-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Chodzi Ci konkretnie o glony czy o roślinność podwodną? Jak jest roślinność to ilość mułu jest niewielka, do 10cm i wystarczy dać dłuższy przypon. Dodatkowym rozwiązaniem jest zastosowanie sprężyn karpiowych, które sobie osobiście bardzo chwalę za połaczenie dociążonej sprężyny z rurką antysplątaniową. Jak są glony to woda w akwenie jest na umarciu, czyli padnie cały ekosystem i zostanie jedynie ściek.
-
Wszystko dlatego, że nie ma jednego rozwiązania. Inaczej można rozłożyć śruciny gdy łowi się blisko, na długość wędziska lub dwie długości. Inaczej gdy daleko, kilka długości wędziska a jeszcze inaczej gdy konieczne jest zastosowanie metody angielskiej. To nie wszystko, inaczej dla spławika mocowanego na stałe, inaczej dla przelotowego, inaczej dla spławika do 2g a inaczej dla cięższych, inaczej dla wody bez prądów podwodnych a zupełnie inaczej gdy jest taki obecny. Inaczej dla połowu w spokojnej wodzie i inaczej do połowu w rzece. Wariantów jest mnóstwo i każdy wymaga bardzo indywidualnego podejścia uwzględniającego powyższe czynniki a także sam kształt spławika i technikę jaką się łowi. Wszystko po to aby spełnić podstawowe kryteria zastosowania spławika, czyli: - połów na zadanej głebokości - poprawne wyważenie spławika i wskazanie brań - zapobieżenie plątaniu zestawu podczas zarzucania - odpowiednia prezentacja przynęty rybom, których odpowiednie gatunki mają zupełnie inne preferencje Choćby człowiek nie wiem jak chciał sobie uprościć życie to niestety nie da rady. Można "łyknąć" nieco teori z książek lub netu ale i tak zazwyczaj konieczna jest korekta na samym łowisku. Może nawet dojść do takiej sytuacji kiedy zastosowanie spławika jest wykluczone.
-
Wybór sprzętu + spławik dla początkującego.
Docio odpowiedział Madridista Olb wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jeśli jest tak jak to opisujesz to jesteś pełnoprawnym wędkarzem. Gratuluję. Co do połowu to owszem, wynika z opisu, ze dopełniłeś wszelkich formalności. Niestety nie możesz łowić w swoim województwie gdyż Okręgi PZW nie pokrywają się z granicami województw. Musisz sprawdzić na stronie Okręgu lub jeśli są wyszczególnione w "Zezwoleniu", spis wód na jakich możesz dokonywać połowu. Będą to wody gospodarowane przez PZW i to na nich wolno Ci łowić. Sprawdź także "porozumienia" a dowiesz się gdzie jeszcze możesz łowić na podstawie dokonanych opłat. -
Płocie i leszcze łowi się wyłącznie z dna. Płoteczki i leszczyki można szukać w toni ponad dnem, na różnej głębokości. Nawet trzeba szukać i podnieść przynętę gdy stosuje się zanętę mocno smużącą. Małe ryby zawsze harcują w toni, duże przy dnie. Na opadającą przynętę można połowić pięknych płoci a szczególnie okoni i wzdręg. Leciutki zestaw, malutki spławik 0,5-1,0g, 3-4 pyłki na metrowej żyłce potrafią zdziałać cuda jakich nie zdziała najcudowniejsza zanęta i przynęta. Warunkiem jest fakt, żeby akurat w tym czasie ryby miały ochotę żerować tuż pod powierzchnią. Metodą "opad" skutecznie przeszukuje się łowisko w poszukiwaniu żerujących ryb. Nie ma reguły jaka ma być głebokość jest za to reguła rozłożenia obciążenia. Śruciny o jak najmniejszej gramaturze rozkłada się w równych odstępach. Pierwszym (wzorcowym) odcinkiem jest przypon ponad którym umieszcza się pierwszą śrucinę. Ostatnim odcinkiem (podwojonym lub potrojonym) jest spławik. Niestety rynek nas nie rozpieszcza w tej materii i praktycznie można jedynie zakupić spławiki dociążone aby widzieć brania. Jeśli jest ktoś posiadaczem kolca to może sobie te dociążone klocki odpuścić. To wszystko w bardzo mocnym skrócie. Jestem świadomy, że treść ta wywoła lawinę kolejnych pytań i niestety ale trzeba poszperać w necie i odnaleźć literaturę, bo wątpię aby komuś chciało się pisać tu książkę. No chyba, że jednak się zachce, mnie nie.
