Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Też lubię ballady: Lubię Disturbed, Dream Theater, itd. Ale też bardzo lubię eksperymentować i poszukiwać, "odkrywać" talenty. W tym celu "podróżuję" po całym świecie i odkrywam nie znane sobie wcześniej obszary i talenty: W Norwegii... W Chile, a tutaj urzekła mnie gitara (jak to u chiszpańskojęzycznych) i już się nawet przyzwyczaiłem do tego "paskudnego" języka... Argentyna, tutaj jeszcze dodatek w postaci dobrego kawałka instrumentalnego... Dodatek - "Butterfly" A skoro mowa o talentach, to w nawiązaniu do sonaty Beethovena (z pierwszej str tego tematu), jeszcze i ta perełka... Uff!
  2. Spoko Wartburgu, chyba mnie trochę źle zrozumiałeś, ale skoro proponujesz po kielichu, to ja chętnie z Tobą wypiję, a i Zbyszek się na pewno dołączy - Wasze zdrowie! A teraz do rzeczy! To, że na odległościach 60-70 m da się łowić odległościówką, to nie są żadne tajne arkana, bo wielu tak łowi z powodzeniem. Ja, kiedyś, jak byłem jeszcze młody i miałem zdrowe oczy, też tak łowiłem i wprawiałem w osłupienie nieco starszych kolegów. Niestety z wiekiem takie umiejętności zanikają, tak jak i dobry wzrok. Obecnie nie wychylam się już poza 35-40 m, a i to już tylko w specjalnych okularach. A co do mojego poprzedniego posta, to zapewniam Cię, że Zbyszek nie podejrzewa mnie o jakąkolwiek złośliwość, bo jej w nim nie ma. Tak więc nikt nie ma problemów i nikomu nie życzę takowych w nowym roku i sezonie 2018! I tak trzymać!
  3. Taa, jasne! A ja to odpisywałem (wszyscy odpisywaliśmy!) w temacie o gruntówce 3,60m i spławiku 4 g, a autor tylko przez pomyłkę zatytułował go "Wędka odległościowa". A jez. Bartąg nie nadaje się do połowów odległościówką? Sprawdzę jeszcze, czy ja nie wlazłem przypadkiem na forum gruntowe?
  4. Ujujuj! Temat się rozwija w piorunującym tempie. A zaczęło się tak niewinnie - od teleskopa 3,60 m i zwykłego spławika przelotowego 4 g, że o kołowrotku podlodowym nie wspomnę... Szanowni dyskutanci, żeby przejść na aż tak wysoki poziom (60-70 m), to trzeba już użyć profesjonalnego sprzętu, typowo do tej właśnie metody - angielskiej. A do niej konieczny będzie odpowiedni kijek, odpowiedni kołowrotek, odpowiednia żyłka, odpowiedni waggler/slider i odpowiednio zmontowany zestaw, że o umiejętnościach rzutowych nie wspomnę... A to jak sądzę, niewiele podpowiada ani początkującemu wędkarzowi, ani też wędkarzowi "retro". Wartburgu, to nie jest żaden przytyk, tylko czytanie ze zrozumieniem. Osobiście pamiętam własne połowy bambusem 3,5-4 m, więc widzę, że faktycznie lepiej by Ci było przejść na drugi brzeg, niż zarzucić na taką odległość bambusem. A za zamiłowanie do dawnego sprzętu, szczerze podziwiam!
  5. Odpowiedź poniżej: A to jest dowód, że nie warto sobie zaprzątać głowy pierdołami i wrzucaniem wszystkich Polaków do jednego wora, jak robią to angole i jak zrobił to pewien idiota w KE odnośnie 11.11. Jak przypuszczam, Polacy w UK poradzą sobie z problemem dyskryminacji i bez naszego udziału. I bez... dolewania oliwy do ognia. Szkoda klawiatury na idiotów gdzieś, tam w UK. Zważywszy, że i tak prawdy nigdy nie poznamy!
