-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
pytanie dotyczace koła i znaczków
Docio odpowiedział edwin wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Gdybyś się nie wstydził i napisał jakie to Koło, jaka woda i jaki Okręg, to mógłbym sprawdzić a tak...szklana kula mi się zacięła. -
Wiem o dobrych miejscach w ujściu Rządzy i wyżej. Dosłownie przy tych "kapelonach", czyli grążelach. Nad samym zalewem kojarzą mi się dwa miejsca. Most na N.Dwór po prawej, taka jakby zatoczka. Most na Zegrze, po drugiej stronie zaraz po prawej, taki odcięty trójkąt od zalewu wąską groblą. Tam są też ładne karpiszony, więc i zestawy powinny być solidniejsze. I zapomniałem. Gdzieś na początku Kanału Żerańskiego, blisko zalewu, też jest miejsce notujące liny ale niestety nie znam dokładnej lokalizacji.
-
Po kolei. @Ozet jak sam piszesz - historyczne. Bochnia, Kłodawa, Wieliczka to fajne miejsca turystyczne ale górnicy jeśli tam są, to głównie jako przewodnicy. Jasne, że w Kłodawie i Bochni nadal jest wydobycie ale popyt na sól kamienną, gdyż nie zawiera jodu, który niektórym przetworom wręcz szkodzi, to obecnie ułamek wydobycia i naprawdę trudno nazwać to wydobyciem przemysłowym. Zauważ, że sól kamienna na opakowaniach ma treści mówiace o głównym zastosowaniu do przetworów. Istnieje też zarządzenie, bodaj ministerstwa zdrowia, o obowiązkowym jodowaniu soli spożywczej. Niejodowana, wypłukiwana/wydobywana spod ziemi może być jedynie przeznaczona do użytku przemysłowego, np mieszanek solnych sypanych zimą na drogi. O pozyskiwaniu z Bałtyku soli nic nie wiem i zgadzam się, że niskie zasolenie tak jak i zanieczyszczenie eliminuje go ekonomicznie z takich działań. @Alexspin odniosłem się wyłącznie do tego co napisałeś: "Swoją drogą, to marnotrawstwo wypłukiwanie soli, zamiast jej wydobycia". To właśnie wydobycie przemysłowe soli odbywa się przez jej wypłukiwanie z pod ziemi. Zgadzam się, że wywalanie solanki do morza to marnotrawstwo i negatywna ingerencja w środowisko ale patrząc na rachunki za gaz, im się to zdecydowanie nie opłaca, a póki co kary za zanieczyszczanie środowiska są śmiesznie małe i zapewne wzięli to pod uwagę.
-
Akurat od kilku dziesięcioleci lub nawet już pół wieku, tylko tak wydobywa się sól na skalę przemysłową.
-
Bateria słoneczna - zestaw solarny
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
I to jest słuszna decyzja. Jak będziesz na łodzi sprawdź dokładnie jaki jest pobór prądu przez pompę. W sumie to najważniejsza informacja. -
Zatrudnię do pracy w nowym sklepie wędkarskim "Złoty Karaś"
Docio odpowiedział Złoty Karaś wna temat w Warto zajrzeć
Delikatnie, aby użytkownik się nie obraził a jedynie zreflektował. Cenzornia? -
Bateria słoneczna - zestaw solarny
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
A skąd wniosek, że mam złe mniemanie o panelu!? Napisałem, że panel to nowoczesna konstrukcja ale chodzi mi o panel a nie to co do niego dołączone oraz parametry. Główna zasada ładowania akumulatorów - napięcie ładowania z zakresu 13,8 - 14,4V. Poniżej cele zaczynają się zasiarczać, powyżej elektrolit zaczyna zmieniać właściwości. Prąd ładowania aku zwykłych to 1/10 pojemności. Prąd ładowania aku żelowych to tak samo 1/10 pojemności ale nie więcej niż 2A gdyż żel nie jest w stanie tak się chłodzić jak elektrolit płynny, więc może dość szybko się zagotować. Każdy prostownik, czy to w pełni automatyczny, czy z elementami ustawianymi ręcznie, bada buforowo napięcie akumulatora i dostosowuje się do jego naładowania. Im aku bardziej