-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Janusz pełen szacun. W pełni profesjonalne wytłumaczenie zagadnienia wbrew mitom, przesądom i przedziwnym opowieściom. Jestem pewny, że część wędkarzy "łyknęła" dużą dawkę wiedzy.
-
Żaden karpiarz nie napisze, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest dopasowanie linki do wędziska w lbs. Ja to zrobiłem z dziką przyjemnością, bo mam deja vu z niegdysiejszych bojów w temacie brytyjskiego karpiowego lbs a cw reszty świata. Po dopasowaniu linki do wędziska oraz akcesoriów dopiero możesz pisać o rybach 10+ a raczej jakichkolwiek rybach. Aha i nie zadaj tak prozaicznego pytania, wręcz samego się nasuwającego, dlaczego lbs jest wyliczane z kąta prostego blanku a nie jego wytrzymałości. Nie pytaj, mógłbyś obalić całą mitologię karpiarzy. Ja to zrobiłem z wagglerem odróżniając technikę odległościową od angielskiej i do dziś mi się odbija.
-
http://forumwedkarskie.pl/page/index.html/art/pzw-oraz-prawo-wedkarskie/dokumenty-wędkarza-r81
-
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
Docio odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
Zbliża się trochę wolnego to u starszych ludzi narasta panika, bo wszystko będzie pozamykane i trzeba już, natychmiast zrobić zakupy, jakby koniec świata był. Rad-nierad zabrałem mamę do Tesco po bezapelacyjnie niezbędne młode ziemniaki i młodą kapustę. Niestety to był jedynie początek ale jakimś cudem udało mi się pochamować zapędy zakupowe. Od tego dreptania po sklepie zachciało mi się pić a skoro byłem w Tesco, to postanowiłem zajrzeć pomiędzy regały z piwem. Jak zwykle trafiłem na Butauty, który mi wybitnie smakuje piwem a nie gorzałą. Dostrzegłem też to piwo z inną naklejką i również postanowiłem spróbować, a co. I jeszcze mały przeglądzik wyłącznie importowanych. -
Wędzisko karpiowe to zwykła gruntówka, tyle że nazywa się karpiówka. Wędzisko feeder to również zwykła gruntówka, tyle że wyposażona na szczytówce we wskaźnik brań. Na oba wędziska można łowić takimi samymi zestawami. Takimi samymi a nie tymi samymi, gdyż kluczowe znaczenie ma cw danego wędziska, które jest indywidualne dla każdego wędziska.
-
Prokuratura informuje "półgębkiem"
-
Słusznie wątpisz, bo nie dotyczą. Dotyczą wyłącznie statków rejestrowanych a kajaki turystyczno-rekreacyjne takimi nie są. Co więcej, wszelkie łodzie spacerowe a nie wędkarskie też tego nie muszą posiadać.
-
O i z tym się zgodzę. Wszelkie "udziwnienia" skonstruowane przeciw obywatelom mogłyby być zlikwidowane, bo gdy trafi się na służbistę to nawet linkę przy kole ratunkowym zmierzy.
-
Wszystko jest do rozpatrzenia. Jeśi w sprzęcie ratowniczym występuje bosak teleskopowy to spoko, powinien przejść, bo będzie homologacja na sprzęt. Zakładam iż wiesz, że każdy sprzęt ratowniczy jest opisany, z czego jest wykonany, wymiary, wypornosci, itd. Jesli jednak ten bosak teleskopowy to radosna twórczość któregoś producenta, to będzie jak z kajakiem wędkarskim. Zależy Ci to kombinuj, gdyby mnie zależało to też kombinowałbym. Sprawdzaj dosłownie wszystko aby nikt nie mógł Ci popsuć humoru na wodzie. Jotes nie wprowadzaj człowieka w błąd. Podałem przepisy prawnie obowiązujące i nawet punkty gdzie to jest napisane a Ty mu wyjeżdżasz ze swojej praktyki na jednym akwenie, gdzie wszyscy się znają.
