-
Postów
781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Nicco Puccini
-
Z albumu: NIcco
Na obrazku zaznaczone miejsca przebywania boleni. nie takie potencjalne, bo brania były. Na zielono zaznaczona jest piaszczysta łacha, gdzie głębokość wynosi od 0.5m do praktycznie zera. Między łachą a drugim zielonym "miejscem" jest obszar czerwony- miejsce żerowania i przebywania rap- głęboka rynna, gdzie bolki czekały na drobnicę grasującą tuż obok. Zaraz dalej jest zatopione w kawałku drzewo, gdzie także przebywała drobnica. Dalej na prawo mamy rynnę, w której bolki czekały na drobnicę hasającą nieco bliżej brzegu. Widać w tym ich strategię- ustawiają się w miejscach głębszych i z szybszym nurtem, gdzie czekają na dobry moment i wtedy atakują drobnicę, które przebywa w ich zasięgu....© NIcco Puccini
-
W UK w niektórych sklepach powinny być...Ale nie we wszystkich. I raczej rzadko...Nie wiem jak W Niemczech i Holi. W UK też na car bootach można to znaleźć w niedziele, albo gdzieś z drugiej ręki. Ale najszybciej to ebay.co.uk Taki oryginalny centerpin fajna sprawa, jak już będziesz miał to pochwal się
-
No ja także zajrzałem i spojrzałem...Podoba mi się to, że jest wszystko- temp, siła wiatru, możliwe opady....Ogólnie wrażenie jakie odniosłem jest dobre i podejrzewam, że będę korzystał z tej stronki trochę. Podobnie jak wind jednak zastanawiam się nad tym, skąd wiedza na temat możliwych brań ryb, na czym to opieracie?( oczywiście jesli to nie tajemnica biznesowa).
-
Oznaczenie Angielskie: 13 12 10 8 6 5 4 3 1 BB AA AAA SSG LG Waga w gramach: 0,01 0,02 0,04 0,06 0,10 0,15 0,17 0,2 0,3 0,4 0,6 0,8 1,6 3,2 OZnaczenia typu jak w pierwszym poście, czyli cyfra i litery to tak jak MS podał- iloczyn danej cyfry oraz wagi odpowiedniej dla danej litery Polecam tabeli nauczyć się na pamięć- bardzo pomocne i dzięki znajomości tych oznaczeń nie mamy nigdy problemów z dobraniem obciążenia. Pozdrawiam, Nikoś.
-
Obstawiamy meczyki Euro 2012 - zabawa gwarantowana....
Nicco Puccini odpowiedział bart wna temat w Na każdy temat
Good idea -
Co ty? Skąd taki pomysł? Ja rowerem potrafię 15km w jedną stronę jechać czasem przez lasy pola i łąki, żeby dotrzeć do jeziorka w lesie. Zabieram ze sobą na ogół dwa feedery i jedną odległóściówkę, czasami też żywcówkę. Wędki wiążę sznurkiem czy jakimś paskiem- poniżej kołowrotka jeden węzeł a drugi metr wyżej. Tak związane zakładam na plecy przez powstałą pętlę....Do tego mała torba na gadżety i gitara gra, gites malina wszystko. ewentualnie dobre są też pokrowce chyba, tak mi się wydaje. Wygodne i łatwe w transporcie...Ale ja nie mam takich małych- mój ma 220cm wysokości i sporo waży, transportuje w nim dużo więcej sprzętu kiedy cisnę wehikułem jakimś na dłuższy wypad...Bart i chłopaki dobrze radzą, match to tylko składaki. Teleskopy są o wiele gorzej zmontowane chyba, ale to zupełnie co innego niż składaki. Match to składak, i tyle
-
W wędkarskich są czerwone i dendrobena, żadne z nich to gnojaczek nie jest Wind napisał o krowich plackach i to racja, tam są zawsze. Ja od siebie dodam, że najlepiej jechać na stadninę koni czy farmę krów. Tam gdzieś zawsze jest wielka kupa...Dosłownie wielka kupa gnoju. trzeba zagadać z właścicielem farmy, wyjaśnić co i jak i odpalić mu coś. Wejść na kupę z widłami i wiadrem. Pół godziny i masz kilka litrów/ kilka tysięcy robaków. Wrzucasz do wiadra trochę ich domostwa(czyli kupy) I zabierasz do siebie. W domu zbijasz skrzynkę z płyty wiórowej czy sklejki, wrzucasz kupę z wiaderka, dodajesz gleby i trawy skoszonej. Papieru i kawałków ziemniaka, jabłek...I one sobie żyją. Tylko polewasz to wodą co kilka dni i trzymasz w cieniu....Tak trzeba sobie radzić jak się nie ma wsi nie daleko
