Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 093
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. Rozumiem, że byłeś we wszystkich kołach w całym kraju, również w moim kole.
  2. W tym przypadku wyjątkowo się z @Ozetem zgodzę. Ja również całkiem inaczej odczytałem uwagę @Wartburga.
  3. Niestety, wreszcie "pękło" ostatnie piwko przywiezione z wycieczki do Francji. Tym razem ... zielone . Drugie niestety to smutne zaskoczenie, piwo słodkie, właściwie nie piwo tylko napój o lekkim, ledwie wyczuwalnym posmaku piwa. Dość, że butelkę 0,75 ledwie, ledwie zmęczyłem. A trzecie niestety to dzisiejsza wizyta w hipermarkecie i ogromne rozczarowanie, nie ma piw francuskich . Trudno, córka wybiera się za miesiąc na krótki wypad do Pont-En-Royans, mam nadzieję, ze będzie pamiętała o starym ojcu ....
  4. Dzisiejszy poranek zastał mnie nad kanałem Piaskowym. Mglisto i chłodno, ale mając w perspektywie piękny dzień nad wodą z animuszem przygotowałem sobie stanowisko w trzcinkach. Rybki brały od razu, w 90% płotki i parę płoci. Brania były i na białe robaki i na kukurydzę. Na gruncie jedynie wyssało mi robaka, na pelet ani trącenia. Posiedziałem do południa i niestety musiałem zwijać żagle do domu. A szkoda .
  5. A ja sobie prenumeruję WW i co jakiś czas poświęcam trochę czasu i poczytam
  6. Gd czasu do czasu lubię połowic na tzw. "lenia". W tym celu nabyłem min. wspominany już fotel Elekrtostatyka i w minioną sobotę postanowiłem go przetestować. Okazał się nad wyraz wygodny . Wracając do meritum, o 6.30 jesteśmy na Wisłą w Leszkowych. Po przygotowaniach zarzucamy wędki i po niedługim oczekiwaniu mam branie, łowię niewielkiego jazika. Potem do południa już nie notujemy brań. Przynajmniej pogoda dopisała. Wracając polną drogą do bruku i potem asfaltu, zastanawiałem się, jakim cudem przejechałem tędy po ciemku nie wieszając się nigdzie przy okazji i nie notując uszkodzeń auta .
  7. Na spuście . Bądźcie świadomi, że czuwam i widzę wszystko. Znacie doskonale moje stanowisko w tej materii.
  8. Nawet najbardziej dotkliwe kary nie odstraszą kłusowników jeżeli przestępstwa nie będą ujawniane. A nie będą ujawniane jeżeli nie będzie więcej kontroli. To kolejne martwe przepisy. Przestrogą nie ma być wysokość kary ale jej nieuchronność. To samo funkcjonuje u nas, dane osobowe skazanego za, ogólnie mówiąc kłusownictwo, są publikowane, np. na łamach WW. Ala, ale , odchodzimy powoli, choć nieubłaganie, od meritum.
  9. Różne, co nie wyklucza. Z drugiej strony, kto pyta nie błądzi.
  10. Niestety, nierealny pomysł ze względu na bardzo małą ilość strażników. Nie ma sensu rozstrząsać problemu wielkości opłat i systemu wydawania pozwoleń jeżeli kontrola nie stanie się normalnym i nieuniknionym elementem wędkowania.
  11. W końcu postanowiłem zainwestować w solidny i wygodny fotel. Dziś dotarła przesyłka, co prawda kurier pomylił się o 10 mieszkań i zapomniał o pobraniu, ale koniec końców sąsiadka przyniosła paczkę do mnie a kurier zadzwonił i zapowiedział się na jurto po pieniądze. Nabyłem Elektrostatyk model F5R.