-
PZW Lublin
-
Oooo, też dobry ale nie na moją kieszeń, za drogi.
-
Ten sam kolorek uzyska się dzięki bezpiecznej, taniej i powszechnej kuchennej przyprawie kurkuma.
-
Woldi okres tarła to bardzo specyficzny okres a ryby są w amoku i mogą reagować różnie. Pomijając fakt przepisów i etyczności połowu, w czasie i miejscu bezpośredniego tarła, do tej pory nie spotkałem się ze stwierdzeniem innym niż to, że w okresie tarła bezpośredniego ryby nie przyjmują pokarmu. Życie jednak weryfikuje tak stanowcze twierdzenie i może następować to, co napisałeś i pociach i spinningu, a także regularne brania ryb, które tarło już odbyły ale przyszły na "wyżerkę" ikry. Jednak nie o tym pisałem, nie o zachowaniu w czasie tarła. Chodzi mi o regularny połów karpi, leszczy, amurów, tołpyg, które są traktowane przez wędkarzy jako całkowity szczęśliwy przypadek (szczęśliwy z powodu rozmiarów zdobyczy), przypadkiem takim nie są. Ichtiologowie od dawna wiedzą, poprzez badania treści żołądków, że dorosłe duże okazy ryb spokojnego żeru włączają do swojej diety organizmy zawierające dużą porcję protein, a które są obce ich diecie. Co więcej w ich diecie znajdują się też małe ryby. O tym szczęśliwym przypadku napisałem celowo. Tak to wygląda dla łowcy, dla mnie, mającego wgląd w zgłoszenia medalowych ryb, nijak na przypadek to nie wygląda ze względu na ilość takich zgłoszeń. Jestem świadomy realnego potwierdzenia badań ichtiologów i jest to od dawna. Aż dziwne, ze jakoś to nie zostało dostrzeżone. O nie. Napisałem co mialem do napisania, Podzieliłem się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Kłócił się w sferze "mojsze jest lepsze niż twojsze" jakoś mi nie odpowiada. Każdy ma prawo sam przeżywać swoją przygodę z wędkarstwem, prawo do błędów i sukcesów, smutków i radości. To, czy będzie chciał skorzystać z tej wiedzy, to wyłącznie jego sprawa. Celowo piszę skorzystać a nie wypełnić, gdyż już pisaliśmy o nieprzewidywalności ryb a i każda woda jest inna. Z myślenia nie da rady zwolnić.
-
Jakie polecacie kopyta na szczupaka?
Docio odpowiedział KamilStaniszewski wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Kilka lat temu kumple mocno sobie chwalili "flagowce" tylko nie pamiętam czy Mannsa, czy Rapali. -
Łysy i całe szczęście, że nie . Szkoda zębów na starość tracić. Ale informacje to w pigułce podałeś. Ważne i istotne. Serdeczne dzięki.
