-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Opłata jednodniowa jak to wygląda.
Docio odpowiedział Anonimowo wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Nie mam pojęcia skąd masz tę stronę. Kliknij tutaj a wszystko będzie 3x drożej. Może to jakaś stara wersja mobilna, bo że nieaktualna to widać. -
Opłata jednodniowa jak to wygląda.
Docio odpowiedział Anonimowo wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Wybacz. Na forum zagląda co jakiś czas dowcipniś, którego głównym zajęciem jest opis diety karasi i stwarzanie problemów w stylu całkowitego nieogara. Zasadniczo znikają po poście takim jak mój a Ty nie zniknąłeś. Co do opłat to przeważnie znajdują się pod tabelą opłat licencji na stronie internetowej danego Okręgu. Co do wysokości opłat to przy krótkoterminowych nie są brane pod uwagę żadne ulgi i generalnie kilkudniowy wypad dla zrzeszonego opłaca się o wiele bardziej niż kilkudniowa opłata. W 2012 miałem aż trzy opłaty licencyjne w różnych Okręgach i jak dla mnie były to śmieszne opłaty, ponieważ całoroczna odpowiadała w jednym Okręgu odpowiadała 2-ód dniom opłaty krótkoterminowej, a w drugim przypadku 3-em. Jednak to specyficzna sytuacja, gdyż posiadam złotą odznakę a to daje poważną ulgę w opłatach. Na jedno trzeba zwrócić uwagą. Rejestr połowów, a właściwie jego wypełnienie jest różne w różnych Okręgach. Powoli się to normuje ale do jednolitości jeszcze daleko. -
Jak to nieznana? Jeśli na środku rośnie trzcina i tatarak to głębokość to 50-60 cm. Głębiej te rośliny się nie ukorzeniają. Minimalna głębokość ukorzeniania tych roślin wynosi 20-30 cm. Jeśli natomiast ktoś próbował badać głębokość kijem i nie osiągnął dna, to śmiało można podejrzewać, że zamiast dna jest uwodniony muł lub torf.
-
Opłata jednodniowa jak to wygląda.
Docio odpowiedział Anonimowo wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Skoro opłacałeś składki, to wiesz gdzie szukać opłat krótkoterminowych. Jak opłaciłeś składkę członkowską to jako zrzeszony, jak nie, to wiadomo. Czegoś nie rozumiem i wietrzę podstęp. Albo gość nie łowi gdzie indziej tylko w stawach Halinów. -
Podejdź do Koła, w którym będziesz zdawał, a może nawet dostaniesz materiały. Egzamin w Kole jest wyznaczony z urzędy i nie ma nic wspólnego z akcesem wstąpienia do PZW. Jak zdasz to z potwierdzeniem zdania egzaminu kolejne miejsce to starostwo, gdzie dostaniesz dożywotnią Kartę Wędkarską. Co do samego zakresu pytań, to wygogluj - egzamin na kartę wędkarską, a powinieneś otrzymać całkiem sporo linków.
-
Zawsze mnie zastanawiało, po co genetyczne uwarunkowanie u ptaków do naturalnego maskowania jajek, skoro w gnieździe są wystawione jak na tarczy?
-
I to podejście do konserwacji najlepiej mi się podoba. Osobiście nie mam problemu ze sprzętem, a konkretnie jego czystością, gdyż wszystkie problemy rozwiązują dwie szmatki, małe ręczniczki. Jeden wilgotny na wszelkie zabrudzenia rąk po wyhaczeniu ryby lub po nabijaniu koszyczka ewentualnie po lepieniu kul. Wygoda, nie muszę schylać się każdorazowo do wody. Suchy natomiast służy do wytarcia do sucha już czystych rąk. Co do świeczek, to mam mieszane uczucia. Bez rozpisywania, jeśli producenci różnych rzeczy z korka tego nie robią to na pewno mają ku temu powody.
-
Mogę się tylko domyślać, że użycie jego było elementem technologicznym podczas przeciągania przez szereg, i tu brakuje mi słowa, w celu uzyskania odpowiedniej średnicy dla niezniszczonego materiału w strukturze wewnętrznej. Smaruje się blachy przy produkcji wytłoczek, aby metal nie pękał. Przy dużych wyobleniach też się stosuje smar aby struktura krystaliczna metalu nie uległa zniszczeniu. Edit Paskudne słowo nie dawało mi spokoju. To brakujące słowo, brzmi "ciągadło".
