Jump to content

O górnych wymiarach ochronnych.


Splawik66
 Share

Recommended Posts

Nie ma nic przeciwko górnym ani dolnym wymiarom ochronnym dla rybostanu.

 

Z doświadczenia zdaję sobie sprawę, że np metrowy szczupak kulinarnie nie zaspokaja moich gustów.

Półtorametrowy sum jest w względnie smaczny (im bliżej głowy ma mniej tłuszczu) - konstystencja mięsa do tłuszczu jest nie bez znaczenia.

 

Duży dorsz jest zjadliwy, mnie najlepiej smakują 2-3kg sztuki.

 

Zastanawia mnie jednak sytuacja jak wyciągnąć z wody, zmierzyć i sfotografować taką zdobycz jak duży sum?

Wędkując z wysokiej łodzi bez użycia ostrych narzędzi wyjęcie takiej ryby jest niewymownie trudne a myślę, że wręcz niemożliwe.

W pojedynkę raczej na pewno.

 

Wydaje mi się, że trudno będzie zmierzyć taką rybę w wodzie.

Wypuszczać taką rybę ranną też chyba nie wchodzi w rachubę.

Co dalej? Co robić w takich przypadkach?

 

Rezygnować z uwiecznienia trofeum, na które niejednokrotnie czekało się całe życie?

 

 

Może to będzie kierunek przyszłych lat? Kto wie?

 

Jeżeli wyjdą odpowiednie przepisy na pewno trzeba się będzie dostosować.

 

W tej chwili jest moda na C&R - słuszna czy nie to już inna bajka.

 

Moim zdaniem łowić ryby tylko po to aby je okaleczyć i wypuścić to takie samo barbarzyństwo jak stosowanie żywych przynęt ale nie mnie określać modę czy kierunki.

Jest jak jest i każdy widzi jakie ryby łowią wędkarze i zabierają ze sobą albo co prezentują rybacy na bazarowych stoiskach.

 

Kontrole nie wiele dają i są mało skuteczne w porównaniu do areału wody oraz liczby wędkujących.

W tej chwili jest to "wolna amerykanka"

 

Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć dalszego rozwoju wypadków.

 

Nawet dla wędkarzy którzy nie jedzą ryb a rozdają je innym też będzie to oznaczać inne zachowanie.

 

Wędkowanie sportowe? To okreslenie chyba już dawno powinno być wyeliminowane.

 

Link to comment
Share on other sites

Zastanawia mnie jednak sytuacja jak wyciągnąć z wody, zmierzyć i sfotografować taką zdobycz jak duży sum?

Wędkując z wysokiej łodzi bez użycia ostrych narzędzi wyjęcie takiej ryby jest niewymownie trudne a myślę, że wręcz niemożliwe.

W pojedynkę raczej na pewno.

Dlatego "sumiarze" nie pływają w pojedynkę a ryby mierzą na brzegu na specjalnych matach.

Szczerze mówiąc zaskoczyły mnie nieco niektóre stwierdzenia panów ichtiologów. Szczególnie to o wątpliwej jakości materiału genetycznego tych najstarszych osobników. Jeszcze większym zaskoczeniem był brak jakiejś ostrej reakcji na to twierdzenie prezesa ZO ze strony pozostałych dyskutantów, poza kolesiem w klapkach. Przynajmniej chłopaki się pośmiali ;). Pozostali dwaj młodzi ichtiologowie, min. jeden "karpiarz" przeszli nad tym bez większego zainteresowania. Wydaje mi się, ze to obala kolejny z wielu mitów i wytrąca "szabelkę" z rączek ekoterrorystów spod znaku C&R. Oczywiście mam na myśli tych najbardziej zacietrzewionych ;).

Kolejne twierdzenia dotyczące np. dużych osobników sumów to potwierdzenie wniosków płynących z rozmów na wodą. Sam w ubiegłym roku słyszałem od pewnego "sumiarza" takie stwierdzenie i gdyby nie to, że facet pracuje w wydziale ochrony środowiska ( nie jest szatniarzem ) sam bym przyjął to jako kolejny powód do napchania lodówki.

Link to comment
Share on other sites


"sumiarze" nie pływają w pojedynkę a ryby mierzą na brzegu na specjalnych matach

 

taak, sumiarze może i nie pływają w pojedynkę ale mi daleko do nich

 

Od początku do końca dla mnie i dla kolegi to był czysty przypadek, tzw przyłów.

