Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Diametralnie różne tradycje wędkarskie w Anglii i u nas. U nas, nim jeszcze w ogóle powstały wagglery, takie spławiki nazywano przelotowymi a były mocowane jedno lub dwupunktowo, jednak przelotowo. Tak się je nazywa do dziś a wagglery tworzą odrębną grupę spławików. Tak na dobrą sprawę, oprócz najstarszych tradycyjnych wzorów, to trudno dziś odróżnić waggler od jego imitacji. Z tego co wiem wagglery zawsze były wykonane z balsy i/lub pióra pawiego. Imitacje nie stronią od tworzyw zarówno na korpusie, kilu i antence.
  2. Jak najbardziej. Stick, Loafer, Avon, Chubber to typowo rzeczne spławiki i szczerze mówiąc nie spotkałem się aby były sklasyfikowane jako wagglery. Raczej funkcjonują jako samodzielne grupy, specyficzne grupy. Kiedyś miałem kasetę VHS John Wilson i łowienie kleni w rzece. On mówił dokładnie to samo co napisałem o dnie z jednym wyjątkiem. Kanały są na tyle specyficzne, że traktując je jak rzekę można stosować klasyczne wagglery. Natomiast w rzece preferował krótkie wersje wymienionych wyżej z wyjątkiem Loafer.
  3. No to wiem już skąd ten kształt kufla Kozela. A swoją drogą ta ostatnia taca/stół dość wredne dla zdjęć, piwo i kufel wyglądają jak wklejone do zdjęcia - zupełny brak cienia.
  4. Wybór jest odpowiedni i nie ma się do czego doczepić oprócz - rzek z wolnym i średnim nurtem. W sieci, a szczególnie na YT, można znaleźć filmy z połowu w rzece odległościówką z wagglerem. Nawet jakiś miesiąc temu, lub dwa, omawialiśmy tu jeden taki film i wnioski były dość druzgoczące dla pomysłodawcy postu, który właśnie się opierał na takim filmie. Wędzisko jak wędzisko 4,5 m a 5,0 m to niewielka lecz znacząca różnica w prowadzeniu zestawu ale jeśli rzeka i odległość połowu wymaga bolonki 6,0 m to już nic nie pomoże. Kontrolowanie i prowadzenie zestawu z wagglerem lub sliderem w rzece jest możliwe ale irytujące do granic wytrzymałości i sam to dawno przerobiłem. Potrzeba dokładnie, wręcz aptekarsko, zbadanego dna które musi być płaskie jak stół i bez jakichkolwiek zawad. W przeciwnym wypadku waggler będzie często wskazywał fałszywe brania a takie dno w rzece praktycznie nie istnieje. Sprawę rozwiązuje inny spławik, typowy do połowu w rzece i właściwie po kłopocie o ile odległość połowu nie jest zbyt wielka bo żyłka na wodzie to kolejne utrapienie a przepływanka wymaga czynnego udziału wędkarza, to przytrzymać, to popuścić, to podnieść nad trawką na dnie. Stosuję też bolonkę do połowu w wodach stojących i to z powodzeniem. Jak dla mnie bolonka jest bardziej uniwersalnym wędziskiem, które sprawdza się w wodach stojących jak i płynących choć nic a nic nie mam przeciw odległościówkom i niejednokrotnie widziałem jak kumple świetnie wykorzystują ich zalety, nawet w rzece choć w specyficznej technice opartej na latach praktyki i wiedzy, jednak na pewno nie z wagglerem. Już poznałeś pozytywne opinie, jak piszesz, więc nie ma co się zastanawiać chyba, że te wątpliwości i prośba o podpowiedź lepszego wyboru związana jest z rzeką. To jednak ja już napisałem i wybór, niestety, należy wyłącznie do Ciebie. Może jeszcze jedno. Łowiąc w nurcie nie możesz sobie pozwolić na komfort odłożenia wedziska, więc trzymasz je cały czas. Tu ważna jest waga i Flagman wygrywa o 30 g za to Konger jest dłuższy o 7 cm.
  5. Docio

