Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. No to masz pecha. Wędzisko muchowe, kołowrotek, podkład i linka to tak zwany starter kit i sprzedawane jako komplet.
  2. Jeszcze raz napiszę. Dokładnie poszukaj znaków na kołowrotku muchowym. Jak potrzeba to go nawet rozkręć, nie jest skomplikowany. Jak znajdziesz oznaczenie to może okazać się, że jest cenniejszy niż cała reszta. Koowrotki Nottingham były, są i będą w cenie o ile to ten typ a nie ruska katuszka.
  3. To zależy od warunków licencji. spotkałem się z dwoma rodzajami wymogów. Pierwszy to obowiązkowe wpisywanie każdej złowionej ryby, drugi to obowiązkowe wpisywanie każdej złowionej i zabranej ryby. Niby to samo ale różnica zasadnicza. W pierwszym nikt nie jest w stanie zmusić Cię do narażania życia ryby poprzez przetrzymywanie jej do ważenia, gdy ją od razu chcesz wypuścić. Sprawa wygrana bezapelacyjnie w każdym sądzie. W drugim przypadku sprawa wygląda poważniej. Wykryty brak wpisu przy zdawaniu rejestru może powodować jego nieuznanie i dodatkową opłatę lub inne konsekwencje wynikające z niewypełnienia rejestru. Na łowisku również może być różnie. Mogą zarzucić Ci celowe niewypełnienie wymogów licencji a mogą sprawę całkowicie zbagatelizować. W zależności od okoliczności może Ci grozić kara przewidziana ustawą o niewypełnieniu wymogów gospodarującego lub jakaś kara związkowa. A może nic nie być, wszystko zalezy od człowieka z "drugiej" strony. Niemniej wypełnianie wszystkiego oprócz wagi jest mało rozsądne i jest to zdecydowanie świadome narażanie się na nieprzyjemne konsekwencje, na które, być może, wcale nie zasługujesz.
  4. Nic nie jest problemem. Wystarczy wejść na Google, sędzić parę godzin na: sprawdzeniu dostępności i cen na rynku, obecności i cen na rynku wtórnym, podliczeniu i wyciągnięciu wniosków biorąc pod uwagę własne zdolności negocjacyjne. Chyba nie sądzisz, że jak Ci napiszę, że ten sprzęt jest wart 500zł to tyle dostaniesz, sklepikarz też chce zarobić.
  5. Masz paragon to w razie czego możesz reklamować. A co do sprzętu na rynku to 90% jest z PRC, znaczy Chin.
  6. W wycenie główną rolę gra nie tylko rzecz lecz marka i stan. Napisałeś kołowrotek muchowy - jeśli jest on markowy w idealnym stanie to on sam może być wart 300zł. Za to wędziska z choćby lekko naruszoną przelotką może nikt nie wziąść.
  7. Ad 1. Szczerze mówiąc nie spotkałem się z czymś takim. Miło by było jakbyś jakiś link podrzucił. Ad 2. a. to gramatura spławika częściowo dociążonego, czyli jest już u niego na kilu 2,5g i należy dociążyć go 6g. b. tu również nie mam pojęcia o co chodzi choć wygląda na jakiś rodzaj rozłożenia obciążenia w zestawie. Ad 3. Tak, ma sens. Odpowiednie wagglery, których antenki wystają nad wodę na 10-15cm to nie żart i widać brania. widać tylko te bardziej zdecydowane, podskubywania nie, no chyba że może przez lornetkę. Nigdy nie było mnie stać na komplet do match a teraz już mnie nie pociąga, jednak wieloktornie współtowarzysze wypraw łowili w ten sposób i poprawnie skonstruowany zestaw powoduje, że spławik wyraźnie wskazuje brania płotek i leszczyków 20cm. Na mniejsze nie warto zachodu od tego jest bacik.
