Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Nie tylko lecz realnie, jest podstawą do ciężkiej denki jak i metody spławikowej. Jak ktoś ogarnie te podstawy sprzed niemal wieku, to nie wędzisko będzie decydowało o tym, co ma dobrać do zestawu ani czy będzie łowił w pół wody, czy z powierzchni. Niepotrzebny mi feeder czy inne specjalistyczne wędzisko aby tak łowić, gdyż wszystkie to gruntówki, w których część szczytowa jako wskaźnik brań określa jego "specjalistykę". Mnie wystarczy zwykły bambus, bo to konstrukcja zestawu decyduje w jaki sposób będziemy łowić, a z kolei o tym decyduje, to prawda, specyfika łowiska. No, szczytówka od quiwer różni się na tyle, że teoretycznie do niczego innego nie można jej wykorzystać. Teoretycznie gdyż widziałem samoróbki dzwonka i świetlika wkręcane w tulejkę, więc można, tylko producenci jeszcze tego nie widzieli aby ukraść pomysł i rozpoczęć produkcję. Teraz już wiedzą ale i tak spartolą bo jest w tym pewien haczyk. Niemniej wszystkie te udziwnione wędziska są w generalnym odwrocie i to od lat, gdyż poza radością producenta z kasy przynoszą właścicielom samych kłopotów. Takim wędziskiem quiwer można łowić tylko na określonych łowiskach i w określonych warunkach pogodowych, dlatego większość sklepów nie ma tych wędzisk w ofercie. Z wędziskiem feeder w ogóle jest ciekawa historia. Do dziś nie wiadomo, czy to Brytyjczycy ukradli projekt Niemcom, czy odwrotnie. W 1990 lub 91 roku odbyły się dwie duże imprezy wędkarskie w jednym czasie. Jedna w Wielkiej Brytanii, nie pamiętam miasta, druga w Niemczech we Frankfurcie. W WB przedstawiono innowacyjne wędzisko feeder a w Niemczech winklepicker. Te same parametry, dosłownie, różnica w rękojeści. Niestety winklepicker zatrzymał się w czasie i jest tak samo w odwrocie jak quiwer i inne egzotyczne rozwiązania a feeder się rozwija. Rozwija się na tyle, że z początkowego cw do 20 g doszedł już do 200 g. Po drodze zahaczył 40 g, 60 g, 80 g i 100 g. Wtedy "do akcji" wkroczyli marketingowcy i rozmnożyli wędzisko na light feeder 1-40 g lub winklepicker z cw 0-20 g, picker z cw 40-80 g, feeder 80-100 g i heavy feeder od 120 g w górę, który właśnie pojawił się na rynku. Raz, około roku 2005 pojawiła się nazwa ultra heavy feeder z cw 150 g ale szybko zniknęła, gdyż słusznie przewidywano, że nazw zabraknie przy tak szybkim rozwoju, albo "zakasował" ich Ron Thompson, który wypuścił surfcast z cw do 250 g, który wskazywał brania tak jak feeder. Dziś feeder o cw 180 lub 200 g to nic szokującego i nadal pozostaje jako feeder. Z kolorowymi szczytówkami (wskaźnik brań), też było zamieszanie. Dosłownie każda firma inaczej barwiła szczytówki w zależności od proponowanej wytrzymałości. Bzdura ale wędkarze w to wierzyli nim sami nauczyli się, że wytrzymałość jest zbliżona ale siła na ugięcie już nie. Sami opracowali jak sprawdzić nowe szczytówki i wszelkie bajki o kolorach i wytrzymałości poszły się je... Producenci jednak są czujni i o ile wcześniej nie było problemu z doborem szczytówki jakiegokolwiek producenta do jakiegokolwiek wędziska, to szybko pozmieniali ich średnice i zaczęły się wędrówki do sklepu z górnym składem w celu dopasowania wspomnianej. Do takiej sytuacji na pewno też