naładowany tym napięcie i natężenie z prostownika mniejsze. I żadna reklama ani opis tego nie zmieni. A teraz o czytaniu ze zrozumieniem. Zabezpieczenia, wszystkie wymienione jak cacy, tylko słowa nie ma o przeładowaniu i kontroli ładowania aku choć jak wół stoi, ze do ładowania akumulatorów. Zalety tego panelu są niezaprzeczalne i nie mam zamiaru ich podważać. Zaś domniemany regulator oznaczony jest SR - solar regulator i z regulatorem napięcia ma niewiele wspólnego. Napięcie wyjściowe jest stałe a nie regulowane. Jak spada moc panelu to spada moc na wyjściu. Przy regulowanym przynajmniej napięcie powinno być stałe ale to fizycznie niemożliwe. Dają 5 lat gwarancji - racja. Ale dają na poprawność działania panelu z SR a nie prawidłowości ładowania aku a już nie wspominając o zniszczeniu aku. Rozwiązanie podał Ci Jotes. Wstawić należy prawdziwy regulator, który ma możliwość doładowywania aku o konkretnym zakresie pojemności ale to nadal nie rozwiąże Twojego problemu. Wstrzymaj sie z zakupem jeszcze tylko dwa dni. Sprzedający na pewno nie zamknie sklepu a do tego czasu Wind dowie się u kumpla jak to ma zrobione. W wolnej chwili zajrzyj pod link. No tak, propozycja. Moim zdaniem panel solarny powinien być takiej mocy aby bezpośrednio i bez problemu zasilił pompę. W linie wpinasz linkowany przez Jotesa regulator, którego wyłącznik zmierzchowy uruchamia przekaźnik przełączający zasilanie z panelu na zasilanie z aku o czym pisał Januszkiewicz. Jak widać nie jest to moja indywidualna propozycja ale zdecydowanie praca zbiorowa. -
Bateria słoneczna - zestaw solarny
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
To, że jest napisane regulator, wcale nie znaczy, że nim jest. Panel podaje prąd stały o wartościach 17,5V i 0,57A. Poprzez prosty przekładnik obniżono wartość napięcia do 13,7V a podwyższono natężenie do 1,6A a wartości te określeno poprzez stabilizatory. Regulator to tak naprawdę regulator solarny i z regulatorem napięcia ma niewiele wspólnego. Jeśli jednak jest to faktycznie regulator napięcia to na tabliczce znamionowej powinien być podany zakres wartości i urządzenia jakie mogą być ładowane gdyż już pisałem o zupełnie innym ładowaniu aku zwykłych i żelowych. Do takich regulatorów linki podał Ci Jotes. Ten panel (sam panel, typ), to dość nowoczesna konstrukcja i jego sprawność w pochmurny dzień nie powinna spaść poniżej 50%. Kamperowcy twierdzą nawet, że działa w nocy pod uliczną latarnią. -
Bateria słoneczna - zestaw solarny
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Pisałem o węźle prądowym, więc tylko jedno prawo tego dotyczy - pierwsze. Sam panel chyba będzie bezpieczny za to jestem niemal pewny, że dołączony do niego stabilizator napięcia pójdzie z dymem. Gdybyś chciał bezpośrednio zasilać pompę z takiego ustrojstwa to i owszem, da radę, musi być tylko mocniejsze. Mocniejsze, czyli odpowiadające mocy pobieranej + 50% na rozruch. Wszelkie cewki i uzwojenia mają przez 0,1-0,2s pobór zwiększony o ok 50%, czasem więcej i po tym czasie pobiera prąd według danych technicznych. Chcąc dołączyć aku potrzebny jest system awaryjnego zasilania. Jest ich całkiem sporo na rynku ale problem w tym, że nie znam żadnego na 12V, wszystkie są na zmienny 230V. Nie martw się na zapas, poczekaj do czwartku, Wind na pewno coś się dowie. Przeczytałem na SB, że sprzedawca panelu zapewnia iż są wszelkie zabezpieczenia. Wybacz ale "nie klei" mi się to z niczym. Zabezpieczenia czego? Ładowania bateryjek, komórki czy czegoś innego drobnego to tak ale przez podłączenie oryginalnych ładowarek samochodowych, które mają wszystko co potrzeba. Panel pracuje jako zasilacz a nie ładowarka dlatego nie ma żadnego regulatora tylko stabilizator napiecia. A swoją drogą to do tego czasu powinieneś już poczytać o ładowaniu żelówek na jakimkolwiek forum samochodowym, czy specjalistycznej stronie. -