-
Jak widać da się, a nawet coś mi się kojarzy, że ktoś kiedyś chwalił się, że zerejestrował belly boat. Problem leży gdzie indziej, czyli w zapisach prawnych i to niestety wymaga dość pokaźnej ilości tekstu. Postaram się jednak uczynić to w formie instant. Rejestrację łodzi do amatorskiego połowu ryb reguluje ustawa o rybactwie śródlądowym oraz zapisy z rozporządzenia do niej, tego o przydługiej nazwie. Na podstawie tej ustawy starostwa rejestrują sprzęt pływający i jest dobrze. Obecnie obowiązująca ustawa o kulturze fizycznej i sporcie nie mówi wprost, ze kajak, ponton i rower wodny służą wyłącznie do uprawiania rekreacji. Zapis ten zniknął, lecz w tym samym czasie nastapiła nowelizacja ustawy o żegludze śródlądowej. Wracając do rejestracji, samo zarejestrowanie nie powinno być problemem ale co dalej? Dalej jest zapis w ustawie iż łodzie do amatorskiego połowu ryb podlegają zasadom bezpieczeństwa przy uprawianiu żeglarstwa. Tu leży prawdziwy problem bowiem w tym dokumencie jest zapis: §16 ust 2 Każdy statek powinien być wyposażony w środki bezpieczeństwa, zgodnie z wpisem w dokumencie rejestracyjnym lub w karcie bezpieczeństwa statku. Zapis nic nie wyjaśnia lecz kieruje do innego dokumentu, bardzo ważnego, a mianowicie: rozporzadzenie ministra infrastruktury z dn 5 listopada 2010 roku w sprawie wymagań technicznych i wyposażenia statków żeglugi śródlądowej oraz upoważnienia podmiotów do wykonywania przeglądów technicznych statków. Ufff, długa nazwa i tekstu w niej też sporo. Skupiając się na sednie interesują nas zapisy które mówią o koniecznym wyposażeniu statku. Tak statku, gdyż po zarejestrowaniu sprzęt pływający zmienia status na statek. Konkretnie dotyczy § 6 ust 1. ale wyłącznie dla statku do 3,5m długości i bez napędu mechanicznego. Kajaki mają raczej około 4m no chyba, że te wyczynowe do ekstremalnych spływów. Statek dłuższy niż 3,5m (nadal bez napędu mechanicznego), nie musi mieć już koła ratunkowego ale za to musi mieć bosak, odbijacze i apteczkę o czym mówi §19. Jest za to uwaga pod tabelą wymaganej ilości kół ratunkowych w zależnosci od długości statku i rejonu żeglugi, iż nie wymaga się kół ratunkowych o ile budowa i konstrukcja statku nie pozwala na umieszczenie koła ratunkowego. Jedynym potwierdzonym urzędowo statkiem podchodzącym pod ten zapis jest skuter wodny. Rozsądek nakazuje dodać belly boat ale reszta? No to chyba wyjaśniłem dlaczego sprzedaż kajaka wędkarskiego ma sens jedynie dla sprzedawcy. Po zarejstrowaniu i braku bosaka w kajaku w trakcie kontroli policja z uśmiechem wystawi mandat. No przynajmniej może wystawić albo pouczyć, albo zlitować się nad szuwarkami. Niemniej, pamiętając jak "dzieliła" mandaty na lewo i prawo za gaśnice 1kg w łodziach z silnikiem mam wątpliwości co do pouczenia lub litości. I dlatego cały czas twierdzę, że mimo braku bezpośredniego zapisu, żaden ponton, kajak, rower wodny (ten akurat najmniej) lub inne pływadełko, konstrukcyjnie nie są przystosowane do bezpośredniego użytkowania wędkarskiego ze względów bezpieczeństwa (przemieszczanie się - kotwice, kontakt z haczykiem i innymi ostrymi przedmiotami), oraz minimalnego bezpieczeństwa w operowaniu wędziskiem. Całkiem sporo łodzi stricte wędkarskich również moim zdaniem nie jest przystosowanych do połowu ryb. Burty za niskie, ławki za niskie, wyjątkowa łatwość do wywrotki, gdyż są za wąskie i zbyt lekkie. Nie ja jednak tworzę przepisy.
-
Krystian zrobisz jak uważasz, ja życzę Ci jak najlepiej. Weź tylko proszę pod uwagę zapis z ustawy o rybactwie śródlądowym: Art 20 ust 6: Amatorski połów ryb przy użyciu sprzętu pływajacego, o którym mowa w ust. 2, odbywa sie z zachowaniem zasad bezpieczenstwa przy uprawianiu żeglarstwa, okreslonych w przepisach o żegludze śródlądowej. To, że urzędnik wyda rejestrację, to jeszcze nie jest gwarancją, że nie będzie nieprzyjemnosci. Co i raz w mediach jest info ze zwykłej ludzkiej tragedii, bo urzędnik się pomylił. A to ktoś musi rozebrać dom, a to sklep albo dostał wyrok za kłusownictwo za połów we własnym stawie.
