-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
No i już lepiej. Podsumowując, szukamy wędziska spinningowego dwuskładowego sprzed ok 12 lat najprawdopodobniej szklaka na co wskazują: metalowe złacze oraz zachwyt nad wytrzymałością. Wyrób z Czech, Słowacji lub innego kraju posługującego się w przemyśle alfabetem arabskim a nie cyrylicą, bo tego pomylić się nie da oraz koloru biało zielonego lub podobnych częstotliwością do zieleni, czyli brązy.
-
To pojęcie bardzo względne. Nie jestem pewny, czy Twoje dzieciństwo ma choćby minimalne odniesienie do mojego dzieciństwa. Z drugiej strony wygląd i choćby przypuszczenie z jakiego materiału była wykonana mogłoby mocno uprościć sprawę.
-
Żadne tam wyznanie. Świadomosć z własnych poczynań z komputerem jest u użytkowników bardzo niska, by nie powiedzieć, żenująco niska. Widząc na jakiejś stronie, ostatnio bardzo popularny requester (okienko z komunikatem) o wygaśnieciu certyfikatu na jakiś program działający w tle, a pod spodem dwa przyciski: zatwierdź i odrzuć, to 9 na 10-ciu użytkowników naciśnie którykolwiek przycisk zamiast zamknąć okno standardowym przyciskiem krzyżyka. Problem polega na tym, że pod oboma przyciskami jest akceptacja i żaden antywirus nie pomoże bo ściąga się i instaluje autoloader. Oczywiście jest mnóstwo spamerów-idiotów, którzy w korespondencji bezpośrednio linkują do reklamowanych stron ale od dawna, nawet jak najbardziej legalne firmy, przemycają ze swoim oprogramowaniem programy obce lub zmieniające ustawienia w poczcie, przeglądarce lub wręcz systemie. Nie trzeba być geniuszem aby dostrzeć nachalność i podstęp nie tyle twórców co dystrybutorów oprogramowania. Najśmieszniejsze jest to, że obecnie najbardziej uczciwe wobec użytkownika jest środowisko warezowe, czyli z urzędu traktowane jako pirackie. Wszystkie linki i umieszczane oprogramowanie jest przez nich sprawdzane a próby przemytu jakiegoś wrednego oprogramowania jest w pełni usuwane z użytkownikiem włącznie. Za to legalne firmy dystrybujące oprogramowanie, nakazujące użytkowanie ich oprogramowania aby pobierać darmowe oprogramowanie nie ich autorstwa jest całkowicie bezkarne. Nikogo już nie interesuje, że oprogramowanie do pobierania darmowych programów szpieguje nasz ruch w sieci, to co pobieramy i jeszcze inne dane mające na celu zbieranie informacji o naszym działaniu w sieci, naszym systemie i być może informacjach niejawnych.
-
Sieć lokalna. W sieci jest jednostka centralna/komputer z systemem do którego podpięte są stacje robocze i korzystają z systemu jednostki centralnej. Moja licencja Windows pozwala na zainstalowanie systemu na jednej stacji roboczej/komputerze i podłączeniu do pięciu stanowisk oraz podłączeniu do pięciu urządzeń peryferyjnych.
-
Łowić tak ale czy skutecznie to wątpię. Posiadam Konger Aviator cw 150g i posiada (tak jak Albion Royal) tylko dwie szczytówki. Nie udało mi się dopasować delikatniejszych szczytówek do tego feedera, gdyż łącza są nietypowe, czyli zdecydowanie grubsze a same szczytówki zbyt mocne jak na małe ryby. Do "dłubania" pozostaje mi więc inny feeder z cw do 100g i trzema szczytówkami, w którym najdelikatniejsza wskazuje brania 10cm rybek.
-
Nie ma takiej możliwości aby wszystko poznać ale ja mam zupełnie inne doświadczenia z zanętami. Przemoczona robi się jak błoto lub dosłownie płynie i trudno mówić o przecieraniu, raczej o przeciekaniu. Za to zbyt duża ilość składnika wiążącego powoduje zbrylenie i grudkowatość. Takie kluchy faktycznie trudno przetrzeć na sicie. Czy na pewno przemoczyłeś? Jeśli tak to napisz coś więcej, na pewno przyda się ta wiedza.
-
Atraktory powinny mieć opis z datą ważności. Jeśli nie mają to musisz sprawdzić, czy są oparte na alkoholu, czy na oleju. Jeśli na alkoholu to nie ma problemu ale olej jełczeje, czyli starzeje się. Takie atraktory lepiej przechowywać w lodówce. Zanęty również powinny miec datę ale niekoniecznie. Za to wiadomo, że zanęty są robione, przynajmniej w części, z produktów spożywczych a te mogą zapleśnieć, zgnić lub stać się podłożem dla kultur grzybicznych. O "nielegalnych" lokatorach w piwnicy nie wspominam, gdyż nie wiem jak mieszkasz ale myszy lub szczury mogą mieć wyżerkę i zejdzie się ich więcej. Glina jest z tego wszystkiego najbezpieczniejsza. Sypkość i plastyczność zawdzięcza odpowiedniej wilgotności i luźnej strukturze. Gdy ilość wilgoci się zmieni to może zbryleć. Jednak jeśli nie jest czysta to w warunkach piwnicznych również może być podstawą chodowli wszelkich możliwych grzybków. Pisząc o grzybkach nie mam na myśli prawdziwków lecz wszelkie odmiany pleśni.
