Skocz do zawartości

Ozet

Zespół AS
  • Postów

    1 074
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Ozet

  1. Michał, już masz wiele ziół i przypraw do przetestowania, więc dodatkowe jeszcze zwiększą możliwą ilość kombinacji - co z czym. A jeszcze trzeba by stwierdzić powtarzalność efektów, bo to że jakaś mieszanka raz się sprawdzi, jeszcze o niczym nie świadczy. Robota na dziesięciolecia. Coś na ten temat wiem. Gdy już, już mi się wydawało że "złapałem Pana Boga za nogi", następnym razem siedziałem z rozdziawioną gębą, co jest że "panie nic nawet nie szturnie". I zaczynałem szukać swojego kamienia filozoficznego od nowa. Przecież z pozoru dopracowane zanęty i atraktory renomowanych firm, nie zawsze się sprawdzają, nawet na tej samej wodzie, a przecież pracują nad nimi całe sztaby ludzi i laboratoria, więc dla samotnika to iście syzyfowa praca. Ale doskonale Cię rozumiem, bo o ile większa jest satysfakcja, gdy umieszamy po swojemu zanętę, dodamy łyżkę "tajnej przyprawy", i przy odhaczaniu widzimy że ryby mają pełne pyszczki naszej mieszanki zanętowej. Oczywiście że możesz dodawać wprost do zanęty, albo w mieszankach zapachowych, paprykę słodką i ostrą, chili a także curry. To wszystko przerabiałem. Zalecał bym te przyprawy stosować w łowiskach, gdzie zdecydowanie dominuje płoć. Ten gatunek lubi wszystko co ostre i cierpkie, leszcz nie bardzo, chyba że nie ma żadnego wyboru a jeść się chce. Lin i karaś też nie lubi na ostro, natomiast krąpiowi jest wszystko jedno. Papryka słodka i ostra dobrze się sprawdza w różnych kombinacjach z: kolendrą, koprem włoskim, kminkiem, nostrzykiem, także z czosnkiem. Zupełnie nie sprawdza się w połączeniu z przyprawą do piernika, oraz przyprawami wchodzącymi w skład piernika, czyli cynamonem, goździkiem, imbirem, gałką muszkatołową. Chili stosowałem wyłącznie do aromatyzowania ziaren pszenicy i kukurydzy, gdy łowiłem płocie w swoim "płociowym Eldorado". Kukurydzę kons. tylko posypywałem chili, natomiast do pszenicy w termosie, dodawałem chili i zalewałem wrzątkiem. Nie dalej jak w ubiegłym roku, testowałem jaka ilość chili będzie optymalna na około 1,5 szklanki ziaren pszenicy. Zacząłem od 1/3 płaskiej łyżeczki, brały dobrze, poprzez kolejne dni doszedłem aż do bardzo czubatej łyżeczki (ile tylko dało się nabrać) i... nadal brały! Na tej ilości swoje eksperymenty zakończyłem. Curry natomiast, jest już tak bardzo "płociową" mieszanką ziół, że można wsypać łyżkę stołową wprost do zanęty na ten gatunek, albo przyprawiać nią ziarna. Na niektórych łowiskach wyraźnie pobudza płocie do żerowania (podobnie jak papryka słodka, ostra i chili), na innych łowiskach nie robi na rybach wrażenia.
  2. Nie ma sprawy. Tym bardziej, że znów zostałem wyznaczony do pełnienia dyżuru na forum, w zakresie porad. (Komputer mnie wylosował.) A jak wiadomo "służba nie drużba".
  3. Święty, odkopałem na forum temat zapoczątkowany przeze mnie, jeszcze w moim poprzednim (forumowym) wcieleniu, pt. Strategia nęcenia. Może coś przydatnego dla siebie znajdziesz, może też coś będzie przydatne dla Michała (zwykłego zresztą).
  4. Fascynujące, nigdy bym nie pomyślał że tak wąskim kanałem, mogą pływać aż tak duże krypy. (Mógłbyś batem bosmanowi czapkę zrzucić.) Co najwyżej spodziewał bym się jakichś kajaków, łódek, rowerów wodnych. A jaki uroczy nadbrzeżny klimat. Aż się prosi żeby przycupnąć nad brzegiem z batem, albo jakimś pickero/feederkiem.
