Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Nie tylko Ty. Niemniej nie potrzeba interii i innych śmieci aby posłużyć się logiką. Usiąść, przyjąć do wiadomości newsy i przeanalizować na spokojnie, niestety trzeba posiadać wiedzę o rybach na poziomie minimum średnim. Swoją drogą większość reportaży medialnych wędkarzy rozwiewa wszelkie wątpliwości co do ich wiedzy o rybach. Jak, chyba wszyscy, cały czas trąbią o dużych sztukach całkowicie pomijając narybek, który padł chyba w całości. Wracając do tematu, całe to zatrucie to sprawa złożona, jak dla mnie, i bardzo niejednoznaczna. Na pewno trucizna przeorała dno Odry i to dosłownie. Widać to po gatunkach typowo dennych jak i po ślimakach. Na filmach wszyscy mówią o glonach na powierzchni a jak dla mnie wygląda to jak oderwany osad chemiczny, który przez kilka lat obserwowałem na Wiśle. Tak, miałem przyjemność naocznie obserwować rzekę co 2-3 dni w czasie gdy się oczyszczała. Badania wykazały, że to zanieczyszczenie w Wiśle, to głównie fenole. Trucizna przeszła też wierzchem Odry do 20 cm co widać po niesamowitej masie narybku, który przebywa w tej partii wody. Aktualnie na YT publikowane są filmy z pływania po Odrze z echosondą i ocalało całkiem sporo ryb różnej wielkości. Jednak widać je głównie w środkowej partii wody. Przy powierzchni i dnie są nieliczne. Może to nie była jedna trucizna a dwie. Jedna o dużej gęstości większej od gęstości wody spływała dnem (sole i podobne), a druga lekka, o gęstości mniejszej od gęstości wody, spływała powierzchniowo (rozpuszczalniki itp), co uzasadniało by masowy pomór narybku i agresywny charakter po zanurzeniu rękawic. Ostatnia sprawa to wspominany już zrzut z zaporówek, który podwyższył stan Odry o 30 cm. W wyniku tego podwyższenia wody znajdowane są ryby oddalone nawet o 3 metry od aktualnego brzegu. Dla mnie jednak ważniejsze, że na brzegu nie widać absolutnie jakiegokolwiek osadu a sole takowy pozostawiają. Jak ktoś lubi chodzić po pogórzu, nie, nie górach, to widział niejednokrotnie strumyki z przedziwną barwą dna. Czasem są rude, czasem białe, czasem jasno kremowe a raz widziałem nawet jasno niebieski. A na brzegach Odry nic się nie zmieniło w kolorze. Na koniec kilka filmów odmiennych od przekazów medialnych i "dziennikaży" wspomnianych przez Ubertroll.
  2. Niekoniecznie. Dziś serwisy kładą nacisk na uszkodzenia mechaniczne i użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem. Odkręcenie jednej śrubki pozostawia ślad i serwis odrzuca reklamację. Jakieś rysy, otarcia a nawet brak fizycznego podpisu sprzedawcy w karcie gwarancyjnej jest argumentem do odrzucenia. Jednak prawdziwym kuriozum jest sprzedaż towaru z dokumentem, w którym są podane warunki kupna i ani słowa o gwarancji. Taki horror przeżył i przeżywa pewien gość, który kupił dwa auta do firmy za 1,8 mln pln i oba już ma popsute choć powinny być na gwarancji. Z drugiej strony slogan: nawet do 5 lat gwarancji, nie wiedzieć czemu jest odczytywany jak pewnik 5 lat, a jest on faktycznie dostępny za dopłatą.
