-
Postów
781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Nicco Puccini
-
Dobre dobre jest, jedno z moich ulubionych zarówno dlatego, że smakuje świetnie jak i dlatego, że łatwo się je robi... Ja lubię je tuningować trochę: Zamiast truskawkowej daje inne galaretki i sypię w nie owoce, czasami też mieszam owoce z serkiem. Dobre są np: galaretka agrestowa i agrest, ale koniecznie dobry, dojrzały i słodziutki musi być. Galaretka cytrynowa i mandarynki też są oki doki. Banany też cię ciekawie komponują. Zamiast galaretki daję czasem krem do tortów waniliowy lub kakaowy i trochę poziomek do tego, pysznie wychodzi i polecam. Ogólnie to polecam modyfikację oryginalnych przepisów i tworzenie swoich wersji, często można osiągnąć coś wesołego i pysznego
-
Prosze o informacje na temat mojego "sprzetu"
Nicco Puccini odpowiedział ustezam wna temat w Spławik
No Powitać na forum nowego wędkarza Koledzy już ładnie napisali co i jak względem spławika i feedera. Spiningu ja też odradzam tym mistralem, za długi i za ciężki. Szybko rozboli ręka, a jego długość sprawi więcej problemów niż przyniesie korzyści... Co do hamulca- najłatwiej ustawić tak, żebyś mógł ręką wyciągać żyłkę ze szpuli(oczywiście na zamkniętym kabłąku:)). Potem w trakcie holu możesz nieco podkręcić na sztywniej jak ryba zacznie za mocno szaleć, ale to ostrożnie. Wszystko przyjdzie z czasem i doświadczeniami zebranymi nad wodą. Czemu napisałem tak a nie w procentach jak koledzy? tak napisałem, bo uważam, że mało kto z nas na oko oszacuje ile to 50% mocy hamulca, a szczególnie jak ktoś ma mało doświadczenia...Hamulec i jego ustawienie dostosowujemy do ryb, na jakie polujemy, łowiska(ilość zaczepów) oraz mocy sprzętu, a przede wszystkim mocy kija i linki. Pozdrawiam, Nikoś. -
Praw autorskich lepiej nie łamać, można sobie ładnie nagrabić w ten sposób...
-
minus, jeśli masz prawo rozprzestrzeniać je w sieci to można wrzucić... Najlepiej by było, gdybyś dowiedział się u źródła czy możesz je udostępnić, czy raczej będzie to łamanie praw autorskich.
-
To chyba mamy w kraju kilka różnych definicji słowa "specjalne"....Dla nas to nie zrozumiałe, a dla nich normalne i bez cienia wyrzutów sumienia robią w wodach "chaos, jak w Somalii bałagan...".
-
Woldi, nic nie stoi na przeszkodzie żeby sobie go kupić. Na tym portalu, tylko z różnych krajów, znajdziesz mnóstwo tego rodzaju sprzętu. Tak naprawdę teraz wybór do tej metody jest bardzo szeroki i duża ilość sprzętu spełni nasze oczekiwania.
-
Stopery a odległościówka i łowienie na dużych głębokościach
Nicco Puccini odpowiedział Bryan wna temat w Spławik
Być może autor tematu stosował nie nie tak, jak powinien...Robił coś nie prawidłowo i dlatego miał problemy. Skoro tylu ludzi stosuje te rozwiązania to jednak musza się sprawdzać. Jak łowimy na głębokości mniejszej, niż długość wędziska to spoko. Jednakże kiedy głębokość łowienia jest większa niż długość kija to najszybszy i najprostszy sposób na...zniszczenie przelotek. -
Sprzedam Shimano kołowrotek
Nicco Puccini odpowiedział donkocur wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Sprzedajesz z zapasową szpulą? Mocno jeżdżony? Wrzuć z jedną focię -
Rosówka (Lumbricus terrestris), czyli dżdżownica ziemna
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Przynęty naturalne
Ja nigdy nie dawałem i nie uciekały. Rosówki w wiaderku jak mają co szamać i są pod darniną, mają wilgotno to im tam dobrze. A one z natury siedzą tam, gdzie im dobrze.... Takie sprytne leniwce- jak wygodnie to siedzą. -
C&R to złów i wpuść. Zasada polegająca na łowieniu dla sportu. O etyce tego można pogadać w innym temacie... Ja podbierałem wiele szczupaków w przedziale 80-90cm ręką i ani mi, ani im nie stało się nic złego. Dobry chwyt w odpowiednim miejscu i spokojnie można 120cm wyjąć z wody. Gripa nie stosuję, bo nie potrzebuję. Radze sobie ręką. Na forach może i faktycznie często gęsto ludzie piszą i udają, ale nie na tym. Zajrzyj w galerię- większość z tych, co piszę tu coś sensownego ma tam zdjęcia swoich okazów....
