-
Postów
5 093 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez wind
-
szt? złotówek rozumiem
-
Mnogość dostępnych modeli czasem sprawia trudność przy wyborze odpowiedniego wędziska. Sam doświadczyłem rozterek związanych z zakupem nowego kija, szczególnie przeglądając portale aukcyjne i sklepy internetowe. Więc czym sie kierować? Zobacz cały artykuł
-
Mnogość dostępnych modeli czasem sprawia trudność przy wyborze odpowiedniego wędziska. Sam doświadczyłem rozterek związanych z zakupem nowego kija, szczególnie przeglądając portale aukcyjne i sklepy internetowe. Więc czym sie kierować? Podstawowe zasady to: pierwsza, podstawowa to metoda, którą będziemy wędkować. Zdarza się, że widzimy na łowiskach wędkujących kijami, które producent przeznaczył do całkiem innych metod niż ta, którą właśnie właściciel się zajmuje. Czasem tak jest, że po prostu kogoś nie stać na zakup wędziska do każdej metody oddzielnie. Dlatego można zrozumieć, że ktoś spinniguje pickerem bądź używa feddera jako odległościówki. Szczyt jaki widziałem to użycie kija spinnigowego jako ... gruntówki podczas wędkowania z plaży . Miotanie ciężarkami rzędu 60-80g kijem o c.w. do 30g pozostawię bez komentarza. Czasem takie poczynania są źródłem złych opinii o konkretnym modelu lub co gorsza o całej linii lub nawet marce. Dlatego warto przed zakupem zastanowić się jaką metodą będziemy najczęściej wędkować. A jeżeli chcemy osiągać sukcesy w wędkarstwie, sportowe czy nawet dla własnej rozrywki, powinniśmy skupić się na wybranej metodzie i starać się o sprzęt dobrej jakości, taki, który będzie służy wiele lat bez awarii. druga, niemniej ważna to spodziewana "trofea" oraz rodzaj łowiska. Zakładając połowy np. gruntowe, powinniśmy mieć wędziska które wytrzymają spotkanie z mieszkańcami naszego łowiska. Łowienie pickerem karpi to spore ryzyko zniszczenia kija. Na miśki zasadzamy sie z o wiele mocniejszymi kijami. Podobnie sprawa się ma gdy wybieramy się na pomorskie rzeki za trocią czy łososiem. Z sandaczowym kijkiem nie mamy czego tu szukać. W różnych łowiska panują różne warunki, takie jak głębokość czy uciąg. Do wędkowania gruntowego inny kij potrzebny jest na wody stojące i całkiem inny na wielkie rzeki z mocnym nurtem. trzecia, cena. Czasem, gdy czytam "porady" na różnych forach p.t. "jakie kupić wędzisko" ogarnia mnie śmiech. User pyta: "Mam 100zł, chcę kupić fedder". Odpowiedzi : "Dołóż jeszcze 100zł to Ci pomożemy, bo za 100 nic nie kupisz". Bzdura!!! W cenie do 100zł możemy kupić świetne kije, czasem przewyższające parametrami te za 200. Na szczęście zdarzają się i tacy, którzy potrafią przebić się przez tłum krzykaczy i doradzić odpowiedni wybór. Fachowe doradztwo zaczyna się od pytań: "Na jakiej wodzie będziesz łowił i jakie ryby". Cena jest szczególnie ważnym kryterium dla początkujących wędkarzy i takich, którzy nie osiągają jeszcze własnych dochodów. Początkującemu potrzebny jest sprzęt dość, że niedrogi to jeszcze na tyle mocny aby niwelował błędy. Dlatego świetnie się nadają do nauki wędkowania kije z włókien szklanych bądź mieszanki kompozytów i włókien węglowych. Kije te co prawda są ciężkie, ale za to mocne i co najważniejsze niedrogie. Wreszcie wybraliśmy po wielu wieczorach spędzonych w sieci lub nad katalogami. Dla mnie najważniejszą cechą i przesądzającą o podjęciu decyzji, jest to, czy kij "leży w ręku". Wtedy wybieram się do dobrze zaopatrzonego sklepu i o ile jest możliwość ważę kija w łapkach. Czasem ktoś z kolegów posiada wymarzony kijek i pozwoli przeprowadzić próby. W końcu jest decyzja, gdzie kupować? Ja najczęściej szukam sprzętu na allegro, ponieważ oferują tam najlepsze ceny. Czasem, doliczając koszty wysyłki, cena nie różni się zbytnio od tej w sklepie tradycyjnym, zdarza się, że sprzedający nie oferuje gwarancji czy choćby paragonu, wtedy nie ma sensu kupować w sieci. Skoro koszt wyjdzie taki sam lub niewiele niższy nie warto ryzykować. Chyba, że mamy możliwość odbioru osobistego. Szerokim łukiem omijam tych sprzedawców, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, co sprzedają. Wystarczy przeczytać opis przedmiotu i można wiele wywnioskować na temat fachowości sprzedawcy. Życzę Wam jak najkrótszych rozterek z wyborem wędziska na nowy sezon.
