Jump to content

Świąteczna akcja "Uwolnić karpia". Głupota czy postawa pro-eko.


wind
 Share

Recommended Posts

Corocznie w okolicach końca grudnia, czyli świąt Bożego Narodzenia pojawia społeczna, niby pro - ekologiczna akcja polegająca na wypuszczaniu zakupionych w sklepach żywych karpi "na wolność" czyli do przypadkowych wód ogólnodostępnych. Jak dla mnie jest wyjątkowy objaw głupoty i nieodpowiedzialności różnych "zielonych" oszołomów i eko terrorystów.

Jak Wy widzicie takie akcje?? Może ktoś mnie przekona, że ma ona sens?? ;)

Link to comment
Share on other sites


Jak dla mnie jest wyjątkowy objaw głupoty i nieodpowiedzialności różnych "zielonych" oszołomów i eko terrorystów.

 

 

Podpisuję się pod tymi słowami. Qrwica mnie brała, bo chyba w wigilię, albo wczoraj, w studio TV państwo redachtorzy, litowali się nad karpiem. Cymbały na początku wspomnieli, że zanim pojawił się u nas karp, to do tej pory szczupak był tradycyjną rybą wigilijną w Polsce. Ale skoro karp jest u nas od kilkuset lat, to należy uznać go za rybę rodzimą i tradycyjną na wigilijnym stole. Nawet się nie zająknęli, że szczupak towarzyszył nam od tysięcy(?), milionów lat? U mnie w domu karp NIGDY nie gościł na wigilijnym stole, bo ścierwa nie jadam. Zawsze kupujemy morską rybę, albo specjalnie na ten dzień miałem w zamrażarce sandacza. 

 

 

ekologiczna akcja polegająca na wypuszczaniu zakupionych w sklepach żywych karpi "na wolność" czyli do przypadkowych wód ogólnodostępnych

 

W taki sposób w stanach Chińczycy zasyfili wody tołpygą. Wg ich wierzeń, osobie chorej, gotuje się zupę rybną. Kupują żywe tołpygi (koniecznie musi być żywa!), bo one ichniejsze. Ale, jeśli choremu się poprawi, to mają obowiązek rybę wypuścić na wolność. I w taki oto sposób zniszczyli amerykańcom wody. 

Link to comment
Share on other sites


Ale skoro karp jest u nas od kilkuset lat, to należy uznać go za rybę rodzimą i tradycyjną na wigilijnym stole.

 

Idą z prądem, żeby ludzie ich słuchali muszą gadać to, co chcą usłyszeć.

 


U mnie w domu karp NIGDY nie gościł na wigilijnym stole,

 

Eeee, ja tam taki ortodoksyjny nie jestem, karpika i owszem, skosztuję, ale musi być "odpity" i odpowiednio przygotowany przez mojego ojca. Ale właśnie Wigilia jest jedyną okazją w roku, gdy karpia jadamy.

Link to comment
Share on other sites

W powyższym temacie w stu procentach zgadzam się z Jotesem, w osiemdziesięciu z Windem, czyli łącznie zgadzam się z Wami na 180%. W tej sytuacji nie mam nic więcej do dodania.

Edited by Ozet
Link to comment
Share on other sites

Po odpiciu prawie wszystko można zjeść - prawie...

A karp, przynajmniej u mnie, był na stole wigilijnym od zawsze.

Jeśli zaś chodzi o wypuszczanie gdzie popadnie, to nieznajomość przepisów nie zwalnia od ich przestrzegania... O!!!

Link to comment
Share on other sites

Z tym karpiem to wymyślili jak z uwalnianim indyka w Stanach, albo walentynkami. Może karpiom nie dzieje się krzywda a nasze wody też to przeżyją, a obywatel czuje się lepij. Taki sobie telewizyjny matketing integrujący obrońców przyrody. Myślę, że w sumie nieszkodliwy, bo ilu z nas zechce się lecieć z tym karpim do najbliższej wody a w zamian kupić pangę- co? Uwielbiam karpia w pieczarkach a dorsza " po grecku" i czuję się z tym na Święta naturalnie tradycyjnie dobrze. Smacznego, bo myślę, że w zamian nie zjadacie główki sałaty, która mogła by wyprodukować 2 litry tlenu.

