wind Napisano 26 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 26 Grudnia 2014 Corocznie w okolicach końca grudnia, czyli świąt Bożego Narodzenia pojawia społeczna, niby pro - ekologiczna akcja polegająca na wypuszczaniu zakupionych w sklepach żywych karpi "na wolność" czyli do przypadkowych wód ogólnodostępnych. Jak dla mnie jest wyjątkowy objaw głupoty i nieodpowiedzialności różnych "zielonych" oszołomów i eko terrorystów. Jak Wy widzicie takie akcje?? Może ktoś mnie przekona, że ma ona sens??
Jotes Napisano 26 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 26 Grudnia 2014 Jak dla mnie jest wyjątkowy objaw głupoty i nieodpowiedzialności różnych "zielonych" oszołomów i eko terrorystów. Podpisuję się pod tymi słowami. Qrwica mnie brała, bo chyba w wigilię, albo wczoraj, w studio TV państwo redachtorzy, litowali się nad karpiem. Cymbały na początku wspomnieli, że zanim pojawił się u nas karp, to do tej pory szczupak był tradycyjną rybą wigilijną w Polsce. Ale skoro karp jest u nas od kilkuset lat, to należy uznać go za rybę rodzimą i tradycyjną na wigilijnym stole. Nawet się nie zająknęli, że szczupak towarzyszył nam od tysięcy(?), milionów lat? U mnie w domu karp NIGDY nie gościł na wigilijnym stole, bo ścierwa nie jadam. Zawsze kupujemy morską rybę, albo specjalnie na ten dzień miałem w zamrażarce sandacza. ekologiczna akcja polegająca na wypuszczaniu zakupionych w sklepach żywych karpi "na wolność" czyli do przypadkowych wód ogólnodostępnych W taki sposób w stanach Chińczycy zasyfili wody tołpygą. Wg ich wierzeń, osobie chorej, gotuje się zupę rybną. Kupują żywe tołpygi (koniecznie musi być żywa!), bo one ichniejsze. Ale, jeśli choremu się poprawi, to mają obowiązek rybę wypuścić na wolność. I w taki oto sposób zniszczyli amerykańcom wody.
wind Napisano 26 Grudnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 26 Grudnia 2014 Ale skoro karp jest u nas od kilkuset lat, to należy uznać go za rybę rodzimą i tradycyjną na wigilijnym stole. Idą z prądem, żeby ludzie ich słuchali muszą gadać to, co chcą usłyszeć. U mnie w domu karp NIGDY nie gościł na wigilijnym stole, Eeee, ja tam taki ortodoksyjny nie jestem, karpika i owszem, skosztuję, ale musi być "odpity" i odpowiednio przygotowany przez mojego ojca. Ale właśnie Wigilia jest jedyną okazją w roku, gdy karpia jadamy.
Jotes Napisano 26 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 26 Grudnia 2014 Eeee, ja tam taki ortodoksyjny nie jestem Ja po prostu nie lubię karpia, żeby nie wiem, jak bardzo i długo był "odpity". Ale w przeciwieństwie do karpia, odpity nigdy nie stroniłem.
Gość Ozet Napisano 27 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 27 Grudnia 2014 (edytowane) W powyższym temacie w stu procentach zgadzam się z Jotesem, w osiemdziesięciu z Windem, czyli łącznie zgadzam się z Wami na 180%. W tej sytuacji nie mam nic więcej do dodania. Edytowane 27 Grudnia 2014 przez Ozet
Tammyy Napisano 27 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 27 Grudnia 2014 Po odpiciu prawie wszystko można zjeść - prawie... A karp, przynajmniej u mnie, był na stole wigilijnym od zawsze. Jeśli zaś chodzi o wypuszczanie gdzie popadnie, to nieznajomość przepisów nie zwalnia od ich przestrzegania... O!!!
wind Napisano 27 Grudnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 27 Grudnia 2014 Tu nawet nie chodzi o przepisy ale o zwykły zdrowy rozsądek.
grzybek Napisano 27 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 27 Grudnia 2014 Pro-ekologiczne egzemplarze naszego społeczeństwa mają dobre intencje ale i świeże, zielone siano w głowie.
kris1313 Napisano 27 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 27 Grudnia 2014 Z tym karpiem to wymyślili jak z uwalnianim indyka w Stanach, albo walentynkami. Może karpiom nie dzieje się krzywda a nasze wody też to przeżyją, a obywatel czuje się lepij. Taki sobie telewizyjny matketing integrujący obrońców przyrody. Myślę, że w sumie nieszkodliwy, bo ilu z nas zechce się lecieć z tym karpim do najbliższej wody a w zamian kupić pangę- co? Uwielbiam karpia w pieczarkach a dorsza " po grecku" i czuję się z tym na Święta naturalnie tradycyjnie dobrze. Smacznego, bo myślę, że w zamian nie zjadacie główki sałaty, która mogła by wyprodukować 2 litry tlenu.
