Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Wbrew ogólnej tendencji płocie 25+ biorą jak leszcze, przynajmniej dla spławika. Żerują na dnie, więc leszczowe prawidła są jak najbardziej zasadne. Ten 12 g owszem, będzie potrzebował tylko 1 g do wyważenia, jednak jego wyporność nadal będzie 13 g, czyli jego bezwładność i tylko teoretycznie będzie to wyporność 1 g. Gdyby było inaczej to bombka żywcowa o wyporności 25 g byłaby spławikiem uniwersalnym, gdyż zawsze można ją dociążyć jako 24 + 1 a jednak chyba wszyscy czytający teraz pobłażliwie się uśmiechają lub wręcz pukają w czoło, co ten Docio wypisuje. Czym jest wyważenie? Prawidłowe wyważenie to osięgnięcie dla spławika stanu pływalności bliskiego zerowej. W tradycyjnym letnim spławiku to wystający kawałek antenki nad wodą, w zimowym tradycyjnym to pozycja minimalna pod taflą wody aby lód go "nie obrastał". O wielu rzeczach już się zapomina. Wielu współczesnych autorów nawet nie wie o czym teraz piszę, jeśli w ogóle to czytają. Trendy są takie, że jeśli warunki są niesprzyjające to zmienia się technikę lub metodę ale o dostosowaniu się do warunków każdy pisze/mówi we wstępnych wskazówkach jako mądrość wędkarską. Szkoda, że już w poradach tego nie robią, no ale odobiegam od tematu. Spławika o wyporności 2 g nie zastąpi spławik 12+2 g. To znaczy teoretycznie zastąpi jeśli brania będą zdecydowane a warunki lub odległość wymaga takiego spławika. Jednak gdy brania są delikatne, takie typowe podszczypywanie, to takich brań na spławiku 12+2 widać nie będzie. Kiedyś, dawno temu, wiedząc, że w moim rejonie Wisły są certy, postanowiłem się na nie zasadzić. Jednak konieczny zestaw do utrzymania na wodzie był zdecydowanie zbyt toporny. Wtedy wymysliłem to. Co ciekawe musiałem zestaw złożyć w Redakcji, bo generalnie wszyscy pukali się w głowę. Później skutecznie wykorzystywałem go we wszelkich wyrwach brzegowych Wisły i Pilicy. W wyrwach, w których w ogóle nie było nurtu lub był delikatny wsteczny. A co do odległości i delikatności spławika, to czemu wszyscy upierają się w sprawie cięższego spławika? Rozumiem, że to wygoda, bo to jest wygoda. Jednak ten który wymyslił przystawkę nigdy nie napisał, że należy jej używać jedynie na długość wędziska. To narzucili inni, którzy pisząc o gruntowaniu łowiska w teorii, w praktyce nigdy sobie z tym nie dawali rady. A co z zestawami przegruntowanymi? Czy muszą być niedoważone? Oczywiście że nie, wystarczy jak żyłka jest napięta ale do tego potrzeba wręcz idealnej bezwietrznej pogody. I ciągle wracamy do warunków na łowisku a pośrednio do czytania o metodach i technikach, gdyż jedynie poznanie ich jak najwiekszej ilości pozwoli nam odpowiednio się dopasować do łowiska i warunków, nawet modyfikując podstawowe rozwiazania.
