-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zgadza się jak najbardziej, haczykiem z przynętą naturalną. Oczywiste też jest, że nie jest określone w jaki sposób jest ta przynęta do haka umocowana. Jednak konsekwencją przytoczonego przez Ciebie zapisu jest zapoznanie się z definicją przynęty naturalnej i tu wkraczamy ponownie w to, co napisałem wcześniej. Na haku lub do haka ma być przytwierdzone cokolwiek co mieści się w definicji przynęty naturalnej i nic co od tej definicji odbiega. Gdyby przyjąć pominięcie takiego szczegółu to, no właśnie. Możesz się zastanowić i odpowiedzieć, czy w odniesieniu do naszej dyskusji nadziewając na hak sztuczną ochotkę i obwiązując ją trawką łowisz na przynętę naturalną czy sztuczną?
-
To nagroda a nie kara. A szczytówkę dorobisz z jałowca. Będzie dobrze, swojsko, przaśno...
-
Ozet ja nic nie interpretuję, w zapisie nie ma dwuznaczności. Wszystko jest jasno napisane a co więcej nazwane i nikt nie powinien mieć wątpliwości. Przecież napisałem, że z końskim włosem całość jest przynętą naturalną a z żyłką już nie. To nie interpretacja tylko konsekwencja zapisów, które przytoczyłem. Fakt, że wędkarze, choć na pewno nie wszyscy, bo dotyczy to wyłącznie włosa, notorycznie łamią przepisy i na szczęście nic nie wiadomo o ich karaniu. Na szczęście, gdyż jestem tego samego zdania, że zdrowy rozsądek jest najlepszą wykładnią prawa. Możemy się z prawem nie zgadzać, możemy nawet je kwestionować, jego słuszność, cel, podstawy ale póki nie doprowadzimy do jego zmiany musimy je przynajmniej zaakceptować, inaczej to anarchia.
-
Zestaw feeder do 200zł
Docio odpowiedział aTam10 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Co byśmy nie napisali ostateczna decyzja będzie należeć do Ciebie. My będziemy jedynie oczekiwać na wrażenia z połowów taaaakiej ryby, czego Ci serdecznie życzę. -
Zestaw feeder do 200zł
Docio odpowiedział aTam10 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
No to jeszcze o czymś. Musisz być świadomy, że nawet majętni wędkarze nie kupują wszystkiego. Nawet kupując coś co 3-4 lata taki wędkarz musi pobyć ze sprzętem nad wodą trochę czasu, przynajmniej jeden sezon, czyli około 20-tu wyjść nad wodę. Taki czas pozwala sprawdzić sprzęt, powtarzalność cech, dopasowanie i niezawodność w różnych sytuacjach jak: upadek na ziemię, trawę, w piach, do wody itp. Jesli ktoś po kilku wyjściach nad wodę pisze, że jakiś sprzęt to rewelacja, lub choćby, że jest dobry, to możesz być pewny, że on jest ze sprzętu zadowolony ale opinia o tym sprzęcie nie jest prawdziwa, jeszcze lub wcale. Wniosek z tego oczywisty, nic co jest nowością nie może posiadać jakiejkolwiek opinii. Większość opiniowanego sprzętu ma kilka lat a żaden tyle czasu nie leży w sklepie. Naprawdę dobre serie zdarzają się niezależnie od ceny i mimo fantastycznych opinii dystrybutorzy nie wracają do nich lecz prą naprzód. Dobre wyroby, które mimo ceny mają bardzo dobre opinie potrafią egzystować na rynku nawet kilka lat. Niemniej po dwóch-trzech latach niby ten sam sprzęt ma wprowadzone zmiany i już tym samym nie jest. -