-
Nie kwestionuję ale naprawdę bardzo trudno mi w to uwierzyć. Możliwe, że właściciel coś zakręcił albo akurat właściwy urzędnik był niedouczony. Aby cokolwiek zarejestrować w którymkolwiek z dwóch rejestrów sprzęt pływający musi spełniać określone warunki techniczne i bezpieczeństwa.
-
Prawo polskie zezwala na połow ryb wyłacznie ze sprzętu rejestrowanego. Jak uda Ci się zarejestrować kajak, to będziesz chyba pierwszy w tym kraju.
-
Wiesz, w końcu się cywilizujemy, dbamy o naturę stawiając nowe kominy oraz wylewając beton i asfalt gdzie popadnie. Oczywista ironia, która nie miałaby miejsca gdyby kasa nie rządziła tym światem.
-
Koło nie ma osobowości prawnej, więc nie ma różnicy, czy będzie sygnować, czy nie, mocy urzędowej mieć nie będzie. Tak samo mogą olać jak od osoby prywatnej. ZO taką osobowość prawną już ma i im muszą odpowiedzieć choćby dlaczego nie będzie odpowiedzi.
-
No i tajemnica piwa na rybach wydała się. http://www.wiocha.pl/1346173,Nawet-ryby-lubia-piwo
-
Ale jesteś świadomy, że to dotyczy wyłącznie rybactwa morskiego? I tak jeszcze, jesteś świadomy, że to rybacy i hodowcy zorganizowali?
-
Nie ma nieudanych są tylko niesprawdzone w boju. A taka ćma może być łakomym kąskiem dla kropkowańca albo kleniska.
-
Nikogo nie bronię. Nie ma ani słowa ode mnie, że PZW robi wszystko lub choćby częściowo dobrze. Specjalnie uważałem aby tego nie napisać zgodnie z zasadą "wszystko co napiszesz zostanie wykorzystane przeciw tobie". A proszę bardzo: "A jeśli nawet głównym winowajcą jest RZGW, to kto będzie za PZW zwalczał tą patologię? My mamy kuć kosy na sztorc i iść na nich? Czy może wreszcie ZG ruszy szanowne dupy i zrobi coś pożytecznego dla ochrony przyrody i ekosystemów wodnych, a także racjonalnej gospodarki?" "Gdyby im faktycznie zależało na naszych wodach, to już dawno powinni alarmować wszelkie organizacje proekologiczne i urzędy państwowe (a nawet unijne!), że należy zmienić podejście RZGW i zakazać "sieciowania", zmienić przepisy, wzmóc kontrole i zawalczać kłusownictwo." "Złe prawo? I co, PZW nie ma obowiązku walczyć o poprawę/zmianę tego stanu? Sami sobie zapisali w statucie cele działalności i możliwości, jakie mają do wykorzystania, by zadbać o stan wód. Gdyby tylko chcieli, to sprawa byłaby głośna w całej Polsce, mieli by poparcie swoich członków, organizacji społecznych i takie RZGW musiało by zrewidować wymogi operatów, nie przystających do dzisiejszej rzeczywistości." Pisałem już, RZGW wykonuje dyrektywy KZGW i to jest właściwy adresat odnośnie sieci w wodzie. Jednak i oni są zobligowani obowiązującym prawem a to zmienić może już tylko Sejm. Stowarzyszenie Polski Związek Wędkarski jest ciałem prawnym i jako takie ma z góry ustalone możliwości składania skarg i zażaleń oraz petycji. Jednak składanie skargi na dokument, który się podpisało trąci schizką, więc logicznym jest znalezienie innej drogi. Czy ją wybrano, czy nie, nie wiem. Nikt mnie o takich pismach nie informuje, bo i po co oraz dlaczego. Jak pisałeś o żuczku i żabce to nie stanowiło dla mnie problemu ze zrozumieniem. Gdy napisałem kilka przykładów wykorzystywania obywateli przez państwo, to masz z tym problem. Rozumiem, następnym razem ograniczę się do dwóch przykładów abyś był w stanie taką masę informacji przeanalizować. Czy nie potrafię pomóc? Może i nie, może i nie chcę, a może masz problem z dostrzeżeniem, że już napisałem co i jak. Jakoś tylko Tobie mącę w głowie. A żeby podsumować, to jako członek PZW od 42 lat masz prawa i obowiązki. Tak, statut to nie tylko cele związku. Przeczytaj, przemyśl, może do czegoś dojdziesz.