  8. Oj nie, nie. Te szczegóły nie gwarantują połowu, jak mogłoby się wydawać. One jedynie eliminują opcje "dlaczego nie". Dlaczego nie zaciąłem, dlaczego się urwało, dlaczego zanęta nie działa, itp. Do sukcesu potrzeba obecności i apetytu drugiej strony, czyli ryb. Opór. Ryby odżywiają się w sposób naturalny. W naturze nic nie trzyma przynęty a jeśli już, to ryba to zna. W przypadku gdy ryba zorientuje się, że przynęta jest "na uwięzi" to nie tyle rezygnuje z niej co się przestrasza i błyskawicznie ją wypluwa. Dlatego tak istotne jest zacinanie w tempo póki ryba ma jeszcze w pyszczku przynętę z haczykiem. Czasem są bardzo agresywne brania przez małe ryby, które szczypią przynętę próbując ją urwać po kawałku, gdyż mały otwór gębowy nie pozwala im połknąć w całości przynęty z hakiem. Czasem jest na odwrót, biorą na tyle duże, że przy zacięciu w tempo zbyt mały haczyk jest z pyszczków wyrywany z przynętą. Ale nie nabijaj sobie tym zbytnio głowy. To przyjdzie samo wraz z praktyką i poznawaniem wody oraz rybostanu. A przy okazji. Dobór wielkości haka i przynęty mozna spotkać po hasłem - przynęta selektywna. Najczęściej niedouczeni wędkarze stosują ją wyłącznie do wielkości przynęty zapominając, że wielkość haczyka dobiera się do wielkości przynęty i ryb jakie ma się chęć poławiać. Tu też nie jest tak prosto, bo z kolei warto poznać anatomię ryb i poszczególnych gatunków, Ich miejsca bytowania w wodzie, sposób żerowania, preferencje pokarmowe i tym podobne nudziarstwa, które po kilku latach spowodują, że będziesz wiedział jakie ryby chcesz łowić i nie będziesz się miotał na łowisku. Wędkarstwo nie uspokaja, to bardzo emocjonalne zajęcie. Za to na pewno wędkarstwo jest dla spokojnych osób, których pierwsze porażki nie zniechęcą.
  9. Przyjrzałem się zdjęciu i cały zestaw nie jest "po mojemu" ale każdy łowi tak jak lubi byleby zgodnie z przepisami. Nie wiem jaką żyłkę używasz ale rozciągliwa też może być powodem pustych zacięć, gdyż ryba czując opór na przynęcie potrafi ją błyskawicznie wypluć nim hak się wbije. W wodzie stojącej lub wolno płynącej nie zastosowałbym koszyczka, gdyż nęcenie z niego mija się z celem - zanętą wypływa z niego i pozostaje tuż przy nim. Pewnie dlatego ten przypon jest taki miniaturowy. Z kolei zastosowanie sprężyny jest sensowniejsze. Spreżyna uwalnia część zanęty lub całość już przy uderzeniu o wodę i zanęca o wiele większy obszar dna. Sama konstrukcja zestawu stosowana przeze mnie też jest inna. Po kolei: haczyk - przypon 0,12-0,14 - krętlik (wedle gustu byleby nie sumowy ) - koralik blokujący rurkę oraz chroniący węzeł na krętliku i reszta. Żyłka główna może być nieco grubsza. Da to zapas na mocne rzuty oraz poprawi sztywność zestawu. Żyłka 0,22 nie jest błędem. Co do rurki. Rurkę wygiętą stosuje się na nurt rzeczny aby zestaw osiągnął optymalny kąt pomiędzy siłą nurtu a wędziskiem. Na wody spokojne o wiele lepsza jest rurka prosta i spokojnie można kupić tanio takie razem ze sprężynami w wersji bez i z dociążeniem. Samo dociążenie też jest istotne gdyż pozwala utrzymać "łączność" pomiędzy hakiem a sygnalizatorem. Gdy zestaw jest choćby minimalnie naprężony wtedy o wiele łatwiej rozpoznać czy bierze ryba, czy też jakaś trawka z wolnym nurtem zahaczyła żyłkę i ciągnie zestaw. Także dociążenie 10-20g nie jest przeszkodą lecz pomocą. Co do wszystkiego dedykowanego jako feeder, to oprócz wędzisk typu feeder reszta to jedynie chwyt marketingowy często wręcz mylący. Żyłki feeder, wszystkie jakie spotkałem, są zbyt rozciągliwe do metody ciężkiej denki a feeder to nic inego jak wędzisko typowo gruntowe. Z zanętami jest podobnie bo niby czym się różni zanęta feeder rzeka od zwykłej zanęty na rzekę? Trochę logiki i ogólnej wiedzy a wszystko stanie się prostrze a może nawet zacząć śmieszyć. Co do haków to od wieków wiadomo, ze na haku o długim trzonku lepiej się holuje rybę ale gorzej zacina. Na haku z krótkim trzonkiem jest odwrotnie i tu potrzebny jest kompromis oraz doświadczenie znad samej wody. W nurcie rzecznym ryby biorą agresywnie, gdyż pojawiająca się