-
Postów
781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Nicco Puccini
-
Kije nie do zdobycia? Eee, ja tam bym od razu ludzi nie straszył Dzięki sieci www wszystko da się skołować, wystarczy chcieć. Jak nie na serwisach aukcyjnych to na portalach, od ludzi, od pasjonatów.... Albo zamówić w którejś z pracowni rodbuildingowych:) jednakże jak wind zaproponował, miękki match zda egzamin z pewnością. Produkują, ale w piwnicach, domach, szopach i swoich małych pracowniach, miłośnicy. Sam możesz wykonać taki, brzydale łatwo się robi;) Albo zamówić u kogoś kilka sztuk, wiem, że robią i się dzielą....
-
Opis ciekawy, przydatny zapewne się okaże dla wielu. Ode mnie +1 Ja od siebie dodam, że stosuję mocniejszy kij ze względu na to, że jak już siadam z żywcem to na większe i z większym żywcem...u mnie to z reguły karasie, bo to główne pożywienie, w drugiej kolejności płotki a dalej krąpie...W UK, gdzie okonie nie były chronione, świetnie wabiły szczupaki. A jak wind zaczepiasz żywca do zestawu, tzn gdzie wbijasz kotwicę? Pysk czy grzbiet? Z czasem od brania do zacięcia to faktycznie każdy ma inaczej i są różne szkoły..Raz najlepiej kilka sekund, innym razem pół minuty...
-
Ja w UK stosowałem...Ważne, żeby wybrać mielonkę twardą, nie taką rozpadającą się przy rzucie...Ja tam używałem mielonej szynki w puszkach- twarda i dobrze się trzymała..Często też obtaczałem mielonę w jakimś aromacie w proszku- czy to chilli czy vanilla lub jakiś śmierdziuch...
-
Jak wind napisał, prażonych nie ma nigdzie dostępnych u nas, a jeśli znajdziesz to takich firm jak Dynamite baits, w dobrych i dużych sklepach wędkarskich...Zwykłe, nie prażone i nie gotowane są dostępne w wędkarskich i nasiennych niektórych. Jak uprażyć to jest gdzieś na forum chyba u nas...Jak zajdę to wrzucę tu linka.
-
Według mnie można je zwiększyć na wiele sposobów, ale tylko, jeśli jest się nad wodą...Co oznacza, że jadę kiedy tylko mogę. I tego polecam się trzymać- jak najczęściej jeździć na ryby. Wtedy mamy największe szanse.
-
Wątek ten zakładam z kilku powodów, które finalnie jednak sprowadzą się do jednego- analizy błędów. Zakładam go w dziale spinning, żeby nie robiło się za dużo meksyku w wątku. O co mi chodzi? O wspólną analizę błędów i możliwych powodów nie powodzenia oraz porady w konkretnych sytuacjach i na konkretnych łowiskach. Być może dzięki temu następne wycieczki okażą się bardziej owocne. Przecież forum zmontowałiśmy z Hege własnie po to- żebyśmy mogli sobie wszyscy wzajemnie pomagać.... Jako, że zakładam wątek, mam tez pierwszą sytuację. Wczoraj odebrałem w południe nowy kij( Janusz- dzieki:)). Nie mogłem wytrzymać i ruszyłem nad wodę. Nad rzeką zameldowałem się ok 15:20 mniej więcej. Ruszyłem sobie od jednego miejsca w górę rzeki. Jednakże już kiedy dotarłem przez krzaki do wody, zauważyłem to, czego nie lubię- woda podniesiona w stosunku do normalnego stanu o jakieś 1-1.5 metra, czyli naprawdę wysoka. Kolor bardzo mocnej herbaty, albo kawy zbożowej, czyli nie najgorzej. Gorsza jest kawa z mlekiem.... Szybko przeanalizowałem swoją sytuację- wiedziałem, że będzie ciężko- wysoka woda tego koloru, dodatkowo masa spływających patyków, listków i innych śmieci. Ale przecież nie odpuszczę...Postanowiłem skupiać się na różnych dołkach w okolicy brzegów, cofek za drzewami, zatoczek i innych tego rodzaju kryjówek. Często przy takim stanie wody to okazywała się dla mnie jedyna skuteczna technika...Ale pytam Was- czy to może był błąd? Czy przy takim stanie wody szczupaki nie zajmują takich stanowisk? Oczywiście podążając pod prąd rzeki kontrolnie sprawdzałem tez inne miejsca w nurcie, jednak bezskutecznie. Łowiłem do ok 20. Nie zauważyłem żadnych śladów żerowania szczupaków. z przynętami też kombinowałem- kusiłem zębacze na swoje woblery imitujące ukleje, płoteczki. Kombinowałem z małymi gumami w kolorze perły, zgniłej zieleni i trzystu innych. Opad, podpicie, leniwiec, co tylko wpadło mi do głowy. Woblery prowadziłem spokojnie, szybciej, przerywałem, wypuszczałem z nurtem, waliłem nimi łukiem od przeciwnego brzegu pod mój, szarpałem, pozwalałem lekko się wynurzyć...Zawsze któraś z moich technik przynosiła mi wymierne wyniki, a wczoraj nic. Tak więc Panowie- Gdzie popełniłem błąd? Na koniec kilka zdjęć rzeki:
-
Ja tam zwyczajnie, lekki gruntomierz wcześniej szedł w ruch...Później kombinowałem z większymi śrucinami i to było tez całkiem spoko. Gdzieś kiedyś chyba czytałem o jeszcze jakimś sposobie, jak znajdę to napisze tutaj. Pozdrawiam.
