Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Tak jest niemal w każdym państwie, a tam gdzie tak nie jest, wcale nie jest lepiej. Problem nie leży w tym kto zarządza i dysponuje mieniem narodu lecz w kontroli użytkowników, która jest niemal nieobecna. Jednak i to nie jest tematem wątku. Do zadań Wód Polskich nie należy organizowanie przetargów lecz opracowanie sposobu w jaki będzie on przeprowadzany. Przetargi na dzierżawę nadal organizuje RZGW i z tego co wiem nic się nie zmieniło, czyli nadal obowiązują wymogi postawione przez ministerstwo. Natomiast z raportu NIK wynika jasno, że nieścisłości jakie wykryto dotyczą wyłącznie organizacji własnej tej spółki SP oraz dwóch zagadnień jakimi się ona zajmowała przez rok, czyli tematami: powódź oraz susza. Wystarczy czytać a nie słuchać tego co ktoś sobie wymyśli, a jak znajdzie się jakieś dowody o przekrętach, to do mediów, które wyciągną każdą brudną sprawę tego rządu.
  2. Rzadko mi się to zdarza ale nie nadążam... Co ma własność wód do dystrybucji zezwoleń? Nie znam ani jednego przepisu, który nakazywałby konkretną dystrybucję zezwoleń przez gospodarującego, więc co ma do tego kraj? Nie znam też ani jednego przepisu ani nawet zalecenia, co ma obejmować zakres egzaminu na Kartę Wędkarską, więc o co chodzi?
  3. Nie, nie ten. Chodzi mi o urzędowy statut Wody Polskie, który możesz przeczytać tutaj. Przy okazji warto poznać strukturę organizacyjną, to może dużo wyjaśnić.
  4. Michalkiewicz ma lekkie pióro i styl, który sugeruje czytelnikowi, iż to co czyta, to jego spojrzenie w danej kwestii. Prawdziwy dar do manipulacji masami. Sama merytoryka to wyłącznie własne przemyślenia na podstawie powszechnie znanych faktów, które przedstawione jako powiązane tak naprawdę powiązane być nie muszą lub wręcz nie są. Fakt, że przyjemnie się go czyta ale byłbym ostrożny w kwestii konkluzji, gdyż to w większości czystej wody teorie spiskowe. Link jak najbardziej poważny lecz dotyczy tego co już pisaliśmy - wodociągów a nie własności wód, czyli majątku narodowego. Przypomnę: To mnie zaskoczyło. Wody Polskie nie dzierżawią wód od Skarbu Państwa ani nie prowadzą poddzierżawy dla PZW. W imieniu Skarbu Państwa organizowane są przetargi na gospodarowanie w obwodach rybackich przez RZGW, który to organ jako jedyny ma prawo takie przetargi organizować i podpisywać umowy. Co ciekawe w ciągu ostatnich 5-ciu lat odbyło się 90% nowych/kolejnych przetargów na okres 20-30 lat. Zerwanie tych umów to nawet nie samobójstwo państwa, nie wiem czy wystarczyłoby budżetu na odszkodowania.
  5. Rozum podpowiada, że to niemożliwe o ile nie ma jasnej i konkretnej informacji. Liczyłem na informację, że Tahal jest wykonawcą tego a tego w Wody Polskie co zaistniało zgodnie ze statutem a poza przetargiem. Choć i to wywołałoby mnóstwo dymu w informacji, bo nasze firmy wyjątkowo agresywnie reagują na takie działania. Osobiście nie uwierzę w taką opcję nadzorczą. Jednak byłbym skłonny uwierzyć we wszechobecny nepotyzm poprzez powiązania kogoś z zarządu z tą spółką. To już jak najbardziej realne ale i tu też byłbym ostrożny. Jakieś dziwne przejęcia musiałyby mieć odzwierciedlenie w papierach, które wymagają co najmniej kilku podpisów i to na kilku szczeblach administracyjnych a nie tylko w tej spółce. Ktoś na pewno "puściłby farbę" i to nawet nie od nich ale ze struktury, która jest wyjątkowo rozległa. Nad spółką jest tylko ministerstwo a pod nią znana nam cała struktura: KZGW, RZGW, Zarządy zlewni i Nadzory wodne. Cokolwiek przekazane niżej "do wykonania" jako sprawa rozwiązana wzbudziłoby co najmniej podejrzenia lub sprzeciw, bo na samym końcu zawsze jest lokalny samorząd, którego się nie zaknebluje. Z tego co czytałem o zakresie obowiązków Wód Polskich, bliżej im do ministerstwa niż do organu wykonawczego. Mogą zarządzać, wyznaczać a nawet nakazywać, tyle że teoretycznie. Wykonawcą postanowień zawsze jest ktoś inny ze struktury.
