-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Taaaak. To poruszane przez Ciebie, po raz kolejny, czytanie ze zrozumieniem jest wielce inspirujące, a wyciągnięte karkołomne wnioski zaskakujące i wprawiające wszystkich w osłupienie. Widocznie ja się uczyłem innego języka. -
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Zgadzam się. Organizatorzy powinni ze wstydu strzelić sobie w łeb za całkowity brak przyswojenia wiedzy od ponad roku. A skoro tak martwią się o kieszeń wędkarzy, to może zasponsorują opłaty z biletów, czyli powszechnie znanego - startowego: Bilet uczestnika - Warszawa - 17.09.2016 50,00 zł Dodatek PREMIUM (koszulka Street Fishing Extreme 2016) - nie zawiera biletu 179,99 zł Bilet uczestnika + koszulka zawodnicza Street Fishing Extreme 2016 - Warszawa VIP - 229,00 zł -
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Już to kiedyś pisałem, napiszę ponownie. Zapoznaj się z Art 13 ustawy o rybactwie śródlądowym a ciśnienie powinno spaść. Nie czepiajmy się dzierżawców, ktokolwiek by nim był, a weźmy się za ustawodawcę, który sporządza wiele dokumentów ku radości swojej i swoich tajnych popleczników, którzy w zamian za poparcie środowiska mają prawne przyzwolenie na niszczenie zasobów tego kraju. Trzeba tym bandytom w białych kołnierzykach pozamykać wszystkie furtki ucieczki z wyniszczających działań a dopiero wtedy będą przydatne szubienice. -
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Janusz brak ryb to nie to samo co niemożność rozgrywania zawodów. Brak ryb to bezsens organizacji, niemożność to zakaz organizacji. Każde słowo ma swoje znaczenie. -
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Czy na pewno podlinkowałeś właściwy tekst? Z tego co piszesz wynikają same sprzeczności. Organizatorem był urząd gminy Legionowo a nie ZO Mazowiecki. O kateringu nie ma słowa ani nie widać tego na zdjęciach, ale mogę się mylić, bo mnie tam nie było. Jednak i on to sprawa organizatora. Nie wiem skąd twierdzenie o niemożności rozgrywania zawodów. Zaskoczyłeś mnie tym zupełnie i zajrzałem do Koła 13 jako najbliższemu tej wodzie. Wynik otrzymałem na stronie głównej w ogłoszeniach, gdzie jak byk stoi terminarz zawodów z XI ogólnopolskimi zawodami spinningowymi 03.09.2016 r. Za to twierdzenie o szopce dla krewnych i znajomych oraz całą resztę pomijam milczeniem. Nad małością i zawiścią nie ma sensu się rozwodzić. Nie mam zamiaru zmieniać Twojego nastawienia do PZW ale wobec fałszywych informacji przedstawionych przez Ciebie jak dla mnie to EOT. Szkoda mojego czasu, pisz co chcesz. -
'Zawody' PZW na Zegrzu - zabawy za nasze pieniążki
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Skoro pomijasz aspekt ekologiczny (który u mnie jest zdecydowanie głównym), to o jakich pieniądzach piszesz? Karp był własnością IRŚ, samochód firmy sponsorującej, nagrody dodatkowe drugiej firmy a jeśli komuś się uda go złowić obecnie, to nagrody ma urząd gminy. -
Wygląda jak glony.
-
Nie za ma co. Lubię tu zajrzeć, choćbym nic nie potrzebował. Takie zaplecze twórcze do zestawów, a nóz coś wpadnie w oko...
-
Miło pooglądać a nie komentuję. bo się na tym kompletnie nie znam.
-
Jak dla mnie nad wyraz trafnie. Każda sugestia może być właściwa, a dokładniej słuszna. Jak by nie patrzeć to mnie przekonało.
-
Ozet słuszna uwaga o zmieniających się materiałach i technologiach. Mam nadzieję, że równie prosto wytłumaczysz mi fakt, czemu cw pojawiło się od pierwszych szklaków? No bo bambusy, czy nawet leszczyny, dawały radę wszystkim rybom a ich "moc" ograniczona była właściwie jedynie wytrzymałością linki. Wiem, wiem, był jeszcze jeden podział na: płociówki, ciężki spławik lub lekki grunt i ciężki grunt. Jednak nawet te najmocniejsze miały parametry lepsze od współczesnych węglówek.
