Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Mija już miesiąc od obowiązywania nowego rozporządzenia znanego nam jako te o przydługiej nazwie a na forum cisza. Jest kilka zmian istotnych, kilka kosmetycznych i każdy wędkarz powinien choćby "rzucić okiem" na dokument. Dla ułatwienia wrzucam pdf. rozporzadzenie-ws-szczegolowych-warunkow-ochrony-i-polowu-ryb-bi7301767.pdf Dla tych, którzy zauważyli zmianę tytułu rozporządzenia - brawa. Teraz trudno będzie je nazwać tym o przydługiej nazwie.
  2. Michał, dwa posty i żaden nie odpowiada na pytanie autora. Według Ciebie nie ma takich spławikówek a według mnie są. W latach 90-tych specjalizował się w tym DAM, Silstar, Cormoran i wiele innych firm, które oferowały wędziska nawet do 100 g pod technikę spławikową. Serie leszcz, brzana, karaś i inne to niemal legendy, gdyż były konstruowane pod odpowiednie zacięcia, czyli miały odpowiednie ugięcie. Obecnie takie wędziska klasyfikowane są jako float. Nawet dziś na łowiskach specjalnych, gdzie jest całkiem sporo dużych ryb, zdecydowanie większych od podanych przez autora wątku, wędziska z cw 80 g mocnym kołowrotkiem gruntowym i żyłką 0,40 mm to chleb powszedni. Jednak aby dobrać odpowiednie wędzisko trzeba posiedzieć i to sporo, pogrzebać i szukać wytrwałe bo pomiędzy cw 20-80 a 40-80 różnica w ugięciu jest kolosalna. No to co, ujmiesz rzeczowo temat, czy będziesz forsował swoje przekonania o feederze? I jeszcze jedno Nie uogólniaj, nie jesteś głosem forum lecz głosem na forum. Ja nie Katarzyna i w razie czego dam po łapach.
  3. No to aby była zgodność ze sprzętem, jak tęczówka to tylko Leska.
  4. Żyłka "burgund" jak karpiowa.
  5. I to cieszy. Przemyślany zakup to zawsze dobry zakup a jakby jakiś niefart to serwis mają chyba najlepszy w kraju.
  6. Tu nie chodzi już o cenę lecz technikę, czyli gruntówka ze spławikiem. Samo wędzisko powinno mieć cw 20-60 g albo 30-80 g a to już sztywna pała jak do żywca na szczupaki. Mniejszym rybom praktycznie każde zacięcie będzie rozrywać pyszczek. W sprawie mogła by pomóc rozciągliwa żyłka, która nieco by zamortyzowała zacięcie ale z kolei jak ryba lekko przymuruje, a tej wielkości na pewno, to z zielska nie ma szans jej wyciągnąć. Kołowrotek też nie byle jaki tylko typowo gruntowy z przełożeniem max 4.6:1 a sama szpula powinna pomieścić minimum 100 m żyłki 0,30 mm lub nawet o,35 mm żyłki gruntowej, sztywnej, nierozciągliwej aby można było od razu rybę przytrzymać i kontrolować hol po zacięciu. Nie twierdzę, że nie da rady jednak nad tym trzeba by było mocno popracować i zwiększyć budżet co najmniej dwukrotnie bo te 350,- to może na kołowrotek wystarczy.
  7. Pobieranie wody (pompy pływające), z rzek dla celów rolniczych, jak podlewanie niewielkich upraw lub poidła dla zwierząt, jest jak najbardziej legalne. Nie podam ile tej wody można jednorazowo pobrać ani jakiej wielkości ogródki przydomowe mogą być podlewane, bo najzwyczajniej tego nie pamiętam. Ujęte jest to bodaj w prawo wodne. Jednak zasilanie stawu poprzez fałszywe poidło jest kradzieżą, gdyż pobieranie wody z jakiegokolwiek akwenu i jej odpływ, bez względu do jakiego celu jest pobierana, wymagają pozwolenia wodnoprawnego. Na terenie tego PK prawie na pewno nie przejdzie takie zasilanie gdyż jednym z punktów ochrony są wszelkie wody, rzeki i jeziora, które są cały czas monitorowane. W ogóle plan ochrony tego PK to kawał literatury do przeczytania.
  8. Doprawdy? To Twój pierwszy post. Oczywiście, że dla Ciebie są bezproduktywne, ponieważ nie zawierają bezpośrednich odpowiedzi, o czym już wiedzą wszyscy. Mimo wszystko - powodzenia.