  6. No patrzaj, że nie był. Ot, przeoczenie!...
  7. Hmm! Porwany za młodu?
  8. Ja nie o tym, tylko o ścisłych centrach miast. Zdjęcie przedstawia centrum Birmingham. I jest to dowód tej... "wyższej kultury", niż nasza. Nad wodą, to już Michał opisał, a ja mogę tylko potwierdzić. Takie same obrazki widywałem w Londynie, Manchesterze, Nottingham, Liverpoolu, Glasgow, Aberdeen i Edynburgu - więc jest to ichniejsza norma, a nie przypadek.
  9. Prawda wygląda tak, że tych "złych Polaków" jest tak mała ilość, iż liczyć należy ich w promilach (zaledwie!). Oczywiście to nie usprawiedliwia "wiochy", którą nam robią (jeśli robią?), choć myślę, że Angolom bardziej doskwiera skuteczność polskich wędkarzy i qrwica ich bierze. Ale na największą skalę, rozdmuchują to laicy tutaj w kraju, ale też i ci, którzy jeżdżą po świecie i rżną we własne gniazdo - Polak, Polakowi wilkiem. Analogicznie... w każdej dziedzinie życia... W sieci można odnaleźć na pewno wypowiedzi, z których wynika, że największym szkodnikiem na europejskich łowiskach byli/są (?) Niemcy. Ta nacja, jadąc na "gościnne występy" do Skandynawii, zabierała na przyczepce zamrażarkę i dotąd w nią ładowali filety szczupacze, aż ją napełnili, a dopiero wracali do siebie, To z ich powodu niektóre kraje wprowadziły limity kilogramowe, wywożonego od nich rybiego truchła. I ma całkowitą rację Alek, pisząc, że my do pięt nie dorastamy Angolom. Tak, bo u nas w porównaniu do UK, to panuje ład i porządek. U nas takich obrazków, jak na zdjęciu poniżej, to ze świecą szukać. Birmingham - Wenecja Północy... To jest tam na porządku dziennym, ale pewnie więcej może o tym wiedzieć Michał. I nie jest to wina Polaków! Tam jeśli kogoś zobaczysz, kto wyrzuca jakieś opakowanie, śmiecia do kosza, to z pewnością jest to właśnie Polak lub Litwin. Wesołych świąt!
  10. Wesołych świąt i do siego roku.
  11. Więc nie bądź Zbyszku i nie wycinaj ze środka tego, co akurat Ci nie pasuje w mojej wypowiedzi i całkowicie zaburza teraz jej sens. Nie miałem na myśli samego spławika, tylko wszystkie trzy jednocześnie. Dla przypomnienia: I nie tylko nie mamy zielonego pojęcia o "okolicznościach przyrody", ale nawet o cw kija (co już sygnalizowałem wyżej), bo i o kołowrotku też nic nie wiemy. Wypełnienie szpuli też budzi moje wątpliwości. Co to jest kilka mm od krawędzi? Kilka, to jest od 3 do np 9. U mnie, wypełnienie szpuli jest na zero (do samiuteńkiego ranciku szpuli), bądź na -1 mm (max). Ale oczywiście trudno wymagać, by początkujący wędkarz posiadał aż tak precyzyjne kołowrotki. A tak wnoszę, po ilości tematów i przeróżnych pytań tegoż wędkarza oraz po tym jak dozuje nam informacje w swoich zapytaniach...
  12. Na Twoje problemy z długością rzutów złożyło się kilka przyczyn: 1. Zbyt krótki i pewnie zbyt sztywny kijek 2. Zły spławik. 3. Zbyt gruba żyłka Pewnie chodzi Ci o to, czy teleskop będzie się nadawał do łowienia metodą match? Jak napisałem wyżej - będzie namiastką takiej wędki, ale nada się. Oczywiście pod warunkiem, że będzie to kijek match! Również bardzo istotny będzie jego cw max 5-20 g. No i jeśli chcesz łowić na dużych dystansach (no właśnie, jakich?), to dobór odpowiedniego wagglera/spławika zależy jeszcze od głębokości łowiska...