  5. Arcusy spokojnie sprawdzą się w takich warunkach, zwłaszcza że to bardzo solidne i mocne baty. Wymarzona sytuacja, jeżeli jesteś w stanie nimi sięgnąć w dowolne miejsce w przekroju kanału. Michał, radziłem Ci użyć (ewentualnie) wędki z kołowrotkiem, bo byłem przekonany że kanały w których łowisz są znacznie szersze, więc batem może być ciężko sięgnąć do podstawy spadu bocznego kanału. Zmyliły mnie poniższe zdania, które napisałeś przedwczoraj (w temacie "Zanęta własnej roboty"): "Woda w moim "batowym" łowisku jest w kolorze zupy więc przyda się mocniejszy aromat żeby postawić ryby do pionu. Angielskie kanały są zamulone a często pływające barki podnoszą osady z dna." Pomyślałem więc o kanale szerokości 30-50m, gdyż trudno mi sobie wyobrazić barki w kanale szerokości 8-10m. No ale teraz rozumiem, że masz wybór między szerszymi i węższymi kanałami.
  6. No dobra, właśnie wróciłem z wirtualnej wycieczki po hrabstwie Warwickshire, "pokręciłem" się po uliczkach Nuneaton, żeby wczuć się w tamtejsze klimaty. Szkoda że z tych uliczek nie mogłem zejść bezpośrednio nad kanały, ale na tyle co udało mi się gdzieniegdzie wypatrzeć, to są bardzo urokliwe, nawet bym powiedział że takie jakby "angielskie" , zwłaszcza te pomniejsze. Ale do rzeczy. Dobrze byłoby gdybyś napisał jakiej długości batem/batami łowisz w tych kanałach, oraz jakie gramatury spławików tam stosujesz. Ja bym nie wychodził powyżej 1g, przy bacie 5m, do 1,5g przy batach 6-7m. Oczywiście przy wietrze zwanym "wmordewind", albo silnym bocznym, gramatury spławików można zwiększyć, aby celnie zarzucać zestaw i nie ryzykować uszkodzenia bata. Spławik taki jak na zdjęciu, bardzo dobrze sygnalizuje brania podnoszone, leszczowe, przy nieco przegruntowanym zestawie. Sprawdzi się też na grubą "gruntową" płoć, która zwykle bierze z dna. Na mniejsze płotki, krąpie, przy łowieniu tuż nad dnem, lepszy (czulszy) będzie spławik bez dodatkowego "pilota" na antence. Twój zestaw wydaje się być w miarę w porządku. Ja osobiście przy zestawach do 1,5g, stosuję obciążenie wyłącznie w postaci śrucin, powyżej tej gramatury mieszane: łezka 2/3 potrzebnego obciążenia + 2 lub 3 śruciny. Podczas łowienia batem, nie trzymam się uparcie jednego schematu obciążenia, kombinuję aby uzyskać pożądany efekt. Gdy ryby biorą bardzo delikatnie, rozsuwam obciążenie na dłuższym odcinku żyłki, żeby maksymalnie wyczulić zestaw, i nieraz ryby lepiej reagują na wolniej opadającą przynętę. Gdy ryby biorą pewnie, skupiam obciążenie bliżej przyponu. Nawet gdy ryby biorą pewnie tuż nad dnem, warto co jakiś czas nieco przegruntować zestaw, bo te "grubsze" zwykle wolą stacjonarnie podaną przynętę. Piszesz że łowisz "na półce" kanału. Dobre miejsce do zwabienia różnych gatunków ryb, ale jeszcze ciekawsza może być dolna krawędź spadu bocznego, gdzie jest większa głębokość. Nie wiem czy jesteś w stanie dosięgnąć tam batem, jeżeli nie to warto byłoby sięgnąć po wędkę spławikową z kołowrotkiem (nie narzucam techniki). Niewykluczone że przegruntowany zestaw, postawiony u podstawy spadu bocznego, dałby Ci szansę na brania bardziej okazałych ryb, niż te które podchodzą na górną krawędź.