-
Ma obowiązek i to bezwzględnie. Jednak przepisy definiują w jaki sposób podmiot prawny ma to robić i tu też temat jest zamknięty. Za to My wędkarze możemy sobie pozwolić wpierw wyczerpać temat publicznymi zapytaniami i wszelkiej maści pismami oraz publicznymi petycjami, które muszą być poparte odpowiednią ilością podpisów aby w ogóle zostały rozpatrzone, a w braku zmian możemy palić opony pod Sejmem, bo to tam ustalane jest prawo. Problemem realnym takich działań jest totalny brak uświadomienia. Z wieloma wędkarzami nawet nie ma co rozmawiać, bo 90% nie zna nawet podstawowych przepisów. Jednych to nie obchodzi, inni nie chcą bo łowią wyłącznie na wczasach, jeszcze inni mają to gdzieś ale chętnie podpiszą jak im zagwarantujesz stałą osobistą miejscówkę nad wodą, a jeszcze inni spojrzą spod oka i już kombinują jaki masz w tym cel i czy przypadkiem nie masz w tym jakiegoś swojego interesu, do którego on chętnie by się podłączył. Można spytać dlaczego tak jest. Ano dlatego, że w poprzednim systemie nie było wiele i każdy garnął wszystko do siebie. W obecnym nic się nie zmieniło a wręcz stało się ideą człowieka sukcesu. Wyrolować klienta to niemal mantra a jak znajdzie się ktokolwiek, kto chce pomóc to dowalić mu taki podatek żeby mu przeszło. Na pewno pamiętasz sprawę piekarni, która rozdawała bezdomnym chleb, którego danego dnia nie sprzedała. No to im dowalili podatek od tego nie sprzedanego chleba a żeby był "zabójczy" dla firmy to poczekali dwa lata. Podobnie jest z wodami. Jak chcesz dzierżawę stricte wędkarską, która automatycznie rozwinie bazę turystyczną, usługową i da zatrudnienie kilku osobom a kasa zostanie w regionie, to nie masz szans. Jak robisz odłowy, nic się nie rozwija a woda pustoszeje, to jest wszystko w porządku. Prawdą jest, że PZW nie ma żadnych praw własności do wód SP, tak jak i inne podmioty, ale chyba nie oglądałeś filmiku, który zalinkowałem wcześniej. PZW nic od gościa nie chce po wyjaśnieniu sprawy a PSR i prokurator...no cóz beton idący w zaparte. Za to jak najbardziej PZW ma prawo do działalności gospodarczej na wodach SP tak jak i inne podmioty. Dokładnie wszystkie, które przystąpią do przetargu. PZW ma sporo rzek a przekazując je w jurysdykcję WOŚ automatycznie zostają wyłączone z przetargów. Notabene z przetargów, które w swoich zapisach mają z góry narzuconą konieczność odłowów. W dodatku WOŚ nie będą obowiązywać wszelkie przytaczane przez Ciebie zapisy prawne. Te zapisy dotyczą wyłącznie dzierżawców, dlatego dwa lata temu skończyły się płatne zezwolenia RZGW na wodach bez ustalonego gospodarza. Zauważ, że w naszym kraju niewydolność i nieudolność państwa zwalana jest na obywatela i to on musi ponosić koszty oraz nakłady fizyczne. Tak masz z odśnieżaniem chodnika przed domem, tak masz z zalanym gruntem, tak masz z usuwaniem skutków klęsk żywiołowych, choć często wcześniej jesteś niemal zmuszany do podpisania umowy, tak masz z OC zamiast prywatnej odpowiedzialności cywilnej a i tak w niektórych przypadkach trzeba płacić odszkodowanie i rentę. Takie dziwne "opłaty" to w rzeczywistości ukryte podatki. No bo każdy właściciel gruntu płaci podatek a sprzątać musi państwowe a nie swoje. A niech mu postawią jedyną budkę telefoniczną we wsi, to już ma koszmar totalny i aby nie dostać mandatu musi stać przy niej całą dobę z miotłą, bo młodzież i dzieciaki mają lokalny punkt spotkań. Śmietnika nie postawisz, bo to decyzja strategiczna gminnego wydziału dróg, gdyż umowę na opróżnienie takiego śmietnika musi mieć gmina. To, że Twój i sam go będziesz opróżniał nikogo nie obchodzi, za to wolno, jak najbardziej, jak najczęściej, płacić mandaty za śmieci pozostawione przez wszystkich przy tym telefonie. A co do zalanego gruntu i filmu, który linkowałem, to państwo wpierw sprzedało grunt zalewowy, czyli nieużytki. Jak cokolwiek tam spróbujesz uprawiać to zapłacisz za zmianę statusu gruntu na rolny, no i podatek wyższy, a jak Ci zaleje i zniszczy uprawy to nic nie dostaniesz, bo to teren zalewowy. No i kuriozum z filmu. Wszystko zgodnie z prawem i gość łowiąc na własnym gruncie zostaje skazany za kłusownictwo. To się w pale nie mieści. Taaak, rewolucyjne rozwiązania są idealistyczne, szkoda tylko, że nadal oderwane od rzeczywistości. Bez zmiany systemu jaki jest w aktach prawnych PZW może sobie pisać petycje do wszystkich urzędów a i tak wszystko o kant...idzie rozbić. Bez zmian w ustawach nic się nie zrobi o do tego władny jest tylko Sejm, który jak widać na chwilę obecną, ma o wiele "ciekawsze" zajęcia.