Bateria słoneczna - zestaw solarny
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
No to po kolei. Nie, nie wystarczy. Wskazany panel z niby regulatorem jest naprawdę panelem ze stabilizatorem. Urządzenie stabilizuje napięcie i prąd na wyjściu o wartościach stałych co dyskwalifikuje go jako ładowarkę akumulatorów. Każda ładowarka w miarę naładowania aku zmniejsza napięcie i prąd ładowania aby aku nie został przeładowany a w efekcie zniszczony. Twoja żelówka jest dodatkowo wymagającym aku, który potrzebuje specjalistycznej ładowarki, gdyż podłączenie zwykłego prostownika może zakończyć się rozsadzeniem aku. To na początek. Dla każdego aku początkowe napięcie ładowania to 13,8V, którego to ustrojstwo nie osiąga. Wartość amperów decyduje jedynie o czasie ładowania ale w miarę ładowania moduł różnicowy w prostowniku na bieżąco analizuje napięcie w aku i je obniża aby go nie zniszczyć. Jako ostatnie. Szukałem cały ranek i nie znalazłem, więc nie mam uzasadnienia. Wiem jednak, że nie podłącza się ładowarki bezpośrednio do aku, który cały czas lub okresowo oddaje prąd. Potrzebne jest zabezpieczenie ładowarki przed oddawanym prądem (prawo Kirchhoffa), gdyż jako taka nie jest przystosowana do odbioru prądu na wyjściu. Aha. Prąd o nominale 1A jest prądem podtrzymania ładowania przy napięciu 12,4V dla aku samochodowych. Nie widzę różnicy pomiędzy Twoim aku a samochodowym, zasady ładowania są takie same. I na koniec. Pompa dobra rzecz ale czy aby zabezpieczyć łódź przed deszczem nie lepiej pomyślać o jakiejś, nawet taniej, plandece? -
Zatrudnię do pracy w nowym sklepie wędkarskim "Złoty Karaś"
Docio odpowiedział Złoty Karaś wna temat w Warto zajrzeć
Na pewno nie jest. To widać po zastosowaniu translatora. -
Zatrudnię do pracy w nowym sklepie wędkarskim "Złoty Karaś"
Docio odpowiedział Złoty Karaś wna temat w Warto zajrzeć
Ach ta polska język taka trudna i jaka dziwny. -
Błąd to może nie ale tak duży nie jest Ci potrzebny. Ani nie wykorzystasz zapasu żyłki, która się najzwyczajniej zmarnuje, ani nie jest on poręczniejszy. Na 55 będziesz musiał nawinąć ok 250m żyłki 0,35 a co z drugą szpulą? Czy zawsze będziesz stosował duże obciążenie aby przy rzucie pociągnęło tak grubą żyłkę? Nie wiem, chyba szkoda się ograniczać tylko do jednej techniki. Na stawie, jeziorze nie jest Ci potrzebne duże obciążenie aby daleko zarzucić. Jednak aby zestaw poleciał na odpowiednią odległość potrzebna jest cieńsza żyłka. Jak to wygląda w praktyce. Zestaw 1. Żyłka 0,35, obciążenie 60-90g i hak z przynętą na karpiszona. Dalekie siłowe rzuty gdyż tego wymaga łowisko. Zestaw 2. Żyłka 0,25, obciążenie 0-30g, sprężyna lub koszyk z zanętą i hak z przynętą na ryby do 2,5kg Oba zestawy zarzucisz tak samo daleko ale drugi jest o wiele przyjemniejszy do łowienia.
-
No to masz farta - ja nie piję. Noooo, zasadniczo, bo jak się spotkam na sumowaniu z Windem i Jotesem, to nigdy nie wiadomo co się wyłoni z czeluści maneli. Czy jaka cytrynówka, czy burbon, czy cokolwiek innego rozweselającego. Taaaak, wtedy to czysta przyjemność w tak doborowym towarzystwie nawet się lekko sponiewierać, czego nam się jeszcze nie udało, choć próbowaliśmy w różnych układach kilkukrotnie.
