Skocz do zawartości

Wymiary ochronne zawieszone na czas zawodów wędkarskich? Nowy pomysł ZG.


Gość
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Koledzy wędkarze, tego to chyba jeszcze nie było - panowie z Twardej robią rzeź niewiniątek! Chodzi o zniesienie wymiaru ochronnego okonia na zawody :/  Ktoś jeszcze ma wątpliwości że naszym związkiem i wodami zarządzają idioci?? 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ozet nie musi być uchwały. Zawody odbywają się według odrębnego regulaminu a takie postępowanie nie jest pierwszym i...zapewne nie ostatnim.

Dziwne, że wcześniej nikt tak nie "grzmiał" choć decyzje były o wiele bardziej kuriozalne niż ta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Zawsze uważało się, że zawodnikom ogół wędkarzy zawdzięcza szerzenie nowych trendów w technikach łowienia, nowinki sprzętowe i coraz wyższą tzw. "kulturę wędkowania", choćby poprzez szerzenie idei C&R. I trzeba przyznać że było w tym sporo racji. Teraz ta wędkarska "elita", gotowa jest porzucić szczytne ideały, lobbując za bezsensownym uśmiercaniem na zawodach setek okonków-palczaków. Bo takie właśnie będą najczęstszą zdobyczą, cennymi punktami rzuconymi na sędziowską wagę. O ile zawody spławikowe/gruntowe można rozegrać na tzw. "żywej rybie", to jakoś nie wyobrażam sobie, żeby za każdym zawodnikiem- spinningistą chodził sędzia z wagą. Zwłaszcza że zawody np. GP. Polski, potrafią zgromadzić i setkę zawodników. Docio, w kwestii uchwały, czy raczej braku konieczności takiej uchwały, zapewne masz rację. Ale drugie zdanie które uprzednio napisałem, uważam za nadal aktualne.
 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie szatańskim pomysłem był fakt wpadnięcia w ogóle na pomysł, aby pod rozgrywki sportowe podciągnąć kaleczenie żywych organizmów. Polować by zjeść - zgoda. Polować by zaspokoić potrzeby emocjonalne - to wypaczenie. A no kill lub C&R jak dla mnie to czysta hipokryzja. Jak można głosić dbanie o ryby jednocześnie je męcząc, kalecząc i w ten sposób narażać na choroby. To tak jakby karetki rozjeżdżały ludzi by zabrać ich do szpitala w imieniu dbania o ich zdrowie.

Z trendami się zgodzę, z rozwojem technicznym też ale z kulturą wędkowania to już absolutnie nie. Każde zawody to rzeźnia na rybach a czasem "czysto sportowe" współzawodnictwo w napychaniu ryb ołowiem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie można wpadać ze skrajności w skrajność. Mamy tu polemikę dwóch Zbyszków i zgodziłbym się z obydwoma, poza jedną sprawą poruszoną przez Docia, według której powinniśmy wędkować wyłącznie po to, żeby zaspokoić potrzebę zapełnienia brzuszka swojego i powiedzmy rodziny.

Ozet, można zorganizować zawody spinningowe, bez konieczności łażenia z wagą. Przykładem może być 11 listopada w Gdańsku. Warto poczytać regulamin. Nikt nie ważył ryb, a zawody zgromadziły 200 osób i zabawa była przednia.

Zawieszanie wymiarów ochronnych śmierdzi kompletnym kretynizmem, ale nie tylko takie kretynizmy ujawniają się w innych decyzjach Zarządu "Gównego" i tak będzie dopóki nikt nie rozpędzi na cztery wiatry tej kliki darmozjadów.

 

