Ozet Napisano 24 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 24 Lutego 2018 4 minuty temu, zwykły michał napisał: Nie podają takich informacji bo koszt analizy byłby wysoki a klient nie może wiedzieć zbyt wiele. Tylko podstawowe informacje wymagane przez prawo. No i konkurencja nie śpi. Michał wymieszaj tą wanilinę z kilogramem cukru i będziesz miał na dłuuugo. (Cukier jest dobrym konserwantem.) 1
zwykły michał Napisano 24 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 24 Lutego 2018 Tak właśnie zrobię. W suchym miejscu długo polezy.
Docio Napisano 24 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 24 Lutego 2018 2 godziny temu, zwykły michał napisał: Białe kryształki. Nie da się kupić w zwykłym sklepie. Mam w pracy i odstąpia 1 g, szef też wędkarz Być może to będzie najlepsze wyjście. Usiąść wygodnie i cieszyć się z tego co jest. Od września nie byłem na wyjeździe z prawdziwego zdarzenia i oszaleć można. Nie liczę tutaj rodzinnych spacerów ze spinningiem. 1 g!? Rozrób do 20% czyli dodaj 4 g czegoś innego i wyjdzie Ci ok 1 łyżeczki płaskiej od herbaty, która ma dla sypkich ok 5 g. Jak rozrobisz w wodzie 200 ml to wyjdzie Ci roztwór 0,5% 1
zwykły michał Napisano 24 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 24 Lutego 2018 Napisałem 1g w sensie symbolicznym. Nikt nie będzie tego ważył, wezmę ile uważam za właściwe Roztwór w wodzie nie będzie trwały i trudno określić jak długo może postać bez utraty właściwości. Sucha mieszanka długo poleży tym bardziej że do celów wędkarskich może być trochę zwietrzała. 1
Docio Napisano 25 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 25 Lutego 2018 Skoro cukier, to może znów Ci pomogę. Weź stary młynek elektryczny do kawy lub nawet kup jakiś tani za 20-30 zł. Może być używany ale wyczyść mu pojemnik dość dokładnie. Ja sobie kupiłem ruską maszynę ze 25 lat temu i do dziś mi mieli wszelkie ziarna. Ważne aby młynka nie przegrzać. A co do cukru. Miel go na puder 3-4 przyciśnięciami krótkimi po 2-4 s. Nie miel na Pył, bo może "strzelić" jak petarda, i to mocna. Sposób wielokrotnie sprawdzony w kuchni przy nagłej potrzebie zrobienia lukru. Przerobienie kryształu na puder zajmie Ci ok godzinki (przerwy na ostudzenie młynka), i niczym się on nie różni od sklepowego, no za wyjątkiem ceny. Potem połączyć i wymieszać łyżką stołową całość a przy okazji można obejrzeć filmik na YT. 1
Ozet Napisano 25 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 25 Lutego 2018 7 godzin temu, Docio napisał: Przerobienie kryształu na puder zajmie Ci ok godzinki (przerwy na ostudzenie młynka), i niczym się on nie różni od sklepowego, no za wyjątkiem ceny. Potem połączyć i wymieszać łyżką stołową całość a przy okazji można obejrzeć filmik na YT. Panowie, koledzy, dorogije druzja. Proponuję nie cudować. Ot po prostu, wsypać cukier kryształ i wanilinę do plastikowego wiaderka, zamknąć szczelnie wieczko/dekiel, wymieszać niczym w betoniarce kręcąc w rękach wiaderkiem w różnych kierunkach. (Tak na marginesie, zawsze w ten sposób mieszam swoje zanęty, aby składniki dobrze się "przegryzły", no i mam pewność że nic nie wietrzeje.) Wracając do cukru wan., jeżeli uznamy za stosowne dodać go w postaci zmielonej/pudru, to zawsze można to zrobić w ostatniej chwili. Wsypujemy do młynka garść suchej zanęty, bułki tartej, albo kaszki kukurydzianej, dodajemy np. łyżeczkę cukru wanilinowego, mielimy. Do aromatyzowania przynęt roślinnych, tym bardziej nie ma potrzeby mielenia cukru. Po prostu dodajemy do wody w której gotujemy lub parujemy ziarna i mieszamy, żeby w miarę równomiernie rozprowadzić zapach. PS. Też na początku lat 90-tych ub.w., kupiłem na bazarze ruski młynek. Solidna maszyna, służył mi chyba z 15 lat, do czasu aż zachciało mi się zmielić zbyt duże kawałki suszonego kłącza tataraku. Oberwały się ostrza i już nie dało się go naprawić. 1