  13. Zbyt krótka wędka. Do dalekich rzutów powinna mieć 4,20 m. No i rzecz jasna, taka wędka powinna mieć odpowiednio dobrany ciężar wyrzutu. Nie dziw się, jeśli zakupiony przez Ciebie kijek o cw np 10-30 g, nie poradzi sobie z tak lekkim spławikiem. Spławik spławikowi nierówny. Czy to jest spławik do metody odległościowej, czy zwykły spławik? Tego typu? Spławik 4 g. czy tego? Waggler. *Te dwie oferty, są jedynie dla przykładu w celu zobrazowania Twojego problemu. Zbyt gruba żyłka do tak delikatnego spławika. Wystarczająca jest grubość 0,16 mm (max!). A i do metody odległościowej są specjalne żyłki tonące. Teleskop może być co najwyżej namiastką wędki odległościowej/matchowej. Kijek matchowy powinien mieć minimum 13 przelotek na wysokich stopkach, gęsto rozstawionych na blanku. Z doświadczenia wiem, że podczas zarzucania teleskopem, żyłka się do niego klei i hamuje zestaw, więc też nie licz na dalekie rzuty czymś takim. Ja swój trzyczęściowy kijek woziłem nawet na motorze i nie miałem z tym problemów...
  14. Zbyszku, a broń Cię Panie Boże pomyśleć, żebym się upierał. Wskazałem jedynie minimalną różnicę w wadze kołowrotka (10 g), ale też i w pojemności szpuli (3000 - 200 m żyłki 0,24 mm, a 4000 - 200 m żyłki 0,28 mm). Ale co byśmy tutaj nie naklikali, to i tak wyboru dokonuje osoba zainteresowana zakupem (zazwyczaj wg własnej logiki). I tylko tyle.
  15. A czemuż to? Korpusy przy 3000 i 4000 dokładnie te same, a jedynie tylko różnica w pojemności szpuli. Na przykładzie FD - waga 3000 to 305 g, a waga 4000 to 315 g. A i z zapasową szpulą w komplecie są dostępne.
  16. No to jak już Ci trochę przeszło, to nie ściemniaj, tylko wywalaj zdjęcia tych "korków" i pochwal się, a przy okazji podziej z kolegą. Rozwijaj te skrzydła.
  17. Ani chybi koniec świata bliski.
  18. Zbawco - nareszcie. Rośnij duży... i pyskaty. A w temacie, to ja właśnie w niedzielę zakończyłem swój sezon. Łajba już na brzegu, do góry kołami. W sobotę od 7.30 do 14.00 aż... 2 okonki po ok 15-18 cm i obcinka szczupakowa. W niedzielę było już niemal rewelacyjnie, bo złowiłem ca 20 okoni od 25 do 28 cm. Jezu - rewelacyjnie?! Jeszcze w ub roku, jak jesienią zdarzał mi się dzionek z mniej niż 30 okoniami w przedziale 25-35 cm, to wtedy mówiłem, że było katastrofalnie...
  19. I ja tak miewałem zawsze, gdy zabierałem okonie złowione pod lodem. Tylko, że ja nie nalewałem im wody. Ot, po prostu wrzucałem do wanny i szedłem coś zjeść, napić się kawusi, a po pół godz (może ciut więcej?) zaczynało grzechotać w wannie. Ożywały wszystkie! Zawsze, gdy łowię okonie już późną jesienią, to każdy z nich po wrzuceniu do siatki, pływa do góry brzuchem, ale jak je wypuszczam po zakończeniu połowu, to natychmiast odpływają w głębię i figę je widać.
