-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
To jest kolejny przykład na słuszność powiedzenia, że nie sprzęt łowi ale wędkarz. Jednak tego typu wędzisk, nie odważył bym się lansować w temacie pt. "Wybór karpiówki". Owszem, da się taką wędką złowić praktycznie każdy gatunek ryby w naszych wodach, oczywiście w pewnym nieprzekraczalnym zakresie wielkości/masy, ale zawsze będzie tutaj obowiązywać zasada "ograniczonego zaufania". Jako lekka spławikówka, będzie mało poręczna i zbyt toporna, jako gruntówka lub żywcówka zbyt delikatna. Bez względu na technikę łowienia, czegoś będzie za dużo, czegoś za mało. Taki sprzętowy "Mc Gyver", gdy akurat specjalistycznego wędziska do danej techniki łowienia nie ma pod ręką.
-
Że też tak długo żyłem w nieświadomości że istnieje coś tak wspaniałego jak eurogąbki. Teraz zachodzę w głowę, jak mogłem się bez nich obejść. Ani chybi, tylko eurogąbek brakowało mi do pełni szczęścia. Czas gromadzić fundusze.
-
Problemy z łowieniem w rzekach dzikich
Ozet odpowiedział marcinWendka wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
A może i masz Jarku rację. Dzisiaj (w odróżnieniu od wczoraj), moja myśl "poszła" innym tropem. Pomyślałem mianowicie, że w czasach gdy większość naszych wód jest żałośnie uboga w ryby (w szczególności te drapieżne), należy stosować maksymalnie subtelne zestawy, żeby coś sensownego złowić. W czasach Twojej /mojej /naszej młodości, gdy każda kępka zielska w wodzie, miała "swojego" szczupaka, łatwiej było nabrać tego drapieżnika na wymyślne konstrukcje przed przynętą. Z prostej przyczyny, ryb było dużo, więc co któryś szczupak był bardziej "wyrywny" od innych, nie bacząc na konstrukcję zestawu. (Ba, zdarzyło mi się kilkakrotnie złowić bolenia na dużego gnoma, z ordynarną "stalówką" w zielonej otulinie.) Jednak we wspomnianej subtelności zestawów zawsze należy zachować zdrowy rozsądek, biorąc pod uwagę realny kaliber drapieżnika na którego polujemy, oraz warunki jakie dyktuje nam rzeka (jezioro, zalew, staw). -
Problemy z łowieniem w rzekach dzikich
Ozet odpowiedział marcinWendka wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Może niezłym rozwiązaniem antyzaczepowym dla Marcina, byłby patent Jarosława Szczepaniaka (znanego także jako Jotes). Można by ten układ jeszcze zmodyfikować, do współpracy z innymi przynętami. Dłuższe ramię (bez skrzydełka i koralików), zakończyć oczkiem, założyć kółeczko do połączenia z przynętami typu wobler, czy błystka. Do główek jigowych zamiast kółeczka łącznikowego, należało by założyć agrafkę. Co Ty na to Jarek? (Coś mi świta, że już kiedyś ten temat przerabialiśmy na forum.) http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/2644 -
"Pamiętajmy o tych co odeszli, inaczej naprawdę będą martwi." / Autor nieznany/
-
Problemy z łowieniem w rzekach dzikich
Ozet odpowiedział marcinWendka wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Chciałbym zobaczyć jak to Ci się udaje. Ale jeżeli szybko biegasz, to jest to możliwe. Przechodząc do meritum. Spróbuj zastosować mniejsze kotwiczki, haki antyzaczepowe, dzięki czemu straty w przynętach będą mniejsze. Co do kleni, to znalezienie optymalnej wielkości woblera i jego kolorystyki, jest zwykle kluczem do sukcesu. Próbuj polować na nie wczesnym rankiem i tuż przed zmrokiem, kiedy są najmniej ostrożne (podobnie jak bolenie zresztą). -