wind Napisano 28 Grudnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 28 Grudnia 2014 Może karpiom nie dzieje się krzywda a nasze wody też to przeżyją Widziałem niedawno taki filmik, gdzie karpik przyniesiony w foliowym worku, oczywiście bez wody, został wpuszczony do do zimnej wody. Nie wróżę mu długiego i szczęśliwego życia, podejrzewam, że padł w wyniku szoku termicznego. A poza tym nie wiadomo, gdzie był hodowany i jakie choróbska na grzbiecie nosił.
Docio Napisano 28 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 28 Grudnia 2014 Wind w choroby nie wierz. Jest tyle antybiotyków sypanych z karmą, że nic się nie uchowa. Podobnie ze środkami antybakteryjnymi do wody. W końcowym efekcie można jedynie powiedzieć - smacznego.
Gość ŁYSY0312 Napisano 28 Grudnia 2014 Zgłoszenie Napisano 28 Grudnia 2014 Tak szczerze? To wierzę sobie i kolegom, którzy noszą małe okonki, klonki i szczupłe z rzeki na zamknięte starorzecze. Ufam kolegom którzy pilnują wody zaraz po zarybieniu karpiem (24h) za darmo. Natomiast akcje tego typu to, moim zdaniem wymysły typu "dżeneder" sfrustowanych pseudo ekologów i innych frustratów, którzy szukają ujścia zboczonym/internetowym pomysłom. Ludzie! O czym tu dyskutować???? Są ryby dzikie i hodowlane. Są świnie i są dziki..... Co innego pilnować tarlisk, a co innego wypuszczać te słabe, nie przystosowane egzemplarze do "dzikiej" wody......
Artur z Kętrzyna Napisano 3 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 3 Stycznia 2015 Koledzy, kto zna przepisy dotyczące racjonalnej gospodarki rybnej. To wie że na zarybienia karpiem, mimo że został uznany za rodzimy gatunek, są ograniczenia ilościowe w zarybieniach nim naszych wód. Tak więc każda taka akcja, powoduje to że gospodarz wody nie wie ile może jeszcze ich wpuścić... Tradycja, tradycją. Chińczycy już taka akcją jedna rzekę w USA zniszczyli... Co do uznania karpia za rybkę świąteczną, To żyd nam to wmówił. Bo po wojnie miał problem zaspokoić rynek w zapotrzebowanie na święta w śledzia (za mało kutrów rybackich). I wtedy wpadł na pomysł i wmówił kobitkom, że to są takie wyjątkowe święta, i można podać wyjątkową rybę. I znalazł zbyt na to co mu zalegało. Wymyślił nowy trend itd...
wind Napisano 3 Stycznia 2015 Autor Zgłoszenie Napisano 3 Stycznia 2015 To żyd nam to wmówił. Z tego co wiem, to niejaki Hilary Minc, minister przemysłu, tuż po wojnie, w 1948 roku. Czy był Żydem, nie wiem, dla mnie nie ma to znaczenia.
Docio Napisano 3 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 3 Stycznia 2015 Hodowlę karpia w Polsce zapoczątkowali mnisi i nie po IIWW lecz kilka wieków temu.
wind Napisano 3 Stycznia 2015 Autor Zgłoszenie Napisano 3 Stycznia 2015 Hodowlę karpia w Polsce zapoczątkowali mnisi i nie po IIWW lecz kilka wieków temu. Oczywiście, to było mniej więcej w XII wieku. Chodzi nam o pojawienie się karpia na stole wigilijnym, który zastąpił inne gatunki, droższe i trudniejsze w hodowli a potem w transporcie.
Docio Napisano 3 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 3 Stycznia 2015 I tu niespodzianka. Hodowlę rozpoczęto właśnie z powodu istniejącego w tamtejszym czasie rozwarstwienia społecznego. Karp był hodowany nie tylko jako posiłek na postne dni ale także, właśnie z tego powodu, trafił na wigilijny stół. Nie ma co ściemniać ale rybka ta była wyjątkowo droga i mało kogo było na nią stać a i tak zapewne musiał być w dobrych stosunkach z lokalnym klasztorem. Czeladź i co zamożniejsi mieli na stołach szczupaki i sandacze a biedota zadowalała się każdą rybą. Także tradycyjna postna wieczerza wigilijna to nasze rodzime rybki, niekoniecznie te uważane za szlachetne. Karp - śmierdziel został zaintrodukowany do kuchni...a co będę się denerwował w nowym roku.