-
Chruścik (Trichoptera) to mały mieszkaniec naszej planety, które wchodząc w życie dorosłe zmienia swą postać niczym transformers... Ale po kolei. Ten mały zwierzak to tak naprawdę najpierw- małe jajeczko, potem mały robaczek, na końcu zaś jest to małe latające coś, co irytuję trochę mniej od komarów. Jaki związek z wędkarstwem ma to zwierze? Częściowo każdy sam może się domyślać, częściowo ja to wyjaśnię Chruściki spotkamy pod kilkoma różnymi nazwami- chruścik, kłódka, kajdanki, obszywki...Zależnie od regionu. w Polsce występuje nie całe trzysta gatunków . W europie blisko tysiąc, zaś na całym świecie ponad dziesięć tysięcy...Imponujące, że taki mały śmieszny zwierzak ma tylu krewnych na całym świecie. Jak to wygląda? Małe larwy faktycznie przypominają kłódkę, kiedy są zwinięte. Potem larwy rosną, przeobrażając się. Finalnie wychodzi z nich ładny latający stworek, trochę podobny do ćmy. Tylko skrzydła ma mniejsze i jak by bardziej przeźroczyste... Jak wygląda życie takiego robaczka? A no wykluwa się delikwent z jaja. I tu już się zaczyna...Zależnie od woli rodziców jajo znajdować się może pod wodą na kamieniu czy krzaczku, lub nad wodą- na jakimś patyku, kołku, krzaku czy liściu...Jeśli jajeczko złożone jest na lądzie, to i tak trafia do wody z deszczem czy pod wpływem wiatru... Wykluwa się delikwent. I zaczyna coś jeść...Zależnie od gatunku chruścika, jedzą one szczątki roślin, polują na coś mniejszego od siebie, albo zwyczajnie jedzą wszystko co się nadaje. Larwy chruścika mieszkają sobie w domkach, których konstrukcje są ciekawe. Niektóre gatunki robią sobie norki w podłożu, inne montują coś stałego i przytwierdzają to do czegoś, są gatunki, które robią konstrukcję przenośną( ci to są wygodni...), i takie, które nie budują sobie żadnego domku. Takie larwy żyją sobie w wodzie, jedząc na co mają chęć. W tym momencie kilka słów o znaczeniu ich dla nas- jako, że mieszkają w wodzie, mają wrogów. Otóż ryby dostrzegają te małe robaczki, i widzą je jako pokarm. I oczywiście się nim odżywiają. Kiedy zaś minie określony dla danego gatunku czas- przeobrażają się w postać dorosłą, czyli małe latające coś. A teraz konkretnie- co i jak z tym robaczkiem? Otóż często żyją one na brzegu, tam gdzie woda podmywa korzenie czy kamienie. Larwy siedzą sobie pod nimi. Albo gdzieś w pobliżu, w każdym razie nie trudno odszukać ich domki- małe, zawinięte w rulonik czy podobne do wydłużonego walca, piłki futbolowej Nie idzie się pomylić. Kiedy znajdziemy domek, delikatnie wyjmujemy chruścika. Delikatnie, znaczy się potrząsamy nad pojemnikiem, a jak domek jest zamknięty, to lekko zgniatamy by się otworzył Robaczek się pewnie wk...Zirytuje, ale cóż- nikt nie mówił, że życie będzie łatwe... I co z tym możemy zrobić? Otóż skoro żywią się tymi stworkami ryby, to możemy je założyć na haczyk...I polować na płocie, klenie czy jazie. Albo jeszcze na coś innego. jeśli w naszym łowisku żyją chruściki, z pewnością będzie to dobra przynęta Zdjęcia można zobaczyć na wiki, tam też jest więcej sztywnych informacji zupełnie większości z nas zbędnych
-
Ciut za grubo mnie się zdaję...I ta główna też nieco za grubo, ale od biedy...Wyda. Nie takie rzeczy się robiło jak nie było pod ręką tego, co potrzebne Przypon ja jednak bym zawiązał z osiemnastki chociaż, ale w sumie to Wisła, to trochę odmienne od moich łowisk i może dwudziestka jednak nie będzie złą ideą. Ale nie prowadźmy tu dyskusji na temat zestawu- temat przecież jest o wyborze feedera na Wisłę....