zwykły michał Napisano 25 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 25 Lutego 2018 Właśnie tak zamierzam zrobić. Cukier kryształ do słoika i trochę waniliny, poleży kilka tygodni i zobaczę co ryby o tym myślą. Rozpuszczony w wodzie posłuży do namaczania zanęty. 1
Ozet Napisano 27 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 27 Lutego 2018 (edytowane) Żeby domknąć wątek pt. "zioła i przyprawy", muszę dodać kilka uwag odnośnie cukru wanilinowego/wanilii, oraz innych przypraw, wynikających z mojej praktyki wędkarskiej. Zapach wanilii jako samodzielny aromat, nie wabi ryb jakoś szczególnie. Przeważnie lepiej sprawdzają się mieszanki ziół/przypraw z udziałem wanilii. Na przykład wanilia z kolendrą, skuteczniej przyciąga ryby, niż każdy z tych zapachów z osobna. Zaznaczam, że to są moje wnioski i nie każdy musi się z tym zgadzać, bo na różnych łowiskach ryby mogą reagować odmiennie na określone mieszanki zapachowe. Na nieznanym łowisku, gdy nie wiemy jaki zapach dodać do zanęty, można asekuracyjnie dodać samej wanilii, ale lepszy efekt będzie gdy dodamy wanilię z kolendrą + koper włoski (zwłaszcza wiosną). Albo wanilię z kolendrą + cynamon (zwłaszcza w pełni sezonu). To takie uniwersalne mieszanki, która rzadko zawodzą. Istotna uwaga, tego typu mieszanki jako dodatek zapachowy do zanęty, mają sens w zanętach "własnej roboty", albo zanętach firmowych "bazowych", sygnowanych nazwami: uniwersalna, ryby karpiowate, wody stojące, wody bieżące, które mają delikatny zapach, łatwy do "przełamania" mieszanką ziołową. Zanęty dedykowane konkretnym gatunkom, mają zwykle silny aromat, który trudno "przebić" ziołami. A jeżeli nawet, to trzeba by dodać tak dużą ilość naszego mixu, że ostateczny bukiet zapachowy raczej by zniechęcał ryby, niż je wabił. I jeszcze jedna mieszanka, która sprawdzi się w większości naszych łowisk. Łatwa do pozyskania bez zbytniego wysiłku pod nazwą: przyprawa do piernika. W niektórych łowiskach wabi ryby wręcz rewelacyjnie. Powielana przez lata półprawda, przypisuje zapach piernikowy tylko do leszcza. Owszem, jest to zapach dobry na leszcze, ale jednocześnie jest na tyle uniwersalny, że dobrze wabi płocie, krąpie, liny, karasie. Nieraz łowiłem piękne płocie na zanętę z silnym zapachem piernika, nierzadko trafiał się lin czy karaś. Jest tylko to ryzyko, że jeżeli pojawią się krąpie i leszczyki ciut za dłoń, to już płoci nie połowimy. Płoć pobiera pokarm dość ostrożnie, rozważnie, natomiast krąp i leszczyk są bardziej łapczywe, wręcz łakome, więc z reguły pierwsze dopadają do przynęty na haczyku. Stosuję przyprawę do piernika firmy Cykoria, gdyż jak stwierdziłem doświadczalnie, proporcje składników w niej zawarte najbardziej odpowiadają rybom w moich łowiskach. Jednocześnie ma tą zaletę, że jest najtańsza ze wszystkich przypraw do piernika. (Renomowany Kamis zupełnie się nie sprawdził, niezły jest Prymat.) Zwykle stosuję mieszankę przyprawy do piernika z cukrem wanilinowym w proporcji 3:1, dodając czubatą łyżkę na 1kg zanęty. Powyższe mixy, nadają się również do aromatyzowania przynęt, białych robaków, pinek, wszelakich ziaren podczas ich parzenia/gotowania. Z wyjątkiem konopi, które mają swój własny kapitalny zapach, skutecznie wabiący ryby. PS. Na tym kończę cykl pt. "Rozmowy z sobą". Edytowane 27 Lutego 2018 przez Ozet 1