  3. Zostało przywołane nieco niefortunnie, choć w jak największej wierze i bez zbędnego potępienia. Ja też nie kojarzę regulaminu jednak coś takiego istnieje. Najstarsi użytkownicy od samego początku ustawiali kanony etyczne i estetyczne. To były jedynie zdania, opinie, które z biegiem czasu zmaterializowały się do regulaminu, choć taki fizycznie nie istnieje, chyba. A trafiały się zdjęcia hańbiące, pokrwawione sztuki, niedomiarki, w okresie ochronnym, wytytłane w piasku, itp. Z innej strony może też Cię dziwić nasz najazd na kłusoli w formie nie wspierania. Zauważ, że każdemu radzimy aby Kartę Wędkarską wyrobił sobie, nie piętnujemy jego, nie wyzywamy, po prostu nie gadamy albo drzemy łacha w sytuacjach groteskowych, jak ostatnio z pytaniem o gatunek ryby z trampkiem w podbieraku. Jest jeszcze kilka aspektów, z których pamiętam (na tę chwilę), tylko kilka. Staramy się pisać po Polsku, czyli ze znakami diakrytycznymi o ile występują i unikamy skrótowych form pisemnych typu sms. A drugi, to absolutnie obowiązujący w każdym dziale jest unikanie tematów politycznych. Na koniec najbardziej nieprzestrzegana prośba adminów, czyli nie odbieganie od tematu, czym ten post jest idealnym dowodem. No i ostatnia rzecz, która wcześniej, czy później rzuci Ci się w oczy. O ile forma postu nie jest jawnie obraźliwa starszemu użytkownikowi, który wniósł na forum pokaźny wkład własnej wiedzy, forma nieco odbiegająca od kurtuazyjnych wypowiedzi może, ale nie musi, ujść na sucho, co nowemu użytkownikowi nie przejdzie. Osobiście nawet nie pamiętam kiedy ostatnio taki post był, było to tak dawno, a grono stałych użytkowników, choć nie liczne to jest zacne i z ogromnym pokładem wiedzy, której na próżno szukać na innych forach.
  4. To bardzo trudne w oczyszczeniu wody i kosztuje fortunę. Wpierw są badania a od nich zależy, czy urobek można przerobić na nawóz, czy występuje konieczność utylizacji. Utylizacja namułów to koszt niewyobrażalny dla przeciętnego człowieka jak my. Gdyby mieścił się w kosztach, lub nawet przekraczał trochę, koszt utylizacji ciężkiej chemii to Jezioro Włocławskie już dawno byłoby oczyszczone. Na razie jednak jest tykającą bombą ekologiczną, której wszyscy się boją ale nikt na ten temat nie rozmawia.
  5. Nikt na niczyje żądanie nie zarybia. Ani gmina, ani jakiekolwiek stowarzyszenie, ani osoby prywatne. Każdy gospodarujący działa na podstawie dokumentów urzędowych jak operat rybacki i rozporządzenie o racjonalnym gospodarowaniu. To co proponujesz to powolna agonia wody.
  6. Głupie plotki zawsze najszybciej się rozprzestrzeniają. Amur, oczywiście że odżywia się roślinnością wodną ale typu naczyniowego, czyli tą najcenniejszą i najlepszą dla wody, bo produkującą tlen. Tołpyga w ogóle nie odżywia się roślinnością tylko zooplanktonem, czyli tym czym odżywia się narybek wszystkich gatunków ryb.
  7. Po oświadczeniu/komunikacie mam natrętną myśl, że kolejny komunikat będzie mówił o tym, iż ryby się same potopiły. Która firma powiązana z rządem zniszczyła ekosystem Odry, że tak ściemniają?
  8. Patrząc wyłącznie na siebie mogę z pełną stanowczością stwierdzić, że w obecnej sytuacji mogę zmienić - ubranie i tylko na takie jakie posiadam. Reszta to teoria całkowicie zależna od czynników zewnętrznych.
  9. Szczególnie zimą gdy rzucą sandały bo do nich są darmowe białe skarpety i reklamówka z biedry.
  10. W płatkach śniadaniowych. W chipsach są prawa jazdy.
  11. Prawda ale nie od zawsze lecz od podłączenia Warszawy. Czajka była zaprojektowana i przeznaczona wyłącznie do obsługi Praskiej strony. Warszawa miała oczyszczalnię wybudować na południu warszawy a co powstało to nawet nie jest śmieszne. Za to zarząd oczyszczalni w budowie przez wiele lat brał kasę.
  12. Z tą oczyszczalnią w Oławie sprawa się powoli wyjaśnia ale jak przypuszczałem, wszystko do tej pory to była czysta dezinformacja. Za to, nie mam potwierdzonej informacji, podobno wszystko nie zaczęło się w Lipkach lecz w okolicy Gliwic. Poczekam, jak gów...o ma wyjść to wyjdzie, ludzie nie odpuszczą.
