-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
A jak wgrać książkę do smartfona?
-
Mąż. - Kochanie, postanowiłem, że nigdy więcej nie będę się z Tobą kłócił. Żona - Nie no, patrzcie na niego. On postanowił... A mnie pytałeś?!
-
Kiedy kobieta w poniedziałek wstaje milcząca, jest wyciszona o wymownym spojrzeniu - to znaczy, że zło przywali znienacka...
-
Smarowanie kołowrotka.
Docio odpowiedział mikolaj łódzki wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Patrząc na cenę 1, 2 oraz ilość, wątpię aby komuś chciało się wciskać tam jakiś kit. Za tanio, już prędzej takie od 40+ -
Smarowanie kołowrotka.
Docio odpowiedział mikolaj łódzki wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Nie znam aż tak dobrze multików ale biorąc pod uwagę ich pracę to mechanizm jest stalowy. Niedobory powierzchni są znikome, więc może i ja bym się pokusił na mycie. Jednak mechanizmy standardowych kołowrotków, nawet tych po 500 pln, są wykonane ze stopu cynku. Dziesiątki tysięcy sztuk jakiejś serii kołowrotka to nic. Różna kołowrotki, przekładnie te same dają miliony sztuk tych samych zębatek. Formy kokilowe załatwiają sprawę ilości ale nie jakości. Funkiel nówka zębatka z urzędu jest zakwalifikowana jako część mechanizmu o niezbyt wygórowanych wymaganiach w dodatku podatna na utlenianie (stop z aluminium, miedzią), lub rdzę (stop z magnezem). Jednak w obu przypadkach warto stosować smary wypierające wodę a nie tylko wodoodporne a takim jest wazelina techniczna, której jest mnóstwo rodzajów. Nie wiem dokładnie jak jest w multikach ale z trybów standardowych kołowrotków też nadmiar jest wypierany. Jednak płaska strona przylegająca do korpusu, zbyt grubo posmarowana potrafi się dosłownie skleić z obudową. Wracając do firmowych smarów to pozwolę sobie wyrazić sprzeciw przeciw Twojemu ewentualnemu nabraniu. Smary stałe do zębatek i oliwki do łożysk, które pracują tak blisko siebie i są podatne na mimowolny wzajemny kontakt muszą być wobec siebie obojętne, czyli nieagresywne. To wiedza, która przełożona do pojemników generuje tak wysoki koszt, bo same smary nie są drogie. Zauważ, że żadna firma nie podaje rodzaju smaru a jedynie, że jest dedykowany do kołowrotków. Gdyby podali to nie zarobiliby już ani grosza. -
Smarowanie kołowrotka.
Docio odpowiedział mikolaj łódzki wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Osobiście też nie znam o ile są to przekładnie maszyn dużych wykonane ze stali lub mosiądzu. Jednak przekładnie małe lub wykonane z innych materiałów jedynie czyszczą do sucha. Osobiście miałem nie raz łapy upaprane do łokci w ropie podczas konserwacji tokarek i frezarek ale już narzędzia pomiarowe i małe mechanizmy precyzyjne czyściłem jedynie do sucha aby właśnie nie wypłukać porów w metalu. Jeśli szukasz smaru do kołowrotka to zawęź grupę nie tylko odporną na wodę ale także ją wypierającą. Nie każdy smar wodoodporny ma właściwości wypierania wody z powierzchni choćby na wskutek różnicy temperatur. -
Smarowanie kołowrotka.
Docio odpowiedział mikolaj łódzki wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Odradzam jakiekolwiek mycie, tylko przetarcie na sucho bez drapania po powierzchni. Patyczki kosmetyczne są OK. Smar z opiłkami wypełnia naturalne pory odkuwek przez co pracują płynniej a mycie wypłucze je. Smar grafitowy nie jest dobry gdyż jest płynny i szybko spłynie na dno korpusu. Smar do przegubów jest dobry do przegubów a nie przekładni zębatych. Wazelina techniczna wysokotopliwa lub ewentualnie smar do łańcuchów rowerowych. I smaruj delikatnie bo jak napaćkasz to koło zębate od posuwu szpuli przyklei się do korpusu i zacznie się siłowanie przy kręceniu. A gdyby jeszcze poniosła Cię fantazja, to z góry uprzedzam: towot jest za gęsty, smar do przekładni precyzyjnych jak i smar do maszyn do szycia jest za rzadki. Nie może być płynny ani zbyt gęsty jak zwarty muł czy gęste błoto. Konsystencja miękkiego tłuszczu lub rzadkiej galaretki jest odpowiednia. -
Jeśli jesteś przekonany, że zestaw jest poprawny, to po co pytasz? To już nie pierwszy raz kiedy pytający jest nieusatysfakcjonowany z odpowiedzi, która stoi w wyraźnym przeciwieństwie do jego "świętego" przekonania. Dla mnie EOT.
