Skocz do zawartości

Prośba jak wiele innych o porade w doborze zestawu


Rekomendowane odpowiedzi

Zbyszek zamiast pisać zagadki napisz w którym momencie odpowiedziałem.

Nie bądź leniwy i przeczytaj całość od mojego pytania do autora wątku. :)

A co do połowu karpi to zdecydowanie demonizujesz. Idąc Twoim tokiem myślenia każdy zestaw gruntowy powinien być konstruowany jak na rekord Polski suma. Każdy zestaw spławikowy jak na rekord jakiegokolwiek gatunku. Bat, lekka spławikówka, lekki grunt, przepływanka, wypuszczanka a także lekki spining, boczny trok i podobne nie mają prawa bytu według Twojej wypowiedzi, bo zawsze może łyknąć potwór.

Fakt, że masz zestaw złożony z karpiówki w nazwie i kołowrotka karpiowego w nazwie, nie czyni cudów i nie będą brały wyłącznie karpie. Kiedyś takich cudów techniki nie było i łowiono piękne ryby. Dziś robią ludziom wodę z mózgu, że bez karpiówki, kołowrotka z wolnym biegiem, żyłki karpiowej i kulek proteinowych oraz pelletu i specjalistycznego haka nie masz szans złowić karpia. Bzdura do kwadratu! Jak pisałem kiedyś tego nie było i łowiono. Łowiono bo zamiast patrzeć na sprzęt i słuchać marketingowców ludzie siedzieli w książkach i rozmawiali o życiu ryb. W ten sposób poznawali ich zwyczaje, gdzie dane gatunki odpoczywają a gdzie i jak żerują aby skutecznie łowić.

Bez tej podstawowej wiedzy można sobie rzucać najcudowniejszym sprzętem i genialnymi przynętami w efekcie byle jak, byle gdzie i w sumie nie wiadomo po co.

Spokojnie kolego ja tego kręciołka nie kupiłem :) Przeglądałem nowy temat na forum i kolega wypisał ten link dlatego go wkleiłem skoro wyglądał praktycznie identycznie :)

Dzięki za troskę, :) jestem spokojny, to w końcu Ty wydasz pieniądze. :)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie bądź leniwy i przeczytaj całość od mojego pytania do autora wątku. :)

A co do połowu karpi to zdecydowanie demonizujesz. Idąc Twoim tokiem myślenia każdy zestaw gruntowy powinien być konstruowany jak na rekord Polski suma. Każdy zestaw spławikowy jak na rekord jakiegokolwiek gatunku. Bat, lekka spławikówka, lekki grunt, przepływanka, wypuszczanka a także lekki spining, boczny trok i podobne nie mają prawa bytu według Twojej wypowiedzi, bo zawsze może łyknąć potwór.

Fakt, że masz zestaw złożony z karpiówki w nazwie i kołowrotka karpiowego w nazwie, nie czyni cudów i nie będą brały wyłącznie karpie. Kiedyś takich cudów techniki nie było i łowiono piękne ryby. Dziś robią ludziom wodę z mózgu, że bez karpiówki, kołowrotka z wolnym biegiem, żyłki karpiowej i kulek proteinowych oraz pelletu i specjalistycznego haka nie masz szans złowić karpia. Bzdura do kwadratu! Jak pisałem kiedyś tego nie było i łowiono. Łowiono bo zamiast patrzeć na sprzęt i słuchać marketingowców ludzie siedzieli w książkach i rozmawiali o życiu ryb. W ten sposób poznawali ich zwyczaje, gdzie dane gatunki odpoczywają a gdzie i jak żerują aby skutecznie łowić.

Bez tej podstawowej wiedzy można sobie rzucać najcudowniejszym sprzętem i genialnymi przynętami w efekcie byle jak, byle gdzie i w sumie nie wiadomo po co.

Dzięki za troskę, :) jestem spokojny, to w końcu Ty wydasz pieniądze. :)

Nie Zbyszek nie demonizuję. Nie kazdy zestaw gruntowy jest na suma i karpia. Wiadomo, że ryba nie wie i nie wybiera świadomie co chce przekąsić. Zdarza się i owszem, że na tyczkę na zawodach łupnie karp, na feedera na białe sum itd. Ale nastawianie się na dany gatunek ryby a w tym przypadku karpie powinno wiązać się z odpowiednim przygotowaniem. Ja staram się doradzić jak karpiarz - czyli żadnych półśrodków, pozostawiania spraw licząc na łut szczęścia itd. Poza tym bardzo jakoś nie w porządku wydaje mi się nastawianie na łowienie dużych ryb ( celowo czyli karpi, sumów nawet drapieżników typu szczupaki ) sprzętem, który średniej wielkości osobnik z danego gatunku rozmienia w ciągu chwil na drobne. 