-
Rosówka (Lumbricus terrestris), czyli dżdżownica ziemna
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Przynęty naturalne
Sorry, ale się nie zgodzę z tym. Po deszczu mocnym albo w nocy, ewentualnie rano jak rosa jest...to spoko, wtedy nawet bez łopatki się znajdzie robaczków, przy zachowaniu ciszy Twoim sposobem znajdzie się, ale nie rosówki, tylko zwykłe białasy, może wyrośnięte. Z resztą dłubanie szpadlem w łące to męczące zajęcie...Ja tam pozostanę przy latarce i nocą -
Od biedy wyda, ale trochę mały może być...A co na szpuli? Koszyczek daj obustronnie otwarty z obciążeniem własnym 10-15g Nie da się powiedzieć Ci, jaki będzie najlepszy- zależy to od rodzaju dna(miękkie, twarde, muliste, zarośnięte...)Od rodzaju zanęty stosowanej przez ciebie oraz od zestawu, jaki masz zamiar zastosować. Co do ciężaru samego koszyczka to ja bym dał 10-15g, albo i bez obciążenia własnego, jeśli to małe jeziorko i nie będziesz daleko rzucał....
-
Ja na jednodniowych wypadach, które często są kilkugodzinne, nęcę koszyczkiem i to mi wystarcza. Robię jednak tak, że na początku łowienia zarzucam koszyczek pełen zanęty kilka razy, tak 5-7 do 10 nawet jak wiem, że sporo ryby jest w łowisku. Nazywam to nęceniem wstępnym i pewnie robił bym to ręcznie, gdyby nie duża odległość... Potem to już normalnie, jedynie koszyczkiem podczas zarzucania zestawu po rybie, lub po kontrolnym wyjęciu zestawu z wody. Tak ja to robię, a jak inni?
-
Polecam chwalić się po łowieniu, a nie przed. Nie zawsze się nam przecież udaje... Istotnie, ładny linek Na matcha czy bata? I co te drzewa takie łyse u ciebie ?
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Lokalizacja to klucz do sukcesu, chyba na każdym łowisku Jednak na tych twoich wielkich wodach to trudniejsze niż na naszych małych jeziorkach.... A jak one wyglądają? Prosimy o zdjęcie, prosimy Ciekawi mnie czym różnią się od naszych polskich gum, i czy te różnice są duże. -
Tak, klasyczna przepływanka z lekkimi zestawami, na haczyk zawsze gnojaczek lub ewentualnie dzikun. Jednak gnojaczek bije na tej rzeczce wszystkie inne przynęty na głowę...
-
Co myślicie o kołowrotku team konger match 600
Nicco Puccini odpowiedział Młody Napaleniec wna temat w Spławik
A jakim budżetem dysponujesz i na ile ci ten młynek ma wystarczyć? Ten team konger podejrzewam, że da sobie radę, jeśli nie będziesz regularnie łowił sporych okazów i katował sprzętu.... -
Oczywiście, że mamy takie rzeczki małe i w nich łowimy W okolicy mego miejsca zamieszkania płynie sobie Elma. Mała rzeczka, która nie przekracza 2 metrów szerokości a jej głębokość na ogół nie przekracza pół metra...Zdjęcia do obejrzenia w mej galerii, nazwa rzeki w nazwie albumu. Czy coś tam poławiam? Oczywiście, że tak. Sporo płotek, ale bez rekordów. Trafiają się też jelce, okonki i kilka szczupaczków...Widziałem zdjęcia ładnych orf, czyli złotych jazi, złowionych w tej rzeczce...No i oczywiście małe ale jakże głodne kiełbie, które atakują każdego robaka wpuszczonego w nurt.... Poza tym na rzeczce znajdzie się kilka tam należących do bobrów, które zaś często można zobaczyć. Kilka razy porzucałem sprzęt i uciekałem na drzew, gdyż rozzłoszczona mama-dzik biegła w moją stronę... Ogólnie jak dla mnie tego rodzaju strumyczki są fajnymi łowiskami, które wbrew pozorom są wymagające jeśli chce się osiągnąć ponad przeciętne wyniki....