-
Teoretycznie poprawny, książkowo niepoprawny, etycznie niepoprawny. Zgodnie z literaturą najsłabszym punktem zestawu powinien być węzeł na haczyku. Dlatego stosuje się przypony z cieńszej żyłki. W przypadku zerwania się ryby dość łatwo pozbędzie się ona haczyka. W Twoim przypadku najsłabszym punktem jest węzeł żyłki głównej na krętliku i gdy ryba się zerwie nie będzie jej łatwo pozbyć się haka wraz z koszyczkiem o ile w ogóle się ruszy, dlatego takie rozwiązanie jest nieetyczne. Dodatkowo Twoje rozwiązanie to zestaw zamozacinający i nie mam pojęcia jak blokujesz koszyk aby nie spadał na hak ani w jaki sposób zablokowana żyłka przenosi wskazanie na feedera. Niemniej zestaw może być jak najbardziej poprawny, gdyż nic nie napisałeś o wytrzymałości zastosowanej żyłki i plecionki. Z drugiej strony obecność koszyczka na przyponie wyklucza aby był bardzo cienki gdyż urwie się podczas rzutu. To też jest teoria, gdyż i tu potrzeba wiedzieć o wytrzymałości linek.
-
Niestety nie mogę podać konkretnych marek gdyż nie łowię ani w morzu, ani karpi. Łowię na ciężki grunt ale mój największy kołowrotek jest wielkości 450. No mam jeszcze sumową Odessę 600 ale jestem z niej mniej niż średnio zadowolony. Musiałbym poszukać w sklepach i czytać opisy jak np tak na szybko ten z przełożeniem 4.7:1. Warto jednak szukać i zapewne szukałbym czegoś z przełożeniem 4.3:1 i pojemnością 300 0,30.
-
Zgodnie z opisem to karpiowo sumowy używany także w połowach morskich. Opis swoje a życie swoje. Doświadczony wędkarz potrafi dobrać sobie kołowrotek niezależnie od opisu na podstawie jego funkcji i parametrów. Dedykowane morskim połowom nie mają wolnego biegu bo im najzwyczajniej taka funkcja nie jest potrzebna. Konstrukcje jak z linku mają jeden cel - trafić do jak największej ilości wędkarzy, czyli zaspokoić karpiarzy, sumiarzy i łowców morskich. Sam używam do feedera Okumy z wolnym biegiem, choć go w ogóle nie używam ale reszta funkcji i parametrów jest wręcz wymarzona pod grunt.
-
Nie mam żadnego z nich. Jednak po przeczytaniu danych technicznych i avatarze z karpikiem mogę posłużyć się jedynie własnym osądem. Otóż wybrałbym droższy i nie dlatego, że droższy lecz: Fox posiada wolny bieg a Mivardi nie, Fox posiada szpulę bardziej dopasowaną do średnic żyłek karpiowych a Mivardi nie, Fox ma mniejsze przełożenie od Mivardi co sugeruje mocniejszą przekładnię. Reszta jest bez znaczenia bo obydwa są plastikowe. Gdybym miał wybierać pomiędzy Mivardi a innym niż Fox to wybrałbym jakiś morski z korpusem full metal, bo też nie ma wolnego biegu za to będzie o wiele trwalszy, mocniejszy i niezawodny.
