-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Jeżeli już jesteśmy przy Yorku, to dobrą żyłką do spławikówki będzie Carisma biała ryba. Tania, mało rozciągliwa, odporna na przetarcia, przegrubiona. Taką uniwersalną żyłką do technik spławikowych jest też żyłka Dragona Millenium leszcz. Średnio rozciągliwa, miękka, przegrubiona.
-
Wędka+kołowrotek na spławik
Ozet odpowiedział Truth wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Nie widzę powodu żeby były problemy z łowieniem na jakikolwiek zestaw spławikowy. Blisko czy daleko, głęboko czy płytko, w rzece, stawie i jeziorze. No chyba żebyś się uparł zastosować ten kołowrotek do... bata, wtedy pewien problem mógłby się pojawić. -
Mogę Ci polecić sprawdzoną w boju, tanią, aczkolwiek lepszą niż sugeruje to cena żyłkę Yorka. Jej dużą zaletą jest mała rozciągliwość, co korzystnie wpływa na skuteczność zacięcia z większych odległości. Owszem, jest przegrubiona (jak prawie każda żyłka na rynku), ale nie sądzę żeby te dwie setki w górę, zniechęciły drapieżnika od chwycenia przynęty.
-
Pogoda oględnie mówiąc nie rozpieszcza w ostatnich dniach, więc zbytnio nie będziesz tęsknił za łowieniem. W tym kanale jest jakiś uciąg, czy raczej woda stoi?
-
Takie pytanie byłoby wielce niestosowne. Ale idąc tropem myśli Michała, to może jesteś po prostu trochę bardziej wyjątkowy.
-
Gdzie na szlaku WJM warto powędkować ?
Ozet odpowiedział Artur_podlasie wna temat w Warmińsko-mazurskie
Przyłączam się do do tej zwięzłej i jakże wymownej opinii Alexa, na temat "gospodarki" rybackiej i rybności mazurskich jezior. Ps. Według opinii rybaków, winne są kormorany i wędkarze, zdaniem wędkarzy: rybacy i kormorany. Opinii kormoranów można się tylko domyślać. -
Mam nadzieję Maksiu, że wybierzesz właściwą opcję "pryskania", aby puchar i tytuł Mistrza Koła był Twój. Oczywiście powyższe słowa napisałem bez choćby cienia ironii.
-
Spławiki własnej roboty.
Ozet odpowiedział Lowca201 wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Moim zdaniem, ten spławik ma niewłaściwe proporcje antenka-kil, przez co prawdopodobnie będzie "koziołkował" w locie, co może prowadzić do splątań zestawu. Ale od czegoś trzeba zacząć. Kolejne na pewno będą godne pozazazdroszczenia. Bardziej zaciekawiło mnie to coś pomarańczowe, na drugim planie, ale mniejsza z tym. -
Brawo Max! Domyślam się że koledzy nie byli zbyt szczęśliwi z tego powodu. Ale usprawiedliwia ich fakt, że nastawili się wyłącznie na konkretną, grubą płoć z pszenicą i kukurydzą na haku. Podejrzewam jednak, że płoć zbija się już w stada tarlane i zaczyna krążyć w okolicach tarlisk, stąd jej brak w zawsze łownych rewirach.
-
Oto jakie makabryczne zjawiska mają miejsce na naszym płociowym Eldorado.
-
Tymczasem zrób tak jak zamierzałeś, będziesz przynajmniej wiedział czy warunki biochemiczne są na tą chwilę dogodne do hodowli ryb.
-
Jungu ma rację. Tak na dobrą sprawę można użyć spławika od 0,5g, do 30g. Zależy gdzie i w jakich okolicznościach będziesz łowił (typ łowiska, głębokość łowienia, odległość łowienia, siła ewentualnego nurtu). Ogólna zasada jest taka, że stosuje się spławik o możliwie najmniejszej gramaturze, jaki da się skutecznie zastosować w konkretnych warunkach łowiska, bez względu na gatunek ryby. Czyli przy doborze spławika, należy wziąć pod uwagę wymienione w nawiasie czynniki, ale także uwzględnić zastane na łowisku warunki atmosferyczne, typu wiatr, deszcz, mgła czy tzw. zakwit wody. Napisz coś o swoich łowiskach, wtedy będziemy mogli przejść do konkretów.