    Znalezione w sieci

    Ja tam do żadnej religii nic nie mam ale trafiłem na coś dla tych co z historią są na bakier. Klik Dla ambitnych. Jeśli się zagłębicie i poszperacie w sieci to znajdziecie tyle "dziwnych" rzeczy w temacie, że ten filmik okaże się jedynie szczytem wierzchołka góry lodowej. Nie sugeruję, że trzeba się nastawiać jako anty, ale dla własnej wiedzy i kształtowania własnego spojrzenia na świat, którego absolutnie nie trzeba epatować publicznie, warto wiedzieć.
  6. No już myślałem, że się nie doczekam. No to cyk jak mówił budzik do zegara.
  7. Skoro wybrałeś i rozważasz to na pewno jakieś argumenty przekonały Ciebie do tych wędzisk. Napisz jakie to argumenty a Ci co posiadają te wędziska i łowią na pewno się do tego odniosą, bo tak jak teraz to wygląda, że jakieś argumenty Cię przekonały i szukasz potwierdzenia swojego wyboru a to do niczego nie prowadzi. Jedno wiem, oba wędziska są do połowu małych i średnich ryb a nie średnich i dużych, no chyba, że masz jakiś inny odpowiednik wielkości od ogólnie przyjętego. Odległościówka na rzece nie jest jakimś dziwnym wymysłem ale biorąc pod uwagę standardowe techniki to bolonka bije odległościówkę na głowę. I tu może być tak, że operujesz jakąś inną skalą doboru od ogólnie przyjętej, bo chcesz porady a nic nie napisałeś o technikach na wymienionych wodach. Bądź dokładny i szczery, nie staraj się "błysnąć", bo najczęściej przynosi to odwrotny skutek.
  8. No to Bu jak Kacper.
  9. A co to Facebook? I czy to znaczy, że jestem stary i zacofany?
  10. No to i ja dołączam się do tak entuzjastycznego tematu. Jutro wychylę co nieco. A może tak trochę perwersji i umówimy się wszyscy na to wychylenie o konkretnej godzinie?
  11. No to teraz zdać prawo jazdy i można jechać na ryby.
  12. Coś na rozluźnienie. film
  13. Nie mam pojęcia dlaczego. Może coś się powaliło w systemie, dam znać adminom. Filmik .mpg działa.
  14. brzana.mpg Próbowałem pogodzić wymagania i nadal wędzisko z cw 40 g będzie, moim zdaniem, najodpowiedniejsze. Na grunt obciążenie 10 g może być za mało przy małym nurcie. 20 g powinno wystarczyć. Standardowo dla brzany łowionej na spławik, czy to na przepływankę, czy przystawkę, stosuje się wędziska z cw 5-30 g lub 10-40 g. Żyłki dobrane odpowiednio do warunków i zestawu a wędzisko zdecydowanie pomaga przy nagłych odjazdach. Sztywne wędzisko (większe cw), nie pomoże i żyłki muszą być grubsze a to wpływa na prezentację przynęty. Brzana to waleczna ryba i wykorzysta każdy błąd wędkarza. Od tego właśnie powinieneś zacząć przygotowywać się do połowu brzany. Gdzie i jak żeruje oraz czym się odżywia a nie od szukania wędziska, gdyż może okazać się, że w Twoich warunkach, które opisałeś dość pobieżnie jak na grunt, połów gruntowy może okazać się niemożliwy standardowym sprzętem. A brzany łowi się tak... Autor - Spławik66 brzana.mpg moj10.avi
  15. Z karpiówkami nie musisz dawać sobie spokoju. Wędziska te są zdecydowanie sztywniejsze i naprawdę trudno znaleźć jakieś o krzywej ugięcia mniejszej niż 2 lb a to w wielkim uproszczeniu odpowiada cw 30-70 g. Takie wędzisko odpowiada drugiemu linkowanemu jednak pod większe żywce lub trupki a to zdecydowanie wyklucza brzany. Dla brzan takie wędzisko może być zdecydowanie zbyt sztywne co spowoduje naprawdę ciężki i trudny hol oraz kilka innych komplikacji. Gdy wędzisko nie wspomaga zestawu przy nagłych odjazdach jakie lubi robić brzana, to żyłki w zestawie muszą być zdecydowanie mocniejsze. Na dalszą część pytania nie odpowiem, bo to by było powielenie tego co już napisałem. Czytaj uważnie ze zrozumieniem.
  16. Przy spokojnej wodzie głębokość ma drugorzędne znaczenie a i przynęty będą tak duże, że o przechwytywaniu w locie przez drobnicę mowy być nie może. Moim zdaniem float z cw ok 40 g długość 360 cm powinno wyczerpać Twoje wymagania. Przynęty nie będą ciężkie a obciążenie nie powinno przekroczyć 20 g, czyli wędzisko np F.CAMR364. Jeśli jednak, tak z rozpędu, chciałbyś zacząć stawiać (pod spławik) żywczyka lub trupka słuszniejszych rozmiarów (tak 10-15 cm), to zdecydowanie polecam coś mocniejszego lecz również w standardowej długości, np F.CAFO36. Pamiętać musisz o akcesoriach do gruntówki, bo to nie feeder i nie mają te wędziska własnych wskaźników. Nie jest to jednak problem i idąc śladem budżetowym ograniczyłbym się do tego w ilości 2-3 szt. Przy połowach nocnych świetlik mniej drażni i łatwiej odróżnić prawdziwe branie od przypadkowego zahaczenia żyłki przez przepływającą rybę a mocowanie świetlika najprostsze o takie. To wszystko przykłady w żaden sposób nie obligujące Cię do tych konkretnych modeli. Potraktuj je jako punkt wyjściowy i wyszukaj podobne według swoich preferencji.
