Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Czy są jakieś głosy negatywne w sprawie stosowania zanęt. Czy intensywne wrzucanie obcych substancji do jezior jakimi są zanęty mogą wpływać na pH wody a w rezultacie na brak ryb. Sam zaobserwowałem paru wędkarzy stojących niedaleko siebie z wiadrami, a jeden to nawet miał mała wanienkę.

Napisano

Myślę, że temat dość dyskusyjny i twierdzenie nieco karkołomne ;). Fakt, że czasem wędkarze sypią "wiadrami", najczęściej to karpiarze, którzy nęcą swoje miśki grubo i obficie. ale zwykle wiedzą gdzie i jak sypać aby nie zepsuć miejscówki, ryby zjadały wszystko, nic nie  zalegało i się psuło.

I chyba właśnie bardziej o zapach to chodzi niż zaburzenie odczynu PH w wodzie. Nawet w niedużym stawie zmiana odczynu wody nie może być spowodowana wiaderkiem czy dwoma zanęty. Owszem, latem w głębokiej, często i obficie nęconej "spożywką" wodzie mogą pojawić się strefy beztlenowe, chociaż i bez zanęty to zjawisko jest stosunkowo często występujące. 


Sam zaobserwowałem paru wędkarzy stojących niedaleko siebie z wiadrami, a jeden to nawet miał mała wanienkę

Pewnie widziałeś "tyczkarzy", fakt nęcą obficie ale "ubogo", skład zanęty zawodniczej to w 75% albo i więcej gliny, ziemi i innych dodatków "nie spożywczych".

Łowiąc tylko rekraacyjnie "schodzi" mi pół wiadra zanęty na jedna sesję (około 10litrów) i spożywczej zanęty jest tam 1-2litry zależnie od pory roku i innych czynników.

Napisano

A ja już miałem pomysł ograniczenia zanęt wyłącznie do koszyczka. Wszyscy przytakują do tego by nie pozostawiać obcych ryb w zbiornikach. Co jest słuszne. Nikt nie myśli że wrzucanie obcych substancji do zbiornika może źle wpływać na dane środowisko.

Napisano

Trochę dziwne poczucie sprawiedliwości, zanęta sama z siebie albo kulki - nie, zanęta w koszyczku - tak.

Z tymi obcymi substancjami to też przegięcie. Właśnie podważyłeś sens wszelkich karm dla zwierząt, które nie tylko im nie szkodzą (przykłady domowe) lecz wręcz ratują życie (schroniska). Problem zdecydowanie leży nie w samych karmach (choć pośrednio jak najbardziej), lecz w ich ilości. Nie zjedzona karma przez ryby podlega rozkładowi jak każdy organiczny element na tej planecie, czyli złożone związki węgla. Bakterie gnilne to skomplikowany element natury, który najogólniej wpierw pozbawia wodę tlenu, lub go mocno ogranicza, na sporym obszarze wokół gnijącej zanęty a następnie grupa bakterii beztlenowych rozkłada cząstki pokarmowe. Wydzieliny tych bakterii są niesamowicie trujące dla każdego środowiska, nie tylko wodnego.

 

A przy okazji. Związki chemiczne znajdujące się w niedopałku papierosa wrzuconego do wody nie odbierają z niej tlenu. Jednak zatruwają metr sześcienny wody, w którym ryby nie są w stanie żyć.

Napisano (edytowane)

Problem z nęceniem, donęcaniem jest właściwie jeden. Należy zdać sobie sprawę dlaczego to robimy ? Robimy to po to żeby utrzymać rybę w łowisku a nie po to żeby ją ściągnąć z drugiego końca jeziora. Tylko teraz - inaczej wygląda nęcenie płotki, inaczej leszcza a inaczej karpia. Należy brać pod uwagę gabaryty połowianych ryb. Czy np kilogram kukurydzy i kilo pelletu jest dużą ilością jeśli wiemy, że występuje duża populacja amurów ? Ta sama ilość jesli miałaby posłużyć do nęcenia płotek jest nie powiedzieć inaczej jak głupotą ( chyba że w łowisku są i aktywnie żerują płocie + 0,5 kg ). Ta sam ilość na jeziorowe leszcze jest też za mała tym bardziej, że zanim opadnie na dno przy dość znacznej głębokości łowiska zostanie wchłonięta przez drobnicę zanim opadnie. 