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
No no...Rzadko coś wrzucasz,, ale jak wrzucisz, to z klasą wodzu Okolicy piękne widać, jest na czym oko zawiesić..NO i oczywiście graty rybek, bo ładne trafiłeś całkiem A nie próbowałeś tam na polskie algi i morsy? Albo większe rippery? Późny zachód słońca Ogólnie fajna relacja okraszona dobrymi zdjęciami, graty udanego dnia nad wodą -
JA tam jakoś nie specjalnie się interesuję piłką nożną. Znaczy się nie an tyle, żeby fanatycznie dużo meczy oglądać... Lubię jednak jechać i kibicować na meczu lokalnej drużyny, pośpiewać z chłopakami... Co zaś do Euro- z pewnością gorąco będę Polakom kibicował, patriota jestem w końcu Podobnie jak woldi myślę, że wyjdą z grupy. I mam cichą nadzieję, że co do dalszego ciągu to słowa woldiego okażą się błędne....
-
Spinningowe klenie to temat rzeka, wałkowany od kilku dobrych lat, i pewnie będzie wałkowany jeszcze dłuuugo. Postanowiłem dzisiaj opisać jak ja to robię, bo od jakiegoś czasu tez poluję czasem na te piękne ryby.... A więc od początku, czyli gdzie? Rzeka. Choć klenie żyją w niektórych stawach czy jeziorach, na spina łowimy je w rzekach. W jakich rzekach? Takich, gdzie na pewno są klenie. To kwestia kluczowa. A klenie żyją w większości rzek, więc każdy powinien mieć gdzieś koło siebie jakąś rzekę dającą możliwość złowienia tej ryby. Dalej, w rzece, ale w jakim miejscu? NO, to już nieco bardziej skomplikowane, ale nie tak zawiłe jak brazylijska telenowela.... ja zawsze szukam miejsc, gdzie klenie mogą się ukryć i mają stosunkowo dobry dostęp do jedzenia. Zauważyłem, że ryby tego gatunku uwielbiają czekać pod nawisem z gałęzi na spadające z nieba kąski...Tak więc nie omijać takich miejsc, tylko wypuszczać tam woblerki Kolejne miejsce to prostka, gdzie pod brzegiem do wody wchodzi sporo trawy lub jakichś krzaków. W takich miejscach klenie łatwo dopadają robaczki i owady, nie pogardzą więc nasza przynętą jeśli się tam znajdzie... Kamienie- oj tak, te tygryski lubią się chować w cieniu kamieni, czekając na ofiarę. Bardzo dobre są przelewy- zawalone drzewo, za którym tworzy się cicha przestrzeń dająca schronienie. Tam często stoją klocki. Piaszczyste łachy, żwirowe rafy- w ich okolicy możemy spotkać tego zbója. Od wiosny do jesieni ja szukam kleni własnie w takich miejscach, zaś kiedy temperatura spada zaczynam ich szukać w miejscach, gdzie woda jest bardzo leniwa, prawie staje, jednak zawsze w pobliżu jest nurt. Miejsca te na ogół są głębokie i oferują spokojne schronienie. jest już gzie, więc teraz czym? Sprzęt na klenia...Hm, no tu jest dobra jazda. Ja swoje początki i chrzest bojowy miałem na matchu 4.20 z za dużym kołowrotkiem. Ale od biedy szło tym łowić tylko ręka bolała. Teraz zaś podchodzę do tematu zupełnie odmiennie, bardziej technicznie. Używam najczęściej kongera Iry lucky 2.75 3-10g. Kij ten to doskonałe narzędzie na klenie. Jest typowo na ten gatunek zrobiony chyba. Jednak ma swoje wady- nie specjalnie nadaje się do wirówek większych niż nr 0 i 1, większych woblerów...Ogólnie to lekki kij do lekkich przynęt. Mocy jednak ma zapas, więc nie ma się co obawiać. Drugim kijem jakiego używam to cięższe ligowo shimano technium, które kupiłem jako używane. Kij do 20g, z zapasem mocy. Czuły sprzęcik. Ostatnio zdarzyło mi się polować na klenie pfhenixem recon, bo tylko jego miałem. I do wirówek nr3( moje ulubione:) I sporych woblerów( powyżej 