  2. Eeee, yyyyy, no niekoniecznie. To znaczy tak, na wadze będzie ciężki ale nie tylko. Wyporność spławika nie powinno się oceniać wyłącznie na podstawie dokładanego obciążenia. To, że jest w nim już zamontowane obciążenie wcale nie zmienia jego wyporności a ta jest duża. Gdyby nie było tego dociążenia to obciążenie 12 g raptem zmieniłoby opinię. W obu przypadkach istnieje coś takiego jak bezwładność. Woda to specyficzne środowisko. Zapewne wielu ma doświadczenie z łódkami wszelkiej maści. Nie jest zaskoczeniem, ze ustawienie małej 2-30 kg łódki jest bezproblemowe, jakiś mały 2-os bączek o wadze niecałych 20-tu kg wręcz lata pod naporem jednej ręki ale już krypa drewniana 300 kg potrzebuje nad wyraz dużo siły aby w ogóle drgnąć. Analogia jest na drogach. Rower czy wózek dziecięcy każdy pchnie jednym palcem. Z osobówką będzie trudniej ale da się za to autobus nawet nie drgnie. Ze spławikami jest podobnie. To co dość agresywnie pokaże spławik o wyporności 1 g dość nieznacznie pokaże spławik 3 g a w ogóle nie zarejestruje brania spławik 8 g lub więcej. Stąd też pewna, choć nieoficjalna, gradacja spławików zależna od przewidywanych brań. Jeśli brania są "aptekarskie" to spławik o jak najmniejszej wyporności, bo na nim je zobaczymy. Jak mawia nasz Spławik66 "jak ryba tylko pomyśli aby wziąść przynętę, to spławik już powinien wskazywać." Jeśli biorą pewnie małe i większe ryby to 2-3 g jest odpowiedni. Ale jeśli mamy cały zestaw pod większą płoć lub leszcza, to pitolenie się w delikatne zestawy nie ma sensu, więc 6-8 g jest w sam raz, tym bardziej, że gdy podniesiemy przynętę z gruntu to wielki robak nagle nie zatopi spławika swoim ciężarem. Tak wielu młodych łowców w ogóle nie bierze pod uwagę ciężaru przynęty, że na łowisku czasem jest przezabawnie, np gdy młody człowiek ze spławikiem 2 g zakłada wielką kulę ciasta i spławik nagle mu sam tonie. Po tym stwierdza, że spławik nasiąkł wodą i odgryza lub zdejmuje część ołowiu. Po pół godzinie dochodzi do wniosku, że na mniejsze porcje jakoś lepiej brały, zakłada mała kuleczkę a spławik leży na wodzie i już oficjalnie narzeka na dziadowski spławik. Łowienie odległościowe to prawdziwy poligon, na którym próbuje się połączyć ciężki zestaw z delikatnością wskazań. Nie da się tego połączyć, więc robi się spławiki z podwójnymi korpusami, mniejszymi lub większymi. Michał pokazał taki jeden na zdjęciu, w którym antenka jest jednocześnie korpusem, bardzo delikatnym. Niewyporna antenka oraz bardzo mała masa górnego korpus do głównego, powoduje iż w momencie brania, gdy śrucina wskazująca 0,1-0,3 g zostanie podniesiona z dna przez rybę, to górny korpus chce się zachować jak zwykły spławik i wyłożyć się na wodę. To klasyczny przykład brania leszczowego. Jednak główny korpus ma tak dużą masę i wyporność, że spławik nie wykłada się lecz niemal wystrzeliwuje do góry i branie jest bardzo dobrze widoczne, nawet ze znacznej odległości.
  3. Aaaaa, nie załapałem No to sprawdzą się wszelkie twardsze pudełka, np pojemniki na żywność, niekoniecznie jakieś wypasione i koszmarnie drogie. Na przykład takie albo takie. Szału nie ma ale swoją rolę spełnią te największe. Te mniejsze można wykorzystać w domu, na atraktory, składniki zanęt albo drobne aksesoria. Podobny komplet wykorzystałem u siebie na różne śrubki, złączki itp. Taniocha w porównaniu do jakichś szufladkowych dedykowanych. Można też wykorzystać małą skrzynkę narzędziową, np taką. Wystarczająco duża nie tylko na zestawy ale i inne akcesoria się zmieszczą na tackę a cena wręcz śmieszna.