przynęta za moment popłynie dalej i jej nie będzie - tak reagują ryby. Haczyk z długim trzonkiem jest wtedy jak najbardziej odpowiedni, gdyż zasadniczym problemem nie jest zacięcie (ryby najczęściej zacinają się same) lecz hol. W spokojnej wodzie jest inaczej, i branie, i hol jest istotny. Jednak na rynku są haki z trzonkiem pośrednim, ani długim, ani krótkim. Najlepiej przejść się do wędkarskiego i poświęcić kwadrans na dokładne obejrzenie bez sugerowania się nazwami czy dedykowanymi metodami/technikami a wszystko stanie się jasne. I na koniec. Na zdjęciu jest zaciśnięta śrucina. Tak śrucina aby przytrzymać pełny koszyk przy rzucie musi być tak mocno zaciśnięta, że zapewne osłabia żyłkę o 50% jej wytrzymałości. Krętlik i koralik są o wiele lepsze, gdyż węzeł spinningowy stosowany do wiązania krętlika z żyłką główną, pozostawia ok 98% jej wytrzymałości a koralik osłania sam węzeł przed podcinaniem go przez ostre krawędzie rurki. Można się szarpnąć i kupić takie koraliki gumowe dedykowane do zestawów karpiowych, można też przejść się do jakiejś drogerii, kwiaciarni, czy inny bazar i wyszukać sznur karalików z tworzywa, lub najlepiej kamiennych, za 5zł i mieć spokój na lata. Ja tak zrobiłem, dosłownie, kupiłem na ulicy od kobitki, która sobie dorabiała a gdy poprosiłem o odcięcie zapięcia to myślałem, że mnie pocałuje, bo z tych karalików zapięcie najdroższe było. Dwa sznury po 5zł i mimo nieuniknionych strat mam jeszcze zapas na wiele lat. O czym dokładnie piszę możesz przeczytać i obejrzeć tutaj i samemu podjąć decyzję.
  10. Pisałem, że bat jest bez kołowrotka, więc siłą rzeczy nie może być to samo. Batowi bliżej do tyczki niż do jakiejkolwiek innej techniki. Match to łowienie na spławik - prawda. Cała reszta to różnice, gdyż w match wszystko musi być zgrane i mało w nim miejsca na odstępstwa. Wędzisko, żyłka, konkretne spławiki a nawet kołowrotek z prawdziwą szpulą long cast o odpowiedniej wadze. Dalej od brzegu łowi się technika odległościową i niekoniecznie ze spławikiem przelotowym. Technika odległościowa i match to dwie różne rzeczy.
  11. Bat i tyczka to wędziska bez przelotek do połowu bez kołowrotka, przy czym bat to o wiele mniej skomplikowane wędzisko niż tyczka. Match to wędzisko, które powstało do połowu metodą angielską. Oczywiście nikt nikomu nie może zabronić łowić nim jak prostą spławikówką ale przy niektórych "wybitnych" rozwiązaniach może być utrapieniem. Wędzisko do połowu głównie w wodach stojących lub wolno płynących ale i tu nikomu nie można niczego zabronić. Odpowiednikiem match na rzeki jest bolonka.
  12. Najprawdopodobniej, ale nie na pewno, w haczyku i sposobie zakładania przynęty. Zmień tę 8-kę na 12-kę i zakładaj: biały-kuku-biały, z tym, że ostatnim tylko zapinasz całość na grocie. Jeśli wszystko mieści się na łuku kolankowym haka to dobrze, choć nie wiem czy to limerick, okrągły, czy też inny wymysł. Ważne aby przynęta nie była na trzonku. Ale jeśli na łuku zostaje jeszcze sporo miejsca, bo kuku nie jest zbyt okazałe, to śmiało zmień hak na 14-kę.
  13. Wodami zarządzają Zarządy Okręgów PZW ale tylko tymi, które wygrały w przetargach - nie wszystkimi. ZO PZW nie dzielą się terytorialnie tak jak województwa i wszelkie informacje o gospodarowanych wodach uzyskasz na ich stronach. Patrząc na Twoje miasto w info zakładam, że będziesz łowił na wodach ZO Szczecin. Wpisz to w Google, bo nie pamiętam, czy mają własną stronę, czy są na stronie korporacyjnej. Tak, jeśli Twoje koło macierzyste jest w lubelskim, to będziesz musiał dokonać pełnych opłat. No chyba, że są jakieś porozumienia ale to sam musisz sprawdzić na stronie swojego ZO. Licencję i inne opłaty zapewne dokonasz w Kole PZW w Stargardzie Szczecińskim. Adres znajdziesz przez Google lub stronę korporacyjną www.pzw.org.pl
  14. Oooo i to jest praktyczna propozycja rozwiązująca problem załamanych przyponów. Ja jednak, tak jak Jotes, nauczyłem się wiązać przypony na bieżąco i nic a nic mi to nie przeszkadza. Czasem nawet pomaga w podjęciu decyzji zmiany przynęty, wielkości haka, czy jego rodzaju.