50mm) nadaje się idealnie. Kijów w rodzaju kongera iry lucky na rynku nie brakuje, każdy zatem może wybrać coś dla siebie. Kołowrotek- tu sprawa jest prosta- mały, lekki i sprawny, z bardzo precyzyjnym i dobrym hamulcem. Z konkretnych modeli mogę polecić: shimano twin power najmniejszy, technium tez najmniejszy, stradic i exage też się swietnie nadają. Mitchell mag pro lite 2000 to zabawka przyjemna i mocna...Ale jak i w przypadku kija- dużo modeli spełni te wymagania. Do uzupełnienia zestawu żyłka od 0.14mm do nawet 0.22- wszystko zależy na co łowimy i w jakich miejscach...Im więcej zaczepów i trudniejsza technicznie rzek a nasze przynęty większe- tym wyżej wchodzimy z mocą zestawu. Na końcu linki mały krętlik z agrafką, w przypadku woblerów sama agrafka, zaś przy najmniejszych przynętach nic- wiążemy je bezpośrednio do żyłki. Wiemy gdzie i czym, teraz na co? Dla mnie klenie i spinning to przede wszystkim woblery. Powierzchniowe bromby, różne ręcznie robione cacka znalezione na allegro, moje własne wynalazki...Różne wielkości, kolory. Najczęściej jednak stosuję stonowane kolory naturalne, czyli perły lub ciemne błękity, zieleń, czerń lub odcienie szarości. Do woblerów dorzucam wirówki w rozmiarach 2 i3, rzadko 4. jedynek nie stosuję prawie wcale, zerówek zaś wcale. Moze to błąd, ale nienawidzę na to łowić bo to małe, lekkie i w ogóle mi się nie podoba. Wiem jednak, że niektórzy z powodzeniem na te małe wiróweczki łowią klenie. Do wirówek i woblerów dochodzą gumy- zwykłe kopyta, twisterki w różnych kolorach...Jednak najczęściej imitację żabek i raczków. Są one skuteczne gdyż klenie lubią się opychać tymi zwierzakami, często pojawiają się one w ich jadłospisie. Do tego małe wahadła, ale to już rzadko- jakoś nie były one u mnie zbytnio skuteczne... Wiemy gdzie, czym i na co, więc teraz najważniejsze- jak? tutaj tez każdy ma chyba inaczej, ale podstawy obowiązują wszystkich- cicho. Ostrożnie stąpam po brzegu, nie taranuje wszystkich krzaków, lecz je omijam...Wypatruję aktywności ryb, lub samych ryb. Wybieram miejsce, potencjalne stanowisko. Często przerzucam to stanowisko i dopiero ściągam w nie przynętę. Równie jednak często wypuszczam woblera z pod nóg, by niesiony prądem dotarł do stanowiska kleni. prowadząc przynętę często gram kijem- zatrzymuję przynęte w nurcie w pobliżu potencjalnego miejsca ryby, podszarpuję delikatnie, podciągam, lekko cofam na napiętej żyłce...Klenie lubią takie akcje i często w ten sposób możemy je sprowokować do brania. kiedy zaś potencjalne miejsce kleni jest pod drugim brzegiem w jakimś zapływie, wtedy rzucam skosem nieco powyżej tego miejsca i na napiętej żyłce sprowadzam przynętę do parteru.... nie jest to takie trudne, jak by się mogło wydawać Klucz to zlokalizowanie stanowisk ryb, potem już idzie z górki jeśli nie jesteśmy głośno. Branie klenia, nie klenika, jest często energiczne i odczuwalne na kiju. zdarzają się jednak przypadki, kiedy czujemy tylko trącenie i mamy ułamek sekundy na zacięcie...Wtedy już musimy kombinować i tak naprawdę jedyne co można na takie akcje poradzić, to zbierać doświadczenia i uczyć się zachowań tych ryb. Według mnie to ryba bardzo sportowa, dająca ogromne emocje podczas polowania, holu i podbierania, a jeszcze więcej podczas zwracania jej wolności, do czego wszystkich zachęcam. Zachęcam także do dyskusji- przedstawiajcie swoje sposoby na spinningowe klenie, jak wy to robicie?