-
Dobrze obstawiasz, tylko kontekst niewłaściwy. Pierwsze wzmianki o nietonących żyłkach pojawiły się w połowie lat 90-tych. Gdy na początku wieku już oficjalnie magicy z marketingu reklamowali na potęgę "nietonące" żyłki, to ludziska kupowali je niemal hurtowo. Jednak trwało to bardzo krótko. Żyłki po kilku wędkowaniach traciły swoją właściwość pływalności a całkiem sporej rzeszy wędkujących przeszkadzało, że najmniejszy powiew wiatru bezceremonialnie ją przesuwał po powierzchni wody. Wtedy w którym z miesięczników pojawiła się porada aby taką żyłkę porządnie umyć i będzie tonąca. To, że wędkarze zawodowo realizują się w przeróżnych zawodach nikogo nie zaskakuje, więc nie powinno zaskoczyć, że zbadania takiej cudownej przemiany, żyłka nie tonąca po myciu jak najbardziej tonąca, podjął się jakiś chemik. Okazało się, że żyłki pływające są pokryte mikronową warstwą jakiegoś smaru opartego na silikonie. A co do mycia żyłki. Jeszcze w latach 80-ch gdy nie umyło się żyłki po wędkowaniu w Wiśle, to po trzech takich wędkowaniach była ona do wyrzucenia. Nagle człowiek odkrywał, że żyłka pokryta jest jakąś twardą, choć cienką, warstwą podobną do cementu a próba jej skruszenia kończyła się przerwaniem żyłki. Na mycie był prosty sposób. Do małej miseczki wkładało się szpulę, tak aby żyłka była na dole a reszta na górze, zalewało ciepłą, nie gorącą, wodą powyżej żyłki i dolewało odrobinę płynu do naczyń. Po 2-3 godzinach zlewało się wodę z płynem i nalewało nowej bez płynu na jakąś godzinkę. I tak ze 3-4 razy i żyłka była jak nówka.
-
Yyyy, nie. Jakikolwiek obiekt posiadający status obiektu przeznaczonego do chowu lub hodowli, ujęty jest w ustawie o rybactwie śródlądowym jako obiekt nie wędkarski i nie powszechnie dostępny, na którym do połowu wymagane jest jedynie zezwolenie gospodarującego. W Polsce jest takich obiektów może ze 40 ponieważ sporo czasu temu niektóre Okręgi pozamykały te obiekty całkowicie lub jedynie dla wędkarzy. Część z tych obiektów nadal wymaga Karty Wędkarskiej a i Legitymacja członkowska PZW przydaje się w celu ustalenia wysokości opłaty licencyjnej. To nie są łowiska komercyjne. Jest sporo obiektów prywatnych nie wędkarskich i nie powszechnie dostępnych, które prowadząc jak najbardziej legalnie i zgodnie z przepisami ośrodki hodowlane, również dopuszcza możliwość wędkowania i tam Karta Wędkarska też jest niepotrzebna, aczkolwiek można się zdziwić. To również nie są łowiska komercyjne. Centrum sporu stanowi multum łowisk stawowych i jeziorowych, które najzwyczajniej nie działają jako obiekty do chowu i hodowli choć oficjalnie taki status podają. W ten sposób omijają całą "papierologię". To też nie są łowiska komercyjne a jedynie właściciel działa na szkodę państwa i na szkodę wędkujących bez Karty. Jedna kontrola z województwa lub Wód Polskich i wszystko trafia szlag a wędkujący płaczą i płacą mandaty. Nie pamiętam już dokładnie gdzie ani osób ale taka akcja miała miejsce w lubelskim jeszcze za czasów RZGW. Do sądu trafiło na raz niecałe 20 spraw wędkarzy przeciw właścicielowi. Łowiska typowo komercyjne to nie tylko stawy, w których wędkarze próbują złowić rybkę ale głównie jeziora, na których gospodarują osoby fizyczne lub spółki rybackie. Wszystko zależy od gruntu na jakim akwen się znajduje. Jeśli jest to dzierżawa, to nie ma bata, woda należy do państwa a jedynie została wypożyczona gospodarującemu i Karta Wędkarska jest niezbędna. Jeśli całkowicie prywatna to zależy od...o tym już pisałem. Popieram Krzysztofa w całej rozciągłości, że lepiej nawet nie tykać polskiego prawa, bo można zgłupieć. Polski wędkarz, niestety, musi się orientować w ustawach o: rybactwie śródlądowym, o budownictwie, prawo wodne, ochronie środowiska, ochronie przyrody i prawie żeglugowym. Pewnie coś jeszcze pominąłem ale nie chce mi się myśleć o tych smutnych tematach. Dziwne właśnie sobie pomyślałem, że poświęcając, jednak niemało, czasu można by było napisać kompedium prawne wędkarza i ująć wszystkie te niuanse...za opłatą oczywiście.
