Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Nie znam jeziora współcześnie gospodarowanego przez jakikolwiek ZR aby były w nim jakiekolwiek okazy. Rozmiar około handlowy jest już odławiany, bo to kasa. Nie wykluczam, że można się natknąć na jakiegoś uciekiniera lecz to zdecydowanie pojedyncze sztuki.

Intensywne żerowanie małych ryb świadczy o nęceniu w obrębie litoralu a tu duże ryby się nie zapuszczają oprócz lina. Jezioro jednak opisywane jest jako dobre dla leszcza i płoci. Płoci szukałbym na granicy litoralu i łagodnym spadku 5-6 m. Leszcz zdecydowanie głębiej 8-10 m na długich półkach obiegających jezioro na jak największym obwodzie oraz na łagodnych stokach od 10 do 5m.

Plan batymetryczny czysty i z naniesionymi oznaczeniami aby było łatwiej:

- czerwone strzałki to łagodne zbocza

- czerwony obwód to możliwa trasa przepływu stad leszczy

- żółte linie to ostre stoki, na których możliwe jest dopadnięcie okoni podczas żerowania

- czarny obwód to miejsce możliwego dosięgnięcia przepływu leszczy z brzegu, ok 60-70m

Zapomniałem o niebieskiej linii. ;) To możliwe miejsca przebywania lina.

bartag-batymetryczna.jpg

bartag-batymetryczna-oznacz.jpg

Edytowane przez Docio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Docio, od kilkunastu postów, wraz z Wartburgiem w trudzie i znoju budujemy zestaw wędkowy na jego łowisko, a Ty wpadasz "w wir dyskusji" z pytaniem: "Czy składania zestawu nie powinno zacząć się od założenia jakie ryby chcę łowić?". Więc chyba nic dziwnego, że Twój post umiejscawiam zgodnie z logiką, na bieżącym etapie dyskusji. Żeby było ciekawiej, na moje wyjaśnienia reagujesz stwierdzeniem: "Mój post dotyczy pierwszego w temacie a odnosi się do wszystkich porad poruszających temat bez uwzględnienia indywidualnych dylematów". No to chyba Docio coś przespałeś? Należało swój post umieścić w początkowej części tematu, co dawało by piękną podstawę, do dalszej merytorycznej dyskusji. Dalej piszesz: " 

13 godzin temu, Docio napisał:

A co w momencie gdy łowi w czystej wodzie wolnej od przerośniętego zielska, karczów i zawad? A co z wodą jaką opisał Jungu? Litoral sięga max do 5-6 m a on łowi na gołym dnie 12-14 m.

Dlatego nie odniosłem się do konkretnej wody ani konkretnej osoby przedstawiającej swoje indywidualne rozwiązania.

Właśnie dlatego zawsze piszę o doborze zestawu pod konkretne, zastane, warunki połowu, zależnie od możliwości jakie stwarza nam łowisko. Ślepe naśladownictwo jest pułapką. Początkujący wędkarz czyta, że pan Docio na forum proponuje na leszcza i lina do 2kg, zestaw z żyłką główna 0,14mm i przyponem 0,12mm. I to na wielu tzw. "trudnych łowiskach", musi prowadzić do rozczarowań. Dlaczego? Ano dlatego że pan Docio nie wspomniał ani słowem, w jakich warunkach łowiska, taki zestaw będzie wystarczający.            

 

13 godzin temu, Docio napisał:

I jeszcze jedno. Jeśli ktoś szarpie się z zielskiem i narzeka na żyłkę główną, to przepraszam ale sam sobie jest winien. Po to jest cieńszy i słabszy przypon oraz węzły aby tylko jego stracić a nie przeciągać żyłki głównej osłabiając ją.

Niektórzy, znamy wszyscy takie przypadki, łamią wędziska na zaczepie, czy z tego powodu powinniśmy używać wędzisk z jakimś minimalnym cw, które zagwarantuje, że wędzisko nie pęknie?