Link to comment
Share on other sites


Może karpiom nie dzieje się krzywda a nasze wody też to przeżyją

Widziałem niedawno taki filmik, gdzie karpik przyniesiony w foliowym worku, oczywiście bez wody, został wpuszczony do do zimnej wody. Nie wróżę mu długiego i szczęśliwego życia, podejrzewam, że padł w wyniku szoku termicznego. A poza tym nie wiadomo, gdzie był hodowany i jakie choróbska na grzbiecie nosił.

Link to comment
Share on other sites

Wind w choroby nie wierz. Jest tyle antybiotyków sypanych z karmą, że nic się nie uchowa. Podobnie ze środkami antybakteryjnymi do wody. W końcowym efekcie można jedynie powiedzieć - smacznego. ;) 

Link to comment
Share on other sites

Guest ŁYSY0312

Tak szczerze? To wierzę sobie i kolegom, którzy noszą małe okonki, klonki i szczupłe z rzeki na zamknięte starorzecze. Ufam kolegom którzy pilnują wody zaraz po zarybieniu karpiem (24h) za darmo. Natomiast akcje tego typu to, moim zdaniem wymysły typu "dżeneder" sfrustowanych pseudo ekologów i innych frustratów, którzy szukają ujścia zboczonym/internetowym pomysłom.

Ludzie! O czym tu dyskutować???? Są ryby dzikie i hodowlane. Są świnie i są dziki.....

Co innego pilnować tarlisk, a co innego wypuszczać te słabe, nie przystosowane egzemplarze do "dzikiej" wody......

Link to comment
Share on other sites

Koledzy, kto zna przepisy dotyczące racjonalnej gospodarki rybnej. To wie że na zarybienia karpiem, mimo że został uznany za rodzimy gatunek, są ograniczenia ilościowe w zarybieniach nim naszych wód.

Tak więc każda taka akcja, powoduje to że gospodarz wody nie wie ile może jeszcze ich wpuścić...

Tradycja, tradycją. Chińczycy już taka akcją jedna rzekę w USA zniszczyli...

 

Co do uznania karpia za rybkę świąteczną, To żyd nam to wmówił. Bo po wojnie miał problem zaspokoić rynek w zapotrzebowanie na święta w śledzia (za mało kutrów rybackich). I wtedy wpadł na pomysł i wmówił kobitkom, że to są takie wyjątkowe święta, i można podać wyjątkową rybę. I znalazł zbyt na to co mu zalegało.

Wymyślił nowy trend itd...

Link to comment
Share on other sites


To żyd nam to wmówił.

 

Z tego co wiem, to niejaki Hilary Minc, minister przemysłu, tuż po wojnie, w 1948 roku. Czy był Żydem, nie wiem, dla mnie nie ma to znaczenia.

Link to comment
Share on other sites

Hodowlę karpia w Polsce zapoczątkowali mnisi i nie po IIWW lecz kilka wieków temu.

Oczywiście, to było mniej więcej ;) w XII wieku. Chodzi nam o pojawienie się karpia na stole wigilijnym, który zastąpił inne gatunki, droższe i trudniejsze w hodowli a potem w transporcie.

Link to comment
Share on other sites

I tu niespodzianka. Hodowlę rozpoczęto właśnie z powodu istniejącego w tamtejszym czasie rozwarstwienia społecznego. Karp był hodowany nie tylko jako posiłek na postne dni ale także, właśnie z tego powodu, trafił na wigilijny stół. Nie ma co ściemniać ale rybka ta była wyjątkowo droga i mało kogo było na nią stać a i tak zapewne musiał być w dobrych stosunkach z lokalnym klasztorem. Czeladź i co zamożniejsi mieli na stołach szczupaki i sandacze a biedota zadowalała się każdą rybą. Także tradycyjna postna wieczerza wigilijna to nasze rodzime rybki, niekoniecznie te uważane za szlachetne. Karp - śmierdziel został zaintrodukowany do kuchni...a co będę się denerwował w nowym roku. :) 

Link to comment
Share on other sites

Drzewiej na Pańskim stole w Polsce gościł jesiotr. Czytałem kiedyś, że bez przeszkód dopływał nawet do Krakowa. Ta ryba zastrzeżona była dla możnych, plebsowi nie wolno jej było zjeść, bo za to groziły dyby.