-
Może okaże się lepsza od prekursora, który okazał się totalną porażką. Uważaj na styki na spodzie "bombki". Nie wytrzymują chemii w naszych wodach i szybko pokrywają się warstwą nalotu, która izoluje a to powoduje, iż urządzenie przestaje działać.
-
Oczywiście, że nie trzeba się zgadzać. Choć nijak nie kojarzę elementu wspólnego dla tych pisarzy to "całkowicie subiektywne" oznacza ni mniej, ni więcej jak słowa mówione ale nie pisane. Wiadomo, że mówić można różne rzeczy, których później można wygodnie się wyprzeć jako rozważania czysto teoretyczne. Jednak spójrz na to bardziej analitycznie, te wszystkie nasze porady, wielkie kołowrotki do cienkich żyłek i setki metrów nawojów, te wytrzymałe wędziska z wysokim cw dla pytających o ryby, te większe. Czyżby jakaś niekonsekwencja? Po co komuś doradza się karpiówkę 3lbs gdy wyraźnie pisze o połowie na spokojnej wodzie i dość bliskich odległościach ale o większych karpiach i amurach? Po co do wędziska spinningowego 10-30g poleca się kołowrotek wielkości 4000 a nie 2000, przecież odpowiednia linka wytrzyma bez problemu ciężar przynęty. Po co te kosmicznie wytrzymałe wędziska morskie do przynęt max 100g? Są cięższe i to o wiele ale wtedy cw 350-500 ma swoje uzasadnienie. A i w naszym trollingu widać wyraźnie dysproporcję pomiędzy cw wędziska a stosowanymi przynętami. Dlaczego do gruntu na stojącej wodzie nikt nie poleci kołowrotka wielkości 2000? Przecież wytrzyma zarówno jak i żyłka ze sprężyną ca 25g. Nawet do winkelpickera z cw up to 40g zawsze poleca się kołowrotek wielkosci 3000. Wszelkie połowy gruntowe zaczynają się od polecania żyłki 0,22 i kołowrotka 3000. W przypadku wspomnienia rzeki wielkości automatycznie skaczą na 0,25 i 4000. W tym wszystkim jedno jest pewne, mianowicie to, że nie są to argumenty przeciw przecienianiu zestawów lecz przeciw nerwom jakie mogą dopaść wędkarza z niespasowanym, zbyt lekkim zestawem. Przecież nikt nie poleci spinningu 10-35g pytającemu o sprzęt do połowu sumów czy choćby dużych sandaczy i szczupaków. Nikt w pierwszym lepszym sklepie internetowym lub stacjonarnym nie znajdzie delikatnych wędzisk do połowu ryb, z góry ustalonych jako duże, więc o co chodzi z tymi pisarzami? Chyba wiem, napisałem coś o czym świadomych jest tak bardzo niewielu, reszta jedynie po nich powtarza choć nie ma pojęcia dlaczego. No i naszła mnie kolejna kwestia mówiona a nie pisana. Dlaczego tak ochoczo wszyscy polecają obciążanie wędzisk (szczególnie gruntowych) jedynie do 2/3 górnego cw. Jeśli ktoś pisze, że zastosuje większe obciążenie to automatycznie pojawia się głos o ostrożnym, płynnym i nie agresywnym sposobie zarzucania. Idąc dalej w literaturze szablonowe schematy zestawów też nie przekraczają owych wręcz magicznych 60%. To jak najbardziej poprawne i zgadzam się z tym w pełni, ale dlaczego? Samemu to bardzo trudno potwierdzić, choć nie jest to niemożliwe, po prostu trudno. Ułatwieniem na pewno będzie kilka tajemniczych równań (symbole i miary obowiązujące w układzie SI). p = F x t F = a x m p = a x m x t m = 10 m/s = p Z tego, po podstawieniu odpowiednich i zmierzonych wartości, wychodzi, że na zarzucany zestaw wywierana jest siła określana jako G o wartości od 1,5 do 3,0. Teraz powinienem podać jakieś przykłady ale nie jestem w stanie. Każdy ma swój sposób zarzucania zestawu i uogólnienie byłoby fatalnym błędem. W dodatku wraz z nabywaniem praktyki wędkarskiej technika zarzucania jest udoskonalana aby po pewnym czasie zorientować się, że przy o wiele mniejszej sile osiąga się tę samą odległość. Czysto teoretycznie: - te 1,5 to wybitnie w metodach i technikach spławikowych i ciężkim spinningu. - te 2,0 to grunt - te 3,0 to surfcasting i lekki spinning. A na koniec tym co nie chce się googlować. Te tajemnicze G to nic innego jak popularne przeciążenie, czyli masa pozorna układu podlegającemu przyśpieszeniu. Prościej tłumacząc, przy dynamicznym zarzucaniu, wyłącznie w moim przypadku, najczęściej osiągam 2G a to znaczy, że waga mojego zestawu rośnie dwukrotnie, pozornie. Pozornie bo rośnie tylko dla wytrzymałości żyłki i cw wędziska.