Jotes Napisano 4 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 Drzewiej na Pańskim stole w Polsce gościł jesiotr. Czytałem kiedyś, że bez przeszkód dopływał nawet do Krakowa. Ta ryba zastrzeżona była dla możnych, plebsowi nie wolno jej było zjeść, bo za to groziły dyby.
kris1313 Napisano 4 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 Nasi ichtiolodzy pracują nad introdukcją jesiotra w płn. Polsce. W hodowlach rybackich też już go spotykamy. Skusiłem się będąc na Mazurach na spróbowanie takiego hodowlanego, i wielkie rozczarowanie. Jechał mułem najgorzej ze znanych mi ryb! Piękna ryba żerująca z dna i w hodowli potrzebuje specjalnego pokarmu. Może to gospodarstwo czegoś nie dopilnowało, a z naturalnego środowiska będzie pyszny?
Jotes Napisano 4 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 a z naturalnego środowiska będzie pyszny? Ja nie jadłem, choć kolega złowił jednego przy mnie. Z opowieści wiem, że nie jest smaczny. Ale przecież z tą "odnową" gatunku wybitego u nas nie chodzi o to, żeby nim zarybiać i zżerać. Jakiś profesor z Wrocławia próbuje przywrócić i jesiotra i łososia. Za "wielką wodą" też go nie wolno zabijać. Wolno łowić, ale i trzeba przymusowo wypuszczać. Takiemu dinozaurowi należy się szacunek.
wind Napisano 4 Stycznia 2015 Autor Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 Każda ryba ma swoją rolę do spełnienia w środowisku. Każda, ... tylko co z karpiem ?? Poza dawaniem radochy karpiarzom nie ma żadnej.
Jotes Napisano 4 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 I to jest dość śliski temat. To, jakby zpitalać na rowerze z górki i se samemu wsadzić pompkę w szprychy przedniego koła. Swoje zdanie na temat tej ryby wyraziłem w najdelikatniejszy sposób, by nie zrażać karpiarzy i nie rozpętywać dyskusji, która rozsadzała już nie jedno forum. Na szczęście u nas karpie są wyławiane hurtowo, tuż po zarybianiu. Jeszcze żeby znaleźć sposób na unicestwienie tołpygi w naszym zalewie. A lufy są już potężne!...
grzybek Napisano 4 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 4 Stycznia 2015 Każda ryba ma swoją rolę do spełnienia w środowisku. Każda, ... - i tego się trzymajmy.Nie mam nic przeciwko, a nawet jestem za Mnie karp nie przeszkadza. Bardziej boję się o ekspansję karasia srebrzystego niż poczciwego karpiszona. Karpiowi trudno się będzie rozmnożyć w naszych chłodnych wodach ale karach reprodukuje się kilka razy w roku!
Gość ŁYSY0312 Napisano 5 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 5 Stycznia 2015 No dobrze Panowie, ale co mają wspólnego, te dywagacje z tematem? Fakt, jest to ciekawe, bo byłem pewny, że łosoś (dziki,) był przed jesiotrem, na polskich stołach ale temat jest o wypuszczaniu świątecznego karpia! Gdzie indziej (na innym forum mod/admin zrobiłby z tym porządek lub wydzielił temat), czyli wróćmy do meritum - wypuszczać te zdechlaki z wanny, czy nie???
Gość woldi Napisano 6 Stycznia 2015 Zgłoszenie Napisano 6 Stycznia 2015 Łysy, oczywiście, że tylko zjadać. Daniel, a powiedz mi jaki masz problem z karpiem w naszych wodach? Tylko karpiarze sie nimi jarają? Bajki opowiadasz! To dlaczego jak wyciągnę choćby głupią dyszkę to zawsze słyszę od pobliskich wędkarzy, że chcieliby też takiego poholować! Karp to spryt (dotyczy dzikusów), siła, totalna walka i szał we krwi, który tyle zwierzęcych doznań daje i nam. A może chodzi o ten mit mówiący o zasyfianiu wody? To dlaczego woda w pobliskim jeziorze Kamień jest czyściutka skoro karpi pływa tam kilkadziesiąt razy więcej niż na Twoim Wycztoku! Problemem są ci ,,medialni,, karpiarze,od których sam odcinam się grubą kreską sypiący bezsensu i jakiejkolwiek logiki tony zanęty i dlatego też do pewnego czasu, a konkretnie od zje... sprawy przez koło pzw ,,opiekujące,, się tą niegdyś super wodą, sam zacząłem głośno mówić o karpiach tam pływających. Kolejny problem z karpiem to zazdrość innych, którzy sami nie potrafią się do niego dobrać z braku umiejętności czy cierpliwości. Oczywiście nie dotyczy to burdeli, bo czy ktoś zazdrości innemu wyrwanej dziwki?:)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się