Edytowane przez Alexspin
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście, ciekawa formuła tych zawodów spinningowych rozegranych w Gdańsku. Ciekawi mnie jednak kilka kwestii. (Nie wiem czy już pisałem, że ciekawski z natury jestem ;) ) Czy podczas tych zawodów, nie dochodziło do "spięć" między zawodnikami w parach, odnośnie wyboru miejsca/odcinka łowienia? Bo z różnych powodów, jeden wolałby iść np. w lewo, drugi natomiast w prawo. Albo załóżmy jeden trafi na atrakcyjną miejscówkę okoniową, drugiemu kompletnie nic nie bierze, więc chętnie poszedł by dalej. Jednak w praktyce nie może, bo ten który "dłubie" okonki ani myśli opuścić swojego stanowiska. Jak w takiej sytuacji znaleźć kompromis? Zastanawia mnie jeszcze sposób weryfikacji przez komisję sędziowską osiągniętych wyników. Bo jeżeli udział w zawodach brało 200 osób, przy czym do godz.16:00 był "czas na zdanie kart sędziom, czas organizacyjny", a już o godz.16:30 "ogłoszenie wyników, wręczenie nagród, zakończenie zawodów", to moim zdaniem te pół godzinki, wystarczyło by na bardzo pobieżne przejrzenie zapisów w kartach startowych. A gdzie weryfikacja zapisów ze zdjęciami, które trzeba przejrzeć aby na tej podstawie ocenić wiarygodność wpisów? No chyba że organizatorzy ustalając taki harmonogram zawodów, mieli jakiś "przeciek" od Neptuna, że tego dnia komisja sędziowska wiele pracy mieć nie będzie. ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Ozet napisał:

Czy podczas tych zawodów, nie dochodziło do "spięć" między zawodnikami w parach, odnośnie wyboru miejsca/odcinka łowienia? Bo z różnych powodów, jeden wolałby iść np. w lewo, drugi natomiast w prawo. Albo załóżmy jeden trafi na atrakcyjną miejscówkę okoniową, drugiemu kompletnie nic nie bierze, więc chętnie poszedł by dalej. Jednak w praktyce nie może, bo ten który "dłubie" okonki ani myśli opuścić swojego stanowiska. Jak w takiej sytuacji znaleźć kompromis?

A chociażby tak, jak na zawodach z łódek. Przez pierwszą połowę czasu trwania zawodów o miejscu połowu decyduje zawodnik z niższym numerem startowym. A potem zmiana... I to jest zapisane w zasadach sportu, więc nikt nie ma prawa się burzyć. ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Alex nie mam zamiaru forsować swojego punktu widzenia, ani mi to w głowie. :) A kolejna sprawa to fakt, że polowanie by zjeść nie jest tożsame z każdorazowym zabieraniem wszystkiego co się haka uczepi. Świadome uwolnienie połowu, z jakiegokolwiek powodu, nie jest tożsame z celowym połowem dla "sportu". 

Ostatnia kwestia. ;) Nie musi mi się podobać obowiązujące prawo, może mnie nawet irytować sposób w jaki stawia mnie w obliczu natury. Jednak póki się nie zmieni jestem zobligowany do jego przestrzegania. Niestety obydwa wcześniej wspomniane trendy stoją w jawnej sprzeczności z obowiązującym prawem a to już zalatuje z lekka schizką. :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie było żadnych spięć, pary dogadywały się bez problemu.

Weryfikacja i ogłoszenie wyników przeciągnęło się trochę, ale Neptun dał dobry cynk, rybek nie było zbyt wiele.

Organizacja zawodów na wysokim poziomie, wędkarze też nie zawiedli, wszystko odbyło się z pełną kulturą i w doskonalej atmosferze.

Edytowane przez Alexspin
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dnia 30.01.2017 o 20:33, Docio napisał:

Dla mnie szatańskim pomysłem był fakt wpadnięcia w ogóle na pomysł, aby pod rozgrywki sportowe podciągnąć kaleczenie żywych organizmów. Polować by zjeść - zgoda. Polować by zaspokoić potrzeby emocjonalne - to wypaczenie. A no kill lub C&R jak dla mnie to czysta hipokryzja. Jak można głosić dbanie o ryby jednocześnie je męcząc, kalecząc i w ten sposób narażać na choroby. To tak jakby karetki rozjeżdżały ludzi by zabrać ich do szpitala w imieniu dbania o ich zdrowie.

Z trendami się zgodzę, z rozwojem technicznym też ale z kulturą wędkowania to już absolutnie nie. Każde zawody to rzeźnia na rybach a czasem "czysto sportowe" współzawodnictwo w napychaniu ryb ołowiem.

Tylko, że ta hipokryzja powoduje, że na zbiornikach specjalnych, prywatnych, komercyjnych ryby są a na PZW gdzie jak dla Ciebie hipokryzją jest wypuszczanie złowionych ryb ryb po prostu nie ma.

