-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Wielki plus za samozaparcie, mnie by się nie chciało bo to obowiązek każdego wędkarza. Ale jest też minus, bo nie wymieniłeś wszystkiego. Brakuje czterech wariantów.
-
Wie, wie, na pewno. Za to Alex...jeszcze troszeczkę i na pewno się dowie o wyjątkowo specyficznym składzie przynęty i zanęty.
-
Witaj. Odpowiadam. Możesz sobie kupić.
-
Jest woda, jest wędzisko, jest podbierak, są ryby, to znaczy, że jest wszystko i to jak najbardziej się nadaje. Życzę dalszych sukcesów.
-
Ale jesteś świadomy, że rzeczone wędzisko to typowa karpiówka?
-
Zależy gdzie będziesz łowił.
-
Może być ale nie musi. Sygnalizacja w zależności od wędziska i upodobania, toż to zwykła gruntówka.
-
Teoria spiskowa. Na filmie widać jeden z tych "utrzymywanych" pomostów. Jak nic jakiś tubylec sobie zrobił na pomoście ławeczkę z zadaszeniem na wielogodzinne zasiadki. Z tego można wyciągnąć wniosek, że w wodzie mogą być karpie, choć woda wyjątkowo im nie sprzyja. Jest jednak kilka rejonów, gdzie czułyby się dobrze. A tak w zgodzie z prawem, na zbudowanie pomostu na tym jeziorze potrzeba zgody PZW. Zgoda jest imienna więc całkiem sporo tych "turystów" co udają miejscowych. I jeszcze jedno co mi wcześniej umknęło. Kormoran czarny suszący pióra. No to już argument nie do odparcia. Znając żarłoczność tych ptaków ryb musi być tam całkiem sporo.
-
Jezioro sielawowe to nie "wanna" z karaskami, trzeba umieć czytać plan batymetryczny i wytypować miejsca żerowania na podstawie własnej lub cudzej wiedzy o życiu ryb. A z tego dokumentu wynika, że łowienie na dużej głębokości nie ma sensu, więc Twoje zestawy gruntowe na nic się nie przydadzą. Trzeba wejść na google map i obejrzeć brzegi z bliska. Jak na bezrybie to ilość pomostów typowo wędkarskich jest zadziwiająco duża. Naliczyłem około 30 i jak pisałem to typowo wędkarskie bez tych przy ośrodku, biwaku, plaży i przystaniowych. Ilość dzikich dojazdów też jest wielce wymowna, na bezrybie nikt nie jeździ i po dwóch latach wszelkie dzikie dróżki są na nowo zarośnięte. Jezioro sielawowe to dominacja takich gatunków jak lin, płoć, sielawa i węgorz. Ta wiedza to już połowa sukcesu, druga połowa to znajomość życia tych gatunków i skonfrontowanie tego z planem batymetrycznym. Oczywiście, że są jeszcze inne gatunki ryb jak okoń, szczupak czy leszcz. Nie wybieram się nad to jezioro, mieszkam bardzo daleko od niego a chyba wiem o nim nieco więcej. To jest właśnie niedawno opisywane przeze mnie w innym wątku przygotowanie do połowu. Reszta nad samą wodą. Aha, jeszcze szpila o gruntowaniu. Wybierając półkę na 6,5 m do której leci ostry stok, mam w głębokim poważaniu gruntowanie, bo kule zanętowe i tak się stoczą na tę półkę. A zaczepy? Na 6,5 m nie ma już roślinności. Pierwsze 4 min filmu i znów nie wędkarz a amator filmowania i dronów. Mamy czerwiec to udałbym się na te piaszczyste płycizny w poszukiwaniu "kłódek". Genialna przynęta na którą reagują wszystkie ryby z danej wody. Oczywiście niekoniecznie na tę z filmu, może być i plaża przy ośrodku ale konieczne są drzewa liściaste, gdyż z drobnych patyczków tych drzew oraz piasku "kłódki" budują swoje domki.
-
Zawsze to piszę przy gruntówkach. Normalnie jest do 2G ale przy spinningowaniu "strzelaniu szczytówką" spokojnie jest 3G.
-
Łubowo, Lubie, Lubiewo to nazwy wzajemnie się zastępujące, choć przypisane niby do konkretnych jezior. Podaj miejscowości nad tym jeziorem to będzie pewność o które chodzi. Jeśli jednak jest to jezioro z miejscowościami Lubiewo i Zagórze to ciekawe informacje masz tu, tu i tu. Do wędkarskich stron nie linkuję bo pewnie już dawno je przeczytałeś. A na deser! Niespodzianka. No bo wiesz, niektórzy zapewne nadal nie rozumieją po co przeglądać strony cyklistów, kajakarzy, itp.