Na "chłopski rozum" to też się z takim postawieniem sprawy nie zgadzam ale zgodnie z RAPR PZW, dlatego że: IV. ZASADY WĘDKOWANIA 1. Wędka Wędkarz ma obowiązek posługiwać się wędką składającą się z wędziska o długości co najmniej 30 cm, do którego przymocowana jest linka zakończona: a) jednym haczykiem z przynętą Z tego wynika, że wędka kończy się haczykiem z przynętą a nie haczykiem i łącznikiem z przynętą, czyli wszystko co do haka przyczepione to przynęta, oraz: 2. Przynęty c) Przynęty naturalne zwierzęce to organizmy żywe lub martwe, a także ich części. W przypadku stosowania ryb jako przynęt, mogą być użyte tylko ryby wymiarowe lub nie objęte wymiarem ochronnym oraz nie znajdujące się w okresie ochronnym; d) przynęty naturalne roślinne to rośliny, ich części oraz przetwory z nich (np. ciasta i pasty). Do przynęt tych umownie zalicza się też sery; A z tego wynika, że na końskim włosiu kuku jest naturalna, a na żyłce lub innym tworzywie sztucznym, już nie. Niestety nie ma jakichś furtek, udogodnień, uwarunkowań a sam włos w pojęciu wędkarskim nie funkcjonuje, choć sporo osób się ze mną nie zgodzi. Sam włos funkcjonuje jedynie jako technika a raczej metoda włosowa. Konstrukcja zestawu jest jasna: hak, włos, przynęta i o ten włos dzielimy teraz włos na czworo. Dzielimy, bo jak wytłumaczyć kontrolującemu służbiście, że kulka nie jest na włosie doczepionym do haka a na kocówce żyłki, do której dowiązany jest hak. Czy w ogóle oba rozwiązania mogą mieć miejsce w świetle przepisów PZW, gdzie wędka nie kończy się hakiem z przynętą a samą przynętą? No bo tak jest skoro włos z przynętą to cała przynęta a jeśli włos to nie przynęta, to gdzie hak z przynętą? Chyba namieszałem i ostro zakręciłem.
-
Zestaw feeder do 200zł
Docio odpowiedział aTam10 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Racja i fakt. Wystarczy odrobina cierpliwości i minimum wiedzy czego się szuka. Specjalnie dla fana Allegro , czyli aTam10. kołowrotek feeder Uprzedzając wątpliwości. Nie, kołowrotek nie jest za mały. Odrobina więcej mocy wędziska zapewne się przyda a szczytówki zawsze można dokupić w wędkarskim, wystarczy z ostatnim składem pójść do sklepu. Całość tańsza od propozycji alledrogo, nawet doliczając przesyłkę, lepiej spasowana, lepsza gwarancja, satysfakcja i mniej ewentualnych problemów z mikado. A teraz kolego aTam10 poświęć nieco czasu i sam pooglądaj sprzęt, ceny i nie pytaj co myślimy o czymś co Ci się spodobało tylko zadaj jakieś konkretne pytania. Niestety aby takie pytania zadać trzeba znów poświęcić nieco czasu i poznać choćby ogólniki połowu na feeder, czyli ciężką denkę. -
No właśnie, z tym kłusownictwem to bym aż tak śmiało nie uogólniał. Nie ma co ukrywać a już tym bardziej ściemniać ale PZW gospodaruje na mniej niż połowie wód ogólnodostępnych. Te zapisy, RAPR PZW oczywiście, dotyczą wyłącznie wód gospodarowanych przez PZW, gdzie indziej są inne przepisy połowowe a najczęściej, u gospodarzy stricte rybackich, obowiązuje ustawa o rybactwie śródlądowym. Do niej to przypisane jest znane rozporządzenie o przydługiej nazwie, w którym jak byk stoi, że wolno stosować sztuczne przynęty nawet w połowach spławikowych. Co więcej można nawet łowić na dwa haki przy jednej wędce a każdy właśnie ze sztuczną przynętą. Jak widzisz nie jest źle, to tylko w PZW na chwilę przebudził się "demon z ciemnogrodu" i pojechał równo po wszystkich, bo ktoś, kiedyś, coś tam. Mam nadzieję, że teraz przed zmianą statutu jest dobrze zamknięty, bo jak nie, to można spodziewać się wszystkiego, włącznie z obowiązkowymi pracami społecznymi w stanicach lub obrębach rybackich, bo jak nie to ekwiwalent pieniężny tak jak jest przy rejestrach.