-
Na pewno słyszałeś opowiadania jak to duże leszcze potrafią się wbić do połowy w muł aby zdobyć jakiś okazały kąsek. Ja bynajmniej słyszałem i to od ludzi, których jako nastolatek i starszy uważałem za osoby poważne. Niestety to co kumpel mi opowiadał stało w jawnej sprzeczności z moją "nabytą" wiedzą i nie chciałem mu uwierzyć, no to mi pokazał. Szczęka opadła na burtę łodzi aż huknęło. Zresztą nie tylko mnie, bo było nas kilku. Żaden leszcz nie wbijał się w muł zgodnie z naturalnym odruchem ochrony skrzeli przed zabrudzeniem. Za to parodystycznie "trzepały" ogonami na dnie wypłukując w ten sposób pokaźne dołki, obracały się dość szybko, agresywnie wyłapywały to co oceniły jako jadalne i błyskawicznie znikały z pola widzenia aby wrócić jak tylko muł opadł. No. To teraz Wam szczęki opadły.
-
Stado patrolowe to jak najbardziej termin mój własny. Przydatny aby odróżnić etap życia leszcza pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Te roczniki 6-10 lat nie przebywają w jednym miejscu a opływają i żerują swój rewir na granicy litoralu, o ile taka istnieje. Znalezienie ich może także posłużyć do czego innego, a mianowicie do przyczajenia się na duże "gruntowe" płocie, które zachowują się i żerują podobnie, w tym samym miejscu ale w o wiele mniejszej skali. Stado podstawowe to jak najbardziej termin ichtiologiczny i określa on grupę najstarszych i najsilniejszych osobników stanowiących podstawę ekosystemu. Dotyczy to wszystkich gatunków nie tylko leszcza. Podobnie jest z sandaczem, szczupakiem, których nagłe odłowienie powoduje bardzo poważne zmiany prowadzące do znanego karłowacenia. Nie da rady zastąpić dużych ryb narybkiem, choćby pakowało się go do wody ciężarówkami, co tak naprawdę jest nierealne bo wykończyłoby się wodę, dlatego pozostaje jedynie masowy odłów ryb średniego wieku, co nam się jako wędkarzom bardzo nie podoba, gdyż one są główną zdobyczą wędkarską. Wszelkie zgłaszane rekordy medalowe to właśnie ryby ze stada podstawowego a absolutne rekordy to jeszcze inna grupa ryb. Tu może Splawik pomoże i przytoczy jakiś odpowiedni fragment z książki. Powszechną wiedzą jest fakt, że każda ryba po osiągnięciu odpowiedniego wieku i wielkości nabywa instynktów drapieżnych. Informacja taka powinna wystarczyć na uznanie faktu połowu niektórych karpiowatych na twistery itp przynęty.
-
Mój dziadek mawiał: uważaj co sobie życzysz, bo może się spełnić. W tym konkretnym przypadku w lipcu. A co do kategoryczności, to jestem jak najdalej od tego. Zawsze sobie i innym przypominałem w różnych dyskusjach, że ryby to jak by nie patrzeć organizmy żywe a tym samym nie można wszystkiego przewidzieć. Niektóre rzeczy jednak są schematyczne, powtarzalne i obserwowane przez wielu. Są one dla mnie schematem, który nie musi się powtarzać zawsze i wszędzie. O żerowaniu stada podstawowego na głębokości 10m nic nie napiszę, bo w to, to już na pewno nikt mi nie uwierzy. Mimo, że w kilku oglądaliśmy to z opadłymi szczękami na monitorze kamery podwodnej.
-
I z tym całkowicie się zgadzam. Nie ma takiego speca co by był mądrzejszy od natury.
-
Ozet w zalewie, jeziorze, czy innym akwenie o spokojnej wodzie 2-3kg to 35-45cm, czyli wyrośnięte stado patrolowe. Oczywiście może to być mizerne stado podstawowe i nie mogę takiej ewentualności odrzucić. W rzece wymiary realnie trzeba podnieść o te 5cm jak u wszystkich chyba gatunków. W naturze wszystko jest możliwe, a że Twoje leszcze ze stada o tym nie wiedzą, to tylko sobie chwalić, że znalazłeś miejsce ich żerowania. To jest niesamowite uczucie jak raz za razem ciągnię się taką "pięćdziesiątkę".