-
Dzięki za zdjęcia. Aż się wierzyć nie chce, że ten wabik ma 50 g. Chyba z samego ołowiu zrobiony. W każdym bądź razie jestem gotów zweryfikować znaną mi teorię, gdyż zdjęcia wyraźnie pokazują, że dawne metody mają się nijak do współczesnej technologii. Alex postanowił zgłębić temat, więc będę czekał na wyniki, jemu akurat ufam całkowicie. A co do zaufania to najlepiej pisać wprost aby nie było niepotrzebnych domysłów i dyskusji. Jeszcze nigdy nie unikałem bezpośredniej konfrontacji, bo tylko rzeczowa rozmowa jest w stanie wzbogacić naszą wiedzę lub ją choćby skorygować. W końcu to nie ujma, gdy człowiek dowie się, że cały czas w jakimś temacie był w błędzie.
-
Słuszna uwaga, w końcu to nie feeder ani wklejka a taka wartość kąta w zupełności da gwarancję oddawania energii wędziska. Niestety dziś ta metoda jest zapomniana jak dinozaury. Wędkarze przyzwyczaili się, że wszystko jest podane na blanku jak na tacy a relatywnie niedawno, bo dopiero na początku lat 90-tych cw pojawiło się powszechnie na blankach. Wcześniej niektóre firmy podawały cw ale najczęściej przyjeżdżały do sklepu bez jakichkolwiek oznaczeń, nawet długości. Dopiero w sklepie sprzedawcy robili rozeznanie a zastosowanie wędziska bambusowego oceniano "na oko" po grubości szczytówki. W szklakach ocena była "po sztywności" wędziska i pamiętam jeden taki ruski 4,0 m jak się giął do 90° pod obciążeniem 30 g a wyglądał i ważył jak gruntowy. Długo by pisać i wiem, że gdyby nie obecność w sklepie wśród "starych wyjadaczy" jako nastolatek, to do dziś bym o tym nie wiedział, bo książki jakoś o tym milczą. Ciekawe, czy to wielka tajemnica, czy też nasi czołowi autorzy nie mają o tym pojęcia. Nie każdy ma inklinacje do wkręcania a prawda jest taka, że większość osądza według swojego postępowania. Chętnie zobaczę zdjęcie tego jerka 50 g podwieszonego pod szczytówkę 7 g, która ledwo co się ugina. To będzie cenne zdjęcie, bo jedyne a sam przypadek godny opisania, gdyż będzie świadczył o producencie, że sprzedaje wędziska ze złym opisem.
-
A dlaczego nie? Pewnie jest, jeśli w ogóle to nie podróba. Ważniejsze jest to, po co jest oplot kevlarowy. Oplot kevlarowy wprowadzono na początku lat 90-tych do wędzisk z mat szklanych. Pozwoliło to na zdecydowanie pocienienie blanku a tym samym sporo zmniejszoną wagę, usztywnienie blanku, czyli zmianę z parabolic na semi parabolic, wędziska robiły się szybkie i nie miały charakterystycznej zwłoki przy zacięciu jak szklaki. Niestety na zwiększenie cw nie miało to wpływu. Jeśli, tak jak napisałeś, blank jest bardzo cienki a zarazem posiada oplot kevlarowy, to może się okazać, że cw kijka jest całkiem niskie. Spróbuj samodzielnie ustalić cw a nie jest to trudne. Do przelotki szczytowej dowiąż kawałek żyłki z agrafką. Drugi kawałek żyłki z pętelką uzbrój w znane Ci obciążenie, jakieś śruciny, ciężarki przelotowe, itp. Podczep to pod agrafkę i zobacz czy szczytówka się ugina, choćby trochę. Stopniowo w ten sposób dojdziesz do dolnego cw. Obciążając dalej aż do momentu, w którym szczytówka ugnie się do ok 90°, osiągniesz górne cw. Jednak wędzisko jest usztywnione i może do tego nie dojść wtedy takim wskazaniem będzie ugięcie górnej części blanku o ok 25°. Niestety takie wskazanie jest mocno przybliżone jednak moim zdaniem lepsze to przybliżone, którego się nie przekroczy od całkowitej niewiadomej.
-
Nie chyba lecz na pewno. U nas trzeba udowodnić, że się nie jest wielbłądem. Dlatego na stronach e-zezwoleń jest opcja wydruku formularza opłaty.
-
Jeśli tak, to na pewno dobry, choć brak cw jest nieco zastanawiający.
-
Widziałem, że najczęściej jest to PayU. Banki i pośrednicy działają błyskawicznie ale księgowa w Okręgu już niekoniecznie. W końcu sprawdzenie wpływów, czyli tego na czym zarabiają, wymaga nie lada poświęceń. Trzeba przerwać plotki, odstawić kawę i obowiązkowe ciastko tortowe do niej, skupić się i co najgorsze - zacząć pracować.