To nie woda z mózgu - pozwolę sobie zacytować zdanie z innego portalu. " Przy obecnym rybostanie tylko pełna specjalizacja może uratować nie jedną wyprawę a wyniki takich wędkarzy są prawie zawsze lepsze od tych co łowią "byle czym". Sprzęt nie łowi, prawda ale podczas holu odgrywa ogromną rolę bo dany wędkarz ma przecież te same umiejętności obojętnie jakiego wędziska by nie używał. Zatem to ono może być powodem porażki czy wielkiego sukcesu dlatego ja przywiązuję taką uwagę do patyków i sam sobie składam je."  Ja na razie łowię kijami seryjnymi co nie znaczy, że są to wędki firm wiodących  ;)

Następnym mitem, czymś co w ogóle nie ma miejsca a jest powtrzane jak mantra jest zdanie, że na zestawy karpiowe nie biorą wyłącznie karpie. A ja Ci mówię, że jestem w stanie wykluczyć brania innych ryb  :P Oczywiście nie jestem cudotwórcą. Wiążę odpowiednio zestaw i te wszystkie leszcze, karasie, liny itd mam z czapki  ;) Uwierz mi, że tak się da zrobić. Są  sposoby o jakich fizjologom się nie śniło  :P

Ja łowię karpie Zbyszek bo znam doskonale ich zwyczaje i sposób pobierania pokarmu. Nie zostawiam nic przypadkowi. Nawet skład kulek ( inny wiosną, inny latem i inny jesienią ma znaczenie ). Mitem jest np. że latem to tylko kulki owocowe a jesienią mięsne. To nie marketing - to potężna wiedza karpiarzy doprowadziła do pewnych przynęt, zanęt i innego sprzętu. 

I żeby było jasne - na moich wędkach, kołowrotkach, żyłach, haczykach nie ma napisu KARP...nawet na namiocie i łóżku i śpiworze tego nie ma.  :rolleyes:

 

No masz rację - bez mojej wiedzy równie dobrze mógłbym łowić na polu z kukurydzą.

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Janusz nareszcie piszesz tak, że wszystko do mnie przemawia i zgadzam się z tym. :) Celowe łowienie to sztuka i nie da się jej wyczytać w książkach. To setki godzin nad wodą, analiza i co najważniejsze - rozmowa z kimś innym.

Od lat czytam na forach to samo: który sprzęt lepszy, jaki zapach do zanęty, jaka zanęta, jaka wyporność spławika, jaki grunt, jak długi przypon, jaki kolor wabika i podobne, co świadczy jedynie o totalnym braku podstawowej wiedzy. Dla tych osób najważniejszy jest sprzęt, który niestety sam za nich ryb nie złowi. Jednak odpowiedni sprzęt jako uzupełnienie posiadanej wiedzy jest ogromnym ułatwieniem i powiększeniem możliwości wędkarza oraz jego szans na udany połów.

Prosty przykład. Jak uważasz, ile osób na tym forum wie dlaczego we wszystkich naszych rzekach nizinnych przy niżówkach należy dawać trzy do pięciu razy więcej atraktora niż przy stanie średnim? Nie musisz dawać dokładnej odpowiedzi, tak procentowo, nikogo w końcu nie obrażamy ani nie wytykamy palcem.

Aha, kilka osób już wie. :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

Prosty przykład. Jak uważasz, ile osób na tym forum wie dlaczego we wszystkich naszych rzekach nizinnych przy niżówkach należy dawać trzy do pięciu razy więcej atraktora niż przy stanie średnim? Nie musisz dawać dokładnej odpowiedzi, tak procentowo, nikogo w końcu nie obrażamy ani nie wytykamy palcem.

Aha, kilka osób już wie. :)

A wiesz, że sam nie wiem dlaczego  :( Nie łowię na rzekach i jakoś nie próbowałem nawet dochodzić dlaczego a mogę tylko zgadywać. 

Bo jest mniej wody a niestety zanieczyszczeń jest tyle samo. Z resztą latem nie przeszkadza mocne dopalanie zanęt i przynęt karpiowych. W wodzie jest dużo wszystkiego - roślin i zwierzątek co się rozkładają, butwiejących patyków itd i żeby  przebić się przez to wszystko przynęty muszą być wyraźne. Jesienią i wiosną woda jest w miarę czysta i bez różnego rodzaju odorów ( j.w. ) i mocne zadipowanie przynęty spowoduje, że ryby mogą się wypłoszyć od tych zapachów.