-
Jelec ( Leuciscus leuciscus) Wygląd oraz cechy szczególne: jelec należy do rodziny karpiowatych, przez wędkarzy zaliczany do grupy biało rybu. Ciało tego gatunku jest nieco spłaszczone bocznie, wydłużone. pysk dolny, czyli górna warga jest wysunięta ku przodowi. Głowa nieco garbata, oczy osadzone po bokach. Linia boczna u jelca jest stosunkowo dobrze widoczna- biegnie od głowy do ogona bliżej dołu ciała. Płetwa grzbietowa niewielka, ścięta w kierunku ogona; odbytowa nieco wklęsła, ogonowa jest zaś wcięta głęboko, jednakże nie jest zbyt wielka. Kolory, jakie cechują jelca, to- grzbiet w kolorze ołowiu, czasami bliżej srebrzystego, boki stosunkowo jasne i srebrzyste, brzuch zaś biały lub w kolorze mlecznym, czasami odcienie szarości lub srebra. Płetwy u tego gatunku są zazwyczaj szare, czasami przybierają delikatny żółtawy odcień. Wzrost i rozmnażanie: jelec to ryba, która nie osiąga imponujących rozmiarów. Na ogół łowi się rybki 25cm lub coś koło tego, których masa jest niewielka. Tarło odbywa w kwietniu i maju, jeśli odpowiadają mu warunki. Dorosłe samca podczas tarła dostają wysypki. Środowisko życia oraz pożywienie: jelce to ryby karpiowate, zdecydowanie nie będące drapieżnikiem. Młode osobniki odżywiają się wszystkim co się nawinie, czyli głównie małymi robaczkami, owadami, dżdżownicami..Kiedy nieco podrosną, zaczynają jeść większe robaczki, większe owady i większe dżdżownice, chętnie opychają się ikrą innych gatunków. Nie pogardzą szczątkami roślin. jelce zamieszkują rzeki, chętnie trzymają się nurtu. Chętnie żyją w górnych i środkowych odcinkach rzek, rzadziej w dolnych. Zwyczajnie lubią spory przepływ wody, dzięki któremu łatwiej jest im wyłapywać pokarm w nurcie rzeki. Występuje także, choć mniej licznie, w jeziorach czy stawach. W takich miejscach wybiera na swoje stanowiska miejsca płytkie, obfitujące w pożywienie. Posłowie: Jelce można pomylić z małym kleniem, co mi się ostatnio zdarzyło...Nie mając pewności warto zwrócić uwagę na ciało- u klenia jest bardziej walcowate. Płetwa odbytowa u jelca jest lekko wcięta u klenia zaś- zaokrąglona. Jelec ma mały pysk, dolny, kleń zaś duży i końcowy. Kleń ma też charakterystyczny kolor płetw, którego u jelca nie zobaczymy. Generalnie jelec ma niewielkie znaczenie w naszym sporcie- mało kto celowo się na niego nastawia. Ryba jest mała, nie zbyt waleczna, nie dostarczy nam tak wielu emocji jak choćby kleń...Jednak nie znaczy to, że można je wyrzucać w trawę! Ja osobiście łowię je jedynie jako przyłów na przepływankę, i zawsze zwracam wolność. Jest to cześć ekosystemu, pożywienie dla drapieżników, zjadacz robaczków...Zasługuje na szacunek jak każda ryba.