-
Może to być efekt porażenia fosforanami z nawozów sztucznych spływających z pól, albo z detergentów odprowadzanych do ścieków.
-
Nie o to mi chodziło Wartburgu. Nie mam nic przeciwko stosowaniu bambusów, szklaków pustych i pełnych, czy katuszek. Sam przecież tak niegdyś łowiłem, więc mam do takiego typu sprzętu szczególny sentyment. Chodziło mi o to, że nowoczesny sprzęt również (a może nawet bardziej), sprawdzi się w warunkach Wisły. Pod warunkiem wszakże, że będzie odpowiednio dobrany/dostrojony do tychże warunków, tu i teraz.
-
Śmiała teza, z którą się z gruntu nomen omen, nie zgadzam.
-
XXI Puchar Warty 02.04.2017 r.
Ozet odpowiedział Alexspin wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Ale emocji i wrażeń nikt Tobie/Wam nie odbierze. Rwać przynęty też trzeba umieć z godnością. W tym miejscu muszę się przyznać, że nie potrafię rwać przynęt z "godnościom i kulturom osobistom". Kurza twarz i Kurka wodna, to najcieplejsze słowa jakie kieruję pod adresem tego czegoś złośliwego na dnie, co tylko czycha na moje przynęty. -
Mam nieodparte wrażenie, że kolega T3TRIS myli kartę wędkarską z legitymacją członkowską PZW, ale tak czy inaczej wskazany jest powrót do punktu wyjścia, jak radzi Prezes Jotes.
-
Niby złoty karaś (tzw. postać głodowa karasia), ale...ta płetwa ogonowa jakaś nie karasiowa...
-
Dobrze Wartburgu że nie wymieniasz nazw tych glinianek, bo "ściany mają uszy", więc niebawem jakiś wonton czy inny winciorek pewnie by tam stał.
-
Dzięki Jarek i nawzajem. Domyślam się że obudziłeś Xenię ze snu zimowego i łowiłeś metodą odległościową? Krajobraz na zdjęciu rzeczywiście przygnębiający, ale "znam ten ból". W naszym regionie na wskutek działalności kopalni węgla brunatnego, w części jezior i jeziorek, lustro wody obniżyło się o kilka metrów. Pomosty zostały na suchym lądzie, kilkanaście metrów od aktualnej linii brzegu. Na szczęście niektóre odkrywki zakończyły wydobycie węgla, inne przesuwają się bardziej na północ, więc poziom wody powoli wraca do naturalnego stanu. Ale uroczych środleśnych jeziorek, nic już nie jest w stanie przywrócić do życia (wędkarskiego bynajmniej). Pozostały po nich niewielkie oczka wodne, porośnięte trzcinowiskami i roślinnością bagienną. Jarek, najgorzej pierwszy raz w sezonie ruszyć się nad wodę. Później człowiek już wpada w pewien rytm. Albo jest się na rybach, ale szykuje się na ryby, albo myśli się o rybach (czasem także śni).
-
Dzisiaj, po raz kolejny łowiliśmy z kolegą Jackiem na zbiorniku St.M. Jako rencista i emeryt, możemy sobie pozwolić na łowienie "w tygodniu", więc nie mamy obaw że co lepsze miejsca będą zajęte, jak to bywa w weekendy. Tym razem postanowiliśmy że będziemy łowić tylko na pszenicę i kukurydzę, aby wyeliminować brania drobnych płoteczek i leszczyków. Obaj mieliśmy także pinki i grube białe, ale mieliśmy ich użyć tylko w chwili desperacji i rozpaczy, gdyby ziarno na haku zaczynało kiełkować. Okazało się jednak że płotki dobrze reagowały zarówno na pszenicę, jak i kukurydzę. Oczywiście na brania trzeba czekać dłużej niż w przypadku pinek, ale za to łowione płotki są większego kalibru. Ostatecznie okazało się że obaj złowiliśmy po 4,30 kg ryb. W tym miejscu muszę uczciwie przyznać "bez bicia", że płotki Jacka były nieco większe niż moje, gdyż miał więcej brań na kukurydzę, na którą biorą zwykle większe egzemplarze. Na zdjęciu, mój dzisiejszy połów.