  6. Panowie, to że izraelska firma przejmuje wodociągi to żadna tajemnica. To, że musi współpracować z Wody Polskie, to oczywistość. Jednak wodociągi to nie Skarb Państwa lecz przedsiębiorstwo. Wody Polskie to gospodarstwo państwowe a nie podmiot prawa handlowego i nikt oprócz Państwa nie może być jego właścicielem. Jeżeli Robs znalazłeś taką informację to dawaj link. To ważna sprawa dla nas wszystkich.
  7. To mnie w ogóle nie przekonuje. Ktoś coś słyszał ale na potwierdzenie nic nie ma. Wody Polskie mają swój statut, działają na podstawie ustaw i nie ma nigdzie żadnej furtki aby majątkiem narodowym zarządzała jakakolwiek firma z innego kraju. To wręcz struktura mafijna i gdyby tak było, to przez dwa lata już by to media ujawniły, gdyż nie jest to całkowitą tajemnicą skoro ten człowiek o tym wie. A na dodatek musiałby być w to zamieszany NIK, gdyż przeprowadzał kontrolę nowego organu w 2018 roku i wykazał mnóstwo nieścisłości, ale o "odgórnym" nadzorze ani słowa. Przy tak dużej ilości "wtajemniczonych" osób ktoś puściłby "farbę" i to za sporą kasę - do mediów.
  8. I tu mnie zaskoczyłeś. Mógłbyś podać źródło informacji, że Wody Polskie to spółka izraelska? To byłby chyba jedyny na świecie przypadek, że własnością jakiegoś państwa zarządza spółka z innego kraju.
  9. W tym kraju nie ma wód niczyich.
  10. Odezwał się w innym wątku, szuka zestawu spławikowego. Niestety gdyby poczytał, to na postawione wymogi każdy odpowie bat.
  11. Spinningistów u nas nie brakuje, jednak przydałaby się informacja o ciężarze przynęt. Może dotychczasowe kołowrotki były ciut za małe i dlatego miały taki krótki żywot?
  12. Zdecydowanie polecę inną książkę, bo z takim opisem nie znam żadnej. Po co przechodzić przez mękę i masę rozczarowań, gdy już na początku można się zorientować, czy to się w ogóle spodoba. U autora wątku nie ma pasji a jedynie zainteresowanie. Do poznania zwyczajów ryb, po serii niepowodzeń, może w ogóle nie dojść.
  13. ...i zarzucać zestaw byle jak, byle gdzie i w sumie nie wiadomo po co. Jaką metodę i technikę by się nie wybrało trzeba znać ryby, ich zwyczaje i podstawy wędkarstwa. Wind dobrze radzi, bo uczciwe zdobycie Karty Wędkarskiej pozwoli to poznać. Później rozwinąć wiedzę o zwyczaje ryb aby wiedzieć w ogóle gdzie ich szukać i na jakiej głębokości. Już dość się naczytaliśmy o godzinach nad wodą bez skubnięcie lub bezmyślnym biczowaniu wody spinningiem, gdyż młody wędkarz naoglądał się na YT filmików z połowów, w których o tym nie ma słowa. A trzeba poznać zwyczaje ryb, gdzie i kiedy żerują, czym się głównie odżywiają i gdzie śpią. Na forum jest kilka postów o literaturze wędkarskiej a w książkach jest też opis podstawowego sprzętu. Wystarczy wypisać sobie na kartce, sprawdzić w necie ceny, dopytać na forum i już znane są koszty początkowe.
