-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Jakoś nie spotkałem na jakimkolwiek bambusie opisu cw abyś mógł: Czasem warto się chwilę zastanowić, czy warto jechać po bandzie.
-
Hehehe, no teraz dopiero opisałeś wodę. Niestety, po pierwszym Twoim poście odtworzyłem błędną taktykę, i to mocno błędną. Z taką ilością karpiarzy ta woda pachnie już wszystkim i stosowanie atraktorów stricte wędkarskich mija się z celem, ze względu na koszty. Zanęta musi niemal eksplodować aromatem aby przebić się przez wszystkie inne jakie stosują wędkarze. Ryby są spasione bo każdy coś wrzuca i nie wróżę radosnej perspektywy dla wody, gdyż produkty przemiany materii u ryb pozostają w tym niewielkim zbiorniku. Wracając do taktyki. Jak będziesz chciał to zaryzykuj to co napiszę. Kup kilogram pęczaku, pół kilograma płatków owsianych, 3-4 pudełka białych robaków (zależy od wielkości i nie mam pojęcia jak są konfekcjonowane w Twoim regionie), jedno pudełko wielkości bardziej płaskiego krążka hokejowego a do tego 4 opakowania standardowe 20 g czosnku granulowanego. Pęczak zaparz bez wstępnego płukania, po wystygnięciu zmieszaj z płatkami owsianymi, dwoma pudełkami robaków i dwiema torebkami czosnku. Jedna torebka do robaków haczykowych i jedna w zapasie. Zanęta nie będzie jakaś mocno klejąca ale świetnie się ubija nawet w sprężynie a także w małe kulki do procy. Przemyśl zmniejszenie odległości łowienia i czekaj na efekty. Zamiast czosnku, ale nie razem, możesz użyć cukru waniliowego w podwójnej ilości lub oleju z puszkowanych podwędzanych szprot.
-
Ale się uparliście, że wędzisko było uszkodzone. Całkiem niedawno Alex opisywał wędziska spinningowe i wyraźnie zaznaczał, że mimo podanego cw niektóre wytrzymają więcej a niektóre absolutnie nie mogą być przeciążane. Ja wielokrotnie pisałem o nieprzekraczaniu 60% cw wędzisk gruntowych aby było bezpiecznie, bo podczas dynamicznego rzutu przeciążenie dochodzi do 2G i o nieszczęście nie trudno. Jak pisze autor wątku wędziska i kołowrotki kupił w zestawie - tanio. Wielokrotnie wszyscy odradzaliśmy zakup takich zestawów, leżaków, całkowicie nie spasowanych a nawet uszkodzonych, gdyż jak sam pisze kołowrotki to był złom. A druga sprawa to mało kto do obciążenia dodaje wagę zanęty. W sumie nadal nie wiemy, co to za wędziska i co to za obciążenie.
-
Jaki kołowrotek i plecionka do kina Perch Special 230 1-6g.
