stawny Napisano 27 Maja 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 27 Maja 2018 Pięknie powędkowałeś gratulacje leszcza! 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 27 Maja 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 27 Maja 2018 Wczoraj wybrałem na miejsce zwaną Gdańską Głową. Jest to połączenie Wisły bieżącej z rzeką Szkarpawą. Miejscówka słynie z karasi, jednak tym razem nie miałem okazji spotkać tego gatunku. Rybki jakie łowiłem to płotki, leszczyki i krąpiki. Nic godnego odnotowania, ale zabawa była. 3 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 28 Maja 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 28 Maja 2018 Nie miałem dzisiaj w planach wędkowania, ale kolega Jacek namówił mnie abyśmy jechali na zalew Stare Miasto. Prawdę mówiąc, do wędkowania nie trzeba mnie jakoś szczególnie namawiać, bo w tym temacie jestem uległy niczym małe dziecko. Wyjechaliśmy parę minut po ósmej, na miejscu byliśmy o 8.20, o godz. 9-tej zaczęliśmy łowić. Mieliśmy wyłącznie przynęty roślinne pszenicę i kukurydzę kons. bo łowienie na pinki, białe i czerwone robaki, ma tam sens jedynie wczesną wiosną, późną jesienią i podczas zawodów. Na zanętę z dodatkiem garści pszenicy i pół garstki kukurydzy, ryby zareagowały od razu. U mnie lepiej, u Jacka nieco gorzej. Tak na marginesie, dzisiaj miałem identyczną zanętę jak wczoraj podczas łowienia z kolegą Mariuszem na starorzeczu. Z tym że wczoraj miałem w zanęcie pinki, bo na pinki też łowiłem, dzisiaj natomiast dodałem do zanęty i łowiłem na ziarna. W zanęcie dominowały płotki, przeplatane nielicznymi leszczykami. I całe szczęście, bo gdy leszczyki żerują intensywnie, to wtedy płotka jest tylko przyłowem. Dlatego gdy wybieramy się na Stare Miasto połowić płotek, unikamy stosowania pinek i białych robaków, które leszczyki uwielbiają. Szkoda tylko że brały płotki niezbyt imponujących rozmiarów, niezależnie czy na haczyku była pszenica, czy też ziarno kukurydzy. Są dni że kukurydza jest bardziej selektywna i biorą na nią grubsze płotki. Rybę miałem w zanęcie przez cały czas łowienia, czyli przez trzy godziny (9-12). U Jacka brania "falowały", co kilka ryb miał dłuższe przestoje, co świadczy że jego zanęta nie do końca przypadła im do gustu. Na koniec waga pokazała u mnie 4.85kg ryb, natomiast u Jacka 2.54kg. Ale następnym razem nie zdziwię się jeżeli wynik będzie odwrotny. 3 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 31 Maja 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 31 Maja 2018 (edytowane) Wybrałem się na żywca, ale od rana do 14.00 zamiast żywczyka 7 takich dzikusów. Jedna spinka, bo karpik ponad 2 kg. i wszedł w trzciny. Nęciłem na płoć: bułka tarta z herbatnikami, plus kukurydza z pęczakiem. Zestaw 4 gram , karpiówka ala spławikówka pod żywca. Porzuciłem po 2 karpiku żywca, zabawa przednia. Mój zbiornik Wapno, nie ma dużej populacji karpia. Jestem zadowolony, że brania jedno za drugim było. Ryby wróciły do wody niech rosną! Edytowane 31 Maja 2018 przez stawny 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 1 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 1 Czerwca 2018 Ozet, Chyba ze sprężyną zacznę eksperymentować kolejnym razem po 7 tych karpikach. Fajna zabawa z walecznyni rybami, prawie jak polowanie na szczupaka Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 1 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 1 Czerwca 2018 Dlaczego nie, może zwiększysz w ten sposób kaliber łowionych karpi. Byle tylko sprężyna i przypon z przynętą nie grzęzły w gęstym zielsku. Ale nie zapominaj o spławikówce, która jakby nie było dała Tobie ciekawe efekty. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 1 Czerwca 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 1 Czerwca 2018 Z okazji Dnia Dziecka zrobiłem sobie wolne i wybrałem się nad kanał Jagielloński w okolice Kępek. Pogoda nie rozpieszczała, zanim się rozłożyłem z gratami byłem wykończony i spocony jak prosiak. Ryby brały od razu po zanęceniu, głównie drobnica, płotki, krapiki, leszczyki, uklejki. Prawdziwym utrapieniem były okonki - palczaki. Z ryb godnych odnotowania były dwie ładne, prawie 25cm płotki, i leszczyk. Wędkowałem od 9.00 do 15.30. 2 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 2 Czerwca 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Czerwca 2018 Z okazji wczorajszego Dnia Dziecka wybrałem się dzisiaj nad kanał Śledziowy. Ze względu na pogodę nie obiecywałem sobie za wiele i rzeczywiście, szału nie było. Złowiłem trzy leszczyki i dwie ładne płotki. Ten leszczyk był największy. Pogoda była bardziej znośna niż wczoraj, słońce co prawdo paliło tak samo, ale wiaterek pomagał przetrwać. 2 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 2 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Czerwca 2018 W dniu 1.06.2018 o 14:21, Ozet napisał: Dlaczego nie, może zwiększysz w ten sposób kaliber łowionych karpi. Byle tylko sprężyna i przypon z przynętą nie grzęzły w gęstym zielsku. Ale nie zapominaj o spławikówce, która jakby nie było dała Tobie ciekawe efekty. Chyba efekty zanęta, i wiatr plus fale dały. Jak i karpie, to i karaś powinien być plus liny. Wyczytałem, że atraktor truskawkowy z makaronem warto zastosować pod spławik. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 3 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Czerwca 2018 (edytowane) 14 godzin temu, stawny napisał: Jak i karpie, to i karaś powinien być plus liny. Maciej, jak to mówią: "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Ale to dobrze, jak sięgać to po pełną pulę. 14 godzin temu, stawny napisał: Wyczytałem, że atraktor truskawkowy z makaronem warto zastosować pod spławik. Co do zapachów to podpowiem Ci z własnego doświadczenia, że na wspomniane gatunki (karp, lin, karaś), bywa rewelacyjny miód. Ja stosowałem miód Trapera w proszku, 2 czubate łyżki na 1kg zanęty. Napisałem "bywa rewelacyjny", bo na jednych łowiskach ryby ciągną do tego zapachu jak do przysłowiowego... miodu, na innych efekty są mizerne. Możesz też sprawdzić połączenie przyprawy do piernika i cukru wanilinowego. W proporcji 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika + 1 łyżeczka cukru wan. na kg zanęty. Jest to wyjątkowo uniwersalne połączenie zapachów, nie tylko na karpia, lina i karasia. Z zapachem truskawki w zanęcie, mam jak najgorsze doświadczenia, bo czasem miałem wrażenie że wręcz odstraszała mi ryby. Ale może akurat w Twoim łowisku będzie skutecznie wabić ryby. Edytowane 3 Czerwca 2018 przez Ozet 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
zwykły michał Napisano 3 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Czerwca 2018 Mam zdecydowanie inne doświadczenia związane z truskawka. Przyciągała tylko leszcze przez dużeee L Pozostaje tylko próbować i wyciągać wnioski. Na liny sprawdzał się kminek, śmierdzi strasznie ale czego nie robi się dla ryb Używam gotowanych konopii i najlepsze są takie które zaczynają się psuć. Sprawdziło się wiele razy i uznaję to za pewniaka. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 4 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 4 Czerwca 2018 I kolanka makaron Lubelli na 6 haczyk Ozecie Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ozet Napisano 4 Czerwca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 4 Czerwca 2018 5 godzin temu, stawny napisał: I kolanka makaron Lubelli na 6 haczyk Ozecie Maciej, czuję się wyróżniony i zaszczycony że już drugi raz (w krótkim czasie), uznałeś za stosowne poinformować mnie o swoich poczynaniach. Makaron? Czemu nie. Ugotowany z miodem albo piernikiem, może być rewelka. Albo nawet ze... strawberry (Marcela), co być może pozwoli Ci się dobrać do taaaaakich leszczy, o których wspominał Michał. 