Święty Napisano 27 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 27 Lutego 2018 Może i piszesz sam ze sobą, ale na pewno wielu czyta Twoje posty. Niewielu odpisuje no bo co tu dodać jeśli autorytet "spławika" w całości wyczerpuje temat. Takie "maślenie" od samego rana 1
Ozet Napisano 27 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 27 Lutego 2018 OK Święty, podniosłeś mię na duchu, wyrwałeś z marazmu i melancholii. 1
zwykły michał Napisano 27 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 27 Lutego 2018 14 hours ago, Ozet said: PS. Na tym kończę cykl pt. "Rozmowy z sobą". Na pewno nie są to rozmowy z samym sobą. Myślałem że było widać że udzielam się, nie sam z resztą Będę musiał popróbować mieszania ziół na ryby. Nie praktykowałem nigdy samodzielnego mieszania, używałem pojedynczo. Na początek zacznę od kopru, kminku, kolendry, cynamonu i wanilii. Będę posiłkował się wskazówkami z forum. Woda w moim "batowym" łowisku jest w kolorze zupy więc przyda się mocniejszy aromat żeby postawić ryby do pionu. Angielskie kanały są zamulone a często pływające barki podnoszą osady z dna. Dopiero zimą kiedy woda zamarznie widać różnicę. 1
Ozet Napisano 28 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 28 Lutego 2018 W takiej "zawiesistej" wodzie, możesz podwoić ilość zapachu. Ale sprawdź to doświadczalnie.
zwykły michał Napisano 28 Lutego 2018 Zgłoszenie Napisano 28 Lutego 2018 Przeprowadzę stosowne badania i spróbuję określić co warto używać.
Ozet Napisano 1 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 1 Marca 2018 Święty, odkopałem na forum temat zapoczątkowany przeze mnie, jeszcze w moim poprzednim (forumowym) wcieleniu, pt. Strategia nęcenia. Może coś przydatnego dla siebie znajdziesz, może też coś będzie przydatne dla Michała (zwykłego zresztą). 1
Święty Napisano 1 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 1 Marca 2018 Przeczytałem całość z zapartym tchemZje...fajne wskazówki. Mam jeszcze kilka pytań związanych z nęceniem, ale nadmiar obowiązków utrudnia mi konwersację i dyskusję. Od poniedziałku mam urlop więc na pewno będę miał wtedy kilka pytań 1
Ozet Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 14 godzin temu, Święty napisał: Mam jeszcze kilka pytań związanych z nęceniem, ale nadmiar obowiązków utrudnia mi konwersację i dyskusję. Od poniedziałku mam urlop więc na pewno będę miał wtedy kilka pytań Nie ma sprawy. Tym bardziej, że znów zostałem wyznaczony do pełnienia dyżuru na forum, w zakresie porad. (Komputer mnie wylosował.) A jak wiadomo "służba nie drużba".
zwykły michał Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 Możemy tylko pogratulować wyboru, komputerowi oczywiście. 23 hours ago, Ozet said: Może coś przydatnego dla siebie znajdziesz, może też coś będzie przydatne dla Michała (zwykłego zresztą). Jak najbardziej są przydatne informacje. Dużo z nich wprowadziłem w życie, tak wspomniane wcześniej baty Konger Arcus. W tym roku będzie nowe łowisko i dalsze testowanie nowości. Staram się łowić inaczej niż tubylcy, żadnych gotowych przynęt, tzw "kontynentalne zanęty" i tylko naturalne aromaty jeśli już używam. Zanęty kupuje w Polsce i dla ryb jest całkowita nowość Nasunęła mi się taka myśl, czasami mi się zdarza. Papryka albo inne chilli, bardzo ostre, ostre lub słodkie. Z pewnością nadaje się na karpie. A co z innymi rybami karpiowatymi?