  4. Drabinek zabrakło, czy czegoś nie rozumiem?
  5. Docio

    Znalezione w sieci

    Długie ale warto. Klik
  6. Ta nowość znana mi jest z końca lat 80-tych. Niestety nie wytrzymał konkurencji ze spławikami fluo oraz tymi gdzie mozna zamontować 3/4 mm świetliki. Wtedy dochodził jeszcze problem dostepności baterii. Może obecnie przyjmie się.
  7. Kilka argumentów by się znalazło, choćby fakt opłaty czynszu. Całość jest w Domu Wędkarza, zbudowanego z "dobrowolnych" składek-cegiełek, wiec jakiegoś najmu nie ma, czyli koszmarnego czynszu. Jedno też pewnie by dało radę ale wielki tort podzielony na pięć to pięć dużych tortów. Każde koło to jedna z głównych dzielnic, czyli całkiem okazałe miasto a ilość członków nie do porównania do innych Kół. To daje kolejne możliwości, które kiedyś były istotne ale od czasu przekształceń gospodarczych ich znaczenie jakoś zmalało.
  8. Skarbnika na oczy nie widziałem. U nas są dwie kasy dla wszystkich kół i wszelkich opłat. Wszystkie pięć Kół warszawskich jest w jednym miejscu i dwóch pokojach na parterze. Na piętrze jest Okręg Mazowiecki, na drugim ZG PZW, na trzecim ostatnio sala baletowa a na poddaszu Redakcja WW. Ale ja i tak płacę w moim ulubionym wędkarskim, który prowadzą dwie przesympatyczne panie, no i jest nieporównywalnie bliżej, jest też gdzie zaparkować.
  9. Odpowiem szczerze, że nie mam pojęcia, bo w ogóle nie znam, ani zarządu, ani zdecydowanie większości osób. Kilka osób spotkałem towarzysko i na tym koniec. Prezesa i zastępcę też spotkałem/widziałem ale bez nawet podstawowego dzień dobry. Odznakę dostałem od ZG PZW z ich puli i chyba bez rekomendacji Koła. Krzewienie wiedzy i kultury wędkarskiej w moim wykonaniu miało charakter ogólnokrajowy, trwało intensywnie kilka lat i ktoś to dostrzegł ale nie w Kole.
  10. Najważniejsze, że się wyjaśniło. P.S. A ja płacę 50%. Moja złota odznaka zawsze robi wrażenie gdy ją pokazuję po pytaniu "a dlaczego ulgowa?".
  11. Trudno zaprzeczyć ale z drugiej strony... Czy to na pewno swobodny wybór młodych ludzi? Nie jestem do końca przekonany. Osobiście dorastałem wychowywany przez pokolenie, które nauki pobierało już po wojnie, tuż po niej. To był zły czas dla nauki, kiedy to postawa polityczna bardziej się liczyła od prawdziwej wiedzy a rodziny decydentów aby otrzymać kierownicze stanowisko otrzymywały matury "pod stołem". No to tak często słyszałem "dorośniesz to zrozumiesz" albo "chodzisz do szkoły, spytaj się nauczyciela", do tego dodać wszystkie tematy społecznie i kulturowo uznane za tabu, że nie dziwota iż dodawałem sobie lat. Wtedy myślałem, że z automatu mnie oświeci a tu nadal ciemnota jak w...no wiemy gdzie. Samonauczanie, dosłownie "łykanie" książek w bibliotece publicznej trochę pomogło ale niedorozwój emocjonalny z niewiedzy pozostał. A wszystko przez to, że rodzice "spławiali" młodzieńca, gdyż sami nie wiedzieli jak temat wytłumaczyć a przyznać się do niewiedzy nie wolno, bo to autorytet się traci. Z drugiej strony model bezwzględnego posłuszeństwa rodzicom był całkowicie sprzeczny z ówczesną ideologią a także z jakimkolwiek rozsądkiem i zagadnieniem otwartego umysłu, który to, tak naprawdę, mógłby pomóc w rozwoju kraju. Obecnie sytuacja się powtarza. Po jakiejś czterdziestoleteniej przerwie koszmar wraca na nowo, co widać w mediach i życiu. Dosłowna hodowla Karyn i Sebiksów jest faktem a memy o Grażynie i Januszu nie wzięły się z nikąd. Regres kulturowo-społeczny na całej linii a oni obecnie kształtują kolejne pokolenie, które już za młodu widzi, że lepiej żyć z MOPS-em i kraść niż pracować. Temat szeroki do dyskusji na całą noc oraz litra i kiszone ogórki bo na trzeźwo "to tego nie rozbierem". Aha. To nie ocena, nikogo, tylko dygresja w temacie. Bo w sumie nie wiadomo, czy autor wątku faktycznie sobie dodaje, czy też zostało mu takie liczenie zakodowane, a i pytać nie mam zamiaru.
