-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
No i nie dziwne, że nie możesz znaleźć, gdyż to kolejna akcja marketingowców kilka lat temu żywcem przeniesiona z rynku amerykańskiego. Jak zauważyłeś Europa opiera się na bardzo starym opisie podziału wędzisk, a konkretnie ich akcji/ugięcia i cw. Anglosasi bardzo dawno odeszli od tego, bo ich wędkarze w tym się gubili i przeszli na lbs w wędziskach oraz wszystkie akcesoria są dopasowane do danego lbs niezależnie od akcji/ugięcia. Nawet wyporność spławików nie jest w gramach tylko oznaczana inaczej, bo liczyć nie umieją. Takie działanie bezpośrednio przeniosło się dalej - za ocean, gdzie wędkarze są jeszcze bardziej durnowaci. Oczywiście chodzi o traktowanie ludzi przez rynek a nie stricte cechy osobowe, choć sporo osób uważa, że jest to ze sobą ściśle powiązane. Skoro już jesteśmy w USA to udajemy się na któreś wybrzeże i nagle w sklepach ze sprzętem do połowów morskich nie widać podziału na lbs lecz standardowy podział cw, oczywiście w ich systemie miar, oraz różne dopiski opisujące akcję rodem pochodzące ze śródlądzia jak fast, medium, slow, itp oraz nasze tajemnicze progresiv. I tu znajduje się cała tajemnica. Amerykański rynek wymyślił specyficzne określenie dla blanków, u nas określanych jako semi-parabolic, ale z bardzo wysokim cw dla danego typu wędzisk, które to zostało powszechnie zastosowane chyba we wszystkich typach blanków. Aby to zobrazować, odpowiednikiem może być wędzisko spinningowe z cw 5-50 g albo match 5-60 g, float 10-80 g i podobne. Jak już widać odpowiedzią na Twój problem jest poszukiwanie wędziska opisanego u nas jako semi-parabolic o długości 3,6-3,9 m z cw 30-150 g niezależnie od tego, co może nawet niedługo, pojawi się w prasie i opisach wymyślonych przez naszych marketingowców lub redaktorów, tak jak było z opisem niesławnego drop-shot, którego opisy w naszej prasie a potem necie są diametralnie różne od oryginału. U nas nie ma zapotrzebowania na takie wędziska, więc i opisy dzielnie pomijają dolne cw zastąpione powszechnie przez - "up to". Istotne jednak jest też to, że wędziska typu feeder zdecydowanie nie mieszczą się w takim opisie ze względu na szczytówkę. Kapiówka może i tak ale znajdź taką z opisem cw a nie lbs, bo przeliczenie nic nie da - brak dolnego cw. Na Twoim miejscu szukałbym wędziska wśród float, surfcasting lub do połowów morskich z kutra.
-
Przywracasz mi wiarę w ludzi. Dzieki.
-
Ale poszukałbym jeszcze drobniejszych koralików, otwór 0,3-0,5 mm a średnica 1,2-1,5 mm. Jakie byś sobie nie upatrzył rozwiązanie, czy koralik, czy systemik, to zawsze musisz pamiętać o stoperze i malutkich przelotkach szczytowych. Ten systemik, który linkowałeś łatwiej zastąpić krętlikiem nr 18 z agrafką. Przynajmniej ja tak robię. Oczko krętlika nie stopuje żyłki przy lekkich zestawach do 1,5 g podczas gdy systemiki to potrafią i jeśli się łowi blisko to widać stoper, jeśli nie to nieświadomie można myśleć, że je wszystko OK a tam 0,5 m gruntu.
-
Dopóki nie wiadomo jaka jest średnica otworku to można jedynie zgadywać. W końcu to nie jest jakoś znormalizowane i każda firma robi według swoich wyobrażeń, choć najczęściej są to wyobrażenia chińczyków. Brak podanej wewnętrznej średnicy jest moim zdaniem celowe. Tak jak ze spławikami przelotowymi, jeszcze nie spotkałem aby była podana średnica oczka. Wędkarz niech kupi a potem sobie rzeźbi dopasowanie, w końcu to lubi. A przy okazji. Jak widzę nie che Ci się szukać, więc kombinujesz jak koń pod górę. Postanowiłem sprawdzić, czy są na rynku takie drobiazgi i zajęło mi to dwie minuty. Tutaj i tutaj jeszcze ciekawsze. Swoją drogą farcik, że w ogóle są.
-
Gdy stoper zrobiony jest z żyłki 0,10 mm a żyłka główna to 0,14 mm, to w sumie stoper ma ok 0,4 mm i to może być zbyt mało jeśli spławik ma duże oczko, przeważnie ok 1 mm. Stoper prześliźnie się przez tak duże oczko no i wiadomo co dalej. Koralik pomiedzy stoperem a spławikiem powinien mieć otwór ok 0,2 mm a sam mieć średnicę ciut większą od oczka, wtedy stoper blokuje się na koraliku a koralik na oczku spławika. Z góry uprzedzam, że kupno tak drobnych paciorków może okazać się płonne aczkolwiek nie niemożliwe. W końcu sporo wędkarzy poziada je w swoich pudłach. Większy koralik nie stanowi problemu gdyż pozostaje przed przelotkami, ważne aby otwór miał mikruśki a sam nie był zbyt ciężki gdyż wpłynie to na wyważenie spławika. Jak dobrze pamiętam te drobne szklane koraliki są mniejsze od śrucin 0,1 g.