-
SSR- czy musi oznaczać pracą społeczną, czyli za darmo?
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Ogólne Rozmowy
Dzięki za linka, ale czytałem to jak i kilka innych artów na ten temat... Źle się wyraziłem chyba, za co przepraszam. Bardziej chodziło mi o to, co sądzicie na ten temat. Czy zgadzacie się z tym, że zawodowi strażnicy, tzn na etacie z wynagrodzeniem, odnosili by większe sukcesy i skuteczniej chronili nasze wody, niż społeczni bez wynagrodzenia? -
Witam wszystkich. Dzisiaj tak się zastanawiałem....Strażnicy SSR w naszym kraju w zdecydowanej większości nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. A przecież nigdzie nie jest zapisane, że nie mogą go otrzymywać. Społeczna nie oznacza tu darmowa. Strażnicy mogą dostawać wynagrodzenie, ba, powinni je otrzymywać Dlaczego? Powiedzmy to sobie otwarcie- ktoś jest strażnikiem i nie otrzymuje za to wynagrodzenia. Musi zatem pracować gdzieś indziej, by móc się utrzymać. Z tego jasno wynika, że czasu na bycie strażnikiem ma tyle, ile na wędkarstwo...Czyli w większości przypadków jedno, dwa po południa w tygodniu albo kawałek weekendu. Zdecydowanie za mało, by skutecznie chronić wody. Gdy by tak ich praca była finansowana i mogli oni kontrolować i chronić wody kilka dni w tygodniu...Skuteczność ich działań szybko by wzrosła. Czy może błędnie myślę? Wiem, że mamy na forum jednego strażnika i jednego człowieka, który strażnikiem zostanie...Czekam więc na punkt widzenia kogoś, kto w tym siedzi i z pewnością orientuje się lepiej.
-
Kompostowiec różowy (Eisenia fetida), czyli wspaniały gnojaczek
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Przynęty naturalne
Myślałem, że to oczywiste Danielu. W sklepie prawie nigdy nie dostaniemy robaków w znakomitej kondycji z prostego powodu- one od czasu wyjęcia z hodowli do czasu, kiedy trafią na haczyk, są transportowane w małych pojemnikach i trzymane często w kiepskich warunkach. Natomiast kiedy sami je hodujemy lub zbieramy, idą na hak prosto z miejsca zamieszkania lub przechodzą jedną noc w pojemniku...I serio polecam fusy z kawy czy herbaty, dają im kopa jak red bull. Dziękować za uznania -
Woldi, nie ty jeden. Przecież takie miejsce to...To jedna wielka potencjalna kryjówka ryb. Pełno konarów, jakichś zawirowań nurtu, cofek, zwolnień...pełno zaczepów. Ale wszyscy wiemy, że gdzie patyki, tam wyniki
-
O rosówkach wiemy już sporo. A co z innym robaczkiem, którego tak często uczymy pływać? Mowa o gnojaczku, czyli kompostowcu różowym. Jego inne nazwy to dżdżownica kalifornijska lub kompostowiec, jednakże każdy mówi na nie gnojaczki lub czerowne robaki. Z racji tego, że żyją w kompoście i są różowe/jasno czerwone. Przynależność do rodziny tak samo jak u rosówek. Gnojaczki mogą osiągnąć do 12cm ciałka, co jest raczej ładnym wynikiem. Najczęściej jednak spotkamy się z osobnikami od 2 do 7cm, które są najczęściej przez nas używane. Masa ciała tego robaczka to w naturalnych warunkach(czytaj: na wielkiej kupie) z reguły 04-06grama. W laboratorium, gdzie