-
Postaram się ująć to jak najprościej. Ad.1 Do najbliższego Koła PZW udajesz się jedynie w celu odbycia egzaminu, do którego możesz ale nie musisz otrzymać materiały, a po którym (jeśli zdasz), otrzymasz potwierdzenie zaliczenia na papierze, z którym udasz się do swojego starostwa i po niewielkich opłatach dopiero otrzymasz Kartę Wędkarską, która to jest dokumentem państwowym a nie PZW. Członkostwo PZW ma swoje dobre i złe strony. U jednych występuje ślinotok i reakcja wścieklizny u innych radość, że płacą o wiele mniej za połów na wodach PZW. Ad2. Legitymację członkowska PZW wraz z miejscem na opłaty otrzymasz w Kole PZW po złożeniu akcesu. Wcześniej możesz wybrać Koło a nawet Okręg ale całkiem zielonemu będzie bardzo trudno to zrobić jeśli trafi na opór. W ogóle nie znasz przepisów, które nie są proste i nawet starsi stażem wędkarze tworzą w tym temacie przeróżne bzdury. Warto wiedzieć, że możesz opłacić jedynie członkostwo a nie od razu licencję lecz łowić ryb na wodach PZW w Okręgu nie będziesz mógł. Gdy będziesz łowić na innych akwenach niż gospodarowane przez PZW w danym Okręgu to będziesz musiał uzyskać licencję/pozwolenie gospodarującego na tym akwenie. Dla własnego dobra zapamiętaj iż w kraju nie ma ani jednej wody niczyjej, dzikiej, czy jak ją nazwać. Każda ma swojego właściciela lub gospodarującego a nie każdy gospodarujący prowadzi działalność rybacką i połów jest w takich wodach zabroniony choćby nie było płotu ani tabliczki z jakimkolwiek napisem. Każde zezwolenie ma swoje potwierdzenie na druczku firmowym gdzie jest napisane jak wolno łowić, kiedy i w jakim terminie. Nie ma zezwoleń "na gębę". Ad3. Wspomniane ryby to gatunki typowo pełnomorskie. Czytałem o sporadycznych połowach dorsza z plaży jednak to nieliczne miejsca a łowione techniką surfcastingu, który jest trudny nawet dla zaawansowanych gdyż wszystkiego trzeba uczyć się od początku. Jak wspomnieli koledzy kuter to praktycznie jedyne rozsądne rozwiązanie i sprzęt będzie o wiele tańszy. Niestety kutry to nie taksówki i warto wcześniej zorientować się w sytuacji. Podsumowując. Sierpc należy do Okręgu Mazowieckiego i tam powinieneś szukać informacji o wodach na których gospodaruje, w których po opłaceniu właściwej licencji będziesz mógł łowić. Łowiąc w morzu konieczna będzie licencja połowowa wykupiona w Urzędzie Morskim lub Kapitanacie a także opłata za miejsce na kutrze. Sam egzamin może być "różny". Są całkowicie skrajne informacje poczynając od tych złośliwych, gdy przystępujący chce tylko kartę wędkarską, do przyjacielskiego poklepania po ramieniu, gdy równocześnie jest deklaracja wstąpienia do PZW. Przykładowe pytania egzaminacyjne możesz poznać tutaj. Jak już przeczytasz ich około dwudziestu to sam się zorientujesz, że nieznajomość przepisów może zaszkodzić przy pierwszej kontroli. Głównymi dokumentami są: ustawa o rybactwie śródlądowym oraz rozporządzenie do ustawy o przydługiej nazwie. Rozporządzenie koniecznie czytaj z późniejszymi poprawkami 1, 2, 3, 4, 5. Mam nadzieję, że wyłapałem wszystkie ale pewności mieć nie mogę. Do tego dochodzą inne akty prawne jak rozporządzenie o gatunkach obcych, ustawa o ochronie przyrody czy ustawa o żegludze śródlądowej. Wypadłem nieco z obiegu i trudno mi teraz podać konkrety jednak nie całe ustawy obowiązują wędkarzy lecz ich minimalna, aczkolwiek ważna, część. Ad4. Nie mam pojęcia, mogę jedynie spekulować. Ad5. Teoretycznie tak jednak nie wiem kiedy w ogóle wybiorę się na ryby i czy w ogóle się wybiorę. Ad6. Nie mam pojęcia. Co do wędzonych rybek, to gdybyś się skusił i nawet kupił od lokalnych rybaków dwa-trzy leszcze takie 2,5-3,0 kg sztuka i uwędził na zimno, to gwarantuję, że poznasz smak, którego wielu nie zna a zachwala inne wędzone rybki. Nie wiem jak na pomorzu ale w rejonie Suwałk można kupić wędzoną sielawkę. Taka trochę większa szprotka albo duża ukleja. Przy niej wymiękają wszystkie inne wędzone rybki. Celowo nie wspominam o węgorzu bo ten wymięka już przy wędzonym leszczyku. Jak to mawiam, jeden leszcz 2,5 kg na dwóch i litr to mało.
-
No to zdecydowałbym się na wędzisko float a nie match. Do kompletu skusiłbym się na jakiś lepszy kołowrotek z płytką szpulą, niekoniecznie z dopiskiem match, choć te są pewniejsze jeśli chodzi o dalsze rzuty.
-
Z góry przyjąłem to założenie. 20-25 m od brzegu i 1 m wody, brak uwag o trudnym brzegu, jakichś krzakach czy zwisających gałęziach. Albo polny staw prywatny, albo komercja. Tylko mi te leszcze jakoś nie pasują choć w prywatnym jak najbardziej. Może jeszcze być naturalne rozlewisko dorybione karpiem przez właściciela bo i takie są u nas w kraju. W skrajnym przypadku może to być naturalne jezioro bardzo mocno zeutrofizowane i dlatego wybór padł na spławik a nie grunt. Gdyby to było wspomniane naturalne jezioro z bezproblemowym brzegiem to nawet bym się nie zastanawiał i złożył lekki zestaw na bolonce a drugi cięższy na zwykłym teleskopie 4,2 m z cw 10-40 g. Po badaniu spoistości mułu może nawet zmontowałbym jakiś lekki zestaw na feederka ze sprężyną, czyli sprężyna bez dociążenia z zanętą, góra 30 g z czego 25 g zanęty opróżnione by było po uderzeniu w wodę a zwarty muł bez problemu utrzyma samą sprężynę.