Wiecie do czego zmierzam, żadne minimum ani cudowny sprzęt nie pomoże gdy ktoś nie myśli.

  Docio, nie ma chyba wędkarza, który 100/100 rzutów wykonywał by zawsze perfekcyjnie (jeżeli "tak masz" to gratuluję). Nie jest też tak jak w Twoim wyidealizowanym obrazie, że zestaw zawsze zaczepia "o coś tam" haczykiem, więc powinniśmy stracić tylko przypon. Realia na łowisku są bardziej złożone. Bywa że podmuch wiatru, zniesie zestaw w lewo lub prawo od punktu docelowego. Żyłka główna "biegnie" przez kępę rdestnicy, wywłócznika, czy grążela, a spławik stoi sobie na czystej wodzie. Staramy się przerzucić tą żyłkę w lewo lub prawo, jak tam nam pasuje, na czystą wodę. Nie zawsze to się udaje za pierwszym razem, czasem dochodzi do zerwania delikatnego zestawu. Zwłaszcza gdy przy próbach uwolnienia żyłki, wciągniemy "w zielsko" także spławik i obciążenie, to zerwanie całego zestawu jest niemal pewne. Takich sytuacji jest więcej, gdy bezpiecznik w postaci przyponu, nie ma żadnego znaczenia. Np. ryba tuż przy podbieraku, albo zacięta blisko brzegu, wyhacza się, a zestaw "wystrzeliwuje" w trzcinę, lub nawis krzaków. Dlatego też przystępując do konstruowania zestawu, musimy mieć na względzie okoliczności w jakich przyjdzie nam łowić. Trzeba wziąć pod uwagę nie tylko to, co czyha na nas na brzegu, wokół naszego stanowiska, ale także na powierzchni wody, oraz co bardzo istotne pod wodą. Bo może się okazać, że jesteśmy zmuszeni do siłowego wręcz wydzierania ryb wodzie. Często więc tenże zestaw będzie znacznie solidniejszy niżby sugerowała to wielkość poławianych ryb. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, że powstał wątek równoległy, który w żaden sposób nie odpowiada na pytania autora nie zmienia faktu, że z logiką coś nie tak. Dodatkowo masz dziwną umiejętność aby przekształcać słowo napisane tak aby Tobie pasowało.

Pytanie było banalne, w ciągu porad nikt nie odpowiedział autorowi jak zacząć składać zestaw, za to nastąpiło szereg rozwiązań na dane łowiska.

Pominąłeś bardzo ważne słowo - "Zakładając". To początek zdania o leszczach i płociach, ich wagi i doboru średnic. To schemat a nie rozwiązanie i nawet nie powinno być rozpatrywane, gdyż kłania się czytanie ze zrozumieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam że dalsza nasza dyskusja jest bezsensowna, bo następnym razem zarzucisz mi, że zapomniałem o przecinku, który stanowił istotę i sens Twojej wypowiedzi. Słowo "zakładając", absolutnie nic nie zmienia, bo zdanie nadal nie uwzględnia specyfiki łowiska, która jest kluczem do wyboru takiego lub innego zestawu. I jeszcze drobna sugestia. Może zajmij się raczej swoimi skłonnościami. Bo Twoje sprawiły chyba więcej przykrości innym forumowiczom. Liczba mnoga nie jest tu przypadkowa.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojtam dyrdymałki formalne, jesli PanJarek jest troszkę zielony w temacie to trochę wiedzu nie zaszkodzi, ja też sie czegoś nauczyłem....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Docio bardzo fajnie zaznaczył gdzie szukać ryby. Z lodu też te same miejsca? Bo jeśli tak to atakuje jak tylko pojawi się bezpieczna warstwa. 