-
Szkoda, że po angielsku , szkoda, że mój niemiecki zardzewiał .
-
Dzięki, zastanawiałem się ,czy można by zarobić na kieliszek chleba . Co do transportu to nie ma problemu, szwagier co jakiś czas przylatuje, poza tym kolega systematycznie jeździ z przesyłkami do serwisów MAN-a w UK. Przynajmniej raz w miesiącu. Chyba będę musiał sam się wybrać na zwiad.
-
Grzebiąc w sieci natknąłem się na stronkę, gdzie można poczytać o testach sprzętu. Najciekawsze jest to, że nie są to suche fakty i liczby ale opinie użytkowników opisywanych produktów. Pewnie są to subiektywne odczucia, ale bardzo pomocne przy podejmowaniu decyzji o zakupie sprzętu. Przetestowane są tam nie tylko wędziska i kołowrotki ale nawet kółka łącznikowy, kotwice i inne drobiazgi łącznie z odzieżą i obuwiem.
-
Może nie do końca na temat, ale blisko . Ponieważ spędziłeś jakiś czas w UK mam do Ciebie pytanie: otóż zastanawiam się nad opłacalnością importu sprzętu lub akcesoriów wędkarskie z UK na nasz rynek. Pytanie: czy mogło by to być opłacalne? Jakie są różnice w cenach i w którą stronę . Czy natknąłeś się na produkty, które są u nas niedostępne bądź trudne do zdobycia a widziałeś je w sklepach w UK?
-
Nikoś, specjalnie dla Ciebie pogrzebałem w necie . Nic, tylko się pakować i do Indii na ryby Jedynie parę dolców musisz wybulić.
-
Mój pierwszy sprzęt....czyli na co łowiłeś na początku...
wind odpowiedział bart wna temat w Ogólne Rozmowy
Piękny "okaz" . Trochę go oczyść i połóż na półeczce. Podejrzewam, że to zestaw żywcowy ? Też mam piękny okaz kołowrotka, jak tylko się ogarnę to zrobię zdjęcie Wam pokażę naprawdę piękny sprzęt. -
Dwa lata temu mój klient i przy okazji dobry znajomy pochwalił się swoimi połowami. Otóż jego kolega posiada staw, a w nim pewną ilość karpi. Warunki prosiaczki mają tam tak dobre, że nawet udało im się tam odbyć tarło, co zwykle się nie zdarza w naszych wodach. Ponieważ ilość ryb w stawie stawała się problemem chętnie widział wędkarzy na swoim terenie. Ale do rzeczy . Pewnego lipcowego dnia po załatwieniu swoich spraw zostałem w Ostródzie i wraz Andrzejem, wspomnianym znajomym, wybraliśmy się "na karpie". Jako doświadczony wędkarz zakupiłem potrzebne akcesoria i przynęty. Ku mojemu zdziwieniu pierwsze kroki skierowaliśmy do ... piekarni. Okazało się, że będziemy łowić z powierzchni, na pływającą skórkę od chleba. Zestaw wyglądał następująco: na żyłce głównej waggler bez stopera, zablokowany koszulką lub malutką śruciną. Przypon, odpowiedniej wielkości hak i na nim przynęta. Rzutów niestety dalekich nie dało się wykonywać, ale taki zestaw z powodzenie przemieszczał się dzięki fali i wiatrowi. Brania przy takiej metodzie są widowiskowe, wynurza się potwór i CMOK . Niestety, nie przekraczały nasze zdobycze 2 kg, dopiero przy następnej wizycie moje karpiki docierały do granicy 3kg, ale z relacji kolegi Andrzeja wiem, że jego "rekord" to coś koło 4,5kg. Zapytacie, dlaczego nie klasycznie, tzn. gruntowo? Też pytałem, okazało się, że z gruntu biorą tylko małe karpiki, nie przekraczające 1 kg, a ponieważ traktowałem ten wypad jako odskocznię od spławikowania i raczej spotkanie towarzyskie z klientem, postanowiłem nie inwestować w kulki, pellety i inne karpiowe wynalazki. Wydawało mi się, że odpowiednia kukurydza wystarczy. Cóż, człowiek uczy się całe życie ...