  12. Po długiej przerwie udało mi się wreszcie wyskoczyć na rybki. Tym razem do dyspozycji miałem cały dzień więc postanowiliśmy wspólnie z Pawłem wybrać się nad Nogat do Jazowej. Na miejscu byłem pierwszy, więc wybrałem miejscówkę i zacząłem przygotowywać zanętę i stanowisko. Przed 10.00 dotarł Paweł i zaczęliśmy wędkowanie. Ja łowiłem tradycyjnie batem i z gruntu na metodę a Paweł zaczął od gruntówek. Na dystansie nic się nie działo, za to batem dłubałem najpierw uklejki a potem, jak przeszedłem na kukurydzę, całkiem ładne płotki. W końcu Paweł przytargał swój podest i wyciągnął spławikówki. W krzaki powędrował żywiec a na bata z kukurydzą miały brać płotki. Niestety w międzyczasie płotki odeszły i skubały bardzo rzadko pojedyncze leszczyki i krasnopiórki. Posiedzieliśmy sobie tak do 17.00, pogrilowali i nałykali świeżego powietrza. Rybki średnio dopisały ale po trzech tygodniach postu to był bardzo przyjemny dzień nad wodą.
  13. Ślimaki z pieca, z dodatkiem masła i ziółek. Mnie nie zachwyciły, zjadłem kilka z czystej ciekawości, za to mojej żonie przypadły do gustu. Dobrze widzisz. Żabki mnie zachwyciły, podszedłem trochę jak pies do jeża i się rozkosznie rozczarowałem. Usmażone na masełku z dużą ilością czosnku i pietruszki dochodziły w piecu. Faktura mięska podobna do kurczaka, tak jak i smak. Chwilami pojawiał się rybi posmak ale nie dominował. Posmakowały mi na tyle, że przy każdej kolejnej okazji bez wahania sięgnę po to danie. Przy okazji spotkania ze znajomymi otworzyłem kolejne z przywiezionych napojów. La Blanche, czyli białe, niefiltrowane o wyraźnym ale szybko ustępującym smaku. La Rousse, dosłownie tłumacząc "rude" , czerwonej barwy i wyraziste w smaku. Na pewno przy najbliższej sposobności sięgnę po nie ponownie.
  14. Nie opłaca się. I nie wolno.
  15. Ktoś coś? Ja niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
  16. Proszę uzupełnić wpis zgodnie regulaminem działu.
  17. Jak wspominałem niedawno miałem ogromna przyjemność gościć w południowo-wschodnim regionie Francji. Ponieważ gospodarz wiedział wcześniej, ze jestem amatorem raczej piwa niż wysokooktanowych trunków uraczył mnie przede wszystkim produktami regionalnymi. Jednak na początek zaskoczył piwem argentyńskim, podobno przeznaczonym na specjalne okazje, dość powiedzieć, że nie było dostępne w barze naszego hotelu. A trunek jako taki naprawdę przedni. W regionie najbardziej widoczne są produkty z dwóch lokalnych browarów. Jeden z nich to Mandrin i napitki były naprawdę świetne. Poza "zwykłym" piwkiem smakowałem różnych wariantów smakowych. Piwka były na tyle znakomite, ze żaden dodatek nie dominował i nie tłumił właściwego smaku. Piwo z orzechami z pewnym ziółkiem z aromatem iglaków i "normalne" , chmielowe Inne miejscowe specjały z tego samego browaru to Blonde Alpes, czyli jasne alpejskie , równie wyśmienite Posmakowałem i nadal będę smakował produkt Brasserie Du Mont Blanc, którego pokaźny zapas przywiozłem do domu. Szkoda, że ograniczał mnie gabaryt bagażu . Na miejscu posmakowałem podstawowej wersji, czyli jasnego piwka. Mam w lodówce jeszcze kilka smakowych. Ciekawostką jest to, że do produkcji używa się wody z lodowca Mont Blanc. Stąd nazwa. Przy okazji odbiegnę nieco od głównego wątku i wspomnę coś co mnie zachwyciło chyba najbardziej, czyli francuską kuchnię. Właściciel hotelu, w którym mieszkaliśmy jednocześnie jest tam szefem kuchni i prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Place lizać .