I wcale się nie dziwię Jarek, że dobrze Ci się łowi krótkim spinem. Wiem doskonale że w wielu sytuacjach ich zalety są bezdyskusyjne, dla właściwego zaprezentowania przynęty. Choćby podczas łowienia jerkami, czy jigowanie za sandaczem w agresywnym opadzie. Tutaj krótki spin jest wręcz niezastąpiony. Kwestia indywidualnych upodobań, też ma istotne znaczenie. Jednak w swoim wpisie wcale nie podważałem zalet, ani nie wymieniałem wad krótkich spinów. Napisałem tylko że ćwierćprawdą jest kategoryczne twierdzenie, że jeżeli łódka to tylko krótki spin. Moim zdaniem, jeżeli komuś dobrze się łowi dłuższym spinningiem z brzegu, ten spin "dobrze leży mu w łapie", to nie widzę powodu żeby musiał rezygnować z łowienia nim, tylko dlatego że przesiada się do łódki. W zasadzie krótki spin wystarczy podczas łowienia z łódki, ale to jeszcze nie znaczy że musi być bezwzględnie jedynym wyborem. Grochuxxx napisał że będzie łowił zarówno z brzegu, jak i z łódki, więc moja odpowiedź była w kontekście kompromisowego wyboru spinningu, do takich warunków łowienia. PS. Do Grochuxxx. Odpiszę Ci wieczorem.
-
Jedynym słusznym wyborem jest spin 251cm. Gdyby wybór był między wędką 221cm i 270cm, też bym optował za dłuższą. Jest bardziej przydatna w różnych okolicznościach łowienia. Nie widzę żadnego uzasadnienia dla uporczywie powtarzanej, nawet nie półprawdy, ale ćwierćprawdy raczej, że jeżeli łódka to tylko krótka wędka. Zdarzało mi się łowić z łódki spinem 3m, i nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Jeżeli wędka dobrze leży nam w ręku, to spełni swoje zadanie zarówno z brzegu jak i z łódki. Chyba że w małej "łupinie" łowi czterech, czy choćby trzech spinningistów, to króciutkie spiny są jak najbardziej zasadne.
-
Egzamin na kartę wędkarską.
Ozet odpowiedział SOCKINHO “1” wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
To pewnikiem książeczka z modlitwami w intencji prezesa ZG PZW, wszystkich v-ce prezesów od spraw różnych, oraz włodarzy większości polskich wód. Aby dobre samopoczucie i samozadowolenie, nigdy ich nie opuszczało. Modlitwę w intencji należy odmawiać w chwilach (??!), gdy ryby nie przeszkadzają nam w błogim relaksie nad wodą. PS. Jak zauważyłem, co bardziej impulsywni wędkarze "odmawiają modlitwy" własnymi słowami. -
Spinningowe łowy 2011-2018
Ozet odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Alex, wybierz się na starorzecza, ze szczególnym naciskiem na te, które mają choćby okresowe połączenie z Wartą. Jest duża szansa że połowisz sobie okonków (15-20cm), a przy odrobinie szczęścia okoni (25-30+). W ostatnich dniach, ten gatunek ryb szczególnie się uaktywnił. Polecam BT, którym obłowisz z pozoru niedostępne miejsca. W tym miejscu składam specjalne podziękowania Jarkowi - Joteskowi za cenne rady w swoim czasie, z których skrzętnie korzystam. -
sprzedam (S) Nadmiar sprzętu
Ozet odpowiedział Alexspin wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Alex, z wielkim prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, opacznie zinterpretowałeś post Andrzeja. -
Andrzej, ja się domyśliłem. Napisał w dziale "Spławik", więc pewnie zawody w struganiu spławików. Ja polecam korę topolową.