-
Niezależnie, czy to robak, czy cokolwiek innego, jeśli jest sztuczne, to nie mieści się w definicji przynęty naturalnej. O przynętach na włosie jakiś czas temu dyskutowaliśmy tu na forum. Moim zdaniem sam włos nie jest przynętą naturalną, włos z tworzywa z kulką proteinową lub inną naturalną przynętą też nie. Niemniej nie jestem ortodoksem i mi nie przeszkadza takie podejście. Może przeszkadzać kontrolującemu ale to też bardzo indywidualne podejście, niemniej w świetle obowiązujących przepisów PZW naturalna przynęta na włosie jest przynętą sztuczną. Nieszczęsny ten zapis, zamiast powodować kreatywność wędkarską to tłumi ją w zarodku. Twórcy zapewne chcieli wyeliminować cwaniaków spinningujących ze spławikiem ale zapomnieli o sztucznych przynętach dla spławikowców i grunciarzy.
-
Tu nie ma nic do interpretacji. Albo coś mieści się w definicji przynęty naturalnej albo nie. Jak dla mnie powstanie tego zapisu było szczególnie bolesne. Byłem już mocno zaawansowany w projekcie wykorzystania małych twisterków "faszerowanych" atraktorem do wykorzystania w połowach gruntowych. Miało to uniezależnić mnie od godzin otwarcia sklepów wędkarskich, świeżości przynęt oraz kupowania z wyprzedzeniem. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zaopatrzyłem się w robactwo a następnego dnia ledwo zwaliłem się z łóżka tak mnie kręgosłup nasuwał. O wyjeździe mowy być nie mogło no i robactwo leciało do śmieci.
-
Z chęcią bym pomógł ale nie rozumiem pytania.
-
Panowie rzecz podstawowa. Zawodnicy nie łowią na spławiki sklepowe. Są to jak najbardziej spławiki firmowe ale z serii selekcyjnej, specjalnej dla zawodników.
-
Wyszukałem odpowiedni tekst o wagglerach. Zdaję sobie sprawę, że spławiki te funkcjonują u nas w nieco niezrozumiały sposób, by nie rzec mityczny, a to nieprawda. To najnormalniejsze spławiki, które powstawały zgodnie i na potrzeby wędkarzy. W tekście rozmówca przedstawia trzy typy spławików, które jak najbardziej funkcjonują na naszym rynku, są to: przelotowe (waggler), mocowane dwupunktowo (stick) i do bata (pole). Zresztą każdy sam może postarać się przeczytać, czy to samodzielnie, czy też korzystając z jakiegoś tłumaczenia w sieci. Jedno trzeba jednak zaznaczyć. Wagglery to spławiki przelotowe z mocowaniem wyłącznie na dole korpusu/kila. Spławiki przelotowe z żyłką przechodzącą przez dwa punkty lub korpus to już nie wagglery. Wniosek z tego prosty, zamiast szukać spławika "waggler" za 10zł i więcej, można bez stresu wybrać jakikolwiek spławik przelotowy z oczkiem na dole, który będzie nam odpowiadał pod każdym względem i stwierdzić, że mamy waggler za 4zł, bo to będzie prawda.
-
Pozwól, że nie zgodzę się z Tobą. Od dawna na forum preferowane jest powiązanie spławików waggler z łowieniem na dużych odległościach, czyli spławikami o dużej wyporności. Nie widzę w tym żadnego sensownego uzasadnienia i takie sztywne stanowisko jest forsowaniem własnego wyboru lub zwykłej niewiedzy a co więcej innych wprowadza w błąd. Rodzina wagglerów jest bardzo duża i gdy wędkarz decyduje się na spławik przelotowy, to albo tak lubi, albo ma ku temu konkretny powód. Waggler typu canal, stepped, windbeater czy missile o wyporności 0,8 - 2,0g będzie jak najbardziej odpowiedni do połowu na 3-4 długości wędziska. Co więcej, stosując któryś z dociążeniem można od razu montować zestaw do połowu z opadu. Wynika z tego, że wybór odpowiedniego wagglera przez RybakONB jest jak najbardziej uzasadniony, gdy chce łowić w podanych warunkach.
-
Łysy, autor określił podstawę. Podlinkował dwa wędziska typu float, czyli dwie najzwyklejsze spławikówki i zapytał o różnicę w pracy blanku oraz o dobór kołowrotka do tych wędzisk a nie typu match. Teraz faktycznie zmienił opcję na match, więc i ja zgłupiałem.