-
i Karta Wędkarska jako podstawa wydania tego pozwolenia.
-
5 sekund dla ograniczonego umysłu to cała wieczność a odległość nie do przebycia.
-
Sygnalizator do method feeder
Docio odpowiedział Podlodoweczka wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Nie wiem w czym problem i raczej nie ma sensu go roztrząsać. Jeśli sygnalizator ma Ci sprawiać radochę podczas wędkowania, to jak pisałem wcześniej, nikt Ci nie może zabronić, a radocha w wędkowaniu najważniejsza. Tu na forum jest gość, który cieszyłby się jak dziecko gdyby mógł wyskoczyć nad Wisłę z leszczyną i potrenować przystawkę. Radocha najważniejsza. -
Witam Kolegów :) Seria Pytań
Docio odpowiedział Jakub Kumoś wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Zabolało? Drążę? Na pewno nie mnie i nie ja. Od pięciu dni siedziałem cicho, gdyż jak dla mnie temat został wyczerpany. To RBTS mnie wywołał. A co do zacytowanego twierdzenia to większej bzdury nie czytałem od wielu lat. Po pierwsze - jeśli zbiornik jest prywatny, to pozwolenia wydaje właściciel gruntu, na którym jest zbiornik a nie jakieś stowarzyszenie. Po drugie - licencję na połów wydaje się zgodnie z zawartą treścią w operacie rybackim z uwzględnieniem zapisów ustawy o rybactwie śródlądowym i dokumentów do których ta ustawa odsyła. Po trzecie, najważniejsze - kłamiesz od pierwszego postu i jeszcze nie wiem dlaczego. Towarzystwo Wędkarzy w Zebrzydowej może i ma jakąś własną wodę ale prezentowane zbiorniki to dzierżawa od Spółki Skarbu Państwa Polskie Wody, więc Karta Wędkarska jest podstawą do uzyskania licencji. -
Witam Kolegów :) Seria Pytań
Docio odpowiedział Jakub Kumoś wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Wszystko się zgadza, tylko nadal nie widzę związku z tematem wątku. -
Sygnalizator do method feeder
Docio odpowiedział Podlodoweczka wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Chyba nocą nie łowiłeś na feeder, bo gdybyś łowił to wiedziałbyś, że tylko świetlik. -
Witam Kolegów :) Seria Pytań
Docio odpowiedział Jakub Kumoś wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
To jak najbardziej prawda. Szkoda jednak, że nie chciało Ci się przeczytać pierwszego postu autora wątku. W drugim swoim poście sugeruje, że jednak posiada Kartę Wędkarską i prezentuje wody ze swojej okolicy. Jak widać przytoczony zapis ma się nijak do treści wątku nie wspominając o tym, że obiekty przeznaczone do chowu i hodowli to najczęściej stawy, które nie posiadają statusu wody prywatnej, gdyż potrzebują stałej wymiany wody. Stricte wody prywatne to zbiorniki bezodpływowe, których właściciele mogą udostępniać do wędkowania na zasadzie przepisów dotyczących działalności gospodarczej, czyli z absolutnym wymogiem posiadania uprawnień do wędkowania oraz licencji. Ci, którzy nie chcą prowadzić działalności gospodarczej mogą pozyskiwać pożytki z wody na zasadach ogólnych z uwzględnieniem ustaw o ochronie przyrody, ochrony środowiska i rybactwa śródlądowego ale wyłącznie sami. -
Ważne aby nie dać się bezkarnie okradać, niezależnie czy to 40,-, czy 500,-.
