odżywiają, gdzie żerują i gdzie odpoczywają. Wtedy kompozycja zanęt będzie prosta i zrozumiesz, że nazwanie własnej zanęty jako płociowa, wcale nie oznacza, że ściągniesz w łowisko płocie. 70% bułki to tak jakbyś nęcił rozmoczonym chlebem a to już wędkarskie passe.
-
Gdy trafiam nad nieznane łowisko to zazwyczaj jestem przygotowany. Niestety nigdy nie nastawiam się na liny i co najwyżej mogę jedynie zasugerować jakieś rozwiązanie, które zasłyszałem od miejscowych, którzy faktycznie liny łowili. Co do leszcza to już inna sprawa. Gotuję 2-3 duże paczki makaronu zwartego w budowie (kolanka, świderki, penne), i najzwyczajniej nęcę łowisko. Ważne w tym jest to aby nie nawalić wszystkiego w jedno miejsce lecz rozsiać na całej długości łowiska. Niech to będzie np 10 m od brzegu i 5-6 m długości. No i żadnego oszczędzania ani zostawiania na donęcanie, od razu wszystko do wody. Jak są leszcze to naprawdę temu się nie oprą i przybędą. Jak będzie brać drobnica to trudno, takie życie ale jak uda się wyjąć 2-3 leszcze i brania całkowicie ustaną to znaczy, że czysty makaron jest skuteczny i na następny dzień trzeba zmienić co nieco. Gotuję taką samą ilość ale makaronu o mniejszym gabarycie. U nas dostępny jest mini kolanka (o połowę mniejszy od standardowego), oraz werniszel, czyli małe gwiazdki z dziurką w środku. Dzielę makaron na 3-4 części, jedna do wody w ten sam sposób co wcześniej i czekam na branie. Po 2-3 rybkach powtarzam nęcenie. No i spoko, mały makaron nie będzie atakowany przez drobnicę, no może trochę nim dopłyną leszcze, które przepędzą drobnicę. Po kilku dniach zauważysz, ze czas oczekiwania na leszcze po zanęceniu zdecydowanie się skróci, będą wiedziały, że w tym miejscu spada papu. Ryby biorą nad dnem, może na dnie jest tak mało mułu, że rozwijają się tylko komary a na prawdziwy bentos jest zbyt mało materii organicznej. Czy to przypadkiem nie kanał, o którym niedawno pisaliśmy?
-
Nawet w "płytkiej wannie" starsze osobniki (niekoniecznie rekordowe), mają swoje ustalone żerowiska. Problem polega na tym, że wszędzie w takiej wannie jest strefa litoralu. Liny będą trzymać się niskiej moczarki aby mieć dostęp do dna lub grążela pod którym gwarantowane jest dno muliste ale koniecznie musi to być spokojne miejsce. Leszcze będą szukać odkrytego dna, które najczęściej jest mułem i będą w nim ryć jak świnki w korycie po określonej trasie. Liny pozostawią niewielkie, drobne bąbelki w niewielkiej ilości ale leszcze będą dosłownie siać bąblami na długości nawet kilkunastu metrów. Już na pewno wiesz obserwacja jest kluczem. A jeśli nie ma zbyt wiele czasu na obserwacje? No to pozostaje sypać coś, co będzie najbardziej znane dla ryb. Kukurydza nie jest takim produktem tak jak kulki czy wszelkiej maści pellety. Aromat może ściągnąć ryby do zanęconego miejsca ale czy zagryzą to wielka niewiadoma. Już prędzej i taniej nagotowałbym pęczaku lub makaronu i ewentualnie dosmaczył czymś co rośnie w okolicy a ma owoce.