czują się jak w hotelu, mogą osiągnąć nawet 1.6grama(giganty normalnie). Kompostowiec to wbrew pozorom zwierzę sprytne, wytrzymałe i uwaga, długowieczne. Te stworzenia mogą żyć nawet do 15 lat, ale to tylko jak ktoś by je trzymał w słoiku i karmił. BO w warunkach naturalnych wędkarze nauczą je pływać, kury zjedzą na śniadanie albo przytrafi im się jakiś inny nieszczęśliwy wypadek. Ich wytrzymałość jest duża, potrafią w kupie(w tym, czym żyją, oraz zbite w grupę) przetrwać silne mrozy i duże upały). Gatunek ten rozmnaża się chyba najszybciej ze wszystkich dżdżownic. Jakie znaczenie ma ten robaczek? Ogromne. to, w czym żyje, jest doskonałym i chyba najlepszym nawozem na świecie. Rośliny wchłaniają taki nawóz szybko i chętnie, a potem rosną duże i silne. Szanujmy więc te robaczki i nie zabijajmy ich dla zabawy. Jak wygląda wiemy, nie wielki, różowo czerwony robaczek, który jest bardzo ruchliwy. Jakie ma znaczenie dla nas, wędkarzy? Wielkie. Jest to jedna z najlepszych przynęt na płocie, leszcze,liny, karasie, okonie, węgorze(w pęczku), miętusy i kilka innych gatunków. Większość z nas kupuje je w sklepie, ale mieszkańcy wsi mają je za darmo. Wystarczy wybrać się do jakiegoś gospodarza, który ma krówki i konie.Szczególnie w kupie koni kompostowce występują w ogromnych ilościach i są pełne życia. Ale co zrobić, kiedy do wielkiej pryzmy naturalnego nawozu mamy daleko? Można gnojaczki hodować. Wystarczy pozyskać kilkadziesiąt sztuk. Bierzemy skrzynkę z drewna, ale dobrze uszczelnioną. ładujemy tam trochę kompostu, ziemi, liści i kilka rolek papieru toaletowego oraz wytłoczki do jajek( te tekturowe palety, na których jest po 30 jajek). Można też dać gazetę wyborczą, ale to jak nie mamy papieru. Wszystko to polewamy wodą, żeby było dość mocno wilgotne. I wpuszczamy tam robaczki. Co kilka dni wypada je nakarmić. Karmimy je obierkami ziemniaków, skórką jabłka albo jego kawałkami, marchewką i tym podobnymi. Jak karmić? Wysypujemy trochę tego pożywienia na wierzch gleby, albo lekko mieszamy je z wierzchnią warstwą robaczki to sobie wtargają pod ziemię. Warto też co jakiś czas usypać na wierzchu mały kopiec z mleka w proszku, takie delicje dla robaczków. Ale uwaga: kopiec usypujemy wieczorkiem a rano zbieramy pozostałości, żeby nam się nie zjawili nie proszeni goście. Co jakiś czas dajemy nowe rolki papieru i tekturki po jajkach, bo robaczki szybko je trawią. jeśli zadbamy o to, by sale było w pojemniku wilgotno i ponad plus 20 stopni, to w ciągu kilku miesięcy rozmnożą się bardzo szybko i licznie. A my będziemy mieć ogrom robaczków wędkarskich. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam
-