  7. W takiej "zawiesistej" wodzie, możesz podwoić ilość zapachu. Ale sprawdź to doświadczalnie.
  8. OK Święty, podniosłeś mię na duchu, wyrwałeś z marazmu i melancholii.
  9. Dobrze jest do ziaren dodać taki zapach, jakim aromatyzujesz zanętę, choćby po to aby rybom Twoja zanęta kojarzyła się z pokarmem (ziarnem), którego już popróbowały. Aromatyzuj ziarna delikatnie, gdyż duże stężenie zapachu, wyraźnie zniechęca ryby. Widać na spławiku że ryba zaczyna dobierać się do ziarna na haczyku, ale zostawia je. Do aromatyzowania ziaren pszenicy/pęczaku podczas gotowania/parzenia, dodaję nie więcej jak pół płaskiej łyżeczki mieszanki ziołowej, albo taką samą ilość pojedynczego zapachu (typu kolendra, nostrzyk, kminek, anyż, wanilia) na około 1,5 szklanki suchych ziaren. Kukurydzy (przeważnie) nie aromatyzuje wcale, gdyż uważam że ma świetny naturalny zapach. Często ryby bardzo dobrze reagują na kontrast zapachowy przynęty. Dla przykładu, ziarno w zanęcie i sama zanęta jest z piernikiem (przyprawa), ale najwięcej brań, takich zdecydowanych, mamy na ziarno aromatyzowane czosnkiem. Bardzo dobre do aromatyzowania ziaren są goździki, czasem ryby reagują na ten zapach wręcz rewelacyjnie. Ale tu bardzo ostrożnie z ilością. Moim zdaniem taka optymalną ilość goździka na około 1,5 szklanki suchych ziaren, to 2-3 goździki. Kruszę je w palcach na kilka części i wrzucam do garnczka z gotującym się ziarnem, ale najczęściej do litrowego termosu z ziarnem i zalewam wrzątkiem. (Stąd ta miara około 1,5 szklanki ziaren.) Ale... jeżeli nie dodasz do ziaren żadnego aromatu to też błędu nie popełnisz. Praktyka nad wodą wskaże Ci które rozwiązanie jest najlepsze w Twoich łowiskach. Ja Ci wskazuję pewne możliwości, reszta zależy od Twojej "inwencji twórczej" i wyobraźni.
  10. Żeby domknąć wątek pt. "zioła i przyprawy", muszę dodać kilka uwag odnośnie cukru wanilinowego/wanilii, oraz innych przypraw, wynikających z mojej praktyki wędkarskiej. Zapach wanilii jako samodzielny aromat, nie wabi ryb jakoś szczególnie. Przeważnie lepiej sprawdzają się mieszanki ziół/przypraw z udziałem wanilii. Na przykład wanilia z kolendrą, skuteczniej przyciąga ryby, niż każdy z tych zapachów z osobna. Zaznaczam, że to są moje wnioski i nie każdy musi się z tym zgadzać, bo na różnych łowiskach ryby mogą reagować odmiennie na określone mieszanki zapachowe. Na nieznanym łowisku, gdy nie wiemy jaki zapach dodać do zanęty, można asekuracyjnie dodać samej wanilii, ale lepszy efekt będzie gdy dodamy wanilię z kolendrą + koper włoski (zwłaszcza wiosną). Albo wanilię z kolendrą + cynamon (zwłaszcza w pełni sezonu). To takie uniwersalne mieszanki, która rzadko zawodzą. Istotna uwaga, tego typu mieszanki jako dodatek zapachowy do zanęty, mają sens w zanętach "własnej roboty", albo zanętach firmowych "bazowych", sygnowanych nazwami: uniwersalna, ryby karpiowate, wody stojące, wody bieżące, które mają delikatny zapach, łatwy do "przełamania" mieszanką ziołową. Zanęty dedykowane konkretnym gatunkom, mają zwykle silny aromat, który trudno "przebić" ziołami. A jeżeli nawet, to trzeba by dodać tak dużą ilość naszego mixu, że ostateczny bukiet zapachowy raczej by zniechęcał ryby, niż je wabił. I jeszcze jedna mieszanka, która sprawdzi się w większości naszych łowisk. Łatwa do pozyskania bez zbytniego wysiłku pod nazwą: przyprawa do piernika. W niektórych łowiskach wabi ryby wręcz rewelacyjnie. Powielana przez lata półprawda, przypisuje zapach piernikowy tylko do leszcza. Owszem, jest to zapach dobry na leszcze, ale jednocześnie jest na tyle uniwersalny, że dobrze wabi płocie, krąpie, liny, karasie. Nieraz łowiłem piękne płocie