Docio odpowiedział dedek2 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
No i jesteśmy w domu. Całkowicie się zgadzam z tym przykładem i popieram obiema rękoma. Można kupić odpowiedniki tych cudeniek za stałą szpulą, czyli made in Japan lub Malezja. Cena 1200-1400 pln jest gwarantem pochodzenia, jakości i trwałości. Oczywiście wyroby po 200-400 pln mają się nijak w porównaniu do powyższych. Nie wykluczam jednak faktu, że mogę się mylić w podstawach, więc liczę na uczciwe porównanie Shimano Stalla FJ lub chociaż Vanquish FA do modeli Sienna FG lub Nexave FI. Podobne porównanie Daiwa Ballistic EX LT z Crossfire LT a lepiej z Sweepfire LT. Chętnie też bym dorzucił krótką historię sprzedaży u nas Daiwa Boxer ale jak to mówią, nie kopie się leżącego. -
Czasem właściciele czegoś nie piszą, czasem piszą to co nie istnieje. W tym przypadku to obręb hodowlany i Karta Wędkarska nie obowiązuje. Łowisko powstało po 2015 roku w miejscu młyna wodnego na rzece Lipnica. Nowy właściciel do młyńskiego zlewiska 0,5 ha wykopał dodatkowe dwa stawy, łącznie 3,0 ha na hodowlę i połów. Dozwolony jest połów tylko w zbiorniku 0,5 ha. Sama hodowla objęta jest nadzorem weterynaryjnym a całe łowisko umieszczone w obszarze Natura 2000. Przykład tego samego z drugiej strony. Agro-Tartak Nie ma słowa o konieczności posiadania Karty Wędkarskiej lub braku takiej konieczności, jest za to urzędowa tablica Obręb hodowlany. Znam tę okolicę, łowiłem kilkukrotnie w rzeczce - z efektami. Jak to na działkach leśnych wpierw zapach smażonej ryby a potem wieści się rozeszły. Dotarły do właściciela stawów i zwrócił się o pomoc w sprawdzeniu podchowalnika, oczywiście nie za darmo. Kwota była uwłaczająca, więc wytargowałem trzykrotny połów z kolegą w stawie karpiowym. Kolegą u którego przebywałem w dwutygodniowej gościnie. Sierpień, ryby, grzyby, las, żyć nie umierać. Barter był tym bardziej udany gdyż właściciel, Pan Jacek, w ogóle nie zezwalał na połów a okazał się również właścicielem warsztatu samochodowego na Warszawskiej Ochocie. Podchowalnik miał może 10x10 m i z niego to w ciągu 2 godzin wyjęliśmy z kolegą równo 10 szczupaków - wymiarowych. Nie dziwi, że nie wyciągał z podchowalnika nawet połowy tego co wpuścił. Szczupaczki oczywiście zabraliśmy z czego żona kolegi była przeszczęśliwa i większość zalała marynatą a do tego co zostało sama, bez proszenia zakupiła nam odpowiednią ilość "wody rozmownej". Nawet kumpel był zaskoczony. Agro-Tartak to nie jest to samo łowisko. Wcześniej były tylko stawy. Domki kempingowe należały do ZNP Lublin. Czas płynie, biznes się kręci i ktoś to po całości wykupił i przerobił.
-
Jaki kołowrotek i plecionka do kina Perch Special 230 1-6g.
Docio odpowiedział dedek2 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Uogólnienie może być krzywdzące, ja się nie obrażam. Czy to prawda co napisałeś? Poniekąd tak, warto by było tylko jeszcze dodać dlaczego takie opinie pojawiają się na forum. Życie nauczyło, że każde następne pokolenie mówi: "kiedyś jak coś budowano, to tak aby się nie zepsuło". I to jest prawda, niestety. Telewizory, pralki, lodówki, kołowrotki wędkarskie, itp pracowały przez okres 3-4 gwarancji bez problemu. Dziś często ledwo minie gwarancja i zaczynają się schody. Udowodnione przez organizacje konsumenckie celowe działania firm aby sprzęt nie pracował zbyt długo po gwarancji a cały proces "starzenia" sprzętu odbywa się już na etapie projektowania. W wędkarstwie nie jest inaczej choć trudno mi się odnieść do wędzisk. Kołowrotki to zupełnie inna dziedzina - mechaniczna a podstawy mechaniki nie zmieniły się od XIX wieku. Wrócę do cytatu. Nie obrażam się choć to nieprawda. Starsi wędkarze najzwyczajniej wiedzą czego szukają, mają praktykę ze sprzętem starszym jak i nowszym technologicznie, i nie dadzą się nabrać jak mucha na lep. Wpis z początku zeszłego roku choć nowością był rok wcześniej. Jaxon -
Jaki kołowrotek i plecionka do kina Perch Special 230 1-6g.