Rosówka, czyli ten ogromny robak żyjący w glebie, odpowiedzialny za jej spulchnianie. Czym jest naprawdę? Tym, czym ją widzimy, czyli robakiem Jest to gatunek skąposzczeta z rodziny dżdżownicowatych. Ciało rosówki składa się z ponad 100 pierścieni, czasami ich ilość dochodzi nawet do prawie dwustu. Rosówka osiąga długość nawet do 30cm, co jak na robaka jest...No ogromne. Średnica ciała tego ślicznego stworzenia może wynosić nawet 7mm. Jak wygląda wie chyba każdy, ale i tak to napiszę: Rosówka jest długa i ciemno czerwona, czasami przybiera kolor ciemniejszy, brązowy, co uzależnione jest od rodzaju gleby, w której żyje. Rosówka to obojnak, zapładnia się krzyżowo. Fajnie brzmi, ale większość z nas zadaje tu sobie pytanie: yyy, ale co to jest zapłodnienie krzyżowe?(bo co to obojnak, wie chyba każdy z podstawówki). Zapłodnienie krzyżowe oznacza, że jeden organizm, tj obojnak, posiada narządy płciowe obu płci w swoim ciele i podczas rozmnażania dochodzi pomiędzy tymi komórkami do wymiany komórek rozrodczych. Mówiąc po polskiemu sam ze sobą kopuluje. Fajne w tym jest to, że nawet jeśli na naszej planecie zostanie tylko jedna rosówka, to i tak będzie mogła odtworzyć populację swojego gatunku. My tak dobrze nie mamy.... Wiemy już jak wygląda, czym jest i jak się rozmnaża. Ale jak żyje? To jest ciekawe. Rosówki żyją w wilgotnej glebie na polach, łąkach i w lasach liściastych. Tam gdzie rosną świrki i sosenki nie ma ich co szukać. robaki te drążą korytarze pod ziemią, do których wciągają kawałki listków, trawy i wszystkiego, co nadaje się do szamania. Tym samym spulchniają i urzyźniają glebę. Jak mają dobre warunki to występują bardzo licznie, nawet do kilku set osobników na metr kwadratowy. A teraz uważajcie i usiądźcie, bo będą szokujące fakty na temat tego cudu natury. Rosówki są sprytne, i nie łatwo jest je złapać. Ale, ale...Czy w ogóle wiecie, jak się je łapie? Większość wędkarzy idzie do wędkarskiego, płaci kilka zeta i dostaje pudełko z 25 rosówkami kalifornijskimi, które są obcokrajowcami. No, wyhodowali je u nas, ale to nie polskie rosówki Z racji tego, że są drogie i często w złej kondycji, ja wolę szukać rosówek. Jak? Nocą. Za dnia ich nie znajdziecie. Szpadel/łopatę/łom/akumulator i pręty zostawiamy w domu. Zabieramy ze sobą pojemnik na robaki, latarkę z najgorszą żarówką tradycyjną jaką możemy zdobyć(taką co świeci żółtym światłem, i to słabym). Ledowe latarki zostawcie w domu, bo nic nie złapiecie. Najlepsze są jednak świeczki i...światło księżyca. Dlaczego nie ledy? Rosówki nie znoszą światła. Nocą, kiedy jest wilgotno, wychodzą na wierzch i sobie leżą. Mu, ubrani w ciche obuwie i nie szeleszczące dreski, pomykamy po łące czy polu(o miejscach zaraz) i wypatrujemy długich ciałek na glebie. Świecimy słabym źródełkiem światła i szukamy. Kiedy użyjemy ledowej latarki, rosówki z daleka to wypatrzą i się schowają jeszcze zanim je zobaczymy. I cisza Panowie, cisza. Podczas poszukiwań rosówek nie gadamy, nie biegamy, nie śpiewamy ani nie wydajemy żadnych dźwięków. Idźcie na ogródek i hałasując, świecąc mocnym światłem znajdźcie rosówkę. I co, nadal myślicie, że to głupie małe robaczki? Dobra, wiemy jak. A gdzie? Niby żyją w lasach, na łąkach i polach. Ale podejście techniczne- jak odszukać robaka w gęstej trawie nocą? Jak ktoś ma trawnik skoszony na 5mm to łatwe, ale cała reszta niech da se spokój. Las- szukaliście kiedyś kluczy w ściółce? no, to