  15. To może i ja słówko. Sens stosowania krętlika jest niezależnie od wędziska i techniki i to z dwóch powodów: 1. głębokość połowu powyżej 1,5m 2. pętla osłabia żyłkę bardziej niż węzeł na krętlik. Ad1. Nie tylko odległość połowu ma znaczenie ale także głębokość. Fakt, że łowi się na bat nic nie zmienia gdy łowi się na jego długość ale głęboko. Przynęta na haku potrafi skręcić przypon i to skutecznie. Sam kretlik nie eliminuje całkowicie skręcania ale w znacznym stopniu temu zapobiega. Ad2. Węzeł stosowany na pętlę jest jednym z gorszych w naszym arsenale. Warto stosować podwójny splot, który znacząco podnosi wytrzymałość. Węzeł do krętlika to popularny "węzeł spinningowy", który jest jednym z najmocniejszych i najmniej osłabiających żyłkę. @Paragraf. W zestawie z krętlikiem skonstruowanym do połowu z opadu wystarczy potraktować go jako śrucinę 0,05g i problem sam się rozwiązuje. @Biahh11. Jeśli myślałeś o wcześniejszym wiązaniu haczyków aby mieć je gotowe, to odradzam, nie warto. Kiedyś też chciałem mieć gotowe haki pod ręką i musiałem ich nawiązać całkiem sporo aby być przygotowanym na każdą okoliczność jaka mogłaby mnie spotkać nad wodą oraz zabezpieczyć odpowiednie haki dla posiadanych przynęt. Problem w tym, że przypony na drabinkach po dość krótkim czasie załamują się trwale i o odpowiedniej prezentacji przynęty oraz poprawnym wskazaniu brań nie ma mowy. Miałoby to sens, gdyby przypony przygotowywać każdorazowo przed planowanym połowem tak jak robią to zawodnicy. Mało kto jednak pisze, że po zawodach wszystkie haki są odcinane od żyłki i czekają na kolejne wiązanie przed kolejnymi zawodami a sama żyłka przyponowa leci do śmieci.
  16. Taaaa. Najprawdopodobniej to ten terrorysta kamikadze.
  17. Jeśli dowód osobisty potrafisz aktywować w związku żeglarskim, to Ci się na pewno uda. W ogóle rozumiesz pojęcie "dokument urzędowy"? Jeśli nie to do Google.
  18. Paweł po wczorajszym wieczornym fatalnym przypadku całkiem przypadkowo trafiłem na ten sklep. Coś czuję, ze Cię zainteresuje. A przy okazji. Wiesz co to za owad łudząco podobny do świerszcza ale wielkości 5-7cm? Jak na razie szukam bezskutecznie.
  19. Tak, to dokument urzędowy wydawany przez starostwo.
  20. No skoro wysyłka gratis to przywieź ją w sierpniu nad Narew. Jak chcesz już kaskę to na priv dane do przelewu proszę. Na pewno Ci się przyda. Aha i zrób to dziś, bo jutro...sam wiesz.
  21. Opisałem Ci wędzisko, jego parametry, grubość żyłek a nawet gramatury spławików. Nie narzucam jakiegokolwiek modelu czy firmy pozostawiając wybór wyłącznie dla Ciebie. Widzę jednak, że nie chce Ci sie przejrzeć ofert kilku sklepów internetowych i wybrać coś konkretnego. Uzasadnionym byłoby pytanie o wielkość kołowrotka ale czekasz na gotowe odpowiedzi. A swoją drogą serdecznie dziękuję za ten post. Potwierdziłeś tylko moje założenia co do tego tematu.
  22. Jeśli wolno coś zasugerować to nie szukaj tych sklepów w centrach handlowych. Poszukaj w google lecznicy weterynaryjnej specjalizujacej się w zwierzętach egzotycznych. Jak ją znajdziesz lub nawet kilka, to poszukaj w pobliżu sklepu zoologicznego. Żmudne ale naprawdę warto. Obok tych lecznic właśnie są sklepy, które najczęściej prowadzą takie różne specjały.