Docio odpowiedział dedek2 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
O to właśnie chodzi. Dam inny przykład, samochody fabrycznie ocynkowane i te z "magiczną" ochroną blach. Cena pojazdów ocynkowanych ta sama lub nawet niższa, parametry takie same lub bardzo zbliżone, silniki porównywalne lub lepsze w ocynkach. W efekcie "magiczna" ochrona wytrzyma 5-6 lat i ruda ma ucztę a ocynk do zezłomowania ma się dobrze, zero prac, konserwacji, itp. Różnica pomiędzy pojazdami polega na tym, że producent ocynkowanego ma zdecydowanie mniejsze nakłady na reklamę i marżę za markę. -
Prawda, tylko, że to tekst o polskim jesiotrze, który całkowicie wyginął. Obecne w naszych wodach to zupełnie inny gatunek, dokładnie jaki nie pamiętam, zachodni, czy jakoś tak. Coś mi jednak po głowie chodzi, że pierwsze introdukcje nowego jesiotra były w Wielkopolsce.
-
To co zwykle. Trzeba z rana zaparzyć kawę, zjeść śniadanie, usiąść do kompa, czytać wszystko co wyrzuci Google i mieć nadzieję, że do wieczora sprawa się rozwiąże. Nigdy nie była, nawet wtedy gdy takie rybki pływały w wodzie.
-
Tylko dla zarejestrowanych.
-
Nie będę po raz kolejny pisał tego samego. Koniecznie chcesz aby wyszło na Twoje choć piszesz bzdury przytaczając wciąż ten sam artykuł nie mają pojęcia, że w dalszej części ustawy są jeszcze inne dotyczące tego tematu. Szkoda na ciebie czasu. Chętnie podyskutuję z kimś kto rozumie co czyta, z tobą to EOT.
-
Daj spokój. Niezmiernie trudno porównać tamte czasy do obecnych. Nawet postawy moralne nie są ostre a wręcz takie same dzisiaj mimo ogólnie większego wykształcenia narodu. Wtedy, tak jak i dziś, w aspekcie powstania narodowego można wyróżnić trzy postawy. Aktywną - najlepszą dla bojowników i najgorszą dla obywateli w razie ujawnienia; Negatywną - najgorszą dla bojowników i najlepszą dla agresora oraz Obojętną - niedobrą dla nikogo polegającą na dokonywaniu rzeczy akurat sprzyjających mieszkańcowi bez jednoznacznej deklaracji. Ta ostatnia to klucz i zapewne najpowszechniejsza. Naród nie wykształcony, nie znający podstaw historii i nie rozumiejący wartości wyższych, żyjący w biedzie z dnia na dzień, biedzie jakiej chyba nikt z forum nie miał szans zaznać. Trudno obwiniać taką osobę za obojętną postawę, która nie w pełni zdając sobie sprawę ze swojego postępowania jako wyższy cel stawiała sobie przeżycie i nie na wojnie tylko we własnej chałupie. Takiej osobie było obojętne czy będzie płacił daninę Panu szlachcie, czy urzędnikowi carskiemu. Za to dokumenty ze strony polskiej obiecujące przywileje i poprawę bytu w odniesieniu do ukazu carskiego dokonującego już tę poprawę, to ogromna różnica i nie dziwi, że wybrali to drugie. Niestety fakty ciągną za sobą smrodek nie rozróżniając negacji od obojętności. Na pewno są dokumenty dokładnie ujmujące te sprawy, które rozwiałyby wątpliwości ale dostęp do nich mają jedynie nieliczni a w dodatku musi być jakieś embargo na informacje, bo przez tyle lat, w tym naszym narodowym samouwielbieniu i żywej nienawiści do Rosji, na pewno już by były publikacje. Jedno jest pewne. Za działania przodków na pewno nie odpowiadamy, swoje dziś sami kształtujemy i za to będą nas rozliczać i osądzać kolejne pokolenia.