Docio Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 Może Ci to pomoże. Smaki: słodki, słony, gorzki, kwaśny. To te pewne bo naukowcy co i raz próbują coś zmienić/dodać w tym temacie. Aromaty: słaby, mocny, wyraźny, mdły. Papryka zawiera kapsaicynę (chyba tak to się pisze), i od jej ilości zależy pikantność, niemniej jest w każdej. Kapsaicyna podrażnia śluzówkę powodując jej zwiększone ukrwienie. W zależności od umiejscowienia może powodować ślinotok, kichanie lub kaszel, że o pieczeniu w tym miejscu nie wspomnę. Tu proponuję uwzględnić bardzo delikatne u ryb skrzela a wolno unoszących się drobin papryki nie da się uniknąć. Mielona papryka rozpuszcza się wyłącznie w tłuszczach. W wodzie tworzy zawiesinę i to też warto uwzględnić. Pisząc cały czas papryka mam na uwadze tę popularną u nas jak i chilli oraz wszelkie odmiany włącznie. Zupełnie inaczej działa pieprz lub gorczyca (za wiki), które powodują stan zapalny śluzówki. I tego nie wiedziałem sam...No to przynajmniej w tym względzie wiadomo, że to zakazane składniki. 2
zwykły michał Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 Kapsaicyna bardzo dobrze rozpuszczają się w alkoholu etylowym czyli wódce. O tłuszczach nawet nie słyszałem. Można zwyczajnie zalać papryczki alkoholem i zrobić nalewkę. Wspomniałeś wcześniej o alkoholu jako dobrym nośniku zapachów. To może być bazą ewentualnego atraktora. Choć można używać zwyczajnie proszku a to na pewno przejdzie zapachem. Za kilka tygodni sprawdzę konopie z chilli, super ostrym Czytam na angielskim forum że dobrze działa też kurkuma i czarny pieprz. O kurkumie czytałem w Wędkarzu Polskim kiedy jeszcze istniał. Jako barwnik i atraktor, chyba na płocie. Powstaje pytanie jakim prawem papryka wabi karpie? Pikantna papryczka samym zapachem o mało "ryja nie urwie". Czysta kapsaicyna to prawdziwa bomba, nie można tego porównać do niczego. Od czasu do czasu mam przyjemność używania i nie polecam. Jedyne co przychodzi mi do głowy to właściwości antybakteryjne kapsaicynoidów, kurkuminoidów i piperyny (w czarnym pieprzu). Na pasożyty też musi działać. Przyspiesza trawienie? Gojenie się ran? Co o tym myśli dyżurny odpowiadający losowo wybrany przez komputer? 2
Ozet Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 4 godziny temu, zwykły michał napisał: Nasunęła mi się taka myśl, czasami mi się zdarza. Papryka albo inne chilli, bardzo ostre, ostre lub słodkie. Z pewnością nadaje się na karpie. A co z innymi rybami karpiowatymi? Michał, już masz wiele ziół i przypraw do przetestowania, więc dodatkowe jeszcze zwiększą możliwą ilość kombinacji - co z czym. A jeszcze trzeba by stwierdzić powtarzalność efektów, bo to że jakaś mieszanka raz się sprawdzi, jeszcze o niczym nie świadczy. Robota na dziesięciolecia. Coś na ten temat wiem. Gdy już, już mi się wydawało że "złapałem Pana Boga za nogi", następnym razem siedziałem z rozdziawioną gębą, co jest że "panie nic nawet nie szturnie". I zaczynałem szukać swojego kamienia filozoficznego od nowa. Przecież z pozoru dopracowane zanęty i atraktory renomowanych firm, nie zawsze się sprawdzają, nawet na tej samej wodzie, a przecież pracują nad nimi całe sztaby ludzi i laboratoria, więc dla samotnika to iście syzyfowa praca. Ale doskonale Cię rozumiem, bo o ile większa jest satysfakcja, gdy umieszamy po swojemu zanętę, dodamy łyżkę "tajnej przyprawy", i przy odhaczaniu widzimy że ryby mają pełne pyszczki naszej mieszanki zanętowej. Oczywiście że możesz dodawać wprost do zanęty, albo w mieszankach