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 16 Czerwca 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 16 Czerwca 2018 Dziś, podobnie jak tydzień temu, wybrałem się nad kanał Piaskowy. Tym razem wybrałem odległościówkę. Pogoda była wymarzona ;). Rybki pokazały się od razu po zanęceniu, w 99% były krąpie. Największe o takie: Zabawa trwała do 11.30 ale wezwały mnie obowiązki rodzinne. Być może za tydzień znów spróbuję, oby tylko pogoda pozwoliła. 2 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 1 Lipca 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 1 Lipca 2018 Od piątku miałem przyjemność posiedzieć sobie nad Wytczokiem. Pierwszego dnia na wodzie melduję się po 17.00, wysiedziałem do 21.00. Mocno wiało, jednak kilka leszczyków i płotek złowiłem. Wczoraj siedziałem od 7.00 do 20.00 z krótką przerwą, mimo wyglądającego częściej słoneczka rybek było wiele mniej niz poprzednie go wieczora. Dziś pogoda bez zmian, nawet nie wstawałem rano ;) . 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rosjin Napisano 3 Lipca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Lipca 2018 Taki linek 37 cm 1.1kg w poniedziałkowy poranek godzina 8:40 3 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 8 Lipca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 8 Lipca 2018 Witajcie, Dziś wreszcie wybrałem się na rybki, nad moje wody w okolicy Dopiewa. Pierwszym rozczarowaniem, było ustawienie znaku teren prywatny na zbiorniku Wapno. Ktoś kupił teren z wodą, i o jeden akwen, już mniej dla wędkarzy. Kolejne rozczarowanie, to tłumy wędkarzy na żwirowni. Gdy wyszukałem miejsce, i zanęciłem odpowiednio, to na kuku wyjąłem takiego agenta. Jedyna konkretna rybka z dziś. Okonek wrócił by rosnąć. 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Dawid Sokołowski Napisano 14 Lipca 2018 Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Zgłoszenie Udostępnij Napisano 14 Lipca 2018 Dziś, pierwszy raz w życiu, wędkowałem na jeziorze Wulpińskim. Miejscówka była od tygodnia nęcona. W ruch poszła: lekka spławikówka i ciężka gruntówka - spławik zostawił sprężynę zdecydowanie w tyle. Na haku królowała kukurydza. Robaczki nie miały szans. Piękne płocie się wieszały. Kilka sztuk na 30 cm się trafiło. Były też malutkie leszcze, spore krąpie oraz piękne wzdręgi. Wiatr hulał w najlepsze, fala była naprawdę duża. Często nie widziałem brań - spławik po prostu ginął pod falą i się już nie pojawiał - wtedy zacinałem. Miało być burzowo, ale nie spadła nawet kropla deszczu. Bajka. Fajny - to najlepsze określenie na dzisiejszy wypad. 5 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 22 Lipca 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 22 Lipca 2018 W piątkowe popołudnie wybrałem się nad nasze kanały. Pierwotnie planowałem powędkować na Śledziowym ale silny wiatr zmusił do szukania innej miejscówki. W końcu padło na Piaskowy. Warunki idealne na łowienie odległościówką. Niestety rybki w ogóle nie współpracowały. Za to całkiem miło spędziłem popołudnie. 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Dawid Sokołowski Napisano 30 Lipca 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Lipca 2018 Po tygodniu nęcenia pokusiłem się o pierwszą zasiadkę. Nęcę dalej i zobaczymy co wędkarski los da Są w życiu wędkarza takie chwile: spławik odjeżdża w zarośla – aj! – spóźnia się z zacięciem. Jest noc, łapy mu się trzęsą, bo dzieje się (oj dzieje). A tu bach! – jedzie coś na drugim kiju. Najpierw "łup" na rosówę, a potem "łup" na kuku i ryba gnie wędę. Mam cię ty, ty… no właśnie? Kto ty? – myśli kotłują mu się w głowie. W życiu wędkarza są takie chwile, że ryba prze do dna, a wszystko tonie w księżycowym blasku. Mam cię! Mam lina! – co innego mogłem