-
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Ozet hermafrotytyzm lub heterogonia są znane nauce lecz w jakim stopniu odnoszą się do karasia to nie mam zielonego pojęcia. -
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Nie wiem z jakich źródeł korzystasz ale może zacząłbyś korzystać z wiarygodnych, jak np PAN. To, że dla ułatwienia nazywany jest srebrzystym nie oznacza, że jest to jego właściwa nazwa. Nie ma gatunku /Carassius gibelio/ jest natomiast /Carassius auratus gibelio/ czy to się komuś podoba, czy nie. Co do źródła to zapraszam do lektury . Opracowanie Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademi Nauk. No chyba, że tam same "młotki" i nie wiedzą o czym piszą. -
O i wreszcie dyskusja. Pozwól, że się nie zgodzę. Tresura zwierząt dokonywana jest wyłącznie na gatunkach o zbadanej podwyższonej inteligencji. Zwierzęta o inteligencji niższej zawsze stanowią zagrożenie dla tresera i otoczenia. Zwierząt o niskiej inteligencji zaprzestano próbować tresować, gdyż naukowo udowodniono, że gdy istota o niskiej inteligencji czegoś nie rozumie, to zawsze ujawnia agresję. Stawy hodowlane to sztuczne zbiorniki z żadną lub minimalną ilością naturalnego pożywienia a w stosunku do populacji ryb wręcz stanowią zbiorniki głodowe. Instynkt życia jest wielki dla każdego rodzaju organizmu, więc miejsce gdzie pojawia się karma jest praktycznie jedynym miejscem pozwalającym przeżyć. Chciałbym zobaczyć jak tresujesz węże lub chociażby żółwie, co wcale nie przeszkadza wyrobić w nich nawyku zdobywania pokarmu w jednym miejscu. Chciałbym ponieważ znaczenie słowa tresura jest zupełnie inne i nie ma wyodrębnionych form. Natomiast stosowane środki w tresurze, w celu osiągnięcia celu są różne, jednak celowe karmienie w celu uzyskania efektu jedzenia, przepraszam , ale zalatuje schizką.
-
Do Twojej wypowiedzi dodam, że głebokość maksymalna zgadza się, ponieważ zalew powstał po przegrodzeniu Bystrzycy, która też swoją głebokość ma. Niestety w większości zbiornika koryto biegnie niemal środkiem a przy średiej szerokości 1000m dosięgnięcie go z brzegu jest niemożliwe. Wokół zalewu, zaraz po wałach technicznych, dno opada do 3 metrów dość spokojnie. Zasadniczo 5-6m od brzegu to strefa dość mocno zarośnięta moczarką. A w ogóle to ta strona na pewno pomoże zainteresowanym. Po co pisać coś, co już zostało napisane.