Ani sprzęt ani sam nie byłem przygotowany na spotkanie z "królem rzeki" :)

Link to comment
Share on other sites


Od początku do końca dla mnie i dla kolegi to był czysty przypadek, tzw przyłów.

Ani sprzęt ani sam nie byłem przygotowany na spotkanie z "królem rzeki" :)

 

I o takiej sytuacji wspominali dyskutanci.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
Guest woldi

Rozmawiałem z kłusolami z nad odry i wiem, że sum nawet taki ponad 2 metry jest smaczny i ,,schodzi,, na pniu. Szczupak duży, taki powiedzmy od 5kg w górę, nie mówiąc już o takich grubo ponad metr, jest jak siano, a wiem to z autopsji, bo w dawnych czasach trochę tego przerobiłem. Lipień czy potok jest super w każdym rozmiarze itd.itp., ale najważniejsze to jest to, że dużych osobników wielu gatunków ryb w naszych wodach ubywa i dlatego trzeba o nie dbać!!!

Link to comment
Share on other sites

Przy takim podejściu nie ma sensu dyskutowania na temat ochrony ryb. Znieśmy je całkowicie i będzie super!!!

Co z tego że uchwalimy górne wymiary ochronne dla rybek. Jak do tej pory nie umiemy dopilnować przestrzegania tych dolnych?

Chcesz mieć możliwość łowienia ryb tych większych i średnich. To musisz zadbać by materiał na te rybki pływał w wodzie ;-)

Bo jak brakuje narybku, to tych dużych nie uświadczysz, bo nie będzie z czego miało to urosnąć.

Link to comment
Share on other sites

Ano właśnie. Żadne wymiary, ani okresy ochronne, ani restrykcje w stylu państwa policyjnego, ani nawet dotkliwe kary nie pomogą, gdy nad wodami nie będzie odpowiedniej ilości osób pilnujących przestrzegania tego, co już jest prawnie ustalone. Nie pomoże też jakiekolwiek poświęcenie obecnych strażników. Na nic długie służby, zasiadki, praca operacyjna jak na jednego strażnika przypada ponad 100km brzegu, który z powodu limitów paliwa może skontrolować raz w tygodniu. To pozoracja a nie nadzór.

Link to comment
Share on other sites


Co z tego że uchwalimy górne wymiary ochronne dla rybek. Jak do tej pory nie umiemy dopilnować przestrzegania tych dolnych?

 


Żadne wymiary, ani okresy ochronne, ani restrykcje w stylu państwa policyjnego, ani nawet dotkliwe kary nie pomogą, gdy nad wodami nie będzie odpowiedniej ilości osób pilnujących przestrzegania tego, co już jest prawnie ustalone. Nie pomoże też jakiekolwiek poświęcenie obecnych strażników. Na nic długie służby, zasiadki, praca operacyjna jak na jednego strażnika przypada ponad 100km brzegu, który z powodu limitów paliwa może skontrolować raz w tygodniu.

 

I tu jest pies pogrzebany.

Dla przykładu powiem jak wyglądał nasz ostatni wypad na Martwą Wisłę, wodę morską.

 

Kilka tygodni temu czesaliśmy z kolegą wodę bez jednego brania.

W końcu trafiliśmy jednocześnie z przynętami w kłusowniczą drygawicę.

Dzwonię na Policję, do prewencji wodnej (etaty, dyżury, piękne, szybkie łodzie) i okazuje się, że są unieruchomieni.

Brak paliwa, czy łódź niesprawna... nie mogą podpłynąć.

Umówiliśmy się telefonicznie, że ściągamy siatę, wypuszczamy żywe ryby a sieć oddajemy w marinie dla zmotoryzowanego patrolu.

Siata z wypchanymi ikrą garbusami, sandaczami, certą, leszczami, płociami, stynką...

Zawieruszył się nawet dorsz, troć czy śledź!

Nie wspomnę o wytartych już szczupakach czy rybach, których nawet nie potrafiłem rozpoznać.

 

Oddaliśmy sieć i płyniemy dalej.

Nie minęło 10min kiedy trafiamy na kolejne, rozstawione sieci w poprzek nurtu.

I znowu to samo.

Wypuszczamy żywe ryby, konfiskujemy sieć.

Po kilku minutach apiać od nowa - jeszcze jedna sieć!

Qurwicy można dostać.

 

Nie dość, że nie można doczekać się brania na spinning to znowu łowimy kolejną siatę - masakra!

 

Obawiam się, że nikt nie pilnuje tej wody a kłusole grasują.

Pewnie wiedzą, kiedy można - w końcu swój rozum mają, wyciągają wnioski.