  18. Parę dni temu wróciłem z dalekich wojaży i powoli dochodzę do siebie. Tradycyjnie już przy okazji włóczęgi zajrzałem do sklepu wędkarskiego w Grenoble. Niestety, okazało się, że był to sklep dla wędkarzy i myśliwych ze szczególnym naciskiem na tych drugich. Jednak udało mi się wygrzebać parę ... spławików . Może nic specjalnego ale dla mnie są piękne . Oczywiście, wody nie zobaczą.
  19. Kolega posiada podobną łódkę i wyposażył ją w webasto. Bardzo chwali sobie to rozwiązanie.
  20. Pamiętasz może kształt i wielkość starego noża? Na FB można znaleźć ludzi, którzy sami wyrabiają piękne noże. Za stosunkowo nieduże pieniądze można zamówić niepowtarzalny nóż na prezent.
  21. Raczej Babka Szczupła. Ale się nie upieram .
  22. Wczoraj przed świtem zajrzałem nad Piaskowy. Zanim się rozwidniło przygotowałem sobie zanętę i stanowisko. Zaczęło się od intensywnych brań na feder ale było to podskubywanie drobnicy. W końcu zmieniłem zestaw i położyłem na dnie waniliowy pellet na koszyku do metody. Zmiana taktyki zaowocowała dwoma braniami, drugie udało się skutecznie zaciąć i wyholować leszczyka. Tymczasem na spławik skubały niewielkie krapiki i leszczyki/ Od czasu di czasu zakładałem haczyk ziarno kukurydzy sprawdzając, czy nie pojawiły się w zanęcie jakieś grubsze rybki. Efekt raczej średni, jeden nadający się do sfotografowania leszczyk. Za to mam nowego kolegę tubylca, a może to koleżanka ...
  23. Niedawno rozważałem zakup kombinezonu dwuczęściowego na zimne dni i dziś wracając do domu zahaczyłem o Grudziądz i nabyłem Prologica Comfort thermo Suit. Zrobił na mnie wiele lepsze wrażenie niż Imax, który również miałem okazję zmierzyć.
  24. Odgrzewam temat. Wciąż kontynuuję swoje piwne poszukiwania. Niedawno bawiłem w Łodzi i w pewnym sklepie nabyłem "miejscowe" specjały: Dobre bo Łódzkie i Łódka. Jedno z nich mocno było czuć wodą. W sumie dało się wypić ale nie zatrzymam się drugi raz przy półce z tymi produktami. Przy tej samej okazji do kolacji zamówiliśmy sobie piwo pod nazwą Zwierzyniec i zainteresowało na tyle, że ... zamówiłem drugie . W tym czasie były urodziny Łodzi i jedną z imprez towarzyszących był jarmark piwny. Zamówiliśmy coś o nazwie, której nie idzie zapamiętać z dodatkiem arbuza (sezon ) i obaj chcieliśmy jak najszybciej zapomnieć o tym smaku. Ale kładziemy to na karb znacznych ilości wcześniej spożytych kufli ... . za to dziś trafiło do mojej szklanki coś bardzo zaskakującego. Tak, zgadza się. Greckie piwo z ichniej wyższej półki wzbudziło moją ciekawość i pierwsze wrażenie było całkiem pozytywne ale po kilku sekundach zapomniałem, ze właśnie piłem piwo. Piwo bez historii, nie pozostawia żadnego śladu na języku, równie dobrze mógłbym napić się wody z sokiem. Za to za tydzień będę testował produkty francuskich browarów, o ile jakieś mają .
  25. W sobotę dałem się namówić Pawłowi na wypad z gruntówkami nad Martwą Wisłę. Na miejscu jestem jeszcze przed świtem, mam czas na przygotowania. Za chwilę pojawił się Paweł i o wschodzie słońca zestawy były w wodzie. Łowiliśmy, a właściwie Paweł łowił, leszczyki raczej średnich rozmiarów i niezawodne babki. Jak zwykle uśmiechnęło się do mnie szczęście i po długiej i wyczerpującej walce wytargałem ... krabika
×
×
  • Dodaj nową pozycję...