  9. Nie jestem urzędnikiem, nie oglądam telewizji wcale od kilku dziesięcioleci, gdyż nawet nie posiadam telewizora. Nie porównuj nowej inwestycji do rewitalizacji istniejącego już obiektu. Poniżej zwierząt. Na tej planecie jesteśmy w jednym rzędzie z wirusami, które zagarniają teren, eksploatują go do wyczerpania zasobów a jak się skończą to zajmujemy kolejny teren. Nie ma żadnego postępu technologicznego na tej planecie w sferze materiałów nieodnawialnych. Wszystko co dumnie nazywamy postępem zostało opracowane od 150 do 80 lat temu. Te ostatnie 80 lat to jedynie modernizacje istniejących już technologii. Nie widzę związku z eko-bzdurami, które są faktycznie prawdziwymi nie tyle bzdurami co kłamstwem. Kłamstwem umiejętnie wciskanym populacji jako ochrona środowiska przez media. Jeżeli nakierowanie na elementy, z którymi powinieneś się samodzielnie zapoznać nazywasz bezużetycznymi, to ja też mam podsumowanie - nie mam najmniejszego zamiaru odwalać roboty za Ciebie. Zawsze chętnie pomogę ale nikt nie będzie się mną wysługiwał. Edit Właśnie zauważyłem. Obawiasz się czegoś, czy to objaw tchórzostwa? Dlaczego usunąłeś lokalizację - ...............? Właśnie ta informacja pozwoliła mi na dość szybkie dotarcie do materiałów, które są według Ciebie bezużyteczne. Coś mi się widzi, że z tym wykorzystywaniem innych trafiłem w dyszkę.
  10. Nie ma za co. Niestety zauważyłem, że niezbyt uważnie zapoznałeś się z przepisami, tak jak i niektórzy co podają Ci rozwiązania. W Formalności nie umieściłeś nic poza starym sloganem o biurokracji. Od razu napiszę też, że hodowla ryb jest działalnością rolną i nie musisz nic przywracać. Park Krajobrazowy. Jedno pojęcie a tak wiele znaczeń. Czego dotyczy ten park, jakie są cele, jaki plan ochrony? Tego nie wiesz, bo byś się podzielił. Ja dość szybko znalazłem, teraz Ty poszukaj a wyjaśni się kilka kluczowych kwestii, choćby z wodą. Odradzam także realizację pomysłu Jungu (sorki brachu), jest to zwyczajna kradzież i zostanie szybko wykryta, gdyż będziesz musiał gdzieś wodę odprowadzać a wszystkie rzeki, strumyki, potoki i kałuże są monitorowane. No to do dzieła, szukaj i zapoznaj się. Jak już to zrobisz to ustal sobie listę pytań w swojej kwestii. Pomyśl dokładnie i każde dokładnie sformułuj aby nie było niedomówień, domysłów albo twierdzeń, że to oczywiste. Jak już to zrobisz to wydrukuj w dwóch egzemplarzach i złóż w wydziale środowiska w gminie. Drugi egzemplarz służy do opieczętowania jako potwierdzenie złożenie zapytania a na odpowiedź mają 30 dni. Po tym terminie możesz otrzymać odpowiedź iż potrzebują kolejnych 30-tu dni ale to już termin ostateczny. W przypadku braku odpowiedzi dalsze kroki poznacz z trybu odpowiedzi urzędowych. Co do Szkodników, znając swoje miejsce na tej planecie, to raczej my nimi jesteśmy. Wszelkie zwierzęta chronione mogą zostać odłowione na koszt państwa i przeniesione na tereny, na których mogą się osiedlić a właściciel stawu ma prawo żądać odszkodowania od gminy za utracone ryby. Gminy bardzo niechętnie płacą, więc w miarę szybko następuje odłów. Odłów następuje na wniosek właściciela hodowli. O tym też możesz sobie poczytać. I to na razie tyle.
  11. Że tak spytam, czemu ma to służyć? Jaka jest idea tego rozwiązania?
  12. Docio

    Znalezione w sieci

    Panie i Panowie, stanąłem na przeciw dylematowi i sam nijak nie potrafię sobie poradzić. Czy to jest podświetlenie podwozia, czy światełko w tunelu?
