Jump to content

Zarybianie rybami gatunków zza granicy


Anonlvl100
 Share

Recommended Posts

Mam pewien pomysł aby zarybić zbiornik w którym jest bardzo dużo płoci aby zarybić go bassem  wiem że też są takie pomysły ale nie wiem dokładnie jakby się to miało wyglądać więc jakieś propozycje byłyby Mile widziane

 

 

Edited by wind
Edycja zdjęcia niezgodnego z regulaminem forum
Link to comment
Share on other sites

O mamo. Ignorancja z indolencją do kwadratu.

Robienie zdjęcia złowionej ryby będącej pod ochroną ustawową nie mieści się w znaczeniu słowa "niezwłocznie", czyli Anonlvl100 zrobiłeś sam z siebie kłusownika.

Zarybianie wód przez osoby prywatne jest kolejnym przestępstwem, a zarybianie gatunkami obcymi nie ma nawet logicznego wytłumaczenia ani usprawiedliwienia.

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, zwykły michał napisał:

Szczupak ma okres ochronny od 1 stycznia do 30 kwietnia.

 

Złowiony na komercji poza tym liczyłem na duże okonie

 

6 godzin temu, Docio napisał:

O mamo. Ignorancja z indolencją do kwadratu.

Robienie zdjęcia złowionej ryby będącej pod ochroną ustawową nie mieści się w znaczeniu słowa "niezwłocznie", czyli Anonlvl100 zrobiłeś sam z siebie kłusownika.

Zarybianie wód przez osoby prywatne jest kolejnym przestępstwem, a zarybianie gatunkami obcymi nie ma nawet logicznego wytłumaczenia ani usprawiedliwienia.

Tak jak odpisywałem liczyłem na okonie a szczupak wpadł przypadkiem , został wypuszczony i złowiony na komercji wujka

 

6 godzin temu, Docio napisał:

O mamo. Ignorancja z indolencją do kwadratu.

Robienie zdjęcia złowionej ryby będącej pod ochroną ustawową nie mieści się w znaczeniu słowa "niezwłocznie", czyli Anonlvl100 zrobiłeś sam z siebie kłusownika.

Zarybianie wód przez osoby prywatne jest kolejnym przestępstwem, a zarybianie gatunkami obcymi nie ma nawet logicznego wytłumaczenia ani usprawiedliwienia.

Zarybić chce prywatny zbiornik którego właścicielem jest mój ojciec

Link to comment
Share on other sites

Anonlvl100 nie twierdzę, że go zabrałeś. Czytać trzeba ze zrozumieniem a nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich przestrzegania.

Ryby złowione w okresie ochronnym należy niezwłocznie wypuścić. Słowo niezwłocznie wyklucza robienie zdjęć. A swoją drogą ten wobler na okonie pasuje jak spławik 12 g do połowu uklejki na żywca.

Łowisko komercyjne nie jest wyłączone spod zapisów ustawy. Wymiary oraz okresy ochronne obowiązują, chyba, że ma specjalny status. Tylko, że ten status wyklucza taką wodę jako komercję, więc albo nie wiesz co piszesz, albo nadal epatujesz brakiem podstawowej wiedzy.

Prywatna woda nie wyłącza jej spod prawa. Właścicielowi wolno czerpać z niej pożytki zgodnie z obowiązującym prawem a zarybianie gatunkami obcymi jest całkowicie bezprawne. Oczywiście jest szansa aby zrobić to prawnie i legalnie ale nie mam zamiaru tego podpowiadać, bo wcześniej czy później paskudztwo rozniesie się po wszystkich wodach.

Link to comment
Share on other sites

Andrzeju jest ich więcej. Celowe, to oprócz wspomnianego sumika: karp, pstrąg tęczowy, jesiotr, karaś srebrzysty, sandacz, sapa, amur i tołpygi. Bez płetw to rak amerykański i racicznica. Może jeszcze coś ale mi do głowy nie przychodzi. Niecelowe to: czebaczek, trawianka i ostatnie lata to inwazja wszelkiej maści babek. Ale najciekawsze, że w naszych wodach celowo wypuszczony został bass słoneczny a także piranie. Te ostatnie to radosna działalność kretynów, którzy chcieli samodzielnie zarybiać.

Link to comment
Share on other sites

Bass to przecież taki "amerykański okoń", więc po to bawić się w zarybianie taką rybą jak okoń w zakupie dużo tańszy?

Do tego nie wiadomo czy bass nie rozprzestrzeni się za pomocą np. ptactwa na inne pobliskie zbiorniki i zniszczy całą populację okoni lub innych ryb.

Link to comment
Share on other sites

38 minut temu, jungu napisał:

 

..

Do tego nie wiadomo czy bass nie rozprzestrzeni się za pomocą np. ptactwa na inne pobliskie zbiorniki i zniszczy całą populację okoni lub innych ryb.