zapachowych, paprykę słodką i ostrą, chili a także curry. To wszystko przerabiałem. Zalecał bym te przyprawy stosować w łowiskach, gdzie zdecydowanie dominuje płoć. Ten gatunek lubi wszystko co ostre i cierpkie, leszcz nie bardzo, chyba że nie ma żadnego wyboru a jeść się chce. Lin i karaś też nie lubi na ostro, natomiast krąpiowi jest wszystko jedno. Papryka słodka i ostra dobrze się sprawdza w różnych kombinacjach z: kolendrą, koprem włoskim, kminkiem, nostrzykiem, także z czosnkiem. Zupełnie nie sprawdza się w połączeniu z przyprawą do piernika, oraz przyprawami wchodzącymi w skład piernika, czyli cynamonem, goździkiem, imbirem, gałką muszkatołową. Chili stosowałem wyłącznie do aromatyzowania ziaren pszenicy i kukurydzy, gdy łowiłem płocie w swoim "płociowym Eldorado". Kukurydzę kons. tylko posypywałem chili, natomiast do pszenicy w termosie, dodawałem chili i zalewałem wrzątkiem. Nie dalej jak w ubiegłym roku, testowałem jaka ilość chili będzie optymalna na około 1,5 szklanki ziaren pszenicy. Zacząłem od 1/3 płaskiej łyżeczki, brały dobrze, poprzez kolejne dni doszedłem aż do bardzo czubatej łyżeczki (ile tylko dało się nabrać) i... nadal brały! Na tej ilości swoje eksperymenty zakończyłem. Curry natomiast, jest już tak bardzo "płociową" mieszanką ziół, że można wsypać łyżkę stołową wprost do zanęty na ten gatunek, albo przyprawiać nią ziarna. Na niektórych łowiskach wyraźnie pobudza płocie do żerowania (podobnie jak papryka słodka, ostra i chili), na innych łowiskach nie robi na rybach wrażenia. 2
Ozet Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 6 minut temu, zwykły michał napisał: Jedyne co przychodzi mi do głowy to właściwości antybakteryjne kapsaicynoidów, kurkuminoidów i piperyny (w czarnym pieprzu). Na pasożyty też musi działać. Przyspiesza trawienie? Gojenie się ran? Co o tym myśli dyżurny odpowiadający losowo wybrany przez komputer? Myślę że to jest super celny strzał. 1
zwykły michał Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 7 minutes ago, Ozet said: Michał, już masz wiele ziół i przypraw do przetestowania, więc dodatkowe jeszcze zwiększą możliwą ilość kombinacji - co z czym. A jeszcze trzeba by stwierdzić powtarzalność efektów, bo to że jakaś mieszanka raz się sprawdzi, jeszcze o niczym nie świadczy. Robota na dziesięciolecia. Coś na ten temat wiem. Gdy już, już mi się wydawało że "złapałem Pana Boga za nogi", następnym razem siedziałem z rozdziawioną gębą, co jest że "panie nic nawet nie szturnie". I zaczynałem szukać swojego kamienia filozoficznego od nowa. Przecież z pozoru dopracowane zanęty i atraktory renomowanych firm, nie zawsze się sprawdzają, nawet na tej samej wodzie, a przecież pracują nad nimi całe sztaby ludzi i laboratoria, więc dla samotnika to iście syzyfowa praca. Ale doskonale Cię rozumiem, bo o ile większa jest satysfakcja, gdy umieszamy po swojemu zanętę, dodamy łyżkę "tajnej przyprawy", i przy odhaczaniu widzimy że ryby mają pełne pyszczki naszej mieszanki zanętowej. Oczywiście że możesz dodawać wprost do zanęty, albo w mieszankach zapachowych, paprykę słodką i ostrą, chili a także curry. To wszystko przerabiałem. Zalecał bym te przyprawy stosować w łowiskach, gdzie zdecydowanie dominuje płoć. Ten gatunek lubi wszystko co ostre i cierpkie, leszcz nie bardzo, chyba że nie ma żadnego wyboru a jeść się chce. Lin i karaś też nie lubi na ostro, natomiast krąpiowi jest wszystko jedno. Papryka słodka i ostra dobrze się sprawdza w różnych kombinacjach z: kolendrą, koprem włoskim, kminkiem, nostrzykiem, także