-
Teoretycznie dociążenie ma na celu podniesienie wagi spławika wobec wagi reszty zestawu, konieczne przy dalekich rzutach aby zestaw jak najmniej się plątał. Jednocześnie dociążenie spławika ma na celu jego poprawną stabilizację a nie wyporność. Stabilizacja, czyli konieczne obciążenie aby splawik był prosty w wodzie. To teoria, często jednak jest tak jak się domyślasz. Zdjęcie dociążenia spowoduje to, że antenka będzie więcej wystawać z wody.
-
Jeśli żyłka 0,22 na sztywno to wybór na pewno jest przemyślany. Jeśli naprawdę nie chcesz stosować 0,35 z koszyczkiem dociążonym 125g dla rzeki to 45 w użytkowaniu okaże się zbędną "kobyłą". Wielkość 30 będzie zdecydowanie odpowiedniejsza. No przynajmniej ja tak używam, do feedera z cw up100g na spokojne wody kręcioł 30, a na rzekę do feedera 150g właśnie Travertine 45 i tylko dlatego, że mnie "goniło" i nie chciałem poczekać. Na już w sklepie mieli tylko 45 i nawet dla tych moich obciążeń jest nieco za duży.
-
Wątpię czy w ogóle takie istnieje. Kiedyś spinning był sprzedawany jako spinning i liczyła się tylko długość. CW deprymawały dostępne błyski a wytrzymałość określało się "na oko". No nie pamiętam aby na jakimkolwiek bambusie było cw tak jak i na pierwszych teleskopach radzieckich lub polskich. Także na włoskim spinningu ojca z włókna szklanego też cw nie było. Wędziska, ich przydatność do preferowanej metody/techniki określało i oceniało się "na oko". No może poza bambusowymi gruntówkami, które dodatkowo miały metalowy klin na dolniku do wbicia w ziemię. Coś mi się kojarzy, że z pierwszym cw spotkałem się na wędziskach Germiny na początku lat 80-tych ale może ktoś inny pamięta co innego.
-
Pomiędzy wędziskiem 4,2-4,5m z cw 5-20g a 5-25g jest wyraźna różnica w pracy blanku. Wniosek z tego, że pomiędzy wymienionymi a Twoimi opcjami, gdy wędzisko ma tylko 3,9m i cw 6-28g różnica będzie o wiele większa. Idąc dalej, porównanie 4,2-4,5m cw 5-20 z 3,9m cw 8-30g, to w pierwszym przypadku łowisz blankiem elegancko i miękko pracującym, amortyzującym zrywy ryby i pozwalającym na niejakie błędy holu oraz mocniejsze pewne zacięcia a...kijem od szczotki. Sztywne wędzisko (4,2-4,5m cw 5-25g) pozwala skutecznie zaciąć nawet z zaskoczenia oraz wybaczy/zamortyzuje początkowe błędy holu nim zapanuje się nad rybką. Dla mnie takie wędzisko jest doskonałe dla małych i średnich ryb, któe wymieniłeś ale większy linek robi na nim co chce, przynajmniej na początku. Dla niego takie wędzisko z cw 10-30g byłoby o wiele bardziej odpowiednie. Wnioskując Twój wybór 3,9m cw 6-28g, według mojej praktyki i upodobań, będzie optymalny, choć osobiście tak krótkiego wędziska do spławika bym nie kupił. Z kołowrotkiem sprawa jest nieco inna. Według mnie jest on dużo za duży. O ile przy celowym nastawieniu się na lina możesz nawinąć żyłkę 0,25mm to już jej zapas 200m to duża przesada. Dla innych ryb podstawowa żyłka to 0,16-0,18mm i zapas 100m tej grubszej pozwoli Ci spokojnie holować nawet 2kg leszcze. Od lat stosuję kołowortek wielkości 100 i przewidując większe ryby zakładam szpulę z żyłką 0,18. Standardowo, dla własnej wygody oraz większej ilości możliwości dopasowania zestawu na nieznanej wodzie stosuję żyłkę 0,16. Pozwala ona na zastosowanie bardzo lekkich zestawów, nawet 0,8g i skutecznego penetrowania łowiska do trzech długości wędziska. Nie ma problemu z zarzucaniem tak lekkiego zestawu przy żyłce 0,16mm. Jeśli jednak nie znajdujesz własciwego kołowrotka u Cormorana to może rozejrzyj się w ofercie DAM. Jakość bardzo zbliżona a moim zdaniem lepsza niż Cormoran, ceny przystępne i większy wybór. Konkludując kołowrotek wielkości 100 to standard ale wielkość 200 nie będzie błędem. Aha, współcześnie oznaczane jako 1000 i 2000.
