-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Tu Łotrze Jeden, przyznam Ci rację. Sum potrafi zrobić prawdziwe spustoszenie w niedużym stawie. Tylko jak "wytłumaczyć" szczupakowi, okoniowi czy sandaczowi, że ma zjadać wyłącznie skarłowaciałe karaski, ale już narybku lina czy karpia ma nie ruszać? Jednak matematyka jest po Twojej stronie. Jeżeli pośród kilkuset karasi, pojawi się kilkadziesiąt "szlachetniejszych" rybek, to z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że częstszym łupem drapieżnika będzie karaś niż mały linek czy karp. Moim zdaniem kilka szczupaków spokojnie możesz wpuścić. Z sandaczem jest to ryzyko, że najlepiej czuje się w dobrze natlenionych wodach. Rzekach, przepływowych jeziorach, zbiornikach zaporowych, gdyż jego zapotrzebowanie tlenowe jest znacznie większe niż np. szczupaka. W małym stawie, mógłby nie przetrwać letnich upałów czy zimowej przyduchy. Nie zgodzę się z tym że "szczupak jest łakomy" jak piszesz. Gdyby tak było, to żerował by codziennie, a przecież tak nie jest. Z moich obserwacji, jeszcze z czasów gdy szczupaków było "jak mrówków", wynika że znacznie częściej łowiłem szczupaki z pustym żołądkiem niż pełnym. Gdyby były jakoś szczególnie "łakome ", to powinno być odwrotnie. Były dni że bez problemu w danym akwenie można było złowić kilka, ba nawet kilkanaście szczupaków, a innym razem nie było nawet brania. A przecież szczupaki nadal tam były, tyle że nie czuły potrzeby atakowania czegokolwiek. Były, bo gdy trafiałem na właściwy dzień, to znów ich ileś tam łowiłem. Owszem, zdarzają się szczupaki szczególnie "nadgorliwe", które w gorączce polowania mając w żołądku dopiero co połkniętą rybę, atakują za moment sztuczną przynętę. Jednak w zdecydowanej większości przypadków, jedzą tylko tyle ile potrzebują do zaspokojenia głodu.
-
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Wyciągasz dobre wnioski. Naszymi podpowiedziami, poszliśmy Ci po prostu "na rękę". -
Skąd te rozterki? Dzięki temu jesteś oryginalny, "nie do podrobienia", jedynym w swoim rodzaju. A jeżeli nie jedynym, to jednym z tych wędkarzy co to ich "ze świecą szukać".
-
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jeżeli to koniecznie ma być wędka na spławik i grunt, teleskopowa w dodatku, to jedyne co przychodzi mi do głowy, to wędka typu Tele Feeder, którą "obskoczysz" spławik i grunt. Każda z popularnych firm na naszym rynku (Jaxon, Konger, Robinson, Mikado), ma w swojej ofercie tego typu wędki. Konkretnego modelu Ci nie podpowiem gdyż takimi wędkami nie łowię. Wpisz w wyszukiwarkę: Wędka Tele Feeder i nazwę firmy jak wyżej, wyświetlą Ci się różne propozycje. Będziesz mógł wybrać coś pod swój gust. -
No właśnie, potrzeba było "Starego Dobrego Jotesa " , żeby napisać to co każdy miał na myśli, ale nie potrafiliśmy "ubrać tego w słowa".
-
Alex, osobiście nie łowię na łowiskach komercyjnych, bo jakoś tak kojarzą mi się z safari w zoo. Radziłem Dario 1906 żeby zaczął od komercji, tylko dlatego żeby raz i drugi na początek coś tam jednak złowił. Żeby ten "wędkarski bakcyl", na dobre się w nim zagnieździł. Bo jeżeli zacznie od wód PZW i kilka razy pod rząd nic nie złowi, co jest wielce prawdopodobne, to odstawi wędki do kąta na kolejne 15 lat, a być może na zawsze.