-
No właśnie, od tamtej pory o wiele intensywniej studiowałem wszelkie aspekty prawne związane z wędkowaniem a jest tego "od metra". Te wszystkie ustawy i inne akty prawne ujęte na końcu RAPR PZW to tylko część zagadnienia. Aspektem połowów morskich nie zająłem się do tej pory, bo byłoby tego już za dużo.
-
Jestem współautorem Statutu i członkiem założycielem Klubu Wędkujących Internautów. Nie widzę problemu aby pomóc o ile ktokolwiek się do mnie zgłosi. W demonstracji udziału brać nie będę, gdyż nie widzę jak do tej pory powodu. Nawet jako osoba solidaryzująca się z innymi powody przedstawione na materiale video nie są powodami do sprzeciwu o randze demonstracji.
-
Jarek to są pobożne życzenia oderwane od rzeczywistości. Na to potrzeba całkowitej zmiany kilku poważnych ustaw z ograniczeniem własności włącznie, a to już zalatuje poprzednim systemem. Jak sobie wyobrażasz przejęcie wód przez Wydź. Ochr. Środowiska? Ja wcale, gdzie przetargi i wolny rynek, gdzie prawo do własności, oj nie podoba mi się to. Nic to najważniejsze, że PZW jest winne wszystkiemu a nie ci co ustalają prawo w tym kraju, co nie?
-
O i to jest przykład arogancji wobec JKarp, który stara się uświadomić tych, co nie wiedzą. Kolejne zdanie potwierdza niewiedzę. Każdy Okręg to niezależna firma, podmiot prawny. W stowarzyszeniu są jedynie osoby ale za dzierżawę wód każdy Okręg sam odpowiada a ZG ma w tym względzie mniej niż nic do powiedzenia. Owszem, może rozliczać Zarządy Okręgów z nietrafnych działań lub zaniedbań ale pod względem prawnym każdy Okręg sam się rozlicza z fiskusem i sam płaci podatki dzierżawne. ZG panuje nad lwią częścią składek członkowskich no ale przynależność jest dobrowolna i nikt nikogo siłą nie trzyma, więc pitolenie o setkach milionów to kolejna głupota. Ze trzy może uzbierają ze składek ale co to jest przy rocznych kosztach utrzymania reprezentacji i infrastruktury.
-
Jotes w kwestii związkowej zgadzam się, co już napisałem. Jednak w sprawach z góry narzucanych przez państwo, PZW ma dwa wyjścia: - zgodzić się spełniając warunki przetargu aby członkowie mieli gdzie łowić, - nie zgodzić się i odpadać w przetargach nie spełniając ich warunków. Tak odpadać jako niespełniający warunków a nie przegrywający. Myślenie nie boli i każdy powinien dojść do wniosku, że w sprawach niezależnych od PZW celem nie powinno być nawet RZGW lecz KZGW. To tam zapadają kluczowe decyzje. A taka akcja ma swój jak najbardziej uzasadniony cel jako impuls do działania dla stowarzyszenia w celu poprawy ustawy prawo wodne, o rybactwie śródlądowym, o żegludze śródlądowej, znanego rozporządzenia o przydługiej nazwie i kilku innych aby w końcu raz a dobrze je poprawić, wprowadzić definicje i wyeliminować wszelkie niejasności, dwuznaczności i w końcu zacząć szanować prawa obywateli oraz własności. Prawo to nie koleżeńska umowa gdzie obaj wiedzą o czym mówią i nie ma miejsca na domysły a już na pewno nie na różne interpretacje. A póki co mamy i prokuratorski beton zamiast mózgu idący w zaparte.