Zestaw już chyba wiem jak dostosować, na wiosnę będę składał i porownam. Z pewnością dam znać jaki efekt i czy odległość jest zadowalająca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ujujuj! Temat się rozwija w piorunującym tempie. A zaczęło się tak niewinnie - od teleskopa 3,60 m i zwykłego spławika przelotowego 4 g, że o kołowrotku podlodowym nie wspomnę... 

Szanowni dyskutanci, żeby przejść na aż tak wysoki poziom (60-70 m), to trzeba już użyć profesjonalnego sprzętu, typowo do tej właśnie metody - angielskiej. A do niej konieczny będzie odpowiedni kijek, odpowiedni kołowrotek, odpowiednia żyłka, odpowiedni waggler/slider i odpowiednio zmontowany zestaw, że o umiejętnościach rzutowych nie wspomnę... 

A to jak sądzę, niewiele podpowiada ani początkującemu wędkarzowi, ani też wędkarzowi "retro". Wartburgu, to nie jest żaden przytyk, tylko czytanie ze zrozumieniem. Osobiście pamiętam własne połowy bambusem 3,5-4 m, więc widzę, że faktycznie lepiej by Ci było przejść na drugi brzeg, niż zarzucić na taką odległość bambusem. A za zamiłowanie do dawnego sprzętu, szczerze podziwiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, Jotes napisał:

Szanowni dyskutanci, żeby przejść na aż tak wysoki poziom (60-70 m), to trzeba już użyć profesjonalnego sprzętu, typowo do tej właśnie metody - angielskiej. A do niej konieczny będzie odpowiedni kijek, odpowiedni kołowrotek, odpowiednia żyłka, odpowiedni waggler/slider i odpowiednio zmontowany zestaw, że o umiejętnościach rzutowych nie wspomnę... 

Dodam jeszcze że przyda się lornetka :P. Przy łowieniu na takich odległościach raczej też nie ma mowy o delikatnych zestawach. Mój znajomy grunciarz też łowił na odległościach 70plus ( ba do 200m) i po dłuższych przemyśleniach musiał wymienić cały zestaw bo wędzisko jakie miał przy zacinaniu miało tylko taki zapas aby zamortyzować rozciągliwość żyłki co skutkowało wieloma nie zaciętymi braniami. Tak samo będzie w metodzie angielskiej i chyba wolałbym szukać innych ciekawych miejscówek ew. zakupić łódkę zanetowa i zwabić ryby trochę bliżej niż walczyć na takiej odległości.

Edytowane przez jungu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bambus delikatny do precyzyjnej zabawy łatwiej znaleźć niż katapultę do bardzo ciężkich działań na Wiśle..
Kusi mnie ta kałuża ....

Edytowane przez Wartburg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Jotes napisał:

Szanowni dyskutanci, żeby przejść na aż tak wysoki poziom (60-70 m), to trzeba już użyć profesjonalnego sprzętu, typowo do tej właśnie metody - angielskiej. A do niej konieczny będzie odpowiedni kijek, odpowiedni kołowrotek, odpowiednia żyłka, odpowiedni waggler/slider i odpowiednio zmontowany zestaw, że o umiejętnościach rzutowych nie wspomnę... 

Szanowny i niewątpliwie sympatyczny Prezesie Jotesku. Może wątek o j.Bartąg dość niefortunnie znalazł się w temacie, ale gwoli sprawiedliwości, nie znajduję tam nawet cienia sugestii, aby na owych 60-70m, łowić metodą odległościową...

Dnia 30.12.2017 o 11:22, Docio napisał:

-czarny obwód to miejsce możliwego dosięgnięcia przepływu leszczy z brzegu, ok 60-70m

I tylko tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Ozet napisał:

Może wątek o j.Bartąg dość niefortunnie znalazł się w temacie, ale gwoli sprawiedliwości, nie znajduję tam nawet cienia sugestii, aby na owych 60-70m, łowić metodą odległościową...