-
Po to jest forum żeby pytać. Skala naszej cierpliwości i wyrozumiałości jest ogromna. Co do wyboru łowiska, komercja czy wody PZW. Jeżeli wędka ma być tylko pretekstem do wypoczynku i relaksu nad wodą, to łowisko i jego rybostan nie ma większego znaczenia, byle tylko zapewniało względny spokój i ciszę. Nie musi to być cisza "dzwoniąca w uszach", ale żeby chociaż śpiew ptaków i rechot żab, przedzierał się choć trochę przez wrzask z samochodowych odtwarzaczy muzyki. Jeżeli jednak chciałbyś coś złowić, to na łowiskach komercyjnych jest ku temu większa szansa i prawdopodobieństwo. (Choć przyznaję że sam nie jestem wielbicielem tego typu łowisk.) Obecnie większość wód PZW, to łowiska trudne, ze względu na ich dość ubogi rybostan. Takie łowiska wymagają dużego doświadczenia wędkarskiego, znajomości możliwości danego akwenu, czyli gdzie, kiedy i na co najlepiej się zaczaić. Zaawansowanie techniczne wędkarza, oraz sprawne operowanie wędką, też ma duże znaczenie. A i to nie gwarantuje sukcesów, gdyż częściej wody PZW smagają nas niepowodzeniami, niż obdarzają udanym połowem. Reasumując, na początek radził bym Ci nabierać doświadczenia i wprawy na łowiskach komercyjnych. Później tak jak każdy z nas, będziesz już sam dokonywał mniej lub bardziej słusznych wyborów.
-
Wszystkiego - wszystkim, każdemu niech się spełnia według jego potrzeb i marzeń.
-
Całkowity spontan, bo dalekosiężne plany mają to do siebie, że często "biorą w łeb".
-
Dołączyłem do kolegów którzy zamawiali w sklepie u Górka "różne różności". Kupiłem 8 spławików do bata, oraz dwa opakowania haczyków (moim subiektywnym zdaniem, najlepszy model haczyka w ofercie Drennan'a). Spławiki wyglądają na bardzo solidnie wykonane, ale to zweryfikuje łowisko.
-
Skandaliczne działania starostw
Ozet odpowiedział Alexspin wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Mądrze i rozsądnie gościu prawi, bez tendencyjnych politycznych "wkrętek". Alex, jakaż to jest "droga przestępstwa", jeżeli zgłosisz się do macierzystego koła, a tam według danych z Twojej kartoteki wystawią Ci zaświadczenie że: Aleksander T. urodzony wtedy i wtedy, zdał egzamin na kartę wędkarską, tego i tego dnia, roku pańskiego np. 1967. Przecież nikt Ci nie każe zdawać powtórnie egzaminu, ale wydany "świstek" będzie miał formę zaświadczenia. Tak bynajmniej ja to rozumiem. Jeżeli przepisy mówią że kartę wędkarską wydaje się po przedłożeniu zaświadczenia o zdanym egzaminie, to większość urzędników będzie się tego kurczowo trzymać, do ostatniej kropli atramentu. Inna sprawa że "urzędasom" powinna wystarczyć stara karta wędkarska, jako niepodważalny dowód zdanego wcześniej egzaminu. -
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Nic się nie przejmuj, taka już jest świecka tradycja naszego forum. Tematy pączkują w różnych kierunkach niczym drożdże i wszystkim to odpowiada. No może tylko nasi Drodzy Admini, nie są tym jakoś szczególnie zachwyceni. -
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Żeby była jasność Andrzej, wolę wędkarzy którzy używaja własnych określeń i pojęć, na to jak i czym łowią, niż "uczonych wędkologów", których wędkarska aktywność sprowadza się do cyberprzestrzeni. Tu odpowiem dyplomatycznie, nie widzę takiej potrzeby, ale nie widzę też przeciwwskazań, jak ktoś się uprze że tak chce, to co mu zrobisz? -
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Drogi i niewątpliwie sympatyczny Michale (zwykły zresztą) . To co autor miał na myśli, dotarło do mnie już za pierwszym razem. Mi chodziło raczej o "dyrdymałki formalne" (określenie którego użył dokładnie rok temu Wartburg w pewnej "energetycznej" dyskusji), czyli pomylenie pojęć: akcja i ugięcie. Błąd dość powszechny w opisach parametrów wędzisk. -
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Andrzej, tak namąciłeś, tak namieszałeś, że teraz boję się jakąkolwiek wędkę wziąć do ręki, żeby sobie albo komuś krzywdy nie zrobić. -
Wiem, wiem, zrobisz tak jak uważasz za stosowne, według własnego doświadczenia, żeby kijek był pierwsza klasa. Chciałem po prostu coś tam napisać, że też pochylam się z troską nad Twoim ultralight-em, w ogólnie miłej i sympatycznej atmosferze świąt.