-
Może trochę...ja się ich nie boję, mnie fascynują te zwierzęta. Ich tryb życia, sposób odzywania się...I wbrew pozorom nie są jakoś mega groźne Widzieliśmy wind, widzieliśmy. Fajny zwierz Szkoda, że sam nie mogę mieć psa, ze względu na ciągłe wybywanie z domu....
-
NO, no...Masz MInus fajnego zwierzaka. Widać, że potraficie się dogadać, i fajnie razem czas spędzacie...Szczególnie ten żubr. Ciekawe, kto ma lepszą głowę? Ale powiem ci, że z moimi zwierzakami to by się nie pokochał raczej... Łagodna przedstawicielka P. cambidgei, która uwielbia spać na mojej poduszce. Jednak nigdy jej na to nie pozwalam, za co jest na mnie zła...Ale niestety, jakoś nie jara mnie gryzienie
-
Dorsze - z kutra, łodzi, z brzegu .... byle na wędkę :D
Nicco Puccini odpowiedział okno wna temat w Wędkarstwo morskie
Okno, mistrzu Relacja najzwyczajniej wymiata, świetna jest:) Zdjęcia ogląda się z szerokim uśmiechu. Tak samo jak czyta o tym, że córka rozniosła innych na łopatki, osiągając znacznie lepsze wyniki od facetów obok...I kto powiedział, że to tylko męski sport? Gratuluje udanego wyjazdu i naprawdę dobrego opisu -
Dokładnie, to święta racja jest. W tym laboratorium praktycznie wszystko zależy od nas, i według mnie nie ma się co obawiać przed eksperymentami
-
Zgadzam i ja się z wami Panowie, że nie będzie biegał z gruntówką w ręku. Ale jednak jakieś wyważenie jest wskazane, ot, dla wygody:) I również zgadzam się w pełni z tym, że najlepiej iść i pomacać, dopasować sprzęt w sklepie.
-
E tam, sensu nie traci, zostały krewetki i papryczka chilli a na poważnie, to ja tam nie dbam o założenia smakowe autora przepisu, modyfikuję go i dostosowuję do swoich potrzeb jeśli coś mi nie odpowiada;) A za przepis dzięki- gdybyś go nie udostępnił, nie miał bym co modyfikować i nie spróbował bym czegoś tak dobrego.
-
Po wyrzuceniu ananasa- słodycz nie komponuje mi się z chilli i krewetką- oraz pozbyciu się tych małych, irytujących pomidorków- gites malines:) Takie małe modyfikację musiałem wprowadzić, bo zwyczajnie mi się nie komponuje ananas z pomidorkiem i krewetką na ostro. Takie mam upodobania, a że robiłem dla siebie... Następnym razem jeszcze tylko świeżej papryki dorzucę i będzie całkiem fajnie smakowało... Dobre to na przystawkę na romantyczną kolację, świetnie się komponuje z lekkim czerwonym winem Panowie.