z czosnkiem. Zupełnie nie sprawdza się w połączeniu z przyprawą do piernika, oraz przyprawami wchodzącymi w skład piernika, czyli cynamonem, goździkiem, imbirem, gałką muszkatołową. Chili stosowałem wyłącznie do aromatyzowania ziaren pszenicy i kukurydzy, gdy łowiłem płocie w swoim "płociowym Eldorado". Kukurydzę kons. tylko posypywałem chili, natomiast do pszenicy w termosie, dodawałem chili i zalewałem wrzątkiem. Nie dalej jak w ubiegłym roku, testowałem jaka ilość chili będzie optymalna na około 1,5 szklanki ziaren pszenicy. Zacząłem od 1/3 płaskiej łyżeczki, brały dobrze, poprzez kolejne dni doszedłem aż do bardzo czubatej łyżeczki (ile tylko dało się nabrać) i... nadal brały! Na tej ilości swoje eksperymenty zakończyłem. Curry natomiast, jest już tak bardzo "płociową" mieszanką ziół, że można wsypać łyżkę stołową wprost do zanęty na ten gatunek, albo przyprawiać nią ziarna. Na niektórych łowiskach wyraźnie pobudza płocie do żerowania (podobnie jak papryka słodka, ostra i chili), na innych łowiskach nie robi na rybach wrażenia. Właśnie o to mi chodzi żeby nie było łatwo. Żadna sztuka powielać to co robią inni ale ciężką pracą można coś osiągnąć. W pracy wyrzucamy kilkadziesiąt kilogramów miesięcznie bo nie nadaje się do spożycia przez ludzi ale ryby dadzą radę. Można mieszać do bólu. 1
Docio Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 (edytowane) Michał pisałem o rozpuszczaniu się mielonej papryki a nie samej kapsaicyny. Do tematu zanęt, dość dawno, podszedłem od strony kuchni. Nie miałem wyboru, albo nauczę się gotować, albo reszta życia na kanapkach. Pozwoliło mi to na zrozumienie pewnych mechanizmów, które skutecznie obaliły część mitów wędkarskich. Dodatkowo pozwoliło mi odsiać "magików" kuchennych, którzy powtarzają jakieś mity. Jednym z nich jest kurkuma. Nie podważam jej właściwości ale zdecydowanie zaprzeczam iż wnosi ona cokolwiek w smaku i aromacie. Stosowana w południowej Azji wyłącznie do barwienia potraw i ciast. Zupełnie jak u nas szafran choć pewnie niektórzy już się poderwali do klawiatur. Jest mnóstwo ziół, których wręcz nie wolno mieszać z innymi gdyż je zdominują lub, co gorsza, spowodują iż mieszanka ziołowa jest nieakceptowalna i cała potrawa najlepiej jak ląduje w koszu. Niektóre wręcz muszą występować wyłącznie samodzielnie a dodanie czegokolwiek neutralizuje je jak np kardamon. Podejrzewam jednak, na podstawie wcześniejszych Twoich wypowiedzi, iż siedzisz w temacie głębiej ode mnie i jest Ci to doskonale wiadome. A przy okazji chilli. Spróbuj mieszanki chilli i czekolady 1:10. Edytowane 2 Marca 2018 przez Docio stylistyka 2
zwykły michał Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 23 minutes ago, Docio said: Michał pisałem o rozpuszczaniu się mielonej papryki a nie samej kapsaicyny. Subtelna różnica muszę przyznać 24 minutes ago, Docio said: Do tematu zanęt, dość dawno, podszedłem od strony kuchni. Nie miałem wyboru, albo nauczę się gotować, albo reszta życia na kanapkach. Pozwoliło mi to na zrozumienie pewnych mechanizmów, które skutecznie obaliły część mitów wędkarskich. Dodatkowo pozwoliło mi odsiać "magików" kuchennych, którzy powtarzają jakieś mity. Jednym z nich jest kurkuma. Nie podważam jej właściwości ale zdecydowanie zaprzeczam iż wnosi ona cokolwiek w smaku i aromacie. Stosowana w południowej Azji wyłącznie do barwienia potraw i ciast. Zupełnie jak u nas szafran choć pewnie niektórzy już się poderwali do klawiatur. Nie mam doświadczenia z kurkumą w kuchni ale widuję często w pracy. Pracuje w laboratorium analitycznym, robimy testy żywności a dużą część próbek stanowią przyprawy. Kurkuma podobnie jak papryka chilli może mieć mnóstwo odmian i będą różniły się smakiem, zapachem i wyglądem. Kupiona w sklepie spożywczym nadaje się tylko do barwienia, smak jest ledwo wyczuwalny. Dostajemy przyprawy od importerów w celu sprawdzenia jakości a Azjaci wiedzą co kupić żeby było dobre. 