Link to comment
Share on other sites

Nasi ichtiolodzy pracują nad introdukcją jesiotra w płn. Polsce. W hodowlach rybackich też już go spotykamy. Skusiłem się będąc na Mazurach na spróbowanie takiego hodowlanego, i wielkie rozczarowanie. Jechał mułem najgorzej ze znanych mi ryb! Piękna ryba żerująca z dna i w hodowli potrzebuje specjalnego pokarmu. Może to gospodarstwo czegoś nie dopilnowało, a z naturalnego środowiska będzie pyszny?

Link to comment
Share on other sites


a z naturalnego środowiska będzie pyszny?

 

Ja nie jadłem, choć kolega złowił jednego przy mnie. Z opowieści wiem, że nie jest smaczny. Ale przecież z tą "odnową" gatunku wybitego u nas nie chodzi o to, żeby nim zarybiać i zżerać. Jakiś profesor z Wrocławia próbuje przywrócić i jesiotra i łososia. Za "wielką wodą" też go nie wolno zabijać. Wolno łowić, ale i trzeba przymusowo wypuszczać. Takiemu dinozaurowi należy się szacunek. ;)

Link to comment
Share on other sites

I to jest dość śliski temat. To, jakby zpitalać na rowerze z górki i se samemu wsadzić pompkę w szprychy przedniego koła. Swoje zdanie na temat tej ryby wyraziłem w najdelikatniejszy sposób, by nie zrażać karpiarzy i nie rozpętywać dyskusji, która rozsadzała już nie jedno forum. Na szczęście u nas karpie są wyławiane hurtowo, tuż po zarybianiu.

 

Jeszcze żeby znaleźć sposób na unicestwienie tołpygi w naszym zalewie. A lufy są już potężne!... :(

Link to comment
Share on other sites


Każda ryba ma swoją rolę do spełnienia w środowisku. Każda, ...
- i tego się trzymajmy.

Nie mam nic przeciwko, a nawet jestem za :)

Mnie karp nie przeszkadza.

Bardziej boję się o ekspansję karasia srebrzystego niż poczciwego karpiszona.

Karpiowi trudno się będzie rozmnożyć w naszych chłodnych wodach ale karach reprodukuje się kilka razy w roku!

Link to comment
Share on other sites

Guest ŁYSY0312

No dobrze Panowie, ale co mają wspólnego, te dywagacje z tematem? Fakt, jest to ciekawe, bo byłem pewny, że łosoś (dziki,) był przed jesiotrem, na polskich stołach ale temat jest o wypuszczaniu świątecznego karpia! Gdzie indziej (na innym forum mod/admin zrobiłby z tym porządek lub wydzielił temat), czyli wróćmy do meritum - wypuszczać te zdechlaki z wanny, czy nie???

Link to comment
Share on other sites

Łysy, oczywiście, że tylko zjadać. Daniel, a powiedz mi jaki masz problem z karpiem w naszych wodach? Tylko karpiarze sie nimi jarają? Bajki opowiadasz! To dlaczego jak wyciągnę choćby głupią dyszkę to zawsze słyszę od pobliskich wędkarzy, że chcieliby też takiego poholować! Karp to spryt (dotyczy dzikusów), siła, totalna walka i szał we krwi, który tyle zwierzęcych doznań daje i nam. A może chodzi o ten mit mówiący o zasyfianiu wody? To dlaczego woda w pobliskim jeziorze Kamień jest czyściutka skoro karpi pływa tam kilkadziesiąt razy więcej niż na Twoim Wycztoku! Problemem są ci ,,medialni,, karpiarze,od których sam odcinam się grubą kreską sypiący bezsensu i jakiejkolwiek logiki tony zanęty i dlatego też do pewnego czasu, a konkretnie od zje... sprawy przez koło pzw ,,opiekujące,, się tą niegdyś super wodą, sam zacząłem głośno mówić o karpiach tam pływających. Kolejny problem z karpiem to zazdrość innych, którzy sami nie potrafią się do niego dobrać z braku umiejętności czy cierpliwości. Oczywiście nie dotyczy to burdeli, bo czy ktoś zazdrości innemu wyrwanej dziwki?:):):)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...