przyłożyło się zwiększanie cw wędzisk i najzwyczajniej szczytówki z obsadą o średnicy milimetra dla wędzisk z cw do 80 g były za słabe przy feederach z cw do 120 g, gdzie średnica ta wynosiła już 1,5 mm. Jakby nie nazywać tych wędzisk, czy to feeder, czy winklepicker, quiwer, surf, sumówka, czy nawet karpiówka, to wszystko wędziska gruntowe podlegające tym samym dawnym zasadom co historyczne bambusy. Zmienia się jedynie osprzęt, wytrzymałość wędzisk i stosowane wskaźniki brań. Gdy ktoś przejrzy historię postów "Mocarny" i obejrzy jego filmiki to zobaczy skuteczność tradycyjnej gruntówki bez magii współczesnego marketingu. Gość zaczyna od podstaw i jestem pewny, że będzie miał sukcesy, bo żaden wskaźnik ani żadne wędzisko nie zastąpi wiedzy jaką on nabędzie. Nowoczesne rozwiązania tylko uczynią jego wędkowanie wygodniejszym ale nie skuteczniejszym. A przy okazji. Nie ma wędziska, które odpowiadałoby starym bambusom. Osobiście miałem po ojcu wędzisko 4,5 m które nie bało się ciężarka 500 g na Wiślane sumy. Uległem modzie, poszedłem wpierw w szklaki a potem w kompozyty i węgiel a teraz wiem, że to nie było do końca dobre. Bambus przez lata zmarniał i nie dało się go uratować a odpowiednika nie ma i nie wiem czy będzie. Owszem są wędziska z cw 500 g a nawet większe, ale to wypierdki ok 3,0 m, którymi nie poderwie się takiego obciążenia z dna aby nie wpakować go w wiślane kamienne rafki i stracić.
  2. Każdy zestaw można zrobić przelotowo lub na stałe, nawet w method feeder. Ciężar koszyczka/sprężyny ma dwa zadania. Pierwsze to utrzymanie zanętnika w zadanym miejscu, drugie to osiągnięcie odległości połowu. Drugiego nie trzeba tłumaczyć za to pierwsze już i owszem. W wodach stojących lub o bardzo słabym uciągu koszyk lub sprężyna może być nawet bez dociążenia, gdyż sama zanęta ma swoją masę, co warto też uwzględnić przy dobieraniu ciężaru zestawu w drugim zadaniu. W rzece o wyraźnym nurcie obciążenie ma za zadanie utrzymać koszyk właśnie w nim. Zbyt lekki będzie spychany do brzegu i tu masę zanęty należy uwzględnić tylko do cw wędziska a nie masy zestawu. Zestaw przelotowy ma za zadanie wyłącznie uzyskać odległość i w razie brania ryby oddawać żyłkę do zacięcia. Zestaw montowany na stałe jest zestawem samozacinającym i poprawność użycia wszystkich elementów jest kluczowa. Jest to też trudny zestaw, gdyż wymaga w miarę czystego dna ale to dotyczy wyłącznie wód stojących lub o bardzo słabym nurcie. Każdy zestaw stosowany do połowu w rzece jest samozacinający, gdyż wszystko musi być ustawione na sztywno a żyłka jest oddawana wyłącznie przez hamulec kołowrotka chroniąc ją przed zerwaniem. Wbijanie patyczka w ziemię jest możliwe tylko warto uwzględnić, że wbicie z siłą 0,5 kg dla nas to betka i będzie się wydawało jako delikatne, dla zestawu to aż 500g.
  3. Niestety w rzekach mi to nie wychodziło, ruchy wody były zwodnicze. W jeziorach to co innego, nawet podwodny nurt był na tyle stały, że można było wyczuć podskubywania. Chyba w czerwcu 2002 wytłumaczyłem to i pokazałem Ś.P A. Kopiczyńskiemu, temu znanemu aktorowi. Zaskoczył od razu i w pierwszym wypadzie miał już efekty. To była alternatywa dla spławika przy naprawdę wietrznej pogodzie a łowiliśmy z łódki.