-
Grubość. Przy większych głębokościach zastosowanie stopera gumowego może uniemożliwić rzut, gdyż stoper będzie się blokował w szczytowych przelotkach, w jedną i drugą stronę. Przelotki w match są takie same jak w szczytówce feedera.
-
Do spławika przy połowie w toni może być ale na grunt to raczej sobie odpuść. Znajdź w necie jak ryby pobierają pokarm a zrozumiesz i nie będzie Ci to już nigdy zaprzątać głowy. Pamiętaj jak a nie gdzie i co.
-
Węzeł Trilene, posiada ponad 95% wytrzymałości żyłki na węźle. Stosuję go nagminnie i jest tak prosty, że nawet po ciemku można go zawiązać.
-
Mormyszki wiąże się poziomo, czyli hak jest poziomo, czyli łuk kolankowy jest poziomo i grot tak samo. Sam zobacz, to zaledwie 5 min.
-
Według mnie lepiej tak niż w drugą stronę.
-
Coś niepolitycznego, dla osób pełnoletnich, dorosłych (pełnoletność nie gwarantuje dorosłości), o mocnych nerwach, otwartych umysłach i ogromnym poczuciu humoru. Odrobina prawdy. Łolaboga!
-
Jakub dobrze pisze ale to nie jest takie proste. Generalnie od lat bodaj 70-tych wszelkie działki miały odstęp od wód należących do państwa, wód płynących czyli rzek. Jednakże rzeki lubią zmieniać swój bieg i zmieniać koryto raz w jedną stronę, raz w drugą. Najstarszą sprawą jaką znam jest działka rolna nad rzeką Wisłą, której granica kończyła się przy brzegu a teraz płynie przez środek działki. Starostwo powinno wypłacić odszkodowanie lecz od 40 lat tego nie zrobiło i jest konflikt prawny. Innym aspektem są kanały. Tu wszystko zależy od właściciela i najczęściej działki sprzedawane są do granicy brzegu. Przy mniejszych rzekach mamy "spadek" po poprzednim ustroju i działki prominentów, które zgodnie z "ich prawem" były sprzedawane do granicy brzegu. Starostwa nie wypłaciły odszkodowań a oni nie przesunęli ogrodzenia i to też jest zgodne z prawem. Niektórzy poszli na kompromis aby mieć święty spokój i porobili furtki. Przy takich przejściach najczęściej jest tablica iż jest dozwolone przejście ale połów ryb jest zabroniony. W takiej sytuacji można też zobaczyć tablicę od strony wody iż jest zakaz przybijania do brzegu. Jak widać wszystko rozbija się o kasę i brak jednlitego zarządzania.
-
-
To aktualne zdjęcia? W Wawie generalnie bez śniegu.
-
A jaka to różnica jaka długość skoro ryby i tak będą się trafiać. Ciekawe tylko dlaczego ta "większość" skraca nawet do 10 cm aby przynęta była bliżej koszyczka i zanęty skoro z założenia u nich zanęta sama wychodzi z koszyczka. Można było się tego domyśleć po moim wcześniejszym poście.
-
Może nawet trzeba, bo w sumie to o relaks i radochę chodzi.
-
W method feeder haczyk z przynętą powinien być nad zanętnikiem, czyli unosić się w toni, dlatego jest blisko,czyli krótki przypon. Przypon 50+ ma swoje uzasadnienie w wodzie płynącej. Zanęta w koszyczku jest wymywana przez nurt i unoszona przez niego. Haczyk z przynętą na takim przyponie nie lezy na dnie lecz również jest unoszony nad dno przez nurt. Nie jest to dużo, zaledwie kilka do kilkunastu centymetrów, jednak gdy celem jest połów np sapy to robi się przypon nawet 1,5 m aby przynęta był o wiele mocniej podnoszona, gdyż rybka ta żeruje w toni a nie przy dnie. Podciąganie zestawy to "wykolejenie" tych wędkarzy, którzy stosują koszyk zanętowy na wodach stojących. To słynne już podszarpywanie zestawu i inne magie, które mają niby na celu uwolnienie zanęty z koszyczka a jedynie wzburzają z dna tumany mułu a ryby unikają takich miejsc aby nie zanieczyścić skrzeli. Na wody stojące powinno się używać sprężynę zanętową, która uwalnia zanętę w momencie uderzenia o taflę wody, zestaw opada na dno a zanęta w miarę równo opada na zestaw. Nawet na YT ci którzy preferują koszyczki na stojącą wodę gorąco je chwaląc nie zauważają, że podczas montażu filmu wyjmując zestaw z wody widać koszyczek w 1/2 albo nawet w 3/4 zapełniony zanętą. Cięcie materiału, kolejny kadr zestawu w ręku i stwierdzenie "jak widać zanęta została uwolniona". Pies z nimi tańcował jak sobie wmawiają kłamstwa ale szubrawcy w ten sposób okłamują innych, najczęściej począkujących. To "kamienne filary" metody gruntowej, które powinny być znane każdemu grunciarzowi. Nieznajomość ich wywołuje pytanie - jak do tej pory pytający łowił?