  13. Cisza przez lata a jak już wyciągnął klawiaturę to burza z piorunami. Nigdy nie mów nigdy. Mnie życie od kilku lat kłody rzuca pod nogi a jak tylko podniosę głowę to widzę lecącą cegłę. Właśnie mnie taka cegła dopadła i wiem jedno, choćby na wózku inwalidzkim a na ryby będę cho... o przepraszam, jeździł.
  14. Nie możesz być członkiem dwóch Kół PZW, czyli dwóch Okręgów PZW. Jednak nikt nie może Ci zabronić, jako członkowi O.mazowieckiego wykupić składek na ochronę i zagospodarowanie innego Okręgu.
  15. Te "zalety" nie zależą od samej żyłki lecz od jej konserwacji i przechowywania. Woda wysoce zanieczyszczona i na powierzchni tworzy się skorupka, która trwale odkształca i niszczy żyłkę. Wystarczy po każdym połowie wsadzić szpulę do miski z ciepła wodą z mydłem na pół godzinki i się wypłucze. Zbyt wysoka temperatura przechowywania również odkształca żyłkę, trwale i może być czysta.
  16. Biorąc pod uwagę wody stojące, rzekę (nie wiadomo jaka technika), ryby 6-7 kg to jedyne co mi się nasuwa, to wędzisko float z cw 10-40 g. Kołowrotek wielkości 3000 z nawojem ok 100 m żyłki 0,22 mm. Jak na spławik zestaw nieco toporny ale to konsekwencja rozmiaru ryb.
  17. Z tego co wiem - nie. Osady starsze rozkładane są przez bakterie beztlenowe i wchodzi tu w rachubę książkowy przykład jezior mocno zeutrofizowanych. Po naszemu ilość siarkowodoru przekracza wszelkie normy. Może jednak ktoś wymyślił jakąś biodekradację namułów przez ostatnie dwa lata. Dwa ponieważ wtedy pewna gmina stanęła przed dylematem oczyszczenia stawu parkowego z utylizacją namułów o koszcie kilkunastu milionów. Trzeba by poszperać w necie cierpliwie i na pewno znajdzie się odpowiedź.
  18. Michał, czy aby Cię nieco nie ponosi. Sam autor poruszył kilka bardzo ważnych kwestii jak utylizacja organicznych osadów dennych. Tak po prostu wywieźć nie da rady a inspekcja środowiska ma pokaźne kary, tym bardziej w obecnym czasie gdy jest taki szum o różne wysypiska. A podłączenie strumyka do stawu? To też nie jest proste bo pozwolenie wodno-prawne wymaga oprócz dopływu o określonym przepływie także odpływ do tej samej strugi i nie może to być zwykły rowek. Jako biznes może potrzebować oceny stanu środowiskowego, jako łowisko dojazdu, zaplecze sanitarne, miejsca wyznaczone do połowu i mnóstwo innych rzeczy, jak np opłata leśnictwu za wycinkę drzew, które akurat nie przychodzą do głowy a podsumować można dwoma słowami - biznes plan. Autor na razie rozpatruje się w sytuacji, czy w ogóle brać się za inwestycję niezależnie czy prywatnie, czy biznesowo. Sam pisał, że prosi o wszelkie pomysły nawet te szalone, więc póki co nie ma nic do krytykowania. Jak już mu się ustawi temat i będzie wiedział czego chce, wtedy dziwne pomysły mogą jak najbardziej być krytykowane. A co do drzew to może warto pomyśleć nie tyle nad wycinką co nad jednostronnym, nie wiem jak to się fachowo nazywa, przycięciem konarów. Zupełnie jak w miastach robią przy liniach tramwajowych i ciągach komunikacyjnych, a na trasach co i rusz widać drzewa poprzycinane aby konary nie zwisały nad drogą, do pewnej wysokości.