  20. Uff! A myślałem, że już wszystko w życiu widziałem i czytałem... No i masz babo "plecak" - już mi oko lata. Wojtek, którą ręką trzymałeś rybę, tą co się drapiesz po tyłku, czy tą co po jajkach? Kto łowi na przynęty bezhaczykowe, niech pierwszy rzuci kamień i przyfanzoli Wojtkowi. W niczym, absolutnie w niczym nie może być przesady!
  21. Masz i wybieraj - szkoda powielać tematy i pisać wszystko od początku. ;)
  22. Obawiam się, że ten rok zakończy się ogólnym narzekaniem na zanik brań. Ja jeszcze takiego roku nie miałem (takiej jesieni! Chociaż?...), tak fatalnego, tak bezrybnego. Owszem, raz na ho-ho coś się złowi, ale to i tak lipa. Wczoraj do siatki wrzuciłem tylko 23 okonki. Dosłownie okonki, bo wymiar nie powalał, od 18 do 22 cm max. Grubego okonia jakby wcale nie było w wodzie, ale ja go widzę na echu. Widzę, ale w żaden sposób nie mogę zachęcić do współpracy. Nie skuteczne okazują się najróżniejsze kolory, rodzaje, kształty i wielkości przynęt. Nieskuteczne okazują się różne tempa prowadzenia przynęty, zmiana miejsc. Pryskanie przynęt zapachem ochotkowym. Nawet te maluchy muszę zmuszać do brania, jak nigdy dotąd. Teraz to już nie jest dłubanie okoni, tylko rzeźbienie, żmudne, monotonne rzeźbienie. Pamiętam jednak podobny rok i to, jakby to było całkiem niedawno. To rok po wybuchu w Czarnobylu. Wtedy też było dokładnie tak samo - kompletna lipa, a ryb przecież było nieporównywalnie więcej - Sulejowskie było wtedy wielkim Eldorado. Nagle, po wybuchu i przejściu chmury, nie tylko drapieżnik przestał gryźć, białoryb też nie brał... I tak się dziwnie składa, że kojarzę to z niedawnymi doniesieniami, że ruskie przyznali się do jakiejś "awarii". Na przełomie września i października przeszła nad Polską radioaktywna chmura i to wg mnie jest przyczyną zaniku brań. Obawiam się zatem, że nawet przymrozki cudów nie przyniosą - obym się mylił...
  23. U-u-u! Przegapiłeś moment brania i to mocno przegapiłeś, bo zaciąłeś tuż po wydaleniu. Ja wczoraj miałem "wczep okonia". Na pełnym rzucie ok 50 m od łodzi zaciąłem branie, opór na drugim końcu był fantastyczny, pięknie pompowało całą drogę do łodzi. Naszykowałem podbierak i zacząłem podciągać do powierzchni. Tuż przed samą łodzią dał jeszcze nura i próbował wejść pod łódź - kolega na sąsiedniej łodzi zaczął już do mnie płynąć (chyba pomóc?). Nagle...pstyk i spod wody wyskoczył okonek 15-18 cm. Szok! Dopiero po przyjrzeniu się okoniowi, stwierdziliśmy z kolegą, że ma na boku głęboką ranę po zębie sandacza, który chwycił zaciętego przeze mnie okonia. Wszystko działo się na kijku do 8 g, ale oceniam po ciężarze i walce, że drapieżnik mógł mieć 4-5 kg - więc ładna bestyjka. Szkoda, że spadł, bo miałbym dwie ryby w jednej.
  24. Jotes

    Haczyki żywcowe

    Wszystko się zgadza, a w takim razie i ja się wypowiem, jak ja testuję haki przed zakupem. A ja próbuję taki hak skręcić w palcach (gołych palcach), trzymając za trzonek i tę część z grotem, próbuję hak skręcić na łuku kolankowym. Przehartowany pęknie od razu, a te, które z dziecinną łatwością skręcam, to tych nie biorę. Dobry hak musi zmusić mnie do wysiłku, a sumowy oprzeć się mojej sile, wtedy mam 100% pewności, że dokonałem właściwego wyboru, a ryba go nie uszkodzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...