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Janusz, nadal podtrzymuję to co napisałem powyżej.Ty jesteś starym wędkarskim "wyżeraczem",

wiesz na co z całą premedytacją się nastawiasz. Ale ten symboliczny młody wędkarz zarzucając zestaw (nie wiem czy dokładnie zacytuję tutejszego klasyka), zarzucając zestaw " byle jak, byle gdzie, i w zasadzie nie wiadomo po co ", będzie zwyczajnie rozczarowany. Niech on zacznie lekko, niech coś mu zerwie przypon,, zejdzie z haka, pobudzi wyobraźnię. Bo jak często się okazuje on przyjechał cokolwiek złowić (oczywiście najlepiej coś w granicach rekordu Polski), i siedzi i tupie z nudów. A panu bierze, mnie nie bierze. Dzwoni, przyjeżdżają kumple, music pley na full. To taki przykład z poniedziałku, nad małym zbiornikiem zaporowym na rzecce Powa. Zbieram klamoty i już mnie nie ma. Gwoli prawdy, wielu z nich to zupełnie sympatyczni ludzi, ale to charakterystyczne dudnienie, nie idzie w parze z wędkarstwem. Muzyka jako taka, nie jest mi obca, bo przecież wychowałem się na muzyce takich zespołów jak : Pink Floyd ; Led Zepelin; AC/DC czy później Metalica. Ale to było dawno i być może nieprawda. Przepraszam, że dość znacznie "uciekłem" od tematu. Jak kiedyś mówiła moja ulubiona nauczycielka od j.polskiego "Zbyszek, ty piszesz ładnie ale pisz mi na temat ". Sorry bardzo.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Janusz, nadal podtrzymuję to co napisałem powyżej.Ty jesteś starym wędkarskim "wyżeraczem",

wiesz na co z całą premedytacją się nastawiasz. Ale ten symboliczny młody wędkarz zarzucając zestaw (nie wiem czy dokładnie zacytuję tutejszego klasyka), zarzucając zestaw " byle jak, byle gdzie, i w zasadzie nie wiadomo po co ", będzie zwyczajnie rozczarowany. Niech on zacznie lekko, niech coś mu zerwie przypon,, zejdzie z haka, pobudzi wyobraźnię. Bo jak często się okazuje on przyjechał cokolwiek złowić (oczywiście najlepiej coś w granicach rekordu Polski), i siedzi i tupie z nudów. A panu bierze, mnie nie bierze. Dzwoni, przyjeżdżają kumple, music pley na full. To taki przykład z poniedziałku, nad małym zbiornikiem zaporowym na rzecce Powa. Zbieram klamoty i już mnie nie ma. Gwoli prawdy, wielu z nich to zupełnie sympatyczni ludzi, ale to charakterystyczne dudnienie, nie idzie w parze z wędkarstwem. Muzyka jako taka, nie jest mi obca, bo przecież wychowałem się na muzyce takich zespołów jak : Pink Floyd ; Led Zepelin; AC/DC czy później Metalica. Ale to było dawno i być może nieprawda. Przepraszam, że dość znacznie "uciekłem" od tematu. Jak kiedyś mówiła moja ulubiona nauczycielka od j.polskiego "Zbyszek, ty piszesz ładnie ale pisz mi na temat ". Sorry bardzo.

Być może pierwsze kroki wędkarskie tak powinny wyglądać jak mówisz. Jednak z jednym się nigdy nie zgodzę - może być lekko ale nie " zero, zero, nic i haczyk 28 "  :huh: W pajęczynki to niech się bawią doświadczeni wędkarze. Ale i tak totalnym błędem popełnianym przez adeptów w każdym wieku jest absolutnie źle dobrany zestaw w sensie toporny kij, żyła jak na rekina z haczykiem 12 ( lub 0,12 albo plecionka bo akurat zalegała w sklepie ) , spławik 10 gram żeby było można rzucić daleko. Następnie : złe dobranie zanęty i przynęty, złe miejsce, zła technika w sensie łowisko 3 m a łowi na metrze. 

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jest udowodnione, że wysoka temperatura wody wpływa negatywnie na żerowanie ryb a osiągając poziom 24-26°C powoduje zaprzestanie żerowania oraz, co jest znacznie gorsze, na przyśpieszone uwalnianie tlenu z wody.

Karp jako gatunek obcy nie zmienił się od wieków w swojej naturze i ma zwiększoną wytrzymałość na temperaturę i gdy robi się niemrawy nasze rodzime gatunki praktycznie już nie żerują.