-
Z pierwszą częścią jestem skłonny się zgodzić, drugiej absolutnie nie rozumiem, albo czegoś nie napisałeś. Osobiście zadzwoniłbym do tego sklepu i powiedział o tym braku. Jeśli jest na paragonie to ukradł kasjer lub pakowacz. Jeśli jednak nie ma to dali ciała, że Cię nie poinformowali o braku i o powstałej ewentualnie nadpłacie. 21.04 miałem podobny problem, nie dowieźli ze sklepu dwóch rzeczy na kwotę 41,36 pln. Po rozpakowaniu zakupów i stwierdzeniu, że nie ma, wpierw sprawdziłem fakturę, czy zostały te rzeczy w ogóle naliczone. Potem telefon do obsługi i wszystko poszło gładko, tak gładko, że zgodziłem się na dowiezienie na drugi dzień. Nie miałem pojęcia jak sprawy się potoczą, a że to nie była pierwsza taka akcja to podszedłem do sprawy na bardzo spokojnie. Przynajmniej dowiedziałem się o traktowaniu klienta przez sklep. A opineo i ceneo chętnie czekają na negatywne oceny. Jeden gość już od trzech lat pisze do mnie raz na kwartał o zmianę opinii lub jej skasowanie.
-
feeder do 250zł
Docio odpowiedział dawidrich wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Przed wyjazdem nad nową wodę mówili mi że kij 5 m w zupełności wystarczy. Na miejscu okazało się, że kij musi mieć minimum 7 m a jeśli nie to męczarnia albo całkowita porażka. Z zabobonami i "dobrymi" radami kolegów i znajomych jeszcze nikt samotnie nie wygrał. Na szczęście kilka razy naszej forumowej społeczności udało się to, a w efekcie uchroniło kilka osób przed stratą pieniędzy w sklepie i nerwów nad wodą. Napisz czy to będzie rzeka, czy jezioro/staw. Jakie obciążenie zamierzasz używać, jak daleko posyłać zestaw. Jakie ryby najczęściej łowiłeś i o jakie wadze. Na początek wystarczy aby złapać odpowiedni pogląd na sprawę. -
To jest sedno i bardzo słuszny wniosek a nie uwaga. Jednak polaryzatory skutecznie chronią przed odblaskami porannego i wieczornego słońca gdy woda cała świeci i nie widać spławika. Są też przydatne na małych rzekach o dużej przezroczystości.
-
feeder do 250zł
Docio odpowiedział dawidrich wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
A napisz skąd wzięły się wymagania, jakie przesłanki spowodowały, że cw minimum 100 g a długość to 330-360 mm. -
Przypadek to wyjątkowo mocny i nieoczekiwany argument. Posiadam nakładki polaryzacyjne na szkła lecznicze made in USA, kupione w jednym z warszawskich sklepów i warsztatów optycznych za 40 pln. Poniżej film, który pokazuje działanie dobrych szkieł polaryzacyjnych, czysty przypadek. VID20220426113357.mp4 Teraz każdy przed monitorem może sobie sprawdzić swoje szkła polaryzacyjne, te za 40 jak i za 400.
-
Celowo napisałem "zakurzanie" gdyż z kopceniem nie ma nic wspólnego. Dymek jak ze starych diesli trwa tylko przy odpaleniu i tylko zimą, jakieś 2-3 sekundy i koniec. Sąsiedzi z parkingu tłumaczyli mi, jako "autorytety", o różnych usterkach i o paliwie też. Ich diesle po odpaleniu zawsze zostawiały czarną plamę pod wydechem na śniegu mimo, że są dużo młodsze niż mój. Mój żadnej plamy nie zostawia. Co do paliwa to dawno, dawno temu tankowałem gdzie bądź w większych miastach. Poza nimi nawet nie myślałem o tankowaniu. Kolejnym etapem było tankowanie w Tesco i to był bardzo dobry wybór. Silnik przestał wariować a kultura pracy i nieoczekiwana moc zaskoczyły mnie. Jakość paliwa potwierdzały nalepki na dystrybutorach mówiące o nadzorze Orlenu. Ale nalepkę może przyklepać każdy za to raportu NIK już niewielu, a stacja ta kontrolowana 2 razy w roku potwierdzała wysoką jakość paliwa, nawet diesla, który generalnie jest zasiarczony. Wystarczy o tych awariach i paliwie bo jeszcze ściągniemy "złego od motoryzacji" i podaruje nam awarię. Za to, zgodnie z moją naturą: właśnie mi wpadło, no tak po prawdzie to z pół godziny temu. W swoich rozważaniach próbowałem się dostosować do kokpitu zupełnie zapominając o półce nad kierowcą, która jest duża, wytrzymała i pojemna, jak to w ciężarówce. Za lampką kabinową nie ma nic, kompletnie nic. Kiedyś myślałem o zainstalowaniu tam dodatkowego gniazda zapalniczki gdy myślałem nad kamerą cofania i rejestratorze. Oba pomysły zostały zawieszone i to właściwie koniec tematu. Obecnie, wstępnie, muszę poszukać dłuższego uchwytu z mocowaniem grawitacyjnym. Dłuższy, czyli 25-30 cm a telefon będę umieszczał na prawo, czyli na stronę pasażera. Mógłbym umieścić na krótkim ramieniu zaraz nad lusterkiem ale tę część szyby mam wyciemnioną czarnymi kropkami w celu polepszenia widoczności w lusterku wstecznym, z którego i tak nie korzystam bo jest nieprzydatne. Jedyne co w nim widać to środkowy zagłówek tylnego rzędu.
