Jotes Napisano 22 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 22 Lutego 2016 Ja na płytkich i niewielkich łowiskach używam przede wszystkim tego wagglera. Posiadam ich dwie szt 6 i 8 g. Bardzo czuły i daleko lata. Mam też i takie. Też ładnie latają i daleko. Ale mam też delikatne wagglery Middy o różnej gramaturze. Na duże i płytkie łowiska mam obecnie wagglerki Cralusso i Dino (za radą Jonasza nabyte) i też o różnej gramaturze. Jednak na takich łowiskach ostatnio mało łowię, jakoś wolę siedzieć na głębokiej wodzie. A na głębokiej stosuję slidery różnych producentów: Expert, Cralusso, Rive, Traper, Gutmix, Dino. Gramaturę jaką stosuję na głębokiej wodzie, to od 3+8 do 4+14 g. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 22 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 22 Lutego 2016 Ja na płytkich i niewielkich łowiskach używam przede wszystkim tego wagglera. Posiadam ich dwie szt 6 i 8 g. Bardzo czuły i daleko lata. Mam też i takie. Też ładnie latają i daleko. Ale mam też delikatne wagglery Middy o różnej gramaturze. Na duże i płytkie łowiska mam obecnie wagglerki Cralusso i Dino (za radą Jonasza nabyte) i też o różnej gramaturze. Jednak na takich łowiskach ostatnio mało łowię, jakoś wolę siedzieć na głębokiej wodzie. A na głębokiej stosuję slidery różnych producentów: Expert, Cralusso, Rive, Traper, Gutmix, Dino. Gramaturę jaką stosuję na głębokiej wodzie, to od 3+8 do 4+14 g. Dziękuję za odpowiedź CRALUSSO PRO MATCH mam już w pudełku Dokupie jeszcze jakieś slidery w gramaturze jak napisałeś. Zastanawiam się czy konieczne są również większe gramatury np.18 -20 g Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 22 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 22 Lutego 2016 Ja na Sulejowskim największy, jaki zastosowałem dotychczas, to był slider 3+12 g, a łowiłem nim z powodzeniem i na wodzie 6,5 m i także na 8-9,5 m. Ten 4+14 g kupiłem tak na wyrost, bo tym pierwszym osiągam swój cel. No, ale tak przyszłościowo, gdyby jakiś wiaterek w twarz powiał, czy jeszcze kilka metrów dalej rzucić. Pewnie się przyda i sprawdzi. Nie kupuj Cralusso Ufo! Raz, że gramatury w moich są przeszacowane, to potrafią w locie rogala zakreślić. Najpierw pobaw się tym, co już masz, a potrzeby same wyjdą "w praniu". Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 Witam. Jak na razie mam spławiki: Wagler: Piotra Lorenca 5g, Sensas 3+1g, Clarusso Pro Match 4g i 8g - wszystko typu ,,ołówek" Jaxon 5+1g i 6+3g, Dino Special 12g, Slidery: Dino Bream 2+12, Clarusso Pro Slider 12g, Rive 3+12g, Piotr Lorenc 3+12g. Co o tym myślicie ? Co ewentualnie jeszcze musiałbym dokupić? I jeszcze zapytanie co do kołowrotka do metody odleglościowej. Interesuje mnie Shimano Aero Match 4000 FA. Gdzieś w internecie spotkałem się z takim zdaniem, że kołowrotki z końcówką FA nie są japońcami i że to jest zwykłe ,,badziewie" Co o tym sądzić? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 Spoko Jarek, obrobisz nimi wszystkie wody. Ale jeśli zauważysz nawet jakieś niedobory w trakcie połowów, to zawsze możesz je szybciutko nadrobić. O Shimano nie mam wiedzy, ale powiedz mi, po co Ci taki drogi kołowrotek? Ja na wypłatę kupuję Taki kołowrotek. Mam już podobny (klon Trapera) Rive R-Match 4000, łowiłem nim cały poprzedni sezon i jestem mega zadowolony. Za cenę 1 Shimano, masz dwa Trapery... Wpisz w profil swoje imię, będzie pewność, że właściwie się do Ciebie zwracam. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jonasz7 Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 A pro po młynka teraz Robinson wypuścił fajny, szybki i z podwójną korbką. Za 115 zł. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 Jakiegoś linka Jonasz podrzucisz?? Jestem w tej chwili poszukującym... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 Spoko Jarek, obrobisz nimi wszystkie wody. Ale jeśli zauważysz nawet jakieś niedobory w trakcie połowów, to zawsze możesz je szybciutko nadrobić. O Shimano nie mam wiedzy, ale powiedz mi, po co Ci taki drogi kołowrotek? Ja na wypłatę kupuję Taki kołowrotek. Mam już podobny (klon Trapera) Rive R-Match 4000, łowiłem nim cały poprzedni sezon i jestem mega zadowolony. Za cenę 1 Shimano, masz dwa Trapery... Wpisz w profil swoje imię, będzie pewność, że właściwie się do Ciebie zwracam. Dziękuję Zamówię jeszcze ze dwa spławiki ale za Twoją radą zobaczę jakich będzie mi brakowało jeszcze Co do kołowrotka oczywiście masz rację. Jest drogi a nawet bardzo. I dlatego mnie interesuje czy warto za niego wydać ponad te 600zl. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 I dlatego mnie interesuje czy warto za niego wydać ponad te 600zl. A jeśli faktycznie okaże się jakimś Malezyjczykiem, czy innym wyprodukowanym przez MŻR (małe żółte rączki)? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 23 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lutego 2016 A jeśli faktycznie okaże się jakimś Malezyjczykiem, czy innym wyprodukowanym przez MŻR (małe żółte rączki)? Podobno właśnie takim jest. Malezyjczykiem. Ale ok. Poszukam jeszcze coś na jego temat więcej i wtedy podejmę decyzję Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 24 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 24 Lutego 2016 No to masz tutaj jeszcze jedną zagwozdkę. Ja mam jego poprzednika z tylnym hamulcem i też złego słowa nie powiem o nim i to po 6 pełnych sezonach. Nadal chodzi gładko i bezawaryjnie (tfu, tfu - na psa urok! ). Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 24 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 24 Lutego 2016 No to masz tutaj jeszcze jedną zagwozdkę. Ja mam jego poprzednika z tylnym hamulcem i też złego słowa nie powiem o nim i to po 6 pełnych sezonach. Nadal chodzi gładko i bezawaryjnie (tfu, tfu - na psa urok! ). Oj tak Tych ,,zagwozdek" jest obecnie zbyt dużo Kiedyś szło się do sportowego człowiek kupował jakiego Rexa i było dobrze. Polski Prexer to był szczyt marzeń hehehe ( ABU był nieosiągalny dla zwykłego człowieka) a teraz. Można naprawdę zgłupieć Przemyślę dwa kołowrotki Browning i Shimano. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jonasz7 Napisano 24 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 24 Lutego 2016 Kołowrotek się nazywa robinson FD VDE Tournament 206 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 25 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 25 Lutego 2016 Jarosław pisze: Na jakie odległości najczęściej posyła się zestawy. Czym to jest uwarunkowane? Kiedy się łapie bliżej brzegu (np. 20 m) a kiedy dalej ( 40 m). Ale mam nadzieje, że wszystkiego się dowiem w praktyce przy , oczywiście kolegów wsparciu. Odległościówka - o wyborze odległości łowienia, słów kilka. Jarosławie, nie ma jakiegoś schematu, tabelki, na jakie odległości należy posyłać zestaw żeby dobrać się do ryb. Każdy akwen ma własną specyfikę (charakterystykę, typ, rybostan, obfitość pokarmu, presję wędkarską, a więc także przyzwyczajenia ryb do pobierania przynęt i zanęt w określonych miejscach), więc wskazana jest choćby pobieżna znajomość łowiska. Decydujące znaczenie przy wyborze odległości łowienia mają: - gatunek ryby który ma być Twoim głównym celem, - pora roku oraz warunki atmosferyczne, - przyzwyczajenia ryb na wskutek presji wędkarskiej. Zanim omówię powyższe trzy czynniki, małe wprowadzenie. Polska nazwa - metoda odległościowa, wprowadza więcej zamieszania niż cokolwiek wyjaśnia, gdyż sugeruje że trzeba koniecznie miotać zestaw na duże odległości. W rzeczywistości duża odległość to tylko jedna z możliwych opcji. Równie dobrze metodą odległościową/angielską/match, można