dajemy se spokój. Pole- w pszenicy czy rzepaku też raczej trudna sprawa, więc dajmy sobie z tym siana. Czyli gdzie...? na ogrodzie. Jedziemy na działkę wieczorem, siadamy na ławce i podziwiamy widoki. Czekamy do 22 lub lepiej do 1 w nocy. Wtedy czas na akcję. Odnajdujemy pobliską plantację ziemniaków i cebuli. W tych miejscach rosówki muszą być. W cebuli i ziemniakach jest ich z reguły najwięcej, ale między kapustą, w porach i pod pomidorami też mamy szanse je odszukać. Chodzimy cichutko i wypatrujemy. Kiedy wypatrzymy robaka, musimy działać błyskawicznie. Te stworzenia mają przyspieszenie rakietowe, co oznacza, że kiedy zjarzą, że są atakowane( a jarzą bardzo szybko) to umykają do swej dziurki. A z niej ich nie wyciągniemy w jednym kawałku.... Rosówkę łapiemy w palce i wrzucamy do pojemnika. Nie gryzą, choć w dotyku są okropne Nie myślcie, że to łatwe. Kilka nocy zajmuje nauka, i to najlepiej mieć kogoś, kto już to robił i wie, jak robić to skutecznie. Dlaczego napisałem, żeby łopaty, szpadle i akumulatory z prętami zostawić w domu? Kopanie ma nikły sens, rosówki są o wiele sprytniejsze od gnojaczków i kiedy ziemia wokół nich zaczyna się trząść, drgać, to uciekają na powierzchnie albo w jego pobliże i cisną sobie jak najdalej od tego miejsca. Nigdy ze szpadlem nie dorwiemy więcej rosówek niż z latarką. Dlaczego nie akumulator i stalowe pręty wbite w glebę? Bo ROSóWKA TO ŻYWE STWORZENIE, KTóREGO NIE MOŻNA TRAKTOWAĆ PRĄDEM. Nikt by chyba nie chciał, żeby go traktowano tak pieszczotliwe. To etyczna kwestia. A praktyczna to taka, że rosówki potraktowane prądem szybciej umierają i są w gorszej kondycji. Wiemy więc już co i jak, ale komuś może jeszcze wpaść do głowy pytanie: Panie, a na co mnie te robale? Panie, te robale to znakomita przynęta na większość gatunków ryb w naszym kraju jak i poza nim. Główki rosówki są znakomite na leszcze, liny. Całe rosówki z resztą też. Wielkie okonie, węgorze, miętusy, czasami duże drapieżniki....Płocie, karachy( te wielkie) To wszystko ryby, które mają ogromny problem z powstrzymaniem się od zjedzenia tłustego, wielkiego, smacznego i wspaniałego robaka. Powód jest jeden- to ich naturalne żarcie. No, może nie takie naturalne jak ślimaki czy ochotka, ale bardziej naturalne niż kulka proteinowa.... Wszystkie części tego tekstu napisałem z doświadczenia własnego i nie wyśmiewajcie tego, gdyż tak jest naprawdę. Może wydaje się to śmieszne, ale ja serio po nocach w wakacje chodzę po polu ziemniaków i szukam robaków. Z reguły w sezonie robię to kilka razy, zbieram dużą ilość i przechowuję je bezpiecznie. Czyli jak? Wielkie wiaderko, pojemnik albo skrzynia. Nie może być z drewna bo uciekną. DO pojemnika sypiemy glebę, mieszamy to z liśćmi i trawą, żeby miały robaczki co jeść. Można dać ze dwie rolki papieru toaletowego, taki ich przysmak. Fusy od kawy dadzą im POWER więc możemy się przy nich napić kawki. Na wierzch pojemnika dajemy darń(trawa w kostce, wycięta z glebą). I tyle. Darmowe robaki w najlepszej kondycji zawsze pod ręką.