-
Ja natomiast, zaproponował bym Ci formę radosnego wędkarstwa, bez zbędnego "spinania się", i wielodniowego sypania rybom na głowę wiader kukurydzy. Ot, paczka zanęty typu: Feeder; Karp ; albo Karp-lin-karaś. (Może to być coś z Trapera z serii Specjal, albo Lorpio z serii Magnetic.) Zanętę okraś garścią kukurydzy i garścią pelletu. Na przynętę możesz przygotować kukurydzę i pellet o różnych aromatach, żeby mieć pole do eksperymentów. Możesz w ten sposób trafić na smak i zapach, który szczególnie przypadnie rybom do gustu. Następnym razem możesz wziąć na łowisko przynętę z aromatem który najlepiej się poprzednio sprawdził, oraz kukurydzę i pellet z nowymi zapachami do testów. Do tego lekka gruntówka, albo nawet dwie jak wolisz, zarzucone na skrajach nęconego pola (górny i dolny skraj albo lewy i prawy). Jeżeli przy tym trafnie wytypujesz miejscówkę, to wcześniej czy później przyjdą efekty. O przepraszam, ja się czuję lwem. (Kieszonkowym wprawdzie, ale zawsze.)
-
Pole manewru masz ogromne, daj tylko "poszaleć" swojej wyobraźni. Możesz na ten przykład umieścić tą sztuczną kukurydzę, w słoiczku/pojemniku z mielonymi ziołami lub przyprawami. Może to być np. anyż, bazylia, kolendra, kozieradka, cynamon, goździk, czosnek itp. Albo zalać ziarna wspomnianym przez Ciebie miodem, lub kupionym w sklepie spożywczym gęstym syropem truskawkowym, brzoskwiniowym czy malinowym. Dipów kupionych w sklepach wędkarskich raczej unikaj. Z daleko "wali" od nich chemią, a ryby w większości łowisk nie są aż takie głupie jak się niektórym wydaje. (Oczywiście w ten sam sposób można aromatyzować także wszelkie prawdziwe ziarna.)
-
Zabranie ryby z łowiska a przepisy
Ozet odpowiedział Konrad1234 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Ja też. (To tak na wszelki wypadek, chociaż nie boję się żadnych spustów, przycisków, klawiszy, a tym bardziej myszek.) -
"Nad Wartą w Dębnie, i Lutynią, gdzie ryby stoją w nurcie bez potrzebnych polaroidów!" To prawdziwa sensacja! Zawsze mi się wydawało że polaroidy są potrzebne raczej człowiekowi. Czasem przeprawiam się przez Wartę, do punktowych miejscówek, bliźniaczą jednostką jak ta na Twojej fotce. Urocze zdjęcia Maciej.
-
Zabranie ryby z łowiska a przepisy
Ozet odpowiedział Konrad1234 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Michał, łatwo w UK zrezygnować z konsumpcji ryb słodkowodnych, gdy ze wszystkich stron rybne morza. W Polsce przez całe stulecia dostęp do morza był mizerny, w głębi kraju ryba morska była rarytasem, stąd tradycja spożywania głównie ryb słodkowodnych. Ryba słodkowodna i ziemniak były podstawą wyżywienia wielu pokoleń Polaków, zwłaszcza w czasach gdy posty były bezwzględnie przestrzegane. Nie można też zapominać o licznej niegdyś diasporze żydowskiej, dla której ryby słodkowodne były ważnym składnikiem diety. Zakorzenionej w narodzie mentalności, przyzwyczajeń i tradycji, nie da się zmienić jednym przepisem czy rozporządzeniem, bezmyślnie przeniesionym z kraju/krajów z zupełnie innymi uwarunkowaniami geograficzno-historycznymi. -
Zabranie ryby z łowiska a przepisy
Ozet odpowiedział Konrad1234 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
I tego się trzymajmy. Choć sam na pewno doskonale wiesz, że biada zdrowemu rozsądkowi w zderzeniu z tzw. literą prawa. -
Czy można łowić na spinning z żywą przynętą?