  4. Może ten tekst nieco Ci pomoże.
  5. Fakt, wygląda jak cewka elektrycznej wędki. Coś takiego widzę po raz pierwszy. Co to za diabelskie ustrojstwo?
  6. Mundur aby był mundurem musi mieć w środku czerwony stempel MON lub MSWiA. Podobnie stemplowane są pasy, raportówki, czapki itd. Cześć sortów nie da rady ostemplować i generalnie jako sorty występują wyłącznie w sklepie mundurowym (na rynku sortami nie są), albo mają wszytą metkę z takim oznaczeniem. Jeśli nie ma stempla ani metki to mundurem nie jest. Na rynku można kupić wszelkie maskujące materiały i uszyć sobie cokolwiek - mundurem to nie będzie. Z drugiej strony mnóstwo sprzedawców oferuje przeróżne ubranka opisywane jako mundury ale to ściema. Materiał z zawartością poliestru od 30% do 70% nie może być przeznaczony na mundur, gdyż taki z założenia ma być wytrzymalszy na ogień. Poliester topi się na sam widok ognia, więc pozostaje jedynie bawełna, którą nasącza się chemią wzmacniającą odporność na ogień i olej oraz na koniec się dekatyzuje. A dla jasności. Spodnie uszyte z materiału nie wojskowego mogą być z dobrego, mocnego materiału, dobrze skrojone, dobrze wykończone a w końcu wygodne. Mogą być nazwane jakkolwiek bo to tylko rzutuje na cenę. Gdzie jest produkowany oryginalny materiał na mundury, nie wiem. Były przetargi i się pozmieniało. Wiem natomiast gdzie są szyte od dziesięcioleci, w Łodzi, chyba, że i to się zmieniło ale mi umknęło.
  7. Pod warunkiem, że to dzwonek z dwóch kapsli po piwie zlutowanych. Inne są zdecydowanie zbyt nowoczesne...
  8. Napiszę to co zawsze. Nic nie musisz doczepiać do wędziska lecz dołożyć do zestawu. Jako wskaźnik brań - bombka, jako zanętnik - sprężyna. Wszystko jest na forum, przejrzyj wątki kolegi "Mocarny" a fajnie by było jakbyś obejrzał jego filmiki gruntowe. Wtedy błyskawicznie wszystko stanie się jasne.
  9. A kupuj do woli i na zdrowie. Ale gdybyś szukał czegoś taniego i wyjątkowo mocnego, to zdecydowanie kieruj wzrok na asortyment roboczy.
  10. Yyyyyy, Jotes ale ja o butach...
  11. Oj to prawda. Od długiego czasu przyglądam się przemianom w ubiorach roboczych, które muszą spełniać pewne wymogi a cywilne nie. Natomiast ostatnio reklamowane zimowe Wrangler za ponad 500,- wyglądają zgoła jak z późnego PRL-u.
  12. Dzięki, to dość istotna informacja. @Wind, fajna sprężyna.
  13. Jednak nie rewelacyjne. No to z "ręką na dolniku" pisz co Cię nie powaliło w tym zestawie, choć powinno.
  14. Szkwał to jedno a stabilność to drugie. Mocarny miał w planach wziąć na łódź żonę i córkę. Co mieliśmy mu doradzić - balię!? Każdy kto ma rodzinę to dba o nią jak może a nie naraża na niebezpieczeństwo. Tak właśnie postąpił niedawno rozjechany na pasach w Wawie przez BMW. Zdążył odepchnąć żonę i wózek, bo o nich wpierw pomyślał a nie o sobie. Ja kończę, lekarze kategorycznie zabronili mi się denerwować.
  15. No to się różnimy, może to i dobrze bo nie jest nudno. Ja, jak nie mam nic konkretnego do powiedzenia to milczę. Jak ktoś chce sieczki zamiast pomocy to niech włączy TV, na tym te media się opierają. Nic nie rozwijałem. To była krótka odpowiedź na zdanie użyte w formie argumentu. Kolejny raz podniosłeś temat samochodowy sam proponując mi iść do wspomnianych salonów i krzyczeć. Jeśli to byłoby forum samochodowe, notabene na jednym jestem, to przy kupnie używanego, niezależnie od wyników technicznej kontroli obowiązkowej i ceny, radziłbym pojechać do znajomego warsztatu i niech obejrzą dokładnie hamulce i elementy z nimi współpracujące. O ile klocki i szczęki sprzedający może wymienić, o tyle tarcz, bębnów nie przetoczy, sworznia do samonapinacza nie wymieni, zardzewiałej i dziurawej osłony mechanizmu hamulca nie wymieni, a to jest podstawa bezpieczeństwa. Dodatkowo dla spokoju do wymiany wszystkie płyny, filtry i rozrząd o ile nie jest na łańcuchu w dobrym wizualnie stanie, dobrym dla mechanika lub gdy jest to mechanizm niezależny. Remont silnika może przewyższyć koszt wymiany a nawet całego samochodu, więc samochód za 10k tak naprawdę kosztuje 12k.