-
A mnie to wygląda na radziecki spinning z lat 70-tych. Całkiem niedawno wspominałem właśnie o metalowych wędziskach i ich totalnej porażce.
-
Na początku tekstu autor oznajmia, że sapa jest jak najbardziej rybą rodzimą spotykaną w górnym rejonie Wisły. W dalszej części rozpisuje się o badaniach mających na celu ustalić obecność w Zalewie Zegrzyńskim i Narwii oraz Bugu. Pod koniec pisze prawdę iż miejscem pochodzenia jest zlewnia Dunaju. Zaznacza też, że jest to ryba dwuśrodowiskowa, co musiałbym sprawdzić, ale głucha cisza o jej połowach w dolnym biegu Wisły i Odry jest bardziej niż wymowna. Nie uważasz, że to dziwne, iż do Włocławka jest cisza a powyżej o niej jak najbardziej słychać? Niemniej muszę poszukać wiadomości o jej dwuśrodowiskości i bezwzględnej obecności w Bałtyku. Notabene, źródła naukowe w ogóle nie uwzględniają faktu introdukcji sapy do naszych wód śródlądowych. To też dziwne, gdyż o sapie dopiero zaczęło się pisać w latach 90-tych a wcześniej całkowita cisza tym bardziej, że gatunek jest prawnie uznany za rodzimy. Aha. Zauważ, że z dwuśrodowiskowym rozpiórem tego problemu nie ma. Jest w Odrze, Warcie, Nysie i w Wiśle do Włocławka.
-
Przeczytaj ten artykuł jeszcze raz i koniecznie na spokojnie abyś dostrzegł, że początek tekstu stoi w jawnej sprzeczności z jego końcem. Dla ułatwienia dodam, że na początku lat 90-tych PZW zaintrodukowało sapę w Zalewie Zegrzyńskim aby odciążyć presję na mocno już przetrzebione stada podstawowe leszcza. Wtedy też, co było głośne w Warszawie i okolicach, udowodniono nielegalne połowy trzem brygadom rybackim. Co do wszelkich dziwnych przypuszczeń migracyjnych tej rybki, sapy z powodzeniem łowiłem w połowie lat 90-tych w Wiśle w okolicy Góry Kalwarii i zawsze w pół wody. Ostatni połów Spławika podpowiada mi jednak, że żerowały na dnie. Może to taka pora roku a może coś się zmienia.
-
Jak rozpoznać? Leszcz, krąp, rozpiór, sapa.
-
Artur musisz sprawę sam przemyśleć, czy chcesz zadymy, czy nie. Wszelkie "pokojowe" rozwiązania zawiodły, gdyż zainteresowani są całkowicie obojętni na wszystko, poza swoimi przemyśleniami. Może ich poruszyć z miejsca dopiero trzęsienie ziemi, więc decyzja należy do Ciebie, bo nikt inny tego nie zrobi. Miejsce odpowiedzi jest chyba obojętne, ważne że do Ciebie. A w razie czego można poprosić Winda o przeniesienie postów.
-
Ozet nic bardziej mylnego. Nikomu jeszcze nie zwróciłem uwagi jak co nazywa. Nikogo nie poprawiałem ani nawet nie sugerowałem, że coś źle nazywa (chyba, że faktycznie takiego faktu nie pamiętam), z małym wyjątkiem. Często reaguję na posty użytkowników, którzy pozwalają sobie "pojeździć" po innych użytkownikach z jedynie słuszną własną argumentacją. Często też odpuszczam dyskusję, która zaczyna prowadzić donikąd.