-
Mój pierwszy sprzęt....czyli na co łowiłeś na początku...
wind odpowiedział bart wna temat w Ogólne Rozmowy
Tak, to był oczywiście bat, ciężki, pomarańczowy ... Następna wędka, którą pamiętam to dwuczęsciowy spin, do którego przywiązana była żyłka ze spławikiem, i tak w wodzie po .... prawie pas łowiłem swoje pierwsze rybki. -
-
podejrzewam , że niezłą kasę kosztuje taki wypad. Niestety, póki co, poza zasięgiem. Zadowoliłbym się skromniutkim wypadem nad Ebro (zawsze chciałem zobaczyć Hiszpanię i Barcelonę, a to niedaleko, jakieś 200km od łowisk ). ciągnie mnie też na jeziora Finlandii, myślę, że jest to teraz najbardziej realny plan, jaki można by zrealizować. Tak, czy inaczej Hiszpanię kiedyś odwiedzę, obiecałem żonie .
-
Bardzo dobry środek na tzw. "wypocenie" gdy choróbsko jakieś dopadnie. Nigdy nie dodawałem żółtek i miodu, muszę spróbować.
-
-
Dziś o bardzo popularnej, wręcz pospolitej rybce, która zna każdy wędkarz. Ale ten, kto poczuł na wędce osobnika ponad 30cm wie, że walecznością dorównuje największym wojownikom naszych wód. Występuje w prawie wszystkich wodach w Polsce, również w morskich wodach przybrzeżnych, gdzie osiąga imponujące rozmiary. Ryby te żyją w stadach, żerują gromadnie, są płochliwe i bardzo ostrożne. Osiągają: 30–40 (maksymalnie 50) cm długości, 0,5–2 kg masy ciała. Rekord Polski to 2,2kg. Płoć jest andromorficzna, co oznacza, że niektóre z nich żyją i żerują w morzu, a wycierają się w wodach słodkich. Płoć stanowi pokarm dla większości drapieżników naszych łowisk. Źródło: Wikipedia.pl Płoć żywi się zarówno pokarmem roślinnym jak i zwierzęcym. Są to wszelkie dostępne larwy, a i m większy osobnik tym większe kąski potrafi skonsumować, nawet małże i ślimaki. Oczywiście, nie gardzi wszelaką dostępną roślinnością. Ryba ta, podobnie jak okoń bardzo wolno rośnie, chyba nawet wolniej niż pasiasty zbój. 10 letnia ryba ledwo przekracza 20cm długości. Do tarła przystępuje po 4 roku życia gdy woda osiągnie ok. 15 st. Zwykle ma to miejsce w maju. W naturalnych łowiskach płoć krzyżuje się innymi karpiowatymi, krąpiem, wzdręgom czasem z leszczem i ukleją. Właśnie z wzdręga łatwo ją pomylić, różni się tym, że wzdręga ma kolor bardziej złotawy a płetwy krwistoczerwone. Również można je odróżnić po kształcie pletwy odbytowej. Taka pomyłka może okazać się kosztowna, ponieważ wzdręga jest chroniona do wielkości 15cm. Jeżeli nie ma pewności co do identyfikacji lepiej taką rybkę uwolnić i dalej wędkować bez stresu. Najłatwiej złowić na zestawy spławikowe, i tak najczęściej pada łupem wędkarza. Ale te najgrubsze łowi się na zestawy gruntowe. Chociaż moje największe płocie padały właśnie na bata, tyle, że późną jesienią. Płoć łowi się właściwie na każdą przynętę naturalną, od wszelkiej maści robaczków, przez kukurydzę konserwową i groszek, po chleb i małe gwiazdki makaronu. Płoć jako taka nie posiada wymiaru ochronnego w skali całego kraju. Pamiętam, że wiele lat temu był wymiar i wynosił 15cm. Nie oznaczono również okresu ochronnego. Jednak przed wędkowanie warto upewnić się jakie obowiązują zasady na wybranym łowisku. Czasem dzierżawcy chronią te najmniejsze "okazy" . Zdjęcia moich "okazów" dostępne są w galerii forum.