  16. Nic nie trzeba ratować. Na razie wszystko ma swoje prawidłowe zastosowanie a z czasem, cóż, każdy dochodzi, że ma za mało sprzętu. Może teraz nie jest super wygodnie i relaksowo ale na pewno nie są to śmieci. Łowisz, nie plącze Ci się, widzisz brania, masz wybór pomiędzy gruntem i spławikiem. Co więcej kijek stosowany do gruntu możesz wykorzystać jako żywcówkę, to tak na czasie w ramach aktualności z nad wody. Nie będzie to zestaw idealny ale można dostosować wędkę do wędziska. Spławik żywcowy 8-10 g koniecznie z miejscem na świetlik a do tego żywiec nie większy niż 10 cm i gotowe. Ten świetlik przyda się w nocnych połowach węgorzy.
  17. Tutaj jest odpowiedź na Twoje pytanie. AutorVidmo. Wybacz ale to Ty zacząłeś o autach. Co do tematu, to poza "hasłami" nie podałeś jakiegokolwiek pomocnego przykładu, z wyjątkiem tych z niedopowiedzeniami, więc faktycznie nie masz nic do powiedzenia.
  18. Na filmach nie widać tego demotywatora. Jesli tylko zgodnie z prawem i przepisami, to każdy sposób dobry jeśli przynosi radochę. Nie ważne czym, gdzie i kiedy, ważne aby radocha była, bo jak jej nie będzie to żaden sprzęt nie pomoże.
  19. Nie zrozumieliśmy się. Z samoróbkami jest jak z samochodami własnej konstrukcji. Łódź musi przejść urzędowe badania techniczne, dostać dokument i wtedy nie ma problemu.
  20. Dlaczego mam niejasne wrażenie, że tę opinię wydał znany już nam sklepikarz? Kolejna osoba w zupełnie innej metodzie pisze, że wciskał Ci kit. Jeśli tak, to chyba jest już powód aby zweryfikować wszelkie jego rady.
  21. Tyczki zawsze były najlepsze. Co do wyrobów własnych to już w większości starostw bez dokumentów technicznych nie zarejestruje się łodzi.
  22. Panowie jedna sprawa, która nie jest powszechnie znana. Cupido to specyficzne wyroby o rewelacyjnym stosunku jakość-cena. Informacją nieznaną jest fakt, że opisy są zaniżane. Mocarny pisze o wędzisku z cw 5-22 a ja czytam 5-35, które byłoby bardziej adekwatne. Osobiście trzymałem w rękach wędziska gruntowe z cw do 200 g pod które przedstawiciel firmy podczepiał ciężarek 500 g i podnosiłem go bez problemu ani uszczerbku dla wędziska. Wędzisko o ugięciu semi-parabolik wyglądało jak full-parabolik. U wędzisk typowo morskich ta różnica była jeszcze większa.
  23. Aj, aj. Na forum jesteśmy per Nick, żadnych Panów. Audi i BMW to dwie marki przez które płacimy tak wysokie stawki OC. Audi jak dla mnie to droga nauka jazdy, drugie to niestety stan umysłu i nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. O Mercedesie myślałem pisząc o aucie za 50k bo te za milion... Teraz wypadałoby napisać coś o samochodzikach dla dużych dzieci, czyli Porsche i Lamborghini za 500k+. To wiedza powszechna, że fotele są twarde jak krzesła w urzędzie. Ładnie tapicerowane, kształtne ale twarde a to z wygodą nie ma nic wspólnego. Blachy też nie są blachami, bo w ogóle o blachach nie można mówić. Karoseria to plastik który rozsypuje się przy byle otarciu i na pewno nie jest to gwarancją bezpieczeństwa. Byle samochód ma dwie poduchy przednie, te z granicy 50k dodatkowo boczne a nieco droższe rodzinne 4 boczne i strefy zgniotu a to znacząco wpływa na bezpieczeństwo.
