Ostatnimi ciężkimi czasami staniały wydatnie ale to i tak był reprint z ocalałego materialu więc zawartość 100% zgodna a parę złotych taniej.
PS uważaj to wciąga.... za dwa trzy lata utoniesz w stadium ciężkiego zagracenia w randze starszego kustosza
Technikalia podał Dorcio, zawsze można wykonać testy i pomiary samemu, osobiście wolę żyłkę bardziej elastyczną.
Producenci czasami lubią naściemniać....
Podaje te pozycje które znam, sprzęt owszem zmienił sie od czasu napisania tych tomisk ale mając jakieś wstępne pojęcie można już zacząć kminić gdzie nowoczesne wynalazki mogą okazać sie użyteczne.
Poza konkursem i nie na temat, polecam lekturę Andrzejczyka "Wędkarstwo Jeziorowe" oraz Strzeleckiego "Wędkarz i rzeka" lub zależnie od wydania "Wędkarstwo rzeczne" tomiska ponadczasowe i sensowne a z YouTube jest problem taki ze początkujący ma problemy z odróżnieniem reklamówek od wartościowego materiału jak szukać konkretnych gatunków.
Dlatego lubie duże rzeki, temat do badań i rozmyślań jest zawsze a jezioro poznasz raz i praktycznie wszystko wiesz nie pociąga mnie to.
PS nie lowie ryb skutecznie tylko sporadycznie a naprawde to lubie poznawać zmienną rzekę,
Duża Dzika Rzeka ma to do siebie że są kilometry "pustej" wody gdzie uświadczyć krąpika, niewymiarowego klenia i suma z bieżączego rocznika i nic poza tym. Jakieś sensowniejsze ryby grupują sie we właściwych dla siebie miejscach zależnie od preferowanych gatunków trzeba sie nauczyć typować potencjalne lokalizacje do dokladniejszego zbadania, zwykle zajmuje to kilka sezonów po tem woda sie zmienia i zabawa w poszukiwanie trwa dalej....
Wędkarstwo to sztuka szukania i poznawania wody, zawsze możesz sie udać do Centrali Rybnej albo na komercje.
To wiedza i doświadczenie gromadzone latami tylko po to by dojść z czasem do wniosku ze sie ma mizerne pojęcie
Ja tak "obrabiałęm" pare kałuż w mazowieckim blisko miejsca zamieszkania. poczekaj do czerwca i podsypuj pokrojonym drobno kartoflem blisko trzcin i blisko trzcin potestuj właśnie kartofla. Mozesz poobserwować od polowy maja czy nad wieczorem z nieznanych przyczyn jedna druga i trzecia trzcina nagle nie zaczyna sie delikatnie ruszać to właśnie liny zdejmują ślimaki z łodyg. A jak użyjesz głowy masz jeszcze jeden pomysł na przynete i łowienie "z marszu".
Zweryfikował bym operatorów wód które cie interesują zeby sie nagle nie okazało ze zamiast składek PZW potrzebujesz składki Wód Polskich albo innego operatora.
Byla jeszcze w Warszawie wytwórnia prywatna o przedwojennych tradycjach SUM tez klepali blachy, były jak to nad Wisłą znacznie cięższe -niż polspingi- nie wiem co sie stało z matrycą.
Tu akurat rzadki przypadek z przybitym na opak stemplem
Poszukaj dedykowanego forum, tutaj raczej miłośnicy wypoczynku dość specyficznie ujętego i ani sumiarzy ani karpiarzy zwiedzających łowiska komercyjne po protu niema.
Co do regionalizmów. Mazowieckie i okolice, często spotykane dawniej,
kasaś najchętniej był rodzaju żęńskiego: karaska; dop. karasek,
zbieżność kija -spad
części kija: odziemek środek i czubek
kołowrotek: maszynka.
podstawka: osadzak;
nurt: -wart