Korzystają z tego a nam pozostaje pusta woda i depresja.

Co tu gadać o górnych wymiarach, sami sobie zakładamy kolejne obostrzenie.

 

Jeśli nie ma środków ani motywacji do tępienia rybactwa i kłusoli to po kiego walczyć z wiatrakami?

Ręce opadają.

Link to comment
Share on other sites


Ano właśnie. Żadne wymiary, ani okresy ochronne, ani restrykcje w stylu państwa policyjnego, ani nawet dotkliwe kary nie pomogą, gdy nad wodami nie będzie odpowiedniej ilości osób pilnujących przestrzegania tego, co już jest prawnie ustalone.

 

I to są święte słowa! Samo się nie upilnuje, a ja osobiście mam wrażenie, że najmniej na pilnowaniu zależy samemu PZW. Jak liczebna jest PSR każdy wie, jak i to wiemy, że co rocznie płacimy składkę na ochronę i zagospodarowanie wód. W moim okręgu jest, a przynajmniej było kiedy się tym interesowałem trzech strażników etatowych. A czemu tak mało, skoro na to łożymy? A tylu strażników etatowych minimum, powinno mieć każde jedno koło. Mało kasy? To wystarczy podnieść roczną składkę o 10 zł i już jest z czego "strzelać". Żadnemu z nas żyłka by nie pękła, gdyby musiał dopłacić te 10 zł, by mieć pewność, że wody są chronione na odpowiednim poziomie. Pewnie i wojewodowie i ochrona środowiska i UE też może coś do tego dołożyć od siebie. Wszędzie larum grają, ale brak jest inicjatywy i konkretnych działań. Szkoda gadać. :(

Link to comment
Share on other sites

Jotes nawet 20zł tylko dla kogo? Wojewodowie nie tylko zakładają i organizują PSR ale mają decydujący wpływ na powstanie i działanie SSR. Dotacja celowa nie wpłynęłaby do PZW lub Komendantów SSR lecz do wojewody, a podniesiona stawka rozmyłaby się, analogicznie jak z podatkiem drogowym.

Może gdyby aktywność członków na poziomie lokalnym była większa, to wtedy celowa dotacja dla SSR nawet po 5zł byłaby o wiele bardziej odczuwalna niż ogólna po te 20zł.

No i najważniejsze. Taką opłatę trzeba by było skutecznie ukryć przed narodowym złodziejem, czyli fiskusem. Nie zrozumieją, że to społeczna opłata na poprawę ochrony wód, czyli majątku narodowego. Dla nich to dochód do opodatkowania. 

 

Może jeszcze ciekawostka. Dziś, tak, już z rana, miałem przyjemność rozmawiać z wędkarzem warszawskim, który bardzo często łowi w zbiorniku Turawa. Tam z kłusownictwem nie walczy PSR ani policja lecz...wszyscy właściciele nieruchomości nadbrzeżnych. Właściciele ośrodków sami informują o gościach, którzy przywożą z wody niedomiarki lub ryby skłusowane w okresie ochronnym.

Jednak to tylko ciekawostka socjologiczna, gdyż gdy sami obywatele biorą się za przestrzeganie prawa, to światczy jedynie o patologicznej sytuacji w służbach za to odpowiedzialnych.

Edited by Docio
Link to comment
Share on other sites


Jotes nawet 20zł tylko dla kogo?

 

Jak dotychczas - na ochronę wód i zarybianie. A skoro na opłacenie etatowych strażników okręgu się nigdzie nie rozmywa, to i na ten cel się nie rozmyje. Tylko, że PZW to największy próżniok w kraju i chce za damski... mieć chronione wody. Pilnowanie czegokolwiek przez społeczeństwo już przerabialiśmy za komuny i to się nie sprawdziło.

Link to comment
Share on other sites

Guest woldi

Co z tego że uchwalimy górne wymiary ochronne dla rybek. Jak do tej pory nie umiemy dopilnować przestrzegania tych dolnych?

Panowie, zmieniacie temat. To, że PZW ma w dupie ochronę wód i racjonalną gospodarkę rybacką to wszyscy wiemy, ale tu padło pytanie o górny wymiar i ja za jego wprowadzeniem jestem bardzo. Duże ryby trzeba umieć złowić i mięsiarzom trafiają się sporadycznie. Na duże ryby trzeba się konkretnie nastawić i mięsiarz raczej tego nie robi, bo szuka szybkiej zdobyczy. Podejrzewam, że wśród wędkarzy polujących na okazy duży ich procent wypuszcza ryby. Po wprowadzeniu górnego wymiaru część z tych, która pakowała sztuki do bagażnika może się zastanowi czy dalej to robić i nawet jeśli to ma być znikomy odsetek przypadków to będę zadowolony. Małymi krokami do przodu ;)

A kłusole to zupełnie inny temat. Kradzieży nie można równać z mięsiarstwem!