-
Wpierw myślałem, że to czebaczek, po chwili nabrałem wątpliwości bo mało wygrzbiecone, ale pyszczek, kształt ogólny i na 3 zdjęciu widoczne charakterystyczne zaokrąglone płetewy zdają się potwierdzać pierwsze ważenie. Pewności jednak nie mam, zapewne dlatego , że to jakoś zmieniona forma, może głodowa o czym mogłyby świadczyć poobgryzane płetwy. Jeśli jednak to czebaczek amurski to jesteś koleżanko w zagrożeniu. Nie rybki nie są groźne dla Ciebie lecz prawo. Rybka ta należy do wymienionych ustawowo gatunków inwazyjnych w naszych wodach. Złowione nie mają prawa być wypuszczone lecz ubite, a chów lub hodowla to już poważniejszy paragraf. Obym się mylił. Nie jestem zwyrodnialcem ani nawiedzonym do szacunku wszelkiego życia. Dopóki nakaz "chyclowania" był nakazem wyłacznie PZW to jawnie się temu sprzeciwiałem. Jednak od kiedy jest on ujęty w ustawie o rybactwie śródlądowym, a konkretnie w delegowanym bezpośrednio z niej rozporządzeniu w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie, no to zamilkłem publicznie. Swoje przekonania pozostawiam sobie bo prawa należy przestrzegać lub dążyć do jego zmiany.
-
Mocno szalona i nawet nie wyobrażam sobie jak miałbyś to zrobić, bo przelotki na wskażniku uniemozliwią normalny montaż a potem złożenie. W efekcie całość będzie miała taką długość jak normalny skład od feedera a może nawet dłuższy. Zastosowanie zwykłej karpiówki lub ciężkiego teleskopu nie jest niczym nowym. Uzbrajasz jak gruntówkę, zarzucasz, montujesz dzwoneczek i stawiasz na sztorc na brzegu. Czysta klasyka.
-
Szukałeś nie tam gdzie trzeba, szukać powinieneś w dziale fizyka. UImówmy się, że zlepiona zanęta wrzucona do wody rozpada się pod jej wpływem, niezależnie od tego czy to kula zanętowa, czy zanęta w koszyczku. Tu już na początku kłania się fizyka, warunkiem dodatkowym musi być fakt, że zanęta zatonęła i opadła na dno. Nie ma co się dziwić, wystarczy zrobioną w domu zanętę namoczyć, uformować w jakimś pojemniku np takim małym po jakiejś surówce, z którego powstaje forma wielkości odpowiadającej dużej kuli zanętowej, zamrozić i zamrożoną wrzucić do wody aby się ciężko zdziwić, że nie tonie lecz pływa. Tak działa jedna z postaci skupienia wody, czyli lód powstały z namoczenia zanęty, którego gęstość właściwa jest mniejsza od wody jako cieczy, w efekcie czego woda wypiera go na swoją powierzchnię co określamy, że - pływa. Składniki pracujące na dnie i w toni. Jak już się umówiliśmy zanęta rozpada się pod wpływem przesączania się w niej wody. Jedne składniki odpadają od niej pozostając na dnie (składniki pracujące na dnie), inne odpadają unosząc się ku powierzchni, wolniej lub szybciej (składniki pracujące w toni). Tak jak opisałem wcześniej, składniki, kóre nie nasiąkają wodą i ich gęstość właściwa jest mniejsza od gęstości wody, unoszą się do jej powierzchni. Prędkość unoszenia się jest ściśle zależna od gęstości danego składnika, im bliżej gęstości wody tym unoszenie wolniejsze. Resztę możesz sprawdzić w domu i potrzeba minimalnych ilości aby to sprawdzić w jakiejś większej misce. Z tymi ziarnami oleistymi też byłbym ostrożny, bo u mnie ziarna słonecznika surowego lub prażonego w większości toną. Co innego po wyprażeniu i zmieleniu lub zmieleniu i wyprażeniu ale jednak nie po to się praży ziarna oleiste aby pływały. Ziarna dyni w wększości pływają surowe i prażone ale po zmieleniu już chętnie masa tonie. Ich rola, a właściwie pobożne życzenie jest takie aby trzymały się dna i uwalniały w wodzie wszystkie smaczne aromaty uwolnione poprzez prażenie. Na pewno nie tracą swoich właściwości, tzn nie nasiąkają wodą przez bardzo długo wszelkie nasiona nie łuskane lub same ich łuski zwane otrębami.
-
Dzięki za pomoc. Naprawiłem. :)
-
Dzięki Michał, kombinowałem już na mnóstwo sposobów a tu z aktualizacją coś nie tak poszło.