-
Leszcz, zazwyczaj pierwsza ofiara odpowiedniego rozmiaru, która wydaje się osiągalna dla wedkarza przechodzącego z etapu połowu czegokolwiek w etap połowu celowego. Niestety najczęściej przejście to pociąga za sobą większość zachowań, które są po prostu błędne. Mniej lub bardziej ale błędne i nie zapewnią sukcesu, nawet przypadkowego. Jestem świadomy, że to co piszę w tym towarzystwie jest mocno aroganckie ale trudno mi się pogodzić z mitami, które mogą czytać wszyscy szukając wiedzy a w efekcie pogłębiają jedynie swoą frustrację. Jak zwykle też napiszę, że nie mam patentu na nieomylność, nie ma zawsze jedynie słusznego rozwiązania i absolutnie nie trzeba się ze mną zgadzać. Leszcz jest rybą stadną i chierarchiczną. Jego miejsce przebywania w zbiorniku wodnym (wykluczam w opisie rzekę), ściśle zalerzy od samego charakteru zbiornika. W schematycznym zbiorniku wygląda to tak: - leszczyk do 15cm przebywa w ścisłym litoralu, w pobliżu roślinności wynurzonej aby w razie niebezpieczeństwa mógł się w niej bezpiecznie ukryć. - leszczyk do 25cm przebywa do 2m głebokości w litoralu i żeruje na roślinności podwodnej. - leszcz do 45cm to "stada patrolowe" przemierzające zbiorniki wzdłuż jego lini brzegowej przeszukując wszelkie płaszczyzny, półki, podstawy opadów dna na głebokości od 2m do 5m. Stada te bardzo często wymieszane są z krąpiem jednak już można zauważyć chierarchiczność i nie ma w nich większych odstępstw wiekowych. - leszcz ponad 45cm to ścisłe stado chierarchiczne, które ma tylko dwa miejsca w zbiorniku, w którym występuje. Mianowicie jest to miejsce odpoczynku i miejsce żerowania. Do podanych wymiarów proszę podchodzić rozsądnie. Są rozbieżności, wynikają one z wielu czynników a głównym z nich to sama natura, która praktycznie nie zna się na matematyce ani miarach. Zasadniczo wędkarza interesują dwa ostatnie podziały i przenosząc swoje złe nawyki dobiera się do stad patrolowych sądząc, że trafia na stado podstawowe. Potwierdzonym faktem jest to, że ani stada patrolowego, ani podstawowego nie ma możliwości nęcić. Nie jest realne aby zmienić wyrobione przez wiele wieków naturalnego doboru schematy postępowania, jednak nie jest niemożliwe aby się do tych grup dobrać. O nęceniu napisaliście chyba wszystko oprócz jednego. Trzeba jasno napisać, że nęcenie służy do ściągnięcia ryb w rejon połowu i utrzymania ich jak najdłużej. Za to podanie karmy w rejonie żerowania może spowodować pobudzenie ale w żadnym wypadku nie gwarantuje, że cokolwiek się złowi. Wracając do meritum. Stado patrolowe można zatrzymać na moment w czasie jego przepływu-żerowania. Ta potoczna nazwa wynika z jego postępowania. W każdym zbiorniku jest kilka takich stad, które wzajemnie nie wchodzą sobie w drogę i patrolują wyłącznie swój rewir oczyszczając go z wszelkiego rodzaju pokarmu żywego. Proszę wierzyć, ze żadna sypka karma ani zapach nie jest w stanie wywrzeć na nim wrażenia ponieważ to go nie interesuje. To tak jakbyście chcieli wybudować stację paliw przy drodze z gwarancją, że zatrzyma się na niej każdy przejeżdżający samochód. To niemożliwe. Realne natomiast jest to, że co tysięczny jednak zatankuje. Z mojej praktyki wynika, że takie stado można przystopować w rejonie połowu i jest to dość proste choć wymaga kilku dni. Trzeba dokładnie poznać dno zbiornika, wyszukać odpowiednie miejsce i podrzucać niewielkie ilości karmy przez 3-4 dni i zawsze sprawdzać, czy została zjedzona. W niektórych wodach, ze względu na ich całkowitą nieprzezroczystość, nie będzie to możliwe i tu zaczyna się loteria. Jeśli to miejsce jest patrolowane to nic się nie stanie i karma zniknie, jeśli nie to woda zostanie zakwaszona i znikną w rejonie wszelkie ryby, które takiej wody unikają jak zarazy. Woda po jakimś czasie sama się oczyści jednak miejsce jest spalone przez dłuższy czas. Zakładając jednak, że miejsce jest odwiedzane aby przystopować stado potrzeba sypnąć karmą i to bardzo obficie. Z mojej praktyki wynika, że najskuteczniejszy jest makaron kolanka i to nie ten drobny. Przygotowuję