  23. Upał i burze oraz niskie ciśnienie. Nie gniewaj się, napisałem zoologiczym a nie wędkarskim. W sklepach zoologicznych oprócz suchej i mokrej karmy dla zwierzaków można kupić świerszcze, wszelkie larwy, myszy i inne cuda. Ludzie trzymają w domu nie tylko psy i koty ale i szczury, węże, jaszczurki, żaby i co komu do głowy przyjdzie. Pamiętam larwy chrabąszcza i jakieś inne większe egzotyczne ale i mniejsze, właśnie jak miodowe. Standardem były larwy korników lub mączniaków a te wielkością bardziej przypominają białe robale - wielkością pinkę. Zresztą larwy kornika można spotkać w naturze. Często spotykałem takie po podniesieniu kawałka kory na starych, spróchniałych powalonych drzewach w Porcie Praskim. Ale to stare czasy, jeszcze jak dzieckiem byłem i z robalami był problem. Czy używałem? I tak i nie. W czasach mojego dzieciństwa i wieku młodzieńczego chrabąszcz nie był pod ochroną. Idąc w czerwcu na klenia wystarczyło przejść się wieczorem nadwiślańskim wałem aby nałapać pół słoika i mieć na dzień następny. Dziś trudno nadążyć za zmianami wprowadzanymi na wskótek przeróżnych czynników. Wystarczy przespać noc aby rano okazało się, że coś jest już pod ochroną a coś nie. Tak było kilka lat temu z żabami, co mi uświadomiono tu na forum, więc pogodziłem się z losem i nie korci mnie już do eksperymentów. Zmieniło się też moje wędkarstwo z poszukiwawczo-odkrywczego na super stacjonarne , więc robale ze sklepu i rybki z łowiska w zupełności i całkowicie zaspokajają moje potrzeby. A jak mam kaprys i włączy mi się wydziwianie to sobie zagniotę jakieś wymyślne super-hiper-ultra ciasto i mam swoją tajemnicę zaspokojenia wewnętrznego. A ciasta są wdzięczne. Biorąc za podstawę wodę i mąkę wystarczy dodać cokolwiek aby uzyskać swoją tajną broń. Nie potrzeba dużo aby sprawdzić aktualne preferencje ryb w wodzie. Podstawa to 1/3 szklanki mąki i połowa tej ilości wody. W jednej wodzie rozpuścić sól, w innej cukier (zwykły lub waniliowy), w jeszcze innym cieście, podczas wyrabiania dodać przyprawę do pierników, zanętę jaką będzie się stosować, czosnek granulowany, mieloną kolendrę i co tylko do głowy przyjdzie. A wszystko można jeszcze podbarwić kurkumą. Zabawa z kombinowaniem przednia. Jak ktoś choćby trochę gotuje dla siebie w domu i na dodatek wie nieco o życiu ryb, to nad wodą otworzyłby naprawdę porządny bufet o ile tylko by mu się chciało. Na przykład ciasto na amury. Jeśli ktoś wie, ze rybka ta nie żeruje na każdym zielsku i zawsze zaczyna od cennech dla zbiornika roślin naczyniowych, to widząc nad wodą mannę robi ciasto z sokiem rozgniecionych roślin i niech się chowają najcudowniejsze kulki proteinowe. Podobnie jest z małymi rzekami, gdzie gałęzie drzew często wychodzą nad wodę szerokim wachlarzem. Gdy zaobserwuje się wyskoki ryb pod gałęziami to nie ma na co czekać bo na otwartej wodzie można czekać do us...nej śmierci na branie. Zestawik 0,5-1,0g 30cm gruntu, jedna śrucina na przypon aby tylko ściągała go niżej i wypuszczanka pod patyki z białym na haku. Nie ma obaw o brania, jak przywali to się zagotuje woda a ryba sama się zatnie. Jak widzisz ze zmianą etapu zmieniło się i moje podejście. Już od dawna nie mam parcia na złowienie ryby lecz na jej przechytrzenie. Każdego rajcuje co innego, mnie podstęp - wobec ryb.
  24. W Wawie przeróżne robactwo można kupić w zoologicznym jako żywą karmę. Nie wiem jak w Trójmieście ale wątpię aby było inaczej.
  25. Pytanie "jakie" wędzisko jest lepsze, tym bardziej bez opcji, jest równie bez sensu jak oryginał. To tak jakby się zapytał, jaki kurczak pieczony jest lepszy pomijając przyprawy. Obudź się wreszcie, bo chyba upał ma na Ciebie, jak i na mnie, zły wpływ. O gustach się nie dyskutuje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...