-
Tak, pojęcie bentosu jest dość obszerne, jednak są zasadnicze różnice w rodzaju bentosu zależnego od jego występowania. Pomoże Wikipedia. I nie, lin i leszcz żerują na zupełnie innym rodzaju bentosu, podział ze względu na głębokość występowania. Minerały w tym sole to niekoniecznie wyłącznie chlorek sodu. Sole gromadzone w organizmie niekoniecznie muszą oddziaływać na skład wody w jakiej one występują. Podstawowa różnica w odżywianiu leży w typie bentosu jakim się te dwa gatunki odżywiają. Lin żeruje przy dnie w rejonie litoralu do głębokości 2,5 m, leszcz od tarła w maju aż do ciągu zimowego żeruje od 8 do 12 m głębokości. Lin zbiera z dna pokarm, nie ryje w nim, leszcz potrafi wbić się głową w muł aż za skrzela a jak pokarm jest głębiej to rozgarnia muł ogonem robiąc spore dołki w dnie. W każdym żywym organizmie występują różne sole, minerały czy węglowodany. To podstawowe składniki budowy organizmów. Jednak nie w każdym jest ich taka sama ilość tak jak każda sól nie jest wykorzystywana bezpośrednio przez organizm lecz dopiero po przetworzeniu, czyli np sól kamienna po przetworzeniu przez organizm ludzki wykorzystuje wszystko po rozłożeniu jej na czynniki pierwsze.
-
Spotyka się dwóch kumpli w pubie, gadają o wszystkim i o niczym i nagle jeden zagaja. - Wiesz, ostatnio miałem niezły manewr. - Opowiadaj. - Kobita wyciągnęła mnie do sklepu na zakupy i między innymi wzięła piwo bezalkoholowe. Dalej norma, kasa, karta a tu płatność zawieszona. Dzwoni telefon, odbieram a tu bank z pytaniem czy nie skradziono mi karty płatniczej...
-
Ano właśnie, wielokrotnie pisane już na forum, że wiedza o odżywianiu poszczególnych gatunków to klucz do sukcesu. Leszcz żywi się bentosem, więc pokarm zawiera mnóstwo składników mineralnych w tym soli. Lin też odżywia się przy dnie ale nie w nim lecz na nim a to wskazuje na zdecydowanie słodkie składniki. Nie kupuj gotowców tylko sam zrób zanętę a powinno się udać.
-
Zestaw na początek do spinningu
Docio odpowiedział Reefer wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Najedź kursorem na wiadomość, kliknij PPM i wybierz - to nie spam, i po problemie. -
Kołowrotek Jaxon piano vm 400 jak rozebrać
Docio odpowiedział _świeżak_ wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Trzpień, trzpień nie bolec. Jest on w formie klinu, wciskany i można go wypchnąć z osi ale delikatnie bo potrafi pęknąć wzdłużnie. Przemyśl oddanie kołowrotka do serwisu na czyszczenie. Trzpień to nie problem, prawdziwym problemem będzie łożysko oporowe a to wytłumaczyć, to będzie prawdziwy problem. -
To, że łatwiej jest bez wątpienia. Jednak cała trudność w produkcji. Nie jest to ani powszechne, ani popularne. Raczej produkcja mocno uboczna fabryki kabli lub wręcz recykling. Swoje koszulki 0,2-0,3 mm pozyskiwałem z kabla telefonicznego tzw krosówki. Potem szukałem odpowiedniego dla kili węglowych 0,5 i 0,8 mm aż znalazłem. Grubsze kile załatwiają wentyle rowerowe. A koszt, za metr krosówki zapłaciłem bodaj 0,7 pln, za metr dla 0,5 jakieś 1,5 pln, za metr dla 0,8 prawie 2 pln, a za wentyle chyba 3 pln za 10 szt. i starczy mi do końca życia, a nawet wnuków. Wiem, wiem co Was teraz interesuje. Najtrudniej będzie z krosówką. Dawniej ten kabelek miał średnicę 0,25 mm czyli 0,75 mm2. Obecnie ma jedynie 0,16 mm czyli 0,5 mm2. Metalowe kile w spławikach rzadko mają poniżej 0,3 mm a to znaczy, że z obecnej krosówki nic nie wyjdzie. Co do pozostałych trzeba szukać dla 0,5 mm - 1, 57 mm2 a dla 0,8 mm - 2,5 mm2. Dla innej grubości kili każdy może sobie wyliczyć z pola powierzchni koła. Najważniejsze jednak aby kupowany kabelek był druciany a nie plecionka. Na plecionce izolacja inaczej się układa i zawsze pleciony przewód jest grubszy niż jest w opisie. Poza tym od wewnątrz jest nierówny. Jak ktoś ma samozaparcie aby zaoszczędzić grosiaki to może kombinować z plecionką, ja wolałem kupić druciany i mieć spokój.