  12. Biorąc pod uwagę Twój pierwszy post i stwierdzenie, że masz 17 lat, mam prawo podejrzewać, że 07.04.2021 masz 17-te urodziny. Wszystkiego najlepszego. Nie jest potrzebna Twoja data urodzenia, sam policzysz, ale jeśli dodawałeś sobie wcześniej, to może kończysz właśnie 16-cie lat a będzie Ci szedł 17-ty rok i to nie jest jednoznaczne, że będziesz miał 17 lat. Liczą się pełne przeżyte lata.
  13. Ważna jest data urodzenia a dniu opłaty a nie rocznik. Jeśli opłacałeś 28.03.2021 a urodziny masz 05.04.2021 to wszystko jest poprawnie. U lekarzy ten problem jest sprawą codzienną. Jeden patrzy na datę inny liczy jedynie lata rocznikowo jakby wszyscy rodzili się 01.01.xxxx Jest też inna możliwość. Skarbnik dał Ci "fory" i oszczędził kasę bo może urodziny miałeś w lutym a płaciłeś w marcu. Jeśli nie masz datownika opłaty w karcie i/lub na zezwoleniu, to nikt nie będzie wiedział kiedy opłacałeś, bo i tak wszelkie opłaty kończą się z końcem roku. Wtedy jak sam się nie przyznasz kontrolującym, to nie ma najmniejszego powodu do obaw. Jak zaczniesz drążyć temat w trakcie kontroli, to możesz narobić kłopotów sobie i temu kto przyjmował opłaty. Uczciwość to dobra cecha ale niewiedza potrafi rozsiać pogrom.
  14. Docio

    Zanęta na leszcza

    Ja nikogo nie oceniam, wyraziłem jedynie swoje zdanie w temacie. No może niefortunnie trafiło tu a mogło np w temacie o wiosennych przynętach spinningowych. W młodości też łowiłem od pierwiośnia, wiatr, śnieg czy zimno nie było przeszkodą ale i złowienie kompletu np sandaczy trwało 3-4 godziny a nie tydzień jak obecnie. Grunt jednak nie jest tym, co stosuje się wczesną wiosną. Ryby zupełnie inaczej się zachowują i przebywają zupełnie gdzie indziej niż latem. Spławik to technika, która pozwala dość szybko zmieniać stanowiska, dostosować się do warunków i aktywnie poszukiwać ryb, które w tym okresie przygotowują się w większości do tarła. Zresztą nie ma sensu pisać jeszcze raz o czymś co już kiedyś napisałem, a co można przeczytać tutaj.
  15. Docio

    Zanęta na leszcza

    A ja poczekam aż odbędą tarło. Po co mam kaleczyć tarlaki? Aż tak dużo mamy ryb w wodach, czy też szukamy powodu aby nadal narzekać na "pustynię" w wodzie? Jestem w stanie zrozumieć jedynie osoby, u których bieda aż piszczy i są głodne.