na zanętę z silnym zapachem piernika, nierzadko trafiał się lin czy karaś. Jest tylko to ryzyko, że jeżeli pojawią się krąpie i leszczyki ciut za dłoń, to już płoci nie połowimy. Płoć pobiera pokarm dość ostrożnie, rozważnie, natomiast krąp i leszczyk są bardziej łapczywe, wręcz łakome, więc z reguły pierwsze dopadają do przynęty na haczyku. Stosuję przyprawę do piernika firmy Cykoria, gdyż jak stwierdziłem doświadczalnie, proporcje składników w niej zawarte najbardziej odpowiadają rybom w moich łowiskach. Jednocześnie ma tą zaletę, że jest najtańsza ze wszystkich przypraw do piernika. (Renomowany Kamis zupełnie się nie sprawdził, niezły jest Prymat.) Zwykle stosuję mieszankę przyprawy do piernika z cukrem wanilinowym w proporcji 3:1, dodając czubatą łyżkę na 1kg zanęty. Powyższe mixy, nadają się również do aromatyzowania przynęt, białych robaków, pinek, wszelakich ziaren podczas ich parzenia/gotowania. Z wyjątkiem konopi, które mają swój własny kapitalny zapach, skutecznie wabiący ryby. PS. Na tym kończę cykl pt. "Rozmowy z sobą".
  11. Na wstępie informacja dla uważanych obserwatorów tego tematu. Święty nie zignorował mojego pytania o j.Rudnickie, tą kwestię wyjaśniliśmy sobie na priv. Co do zanęty. Nie będę tu proponował jakichś skomplikowanych mieszanek, proponuję żebyś pozostał przy dotychczasowym składzie, jednak całość trzeba nieco zmodyfikować. To co rzuca się w oczy, to brak składnika klejącego, który scalał by mieszankę, aby można było zrobić kule zanętowe o odpowiedniej spoistości. Śruta kuk. i otręby pszenne działają wybitnie rozpraszająco. Biszkopty czek. są jedynym składnikiem, który posiada pewien stopień kleistości, ale to zbyt mało aby osiągnąć właściwą konsystencję zanęty dla utworzenia kul o odpowiedniej/zamierzonej spoistości. Owszem, sama woda poprzez nieznaczne przewilżenie mieszanki, na krótko zwiąże składniki, ale gwarantuję że kula zanętowa rozpadnie się już przy kontakcie z lustrem wody. Czasem jest to efekt zamierzony (zwykle na drobne ryby ukleje, wzdręgi, drobne płotki), ale najczęściej lepiej jest zanęcić tak, aby kule na dnie łowiska rozmywały się sukcesywnie. Jedne prawie natychmiast, inne wolniej, trzeci rodzaj kul bardzo wolno. To tak pokrótce. Abyś więc mógł łatwo manipulować konsystencją i spoistością kul zanętowych, konieczny jest dodatek lepiszcza. I w Twojej zanęcie świetnie taką rolę spełnią płatki owsiane. W dodatku takie ryby jak liny, leszcze i karpie bardzo je lubią (także płocie, ale tu trzeba uważać z ilością, bo szybko się nimi nasycają.) Proponuję płatki owsiane w ilości 20-25% całości mieszanki, nieco więcej niż połowę zmiel na mączkę. Optymalną ilość płatków, musisz ustalić już sam, metodą prób i błędów. Co do zapachu, to na wymienione gatunki, sam cukier wan. nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Wypróbuj następującą mieszankę zapachową: - kolendra mielona 2 części - cukier wanilinowy 1 część - cynamon. 1 część Nieważne jaką ilość przyjmiesz za 1 cz. Może to być 20g ; 50g ; czy 100g, to nie jest istotne, ważne aby zachować proporcje ilości między składnikami. Dla przykładu, przejmujesz 1cz=20g. Kupujesz 2 torebki kolendry mielonej (są w sklepach spożywczych w torebkach 20g właśnie), 1torebkę cynamonu (też są po 20g) i cukier wanilinowy 20g (są w torebkach 16g i 32g). Jeżeli "mały cukier" 16g, to dajesz cały + niecałą łyżeczkę z drugiego. Jeżeli "duży cukier", to dodajesz lekko czubatą łyżkę + równą małą łyżeczkę. Wsypujesz te składniki do szczelnego pojemnika i mieszasz, żeby "się przegryzły". Z tego mixu dodaj czubatą łyżkę na 1kg swojej zanęty. PS. W razie jakichkolwiek niejasności pytaj.