  19. Kilka (6-7 sztuk, dokładnie nie pamiętam), niedużych do 2 kg. Połów "z marszu" bez nęcenia, bo nie było czym, w ciągu 4-5 godzin na sałatę konkretnie liście. Do tego ok 20 karpików rozmiaru handlowego na skórkę bułki wrocławskiej, różne podgatunki, najwięcej sazana. Połów w celu przenosin do innego stawu. Sam staw mocno zarośnięty o rozmiarach ok 50x30 m. Odłów skuteczny w 100%. Kilka dni później staw był już pusty, bez ryb i przystąpiono do oczyszczania i pogłębiania. Innym razem, w innym miejscu odłów stawu przy hotelu ok 25x20 m. Tu też nie pamiętam, też kilka godzin, ok 35 karpi od 2,5 do 4 kg na skórkę od bułki. Tu było wygodnie i paskudnie. Wygodnie bo pomocnik kucharza był przy mnie i każdą sztukę od razu zanosił do kuchni a strona paskudna polegała na tym, że kilkanaście centymetrów od wody była siatka ogrodzeniowa ok 2 m wysokości z obramowaną furtką o czym nie wiedziałem i miałem standardowe 4 m wędzisko. W dodatku brzeg był wybetonowany i od razu spadek na głębokość 2-2,5 m. Mówili staw a okazał się to zbiornik ppoż. Kolejny raz, inne miejsce, staw wstępny u hodowcy karpi wielkości ok 20x15 m. Coś właścicielowi dziesiątkowało kroczki. Tu poszło szybko, jakieś 2-3 godziny i wyjęte równo 10 szczupaków rozmiarowych. Tych nie oddałem właścicielowi udało mi się go przekonać, że powinny trafić do pobliskiej rzeczki. To była dodatkowa premia i dobry uczynek dla wody oprócz pokaźnej sumki za odłów. Nie jestem łowcą karpi, amurów i podobnych ryb zasiadkowych o czym doskonale wiesz, więc odbiję piłeczkę i zapytam. Ile sap, celowo i pod rząd złowiłeś? Nie chodzi mi o 2-3 sztuki złowione przypadkowo podczas połowu innych gatunków. Chodzi mi o celowe łowienie gdy inne gatunki to czysty przypadek. Moim rekordem jest ok 30 sztuk rozmiaru 20-35 cm w Wiśle na wysokości Góra Kalwaria. Zanęta własna do koszyczka, połów na skraju nurtu i na skraju prądu wstecznego, czyli nieco obok warkocza na przykosie powstałej za główką regulacyjną. A przy okazji. Sypanie do wody wywrotki zanęty składającej się z kilku składników nie świadczy o tej zanęcie pozytywnie, jakiś składnik podpasował akurat rybom i to wszystko. To standardowe, opisywane chyba w każdej książce, przyciąganie ryb w łowisko i o celowym połowie nie można mówić. W dodatku wielkość ryby nie świadczy o umiejętnościach lecz powtarzalność połowu na daną przynętę. Nie świadczy bo jak zimą wywalisz metr kartofli na skraju lasu to pojawią się i małe, i duże dziki. Ten, który zagryzie kartofla z hakiem to czysty przypadek czyli fart a nie umiejętności łowcy.
  20. Byłem ale się wypiąłem na nich.
  21. Chciało się i więcej pytań nie ma. A tak w ogóle, nie odzywam się bo to już dla mnie czarna magia, jednak... Pierwsza przynęta od góry. Nie wiem gdzie ją łowisz i obstawiam rzekę lub zbiornik zaporowy. Jeśli nie to i tak nie jest dobrze. Ten biało-szary nalot to nie jest tlenek ołowiu. W wodzie jest chemia, która mocno reaguje z ołowiem. Jak łowiłem w Wiśle w latach 80-tych to moje ołowie gruntowe oraz ołowianki wyglądały identycznie. W 90-tych już mniej a i główki były mniej pokryte tym nalotem, po połowach w jeziorach w ogóle. Ze zdjęcia trudno wyczuć ale w moich powierzchnia robiła się mocno porowata.
  22. Masz zamiar nurkować i zanurzyć się w belly boat? Pytasz się czy wytrzyma na 20 m głębokości a nie zastanowiłeś się czym będziesz oddychać. Może wpierw odpocznij, wytrzeźwiej i zajrzyj później.
  23. To nie jest odpowiedź. Opisz dokument jaki posiadasz i o który rozchodzi się w tym temacie. Co jest napisane w nagłówku, ile ma stron, itp.
  24. 17 lat i błędy od których oczy bolą, masz powód do wstydu. Uściślijmy, chodzi Ci cały czas o Kartę Wędkarską wydaną przez starostę, czy o legitymację członkowską PZW?
  25. Zgodnie z prawem dokumenty wydawane ze zdjęciem przez państwo mają ważność przez 10 lat lub do momentu znacznych zmian w wyglądzie. 9 a 17 lat to przepaść dla twarzy, więc może nie duplikat a wymiana na nową, bo duplikat jest powieleniem posiadanego i utraconego dokumentu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...