-
Wetnę się w dyskusję i to wyłącznie moje zdanie a nie jakieś prawidła. Wędzisko match z cw do 25 g będzie wymagało kołowrotka z wyższej półki o bardzo dobrym hamulcu. Swoje teorie o zależności cw i wagi ryby już dawno zweryfikowałem po naszych dyskusjach i postępie technologicznym. Niemniej aż tak bardzo bym nie zaniżał cw gdyż praktyka niezmiennie przypomina mi walki i zimne poty z 2-3 kg leszczykiem i wędziskiem z cw 5-25 g. Zupełnie inaczej łowiło mi się takie rybki wędziskiem 420 cm z cw 10-40 g. Tu już była pełna kontrola, pewność i zapas "mocy" sprzętu tak ważny dla komfortu wędkarza. Moją kontrpropozycją niech będzie wersja 420 cm lub wersja 390 cm. Z drugiej strony, jaka średnica żyłki na karpiki 5-6 kg uwzględniając osłabienia nawet na perfekcyjnych węzłach. 0,20-0,22 mm i to może tłumaczyć sklepikarza z zestawu 10 g. Zupełnie innym wariantem będzie odejście od typowego match i spojrzenie na ignorowaną przez większość grupę wędzisk float, które mają o wiele większą średnicę przelotek, które nie będą aż tak hamować żyłki. Tutaj od razu wpada w oko WĘDKA JAXON ECLATIS DISTANCE TM 4.20M 10-40G Index: WJ-ECV42040. I to tyle moich subiektywnych uwag. link, na samym dole strony
-
Pływający wobler wypuszczany z nurtem?
-
Kabłąk do Mikado KJ 320 Rd
Docio odpowiedział hala wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Rozumiem sentyment do tego kołowrotka i chęć jego naprawy. Jednak czy coś stoi na przeszkodzie aby go odłożyć na półkę zasłużonej emerytury i kupić coś nowego? -
Co za nieporadność. Sprawdź katalog Illes a zobaczysz, że na ten rok francuzi w ogóle nie dali ofert dla drop-shot. U nas technika ta jest niedozwolona, więc nie spodziewaj się jawnej sprzedaży do tej techniki lecz nazw zbliżonych stosowanych do przynęt spinningowych, choć podane przeze mnie linki temu przeczą. Jeśli upierasz się konkretnie przy tej przynęcie to kontakt ze sklepem i wio pojazdem, masz jakieś 200 km do Berlina. Jak na zaspokojenie swoich pragnień to niewiele. I spiesz się, bo jeśli nie ma w katalogu na ten rok a mamy listopad na progu, to nic tylko są to końcówki magazynowe i będzie można o nich zapomnieć.
-
Mikołaj, no jak Cię lubię, to był sarkazm.
-
Ooo tak. Tradycja najgorszej berbeluchy aby dobrze czerep trzepała. Chociaż najgorszą wódę piłem w Moskwie. Smak i zapach rozpuszczalnika nitro ale wóda to była na pewno. Patrząc jednak na półki sklepowe coś się zmienia. Te najgorsze gorzelnie padły i albo umarły, albo zostały wykupione. Asortyment na półkach zdecydowanie się zmienia i o ile kiedyś do sklepu z winami (tymi prawdziwymi), ustawiały się kolejki bo najzwyczajniej nie było, obecnie jest tyle tego, że ja nie ogarniam. A co do lekarstwa, to - klik.
-
Po zdjęciu faktycznie nie da rady ale wpisałem wprost w google i oto efekt: mistrall, mizugiwa-Chiny, bez nazwy. Nasunęło mi się pytanie. Czy to ja jestem genialny, czy Ty wyjątkowo leniwy?
-
Zgadza się. Dlatego napisałem "nuta" a nie smak. Limonka to taka delikatna i słodkawa cytryna, no przynajmniej dla mojego smaku. A tonic, no cóż, może ten specyficzny smak i chinina sprawia, że zbyt wiele go nie można wypić dlatego jest mało popularny. A może fakt, że w pierwotnej wersji był lekarstwem, kto wie...
-
A w Google po zdjęciu szukałeś? Dziwne, że tylko w jednym miejscu są dostępne.