  12. Ozet

    Tatuaż.

    Zapytam z czystej ciekawości. Czy rozwiązałeś już tytułowy problem? Jeżeli tak, to mile widziane byłoby foto. No chyba że tatuaż znajduje się w miejscu wyjątkowo nie fotogenicznym.
  13. Panowie, koledzy, dorogije druzja. Proponuję nie cudować. Ot po prostu, wsypać cukier kryształ i wanilinę do plastikowego wiaderka, zamknąć szczelnie wieczko/dekiel, wymieszać niczym w betoniarce kręcąc w rękach wiaderkiem w różnych kierunkach. (Tak na marginesie, zawsze w ten sposób mieszam swoje zanęty, aby składniki dobrze się "przegryzły", no i mam pewność że nic nie wietrzeje.) Wracając do cukru wan., jeżeli uznamy za stosowne dodać go w postaci zmielonej/pudru, to zawsze można to zrobić w ostatniej chwili. Wsypujemy do młynka garść suchej zanęty, bułki tartej, albo kaszki kukurydzianej, dodajemy np. łyżeczkę cukru wanilinowego, mielimy. Do aromatyzowania przynęt roślinnych, tym bardziej nie ma potrzeby mielenia cukru. Po prostu dodajemy do wody w której gotujemy lub parujemy ziarna i mieszamy, żeby w miarę równomiernie rozprowadzić zapach. PS. Też na początku lat 90-tych ub.w., kupiłem na bazarze ruski młynek. Solidna maszyna, służył mi chyba z 15 lat, do czasu aż zachciało mi się zmielić zbyt duże kawałki suszonego kłącza tataraku. Oberwały się ostrza i już nie dało się go naprawić.
  14. No i konkurencja nie śpi. Michał wymieszaj tą wanilinę z kilogramem cukru i będziesz miał na dłuuugo. (Cukier jest dobrym konserwantem.)
  15. Umknął mi Twój post. Ja mam w torebce Wanilię Vanilix 300g. Zrobiłem fotkę do tłumacza Google i tak mi wyszło (procentowego udziału już nie wpisywałem do posta).
  16. To idealna sytuacja Michał, bo możesz się skupić na niuansach łowienia, nie na "duperelach". A ta wanilina to proszek czy płyn, bo w czystej postaci nigdy nie widziałem.
  17. Na opakowaniu wanilii Sensas, masz taki skład : materia organiczna, tłuszcz, białko, celuloza, popiół. I bądź tu mądry ile jest wanilii w wanilii? Możesz mieszać cukier waniliowy z mąką kukurydzianą, tylko po co? Bierzesz torebkę cukru wan. i dodajesz np. 1 łyżeczkę na 1kg zanęty, mieszasz na sucho, nawilżasz, nęcisz. Jeżeli ryby dobrze reagują, trzymasz się tej proporcji. Ale możesz eksperymentować. Dodać 2 albo 3 łyżeczki na 1kg zanęty, bo dopiero silny aromat zwabi ryby. A może się okazać że w Twoich łowiskach, generalnie ryby słabo reagują na wanilię, obojętnie czy dodasz mało czy dużo. To kombinujesz np. z przyprawą do piernika, według tego samego schematu jak z cukrem wan. (1;2;3 łyżeczki.) Z przypraw możesz zastosować kolendrę, kminek, czosnek, koper włoski, anyż, goździki, cynamon. Możesz je łączyć w różne kompozycje, wszystkie wymienione (oprócz czosnku), możesz mieszać z cukrem waniliowym/wanilinowym. A nuż jakaś kompozycja (lub pojedynczy zapach) będzie "strzałem w dziesiątkę" w Twoich łowiskach.