Link to comment
Share on other sites

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to tylko bicie piany.

 

Kłusola, który bije ryby od pokoleń (bo tak są wychowane całe rejony) nie nauczysz dobrych manier.

Jemu Twoja etyka jest i będzie obca.

Będziemy chronili ryby, wypuszczali zdobycze, trofea a one i tak skończą na widłach, w oczkach sieci, zatrute odpadami...

Tu jeszcze daleko do Europy choć rzekomo jesteśmy w granicach.

Jeszcze kilka pokoleń musi przeminąć, żeby ludzie zmienili nawyki z lat gdzie wszystko było "wspólne"

 

Nie mam nic przeciwko wypuszczaniu zdrowych ryb.

Nie wiem czy taka ryba przeżyje hol?

Z własnych obserwacji wiem, że często giną po jakimś czasie.

 

Idea wypuszczania piękna, chwalebna ale czy reszta naszego społeczeństwa jest na to gotowa?

I wcale nie myślę tylko o wędkarzach.

Więcej szkód potrafi zrobić bezmyślny urzędnik, pracownik fabryczki nad rzeką czy rolnik stosujący nawozy...

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Woldi błąd definicji i logiczny. Mięsiarze biorą wszystko jak leci a nie tylko duże sztuki. Wędkarze nastawieni na duże sztuki prakrycznie nie są zainteresowani innymi rybami i montują zestawy w sposób uniemożliwiający połknięcie przynęty przez mniejsze ryby. Całkowicie takich brań nie da się  wyeliminować ale to sporadyczne przypadki. 

Przemyśl jak by to mogło wyglądać pod względem prawnym. Ustawa od początku przewiduje taką opcję, choć nie bezpośrednio, ale opcja ta jest wyraźnie ograniczona czasowo. Wprowadzenie na stałe ustawowej ochrony - widełkowych wymiarów ryb, potrzeba zmian w ustawie. Oczywiście jest to jak najbardziej możliwe jednak pierwsi, którzy zaczną protestować, to rybacy. Oni prowadzą gospodarkę rybacką a nie rekreację a duże okazy to dla nich nie ochrona materiału genetycznego lecz poważne straty w hodowli. Obrębów hodowlanych też nie da rady ustanowić na wodach otwartych, a to one są powodem ciągłych monitów wędkarzy w sprawie niedomiarków szczupaka i sandacza w marketowych zamrażarkach.

Co roku w różnych periodykach i sieci zgłaszanych jest mnóstwo dużych ryb. Problem leży w tym co napisał Artur, ochrona niedomiarków, bo jak je się ochroni to właśnie wyeliminuje się mięsiarzy a i okazów będzie odczuwalnie więcej.

Link to comment
Share on other sites

Guest woldi

Woldi błąd definicji i logiczny. Mięsiarze biorą wszystko jak leci a nie tylko duże sztuki

Docio, to mnie źle zrozumiałeś, bo właśnie o to mi chodzi, że przez nastawienie się na branie do wora wszystkiego co się rusza, najczęściej prostego do złowienia, mają mało styczności z dużymi rybami :) Mięsiarz akurat zabiera mało dużych sztuk, a wybija młode osobniki


Problem leży w tym co napisał Artur, ochrona niedomiarków, bo jak je się ochroni to właśnie wyeliminuje się mięsiarzy a i okazów będzie odczuwalnie więcej.

Problem naszych wód jest baaardzo złożony, bo nie dość, że brak ochrony niedomiarków, a właściwie ogólny brak ochrony wód to jeszcze brak racjonalnej i logicznej gospodarki rybackiej, ale temat był o górny wymiar. Tego sie trzymam i tylko pod temat podpiąłem moją wypowiedź :)


Kłusola, który bije ryby od pokoleń (bo tak są wychowane całe rejony) nie nauczysz dobrych manier.

Przeczytaj jeszcze raz, bo widzę nie zakumałeś


A kłusole to zupełnie inny temat. Kradzieży nie można równać z mięsiarstwem!

A jeszcze prostrzymi słowami to choćbyś nawet pozamykał wszystkie wody to kłusol i tak będzie rozstawiał sieci czy rozrzucał pupy, bo to zwykły szabrownik, a nie wędkarz!