-
Już pisałem o rozmiarze, napiszę ponownie. Cały czas chodzi mi o ten kołowrotek oznaczony DSS-10-52-545. Żyłki 0,35 wejdzie Ci 160m, zarzucisz zestaw najwyżej na 60m a stówka jeszcze zostanie Ci w zapasie. Jest to w zupełności wystarczające a nawet za dużo. Jak kupisz żyłkę w nawoju 150m to nie będzie błąd. I nie baw się w żadne podkłady. Żadnych zbędnych węzłów tylko prawidłowy do mocowania żyłki do szpuli.
-
Przecież wcześniej ustawiasz hamulec w kołowrotku do wytrzymałości przyponu aby się nie zerwał. Jak większa rybka weźmie to "zagra" hamulec, bo żyłka to nie smycz aby rybę na sztywno prowadzać. A potem pompowanie aż do zmęczenia i podbierak. Aha, nastaw się na 1,5-2,okg dla innych ryb, czyli żyłka 0,14 powinna wystarczyć. Dla karpika, tego nie jestem pewny, gdyż nijak nie czuję się specjalistą, ale nastawiłbym się na niego z 0,20.
-
Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć, więc napiszę wprost. Biorąc pod uwagę doświadczenia wędkarzy z tą Okumą, niezawodność mechanizmów, trwałość całości jako kołowrotka, jego możliwości obciążeniowych i niemal niedostępnego mechanizmu-przełożenia, ta Okuma wcale nie jest droga. Z punktu widzenia mechaniki przełożenie 4,3:1 a 5,0:1 to przepaść. Mechanizm 4,3 jest o wiele mocniejszy i o wiele więcej wytrzyma. To tak jakby porównać silniki 60KM ze 100KM. Niby mocniejszy jest setka ale moc mechanizmu-samochodu zalezy głównie od przełożeń skrzyni biegów a nie koni mechanicznych. Ciągniki rolnicze mają po 40-60KM i potrafią ciężko pracować a weź takiego suv-a 140KM i podczep mu bronę. Prędzej się zakopie niż ją pociągnie. Wydasz więcej ale na pewno będziesz go używał przez wiele lat, czyli wystarczająco długo aby samemu podejmować kolejne decyzje w sprawie swoich potrzeb, a także aby udzielać rad kolejnym początkujacym. Ja nic do Jaxona nie mam (prędzej do Mikado), sam posiadam kołowrotki i wędziska tej firmy ale jak widzę przełożenie 5,0:1 dla kołowrotka gruntowego to mam wrażenie, że dystrybutor robi sobie żarty z wędkarzy. O 5,2 nie wspominam, bo to już nawet nie śmieszne i jest to niezależne od znaku firmowego na kołowrotku.
-
Ja nowicjuszem się nie czuję a też niewiele znalazłem. Znalazłem konto na fejsie, którego nie mam - Eurostar.hu. Koledzy mają konta, więc może pomogą. Znalazłem stronę firmową http://www.eurostar.hu/ i po rozejrzeniu się znalazłem katalog, który się nie otwiera. Nie znalazlem za to opisów produktów, schematów, itp, czyli to najzwyczajniejszy dystrybutor gotowego sprzętu, który robi dla nich ktoś inny a oni dają tylko swoją markę. Jest jednak pewien pozytyw. Ten kołowrotek kosztuje 7000ft, jest inny, uboższy, który kosztuje 200ft, w oczy wszedł mi też jakiś ubogi DAM za 20000ft. Jest też reklama przesyłki kurierskiej za 1500ft i już na tej podstawie można wyciągnąć wniosek, choć dość ryzykowny, a mianowicie w odniesieniu do Jaxona ale bez porównania, chodzi o schemat. Tani Jaxon za 40zł to ten za 2000ft. Twój za 7000ft będzie odpowiednikiem młynka za 150zł i jak na Jaxona to już nie jest źle. Ten DAM w takim układzie kosztowałby 400zł i jest to jak najbardziej realne. Aby poczynić dokładniejsze, bardziej adekwatne i rozsądniejsze porównania należałoby sprawdzić kilkanaście młynków z cenami u nas i dopiero wyciągnąć wnioski. Linki masz potrzebujesz już tylko chęci i czasu. A i jeszcze jedno. Zauważyłem, że logo katalogowe Eurostar jest podkładem pod logo Silstar podczas gdy inne są oddzielnie, a to dobrze wróży, bo Silstar pamiętam jako dobry, tani i wytrzymały sprzęt kiedy był jeszcze wszechobecny na naszym rynku.