łowić w odległości np.8m od brzegu, z wagglerem prostym Middy lub Drennan 0,6g, jak i ciężkim zestawem z wagglerem lub sliderem 25g, w odległości 60-70m od brzegu. Oczywiście w tych skrajnych przypadkach powinniśmy trzymać w ręku zupełnie inne wędki. W pierwszym przypadku będzie to light match do 15g, którym można łowić na małych i średnich dystansach, w drugim przypadku musi to być power match w zakresie cw. 30-40g, odpowiedni do lokowania ciężkiego zestawu na znacznych odległościach. Te najmocniejsze matchówki (z cw. nawet do 50g), stosowane są także w łowiskach gdzie dominującą rybą jest karp, bez względu na odległość łowienia. Tak więc metodą odległościową, zależnie od sytuacji, można łowić zarówno na małych jak i dużych dystansach, bez obaw o profanację tej metody połowu. Teraz powrócę do czynnikiów determinujących wybór odległości łowienia. Jeżeli wybieramy się na połów np. linów, karasi, wzdręg, to logika nakazuje szukać ich w pobliżu ich siedlisk i żerowisk. Nawet pobieżna znajomość uwarunkowań środowiskowych i zwyczajów tych gatunków, każe ich szukać w wodzie niezbyt głębokiej, spokojnej, w pobliżu roślinności. Takie warunki znajdziemy w strefie jeziorowego litoralu, osłoniętych od wiatru zatokach, w starorzeczach tuż za pasem przybrzeżnej roślinności. W takich okolicznościach sensownym będzie łowienie na niewielkich dystansach 8-15m, lub co najwyżej średnich do 25m. Inaczej ma się sprawa z leszczem, zwłaszcza tym dużym powyżej 2kg. Jeziorowy leszcz, lubi otwartą wodę i bardzo niechętnie zbliża się do brzegu. Dużego leszcza trudno jest zwabić w zasięg tyczki lub bata, a jeżeli nawet podejdzie, to dosłownie na chwilę, niejako "z doskoku". Mniejsze osobniki tego gatunku są mniej ostrożne, więc leszcze w zakresie 0,25kg-1kg, potrafią ufnie żerować w zanęcie stosunkowo blisko brzegu. Aby dobrać się do dużych leszczy, żerujących na otwartej wodzie, warto sięgnąć po odległościówkę z odpowiednio ciężkim zestawem, aby osiągnąć zamierzoną odległość łowienia. Zamierzoną, to znaczy jaką? Ktoś zapyta. Najprościej byłoby powiedzieć że taką odległość, na której uda się skutecznie zanęcić leszcze i utrzymać je w zanęconym polu. Wiele zależy od specyfiki akwenu, ale według moich doświadczeń z kilku jezior i zbiorników zaporowych wynika, że optymalne dystanse skutecznego łowienia dużych leszczy odległościówką z brzegu, mieszczą się w zakresie od 20m (lecz nie bliżej) do 50m. Z całą pewnością także dalej, ale nigdy nie próbowałem gdyż nie było takiej potrzeby. Ideałem jest zwabienie interesujących nas gatunków ryb, możliwie najbliżej naszego stanowiska. Mamy wtedy lepszą kontrolę nad zestawem, celniej nęcimy , tym samym wzrasta precyzja i skuteczność łowienia. Są łowiska, że żadnym cudem nie udaje się zwabić leszczy na idealną (dla mnie) odległość 20-25m od brzegu. Pozostaje wtedy zastosować cięższe zestawy i ponawiać próby na dalszych dystansach, do skutku. Dla mnie ta górna granica odległości łowienia to 50m od brzegu. Jeżeli zawiodą leszcze, zawsze można zastosować bardziej subtelne zestawy i... łowić płocie w pośrednich odległościach, czyli 12-25m od brzegu (z szansą na różne gatunki ryb). Cdn. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 25 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 25 Lutego 2016 Dla mnie ta górna granica odległości łowienia to 50m od brzegu. Uff! Zazdroszczę! Moje ślepia zeszły już sporo poniżej 40, ale i tak tylko przy czarnej nakładce na antenę, o sporej średnicy zewnętrznej. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jonasz7 Napisano 25 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 25 Lutego 2016 Pozwolę sobię wtrącić. Dla mnie łowienie matchem, to min 20m i nęcenie procą. Moim zdaniem nie ma sensu łowić na 10m mało dokładną i wolną metodą, skoro można te ryby sięgnąć tyczką, lub batem. Osobiście łowię zawsze na tej samej odległości 30m, łowienie zawsze na tej samej odległości trenuje powatarzalność (celność rzutów i strzelania zanętą). Mam trzy proce: 20m, 30m, 40m. Czemu trzy zamiast jednej uniwersalnej? Gumę zawsze naciągam na maksa, ładuje podobnej wielkości kule, więc przy takim zestawieniu margines błędu jest nie wielki. Mam u siebie kanał gdzie ryby lepiej reagują pod drugim brzegiem (tu używam procy na 20m), większości łowisk wystarczy 30m., na takiej odległości dno już się ustabilizowało i nie opada w głąb jeziora lub kanału. Są łowiska że większe ryby pływają dalej i tu używam zasięgu 40m. Dodam, że warto też dobrać sobie jedną mieszanki gliny z zanętą np 3:1 na rzecz gliny i zawsze używać ( w miarę możliwośći) jednej i tej samej, to dodatkowo wpłynie na naszą dokładność. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 25 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 25 Lutego 2016 Jonasz pisze: Dla mnie łowienie matchem, to min 20m i nęcenie procą. Moim zdaniem nie ma sensu łowić na 10m mało dokładną i wolną metodą, skoro można te ryby sięgnąć tyczką, lub batem. Jonasz, czy łowienie ryb musi być wyścigiem? Oczywiście rozumiem że patrzysz na wędkowanie okiem zawodnika, gdzie każda rybka to cenne punkty. (Były lata, że też miałem takie "skrzywienie zawodowe" ) Zauważ że pisałem o odległości 8m, w kontekście łowienia linów, karasi, wzdręg. O ile ten ostatni gatunek, da się dość łatwo odławiać batem czy tyczką wśród płotek i krąpi, to już spotkanie w tych okolicznościach z dużym linem czy karasiem, będzie sporym wyzwaniem dla zestawów. Bo nie przypuszczam żebyś na zawodach nastawiał się celowo na te gatunki, z karpiową tyczką i grubym amortyzatorem. Ja natomiast z premedytacją poluję w takich miejscach na liny czy karasie z 1-2g wagglerkiem. Zestaw z żyłką główną 0,18mm, oraz przyponem 0,16mm, pozwala wyholować całkiem "słuszne" ryby tych gatunków. Poza tym waggler mocowany jednopunktowo, jest zupełnie bezkolizyjny podczas holu ryby pośród roślinności. Czego nie można powiedzieć o spławikach mocowanych dwupunktowo, które potrafią zaklinować się w zielsku, unieruchamiając zupełnie zestaw. Wiadomo czym to się zwykle kończy. Jeszcze mała dygresja. Jeżeli Middy i Drennan produkują wagglerki już od 0,6g, to dla nich chyba matchówka zaczyna się nieco bliżej niż od 20m. Jaki stąd wniosek? Wychodzi na to, że nie jesteś Anglikiem. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jonasz7 Napisano 25 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 25 Lutego 2016 Masz rację, nie jestem. Anglicy mają wiele wynalazków, nie wszystkie mają zastosowanie w naszych realiach. Żeby rzucić spławikiem 0,6g na powiedzmy 10m. to potrzeba albo długiego wędziska, albo cieniutkiej żyłki, która nie lubi obecności zielska. Można łowić na przeróżne sposoby i każdy może będzie dobry. Jak coś jest głupie i działa, to już nie jest głupie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 Jarku, jeżeli łowisz głównie z łódki, to jesteś w komfortowej sytuacji. Możesz zarzucić slidera w otchłań, zupełnie blisko łodzi, więc nie musisz wgapiać się w odległą antenkę, czy zniknęła pod wodą, czy może jednak jest na powierzchni. A z dużej odległości zdarza mi się zacinać rzekome brania, zwłaszcza gdy jest fala na wodzie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 Zbyszek, no właśnie, że z łodzi łowię blisko, bo nie ma potrzeby dalej niż 15 m. Ale łowię też i z brzegu, gdzie pomiędzy grunciarzami nie ma szans na złowienie ryby bliżej niż te ok 40 m, a nawet sporo dalej. I tu niestety moja ślepota daje się we znaki. Kiedyś, łowienie na 50 m, nie było żadną trudnością. To jednak już tylko historia. W tym roku mocno liczę, że będzie lepiej, bo będę testował nowe bryle. Jasny gwint! Jedne do zakładania robala, a drugie do "wlepiania" się w spławik (a jeszcze inne do komputera i lupa do odczytywania kodów). Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Alexspin Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 Taki los "kretów", mam tak samo... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Zielan Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 (edytowane) A jeśli faktycznie okaże się jakimś Malezyjczykiem, czy innym wyprodukowanym przez MŻR (małe żółte rączki)? Hej, wszystkie kołowrotki Robinsona przechodzą prze MŻR Wspomniany młynek jest nowością. Co to będzie nie wiem. Osobiście mam dwa inne młynki z ich stajni. VDER- Proffi 256 - obecnie wycofany z oferty, tzn możliwy jeszcze do kupienia aż do wyczerpania zapasów. Drugi to Robinson Vder match 308 - Pod linkiem moja subiektywna recenzja. Obydwa polecam, jednak przy Proffi należy uważać na korbę, potrafi się złamać kiedy młynek spadnie z wysokości na twarde podłoże. Przy VDEr Match może was zniesmaczyć kiepski nawój, łatwo to naprawić Winna jest podkładka pod szpulą. Edytowane 26 Lutego 2016 przez wind edycja linku Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 Odległościówka - o wyborze odległości łowienia, słów kilka -cz.2 W pierwszej części, pobieżnie omówiłem wybór odległości łowienia w odniesieniu do gatunku ryb które są naszym celem. Do poprzedniego wątku dodam tylko, że w zakresie odległości 8-50m od brzegu, możemy łowić skutecznie metodą odległościową prawie wszystkie gatunki ryb spokojnego żeru występujące w naszych łowiskach (z wyjątkiem siei i sielawy). Drugim ważnym czynnikiem, istotnym przy wyborze odległości łowienia jest pora roku, oraz warunki atmosferyczne. Wiosną warto szukać ryb w płytszych strefach jezior, zbiorników zaporowych, żwirowni, czy wyrobisk pokopalnianych (szczególnie mi bliskich). W okresie wiosennym wszelkie gatunki ryb instynktownie szukają cieplejszej wody, zapewniając odpowiednie warunki rozwoju dojrzewającej ikrze, przy tym intensywnie żerują gromadząc energię przed zbliżającym się tarłem. W płytkich rejonach łowiska, będą żerować obok siebie różne gatunki ryb, od wzdręgi po karpia, więc bardzo prawdopodobny jest urozmaicony połów. Latem, ryby mogą żerować w całym przekroju akwenu, w różnych warstwach wody, czyli wszędzie tam gdzie znajdą dla siebie odpowiednią ilość pokarmu. W okresie letnim, ta umowna strefa 8-50m, będzie obfitowała w ryby, gdyż właśnie w strefie przybrzeżnej do granicy otwartej wody, ryby znajdują dla siebie odpowiednią ilość pokarmu, tak roślinnego jak i zwierzęcego. (Znając realia naszych łowisk, tą obfitość ryb należałoby ująć w cudzysłów.) Jednak różne anomalie pogodowe mogą znacząco wpłynąć na zachowanie ryb. Jeżeli kilka dni utrzymuje się zimny front atmosferyczny, jest pewne że "wygoni" niemal wszystkie ryby dalej od brzegu, na głębszą wodę która wolniej się schładza. Takie zachowanie ryb, ma też związek ze zmianami ciśnienia atmosferycznego towarzyszącego frontom pogodowym. Ryby szukają optymalnej głębokości dla wyregulowania ciśnienia w pęcherzu pławnym. W tych okolicznościach próżno szukać ryb tam, gdzie tydzień wcześniej brały świetnie przy ustabilizowanej aurze. W tej sytuacji należy spróbować łowić głębiej, co zwykle wiąże się z większą odległością. Podobna sytuacja wystąpi podczas długotrwałych upałów, ryby przeniosą się dalej od brzegu, na głębszą, chłodniejszą i lepiej natlenioną wodę. Jesienią, wraz z ochładzaniem się wody, ryby przenoszą się w głębsze rejony akwenów. Nie następuje to jednak z dnia na dzień, więc o ile jesień jest ciepła, do końca października możemy łowić w typowo letnich miejscówkach, od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów od brzegu, jeżeli tylko jest tam przynajmniej 2m głębokości. Trzecim