  24. Nie chciałem się odzywać ale trudno pozostawić szereg niedomówień. AutorVidmo Twoje wyliczenie jest prawie poprawne ale pełne niedomówień. Zacznijmy od łodzi. Zgoda na +/- 2000 za używaną. Może się trafić dobra ale może też być od razu do remontu, o czym sprzedający nie piśnie słówka, bo wie, że remont jest drogi. Na stwierdzenie o spękaniach i odpryskach rzuci lakonicznie, że żywica epoksydowa za 50 dych załatwi sprawę, bo będzie już wiedział, że ma do czynienia z klientem, który się nie zna. Nie ma zwrotu, wady widoczne i omówione. Co więcej może brać wodę a stojąc na trawniku tego się nie sprawdzi. Koło ratunkowe za 150,- atestowane - zgoda. Kamizelka ratunkowa za 150-200 to nieporozumienie. W tej cenie są na rynku w ofercie kamizelki asekuracyjne lub "kapoki", którą są tym samym. Sprzęt bez atestu i nie może być wyposażeniem łodzi. Najtańsze kamizelki atestowane jakie znalazłem zaczynają się od 250,- Jednak i te nie są tak w pełni opłacalne gdyż są to kamizelki jednorazowe. Każde zamoczenie przez wpadnięcie do wody lub od deszczu obniża ich własności wypornościowe. Większość ma specjalną łatkę, która zmienia kolor od wody a kontrolujący doskonale o tym wiedzą. Pierwszym rozsądnym wyborem byłaby jakaś żeglarska automatyczna od 350,- która wymaga nabojów CO2. Pierwsza, jak najbardziej amatorska ale pewna kamizelka, której po deszczu nie trzeba kupować na nowo zaczyna się od 550,- Kamizelka musi być dla każdej osoby na łodzi. 30 m liny pływającej do koła to wydatek 50,- zgoda. Kotwica 100,- I tu też by polemizował. Zwykły ciężarek może stać się kotwicą jednorazową. Jak ktoś popatrzył na zdjęcia to widział, że miejscami dno ma sporą ilość mułu. Jeśli jest to stary muł to jest gęsty jak smoła i ma z pół metra grubości albo i więcej. Z takiej brei i małej łódki nie wyciągnie się ciężarka innego niż typ ramieniowy. To z kolei wydatek od 150,-. Rejestracja to przy tym grosze i to prawda jeśli chodzi o dokumenty. Sama rejestracja to farba kontrastowa do koloru burty, na pewno trwała i wodoodporna. No to poliuretan albo epoksyd i jak trafi się małe opakowanie to z utwardzaczem albo rozcieńczalnikiem 50-60,- Jak litrowa pucha to i 150,- a to już tak tanio nie jest i warto pomyśleć nad wycinanym napisem z folii. Co do aut to niestety też widzę kiepsko. Znam całkiem sporo aut za 500k i droższych, które nawet nie dorównują klasom bezpieczeństwa autkom za 50k, a i z tym komfortem jazdy jest różnie bo najzwyczajniej nie ma gdzie wstawić wygodnych foteli lub kanap. Ale jest wygląd i cała stajnia kucy pod maską...no ale to nie jest podstawa wygody i bezpieczeństwa. Obejrzałem chyba wszystkie zdjęcia znad tej wody i niestety, faktycznie te najbardziej obiecujące w szczupłego są z brzegu niedostępne. Zauważyłem też mnóstwo drzew nad samą wodą. Teraz to już nie ale od czerwca przyszłego roku aż do połowy lipca zacznij szukać na piasku lub naprawdę cienkim mule pod tymi gałęziami larw chruścików. Ta larwa zawsze i wszędzie smakuje rybom. Przechowywanie od kilku do kilkunastu godzin i giną. Jeśli nie łódka to co? No bo trzeba się dobrać do tych zębaczy. Może takie rozwiązanie usatysfakcjonowałoby Cię. Jednemu kumplowi nawet udało się je zarejestrować.
  25. Do tej pory z brzegu łowiłeś w okolicy Wieży Bismarcka. A co z innymi miejscami? Niektóre wyglądają zaprawdę apetycznie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...