C&R nie polega na wypuszczeniu ryby lotem koszącym ręka-powietrze-woda. Polega na dbaniu o stan jej zdrowia po złowieniu. Polega na tym, żeby stosować zestawy adekwatne do połowianych ryb. Polega na tym, żeby nie czerpać "przyjemności" z długiego holu. 

A o tym, że C&R nie szkodzi rybom świadczy fakt, że łowię czasem te same karpie po dosłownie ośmiu godzinach od jego wypuszczenie. I nie mówię o komercji gdzie takie przypadki są dość częste a o wodach PZW.

JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dnia 31.01.2017 o 07:03, Alexspin napisał:

Zawieszanie wymiarów ochronnych śmierdzi kompletnym kretynizmem, ale nie tylko takie kretynizmy ujawniają się w innych decyzjach Zarządu "Gównego" i tak będzie dopóki nikt nie rozpędzi na cztery wiatry tej kliki darmozjadów.

Ja jestem tylko ciekaw, jak to się ma do ustawy i rozporządzenia ministra, odnośnie tychże wymiarów ochronnych, które określają, skoro przepisy ustawy są nadrzędnym aktem prawnym, ponad regulaminem jakiegoś PZW?

No i jeśli wędkarze powinni łowić tylko i wyłącznie po to ryby, by zaspokoić głód, a hipokryzją jest ich uwalnianie, to dokładnie 100% z nas, wędkarzy piszących tutaj, powinno bić się w piersi i żałować za "grzechy". A i PZW, albo rozwiązać, albo przemianować na Związek Hipokrytów Polskich. Można oczywiście się też po prostu, cichutko wypisać z tego związku, by nie kaleczyć ryb ze zwykłej próżności i dla zabawy znęcać się nad biednymi żyjątkami. Albo zacząć może zbierać znaczki? Ale też nie, bo hipokryzją jest wycinanie lasów po to, by zaspokoić czyjeś chore ego...

"Jakby się nie obejrzeć, dupa zawsze z tyłu".

O walce internautów (wędkarzy!), o zwiększenie wymiarów ochronnych, zmniejszenie limitów połowów i ewentualnym rozgrywaniu zawodów "na żywej rybie", nie będę już nawet wspominał, bo to jest już stara sprawa i internet pełen jest tego typu tematów. A ciągnie się to już od początku lat dwutysięcznych. Chore i skostniałe PZW, te wszystkie postulaty, zawsze jednak miało głęboko w czterech literach (w dupie). :wacko:

 

Edytowane przez Jotes
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jotes pisze:
Ja jestem tylko ciekaw, jak to się ma do ustawy i rozporządzenia ministra, odnośnie tychże wymiarów ochronnych, które określają, skoro przepisy ustawy są nadrzędnym aktem prawnym, ponad regulaminem jakiegoś PZW?
Jarek, akurat w przypadku okonia, jest to argument zupełnie nie trafiony. Ustawa o rybactwie śródlądowym (ani też rozporządzenia do niej), nie ustanawiają wymiaru ani też okresu ochr. dla okonia. W tej sytuacji PZW może dowolnie regulować tenże wymiar , od ustawowego zera w górę. Gdyby ustawa określała ten wymiar, dajmy na to na 15 cm, to wtedy PZW nie mógłby zejść w swoich regulaminach poniżej tego wymiaru, ale nadal miałby prawo go podwyższyć. Np. do 20-stu czy nawet 30-stu cm. Obniżenie wymiaru  ochronnego w kolejnych latach, byłoby możliwe tylko do wielkości określonej zapisem ustawy. Przypominam sobie że kiedyś już ten temat przerabialiśmy, ale nie pamiętam w jakim dziale i temacie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Ozet napisał:

Jarek, akurat w przypadku okonia, jest to argument zupełnie nie trafiony.

No niestety, dałem ciała, bo przecież wielokrotnie można było przeczytać o obniżaniu wymiaru np na pstrąga, by "jelita" mogła sobie poćwiczyć w sposób "legalny" na pstrążkach (nie wiem jednak, czy nadal tak się dzieje?). Mogłem więc na takim przykładzie się odnieść - wyrazić swoje wątpliwości. Ale mnie podkusiło napisać jego ten okoń, okoniowania sie mnie zachciało! Ja cofam ten okoń, ja cofam wszystkich okoniów na świecie. 

Ale i na spławikowych potrafią obniżyć wymiary (pod umiejętności zawodników :) ). 

Edytowane przez Jotes
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...