-
A ja wcale bym się nie zdziwił jak zaraz się dowiemy, że teściu to obcokrajowiec i Karta Wędkarska jest mu niepotrzebna. Jest kilka logicznych przesłanek, że tak jest. Skoro przyjechał z Polski i łowił ryby, to wie, że potrzebna mu Karta Wędkarska i całą reszta, zna również procedury. Jeśli zza granicy to wie, że jest potrzebny odpowiednik własnej Karty Wędkarskiej lub zezwolenia na połów ale nie zna procedur i nie wie, że obcokrajowcy naszej Karty Wędkarskiej nie potrzebują.
-
Nie warto. Kolega RBTS poznaje historię z takim samym zrozumieniem jak prawo. Jeśli jednak chcesz punktu zaczepienia to zajrzyj na Wiki. Czytaj uważnie daty i wydarzenia. Zapis jest mocno chaotyczny, gdyż z zasady musi być encyklopedyczny, jednak nie trudno skojarzyć, że po wydaniu ukazu carskiego chłopi odeszli z szeregów i wtedy wojska carskie dopiero zaczęły wygrywać. Cóż, taka natura prostaczka tym bardziej podkreślona ówczesnym bytem poddańczym bez własnej ziemi. Równie ciekawy jest fakt, że o serwituty dopominali się mieszkańcy wsi, które w ogóle nie zostały jakkolwiek tknięte przez carskich. Wiadomo też, że car był niesamowicie cięty na powstańców i chciał ich bezwzględnie wykończyć. Wskutek tej zapalczywości wiele wsi zniknęło na zawsze z naszej mapy, gdyż mieszkańcy przyłapani na pomocy powstańcom byli eliminowani a wsie doszczętnie spalone. Serwituty dotyczyły mnóstwa rzeczy, których w ogóle się nie wymienia jak prawo do wyrąbu lasu, kopania torfu lub gliny, itp a dotyczyły całego zaboru carskiego. Ja odniosłem się wyłącznie do prawa o połowie ryb z rejonu Augustowskiego. Powodem do dociekań i poszukiwań materiałów źródłowych była informacja o serwitutach oraz fakt, że obecni mieszkańcy są dość wrażliwi w nazewnictwie etnicznym i sami siebie nazywają "Królewiaki". Carski ukaz także nic nie wspomina o przenoszeniu wsi z jednego miejsca na inne i bynajmniej nie chodzi o drugą stronę drogi a o zdecydowane poprawienie warunków. A wszystko to "za karę" no bo, jak napisał RBTS, nie nam osądzać ówczesnych mieszkańców. I tu się zgadzam, "patriotów" osądziła już historia a prawdziwi patrioci... A żeby nie było tak pesymistycznie to kolejne lata po powstaniu potwierdziły wielką dbałość cara o mieszkańców niszcząc wszystko, co było wartościowe i miało znaczenie narodowościowe, kulturowe lub choćby symboliczne. O wszystkim możesz poczytać sam.
-
Zgadza się. Przeczytaj to tyle razy ile chcesz ale jeden raz ze zrozumieniem. Wytłuściłem wrażliwe słowa, dla ułatwienia. Dlaczego muszę pisać wszystko po dwa razy? Uprawnienia do chowu i hodowli we własnym stawie na własnej ziemi to nie to samo co prowadzenie działalności gospodarczej polegającej na chowie i hodowli w obiekcie określonym w dzienniku urzędowym województwa przez marszałka jako obręb hodowlany. No proszę, czytajcie ze zrozumieniem.
-
Wpierw egzamin, najczęściej w którymś Kole PZW, i cud jakby był na dzień następny. Potem z kwitem do starostwa po wyrobienie Karty Wędkarskiej i tu na pewno nic od ręki się nie załatwi, chyba że kolejny cud. Koszt niewielki 30-50 pln plus zdjęcie, albo dwa, nie pamiętam.