dwie porcje po 3-4 litry i pierwszą porcję staram się podać na ścieżce 1x5m, czyli takiej podłużnej. Można pomyśleć, że taka ilość karmy wystarczy na cały dzień ale niestety tak nie jest. Stado patrolowe składające się z kilkudziesięciu ryb, które nie mają innego celu jak przemierzać dno i dosłownie "odkurzać" je ze wszystkiego jadalnego, zwolni lub zatrzyma się nie dłużej jak na minutę, może dwie. Jeśli łowcy uda się złowić w tym czasie 2 sztuki, to naprawdę jest już dobry wynik. Brak brania przez kolejne pięć minut oznacza, że trzeba użyć kolejną przygotowaną porcję makaronu. Tu uwaga do łowców. Na pewno zauważyliście cykliczność brań w miarę równych odstępach czasu. To czas opłynięcia rewiru. Po drugim przejściu i kolejnych rybach wędkowanie można zakończyć i tak przez kolejne 3-4 dni aby wyrobić w stadzie poczucie, ze warto w tym miejscu zwolnić lub zatrzymać się. Po tym czasie ilość podawanej karmy można zmniejszyć do jednego litra jako jedną porcję i wreszcie posiedzieć nad wodą i rozkoszować się widokami, a na koniec strzelić fotę rybkom w siatce od której niektórych skręca z zazdrości. Jeśli ktoś wyciągnął wniosek, że skoro stado pożera wszystko na swojej drodze, to ten sam efekt można uzyskać przez jakąś zanętę sypką najlepiej z atraktorem. Moje doświadczenie tego nie potwierdza a raczej potwierdza, że stado w ogóle nie reaguje na jakiekolwiek atraktory i pobiera pokarm w ruchu a nie żeruje w miejscu. W miejscu żeruje stado podstawowe ale ono przebywa w zupełnie innym miejscu zbiornika, jednak i ono nie reaguje na jakąkolwiek zanętę sypką. Wracając do schematu, stado podstawowe żeruje na głębokości 8-10m a czasem nawet na 12m jeśli woda obfituje w tlen i w ogóle jest tak głęboko. Dziura-lej w dnie o takiej głębokości nie gwarantuje, że tam będzie żerować stado, za to większa płaszczyzna na 8m pozwala mieć o wiele większe szanse. Trzeba jasno i konkretnie napisać, że leszcz ze stada podstawowego w ogóle nie reaguje na jakąkolwiek zanętę. Jego życie i żerowanie odbywa się wyłącznie na pokarmie naturalnym zwanym naukowo - bentos. Pokrycie dna kulami lub, co gorsza, pyłem o zupełnie obcym zapachu, nie pobudzi do żerowania lecz odsunie go w inny rejon wody. Leszcz musi widzieć co je i tu mogą sprawdzić się wszelkie ziarna kontrastowe dla dna, nawet wspominana przez Was kukurydza, która dla stada patrolowego jest niestety mało skuteczna. Warto jednak pamiętać aby jak najmniej wpływać na charakter żerowiska i unikać wszelkich artaktorów, a jeśli już chce sie koniecznie stosować to w ilości mocno ograniczonej, a nawet bardzo mocno. Z praktyki mojej wynika, że zastosowania atraktora w 1/10 sugerowanej porcji jest ilością maksymalną. Przy stadzie podstawowym działanie karmy jest podobne jak dla stada patrolowego, nie pobudzi ona do żerowania a jedynie przytrzyma na dłużej w rejonie nęcenia. Dlatego po pierwszym braniu i efekcie połowu warto regularnie podsypywać garść lub dwie karmy, czyli mamy tu konkretne nęcenie punktowe. Praktycznie ok 3l parzonego pęczaku starczało mi na cały dzień łowienia, czyli cały okres żerowania. Tak, leszcz żeruje od wschodu do zachodu słońca a potem spływa w konkretny rejon akwenu aby odpocząć. Co ciekawe nigdy nie słyszałem aby ktokolwiek złowił dużego leszcza w rejonie jego odpoczynku. Już słyszę głosy sprzeciwu że jednak w nocy też można połowić leszczy i to skutecznie. Owszem, nie jest to obarczone ani przypadkiem, ani fanaberią natury lecz samym charakterem zbiornika. W przypadku gdy zbiornik jest płytki pozbawiony charakterystycznej głebi, stada podstawowe i patrolowe nie mają swoich naturalnych żerowisk i krążą po całym akwenie. Jednak te starsze roczniki krążąc swobodnie nigdy, ale to nigdy nie podpłyną do brzegu ze względu na przebywanie tam młodszych roczników. Zachowanie chierarchiczne im na to nie pozwala, więc jeśli ktoś znajdzie się nad brzegiem "wielkiej wanny" to niech szuka leszczy 20-30m od brzegu a nie 5m czy 10m. Koniec
-
O karasiu słów kilka, wątek wydzielony z tematu Spławikowe 2014.