Ozet odpowiedział TurboKarp wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Mireczku, zamiast prowokować na forum w tematach o których nie masz zielonego pojęcia, proponuję żebyś najpierw zapoznał się z podręcznikiem do gramatyki. Wtedy łatwiej Ci będzie przyswoić sobie stosowne przepisy. Może nawet poczytasz literaturę wędkarską. Być może odkryjesz przy okazji, że za czasów tzw. komuny, regulamin APR był zdecydowanie bardziej liberalny (niektórzy mówią "mięsiarski"), niż ten obowiązujący dziś. Nie wykluczam też, że jak już "liźniesz" trochę wiedzy, to napiszesz coś sensownego na forum. -
Zabranie ryby z łowiska a przepisy
Ozet odpowiedział Konrad1234 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
RAPR - rozdział VII pkt.2: "Na żądanie kontrolujących wędkarz ma obowiązek: okazać dokumenty, sprzęt wędkarski, złowione ryby i przynęty." Nawet gdybyś miał lodówkę na swoim stanowisku, nie byłeś w stanie spełnić powyższego obowiązku, gdyż mogłeś okazać do kontroli jedynie rybią tuszkę ew. filety. Choć jak piszesz, nie masz w zwyczaju kłamać, najlepszym wyjściem było tzw. "kłamstwo w dobrej wierze". Mógłbyś powiedzieć że złowioną rybę wypuściłeś i miałbyś święty spokój. W tej sytuacji kontrolującemu musiałoby wystarczyć Twoje selfie z rybą. -
To żeś nas dupą w pokrzywach posadził... Ja wiem tylko że na końcu taśmy siedzi świstak i zawija je w te folijki.
-
Nic bym nie powiedział (cokolwiek to znaczy). Napisał bym natomiast to samo co o zestawie powyżej, na zasadzie kopiuj - wklej.
-
Oczywiście że się nada, nie widzę powodu żeby było inaczej. Wędka kompozytowa tzw. "szklak", na który da się wyholować nawet dwucyfrowe karpie. Między bajki można włożyć radosny opis, jakoby ta wędka wykonana była z "wysokiej jakości włókna węglowego". Ale zważywszy na fakt, że większość swojego wędkarskiego żywota, to wędzisko spędzi na podpórkach, jego waga (500g), nie powinna być dla Ciebie problemem. A podczas holu ryby, gdy dochodzą emocje i adrenalina, waga wędziska ma znaczenie drugorzędne. Co do kołowrotka... zważywszy na jego cenę (45zł), można być pewnym że wykonany jest z materiałów podłej jakości. Mając na uwadze że ma służyć do łowienia karpii, zbyt długiego żywota mu nie wróżę. Chyba że szczęśliwym trafem (dla kołowrotka), owo łowienie będzie polegało li tylko na zarzucaniu i ściąganiu pustego zestawu. Nawet jeżeli kilka tych karpii wyciągniesz, to może Cię zawieść w dowolnym momencie. Ten element zestawu, powinieneś wymienić w pierwszym rzędzie. Choćby na taki, jaki zaproponował w innym temacie Jakub (wędkarstwo z pasją). Może jedynie zamiast modelu 406, lepszym dla Twoich potrzeb byłby model 506.
-
No właśnie. Zważywszy na "szczęście" autora tematu, pomysł z żyletką bym sobie darował...
-
Tak, debonder może pomóc, np. taki. Najlepiej żeby to był produkt czeski, bo chińskie a nawet niemieckie potrafią rozpuścić materiał na który naniesiony jest klej. Jednak w Twoim przypadku, jest to wyjątkowo fatalne połączenie. Jeżeli jest to jakiś tani teleskop (choć tani - drogi to pojęcie względne), warto byłoby zastanowić się "czy skórka jest warta wyprawki". Po takich zabiegach miałbym bardzo ograniczone zaufanie do właściwości użytkowych powyższego wędziska.