  13. Zmiany będą. Teraz już nie mówi się o oczyszczalni w Oławie lecz o firmie budującej tę oczyszczalnię. I to wygląda mi teraz na "zmylenie przeciwnika", abyśmy snuli w domysłach daleko od problemu.
  14. Zmieniła się. Za RBB 24 "Brandenburski minister środowiska Vogel (Zieloni) wymienił duże ilości rozpuszczonych soli jako jedną z przyczyn martwych ryb w Odrze. Wyniki laboratoryjne wykazały zwiększone ładunki soli w rzece, powiedział Vogel w piątek wieczorem w nurcie brandenburskim rbb24. To jest absolutnie nietypowe. Można stwierdzić, że są one przyczyną śmierci wielu ryb. Jednak wyniki te nie są rozstrzygające, więc oczekuje się dalszych wyników. To, czy poziomy rtęci można by zwiększyć, jak wykazały wstępne badania , będzie dalej sprawdzane. Vogel podkreślił, że rtęć ma długotrwałe działanie jako trucizna dla ryb. Według aktualnego stanu wiedzy rtęć nie była wprowadzana do Odry w takich ilościach, że mogło to spowodować śmierć ryb. Również według polskich informacji w Odrze można było zaobserwować wysoką zawartość soli. To wynik badania próbek z Polski i Niemiec - powiedziała w sobotę polska minister środowiska Anna Moskwa. W sobotę wieczorem minister wykluczył też podwyższony poziom rtęci jako przyczynę śmiertelności ryb w Odrze. Był to wynik pierwszych wyników testów toksykologicznych na próbkach martwych ryb, napisała Moskwa na Twitterze. „Państwowy Instytut Weterynaryjny przetestował siedem gatunków. Wykluczył rtęć jako przyczynę śmiertelności ryb”. Czekamy teraz na wyniki badań innych zanieczyszczeń." Ciekawe czego sole to były.
  15. Rtęć bardzo trudno rozcieńczyć, za to zasolenie rozcieńcza się z każdym dopływem. Z zasoleniem jest jeszcze związana pewna anegdota z lat 70-tych. Otóż PZW w Krakowie próbowało zorganizować hodowlę śledzia w tamtych wodach, gdyż zasolenie Wisły było wyższe niż w Bałtyku. Zasolenie wynikało z tego, że dopływy Wisły z rejonu śląska niosły ze sobą wody kopalniane, z zasady dramatycznie zasolone. Ale ryby jakoś nie padały od tego zasolenia. Dobre pytanie. Otóż nie wszędzie. Z aktualnych informacji wynika, że padnięcia zaczęły się w Lipkach powyżej Oławy. Brak przemysłu w Lipkach z kolei oznacza, że zanieczyszczenie do Odry trafiło jeszcze wyżej, np w Brzegu.
  16. Z tym się zgodzę, gdyż już teraz plotki wskazują na konkretny zakład a nasze oficjalne stanowisko to zasolenie. Ludzie są zdesperowani i wygrzebią każde gó...o a że sieć to nośnik masowy i w 90% niezależny, to można część informacji przyjąć za wielce wiarygodne i czekać na potwierdzenie z innego źródła. Otóż czytałem, że Wody Polskie wydały zezwolenie na bezpośredni zrzut nieczystości dla oczyszczalni w Oławie. Czy to prawda, czy nie - nie wiem, czas pokaże. Z drugiej strony kilka głośnych akcji w różnych rejonach Polski ze znalezieniem winnych dają cień nadziei, choćby ostatnio Bóbr.