-
CW ma większe znaczenie przy planowanych masach zestawu i konkretnych sposobach łowienia. Jednakże masa samego kija ma przecież ogromne, kolosalne wręcz, znaczenie- dla naszej ręki i dla komfortu naszego łowienia...Przecież o wiele wygodniej łowi się kijem o masie poniżej 200g niż masywnym konarem o wadze 450g, czyż nie? Do autora- twój kołowrotek wazy 410g, co jest sporą nadwagą Ale na poważnie- do tak ciężkiego kołowrotka ja osobiście polecam jakiś kij o masie ponad 250g. Tak, ciężki trochę, ale wystarczy wziąć pod uwagę różnice mas- zbyt lekki kij w stosunku do ciężkiego kołowrotka sprawi, że zestaw nie będzie w ogóle wyważony. A to z kolei oznacza, że trzymanie takiego zestawu i operowanie nim będzie przypominało ciągłą walkę z równią pochyłą...Całość cały czas będzie ciążyła w nadgarstku i przechylała się w stronę łowiącego. Trochę to uciążliwe... W ogóle dobieranie kija pod kołowrotek to trochę jak by spacerek nie w tym kierunku, z reguły odwrotnie się dobiera zestaw, no ale sytuacji sami sobie nie tworzymy, trzeba więc jakoś pomóc koledze. Pozdrawiam, Admin Nikoś.
-
Kontrowersyjny zapis RAPR, czyli co z kulką wodną?
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Kulka to trochę zapomniane chyba narzędzie, szczególnie w spinie...Ale przydaje się czasami. Czy łowiłem, i jak? Oczywiście, że łowiłem. Inaczej bym nie poruszał tej sprawy.... Kulka przydaje się wszędzie tam, gdzie trzeba małą i delikatną przynętę podać cicho, czasem daleko, i tak, by wyglądała naturalnie...Dzięki kulce można takie przynęty wprowadzać w dołki, wypuszczać pod największe nawisy gałęzi...Naprawdę pomaga to. W UK na klenie tak polowałem czasami, jak w żaden inny sposób nie szło się dobrać do ryb pod nawisem gałęzi. Kombinowałem kilka dni i któregoś razu pewien starszy wędkarz powiedział: młody, zamontuj kulkę wodną i wypuść to pod te gałęzie... Zrobiłem jak mówił i moment się dobrałem do ryb. Tak więc kulka to trochę może archaiczne narzędzie, które jednak bywa użyteczne. -
Rozwodniony akrylowy? Nie tędy droga według mnie. Żadnych wodnych lakierów do woblerów ja nie stosuję, nigdy nie sprawdzały mi się, zbyt mało trwałe pokrycie. Zmień na vidaron ale zwykły do parkietów, albo domalux jakiś, też są świetne.
-
Tak jakoś wzięło mnie trochę na studiowanie dzisiaj naszego kochanego regulaminu, który przecież wszystkich nas dotyczy...A więc mamy tam taki oto zapis: "2. Metoda spinningowa 2.1. Łowienie ryb metodą spinningową dozwolone jest na jedną wędkę, trzymaną w ręku, z linką zakończoną jedną sztuczną 19 przynętą, uzbrojoną w nie więcej niż dwa haczyki. W czasie spinningowania nie wolno stosować żadnych dodatkowych wskaźników brań instalowanych na lince." Znajdziemy go w dziale V. Dozwolone metody połowu w książeczce RAPR. Brzmi nawet nie głupio i nie jest trudny do interpretacji, co powinno nas cieszyć. Jednak co z niego wynika, już takie radosne nie jest. W myśl tego przepisu nie możemy korzystać z kulek wodnych przy metodzie spinningowej, albowiem jest to przecież wskaźnik dodatkowy. Kulka wodna w spinie to nie częsty widok, ale są sytuacje, kiedy zwyczajnie bardzo pomaga w obserwacji brań i, co ważniejsze, w prowadzeniu zestawu. Zapis ma służyć niby temu, żeby niwelować łowienie na szarpaka czy jakoś jeszcze inaczej kłusować, jednakże my tez na tym tracimy przywileje....Taka moja skromna opinia. A Panowie i Panie co na ten temat sądzą? Zapis słuszny, uzasadniony dobrze, czy raczej bezsensowny i nie specjalnie widzicie dla niego rację bytu?
-
Nie wielka rzeczka w mojej okolicy, jej szerokość nie przekracza dwóch metrów a głębokość rzadko przekracza metr w normalnym stanie...
-
Z albumu: Elma
A tu widać wyraźniej, w jakiej okolicy położona jest rzeczka- lasy, łąki, pola i lasy i krzaki....Jest na czym oko zawiesić.© Nicco Puccini
-
-
-