-
Ja jak już większość z was wie, na spławik łowię nie za często..Ale wiosna ma swoje uroki i fajnie czasem poszwędać się z batem czy matchem. I tak też robię. W pobliżu mam jedną fajną rzeczkę, Elmę. 2-3m szerokości i metr głębokości z dołkami w kilku miejscach. Często biorę bata, słoik robaczków gnojaczków i cisnę tam. Mój zestaw to bat 5m, żyłka 0.12-0.14 i dwa oczka mniej na przyponie. Spławik 2-3g i haczyk 14-16, na którym znajdują się kawałki gnojaczka. łowię na przepływankę, czyli idę sobie brzegiem, szukając ciekawych miejsc. Jak takie wypatrzę, to wypuszczam zestaw i pozwalam mu wolno przepłynąć przez potencjalne stanowisko ryb, czasami przytrzymując zestaw w najciekawszych miejscach. Ryby najczęściej siedzą w krzakach i jamach pod brzegami, rzadziej w dołkach w nurcie. Biorą głównie tytułowe płocie, ale czasami trafiają się karasie, jazie, okonie no i wiecznie napalone na robaczki szczupaki, które odgryzają zestawy i płoszą płocie.... Ten sposób jest fajny, bo to łowienie aktywne, z jednego miejsca pada nie więcej niż 3-4 ryby. Cały czas jest się w ruchu i to dla mnie najfajniejsze. Płocie nie są zbyt duże, ale cieszą niezmiernie rzeka jak wspominałem, to wielkich nie należy: Zaraz pewnie zapytacie, czemu gnojaczek a nie pinka/ochotka/kuku/konopia czy coś tam. Otóż w tej rzece wędkarz jest tak częstym widokiem jak ferrari na Arktyce. Ryby nie biorą na nic, czego wcześniej nie widziały i co nie jest ich naturalnym pokarmem. Mówię to z doświadczenia. Z kolei na większej rzece, jaką jest Łyna, łowię podobnie. Jednak zamiast bata używam matcha, bo daje więcej możliwości i mogę nim dotrzeć dalej, dalej spławiać zestaw. Zestawy podobne, tylko cięższe bo i szybciej płynie woda. Rybek szukam wszędzie, gdzie mogą stać- w drzewach, krzakach, przy roślinach, w cofkach, w zatoczkach, pod drzewami...Tu już zdobycze są większe i przyłowy ciekawsze. Przynęt też można zastosować więcej.... To takie moje sposoby, które lubię, i które dają mi satysfakcję.
-
Miejsca przepiękne, widoki cudne...Rzeka widać, że ma potencjał Ale, ale...Czy mnie oczy nie mylą? Czyżby jedyna ryba wycieczki została złowiona na spina a nie na muchę?
-
Rzeka piękna, fajne miejsca są w jej nurcie...MI się bardzo podoba. Jak jest w niej tyle wody po roztopach, to nawet ma wielkość prawie jak Łyna u mnie.... Dużo drzew, to jest za czym się chować...A nikt nie próbował łapać z tego drzewa na przed ostatnim zdjęciu? Podbieram w rączkę, wejść na nie i rzucać mmm fajnie by było Jak się zazieleni i woda opadnie to tam będziecie mieli Panowie co robić.
-
Shimano baitrunner? Na karpie musi by się chyba sprawdził, gdyż mocy to mu nie brakuje. Ja osobiście używałem tego do martwej rybki w UK i sprawdzał się znakomicie, a po sezonie i dużej liczbie holi zębatych(czytaj: porządnych obciążeniach) nie zaczął zgrzytać, rzęzić i wydawać dziwnych dźwięków. Według mnie maszynka godna polecenia, tylko cena też nie jest najniższa.
-
Na prośbę minusa oraz ze względów technicznych(mniejszy bałagan, łatwiejsze wyszukiwanie) wydzieliłem z tematu radunia i wietcisa kilka postów, które przeniosłem tutaj.
-
Szaleniec jesteś... Ja nigdy nie sypię przypraw z torebki(po tym, jak wsypałem do wołowiny całą torebkę chilli z pieprzem cayenne i musiałem to wyrzucić) ani nie leję nic ze słoika, no chyba, że cały ma iść... Jak podwajam ilość jakichś składników głównych, to to samo robię z innymi ale staram się trzymać proporcji generalnie to wolę ostrożnie dozować wszystko, co ma spory wpływ na smak potrawy, albowiem równie łatwo jest zepsuć smak jak i go poprawić...
-
A ile dałeś? Ja podobnie jak ty dałem nieco więcej browaru, a miodu dwie i pół łyżki stołowej, takie wypasione
-
pozwoliłem sobie wydzielić część postów na temat kołowrotków karpiowych z dyskusji o kijach. Temat wart uwagi, zwłaszcza, że rynek zalewany jest tanimi młynkami i często, gęsto wędkarze gubią się w tym temacie...