-
Poczytałem o tym Jaxonie. Niestety w zachwyt nie wpadłem. Nie, nie chodzi mi o firmę ani cenę lecz o szpulę. Opisowa szpula aluminiowa zasadniczo aluminiową nie jest. Owszem z zewnątrz jak najbardziej jest aluminium ale rdzeń to tworzywo. O ile szpule grafitowe mają gwarancję wytrzymałości a nawet uznanie wędkarzy jako szpule do mniejszych obciążeń, o tyle wypełnienie wydmuszki alu może być zrobione z jakiegokolwiek tworzywa, które może być słabe, może szybko się zurzyć a w końcu na pewno będzie wpływać na działanie hamulca. Tak, hamulca, gdyż z tyłu, to co wygląda na pokrętło hamulca głównego jest jedynie pokrętłem hamulca wolnego biegu. Główny hamulec jest w szpuli. Niemniej, co byśmy nie napisali to ostateczny wybór i tak należy do Ciebie. Może właśnie taki kołowrotek jest Ci potrzebny, nie wiem.
-
Podstawowa zasada jest taka, że jeśli coś ma w zestawie "strzelić" to zawsze strzeli w najsłabszym punkcie. Węzły, ciensza żyłka, zaciśnięte zbyt mocno śruciny, itp. Drugorzędne zasady, niekiedy przedkładane przed podstawową, to: prezentacja przynęty, ratunek dla zestawu głównego. Prezentacja przynęty ma kluczowe znaczenie w skutecznosci połowu większych ryb. Większe, czyli starsze, posiadają już bagaż doświadczeń choćby naukowcy twierdzili, że ryby są bezrozumne i działają wyłącznie na podstawie instynktu. Cokolwiek ich zaniepokoi, np. grubszy przypon, błyszczący od światła haczyk, to nic ich nie skłoni do pobrania przynęty choćby była najsmakowitsza. Ratunek dla zestawu głównego polega na tym, że jeśli haczyk "złapie zaczep" to najczęściej zestaw pozostaje w wodzie, gdyż jeśli nie ma żadnego osłabienia na żyłce głównej, to pęka ona w najmniej odpowiednim miejscu, czyli w miejscu błędu maszyny, która podczas produkcji akurat w tym miejscu przecieniła ją o 0,05mm. Z tego co powyżej można wyciągnąć kilka wniosków. Ciężki zestaw musi być przeniesiony przez żyłkę na dużą odległość i żyłka ta musi mieć odpowiednią wytrzymałość, czyli całkiem sporą średnicę. Gdyby zastosować od razy taką jaka ma być na przyponie, to prawdopodobnie już przy rzucie zestaw by się urwał. Po to jest odpowiednio wytrzymała żyłka główna, aby "dźwigała i znosiła" duże obciążenia podczas zarzucania zestawu. Żyłka przyponowa dobrana jest do wielkości ryb, które mamy zamiar łowić i tu ważna uwaga - hamulec kołowrotka ustawiamy do wytrzymałości przyponu minus osłabienie żyłki przez węzeł najbardziej osłabiający ten przypon. O tym sporo osób zapomina i hoć wielokrotnie sprawdzili, że ich węzeł na haku traci jedynie 5% wytrzymałosci żyłki, to już z pełną indolencją łączą przypon z żyłką główną za pomocą zwykłej pętli, która osabia żyłkę aż o 45%. Teraz możemy ustosunkować się konkretniej do Twojego problemu. Masz żyłkę główną 0,35mm, na którą założysz jakieś obciążenie, czy to w postaci samego ciężarka, czy to w postaci koszyczka lub sprężyny z zanętą i będziesz daleko zarzucał, na ok 50m. Na to potrzeba siły i wymachu a to musi znieść właśnie gruba żyłka główna. Sam przypon na karpia może być zrobiony z żyłki dopasowanej do wielkości oczekiwanych ryb zaś jego długość dobiera się eksperymentalnie już podczas łowienia. Czasem ryby lubią przynętę "majtającą się" na przyponie, czasem nie i stąd raz dłuższy, raz krótszy przypon. Ale to w wodzie z nurtem a na spokojnej raczej trzeba zrobić tak aby przynęta nie była zbyt dalego od zanętnika i wtedy krótszy przypon sprawdza się lepiej, choć nie zawsze. Jeśli nie używa się zanętnika to warto odsunąć przynętę od ciężarka aby ryba go nie dostrzegła. To tyle ile mam tak na szybko w głowie.