36 minutes ago, Docio said: Jest mnóstwo ziół, których wręcz nie wolno mieszać z innymi gdyż je zdominują lub, co gorsza, spowodują iż mieszanka ziołowa jest nieakceptowalna i cała potrawa najlepiej jak ląduje w koszu. Niektóre wręcz muszą występować wyłącznie samodzielnie a dodanie czegokolwiek neutralizuje je jak np kardamon. Podejrzewam jednak, na podstawie wcześniejszych Twoich wypowiedzi, iż siedzisz w temacie głębiej ode mnie i jest Ci to doskonale wiadome. A przy okazji chilli. Spróbuj mieszanki chilli i czekolady 1:10. Wprost przeciwnie, nie jest mi to wiadome bo nie nigdy nie miałem styczności z gotowaniem innym niż bardzo bardzo amatorskie. Tak jak pisałem wcześniej z racji zawodu mam rozeznanie z punktu widzenia chemii a to coś innego. Wiem ile czegoś jest procentowo, jakie związki itp Komponowanie żeby razem pasowało to inna sprawa. Dlatego zadaje pytania na forum żeby wiedzieć w którym kierunku zmierzam. Podobno tylko idioci nie zadają pytań. Czekolady też mamy sporo Praktykowałem kiedyś przecieranie robaków w atraktorach MVDE i wyniki bywały zaskakujące. Łowiłem bez atraktorów a używałem robaki z jakiegoś cytrynowego lub jagodowego atraktora. Może warto w mieszance przypraw? Robaki o zapachu cynamonu z lekką nutą goździka ... 1
Docio Napisano 2 Marca 2018 Zgłoszenie Napisano 2 Marca 2018 Cynamon, goździk, imbir, bazylia, tymianek, rozmaryn, estragon, lubczyk i zapewne kilka innych to bardzo podstępne przyprawy. Każda potrafi nadać bardzo sympatyczny aromat ale gdy się przesadzi to paskudzi całą potrawę. Niemożliwym jest dopasować przyprawy wyłącznie na podstawie ilości. Konieczne jest poznanie intensywności aromatu już gotowego w określonej ilości rozpuszczalnika. Jeśli wszystko zacznie się sprawdzać w połowie szklanki naparu, to wtedy poznaje się ukryte własności, których w formie czystej nie czuć. Ze swojego doświadczenia mogę napisać, że płaska łyżeczka cynamonu to czubata imbiru ale goździków tylko 3-4 sztuki. Nie wiem ile mielonych goździków, nie stosuję. Z drugiej strony jedne przyprawy dają słaby napar ale w potrawach są o wiele bardziej intensywne. W kruchym cieście dla 3-4 goździków odpowiednikiem jest już pół łyżeczki cynamonu i tyle samo imbiru. Takie informacje pozwalają na dopasowanie konkretnej ilości aromatu w naparze do nawodnienia zanęty a także o jego ilości przy robieniu ciasta. To jednak nie wszystko gdyż dochodzi kolejna zależność jak użyte składniki. Wcześniej pisałem o rozpuszczaniu się papryki mielonej w tłuszczach. Jeśli do wyrobu ciasta dodajemy olej, to wcześniejsze rozpuszczenie w nim papryki da o wiele większy efekt niż dosypanie jako jeden ze składników suchych. Jak w kuchni, na olej mielona papryka, sól, pieprz i inne przyprawy i po rozpuszczeniu oraz nasiąknięciu dopiero mięsko i warzywa, bo jak puści wszystko soki to przestaje się smażyć a zaczyna dusić, a to nie to samo i nic się nie zamyka w porach mięska. Aha. Wymieniając tak różne bardzo aromatyczne przyprawy nie wolno zapomnieć o chyba najintensywniejszej - gałka muszkatułowa. 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się