-
CW to zakres wagi zestawu (spławik, ciężarek, przynęta), przy którym pracuje blank, czyli podczas prawidłowego zarzucania zestawu oddaje swoją energię wygięcia. Podczas zarzucania zestaw poniżej dolnego cw nie powoduje pracy blanku a zestaw powyżej górnego cw może spowodować jego uszkodzenie. Ma to też wpływ na maksymalną wielkość poławianych ryb i nieformalnie oraz zupełnie bez podstaw przyjmuje się przelicznik górnego cw x 100, czyli 25g x 100 = 2,5kg. Jest to całkowicie subiektywne podejście gdyż oprócz cw ma na tę wagę wpływ grubość żyłki i jej jakość, zastosowane węzły i ich poprawność zawiązania, łopatka haczyka (długość), doświadczenie wędkarza i prawidłowe ustawienie hamulca w kołowrotku o ile taki występuje.
-
Pełny kamuflarz.
-
Mógłbym napisać elaboracik w odpowiedzi ale postanowiłem się ograniczyć. Tak, kupując u optyka mam prawo zakładać, że towar sprowadza z hurtowni optycznej lub od dystrybutora, który ma działalność ukierunkowaną. Towar jest odpowiednio zapakowany i oznaczony co daje gwarancję, że został wyprodukowany zgodnie ze sztuką i jest mi obojętne, czy zrobił to zakład w USA, czy też Chinach. Dla mnie ważne aby materiał został wyprodukowany przez zakład, który wie co robi a jednocześnie odpowiednio go oznaczył. To po pierwsze. Po drugie przycinanie samych szkieł z arkusza też jest ważne, w końcu chodzi o polaryzację i nie jest obojętne jak zostanie arkusz przycięty a to oznacza spore straty materiałowe, za które płaci klient i to tyle na temat właściwego materiału. Oczywiście można trafić na łajzę, która kombinuje z lewym towarem i dlatego pisałem o sprawdzeniu. "Na nosie" poprawności polaryzacji się nie sprawdzi ale i nie potrzeba do tego jakichkolwiek urządzeń. Wystarczy druga para takich samych okularów/nakładek/szkieł i albo się kupuje, albo mówi kilka "słodkich" słów sprzedawcy. Już kiedyś o tym pisałem i nie jest to wiedza tajemna. Niestety trzeba poświęcić trochę czasu na naukę co to jest polaryzacja światła a następnie wyciągnąć wnioski. Wnioski inne od estetycznych lub własnych subiektywnych, że "dobrze mi się patrzy". Zapewne dlatego Kajakowy, mimo, że odwiedza forum, nadal milczy. A co do tańszych odpowiedników, to w niektórych wypadkach konieczne jest posiadanie właściwej technologii i urządzeń. Z tego co mi wiadomo optyka jest jedną z wielu technologii zastrzeżoną dla Chin, tak jak dla nas wizy do USA. Nie oznacza to, ze nie mogą oni produkować okularów polaryzacyjnych, oznacza to jedynie, że właściwy materiał na te szkła muszą sprowadzać, a to rzutuje na cenę końcową czego na pewno nie muszę Ci tłumaczyć.