-
Pytałeś się o sprzęt, który ma posłużyć kilka lat, którego nie będzie trzeba tak szybko wymieniać. Widzę, że opcja się zmieniła i znów podążasz w kierunku ograniczonego finansowo. Na takie ograniczenie odpowiedź już Ci udzieliłem w innym poście ale mimo wszystko powinieneś zająć jedno stanowisko a nie co chwila je zmieniać, bo to najzwyczajniej niepoważne.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Jestem, nie przepadam za piłką nożną. Jednak trzy lata w Gwardyjskiej sekcji strzeleckiej (pistolet szybkostrzelny), pozwoliły mi poznać sporo zależności. Nabór do sekcji był jednoczesny w Legii i Gwardii ale zaplecze tych pierwszych było bardziej niż skromne. Legia posiadała otwartą strzelnicę na Szczęśliwicach, drugą w Rembertowie a zimą praktycznie tylko treningi ramienia i ogólnorozwojowe. Gwardia posiadała strzelnicę letnią na Podchorążych, zimową w piwnicach Hali Mirowskiej i tam po strzelaniu mieliśmy piętro wyżej cały parkiet do dyspozycji z zapleczem, czyli Hala Gwardii. A sama piłka, w Przeglądzie Sportowym co i rusz można było przeczytać o jakimś piłkarzu przeniesionym do Legii lub Śląska i opinie o tym działaniu mocno odstające od PRL-owskiej rzeczywistości. Sytuację Gwardii poznałem od wewnątrz a ZOMO, cóż dzięki kilku odrobinę starszym "gościom", których znałem ale nijak kolegami nazwać nie mogę. To nie znaczy, że MON jest taki "cacy", w żadnym wypadku. Bandytów nie było ale osobiście "zderzyłem się" z całą kompanią "po wyroku" i nie była to jednostka karna w Orzyszu. -
Płatki są fantastyczne, gdyż nawet sparzone smużą w wodzie, rozpuszczają się i cały czas nęcą aromatem. Mielone (najnormalniej w młynku elektrycznym do kawy), stosuję zamiast kleju do zanęt. Są fantastyczne tylko trzeba uważać, zawsze uważać, bo nieco za duzo i z kul zanętowych robią się "betonowe" do armat.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Pozwolę sobie się nie zgodzić. Legia zagrabiala wyłącznie najlepszych. Ci słabsi szli do Śląska Wrocław. To o wojskowych. Pod koniec lat 70-tych otworzyła się możliwość odbycia służby wojskowej w milicji. Armia bandytów nie chciała a zwolnić ze służby też ich nie można było, więc zgadnijcie kto tworzył Zwarte Oddzialy Milicji Obywatelskiej. I tu, analogicznie jak w MON, desperatów piłki nożnej lokowano w klubach Gwardyjskich. Wbrew pozorom, gdy nie weźmie się jedynie piłki nożnej jako wypadową, Gwardia Warszawa w różnych sekcjach była lepiej wyposażona niż Legia. Legia musiała mieć własne obiekty a Gwardia mogła "zagrabić" każdy publiczny. -
Spławik, o ile mnie pamięć nie myli, gdzieś tu opisał krok po kroku z fotkami swoje ciasto z manny. Ja na nie nie łowiłem ale on ciągle na nie łowi, więc jest rewelacyjne.