-
Nie stać mnie. Poza tym lekko przeraża mnie ponowne szukanie takiego, który ma wysoko fotel, że siedzi się jak na krześle. Mój czerwony muł jest w pełni sprawny, zero rudej, zero kapania od spodu a ostatni problem z niespodziewanym gaśnięciem silnika w czasie jazdy został wyleczony przez wymianę filtra paliwa i kasację błędów, ale to dłuższa historia. Dodatkowo wygoda podkreślona przez kilka osób, że siedzi się jak na krześle w domu, czyli wygodnie i zdrowo dla kręgosłupa, oraz widok na zewnątrz sprawiający, iż może się wydawać jakby się siedziało w domu przed oknem. Nie jest on szczytem elegancji ani nawet nie jest cool ale posiada wszystkie cechy opiekuńczej matki a matki się nie porzuca. Warto też wspomnieć, że jest to wersja o zwiększonej ładowności, chyba do 730 kg, tylne drzwi ma po obu stronach i są przesuwne a nie standardowo otwierane, tylni rząd dla trzech osób a za nim przegroda, która pomogła wywalić z pracy jednego "specjalistę", który nie dopuścił pojazdu do kontroli. Za przegrodą paka, która bezproblemowo mieści całą europaletę albo sprzęt i zaopatrzenie na samotny, dwutygodniowy wypad nad wodę, a dzięki przegrodzie mogę załadować pakę pod sufit. Ta zwiększona ładowność ma też pewne inne konsekwencje a mianowicie mocniejsze od standardowego zawieszenie i przez to większy prześwit. Wiadomo jakie są drogi nad wodą, trudno je nazwać drogami bo wyglądają jak pas treningowy dla czołgów, ale mój muł nie tyle daje radę co spokojnie ją pokonuje. O eksploatacji wolę nie pisać, bo niektórzy już mając wątpliwości do tego co piszę, w ogóle nie uwierzą w kolejne rewelacje. A właściwie...spalanie w mieście 8-9 l, w trasie 5,5 l, pobór oleju 100 ml/1000 km, silnik, sprzęgło, skrzynia biegów oryginalne i nie naprawiane, remontowane, itp, przebieg 245 tyś, silnik 1,9 JTD 105 KM i nie dymi. Zdarza mu się "zakurzyć" zimą przy odpalaniu i na tym koniec. No to gdzie ja znajdę taki pojazd i w końcu za ile? Rozważałem to całkiem na poważnie lecz nie tyle na taśmę co do okrągłej formy-zaślepki, którą można spokojnie kupić za kilka złociszów a mieści ona 6 szt magnesów. Środek pozostaje wolny i to dobre miejsce na dwa otwory do zamocowana do kokpitu. Powoli skłaniam się do rozwiązania "Januszowego". Wasze dobre rady w zderzeniu z ofertą rynkową skłąniają mnie jedna do zakupu dwóch uchwytów. Jeden na lusterko jako videorejestrator, drugi mały magnetyczny do nawigacji. To tanie i rozsądne rozwiązanie a dwa uchwyty będą mnie kosztować tyle co jeden większy, który nie spełnia moich oczekiwań. Niemniej będę czekał na więcej podpowiedzi, choć już się ich nie spodziewam, bo temat właściwie został wyczerpany. Będę czekał, bo nie kupuję "na szybko" i może mi wpadnie coś innowacyjnego do głowy. Dzięki wielkie Panowie za zaangażowanie w tej mało wędkarskiej kwestii.