Także jest to bardzo możliwe patrząc co się dzieje za oknem od dwóch tygodni.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nocą a w szczególności nad ranem mogą być brania. Ale jak patrzę za okno wiem, że sam siebie pocieszam a przy okazji i Ciebie  :huh:

 

Śmiech i żart, że karp jest nadal uważany jako obcy. Tylko Zbyniu  uważaj na rzuconą  rękawicę bo ja mam duuuużą wiedzę nie tylko na temat karpia ale i naszych rodzimych niby ryb, które nagle się pojawiły gdzieś tam lub jak taki siniec nagle zostały uznane za rodzime. Mam też wiedzę jak jest w łowiskach specjalnych- ale nie kurwidołkach ale np w takiej Nekielce z innymi rybami  :P Bo teoria głosi, że karp zabiera im ( naszym gatunkom ) karmę, tereny, tlen wodę itd .A Nekielka temu zaprzecza.

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Bo teoria głosi, że karp zabiera im ( naszym gatunkom ) karmę, tereny, tlen wodę itd

 

...i przyczynia się do jeszcze większej eutrofizacji zbiorników, w których żyje, uwalniając z dna azot i fosfór. Z dwojga złego wolę uznać za gatunek rodzimy sandacza, niż takiego sralucha z Chin. Ale każdy ma prawo do własnego zdania. :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

JKarp, czy ja mam przestać pisać na forum abyś przestał się czepiać wyimaginowanych problemów? Wyimaginowanych, gdyż to ostatnie świadczy o kompletnym nierozumieniu tego co czytasz. A może specjalnie dla Ciebie mam zacząć pisać jak dla sześciolatków, które nie rozpoznają części zdania? Pokaż mi też, w którym miejscu rzuciłem Ci jakąkolwiek rękawicę? 

Miej sobie zdanie jakie chcesz, artykułuj je tu na forum i nie widzę w tym nic złego ani najmniejszego problemu ale w końcu przestań każdą moją wypowiedź personalizować ze swoimi poglądami, bo choć w ogóle nie piszę do Ciebie, to prowokujesz jakieś osobiste "wyjazdy", a to stało się już irytujące.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panowie, część postów przeniosłem do Waszego ulubionego tematu, tutaj skupmy się na koledze - początkującym karpiarzu. Liczę również, że będziecie dyskutować zgodnie z zasadami tu panującymi i nie będziecie zmuszali mnie do interwencji, naprawdę szkoda mi czasu na ostrzeżenia i "dawanie drugiej szansy".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...i przyczynia się do jeszcze większej eutrofizacji zbiorników, w których żyje, uwalniając z dna azot i fosfór. Z dwojga złego wolę uznać za gatunek rodzimy sandacza, niż takiego sralucha z Chin. Ale każdy ma prawo do własnego zdania. :P

 

A dlaczego na takiej Nekielce czy innych prawdziwych łowiskach komercyjnych jakoś tego zjawiska nie widać ? :P Zapewniam Cię, że leszcze, liny też ryją w dnie. 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


A dlaczego na takiej Nekielce czy innych prawdziwych łowiskach komercyjnych jakoś tego zjawiska nie widać ?

 

Proste, logiczne i bez żadnego wysiłku można się domyśleć. Bo ma z prawdziwego zdarzenia gospodarza/komercjusza. Nie wiesz, ile kasy taki właściciel ładuje rocznie w swój grajdołek, ile antybiotyków ląduje w takiej sadzawce, ile żarcia z ludzkim hormonem wzrostu i wszelakiej chemii. I pewnie się nie dowiesz. Gdyby nawpuszczał u siebie sraluchy i pozostawił tylko samym sobie, to prędko zauważyłbyś różnicę.

A leszcze i liny niech tam sobie ryją dno, ale robią to po naszemu, a nie po chińsku. To nasze rodzime gatunki i gdyby im nie dorzucać jeszcze sraluchów, to byłoby spoko. Co sobie hoduje właściciel grajdołu odizolowanego od wód otwartych, to jego brocha, może nawet tam mieć piranie i arapaimy z sumami afrykańskimi i kajmanami, nic mi do tego, ale w otwartych, wolałbym mieć tylko gatunki rodzime. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panowie podstawowa różnica tkwi w definicji eutrofizacji, wujek google pomoże. Jesli ktoś choćby próbuje porównać kilkunastoletni zbiornik powstały po wydobyciu żwiru z jeziorem polodowcowym mającym ok. 10000 lat, to ja wymiękam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

JKarp, czy ja mam przestać pisać na forum abyś przestał się czepiać wyimaginowanych problemów? Wyimaginowanych, gdyż to ostatnie świadczy o kompletnym nierozumieniu tego co czytasz. A może specjalnie dla Ciebie mam zacząć pisać jak dla sześciolatków, które nie rozpoznają części zdania? Pokaż mi też, w którym miejscu rzuciłem Ci jakąkolwiek rękawicę? 