myśleć? Przecież od tygodnia „zielonego” nęciłem i miałem chęć w „zielone” pograć. Nic nie widzę? Nic! No prawie. Latarki-czołówki nawet nie zdążyłem wyciągnąć z torby. Z pomocą przyszła lipcowa noc: jasna, ze swym okrągły jak bochenek chleba księżycem, spoglądającym na okolicę. Coś się chlupie na końcu żyłki: lin! Lin? Lin? 5 minut wcześniej. Pięknie! – ziemniaków brak. Słyszę złośliwy chichot nędznej mojej, wędkarskiej doli. Nęciłem nimi od tygodnia... Ale cóż? Jedna, druga wędka. Rosówka, kukurydza. Patrzę na zegarek: godzina trzecia dwadzieścia, słońce niedługo wychyli się zza horyzontu, ale póki co srebro zalewa niezmąconą taflę wody – jest pełnia. Miała być nocka, a dopiero zaczynam, więc spieszę się. I jestem pewien: nie może być dobrze… Spokój posiwiałej powierzchni jeziora mącą delikatne zestawy. Pierwszy, potem drugi. Gdzie jesteś? – grzebię w torbie szukając zafajdanej latarki i… Łup! (żeby nie powiedzieć: jeb!!!) – poszedł pierwszy! Odwracam się i widzę to. Licho jakieś ciągnie rosówkę w zarośla. Robi to z delikatnością cygana porywającego swoją wybrankę. Sajonara! – nie zdążyłem zaciąć, pomyśleć, zrobić cokolwiek (usiąść, kucnąć czy fikołka z żalu zrobić) a tu – jebut! – wali coś w drugą wędkę. Nie myślę. Zacinam. Ryba prze do dna, skręca i kołuje. Gnie wędkę. Haa! – teraz to ja śmieję się, bo wędkarski los się odwrócił! Lipcowa (prawie)noc ma moc! Patrzę na księżyc, okrągły jak bochenek chleba. Nie, to nie księżyc. Ten już zaczyna się rozmywać w poranku – to srebrzący się w jego resztkowej poświacie grzbiet, pięknego lipcowego leszcza. No! Spływaj, leszczu! – jakoś tak niechętnie w kierunku jeziorowej toni odpływa Lechu, a ja z wielką nadzieją zarzucam raz jeszcze. I tak sobie myślę: są w życiu każdego wędkarza takie chwile, że ryba prze do dna, a wszystko tonie w księżycowym blasku… …i wyciągam kolejnego Leszka. Wziąwszy na pograniczu dnia i nocy, zapozował w pełnej krasie po czym odpłynął – skąpany nie w srebrze, ale złocie słonecznego poranka. 3 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
stawny Napisano 9 Sierpnia 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 9 Sierpnia 2018 (edytowane) Upały w Wielkopolsce, to katorga. Wieczorny szybki wczorajszy spławik, dał takiego mieszkańca wody. Może okaz to nie jest, ale przy upale cieszy. Ryba się rusza tylko pod wieczór Amator kukurydzy i herbatników Edytowane 9 Sierpnia 2018 przez stawny 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Dawid Sokołowski Napisano 12 Sierpnia 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Sierpnia 2018 A na Warmii deszczowo i burzowo, ale biorą te same rybki 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 12 Sierpnia 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Sierpnia 2018 Wczoraj wreszcie wybrałem się na rybki. Zajrzeliśmy z Pawłem na miejscówkę, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki na kanałach, na Piaskowym "pod drutami". Rybki brały od razu po zanęceniu niestety tylko drobnica. Ale za to zabawa trwała bez przerwy. 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Dawid Sokołowski Napisano 15 Sierpnia 2018 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 15 Sierpnia 2018 (edytowane) Zielono mi Chyba liny na stałe wejdą do mojego wędkarskiego grafiku Edytowane 15 Sierpnia 2018 przez Dawid Sokołowski 1 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 16 Sierpnia 2018 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 16 Sierpnia 2018 Przy okazji wolnego dnia wybrałem się, a jakże, nad kanał Piaskowy . Jak poprzednio, brała głównie drobnica, tak na bata jak i na federka. W końcu wyciągnąłem z pokrowca odległosciówkę i zacząłem dłubać pod drugim brzegiem. Rybki wychodziły jakby nieco większe, ozdobą były piękne krasnopióry. 3 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi