-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Na coś umrzeć trzeba. Umrzeć "na zdrowie" to trochę głupio brzmi. A i organizm niech sobie przypomni "okopy", może sam zareaguje. Jedno już wiem na pewno, gin jest przedni, aromatyczny na tyle, że aromat przebija się nawet po rozcieńczeniu 5:1 a nuta cytrynowa wybitnie mi odpowiada. Ważne, że mi się humor poprawił.
-
-
Może rękodzieło? Wielokrotnie u nas spotykałem w sklepach wędkarskich spławiki robione przez wędkarzy i zawsze na takie pytanie dostawałem odpowiedź - rękodzieło. Handlarze nie chcą ujawniać intratnych umów z rękodzielnikami, ot i cała tajemnica.
-
Wpływ ciśnienia na żerowanie i tym samym brania ryb
Docio odpowiedział Kata wna temat w Ogólne Rozmowy
Piotr rybom wystarczy do 12 godzin aby wyrównać ciśnienie w pęcherzu i organiźmie u ryb z pęcherzem otwartym. U tych z zamkniętym trwa to o wiele dłużej, 24 h a czasem i dłużej, gdyż pęcherz napełniają i opróżniają poprzez układ krwionośny. Gwałtowny spadek to wtedy gdy nagle, przy ładnej pogodzie zbierze się na burzę i w ciągu 3-4 godzin ciśnienie spada o te 20 a nawet 30 hPa. Legendą już jest, że ryby przed burzą żerują jak oszalałe a jak tylko zacznie kapać to do następnego dnia można spokojnie iść i się - integrować, bo brań tego dnia już nie będzie. To typowe dla letnich, gwałtownych burz, które w słoneczny dzień biorą się nie wiadomo skąd. A szczupakom wypadł dziś dzień żerowania i wszelkie przepowiednie diabli wzieli. Brały zapewne na wszystko co wpadło do wody. -
Pomoc w dobraniu kołowrotka
Docio odpowiedział martinez 258 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Nic bardziej mylnego. Ja też odczytałem to jako stwierdzenie -
Jaka wędka dla totalnego laika?
Docio odpowiedział Kulkowy wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
No i to mnie cieszy, bo ponoć trochę poczytałeś, choć dziwnym trafem ominąłeś jakieś 100 postów Alexa z proponowanymi zestawami. Co do wędziska to jak wspomniał Michał, ktoś wykupił DAM i na rynku od ponad roku pojawiają się leżaki magazynowe sprzed nawet 10-ciu lat. Nie twierdzę, że to złe wędziska bo dobre wtedy będą dobre i dziś, jednak technologia jest tamta a nie obecna. Problem z technologią polega na tym, że jeszcze wtedy plecionki nie były wręcz obowiązkowe w spinningu i przy opisach niektórych wędzisk było, że przelotki są dedykowane do żyłek a nie plecionek. Dziś też można spotkać takie opisy ale to już niezmiernie rzadko. Co do kołowrotka to bym się wstrzymał. Korpus z tworzywa to nie jest złe wyjście ale na pewno nie napawa optymizmem. W tej cenie możesz spokojnie teraz kupić Zauber tej samej wielkości, parametry do cięższych przynęt lepsze, korpus full metal i jest to już legenda a nie kołowrotek. Co do wędziska proponuję poczekać na Alexa albo poddusić HaDe. P.S. Co do sprzętu zaproponowanego przez kolegę w pierwszym poście, to nazywam takie rzeczy "błyskotkami". Wyjść nad wodę i poszpanować. Dragon, co oficjalnie wiadomo, zdecydowanie ma parcie na zawyżanie cen co do jakości. Ma kilka kijków wartych swojej ceny ale już udowodniono, że w pracowniach rodbuilderskich wędziska z lepszych blanków są tańsze. Shimano ma tak samo. Zaproponowany kołowrotek jest produkcji - nieznanej. Nie jest to produkcja ani japońska, ani malezyjska, więc o jakości wynikającej z rozwiniętej kontroli można zapomnieć. Przykładem niech będzie Daiwa, której certyfikowane wyroby z Malezji zaczynają się od 1000 pln a z Japonii od 1600 pln. Shimano na rynku jest droższe od Daiwa i to w zasadzie wszystko. -
tuning sygnalizatorów i swingerów
Docio odpowiedział ponton77 wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Nie znam tych sygnalizatorów i może mają jakieś pokrętło do regulacji długości sygnału świetlnego. Jeśli nie to taka jest konstrukcja i żaden tuning tu nie pomoże a przeróbka całej elektroniki. Instrukcja obsługi powinna pomóc, jeśli jest regulacja powinno to być opisane gdzie i w jaki sposób to zmienić. -
Wpływ ciśnienia na żerowanie i tym samym brania ryb
Docio odpowiedział Kata wna temat w Ogólne Rozmowy
Ciśnienie danego dnia jest nieistotne. Istotne są gwałtowne zmiany ciśnienia oraz zmiany w okresie co najmniej 3 dób. Proponuję poczytać o anatomii ryb to może coś się wyjaśni. A konkretnie zmiany -5 +5 hPa są nieistotne. -
Od dziesięcioleci pisze i mówi się iż listopad to miesiąc połowu rekordowo dużych leszczy. Jednak biorąc pod uwagę sposób odżywiania się ryb w tym okresie, czyli minimum wysiłku - maksimum pokarmu, wątpię aby prawdziwa "łopata" skusiła się nawet na trzy białe. Temperatura wody to inne zagadnienie. Dla ryb ważne jest aby była ona nieco wyższa od temperatury zamarzania wody, czyli 0°C. W wodach stojących znana jest termoklina (zimą około 4 m), w wodach płynących rzadko kiedy osiąga 0°C poza zastoiskami.
-
No to już wiem. Idealnym rozwiązaniem byłoby dokupienie samej platformy od kosza gst gold. Dwie nóżki miałbyś w zapasie. Innym rozwiązaniem może być zakup dużej platformy. Średnice nóżek byłyby nieistotne gdyż przednie od kosza postawiłbyś na niej albo przystawił kosz na styk. Cóż trytytki są od dawna niezastąpione przy konstrukcjach wszelakich. Ostatnim elementem, według mnie najciekawszym, byłoby rozważenie sprzedaży tego kosza i zakup innego z platformą.
-
To musimy uściślić co określasz podnóżkiem, gdyż ja przyjąłem, że chodzi o stelaż z nogami pod koszem. Chodzi o dodatkową platformę pod cały kosz?
-
Oczywiście. Udać się do darczyńcy i obić mu mordę za kradzież nóg do kosza. Kosz bez nóg...nawet nie wiem jak to określić. To tak jakbyś kupił nóż a tu sama rączka albo super scyzoryk bez ostrzy.
-
Bo wzdręga, choć karpiowata, to jej natura bliższa karpiowatemu boleniowi niż płoci. Jest jeszcze kilka takich gatunków w zlewni Dunaju. A skoro są w tak różnych zlewniach to zapewne w innych też są.
-
Noo, a jaki przydatny i wygodny.
-
Yyyyy, nie byłbym tak do końca... Znam osobiście kilku napaleńców, którzy celowo nastawiali się na wzdręgi z obrotówkami nr 0 i mikro woblerkami, mieli efekty. Czy na karpie i leszcze też się nastawiali tego nie wiem. Z muszkarzami jest jeszcze gorzej. Latem nie jest problemem aby nad miejską Wisłą, u mnie, spotkać gościa z muchówką łowiącego w miejscach gdzie nikt inny nie łowi. I łowią skutecznie dobro wszelakie jakie pływa.
-
W jednym z pierwszych wydań "Wędkarstwo jeziorowe" T. Andrzejczyka, wspominał on, że ichtiologowie dostrzegli, iż dorosłe i odpowiednio duże osobniki ryb karpiowatych nabierają cech ryb drapieżnych. Nie dotyczy to wyglądu, oczywiście, lecz diety. Kanibalizm wśród ryb jest znany u wszystkich gatunków, zarówno sklasyfikowanych jako drapieżne jak i tych spokojnego żeru. U tych drugich szybko on mija i są jakie są opisywane jednak, jak wspomniałem na początku, gdy osiągną pewien wiek oraz wielkość coś się im w ich móżdżkach przestawia i nader często lubią sobie przekąsić "kolegą". Zawiłość ta jest nadal w opracowaniu naszych ichtiologów gdyż nie ma jednolitego schematu takiej drastycznej zmiany diety. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy ale duże parcie na te badania były od połowy lat 80-tych do końca lat 90-tych ubiegłego wieku. To w tamtym czasie można było przeczytać, nie tylko w wędkarskiej prasie, o złowieniu różnych karpiowatych na przeróżne spinningowe wabiki, z których wyraźnie wyróżniały się te, które prowadzi się wolno lub w sposób przerywany. Był też reportaż z pewnego PGR-yb, które od lat borykało się z chowem po wpuszczeniu (zalecanym przez ówczesnych ichtiologów), do jednego z jezior tołpyg, które wyżarły niemal cały zooplankton. Przypadek sprawił, że jeden z okazów został złowiony na twistera. Po ogłoszeniu o darmowych licencjach dla spinningistów, którzy będą polować wyłącznie na tołpygi, przez sezon letni wyłowiono wszystkie osobniki, które zostały wpuszczone. Najbardziej ekstremalny przykład jaki pamiętam, takiego połowu, to było złowienie karpia bodaj 12,5 kg na zestaw okoniowy z bocznym trokiem w Zalewie Zegrzyńskim. Niemniej była to informacja bardzo lokalna i może gdzie indziej, co nie poszło w eter ogólnokrajowy, złowiono jeszcze większy okaz na jeszcze słabszy zestaw.
-
Idźcie na ryby.
-
A co ma nie być. Robiący własne spławiki, we własnej osobie, zna to doskonale.
-
Czasem tak. W tym konkretnym przypadku widzę więcej nauki niż przydatności. Mikołaj szybko przekona się, że przedmioty w gęstym środowisku, gęstszym niż powietrze, zachowują się zgoła nieprzewidywalnie o ile my nie zapobiegniemy temu w fazie projektu. Płaska, dość duża w stosunku do masy nakrętki powierzchnia, zareaguje na opór wody i zacznie wykonywać wszelkie ruchy jakie możemy sobie wyobrazić tylko nie opadać prosto i równo jak kamień. Nawet podpięcie obciążenia w formie jakiejś monety z PRL nie rozwiąże problemu. Masa nadal będzie zbyt mała a powierzchnia oporu zbyt duża. Kształt dna nakrętki, jej ciężar oraz środek ciężkości całości wraz z zanętą, wyznaczony przez rurkę to istotne elementy - do przemyślenia. Sama inicjatywa bez zarzutu. Obejrzyj dokładnie zdjęcia zanętników i przeanalizuj ich kształt i ogólną budowę zgodnie z tym co napisałem. Oczekuję zdjęć kolejnego projektu.
-
Można by było ale zapewne jest jak zwykle. My myślimy o Bałtyku a autor zaraz wypali, że to morze Czerwone. Bez konkretnej lokalizacji nawet nie próbuję się brać za szukanie.
-
Mnie intryguje ta charakterystyczna kropka na ogonie, którą kojarzę ale nijak przypomnieć sobie nie mogę gatunku.
-
No to sobie popatrzyłem co to za nowość i pierwsze wzmianki zauważyłem datowane na 2014. Ale prawdziwy buum to 2018 do dziś. Może i jakiś odłam choć to przepływanka z przytrzymaniem i wypuszczanka w jednym. Ta wypuszczanka wymusza na wędkarzu aby w zestawie był centerpin, inaczej nie da rady. Zastanawia mnie dobór wędzisk, które wyglądają na klasyczne float i to dość krótkie oraz mocne. Zbyt mocne jak na zastosowaną żyłkę ale może taki urok tej techniki w UK. U nas spokojnie stosowane są teleskopy z o wiele mniejszym cw. Niemniej technika fantastyczna i po opanowaniu dająca mnóstwo, ale to mnóstwo frajdy. Michał jak już wiesz, że po naszemu to przepływanka z przytrzymaniem oraz wypuszczanka w jednym to może będzie Ci łatwiej skorygować te "spady" i puste zacięcia spowodowane zbyt luźną żyłką.
-
A zima za progiem...
-
No, a 20 lat temu obiecywali bibliotekę cyfrową i jest do tej pory...jak zwykle u nas. Za kolejne kilka lat, jeśli nie będzie kolejnej dobrej książki, to obecna cena z ogłoszenia może się podwoić. A przy okazji. Taka posucha to poniekąd wina autorów. Rozumiem, że każdy chce zarobić jak najwięcej niemniej jednym nakładem praktycznie się odcinają od przyszłego dochodu, gdyż żaden wydawca nie chce ryzykować z kolejnym nakładem a i umowy temu nie sprzyjają. Gdyby, z czym po raz pierwszy spotkałem się ok 20 lat temu, autor skierował książkę do wydawnictwa dodruków, to na start zarobiłby mniej ale w perspektywie miałby płacone za każdy wydrukowany egzemplarz. Nakład nie jest określony i każdy może zamówić każdą z posiadanych w wydawnictwie książek. To tak jak z utworami muzycznymi, na serwisach można kupić nawet te z przed 20-tu lat choć po albumach nie ma nawet kurzu.
-
Może spróbuj tu.