-
Sam też się zdziwiłem.
-
"Taaaką rybę" obejrzysz na Polsat Play, tyle, że nad ranem, zaraz po paśmie "innych audycji przyrodniczych" . Na TV-Trwam czwartki 16.10, wiele odcinków dostępnych jest tutaj
-
witam, odpuszczam połowy zimowe więc jakoś trzeba wolny czas zagospodarować. Ponad to, ze przeglądam namiętnie portale aukcyjne i sklepy internetowe w poszukiwaniu różnych "kąsków", które przydadzą się nad wodą, grzebię w ramówkach różnych stacji TV w poszukiwaniu interesujących programów. Skoro sam nie mogę połowić, to czemu nie popatrzeć na innych. Na szczęście mam możliwość nagrywania programów więc co jakiś czas robię sobie sesję . Najczęściej to "Taaaka ryba" i, o zgrozo , TV Trwam i "Z wędką nad wodę". J. Biedrzycki z ekipą pokazują wiele różnych łowisk w Polsce i w Europie, mają ciekawych gości, np. E. Gutkiewicz, K. Zacharczy i gwiazdy show biznesu parające się wędkarstwem. Podoba mi się też prawdziwa radość z sukcesu w połowach, którą prezentują prowadzący i goście. Sporo miejsca zajmuje pokazanie sprzętu, bardzo ciekawie opowiadał o swoich spławikach E. Gutkiewcz. Program "Z wędką nad wodę" oglądam od trzech lat. Pokazuje po kolei wszystkie kroki, jakie musi wykonać wędkarz od początku, od egzaminu i załatwienia spraw związanych z wydaniem karty wędkarskiej. Po kolei opisywane są wszystkie metody, od bata, poprzez match, grunt, spin, fedder, połowy morskie, polodowe po tyczkę. Nie kojarzę, czy były odcinki poświęcone "muchowaniu". Porady i opisy są bardzo dokładne pokazane w przyswajalny dla wędkarzy sposób. Prowadzący jest moim zdaniem kiepski, czegoś tam się nauczył, ale i tak popełnia błędy, i to podstawowe. Po trzech latach nauki mógłby bardziej się przykładać . Za to ma wsparcie w postaci znakomitych wędkarzy, choćby Rafał Bilewicz i reszta jego drużyny z Wrocławia, Tomek Nysztal i inni. Jest też sporo reklamy, min. Trapera, Fiume i kilku sklepów wędkarskich działających w sieci. Taki smaczek: w kilku odcinkach przyłapałem autorów na ewidentnym złamaniu RAPR (łowili na łowiskach związkowych) ale moje maile pozostały bez odpowiedzi . Szczerze, to i tak się nie spodziewałem . Kiedyś oglądałem też niejakiego Johna Wilsona, starszy pan, łowił głównie w UK i okolicznych wodach morskich. Podobało mi się to, jak prowadził program, jasno i przejrzyście opowiadał o swoim wędkowaniu. Ale najbardziej interesują mnie krajowe łowiska, które są w moim zasięgu.
-
-
-
Nie bądź taki skromny i przyznaj się, że właśnie ze złowionym na bata linem trafiłeś na łamy ... .
-
Ja bym łowił tak jak jesienią, woda jeszcze nie wystygła aż tak, myslę, że rybki będą żerowały w jesiennych miejscówkach. Do świat leszcze łowiono w Gdańsku na starówce, koło Sołdka. Zwykle na zimowisko rybki schodziły trochę dalej, w okolicy mariny. U mnie właśnie spadł śnieg i temperatura obniżyła się o kilka stopni więc to już chyba ostatni dzwonek .
-
Świetny opis Nikoś, brawo. W naszym okręgu wymiar jest podwyższony i okres ochronny wprowadzono w tym roku od 1 marca do końca kwietnia.