-
Jarek, a nie ma możliwości osadzenia wklejki teleskopowo? Po doszlifowaniu jej do odpowiedniej średnicy, wsunąć od dołu i zaciągnąć jak szczytówkę w wędce teleskopowej, stanowczo ale z wyczuciem i nawet kleić nie trzeba. Nie wiem czy w Twoim subtelnym spinningu w ogóle byłaby taka możliwość, bo moje doświadczenia dotyczą spina z cw. 5-20g.
-
Jaką wędkę na spławik/gruntówkę?
Ozet odpowiedział Modzo90 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
O, słusznie i mądrze gość prawi. Kiedyś już zabierałem się do odpowiedzi w tym temacie, ale się rozmyśliłem. Nikomu nie chce się sprawdzić czy może odpowiedź na jego pytanie, porada, sugestia takiego czy innego wyboru, nie istnieje już na forum. Są działy: Spławik ; Gruntówka ; Spinning ; Sprzęt wędkarski dla początkujących. Wystarczy przejrzeć je choćby pobieżnie, a gdy nie znajdzie się żadnej podpowiedzi w interesującej nas kwestii, założyć nowy temat. Ale jak już dorwałem się do głosu, to spróbuję coś podpowiedzieć. Wędka Antris HTI Tele Tino, będzie dla Ciebie odpowiednia, tym bardziej że dotychczas łowiłeś na spławik wędką spinningową. Ale "to coś" do czego prowadzi link (nie jest to Antris Tele Tino), zdecydowanie bym Ci odradzał. Bo wędka 3,60m, przy 12-tu składach, powinna być ostatnim wyborem w akcie desperacji wędkarza. Wyobrażam sobie że w takim teleskopie, pod obciążeniem, będą "pracować" jedynie dwa ostatnie segmenty, czyli szczytówka i przedostatni skład. Pozostała część wędki będzie sztywna niczym kij od szczotki, o choćby namiastce płynności ugięcia nie ma nowy. Przy tego typu wędkach, najczęściej uszkodzeniu ulega przedostatni skład, który przenosi ogromne przeciążenia. Teleskop Antris z mniejszą ilością segmentów, będzie miał na pewno lepsze właściwości użytkowe, niż "to coś" pod linkiem. Możesz łowić nim na spławik w wodzie stojącej, albo na przystawkę w rzece, także na przepływankę w mniejszych rzekach. Jeżeli z gruntu, to tylko tzw. "lekka gruntówka" w wodzie stojącej, ewentualnie w rzece/kanale z leniwym nurtem. Obciążenie zestawu w zakresie 5-20g. Jednak żeby ciągle nie zmieniać zestawu spławikowego na gruntowy i odwrotnie, ten teleskop stosuj tylko jako spławikówkę. Do łowienia z gruntu, za jakiś czas w miarę możliwości finansowych, kup sobie jakiś feeder, choćby stosunkowo tani Golden Lion. (Pierwszy jaki mi przyszedł do głowy i ma pochlebne opinie.) -
Jotesku, dostałem dzisiaj w prezencie nową, niewyszukaną zresztą, maszynkę. (Ale jak to mówią: "darowanemu koniowi...") Tak więc zakup czegoś solidniejszego, odkładam co najmniej o rok. Jak widzę na Twoim zdjęciu, to jedna z tych, które Ty swoimi palcami (niczym w imadle), zgniatasz na "dzień dobry". Ale biorąc pod uwagę, że ja mam palce powiedział bym, takie bardziej "artystyczne", więc dobry rok posłuży mi na pewno.
-
No i w tym momencie Jotesku, mój zachwyt nad Twoją "wonderful machine", prysł niczym bańka mydlana...