  17. A mówią, że u nas ryb nie ma...
  18. O właśnie. Czytałem post autora kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy, i cały czas mi czegoś brakowało, co uniemożliwiało mi jakąkolwiek podpowiedź. Jakub, jak na 10-cio letnią praktykę to w ogóle nic nie napisałeś w jakich warunkach to wędzisko ma pracować i pod jakim obciążeniem. Jedno co mogę ogólnie doradzić to jednak nie karpiówka a raczej jakieś wędzisko typu float.
  19. To nie jest problem moralny, tylko braki w wiedzy prawnej. Nie ma wody niczyjej w naszym kraju. Najmniejsze bajoro jest usytuowane na czyjejś ziemi, w jakimś obrębie rybackim, w jakiejś zlewni i tam albo jest konkretny gospodarujący albo woda jest w gestii Wody Polskie. W obu przypadkach potrzebne jest zezwolenie gospodarującego na połów, które zawiera zasady połowu, limity, okresy ochronne, wymiary ochronne ryb oraz kilka dodatkowych zasad odnoszących się do zachowania nad wodą a także odnoszących się bezpośrednio do ustawy o rybactwie śródlądowym. I tu dochodzimy do poruszonej kwestii moralnej. Ustawa o rybactwie śródlądowym oraz rozporządzenie w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie to zasadniczo "biblia" każdego wędkującego. Zasady połowu określane przez konkretnych gospodarujących mogą się różnić ale zawsze będą to zasady ostrzejsze a nie łagodzące, czyli np wyższe wymiary, dłuższe okresy ochronne ryb, konieczność stosowania haków bezzadziorowych itp. W rozporządzeniu warto zwrócić uwagę na §8, który brzmi: "Raków pręgowatych (Orconectes limosus Raf.), raków sygnałowych (Pacifastacus leniusculus Dana) oraz ryb z gatunków trawianka (Perccottus glenii Dyb.), czebaczek amurski (Pseudorasbora parva) i sumik karłowaty (Ictalurus nebulosus) po złowieniu nie należy wpuszczać ani do łowiska, w którym je złowiono, ani do innych wód." To powinno rozwiązać problem, gdyż realnie problemu nie ma. To tak pod względem prawnym aby nie trafić pod pręgież jakiegoś nadgorliwego kontrolera, co może skończyć się boleśnie. Osobiście jestem przeciw ustawowemu rakarstwu, które ma zniwelować błędy i wypaczenia gospodarujących i ich mokrych snów o rybackiej potędze. Niektóre introdukcje są udane inne to prawdziwa katastrofa ekologiczna i tych niestety jest więcej. Można zniwelować ilość złowionych ryb konkretnego gatunku poprzez dokładne poznanie jego zwyczajów ale też można wykorzystać go kulinarnie, choć z tym należy podchodzić bardzo ostrożnie. Na YT można znaleźć filmiki jak się pozbyć niebezpiecznych kolcy a nawet jak je jeść bez zbędnego mocowania się z ośćmi co może być zbawienne dla dzieci.
  20. Jak dla mnie to jakiś super-ultra light albo super-hiper parabolic.
  21. Chyba nie nadążam. Wątroba na włos to na karpia? I jaka to wątroba?
  22. Pamiętacie to z końca lipca? Wtedy nie wiedziałem jak się pomylę. Wbrew sobie i pod "wpływem" co zrobiło ze mnie kozła wziąłem udział w ich konkursie. Kilkanaście minut temu był u mnie kurier i przyniósł to: Dwie sztuki miłego zaskoczenia. Może to i żaden cud ale przyjemność jest i dołączą do gdańskich.
  23. Docio

    Wędka

    Po prawdzie na to liczyłem, taka przewrotna odpowiedź na grafikę załączoną w pytaniu. Można uwierzyć mi na słowo, że nic się nie straciło. Gdyby było coś wartościowego to trzymałbym się, jak dotąd, zasad, a tak niech się autor pomęczy i cieszy, że nie umieściłem grafiki do konwersji w formacie płatnym on-line.
  24. Docio

    Wędka

    Do końca nie jestem przekonany ale chyba mi się udało. troll.iff
  25. A ja wcale, bo może chodzić o to, to, to, to, to albo bardzo podobne to. Nie mam też zamiaru, najmniejszego, oglądać wszystkiego z podanego kanału. Jak dla mnie to raczej wygląda na reklamę kanału na YT albo autorem postu jest osoba "dotknięta", jak się kiedyś mawiało.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...