ważnym czynnikiem, który należy uwzględnić przy wyborze odległości łowienia, są przyzwyczajenia (nawyki) ryb na wskutek presji wędkarskiej. Na odcinkach akwenów na których często odbywają się zawody spławikowe, ryby szybko przyzwyczajają się do łatwo dostępnego pokarmu. Jeżeli nawet wyniki zawodów są słabe, nie świadczy to wcale że większe egzemplarze ryb nie odwiedzają tych miejsc. Duże ryby są ostrożne, więc żerują w takich miejscach wtedy, gdy na łowisku panuje spokój. Tak więc będzie to wczesny ranek, wieczór lub noc. Optymalna odległość łowienia w takich miejscach, będzie między 10-tym a 20-tym metrem od brzegu. Przekonałem się nieraz, że ryby potrafią przyzwyczaić się do określonej wielkości pokarmu. Na odcinkach "zawodniczych", dwu-trzy kilogramowe leszcze, potrafiły brać wieczorem lub w nocy tylko i wyłącznie na dwie pinki, czasem na pinki z ochotką, na większe przynęty brak reakcji. Po prawdzie były też łowiska, gdzie dopiero pęk białych robaków, kukurydza z białym lub czerwonym robakiem, kilka ziaren pszenicy, przynosiły efekt w postaci grubej płoci czy leszcza. Oznacza to że zawsze trzeba być elastycznym w doborze przynęt, myśleć, kombinować, kojarzyć fakty i wyciągać wnioski. Są łowiska na których większość wędkarzy łowi metodą gruntową (karpiówki, feeder). W tym przypadku, łowienie odległościówką na krótkich dystansach przynosi (przeważnie) marne efekty, gdyż ryby są "wyciągnięte" przez gruntowców na znaczne odległości od brzegu. Wtedy niestety trzeba sięgnąć po duże wagglery 10-15g, i próbować dobrać się do strefy żerowania ryb. Czasem dobrą jakościowo, treściwą zanętą, udaje się przyciągnąć ryby znacznie bliżej niż nęcą gruntowcy. Szczerze mówiąc unikam takich miejsc. Mam na różnych łowiskach swoje ulubione odcinki, konkretne miejscówki które znam na pamięć. Bez zbędnych ceregieli ustawiam grunt, zapinam wagglera i zarzucam w konkretne miejsce. Zależnie od łowiska to konkretne miejsce jest na 20-tym, 24-tym, lub 32-im metrze od brzegu. Zależnie od tego w jakiej odległości od brzegu, udało mi się kiedyś znaleźć to coś: uskok dna, półkę czy choćby granicę roślinności i czystego dna. Ryby takie miejsca lubią. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jarosław Napisano 26 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 26 Lutego 2016 Jarosław pisze: Na jakie odległości najczęściej posyła się zestawy. Czym to jest uwarunkowane? Kiedy się łapie bliżej brzegu (np. 20 m) a kiedy dalej ( 40 m). Ale mam nadzieje, że wszystkiego się dowiem w praktyce przy , oczywiście kolegów wsparciu. Odległościówka - o wyborze odległości łowienia, słów kilka. Jarosławie, nie ma jakiegoś schematu, tabelki, na jakie odległości należy posyłać zestaw żeby dobrać się do ryb. Każdy akwen ma własną specyfikę (charakterystykę, typ, rybostan, obfitość pokarmu, presję wędkarską, a więc także przyzwyczajenia ryb do pobierania przynęt i zanęt w określonych miejscach), więc wskazana jest choćby pobieżna znajomość łowiska. Decydujące znaczenie przy wyborze odległości łowienia mają: - gatunek ryby który ma być Twoim głównym celem, - pora roku oraz warunki atmosferyczne, - przyzwyczajenia ryb na wskutek presji wędkarskiej. Zanim omówię powyższe trzy czynniki, małe wprowadzenie. Polska nazwa - metoda odległościowa, wprowadza więcej zamieszania niż cokolwiek wyjaśnia, gdyż sugeruje że trzeba koniecznie miotać zestaw na duże odległości. W rzeczywistości duża odległość to tylko jedna z możliwych opcji. Równie dobrze metodą odległościową/angielską/match, można łowić w odległości np.8m od brzegu, z wagglerem prostym Middy lub Drennan 0,6g, jak i ciężkim zestawem z wagglerem lub sliderem 25g, w odległości 60-70m od brzegu. Oczywiście w tych skrajnych przypadkach powinniśmy trzymać w ręku zupełnie inne wędki. W pierwszym