-
Rok temu kupiłem sobie (w promocji w sklepie int. Wedkarski.com) bat Kongera Turion Pole 700. Zakup ten okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż wędka sprawuje się świetnie. Jesienią wypatrzyłem w sklepie CentrumWedkarskie.pl, bat Turion Competition Pole, który także był w promocji. Postanowiłem kupić kolejną siódemkę, gdyż zależało mi żeby podczas zawodów mieć pod ręką drugi bat o takim samym zasięgu, ale z innym zestawem (np. lżejszym albo odwrotnie), aby w razie zmiany intensywności żerowania ryb lub warunków atmosferycznych, nie tracić cennego czasu na zmianę zestawu. Baty Kongera, tak w pierwszym, jak i drugim przypadku okazały się świetnie wyważone, dzięki czemu łowiąc nimi przez kilka godzin, nie odczuwa się zmęczenia czy innego typu dyskomfortu. Jednakże już podczas pierwszego łowienia Turionem Competition Pole, dało się zauważyć że odbiega charakterystyką pracy od "starego" Turiona Pole. Nie znaczy to że jest gorszy, jest po prostu inny. Pierwszym Turionem łowiłem cały sezon i powiem szczerze że jestem nim zachwycony. Jak wcześnie wspomniałem, wyważenie jest bez zarzutu. Akcja szybka, ugięcie szczytowo środkowe, przy dużym obciążeniu przechodzące w ugięcie progresywne (co mnie w tym bacie szczególnie zachwyca). Jest mocny i w jego opisie nie ma wcale przesady. Pół kilowe ryby można spokojnie brać "na klatę". Pięknie amortyzuje zrywy większych ryb np. leszczy (w przedziale 1,2kg - 1,9kg, bo takie na niego złowiłem), do których już konieczny jest podbierak. Nowym Turionem Competition, łowiłem jak na razie tylko raz, na pewnym starorzeczu gdzie aż do pierwszego lodu biorą płocie na pszenicę i kukurydzę. Taka jest specyfika tego starorzecza od lat - zimowisko płoci. A więc tak, Turion Competition jest batem średnio szybkim, o ugięciu środkowo-szczytowym. Już pod płotką 25cm ugięcie jest dość głębokie, tak że ma się wrażenie że ryba jest 2x większa. Ale w żadnym razie nie jest żadną kluską. Dzięki głębszej amortyzacji pewnie trzyma rybę, dość powiedzieć że przez 4 godziny złowiłem 45 może 50 płotek (tak orientacyjnie bo nie liczyłem), i żadna, dosłownie żadna nie spadła z haczyka. Oczywiście sporo razy poczułem tylko na moment rybę na haku, ale to nie wina wędki, tylko mojej zbyt wczesnej lub zbyt późnej reakcji na delikatne branie. Płotki w zakresie 18-22cm, można spokojnie na tym bacie podnosić do ręki. Gdy w ten sposób wyrwałem z wody płotkę około 25cm, miałem wrażenie że szczytówka za moment je...., sorry, pęknie, więc już więcej tego numeru nie próbowałem. Te większe trafiały do podbieraka. Tak więc widział bym zastosowanie Turiona Competition do zawodniczego łowienia "pitków", choć mam wrażenie że dzięki głębokiej amortyzacji, poradzi sobie ze znacznie większymi rybami. Ale po jednym łowieniu trudno to jednoznacznie stwierdzić. Na ten moment, gdyby za "pitkami" pojawiły się w łowisku większe ryby, bezpieczniej byłoby sięgnąć po "starego", sprawdzonego już Turiona. Ścianki blanków obu Turionów są mocne, twarde. Przy rozkładaniu i składaniu, nie ma się wrażenia że można blank zgnieść. Średnica dolnika "starego" Turiona Pole wynosi 31,8mm, nowego Turiona Competition 26,5mm.