Miej sobie zdanie jakie chcesz, artykułuj je tu na forum i nie widzę w tym nic złego ani najmniejszego problemu ale w końcu przestań każdą moją wypowiedź personalizować ze swoimi poglądami, bo choć w ogóle nie piszę do Ciebie, to prowokujesz jakieś osobiste "wyjazdy", a to stało się już irytujące.

Bardzo dawno zauważyłem, że pewnym osobom do GURU jest bardzo daleko. Wypisują cuda wianki a reszta klaszcze w Łapki. Ogólniki, frazesy i takie niby mądre zdania ale nic nie wnoszące do dyskusji. Ja Zbyszek bardzo uważnie czytam co kto pisze i staram się zanim odpowiem jakoś swoją odpowiedź sprawdzić merytorczynie. Nie piszę tak, że w sumie nie wiadomo o chodzi. Przeczytaj powyższy swój post i napisz co poeta ma na myśli bo ja doprawdy nie wiem o co chodzi. To jest forum - każdy ma prawo wyrażać swoją opinię. Moja jest taka a nie inna. Jak nie wierzysz pojedź na Nekleilkę i sam sprawdź jak jest. Obok karpi żyją wielkie płocie. karachy, szczupaki i liny. Żaden karp nie zabiera im ani pokarmu ani miejsca. A wiesz dlaczego te nasze gatunki tam są? Już Ci mówię - bo tak ryba kosztuje i pomimo, że się nałowisz do woli jak masz zapłacić ( bo na PZW NIE MA LIMITU, WYMIARU, KONTROLI ) głęboko się zastanowisz. I tak jest na normalnych lowiskach komercyjnych.

 

Jarek a myślisz, że zarybienia PZW to są ryby z hodowli naturalnych bez witamin i tego innego badziewia ? Na łowiskach komercyjnych nigdy nie widziałem jakiś dziwnych akcji z sypaniem karmy nafaszerowanej tym syfem. Poza tym masz rację - Bo ma z prawdziwego zdarzenia gospodarza/komercjusza.

 

Znowu frazes - czy Nekielka ma 10000 lat czy jak ? Znam wiele łowisk starych - nie dwa czy trzy letnich a dwdzieścia. I jakoś krzywda tam się nie dzieje. A karpiem ile nasz wody są zarybiane -  ic - od razu krzywda się dzieje wodom? Zacznijcie zostawiać ryby wodzie a zobaczycie jak szybko one odżyją.

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Jesli ktoś choćby próbuje porównać kilkunastoletni zbiornik powstały po wydobyciu żwiru z jeziorem polodowcowym mającym ok. 10000 lat, to ja wymiękam.

 

A wymiękaj sobie do woli, w taką parówę ja już dawno wymiękłem. :)

 

Po dziesięciu latach użytkowania takiego pożwirowego wyrobiska, wypełnionego karpiami, to to polodowcowe jezioro - bez wynalazków typu karp - przy nim jest perfumerią. To, jakby porównać szambo do Niebieskich Źródeł. Wujek google pomoże Ci pewnie dotrzeć do tych materiałów, które opisują, jaki syf pozostaje po spuszczeniu burdelu z karpiami... ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jarek a myślisz, że zarybienia PZW to są ryby z hodowli naturalnych bez witamin i tego innego badziewia ?

 

W połowie masz rację, ale tylko w połowie. Wyhodowane są na pożywkach i antybiotykach, ale z chwilą wpuszczenia do otwartej wody są od tego wszystkiego wolne do końca swego życia. ;)

 

 

 

 Zacznijcie zostawiać ryby wodzie a zobaczycie jak szybko one odżyją.

 

Nie wiem, czy możesz pamiętać tak odległe czasy, ale mnie akurat nauczył tego mój guru - Ojciec - już w latach sześćdziesiątych. Pamiętam z tamtych czasów wytrzeszcz oczu i grymasy na twarzach wędkarzy, na widok wypuszczanych przez ojca, a potem przeze mnie ryb. 

Edytowane przez Jotes
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Akurat o tym wypuszczaniu nie było imiennie do Ciebie. Ale to jest główny powód tego, że na komercjach są też inne ryby niż karpie.

Nie widziałem nigdy i nigdzie, żeby na komercjach coś rybom dawkowano. 

To, ze te ryby z zarybień są naszpikowane rozumiesz powoduje, że ten cały syf przecież zostaje w wodzie. Woda może wyparować ale to co w niej się rozpuści zostanie.

 

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...