  17. I to od bardzo dawna, niestety nie dotyczy to dużych miast. W dużych miastach nawet super przygotowanie w niczym nie pomoże a szanse na przeżycie ma ok 10% mieszkańców. Bardzo duży udział w stratach dochodzący nawet do 50% ma panika i zarozumialstwo jednostek, które wciągną w piekło innych szukających pomocy. Cały czas piszę o działaniach zbrojnych skierowanych przeciwko cywilom. Inne zagrożenia wynikają z ludzkiego niedbalstwa albo urzędniczej ignorancji i indolencji. Nie dotyczą one jednak działań ogólnokrajowych a są lokalne. Tak, wiem, ostatni gorący temat to Odra. Z tego co czytałem prezes Wód Polskich oraz ktoś z ministerstwa ochrony środowiska stracili stanowiska, bo przez dwa tygodnie nie zrobili nic w sprawie Odry. Społeczeństwo wie o tym od zaledwie kilku dni. Sprowadzenie zagrożenia na zdrowie lub życie ma swój paragraf. Nie poinformowanie organów na brak działań też ma swój paragraf. Jak dla mnie te zwolnienia są na pokaz, bo przed sądem powinno stanąć o wiele więcej osób. Dobrym treningiem mogą być wypady 2-3 dniowe na ryby, kiedy to trzeba zabezpieczyć się w sprzęt do gotowania, wodę do gotowania oraz pitną, odzież na zmianę, no chyba, że ktoś lubi śmierdzieć, oraz żywność. Dłuższe wypady na 2-3 tygodnie pod namiot to już wyższa szkoła jazdy ale świetnie przygotuje na wszelką ewentualność i uwierzcie można spokojnie się wybrać na taki wyjazd i spędzić go w miarę komfortowych warunkach. Jedynie trzeba znać swoje potrzeby a to wcale nie jest takie oczywiste. A na koniec całkowicie się zgadzam z Katarzyną: Faktycznie może być niezrozumiałe, gdy ktoś w wypowiedzi doszukuje się czegoś innego niż tego, co jest napisane wprost.
  18. Optymista. Niepoprawny optymista. W podany sposób nie znajdziesz. Pamiętajcie ludziki, że logiczne wyszukiwanie w Google jest skuteczne zaledwie w ok 30%. Dlaczego tak mało? Ano dlatego, że algorytm wyszukiwania opiera się na zapytaniach a społeczeństwo ze wstecznym analfabetyzmem nie potrafi pytać logicznie. No dobra, zdarłem nieco łacha z poszukiwaczy ale też mam pomocną "brzytwę". Wpierw trzeba poczytać tutaj i to dokładnie, ze zrozumieniem do końca. Następnie tutaj aby stwierdzić, że ogłoszenia już nie ma, co świadczy, że ktoś kupił. Na koniec dokładnie z uwagą i zrozumieniem trzeba zapoznać się z treścią tutaj i wszystko stanie się jasne.
  19. Jakby próbował to by nie pytał. W końcu Google to dzieło szatana.
  20. Eeee tam, ciężko. Jak ciężko to masz. A wszedłem do pierwszego ze swojej listy.
  21. Jakoś nie spotkałem na jakimkolwiek bambusie opisu cw abyś mógł: Czasem warto się chwilę zastanowić, czy warto jechać po bandzie.
  22. Hehehe, no teraz dopiero opisałeś wodę. Niestety, po pierwszym Twoim poście odtworzyłem błędną taktykę, i to mocno błędną. Z taką ilością karpiarzy ta woda pachnie już wszystkim i stosowanie atraktorów stricte wędkarskich mija się z celem, ze względu na koszty. Zanęta musi niemal eksplodować aromatem aby przebić się przez wszystkie inne jakie stosują wędkarze. Ryby są spasione bo każdy coś wrzuca i nie wróżę radosnej perspektywy dla wody, gdyż produkty przemiany materii u ryb pozostają w tym niewielkim zbiorniku. Wracając do taktyki. Jak będziesz chciał to zaryzykuj to co napiszę. Kup kilogram pęczaku, pół kilograma płatków owsianych, 3-4 pudełka białych robaków (zależy od wielkości i nie mam pojęcia jak są konfekcjonowane w Twoim regionie), jedno pudełko wielkości bardziej płaskiego krążka hokejowego a do tego 4 opakowania standardowe 20 g czosnku granulowanego. Pęczak zaparz bez wstępnego płukania, po wystygnięciu zmieszaj z płatkami owsianymi, dwoma pudełkami robaków i dwiema torebkami czosnku. Jedna torebka do robaków haczykowych i jedna w zapasie. Zanęta nie będzie jakaś mocno klejąca ale świetnie się ubija nawet w sprężynie a także w małe kulki do procy. Przemyśl zmniejszenie odległości łowienia i czekaj na efekty. Zamiast czosnku, ale nie razem, możesz użyć cukru waniliowego w podwójnej ilości lub oleju z puszkowanych podwędzanych szprot.