  14. Docio

    Giełczew

    Sarkazm nie zatuszuje próby wysłużenia się innymi. Mała rzeczka ok 50 km długości może być dość zróżnicowana gatunkowo a nie raczyłeś określić miejsca lub choćby okolicy. Gatunki jak jelce, płotki, uklejki i okonki to podstawa, w zastoiskach można spotkać szczupaka. Jednak na samym początku warto ustalić Okręg i sprawdzić czy nie jest rzeką pstrągową, co wyjaśnia praktycznie wszystko. Ostatnie 5 km może skrywać gatunki z rzeki Wieprz, do której uchodzi. To jest mądrość mistrza, który został nauczony myślenia a nie odpowiadać na pytania testowe wpatrzonym w smartfona, choć nie widziałem jej w życiu, nawet na Google map.
  15. Docio

    Giełczew

    A to aż taki wyczyn wpisać w Google "rzeka Giełczew + ryby" aby pytać o to na forum?
  16. Kołowrotek ciut za słaby. Dziwny wybór patrząc na propozycje jakie dostałeś ale to Twój wybór.
  17. Moja szklana kula ma awarię...
  18. Skoro posiadasz feeeder to wiesz, że brania wskazuje szczytówka a nie wędzisko. To kwestia doboru i dokupienia dodatkowej szczytówki aby dobrze wskazywała brania mniejszych ryb i to niezależnie od obciążenia, które jest montowane przelotowo. Może być tak, ze w weybranym miejscu wystarczy te 120-140 g. 200 m dalej może być już potrzebne 250 g. To kwestia znajomości łowiska i warto słuchać co mówią inni. Kwestia kołowrotka jest prosta, pisałeś o wielkości 600 a moim zdaniem do tych obciążeń wystarczy w zupełności wielkość 400-500. Popatrz na tę stronę i szukaj też w innych sklepach. Wśród dedykowanych gruntowych są takie z przełożeniem 5.0:1 i to moim zdaniem poważna pomyłka lub próba naciągnięcia wędkarza. Tryby wytrzymają góra dwa sezony i kołowrotek do śmieci.
  19. Jeśli szukasz kołowrotka w wielkości 600, to poszukaj czegoś z przełożeniem 4.3/4.4:1, będzie mocniejszy. Wędzisko dobre ale nadal za słabe. Nie wiem, czy kiedyś łowiłeś w opisanym miejscu i umożliwia Ci to wędzisko. Wisła od Odry nie różni się pod tym względem a u mnie wędzisko z cw do 250 g jest za słabe. Skuteczność miejsca to umieszczenie zestawu u podstawy przykosy, zestawy z obciążeniem mniejszym niż 250 g są wyrzucane przez nurt na jej górę, gdzie woda jest zdecydowanie spokojniejsza.
  20. Fakt, język w mowie jest bardzo elastyczny i nieco zmienia się co pokolenie przez najmłodszych. W piśmie już aż tak elastycznie nie jest, gdyż ten określany jest jako wersja literacka oparta na powstającej literaturze i dziennikarstwie, a ci autorzy do najmłodszych nie należą. Jednak zmienia się i hipokryzją byłoby temu zaprzeczyć. Nie jestem jakimś staruszkiem ale na moich oczach słowo "zajebiście" zmieniło znaczenie w słowniku języka polskiego, w pierwotnej wersji było przekleństwem. Podobnie ze słowem "strasznie". Nigdy bym nie przypuszczał, że stanie się najbardziej mocnym podkreśleniem pozytywnym i szczerze mówiąc, do dziś nie może mi to przejść przez klawiaturę. Jednak gdy to się stanie, to nie będzie mi strasznie miło a jedynie radośnie. Może dla tego, że znam jeszcze kilkanaście różnych innych słów na wyrażenie pozytywnej emocji oraz znam sposób stopniowania i używanie "strasznie" jest mi całkowicie zbędne.