  18. Jako że nigdy białorybu spod lodu nie łowiłem, więc nie będę się w tej kwestii wymądrzał. Hubert, poczytaj tutaj. A gdybyś nadal był spragniony wiedzy zajrzyj tutaj.
  19. Witaj Święty. Z jakich składników robiłeś tą własną zanętę? Wymień składniki, nie musisz podawać dokładnej receptury. Może coś sensownego Ci doradzę. A jeżeli już Lorpio, to z ziarnem bardzo dobrze sprawdzają się zanęty z serii Mega Mix: Uniwersalna i Karp Scopex Wanilia. Tańsze od Magnetica, ale bynajmniej na moich łowiskach skuteczniej wabią ryby. Najkorzystniej kupować je w 3kg paczkach, wtedy za każdy kg płacimy najtaniej. (Produkowane są w opakowaniach 1;2;3kg.) Ja dodawałem do Mega Mixów śrutę, przeważnie kukurydziankę i owsianą, do tego pszenicę i kukurydzę kons.(szklanka ziaren na 1kg zanęty) i było (zwykle) OK. Teraz pytanie, które wczoraj zostawiłem sobie na "zaś-potem". Czy znane jest Ci jest wędkarsko jezioro Rudnickie? Dawno, dawno temu, łowiłem tam kapitalne liny i okonie. Z wielkim sentymentem wspominam to jezioro i urokliwą rzeczkę - Ruda.
  20. Święty, minął sezon 2017, ciekawi mnie więc jak sprawdziła się zanęta z ziarnem w Twoich łowiskach. Czy ostatecznie postawiłeś na Magnetic, czy na jakąś inną zanętę? No i czy udało Ci się dobrać do linów i leszczy jak planowałeś, czy może podchodziły inne ryby? Mam jeszcze jedno pytanie, ale zostawię je "na zaś".
  21. Dobrześ napisał, "zaparzonym", czyli napar ,nie wywar jak napisałem (już poprawiłem). Bo inaczej uzyskujemy napar, inaczej wywar, a jeszcze inaczej macerat.
  22. Mam tak samo jak Ty..., odnośnie wszelkich komercyjnych łowisk. Swoistą alergię. Skojarzenie z safari w zoo...
  23. Docio, problem w tym, że każdy z nas ma na myśli inną zanętę. Ja piszę o zanęcie której składniki mają drobną granulację, Ty natomiast o zanęcie, której podstawą jest gotowany pęczak. Więc siłą rzeczy ten pęczak "opanierowany" olejem czosnkowym, łatwo i równomiernie rozprowadzi zapach wśród pozostałych składników zanęty. W zanęcie drobnoziarnistej, lepszym rozwiązaniem będzie zawiesina o której wyżej wspomniałem. Zwykle jednak jeżeli chciałem nadać zanęcie czosnkowy zapach, nawilżałem ją naparem z czosnku. Ciąłem na plasterki 2-3 ząbki czosnku i zalewałem gorącą wodą (w butelce lub słoiku), następnego dnia na łowisku nawilżałem tym naparem zanętę. W ten sposób uzyskiwałem bardzo równomiernie aromatyzowaną mieszankę zanętową.
  24. Oryginalny przepis jest nieco inny. A poprawnie pasta nazywa się monastyrka
  25. No coś Ty? Gdzież bym śmiał. (A taki miałem dzisiaj dobry humor...) Faktycznie, jest taka wersja spławika u Wyganowskiego. (Poradnik Wędkarski wyd.X 1974r)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...