Taa, jasne! A ja to odpisywałem (wszyscy odpisywaliśmy!) w temacie o gruntówce 3,60m i spławiku 4 g, a autor tylko przez pomyłkę zatytułował go "Wędka odległościowa". A jez. Bartąg nie nadaje się do połowów odległościówką? Sprawdzę jeszcze, czy ja nie wlazłem przypadkiem na forum gruntowe?  :blink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie problem?
To proponuje po kielichu i zmienić temat na "Rozważania przy kominku o tym i o owym" albo "Rękopis znaleziony w Sa.. w starej torbie po sezonie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Wartburg napisał:

Macie problem?
To proponuje po kielichu...

Andrzej, chyba po kolejnym kielichu, bo ja pierwszy noworocznym toast wznosiłem razem z Australijczykami, tak około godz. 14-tej. Coś czuję że znów mi się będą śniły koszmary... że kangur mnie do torby wciąga. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

OK, wątek rozwija sie ni przypioł ni przyłatał, spoko ale jest pouczający dla ludzi z mizernym doświadczeniem i fajnie sie to czyta :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, Wartburg napisał:

Macie problem?
To proponuje po kielichu

Spoko Wartburgu, chyba mnie trochę źle zrozumiałeś, ale skoro proponujesz po kielichu, to ja chętnie z Tobą wypiję, a i Zbyszek się na pewno dołączy - Wasze zdrowie! 

A teraz do rzeczy! To, że na odległościach 60-70 m da się łowić odległościówką, to nie są żadne tajne arkana, bo wielu tak łowi z powodzeniem. Ja, kiedyś, jak byłem jeszcze młody i miałem zdrowe oczy, też tak łowiłem i wprawiałem w osłupienie nieco starszych kolegów. Niestety z wiekiem takie umiejętności zanikają, tak jak i dobry wzrok. Obecnie nie wychylam się już poza 35-40 m, a i to już tylko w specjalnych okularach. 

A co do mojego poprzedniego posta, to zapewniam Cię, że Zbyszek nie podejrzewa mnie o jakąkolwiek złośliwość, bo jej w nim nie ma. Tak więc nikt nie ma problemów i nikomu nie życzę takowych w nowym roku i sezonie 2018! I tak trzymać! ;)

Edytowane przez Jotes

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja mam jeden problem....  z kijkiem jakieś 370mm  3 składy akcja i zbieżność sie nada do 4g, zastanawiam sie jakie przelotki dać.
W pierwszym odruchu myślałem o druciakach z czegoś twardego tak aby pierwsza była na wysokości szpuli kołowrotka i niewiele mniejszej średnicy , ale często spotykałem małe przelotki i nie wiem o co biega.
EDIT wymagany wygląd epokowy, czy to będzie fabryka czy rękodzieło nie jest istotne.

Edytowane przez Wartburg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Wartburg napisał:

wymagany wygląd epokowy, czy to będzie fabryka czy rękodzieło nie jest istotne.

Ło matuśko, jaki Ty jesteś wymagający. A ja już chciałem Ci polecić jakiś komplet  przelotek jednostopkowych  Jaxona. Myślę że 6-7 będzie zadość, żeby nadmiernie nie obciążać blanku. Chyba że przelotki byłyby lekkie, to mógłbyś dać ich więcej. Bo jak będą ciężkie, to pogorszy się radykalnie akcja tego bamboo. "Wymagany wygląd epokowy" narzuca druciaki, więc musisz zakupić odpowiedni drut i wykonać komplet przelotek we własnym zakresie. Dawno, dawno temu (84-85r. ub.w), robiłem malutkie przelotki asekuracyjne do bata Germina z drutu Dental. To była taka moja pierwsza "bolonka", choć pojęcia "bolonka" i "metoda bolońska", pojawiły się u nas dopiero w latach 90-tych. Włosi przypisali sobie tą metodę, chociaż w Polsce już od dziesięcioleci, wędkarze znad Wisły, Warty, Bugu, łowili techniką przepływanki nurtowej, leszczyną, bambusem, czy później teleskopem. Co tam kto miał pod ręką. Wracając do przelotek, to możesz pokombinować z tym dentalem. Jednak nie jestem przekonany czy do swoich potrzeb znajdziesz tenże drut o odpowiedniej średnicy. Może znajdziesz inny drut chromoniklowy odpowiedniej grubości, żeby przelotki były wystarczająco mocne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Ozet napisał:

 Włosi przypisali sobie tą metodę, chociaż w Polsce już od dziesięcioleci, wędkarze znad Wisły, Warty, Bugu, łowili techniką przepływanki nurtowej, leszczyną, bambusem, czy później teleskopem. Co tam kto miał pod ręką.

Częste zjawisko, drgającą szczytówkę na te najgrubsze Wiślne leszcze widywałem widywałem z bambulca uzdatnionego kiwokiem odpowiedniej grubości wiele lat zanim opisano to w Wiadomościach Wędkarskich jako zachodnią nowinkę....

Męczą mnie przelotki; czy robic duże i wysokie bo w "dziadkowym" wykonaniu często widywałem weżynkowe tylko sporo większe niż typowe Polspingowskie, w sumie z cienką żyłką i relatywnie sporym ciężarkiem powinno latac; może na wężynkach były mniejsze opory???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wężykowate są genialne w swojej prostocie, ale myślę że do kołowrotka ze szpulą stałą niezbyt się nadają. Do kołowrotka o ruchomej szpuli byłyby w sam akuracik. Potrzeba mało materiału do ich wykonania, więc nie obciążały by nadmiernie blanku.  Ja bym założył komplet przelotek typu spinningowego, na wysokich stopkach i "dzieci po dzieciach"... Ale jeżeli koniecznie musi być to "coś z epoki", to spróbuj wygiąć z drutu takie jednostopkowe przelotki, może coś z tego wyjdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest w dobrej cenie teraz Konger Spirado match 420.

Chyba się skuszę bo jak kiedyś oglądałem to była sporo droższa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyjrzyj się odległościówce Jaxona, z nowej serii Antris. Kupił taką w ubiegłym sezonie mój pupilek Max i bardzo sobie ją chwali. Miałem okazję trochę nią pomachać nad wodą. Przyznam że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Akcja średnio szybka, dobrze wyważona, bardzo estetyczne wykonana. Myślę że do Twoich potrzeb, byłaby idealna.
 

Edytowane przez wind
edycja linku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jutro idę na jezioro Bartąg popróbować złowić okonia. 

Sprawdzę miejsca wskazane przez Docio i zobaczę czy odległość od brzegu jest osiągalna dla spławika czy dla metody gruntowej. Wtedy będę wiedział na jaką metodę wędkowania łowić i w jaki sprzęt się zaopatrywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry. 

Wybaczcie że nie do końca was posłuchałem ale kupiłem wędkę Mikado Black Stone tele match 450cm.

Glownie kierowalem się ceną bo kupiłem ją za 150zl oraz łatwością transportu. 

Teraz muszę dokupić do niego kołowrotek. Czy jeśli chce wydać do 150zl to szukać czegoś konkretnego czy po prostu aby miał płytką szpule? Na przykład mikado Ace Match 2006 się nada? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, PanJarek napisał:

Wybaczcie że nie do końca was posłuchałem ale kupiłem wędkę Mikado Black Stone tele match 450cm.

Ja na ten przykład wybaczam, nie wiem jak inni koledzy. ;) W ostatnich latach jakość i właściwości użytkowe tele match'y mocno się poprawiły, są to całkiem przyjemne w użytkowaniu wędziska. Ważne żeby spełniała Twoje oczekiwania, moje/nasze sugestie mają drugorzędne znaczenie.

 

13 godzin temu, PanJarek napisał:

Na przykład mikado Ace Match 2006 się nada? 

Nada się. Nic innego nie proponuję, bo mam przeczucie że znów musiał bym Ci wybaczać. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×