  21. Mam wrażenie lub nawet pewność, że już to przerabiałem w poprzedniej epoce. No to teraz konsekwentnie koledzy poloniści. Koniec z wyrazami obcymi, które tak chętnie i wręcz pospolicie używa się na co dzień. 99% piszących nawet nie ma świadomości, że ich nagminnie używa.
  22. Jak znam życie właściciel sklepu jest członkiem Zarządu Koła lub osobą wyznaczoną do egzaminowania. W sumie wychodzi tak jak napisał Alex.
  23. Przynależność do konkretnego Koła jest z urzędu, czyli najpewniej należysz do tego, w którym zdawałeś egzamin. Komuś nie chciało się wpisać. Albo o czymś nie napisałeś. Nie ma składki Koła, jest składka członkowska związana z przynależnością do PZW. Wpłacając w swoim Kole część z niej w nim zostanie. Nie powinno być problemu ze zmianą Koła, jeśli będziesz chciał, podobnie jak z Okręgiem. Musisz tylko wiedzieć czego chcesz.
  24. Pozwolę sobie uzupełnić. Na terenie większości gmin jest oficjalny zakaz biwakowania. Problem w tym, że nie ma definicji słowa biwak, co stwarza dowolność interpretacji kontrolującego. Znam kilka gmin, które w swoim regulaminie porządkowym nie mają takiego zakazu i wolno tam biwakować zgodnie z prawem lokalnym. Dobrze jest zacząć biwak nie od ogniska, to zupełnie inny temat, lecz od przygotowania miejsca do segregowania śmieci, tak jak obowiązuje to w gminach, a PSR i Policja właściwie nie zareagują na namiot. Może być jednak tak, ze trafisz na "urzędasa" i oprócz nakazu natychmiastowej ewakuacji reszta Cię ominie. Jeśli jednak przyjdzie zapłacić mandat to też nie dyskutuj i płać, bo jak sprawa pójdzie do sądu, to jedyna kara ujęta w ustawie o gminach wynosi 5000 pln. Jak szukać miejsc do biwakowania. W Google map należy podać tag kemping i szukać po mapie w zainteresowanym regionie. Potrzebne jest zbliżenie do wyświetlenia znaczników ale sam do tego dojdziesz. Mapa, gmina, regulamin porządkowy w gminie i tam będzie jasno napisane. Jeśli się nie znajdzie taki zapis to dla pewności e-mail do Gminy z zapytaniem, bo może akurat umieścili ten zakaz gdzie indziej. Jeszcze mi się nie zdarzyło czekać na odpowiedź dłużej niż 2-3 dni robocze. Można nie szukać i liczyć się z ewentualnym przerwaniem pobytu oraz mandatem, też mi się to zdarza. Jednak to świadome działanie i lepiej nie być zdziwionym. Dwa-trzy dni nad wodą to poza smutkiem z zepsutego wypadu niewielka strata. Gorzej gdy wyjazd planowany jest na 2-3 tygodnie. Wtedy kontrol jest niemal pewna ale jak nie pojawią się "komandosi" z gminy, to inne służby podchodzą racjonalnie. No chyba, że jakiś służbista. Szukają miejsca po ognisku, chyba że od razu widzą grilla i gaśnicę w jego pobliżu. Patrzą na śmieci w workach i porządek w obozowisku. Ostatnie stwierdzenie jakie usłyszałem od Policjanta było nad Pilicą w okolicach polowań Jotesa i brzmiało: nieźle się pan tu urządził, po czym się uśmiechnął a PSR sprawdził siatkę i tak się skończyło. A zakaz biwakowania jest w regulaminie gminy wyraźny. Aha. W okolicach typowo turystycznych często są kampingi gminne, bezpłatne i blisko wody.
  25. Docio

    Metoda DropShot

    Według mnie w ogóle nie opisuje. Montaż zestawu jest, choć zmodyfikowany w porównaniu z oryginalnym, ale jak łowić nie ma ani słowa. Chcesz się dowiedzieć jak jest z tą techniką, to szukaj filmów na YT sprzed 10 lat, najlepiej amerykańskich.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...