  23. Ale się uparliście, że wędzisko było uszkodzone. Całkiem niedawno Alex opisywał wędziska spinningowe i wyraźnie zaznaczał, że mimo podanego cw niektóre wytrzymają więcej a niektóre absolutnie nie mogą być przeciążane. Ja wielokrotnie pisałem o nieprzekraczaniu 60% cw wędzisk gruntowych aby było bezpiecznie, bo podczas dynamicznego rzutu przeciążenie dochodzi do 2G i o nieszczęście nie trudno. Jak pisze autor wątku wędziska i kołowrotki kupił w zestawie - tanio. Wielokrotnie wszyscy odradzaliśmy zakup takich zestawów, leżaków, całkowicie nie spasowanych a nawet uszkodzonych, gdyż jak sam pisze kołowrotki to był złom. A druga sprawa to mało kto do obciążenia dodaje wagę zanęty. W sumie nadal nie wiemy, co to za wędziska i co to za obciążenie.
  24. No i jesteśmy w domu. Całkowicie się zgadzam z tym przykładem i popieram obiema rękoma. Można kupić odpowiedniki tych cudeniek za stałą szpulą, czyli made in Japan lub Malezja. Cena 1200-1400 pln jest gwarantem pochodzenia, jakości i trwałości. Oczywiście wyroby po 200-400 pln mają się nijak w porównaniu do powyższych. Nie wykluczam jednak faktu, że mogę się mylić w podstawach, więc liczę na uczciwe porównanie Shimano Stalla FJ lub chociaż Vanquish FA do modeli Sienna FG lub Nexave FI. Podobne porównanie Daiwa Ballistic EX LT z Crossfire LT a lepiej z Sweepfire LT. Chętnie też bym dorzucił krótką historię sprzedaży u nas Daiwa Boxer ale jak to mówią, nie kopie się leżącego.
  25. Czasem właściciele czegoś nie piszą, czasem piszą to co nie istnieje. W tym przypadku to obręb hodowlany i Karta Wędkarska nie obowiązuje. Łowisko powstało po 2015 roku w miejscu młyna wodnego na rzece Lipnica. Nowy właściciel do młyńskiego zlewiska 0,5 ha wykopał dodatkowe dwa stawy, łącznie 3,0 ha na hodowlę i połów. Dozwolony jest połów tylko w zbiorniku 0,5 ha. Sama hodowla objęta jest nadzorem weterynaryjnym a całe łowisko umieszczone w obszarze Natura 2000. Przykład tego samego z drugiej strony. Agro-Tartak Nie ma słowa o konieczności posiadania Karty Wędkarskiej lub braku takiej konieczności, jest za to urzędowa tablica Obręb hodowlany. Znam tę okolicę, łowiłem kilkukrotnie w rzeczce - z efektami. Jak to na działkach leśnych wpierw zapach smażonej ryby a potem wieści się rozeszły. Dotarły do właściciela stawów i zwrócił się o pomoc w sprawdzeniu podchowalnika, oczywiście nie za darmo. Kwota była uwłaczająca, więc wytargowałem trzykrotny połów z kolegą w stawie karpiowym. Kolegą u którego przebywałem w dwutygodniowej gościnie. Sierpień, ryby, grzyby, las, żyć nie umierać. Barter był tym bardziej udany gdyż właściciel, Pan Jacek, w ogóle nie zezwalał na połów a okazał się również właścicielem warsztatu samochodowego na Warszawskiej Ochocie. Podchowalnik miał może 10x10 m i z niego to w ciągu 2 godzin wyjęliśmy z kolegą równo 10 szczupaków - wymiarowych. Nie dziwi, że nie wyciągał z podchowalnika nawet połowy tego co wpuścił. Szczupaczki oczywiście zabraliśmy z czego żona kolegi była przeszczęśliwa i większość zalała marynatą a do tego co zostało sama, bez proszenia zakupiła nam odpowiednią ilość "wody rozmownej". Nawet kumpel był zaskoczony. Agro-Tartak to nie jest to samo łowisko. Wcześniej były tylko stawy. Domki kempingowe należały do ZNP Lublin. Czas płynie, biznes się kręci i ktoś to po całości wykupił i przerobił.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...