-
Pisałem przecież o tym. W odpowiedzi dla Ubertroll. Ktoś ma staw to może prowadzić chów, hodowlę i czerpać pożytki z tej wody, czyli łowić ryby. Nie jest to jednak obręb hodowlany a działanie prowadzone jest wyłącznie dla siebie. Nazwy zbieżne ale drastycznie różne znaczenie. Ktoś ma staw i hoduje oraz prowadzi chów karpia koi. Sam odławia i sprzedaje, nic nadzwyczajnego. To tak jak ktoś ma pole, uprawia ziemniaki, robi wykopki i sprzedaje plony. Jedyny problem jaki jeszcze istnieje w takim przypadku, to sam połów. Jeśli właściciel posiada Kartę Wędkarską to problemu nie ma ale jeśli jej nie ma to zaczynają się schody. Zdecydowanie prościej było właścicielowi takiej wody łowić na sieci niż na wędkę, choć i tu nastąpiła zmiana od momentu wejścia w życie obowiązku sprzedającego do kontroli działalności gospodarczej kupującego. Wtedy to (ok 15 lat temu), wprowadzono rejestrację wędzisk, którymi właściciel mógł łowić a konkretnie aż jednego. No to wypisywali białym lub czarnym markerem swoje dane na wędzisku i wtedy wszystko było legalne. Jeśli myślicie, ze to jakaś paranoja to czytajcie dalej. W tym samym czasie pewien sąd na Mazurach zajmował się sprawą serwitutów carskich dla mieszkańców a właściwie potomków mieszkańców, którzy pomagali armii carskiej. Serwituty, czyli prawo do czerpania pożytków z wody, nad którą mieli swoje gospodarstwa. No i sąd przyznał to prawo potomkom ale to jeszcze nie jest dziwne. Dziwne jest to, że potomkowie zyskali prawo połowu w wodzie oficjalnie dzierżawionej od państwa przez osobę prywatną! Osobę prowadzącą działalność gospodarczą, płacącą podatki i utrzymującą się z tej działalności a także kilku zatrudnianych pracowników. To tak jakby ktoś miał prawo zbierać plony z twojego pola bez jakiegokolwiek płacenia. Nie wdałem się w szczegóły gdyż nie powinienem o tym fakcie wiedzieć, ale wiem. Natomiast chętni mogą sobie wyszukać w Google informacji o serwitutach carskich. Niestety w tych tekstach nie będzie słowa za co mieszkańcy otrzymali tak hojną nagrodę w 1864 roku. Może pomoże mała wskazówka - powstanie styczniowe. No fajnie, niezła ściema. Może jednak nie? Posiadam cały wyrok wraz z uzasadnieniem, choć nie powinienem. Ze względów ochrony danych osobowych imiona i nazwiska "partiotów" musiałem zamazać.
-
No właśnie. Od dłuższego czasu widzę tę markę ale informacji o firmie znaleźć nie mogę. Masz może jakieś materiały albo linki? Byle nie fejs ani inne społecznościowe bo nie posiadam i zakładać nie mam ochoty.