-
Jak to czytam, to chyba jest zainteresowanie.
-
Jeśli opłacasz on-line to masz możliwość wydruku pozwolenia u siebie w kompie na stronie e-opłat Okręgu, po zaksięgowaniu płatności przez dany Okręg. Niestety jak zwykle prostą rzecz trzeba spaprać i wybór pośrednika realizującego przelew powoduje poślizg co najmniej o 2 dni i jakąś dodatkową opłatę, co warto wziąć pod uwagę. Jeśli dokona się przelewu z własnego konta na konto Okręgu to też trzeba czekać a najlepiej po tych 2 dobach odezwać się do nich. Warto mieć potwierdzenie operacji bankowej z wyraźnym tytułem przelewu od kiedy, do kiedy i za co ta opłata. Nie wiem w jakiej formie udostępniają banki to potwierdzenie, mój PEKAO SA robi to w pdf. Najlepiej wpisz w google e-zezwolenia i wyskoczy Ci cały multum stron to sobie poczytasz. Dziwne, że od tego nie zacząłeś.
-
Miałem trochę czasu, a że Silstar żywo mnie interesuje ze względów sentymentalnych to pogrzebałem nieco. Pierwszego wędziska nawet nie szukałem ale o drugim nigdzie nie ma nawet słowa. Mnóstwo różnych wędzisk na e-bay, rozpiętość cenowa ogromna ale ego nie ma. Sprawdziłem katalog, bo może jakaś nowość, i w dodatku dobre, więc nikt nie sprzedaje, i tu kolejna niespodzianka. W katalogu nie istnieje takie wędzisko, strona chaotyczna i martwa od 2019. Jak pisałem wcześniej los marki nadal nie jest pewny i można spodziewać się wszystkiego, od wędzisk genialnych do totalnego chrustu.
-
Wątpię aby ktokolwiek wiedział cokolwiek. Wędziska Silstar pojawiły się na naszym rynku dopiero w tym roku po ponad 15-to letniej przerwie, a raczej nieobecności totalnej. W sumie to nic nie wiadomo jak jest w ogóle ze sprzętem tej marki, bo firma została sprzedana a teraz są same pytania, czy jakość jest utrzymana, czy to tylko marka. Miejmy nadzieję, że wejście będzie miała lepsze niż kilka lat temu DAM, który też został sprzedany w tym samym czasie.
-
Upił się i rozpaczał, że nie mam krętlika z agrafką. No chłopie ogarnij się. Sam masz już rozwiązania, oprócz tego, w którym niszczysz spławik. No i jeśli grunt nie jest zbyt wielki to istnieją spławiki nieprzelotowe, a nawet przelotowy można zamontować dwupunktowo.
-
Bez problemu sobie poradzą. To prawdziwa restauracja z pożywieniem na dnie oraz samych roślinach. Skuteczne łowienie z dna jak i z toni co niewątpliwie ułatwia życie. Jedyny problem to zarzucanie i wyciąganie zestawu. W 9 na 10 przypadków przypon zahaczy o jakiś kwiatostan, najczęściej tak skutecznie, że obciążenie nie zadziała na spławik a i samego brania nie będzie widać. Zestaw gruntowy może spotkać to samo, choć dość spore obciążenie i bardzo krótki przypon może pomóc przedzierać się przez gstwinę. Dawno temu nad pewnym jeziorem spotkała mnie podobna sytuacja, nie taka sama lecz podobna z wyjątkowo wysoką moczarką. Oczywiście upór zwyciężył i do wody poleciała zanęta typowo denna a za nią lekki zestaw gruntowy. Niestety każde ściągnięcie zestawu to szarpanina i pół kilograma zielska na zestawie. Wtedy pewien nieznany mi starszy wędkarz pokazał mi kawał wystruganego patyka i powiedział "pałeczka tyrolska". Oczywiście, że nie wiedziałem o co biega ale w domku kempingowym pomogła literatura jaką ze sobą zabrałem. Na szczęście wśród swoich akcesoriów znalazłem potrzebne materiały a patyków w koło było bez liku. Gdy ponownie spotkałem nad wodą tego wędkarza a on widział, że mimo wszystko za każdym razem wyciągam nieco zielska powiedział, przypon musi być krótszy. I pomogło, pałeczka skutecznie rozgarniała zielsko a hak był ponad tym na dnie. Od tej pory roślinki wyciągałem już sporadycznie, brania były widoczne a ilość zaciętych i wyholowanych ryb wzrosła wielokrotnie.
-
Tyle, że szczytówkę zastępował kołek osinowy. Chociaż kołek to zbyt dużo powiedziane, raczej wykałaczka osinowa.
-
Ale tak poważniej Panowie, to feederom stuknęło 30 lat od wymyślenia.