-
A jak sprawdziłeś polaryzację? No i kolejne, jak sprawdziłeś jednorodność materiału?
-
Piotr ma adres publiczny: piotr.berger@ww.media.pl
-
Akcesoria wędkarskie
Docio odpowiedział Majke(L) wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Od góry. Koszyczek z dociążeniem. Miałem coś takiego w ręku wiele lat temu. Pamiętam jedynie, że absolutnie nie wzbudził u mnie najmniejszego zaufania. Producenta też nie pamiętam. Bombka żywcowa, wygląda jak o wyporności 5g. Ten czerwony guzik naciśnięty centralnie wysuwa od spodu druciany haczyk do zaczepienia przyponu żywcowego. Jak naciśnie się go "z rantu" to wysunie się taki sam haczyk z góry, czyli samego przycisku. Tych dziwadeł na trzeciej fotce nie jestem pewny. Wyglądają jak przywieszki dorszowe ale równie dobrze mogą być dozbrojeniem do przynęt spinningowych. Mogą to również być zestawy do połowu specyficznych ryb, jednego określonego gatunku. -
Ja stosuję mały krętlik i ten sam węzeł. Nie martwię się wtedy, czy będę łowił na 1,5m głębokości, czy na 5m. Z głębokiej wody białe robaki jak i inne niesymetryczne przynęty robią z haka śmigło i skręcają przypon.
-
Trilene (spinningowy) jest zależny od grubości żyłki. Od 0,10 do 0,20 owijam 5 razy, od 0,22 do 0,30 owijam 4 razy, 0,60 owijam tylko 3 razy. Jak owijałem więcej dla podanych średnic to zdarzało się, że węzeł leciuchno się luzował z obciążonym hakiem i rozwiązywał. Jak poświęciłem na to nieco czasu na brzegu zauważyłem, że większa ilość oplotów powoduje iż węzeł jest słabiej zaciągnięty a po leciuchnym poluzowaniu spada górny zwój i wszystko się rozwiązuje. Do 0,22 używam żyłek miękkich, większe średnice to żyłki sztywne. Przy innych rozwiązaniach moja obserwacja może okazać się błędna. Aha. Fest mocne zaciągnięcie przynosi odwrotny skutek. Żyłka się "przeciąga" akurat na krętliku i magiczna wytrzymałość 98% spada może do 50% I jeszcze jedno. Zgodnie z rysunkami jakie zostały zalinkowane, ja owijać zaczynam nie "z góry" lecz "od dołu". W rozrysowanym rozwiązaniu oplot jest "z góry" i wtedy pierwszy górny (ostatni) oplot sam bardzo szybko spada i luzuje węzeł. Jeśli oplot "od góry" to przewleczenie przez pętle od dołu a nie jak na rysunku też z góry.
-
Po prawdzie to nie wiem ale raczej nie było. Na lewy brzeg dojazd musiał być dobry gdyż zawsze tam było widać sporo ludzi i ognisk nocą. Prawy brzeg to całkowita odmienność z trudnym dojazdem i bezludziem. A co do sieci na płotach, to jak masz jakiegoś znajomego z punktu skupu żywca, to pogadaj z nim. Jeszcze dziesięć lat temu nikt nie skupował świń z nadbużańskich wsi, gdyż potem były problemy. Mięso autentycznie śmierdziało rybą.
-
Badania ichtiologiczne stwierdzają, że 90% pokarmu suma to ryby do 15cm długości. Potwierdza to dodatkowy fakt, że sum mimo mordy jak wiadro sam przełyk ma stosunkowo mały. Nie jest to ewenement a kleń i karp są dość popularnym potwierdzeniem nieproporcjonalności wielkości pyska i przełyku. Na drugim końcu są takie gatunki jak okoń, szczupak czy węgorz, które praktycznie są w stanie połknąć wszystko co im się mieści w paszczy.