-
Nie mogę się zgodzić z powyższą opinią Wartburgu, gdyż uważam że spławiki z pióra zawsze będą w modzie (tak jak dżinsy). Pióro przeżyje wszelkie mutacje cudownych wskaźników brań, i będzie towarzyszyć wędkarzom do końca świata. Nie mam wątpliwości że zawsze znajdą się wędkarze, którzy będą sięgać po to genialne w swej prostocie rozwiązanie. No chyba że ptasia grypa "zje" w międzyczasie wszystkie ptaki.
-
Wartburgu, czytając Twoje posty widzę "oczyma wyobraźni" sielskie obrazy, sięgające korzeni polskiego wędkarstwa, czasów Choynowskiego, Rozwadowskiego, czy Wyganowskiego. Ot choćby wędkarz stojący na bosaka w wodzie, w portkach do kolan. W ręku trzyma leszczynową wędkę, korkowy korpus spławika przetknięty stosiną gęsiego pióra radośnie podskakuje na fali. W lnianym woreczku przytroczonym do pasa, trzyma groch który zakłada na hak. Na konarze pobliskiej wierzby, siedzi chłopak od krów i na fujarce co to ją wystrugał, "pitoli" wesołe melodyjki. Takie klimaty widzę czytając Twoje posty. Świat bez plastikowych opakowań walających się na brzegu, torebek po zanętach, pudełek po robakach, butelek po napojach mniej lub bardziej "energetycznych", styropianowych tacek i cholera wie czego jeszcze... Na koniec dwa zdania merytorycznie o spławikach. Żeby Twoje spławiki Wartburgu były w pełni "klasycznymi - klasykami", zrób oczka z grubej żyłki. Odcinek grubej żyłki złożonej w pół, przymocuj do stosiny pióra omotką z nici albo z cieńszej żyłki.
-
[Potal]Slidery – naprawa usterek i wad.
Ozet odpowiedział Jotes wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
A mnie się marzy taka sytuacja, że gdy kupię produkt tzw. renomowanej firmy, to zastosuję go "od ręki" i będzie to działać tak, jak zapewnia mnie producent, pośrednicy i cała rzesza klakierów na forach. Bez obawy że coś będzie wypadać czy przeciekać. Że płacąc za produkt "ciężki grosz", nie będę musiał już na starcie nic dokupować, kleić, szlifować, aby to coś raczyło działać tak, jak tego oczekuję. Podziwiam Cię Jarek. Wbrew temu co kiedyś o sobie napisałeś, masz iście anielską cierpliwość. -
Dzisiaj w godzinach 12-17, łowiliśmy z kolegą Jackiem na zbiorniku Stare Miasto. (Max niestety nie mógł tym razem nam towarzyszyć, gdyż ciąży na nim obowiązek szkolny, a wiadomo - edukacja rzecz święta.) Ryby pojawiły się tuż po zanęceniu i brały w zasadzie cały czas z niewielkimi przerwami. Tak jak poprzednio, mieszanka płotek i leszczyków z przewagą płotek, łowionych na pinki i grube białe. Jednak tym razem mieliśmy sporo brań także na pszenicę, co oznacza że niebawem "ruszy się" grubsza płotka. Obaj łowiliśmy batami 6m, choć można by spokojnie łowić 5-ką, gdyż ryba jest blisko brzegu ze względu na nieco cieplejszą wodę w tej strefie łowiska. Ostatecznie ja złowiłem 7,90 kg ryb, kolega Jacek 5,55 kg. Na zdjęciach: mój dzisiejszy połów, oraz widok części zbiornika. W oddali widać autostradę A-2, która dzieli ten 80 ha zbiornik retencyjny na rzeczce Powa, na dwie części. Obie "połówki" mają ze sobą stałe połączenie wąską gardzielą pod mostem na A-2. Ps. Waga ryb brutto, gdyż tak lepiej wygląda w notatkach. Rzeczywiście od każdego wyniku należy odjąć wagę wiaderka czyli 0,50kg.