przypadku będzie to light match do 15g, którym można łowić na małych i średnich dystansach, w drugim przypadku musi to być power match w zakresie cw. 30-40g, odpowiedni do lokowania ciężkiego zestawu na znacznych odległościach. Te najmocniejsze matchówki (z cw. nawet do 50g), stosowane są także w łowiskach gdzie dominującą rybą jest karp, bez względu na odległość łowienia. Tak więc metodą odległościową, zależnie od sytuacji, można łowić zarówno na małych jak i dużych dystansach, bez obaw o profanację tej metody połowu. Teraz powrócę do czynnikiów determinujących wybór odległości łowienia. Jeżeli wybieramy się na połów np. linów, karasi, wzdręg, to logika nakazuje szukać ich w pobliżu ich siedlisk i żerowisk. Nawet pobieżna znajomość uwarunkowań środowiskowych i zwyczajów tych gatunków, każe ich szukać w wodzie niezbyt głębokiej, spokojnej, w pobliżu roślinności. Takie warunki znajdziemy w strefie jeziorowego litoralu, osłoniętych od wiatru zatokach, w starorzeczach tuż za pasem przybrzeżnej roślinności. W takich okolicznościach sensownym będzie łowienie na niewielkich dystansach 8-15m, lub co najwyżej średnich do 25m. Inaczej ma się sprawa z leszczem, zwłaszcza tym dużym powyżej 2kg. Jeziorowy leszcz, lubi otwartą wodę i bardzo niechętnie zbliża się do brzegu. Dużego leszcza trudno jest zwabić w zasięg tyczki lub bata, a jeżeli nawet podejdzie, to dosłownie na chwilę, niejako "z doskoku". Mniejsze osobniki tego gatunku są mniej ostrożne, więc leszcze w zakresie 0,25kg-1kg, potrafią ufnie żerować w zanęcie stosunkowo blisko brzegu. Aby dobrać się do dużych leszczy, żerujących na otwartej wodzie, warto sięgnąć po odległościówkę z odpowiednio ciężkim zestawem, aby osiągnąć zamierzoną odległość łowienia. Zamierzoną, to znaczy jaką? Ktoś zapyta. Najprościej byłoby powiedzieć że taką odległość, na której uda się skutecznie zanęcić leszcze i utrzymać je w zanęconym polu. Wiele zależy od specyfiki akwenu, ale według moich doświadczeń z kilku jezior i zbiorników zaporowych wynika, że optymalne dystanse skutecznego łowienia dużych leszczy odległościówką z brzegu, mieszczą się w zakresie od 20m (lecz nie bliżej) do 50m. Z całą pewnością także dalej, ale nigdy nie próbowałem gdyż nie było takiej potrzeby. Ideałem jest zwabienie interesujących nas gatunków ryb, możliwie najbliżej naszego stanowiska. Mamy wtedy lepszą kontrolę nad zestawem, celniej nęcimy , tym samym wzrasta precyzja i skuteczność łowienia. Są łowiska, że żadnym cudem nie udaje się zwabić leszczy na idealną (dla mnie) odległość 20-25m od brzegu. Pozostaje wtedy zastosować cięższe zestawy i ponawiać próby na dalszych dystansach, do skutku. Dla mnie ta górna granica odległości łowienia to 50m od brzegu. Jeżeli zawiodą leszcze, zawsze można zastosować bardziej subtelne zestawy i... łowić płocie w pośrednich odległościach, czyli 12-25m od brzegu (z szansą na różne gatunki ryb). Cdn. Dzięki:) Naprawdę SUPER odpowiedź. Dużo mi wyjaśniłeś Zdaję sobie sprawę, ze moje pytanie było mało ,,inteligentne". Ale jak to się mówi. kto pyta nie błądzi. Mimo, że ryby łapię już ponad 30 lat, odległościówki będę się uczył dopiero w tym roku. Od 20 lat łapałem tylko tyczką. Jeszcze raz duże DZIĘKI Wszystkim dzięki za odpowiedzi w temacie:) Teraz tylko czekam na jakiś wolny termin, żeby się w końcu wybrać wypróbować jak się łowi odległościówką Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 28 Lutego 2016 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 28 Lutego 2016 Gdyby jeszcze ktoś poszukiwał kołowrotka do odległościówki, to wklejam tutaj link do "nowościa" bardzo podobnego do Rive i Trapera, ale za zdecydowanie mniejszą kasę. Przełożenie, nawój i pojemność szpuli, ma dokładnie takie same, jak Rive. Kołowrotek Spro. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się