Rozprzestrzeni sie bo cudów niema, ale jak ktoś chce być Amerykański i zrobić sąsiadowi na złość to zrobi :/

Link to comment
Share on other sites

Fakt, cudów nie ma. 90% dziwnej ekspansji gatunków, to własnie ptactwo wodne, te nasze całoroczne a nie migrujące. Samce wiosną, po tarle ryb a tuż przed okresem godowym, zaczynają szukać partnerek nie tylko na danym akwenie ale spokojnie nawet do 50-60 km a może i dalej. Wtedy to na swoich łapkach i piórach przenoszą ikrę a po kilku latach ludzie drapią się w głowę skąd u nich te ryby. :) 

Gatunki, które wymieniłem wcześniej, to głównie dzieło planowych, "naukowo potwierdzonych" planów wzbogacania gatunków. Są małe wyjątki jak całkowita utrata rodzimego jesiotra. Ten obecny to nie introdukcja, tego naszego, genetycznie innego już nie ma, wymarł. Podobnie jest z sandaczem, niby introdukcja a jednak nieco inny. Trawianka najprawdopodobniej została przywleczona w zbiornikach balastowych. Najbardziej tajemnicze jest działanie z czebaczkiem amurskim. Nie ma oficjalnego stanowiska a ze źródeł nieoficjalnych mam informację, że to pokłosie wybitnie przedsiębiorczych kupców sektora wędkarskiego. Sprowadzali ten narybek tuż po rozszerzeniu gatunków chronionych i utworzeniu wymiarów ochronnych dla okonia i płoci. Dane dotyczą jednego regionu kraju jako źródła tych rybek i drugiego regionu jako miejsca o dużym skomasowaniu ośrodków wypoczynkowych nabywców tych rybek. Tak, pomijam szczegóły, bo tu chodzi o bezmyślność i pazerność a nie jakieś regionalne animozje.

Z rakiem amerykańskim i racicznicą jest jeszcze gorzej. Ten szary mały raczek skutecznie wyparł naszego rodzimego, tak skutecznie, że znikł w miejscu występowania gościa bez wizy. Racicznica jest nasza ale tu chodzi o tę z ameryki, która wyparła nie tylko naszą rodzimą ale i wszystkie inne małże u nas występujące. O, Jotes miałby w tej kwestii kilka wulgarnych słów na podsumowanie, jak i ja.

Pewnym kuriozum jest sapa. Gatunek wpuszczony do Zalewu Zegrzyńskiego miał uzupełnić stada leszcza i krąpia. Niestety jakiś niedouk nie doczytał do końca metryczki tego gatunku w efekcie czego idealnie wpasowała się pomiędzy płoć i leszcza konkurując pokarmowo z młodymi osobnikami obu gatunków.

Co do fanaberii nawiedzonych zarybiaczy, to bass słoneczny został złowiony w kanałach elektrociepłowni Dolna Odra. Może to i nie byłoby groźne bo to gatunek wód ciepłych, ale tam właśnie jest ciepła woda i to przez cały rok. Ryby dość szybko przystosowują się do warunków i można spodziewać się, że już lub bardzo niedługo zacznie się rozprzestrzeniać. Podobnie z piraniami, co kwalifikuje zarybiacza do poziomu debila. Niestety, dopóki się takiego nie złapie nie można nikogo zamknąć w pokoju bez klamek. Co innego akcje tych od ochrony zwierząt i akcja "uwolnić karpia" przez trzy lata z rzędu. Na szczęście im udało się udowodnić szkodliwość takiego działania.

Ktoś może się ze mną nie zgadzać, ktoś może powiedzieć, że gatunki są cenne wędkarsko bo podnoszą poprzeczkę w zmaganiach. W porządku, tylko czy na pewno te zmagania są warte ceny wyparcia i zniknięcia naszych rodzimych gatunków oraz niszczenia ekosystemu? Karp, jak powszechnie wiadomo, istotnie przyczynia się do nasilonej eutrofizacji zbiorników a mówiąc po naszemu zasrywa każde miejsce jakby miał biegunkę. Tu przy okazji niski pokłon dla zwolenników pewnej firmy i ich produktu enzimatix, który u ryb wywoływał biegunkę a miał powodować zwiększone łaknienie, czyli brania. Pstrąg tęczowy już niemal opanował nasze wody. Środowiska naukowe wręcz trąbią o pozyskaniu źródlaka lub potokowca czystego gatunkowo, reszta to bastardy, jak powszechne "krasnopióry". Sandacz jakoś godzi się z sumem i w tym przypadku jest dobrze, co cieszy. Ale ten gatunek był wcześniej więc o konkurencji mowy być nie może. Tołpyga, w jakiejkolwiek wersji, to gilotyna naszego narybku. Nie, nie jest drapieżna z natury choć pstra dorosła nie pogardzi narybkiem, ale oba gatunki odżywiają się zooplanktonem, czyli jedynym lub podstawowym pokarmem naszego narybku wszystkich gatunków. Amur to kosiarka roślin i to się zgadza, tak ogólnie. Mało kto jednak wie, że to kosiarka roślin naczyniowych, czyli tych najważniejszych w procesie oczyszczania i natleniania wody, a karaś niczym nie ustępuje karpiowi. W dodatku próba kontroli gatunkowej w postaci zarybienia samymi samicami nie powiodła się. Okazało się, że to gatunek "puszczalski" i obojętne mu z kim się wytrze. Bierze tylko podstawę do rozrodu i utrzymuje swój genom niezmieniony.

Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tego smutnego elaboratu, niezależnie czy go do czegoś przekonałem, czy wręcz przeciwnie. A jeśli przekona się choćby jedna osoba, że karp to zło, to było warto poklepać w klawiaturę.

Link to comment
Share on other sites

macie racje Panowie ... poprawianie przyrody zawsze wychodzi słabo ... amura,tołpygę da się w miarę utrzymać na sensownym poziomie ale tę małą sumikowatą wredotę to ciężko bo żarłoczne to i kolczaste niestety :(

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...