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Docio odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
No to dałem ciała. -
Spinningowe łowy 2011-2018
Docio odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nie będę się wymądrzał ale: 1. Nie ma wód płynących prywatnych choćby były najdziwniejsze zawiłości prawne. 2. O ile wspomniana rzeczka nie jest obrębem chodowlanym, to obowiązuje ustawa o rybactwie śródlądowym z wymiarami i okresami ochronnymi oraz całą resztą. -
No to chyba wiem już wszystko nt sprzętu do trollingu morskiego. Wielkie dzięki dla Ciebie i Krissa.
-
Jasne. Dobrze pomyślane. Pewnie zbędnie zapytam ale sprawdzałeś jak się zaczepia agrafki, które robiłeś? W sumie to nie linka a krawędź od otworu swoją wielkość ma. Nie jest ciężko przyginać blokadę agrafki aby zaczepić i odpiąć? Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że to zdjęcie a w realu wszystko wygląda inaczej mam wrażenie, że podwójna część agrafki nie zmieści się w otwór. Ot takie irracjonalne. Otwór wygląda na 5-6mm i tyleż chyba ma podwojna część agrafki albo nawet 7mm. Kurcze jak tak przeglądam Wasze tematy o przygotowaniach to i mi się udziela.
-
Z tych bomb to najbardziej podoba mi się wędzarnia. Ale odnośnie tematu. Czy te wielkie i mniejsze ale długie płetwy nie będą cięły żyłki z klipsem?
-
Jak możesz zwrócić to zwróć ale. wpierw zamów sobie to o czym pisałem w rozmiarze 40.
-
Do feederów wystarczą kołowrotki rozmiaru 30-40. Do feederów z cw do 60g nawet rozmiar 20 bo wszystko musi grać ze sobą. Drugim wyznacznikiem jest przełożenie. 4,6:1 to minimum. Lepsze jest 4,3:1 a można trafić 3,6:1 co jest najodpowiedniejsze. Trzecie to łożyska. Może wydać się dziwne ale im mniej tym lepiej. Jeśli nie ma łożysk kulkowych to są ślizgowe, które wytrzymują kilkukrotnie większe obciążenia. Poza tym łożyska kulkowe występują w niewielkich, standardowych rozmiarach i mają złą manierę wygniatania gniazd w obudowie, a tym samym zwalenie geometrii mechanizmu po czym kołowrotek nadaje się już tylko na złom. A jaki konkretnie to trzeba szukać. Rynek jest bardzo płynny. Wciąż się zmienia w zależności od trendów jakie panują wśród wędkarzy.
-
No od razu mordka mi się cieszy. O to właśnie mi chodziło żeby było mocne.
-
Kołowrotek naprawdę nazywa się Okuma Trio. RCB to nic innego jak Red Core Baitfeeder, czyli najprościej pisząc baitfeederopodobny. Na czym to polega. Mechanizm posuwu szpuli i korekcja nawoju przez rolkę zostały przeniesione dosłownie z prawdziwego Baitfeedera. Reszta to już inna bajka. Kołowrotek jest o wiele słabszy od prawdziwego Baitfeedera i sam nie wiem dlaczego wcześniej tego nie napisałem po propozycji Zduneq. Nie wiem też czemu mam wrażenie iż na forum jest wątek, w którym i ja, i Wind, i inni przedstawiają Okuma Baitfeeder jako kołowrotek wyjściowy w poszukiwaniu młynka na grunt. Za dużo postów, już wszystkiego nie kontroluję. Z jakimś lekkim feederkiem sprawdzi się, z mniejszymi i średnimi rybami również ale przy pierwszej większej te nity łączące korpus ze stopką mogą nie wytrzymać. Na szczęście pierwszy post wyklucza walkę z okazami, więc nie ma tego złego...
-
Kilka for, YT, a nawet recenzja to faktycznie śladowa ilość.
-
Mógłbym sobie zaśpiewać: miałeś Chamie złoty szpadel... Miałem fajną saperkę, podwójnie składaną, zajmowała tyle miejsca, że mieściła się praktycznie wszędzie ale kręgosłup się burzył no to podarowałem ją Windowi. Kupiłem sobie szpadel normalnej wielkości i to był słuszny wybór choć oko uciakało mi na półkę z saperkami. Problem powstał w samochodzie bo choć ze zmieszczeniem jego nie ma najmniejszego problemu to jednak wala się w bagażniku. No to postanowiłem go przytwierdzić do przegrody. Zmierzyłem średnicę styliska i zakupiłem to sztuk dwie. Sam ciekaw jestem jak ten uchwyt będzie trzymał i sprawował się. A może ktoś ma już z nim praktykę i chciałby się podzielić wrażeniami?