-
Jarek, ale Ty potrafisz przekonująco bajerować. Powiedzmy że mnie przekonałeś, nawet jeżeli Twoje wyliczenia są ciut zbyt optymistyczne. W ciągu 15 lat jak zajmuję się papierosowym rękodziełem, zdewastowałem chyba sześć tych suwakowych maszynek. Ta na zdjęciu okazała się najtrwalsza. Służyła mi bite 5 lat, ale już jej czas dobiegł końca. Mimo że plastik jest twardy (tej chyba byś w palcach nie zgniótł), to jednak przez te lata prowadnica "dostała" dużych luzów i robienie papierosów zaczyna być męczarnią. Chciałem kupić następną, identyczną, ale nigdzie nie mogę na nie trafić. Ja na pewno nie jestem w stanie produkować papierosów tak szybko jak Ty, gdyż mam taki nawyk że końcówkę każdego papierosa zawijam (jak na zdjęciu). Nie znoszę wykruszonych końcówek papierosów, gdy przypalając końcówka gilzy bucha mi płomieniem. Tak więc najprawdopodobniej kupię maszynkę spod Twojego linku. Teraz robię pakę około 20 minut, więc gdyby udało mi się ten czas skrócić o połowę, byłbym cały happy.
-
Jarku-Jotesku, tu moim zdaniem mocno "przegłeś pałkę". Tak czy inaczej odpowiednią porcję tytoniu, za każdym razem trzeba ułożyć ręcznie, więc 5 minut jest tu gruuuubą przesadą. No chyba że zapomniałeś o jedynce przed piątką, to by zmieniało postać rzeczy. Co nie zmienia faktu, że jestem tą maszyną mocno zainteresowany.
-
Wesołych Świąt i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.
-
To nie tak Marcin. Osobiście nie jestem zwolennikiem nadmiernego odchudzania sprzętu, wręcz przeciwnie. W swoim poście powyżej, przeciwstawiłem tylko Twoją propozycję spina (z cw. 20-60g), rzeczywistości większości polskich łowisk. Sam łowiąc w rzece, nie schodzę z cw. spina poniżej 10-30g, albo 10-40g czasem 20-50g. Jeżeli wybiorę się na okoliczne starorzecza i nadrzeczne doły ze spinem 3-15g, i zdarzy mi się "zabłądzić" nad rzekę, to czuję się w tych okolicznościach źle. Wolę mieć jednak konkretny argument w ręku, abym gdy zajdzie taka potrzeba, to ja "rządził" rybą, a nie ryba mną. Mocniejszym spinem, mogę poprowadzić przynętę gdzie chcę i jak chcę. Byle Alga dwójka nie wygnie mi spina w pałąk w nurcie. A i warunki łowienia w rzece zwykle nie są laboratoryjne. Co zrobię "trzcinką" 3-15g, przy wysokich burtach brzegowych z silnym nurtem? Nawet jeżeli uda się w miarę poprawnie poprowadzić przynętę, to ewentualny szczupak na haku, zaraz da nura w starą zatopioną ostrogę, albo pod jakiś zerwany razem z burtą krzak. Miałem taką sytuację trzy dni temu. Zaciąłem szczupaka 64cm (na zdjęciu) u podstawy skarpy, tuż przy zatopionej główce i dzięki temu że miałem konkretny "mięsisty" argument w ręku, mogłem go przytrzymać "na krótkiej smyczy", a po 10-15 sekundach, wyrzuciłem go jednym płynnym ruchem na skarpę. Spin nawet nie jęknął. Z delikatnym spinem w ręku, cóż mógłbym zrobić? Prawdopodobnie jak większość spinningistów łowiących subtelnie, omijał bym takie miejscówki. Również mam nawyk ustawiania hamulca kołowrotka "na twardo". W ten sposób uzyskuję dużą przenikliwość zacięcia, często drapieżnik ma przebitą górną szczękę na wylot. Obiektywnie jednak trzeba przyznać, że takie twarde ustawienie hamulca jest ryzykowne, gdy branie następuje niemal pod nogami wędkarza. Wtedy nie ma czasu na jakąkolwiek reakcję, więc może się to skończyć zerwaniem zestawu, a przy źle dobranej mocy linki, połamaniem wędziska. W Szwecji taka groźba jest nadal realna, natomiast u nas jest to zagrożenie coraz bardziej teoretyczne... niestety.