Należy jeszcze wziąć pod uwagę czym nęcimy. Ekolodzy głoszą, że nęcą naturalnymi składnikami czyli ziemniaki, groch, kukurydza i inne ziarna. Naturalne składniki? Nic bardziej mylnego - od kiedy to w wodzie występują te naturalne składniki ? 

Część "karpiarzy" wychodzi z założenia, że musi być dużo - dużo kulek, pelletów, ziaren itd. Zamiast skupić się na wyszukaniu dobrego miejsca usiłują ściągnąć rybę z drugiego końca łowiska  :D

Tyczkarze dodają ziemi, gliny itd i że niby jest to takie ekoligiczne. Tia... 50 zawodników wali na wstępie po 10 litrów zanęty nie mówiąc o robactwie  :(

Umiar i tylko umiar oraz wiedza na temat populacji ryb powinna być wyznacznikiem ilości nęcenia. Natomiast jak napisał Zbyszek - produkcja karp dla zwierząt ( a takimi są fabryki produkujące zanęty, dodatki itd ) jest obłożona większymi restrykcjami higienicznymi i jakościowymi niż produkcja pożywienia dla ludzi.

Jacku nie należy być świętszym od Papieża w każdej dziedzinie - w nęceniu i używaniu zanęt również.

Przy okazji - wiedz, że ziemniaki i groch mają tendencję do zakwaszania wody jeśli ryby nie żerują z jakiś powodów np upał. To samo chleb. Jeśli już to lepsze są bułki.

 

JK

 

EDIT

Ryby które łowię czyli karpie traktuję jak płotki - jeśli biorą to biorą a jeśli nie biorą ani ilość zanęty ani to, że jest z jakimś cudownym dodatkiem nie ma znaczenia. Nie nęcę przed zasiadkami a skupiam się na typowaniu miejsc  :)

Edytowane przez JKarp
Napisano

Jacekzk pisze:

A ja już miałem pomysł ograniczenia zanęt wyłącznie do koszyczka. Wszyscy przytakują do tego by nie pozostawiać obcych ryb w zbiornikach. Co jest słuszne. Nikt nie myśli że wrzucanie obcych substancji do zbiornika może źle wpływać na dane środowisko.

Jacekzk pisze:

Powiem tak że sam nie palę papierosów . Słuszność propozycji koszyczka polega na tym że jest on nie współmiernie mały.

W kontekście powyższych słów, pomyśl o toksycznych właściwościach ołowiu, którego przy koszyczku jest zwykle kilkadziesiąt gram. Nie wierzę że nigdy nie urwałeś ani jednego koszyczka czy sprężyny z ołowiem. A tenże metal systematycznie zatruwa wodę przez kilkadziesiąt lat. Tak więc każdy medal ma co najmniej dwie strony.

Ps. Jako że łowię często na spinning, to w kwestii ołowiu też mam sporo na sumieniu.

Napisano (edytowane)
Rzeczywiście zanieczyszczanie wód ołowiem może być duże. Czy nie można ciężarki używać z materiału mniej szkodliwego np z żelaza

Ostatnio kończąc łowienie wysypałem do jeziora resztę zanęty. Było tego nie wiele. Mimo wszystko poczułem się źle jak sobie tą bezmyślność uświadomiłem.

Edytowane przez Jacekzk
Napisano
Po drodze do kościoła mam gospodę. Jak wychodzę z niej to przybytek boży już jest zamknięty. Tak właśnie ogranicza się dostęp obywatelowi do związków wyznaniowych :)
Chodzi o sprzeniewierzeniu się przekonaniom. Niektórzy z nas wówczas maja wyrzut np: na wątrobie lub na innej części ciała. ;)
Myślę że zanęty nie wpływaja korzystnie na środowisko wodne.

 

Napisano

Nic co pochodzi od człowieka nie wpływa korzystnie na przyrodę, ale wszystko jest kwestią skali. Stosunkowo nieduże zanieczyszczenia natura neutralizuje sama.

Napisano (edytowane)

Ostatnio kończąc łowienie wysypałem do jeziora resztę zanęty. Było tego nie wiele. Mimo wszystko poczułem się źle jak sobie tą bezmyślność uświadomiłem.

 

 

 

Myślę że zanęty nie wpływaja korzystnie na środowisko wodne.

 

I jeszcze kaleczysz rybki i ból im zadajesz...  :)

 

Jacek, czy Ty aby na pewno wybrałeś właściwe hobby?  

Edytowane przez Jotes

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...