Docio odpowiedział paragraf wna temat w Spokojnego żeru
Błąd i to poważny ale mało znaczący w naszej sytuacji. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się dlaczego tak sądzę to zapraszam do przeczytania kilku zdań. Karaś, u nas nazywany srebrzystym, choć naprawdę nazywa się złocisty i ma tylko trochę wspólnego z naszym karasiem pospolitym, to nic innego jak jeden z kilku nietrafionych eksperymentów zarybieniowych. Genialne w swojej prostocie jest działanie natury w tym konkretnym przypadku. Ponieważ samce tego gatunku nie wytrzymały warunków naszego środowiska, to samiczki zaczęły się pojawiać w miejscach tarła innych gatunków ale w warunkach odpowiednich dla siebie. Nie mam zamiaru bić w tony inteligencji ryb jednak niewątpliwie jest to działane natury i wyjątkowo silnego instynktu przeżycia gatunku. To działanie jest nacechowane premedytacją a geny tak silne, że niezmiernie rzadko spotyka się mało podobne "do matrycy" karasie. Zupełnie inaczej jest podczas tarła naszych części karpiowatych, które to tworzą nieokiełznaną orgię, w której najczęściej uczestniczą płocie, wzdręgi, leszczyki i krąpie. Co z tego wynika - wiadomo. Czasem człowiek patrzy na rybę i głupieje, bo choć złowił ich niezliczoną ilość to trafi się taki egzemplarz, że nie ma właściwie pojęcia co złowił. Ale jak to mówią, ważne, że nie gryzie i ma płetwy. -
Ooooo, pamiętam. To przy tym stoliku pod baldachimem rozkoszowaliśmy się cytrynówką. Teraz też widzę ile widoku moja plandeka Wam odebrała.
-
To nic nadzwyczajnego, ja mam taki. Problemem nie jest aby dołożyć mu jeszcze reprezentacyjność, gdyż o tym decydują dodatkowe elementy zewnętrzne, ale na to potrzeba kasy. Jeśli Lepki chce łowić ryby takie jak wyszczególnił to musi zdecydowanie zwiększyć limit kaski i szukać bata karpiowego a są takie. Nic nie będzie też stało na przeszkodzie aby łowił nim inne ryby choć na pewno z drobnicą może mieć niejaki problem. Wspomniany limit to 1000zł a zwiększanie go pozwoli na większy wybór bardziej komfortowych wędzisk. Jeśli jednak nie można zwiększyć limitu to albo trzeba z czegoś zrezygnować, albo zdecydować się na specjalizację.
-
Dzięki za namiary. Teraz dopiero zauważyłem jakiego byka strzeliłem w "stoważyszenie" ale edytować nie będę, niech mnie przeraża jak zajrzę.
-
Hmmm, stoważyszenie nie ma go w swojej ofercie na stronie. Napisałem do nich, może się zlitują nad wędkarzyną.