-
Jeśli dobrze przekazałeś to mylisz stanowiska z jednostkami stacjonarnymi. Lepiej sprawdź w licencji, bo stanowisko i jednostka stacjonarna/komputer to nie to samo.
-
Preferencje smakowe wędkarzy, czyli jakie rybki lubimy najbardziej.
Docio odpowiedział grzybek wna temat w Przepisy kulinarne
A ja do tematu podejdę inaczej. Jako odpowiedź - żadnej. Tak, żadnej surowej ryby nie jadam. Natomiast obróbka kucharska to już zupełnie inna sprawa i tu wielkie pole do popisu mają Ci, co lubią posiedzieć w kuchni, gdyż zupełnie nieciekawą rybkę można zamienić w coś pysznego a królewskiego łososia najzwyczajniej spartolić. Nie wiem jak Wy koledzy ale osobiście nie znam nikogo kto by sobie odmówił smażonej uklejki lub małej płotki a'la frytka. Danie chyba najprostrze do zrobienia, zupełnie niezobowiązujące i zawsze twarze są uśmiechnięte. Wszelkie ryby wędzone na gorąco to zniewaga dla podniebienia. Tłuste, rozlazłe, niesmaczne. Za to już wędzone na zimno są zupełnie inne. Dla mnie taki leszcz 2,0 - 2,5kg kasuje każdą inną rybkę jaką znam. Nawet okrzyczanego popularnego węgorza, który tak uwędzony a ledwie wymiarowy smakuje dosłownie jak zelówka. Pstrąg to jedna z najgorszych ryb jakie można u nas kupić w sklepie. Chodowlane osobniki pod względem kulinarnym są nie do zaakceptowania. Rozlazłe, mdłe w smaku a mięso praktycznie pozbawione jest podziału struktury tak charakterystycznej dla ryb. Jednak jak ktoś złowi sobie "dzikuska" to praktycznie pod każdą formą będzie dobry. Tylko to ma być dzikus z rzeczki a nie stawu chodowlanego. Najczęściej jednak robię sobie filety ze sklepu w folii aluminiowej z piekarnika kuchenki. Czy to będzie mintaj, czy morszczuk to mi obojętne. Po dodaniu przypraw i 40-tu minutach aromat w domu jest przedni. Cena jest niewątpliwie zaletą, bo kilograma nie robię, ale najważniejsze dla mnie to fakt, że nie ma ości. -
No to cieszy mnie, że sprawdziłeś praktycznie i podpasiło Ci. Lenistwo to podstawa postępu.
-
To może jeszcze jedno. Dlaczego bezpośrednio z USA? Większość rzeczy sprowadzanych zza wielkiej wody do UE środkowej ląduje w porcie, w Hamburgu. Kiedyś trafiłem na hamburdzki sklep prowadzący sprzedaż sieciową, w ofercie którego było mnóstwo wszelkiej maści "wynalazków" amerykańskich. Były inne ciekawe rzeczy jak żyłka w szpulach po 1000 - 5000m a wtedy u nas nieobecne. Nawet z przesyłką wychodziły dużo taniej no i nie było cła ale nie zebrałem dość kumpli.
-
Niekoniecznie. Cło jest wynikiem pracy człowieka a jak danego dnia ma lenia, jest np na kacu albo rozmawia z kimś i obróci głowę a obraz przejdzie, to nic się nie stanie. W UC nie mają jednej paczki na jakiś czas tylko kilku sprawdza non stop przez wiele godzin i na różnych stanowiskach. Prześwietla się małe przesyłki, całe palety a także całe, pełne kontenery na tiry i w ogóle wszystko co przypływa statkami i przylatuje samolotami. Przy przesyłkach lotniczych nawet przesyłki dyplomatyczne są prześwietlane, tylko nikt ich nie otwiera ale są przypadki...i tu zakończę, bo to nieistotne dla sprawy.
-
No to od razu mogę Ci wyjaśnić sprawę celników. Żaden do paczek nie zagląda, minęły te czasy. Kiedyś tylko na lotniskach prześwietlane były bagaże, poczta i fracht. Obecnie wszyscy to robią włącznie z UC, pocztą, firmami kurierskimi a może nawet kimś jeszcze. Zmieniłbym więc nastawienie i nie tyle co mu się będzie chciało zajrzeć lecz, czy mu się będzie chciało robić odprawę.
-
Nie wiem jak jest obecnie ale jakieś 10 lat temu kumpel sprowadził plecionkę (Power Pro czy jakoś tak) z USA. W EU dołożyli takie cło, że wyszło dwa razy drożej jak u nas. Znalazł kontakt i sprowadzał sobie prywatnie. Jak nie sprawdziłeś przepisów celnych pomiędzy USA a EU to może lepiej się dowiedzieć, czy Cię czymś nie zaskoczą.