-
No bo nie można. Wyjątki ujęte w ustawie są wyjątkami i nie dotyczą wód powszechnie dostępnych, z których korzystają wędkarze. Niezależnie czy są to wody dzierżawione, czy też w gestii Wody Polskie. Wypowiedzi jak najbardziej mogą wydawać się nieprecyzyjne lub błędne, gdyż pytający i "kibice" nie mają pojęcia o prawie. Podstawowym elementem jest nie odróżnianie obrębu hodowlanego od łowiska specjalnego. Obręb hodowlany zatwierdza wojewoda i ujęte jest to w dzienniku urzędowym a łowisko specjalne to zwykła działalność gospodarcza. Do obrębu hodowlanego nie wejdzie każdy kto będzie chciał ani kiedy będzie chciał, na łowisko specjalne ktokolwiek po wniesieniu opłaty. Podsumowując obręb hodowlany nie jest wodą publiczną i powszechnie dostępną a łowisko specjalne jak najbardziej jest. To kwestia skali działalności. Dzierżawca obrębu rybackiego sprzedaje licencje a właściciel łowiska pobiera opłatę. W obu przypadkach woda jest publicznie dostępna a na takiej obowiązuje Karta Wędkarska. Na takich wodach zwolnieni z posiadania Karty Wędkarskiej są ludziki do 14 lat oraz obcokrajowcy i tylko obcokrajowcy. Obywatele tzw dwunarodościowi posiadający obywatelstwo polskie oraz innego państwa nie są zwolnieni i osobiście znam przypadki kiedy to obywatel Niemiec i Francji (jednocześnie obywatele Polski), byli zatrzymani za połów ryb bez Karty Wędkarskiej. Jeśli wykopiesz dołek na swojej ziemi to jak najbardziej masz prawo do hodowli i co więcej do czerpania pożytków z wody. Jednak tylko Ty i ujęte jest to w ustawie Prawo Wodne. Jeśli udostępnisz komukolwiek wodę za darmo, niezależnie czy do połowu ryb, czy do rekreacji, to wiedz, że woda zyska status publiczny i wędkarze będą zobowiązani posiadać Kartę Wędkarską. Jeśli weźmiesz choćby złotówkę od wędkującego lub od plażowicza to na to są już ciężkie paragrafy fiskusa, który zrobi Ci kipisz w domu za niezgłoszoną działalność gospodarczą i niezapłacone podatki od tej działalności. Wszystko ujęte jest w ustawach: o rybactwie śródlądowym, prawo wodne i o ziemi. Ten kto ci to napisał powinien strzelić baranka na jakiejś grubej i mocnej ścianie to może mu się rozjaśni. Jeszcze 15 lat temu sami właściciele mieli problem z połowem ryb wędką we własnej wodzie. Nie musisz się spinać. Dowiedz się co zawiera umowa dzierżawna, bo może być niemałe zaskoczenie. Edit. Prawo wymaga czasu aby ująć choćby większość aspektów i bardzo rzadko coś jest napisane w jednym dokumencie i przypisane konkretnie do jednego elementu. Ubertroll Zapis poniżej dotyczy Twojego "dołka". W przypadku budowy stawów zostały wprowadzone dwie grupy kryteriów, których spełnienie skutkuje koniecznością uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach: 1. jeśli głębokość stawu, choć na niewielkiej powierzchni, osiągnie lub przekroczy 3 m; 2. jeśli głębokość stawu nie przekroczy 3 m, ale jego powierzchnia wyniesie co najmniej 0,5 ha i usytuowany będzie w granicach form ochrony przyrody lub ich otulin oraz będzie wybudowany na dotychczasowych użytkach gruntowych innych niż orne. Wisienką na torcie jest fakt, że powierzchnia stawu to nie tylko lustro wody ale także i powierzchnia grobli o ile takie występują. Tekst skopiowałem, bo od ostatniego czytania minęło wiele lat. Kiedyś nie było warunku głębokości a limit powierzchni wynosił 1 ha. Dla przypomnienia 1 ha to powierzchnia 100 x 100 metrów, czyli 10000 metrów kwadratowych.
-
To jest to co lubią tygryski. Aż mi ślinka pociekła.
-
Kij pod szczupaka - prośba o pomoc w wyborze :)
Docio odpowiedział Kusy wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
I bardzo słusznie, po to jest gwarancja. Według mnie 3000 powinna wystarczyć gdyż przełożenie to 5.0:1 co dla przynęt do 20 g jest w zupełności wystarczające. No to teraz trzeba poczekać rok na opinię. -
Zdaj egzamin na Kartę Wędkarską a większość problemów sama się rozwiąże.
-
Niemożliwe aby sama wyskoczyłą, ktoś zrobił Ci głupi kawał. Odepnij szpulę, odciągnij kabłąk, załóż szpulę, zamknij kabłąk i będzie jak wcześniej.