Nie wiem czy taka ryba przeżyje hol?

Ryba bez problemu przeżyje hol no chyba, że będziesz sie nią na brzegu bawił jak dziecko pluszakiem, lub potraktujesz jak byle co :angry:

Wielokrotnie łowiłem te same osobniki i jakoś nie zauważyłem by miały problem z dalszym, i normalnym funkcjonowaniem.


Z własnych obserwacji wiem, że często giną po jakimś czasie

:D :D :D Zawsze można przetrzymać rybę tak długo, albo potraktować w ten sposób, że już nie odzyska zdrowia :( a jak już się przekonamy, że o własnych siłach nie odpłynie to co zrobić, tylko teflon pozostaje :D

I żeby była jasność, nie mam nic do wędkarzy zabierających ryby w ramach limitów i z ,,głową,,. Skoro robią to w majestacie prawa to nic mi do tego i wali mnie to :) tylko te głupie tłumaczenia Prościej powiedzieć lubię zjeść to biorę i ok. ;)

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem, głównym problemem naszych wód śródlądowych, są wieloletnie zaniedbania w prowadzeniu tzw. racjonalnej gospodarki rybackiej. Brak systematycznych zarybień, adekwatnych do ilości odławianych ryb, żenująca, wręcz karykaturalna ochrona wód (zwłaszcza tarlisk i zimowisk), to czynniki decydujące o obecnym stanie naszych rzek i jezior. Prowadzona przez dziesięciolecia rabunkowa eksploatacja tychże wód, jak również rozpasane, niemal jawne kłusownictwo, sprawiły że "pula ryb" do złapania lub złowienia jest mała. Ta skromna generalnie pula jest do podziału między rybaków, wędkarzy, i co tu ukrywać kłusowników. W takiej sytuacji, kolejne obostrzenia przepisów, czyli wydłużanie okresów ochronnych, zmniejszanie limitów ilościowych czy wprowadzanie górnych wymiarów ochronnych, na niewiele się zdadzą. Tu potrzebne są zmiany od podstaw, czyli poważne podejście do zarybień i ochrony wód, aby maksymalnie wykorzystać ich potencjał, bo tylko rybne łowiska sprawią że zniknie, lub choćby zmaleje tak często spotykana pazerność na rybę. Obecna sytuacja nad naszymi wodami, przypomina mi jako żywo koniec lat 70-tych i początek 80-tych ub.w. gdy polskie sklepy świeciły pustkami. Ludziska kupowali wszystko, cokolwiek akurat "rzucili" do sklepu. Na zapas, potrzebne czy nie, ale jest to trzeba kupić, bo drugi raz taka okazja może się nie trafić. Nasycenie rynku wszelkimi produktami, całkowicie zmieniło sytuację. Jeżeli nasze wody będą rybne i odpowiednio chronione, to większość wędkarzy, zachowa umiar i zdrowy rozsądek w ilości zabieranych z łowiska ryb, wiedząc że następne wyprawy mogą być równie udane. Ciągłe zaostrzanie przepisów, nie może być jedyną receptą na tzw. racjonalną gospodarkę rybacką, bo bardziej przypomina to "zarządzanie masą upadłościową", niż budowaniem od podstaw zasobnych czyli rybnych łowisk. W tym kontekście, jestem przeciwny wprowadzeniu górnego wymiaru ochronnego. Znając mentalność twórców rybacko-wędkarskiego prawa, jestem wręcz przekonany że z biegiem czasu tzw. widełki między dolnym a górnym wymiarem ochronnym zaczną się niebezpiecznie zamykać. I dotyczyć to będzie raczej tylko wędkarzy.

Link to comment
Share on other sites


Zawsze można przetrzymać rybę tak długo, albo potraktować w ten sposób, że już nie odzyska zdrowia :( a jak już się przekonamy, że o własnych siłach nie odpłynie to co zrobić, tylko teflon pozostaje

 

Tylko pianę bijesz facet, nie ma sensu czytać twoich osobistych wynurzeń.

 

Byle co jesz i byle co gadasz.

 

Co możesz wiedzieć o moim wędkowaniu i wypuszczaniu ryb? Nic, Null, Zero

Link to comment
Share on other sites

Guest woldi

Opisałem tylko moje spostrzeżenia z nad wód więc nie wiem do czego pijesz Grzybku -_-, ale jeśli zabolało to już nie mój problem :P

Edited by woldi
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...