  16. Najefektywniejsze dla wedkarza, który już umie celnie zarzucać zestaw. Wędzisko ładuje się pięknie i oprócz siły rzutu oddaje zmagazynowaną energię z ugięcia. Na YT u feederowców tego nie zobaczysz albo ja do tej pory nie trafiłem na choćby jeden rzut siłowy. Jednak aby tak zarzucać wszystko musi ze sobą współgrać i nieco odbiega od utartych schematów. Nie sądzę jednak abyś musiał od razu posyłać zestaw w okolice 100 m a i na początku można zniszczyć wędzisko lub jedynie zestaw. Nie polecę koszyczka bo to bez sensu. Jak nie wierzysz to zrób garść zanęty, nabij koszyk i wrzuć go do jakiejś miski. Zanęta wysypie się z niego jedynie częściowo i tylko przy nim. Reszta wysypie się podczas sciągania a to nie dobrze, bo taka krecha odciąga ryby od łowiska. Sprężyna opróżnia się w większości, w momencie uderzenia o wodę. Nurtu nie ma więc wszystko opadnie w promieniu ok 1 m na dno i to jest właściwe zanęcenie. Ryby będą przebierać miejsce zanęcenia i trafią na właściwą przynętę a koszyczka przecież nie zjedzą ani z niego nie będą wydłubywać zanęty. I na koniec mała uwaga. Gdy napełnisz sprężynę to przyłóż do niej przynętę i zaklej ją odrobiną zanęty. Nie będzi Ci się plątał przypon z haczykiem i czepiał sprężyny ani niczego innego. Haczyk odczepi się w momencie uderzenia sprężyny o taflę wody. A jak już ogarniesz technikę zarzucania to poprawisz zestaw do swoich wymagań to przestaniesz przyklejać, bo plątanie będzie sporadyczne.
  17. Jestem jedyną osobą, która nie boi się o tym pisać, bo to wbrew YT trendom. Sprężyna nie musi mieć żadnego dociążenia a jeśli już ma mieć to 10-20 g w zupełności wystarczy, gdyż dojdzie do tego 20-25 g zanęty a jak wiadomo nurtu "silnego" w stojącej wodzie nie ma. Niektóre jeziora, te głebsze, mają swój podwodny uciąg, czasem całkiem spory ale to i tak niezauważalne dla takiego zestawu (10 g). Obciążenie jest potrzebne aby wykonać dobrze rzut zestawem, nurt go nie przesunie.
  18. Przy dynamicznych rzutach przeciążenie zestawu może osiągnąć nawet 2G, czyli zestaw o wadze np 50 g podczas rzutu na blank oddziaływuje jak zestaw 100 g.
  19. Wbrew pozorom zestaw gruntowy jest prosty do złożenia. Ten, który nada się na rzekę nada się też na wody stojące. Odwrotnie może być problem. Zasadnicza kwestia to siła nurtu, czyli uciąg rzeki. Znam niewielkie rzeki, które mają pieruński uciąg, bo wcale nie są płytkie a w dodatku są dość wartkie. Taka Pilica koło Tomaszowa Mazowieckiego nie jest znaną wszystkim wielką rzeką nizinną. Jednak gdy ma normalny lub podwyższony poziom, to koszyk z dociążeniem 100 g dopiero trzymał go w miejscu. Przy ujściu Pilicy w okolicy wsi Mniszew, chcąc łowić w głównym korycie tej rzeki, takie obciążenie było już za małe. Oczywiście można łowić w rzece w płytszych i spokojniejszych rejonach wody, tylko po co skoro tam żeruje jedynie narybek. Feedery najlepszą dynamikę, a zatem i bezpieczeństwo siłowych dalekich rzutów, posiadają przy obciążeniu 60% cw wędziska. Obciążenie to całość, czyli waga koszyczka z dociążeniem plus zanęta, której w standardowy koszyk mieści się 20-25 g. Wystarczy odliczyć ciężar zanęty od cw wybranego wędziska i już wiadomo, czy koszyczek da radę utrzymać się w nurcie, czy też będzie go nurt spychać do brzegu. Wiem, że początkującemu trudno określić siłę nurtu ale zapewne są jakieś fora lokalne, są wędkarze nad wodą, znajomi, Koło, itp. Rozpoznanie to rzecz bardzo ważna i gdy już będziesz wiedział jakie obciążenia stosują wędkarze w Twoim regionie, to z automatu będziesz wiedział jakie cw musi mieć Twoje wędzisko nie zapominając o doliczeniu ciężaru zanęty i nie przekroczeniu 60% dla rzutów dynamicznych lub 75% w ogóle dla rzutów płynnych. Tu nie można porównywać jakiegoś match, bolonki, czy innego wędziska spławikowego, bo obciążenia mają się nijak. Na takiej bolonce z cw 5-25 g montuje się zestaw 20 g i rzuca spokojnie bez nerw. Za to na feederze z cw do 120 g jak zamontujesz całość 100 g to już po podniesieniu zestawu włosy stają dęba a nogi i ręce zaczynają się trząść. Jak już będziesz wiedział jakie cw powinno mieć Twoje wędzisko to wróć, pogadamy o konkretach, bo na razie to zwykłe wróżenie z fusów i można bardzo źle doradzić.
  20. 5 g to już nie lekki spławik. Tyle ma moja jeziorowa przystawka lub zestaw do połowu na kilku metrach (5-8), z dość silnym podwodnym nurtem. Opisany zestaw jest do połowu z opadu na specyficznych wodach pod względem brań, na ryby które żerują w toni a nie przy dnie. Nie wiem na jaki gatunek się nastawiasz ale rozłożenie śrucin, poprawne, to już wyższa szkoła jazdy. Jeśli źle rozłożysz śruciny, a żadnej nie zakładasz na przypon, to haczyk będzie zaczepiał o pierwszą śrucinę. Z Twojego opisu wynika, że tak będzie i to dość często. Musisz też liczyć ciężar krętlika jako 0,1 g albo więcej, w zależności od jego wielkości i trzymać się ustalonej długości przyponu. W zestawie z opadu nie ma miejsca na eksperymenty ze zmianą długości przyponu - bo będzie się plątał i czepiał. Do czytania polecam książkę Tadeusza Andrzejczyka "Wędkarstwo jeziorowe", które ma zastosowanie we wszelkich wodach stojących. Nie krytykuję pozycji, którą podałeś ale łatwiej mi wyobrazić sobie irlandzkiego skrzata niż Kolendowicza ze spławikiem.
  21. Jedna wypowiedź? Poważnie? Z góry zakładam, że użytkownik od tego negatywa, wykonywał jakieś dziwne ruchy z młynkiem. Na przykład w instrukcji zobaczył miejsce na podkładkę pod szpulą, a że były trzy, to je tam umieścił i wystarczy aby zwoje spadały. Nawet jak go na forum "naprostowali", to niezwykła rzadkość aby przyznał się do błędu, prędzej stwierdził - pomogło.
  22. A co tu się wypowiadać. Pisałem, że takie wędziska są poza zainteresowaniem europejskiego rynku a także, że feedery z urzędu odpadają gdyż choć są to semi-parabolic to mają wysokie dolne cw, dlatego przy 60% obciążeniu mają genialne osiągi odległości. Jesli chcesz kupić na "ponoć" to kupuj ale nie szukaj potwierdzenia marzeń u innych, no chyba że próbujesz stworzyć nową teorię marketingową.
  23. Docio

    Jaka to ryba?

    Chyba znalazłem odpowiedź. klik od 12:40 Na filmie widać czebaczki z paskiem i bez niego. Charakterystyczny pasek może pojawić się wraz z dojrzałością płciową lub wiekiem.
  24. Warto poświęcić 20 minut na ten film. Gatunki inwazyjne
  25. Docio

    Znalezione w sieci

    Nie trzeba znać języka ale trzeba wytrwać do końca. KLIK
×
×
  • Dodaj nową pozycję...