-
Budowa ciała: Boleń, często nazywany przez wielu z nas mianem rapy, Bolka czy też Bolesława, jest torpedą wśród drapieżników naszych wód. Ale o tym dlaczego akurat torpeda, zaraz. Boleń to zatwardziały drapieżnik, choć należy do ryb karpiowatych. Jego ciało z wyglądu jest lekko spłaszczone po bokach, wydłużone. Płetwa ogonowa tego gatunku jest duża, dzięki czemu siła napędowa tej ryby jest naprawdę spora...Płetwa grzbietowa u bolenia jest krótka, jednak wysoka; znajduje się na wysokości płetw brzusznych. Aparat do pozyskiwania pokarmu, czyli pysk rapy, zbudowany jest w sposób definitywnie świadczący o drapieżnym trybie życia- Duża żuchwa wysunięta nieco do przodu, wielki pysk mogący pomieścić spore ukleje i duża ilość zębów gardłowych rozmieszczonych w dwóch szeregach czynią z tej ryby maszynę do zabijania. Ciało gatunku aspius pokryte jest drobną łuską, której kolor to- na grzbiecie mieszanka ciemnych tonów zieleni i szarości, czasami przybierających odcień czerni; boków- srebrzyste, połyskujące w słońcu; podbrzusza zaś- białe lub kremowe. Płetwy czasami przybierają kolor lekko czerwony, jednakże nie zawsze i nigdy nie jest to mocny, wyraźny kolor. Wielkość oraz rozmnażanie: Bolenie w naszych wodach osiągają przyzwoite rozmiary- długość ich ciała przekracza 80cm, dochodzi nawet do ponad 90. Ci, którzy takie łapią, marzą pewnie o metrowym bolku...I pewnie kiedyś to marzenie spełnią. Wagowo największe rapy mają ponad 7kg. rapy odbywają tańce godowe jakoś w kwietniu, jednak jak w przypadku wszystkich gatunków- zależy to od warunków w rzece. Podczas miłosnych igraszek u Bolenia występuje wysypka perłowa, czyli takie małe kropki na czaszce i grzbiecie. Podobne są np u klenia czy leszcza, choć oczywiście nie takie same. Kiedy z małych żółtych jajeczek wyklują się małe bezbarwne bolki, jedzą sobie małe żyjątka takie jak owady, skorupiaczki i wszystko, co zmieści im się do małej mordki i nie stawia oporu. I tak przez rok do dwóch- małe rapy rosną zdrowo odżywiając się małymi bezbronnymi stworzonkami. Po tym czasie jednak budzi się w nich killer- instynkt zabójcy daje o sobie znać i sprawia, że rapy zaczynają zabijać. Polują wtedy na narybek wszystkiego, co się nawinie. A najczęściej nawija się mała ukleja, płotka, jakiś jelec...Dla bolenia ważne, żeby weszło między zęby. I tyle. Tryb życia i zwyczaje: Bolenie od młodości żyją w stadach, ale podobno z wiekiem stają się samotnikami. Może i to prawda, że te największe kolosy pływają samotnie, ale z reguły gdzieś tam w pobliżu czai się jakiś znajomy...Co do mniejszych boleni- te pływają w stadach bo w stadach polują, często niczym wilki otaczając stado ofiar i wypatrując słabych ogniw. Te zaś następnie izolują od reszty stada i zabijają bezwzględnie...Bolenie często można zaobserwować kiedy wyskakują nad wodę, ganiając ukleje. W ten sposób rapy sprawiają, że stado rozpływa się w różnych kierunkach i łatwiej dostrzec słabe jednostki. To właśnie dzięki tym efektownym wyskokom podczas polowania można często namierzyć bolenie i próbować skusić je do brania. Na tym zdjęciu doskonale widać wielkość płetwy ogonowej względem reszty ciała. Płetwa ta u gatunku Aspius jest razem z otaczającymi ją mięśniami głównym narzędziem napędowym. I to narzędziem wyśmienitym, ponieważ daje boleniowi ogromną prędkość i siłę. Ryba ta nie ma żadnych problemów by rzucać się na ukleje w zawrotnym tempie i to w silnym nurcie...Zaś każdy, kto poczuł bolka na końcu zestawu, ten wie, iż to nie są igraszki. gatunek ten podczas bania wali w przynętę z całym impetem, niczym torpeda...Później zaś stosuje szereg sztuczek, które mają na celu doprowadzić go do wolności...Hol jest zatem naprawdę emocjonujący. Warto uważać na nurt- ryba ta potrafi go wykorzystywać naprawdę umiejętnie. Kiedy duży boleń stanie przy dnie w silnym nurcie, możemy mieć problemy z ruszeniem go z miejsca....Warto więc stosować odpowiednio mocne zestawy. A po udanym holu, ewentualnym zdjęciu, zwrócić rybie wolność.... Według mnie jest to jedna z najbardziej sportowych ryb łowionych na spinning w naszych wodach i zasługuje na ogromny szacunek z naszej strony.
-
- boleń
- charakterystyka
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
